Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. No właśnie! Wszystko dla ludzi... Dla nich już tylko zostaną rezerwaty i ogrody zoologiczne. Rozpacz.
  2. Witamy ponownie Asieńkę! U nas na wątku spokojnie i leniwie...nic ostatnio się nie dzieje, nudy wręcz... Ale mam nadzieję, że niebawem trzaśnie tu jaka bombowa wiadomość jak ten grom z jasnego nieba i okaże się, że Lonia szczęśliwie zmieniła (wreszcie) adres...:)
  3. B-b i Poker - no to zbieram siły i będę pisać. Ale już nie dziś. Dziś szukałam kaczki nad Odrą (kanałem raczej) i nie mam natchnienia/ Znajoma zwierzolubna koleżanka powiedziala mi, że wczoraj w środku dnia idąc z E.Leclerca zobaczyła na środku ulicy kaczkę z ośmioma maluchami. Zatrzymała jadące samochody i pilotowała stadko aż do Odry - właściwie tego rozkopanego kanału. Mama kaczusia wyglądała na bardzo zmęczoną... W kanale wody prawie nie ma, bo trwają prace, pełno robotników, jeżdżą samochody - uprosiła ludzi, by pozwolili tej kaczej rodzince gdzieś zostać. Tyle mi Basia powiedziala a mnie oświeciło, że przecież można (i trzeba) zgłosić sprawę np. do Eko Straży, bo to naprawdę nie jest dobre dla nich miejsce. Jedzenia tam raczej nie znajdą no i niebezpiecznie. Ale najpierw chcialam sprawdzić, czy kaczuchy jeszcze są i gdzie to jest, bo akurat o miejsce gdzie je zostawiła, nie spytałam. Domyślałam się jedynie, że to musi być w pobliżu L.Eclerca. No więc obeszłam (z Lonią na ręku) kawał wzdłuż kanału w jedną stronę (w kierunku wiaduktu kolejowego) i w drugą (w kierunku mostu Osobowickiego). Niestety, żadnej kaczki tam nie widzialam. Po Odrze owszem plywają, ale same dorosłe. Jeszcze rozmawiałam z dziewczyną, która na wieść, że idę szukać kaczej rodzinki powiedziala mi, że dopiero co, chyba wczoraj, widzialy z mamą kaczkę z pisklakami w centrum miasta, dokładnie koło schodów przy przejściu z pl. Solnego na ul. Szajnochy. Może to ta, za którą dziś biegałam...choć nie sądzę, by udało jej się z małymi przejść taki kawał przez miasto... Krótko mówiąc, nie mam dziś już głowy do pisania i zaraz idę spać!
  4. Bardzo często rozłącza mi się ostatnio internet. Jak tylko widze, że znowu straciłam net, a akurat piszę maila, czy odpowiedź na Dogo, to zapisuję, by jej nie stracić. Po ponownym włączeniu kompa, już tylko ją wklejam. Tak właśnie zdarzyło mi się, gdy odpisywałam Ci Anulko, tylko że potem zapomnialam odszukać odpowiedź i ją wkleić. Zatem napiszę raz jeszcze, to co wtedy, bo tego niewiele było i pamiętam. Napisałam po prostu, że wydaje mi się, że może być podobnie, jak z wypadaniem włosów u ludzi. Przyczyn może być wiele najrozmaitszych i raczej nigdy nie wie się "na pewno", co jest tego przyczyną. Zwłaszcza u kobiet, bo u mężczyzn, to najczęściej wini się hormony.
  5. Ślicznie dziękuję Pokerku! :) Zaraz biegnę na targ to i o weta zahaczę i przekaże wiadomość. Wczoraj rozmaite druki widziałam też w E.Leclercu. Niebawem uderzę z prośbą do Isadory, poproszę o zwrot kasy za ostatni lek (120zł) i może jeszcze za ostatnią wizytę u dr Szczypki (w ub. roku), kiedy to Lonia miała ściągane szwy po sterylce i usunięciu guza i robione badania krwi (90zł). Niedawno chwaliłam, że finansowo daję radę, ale coś za wiele zwaliło mi się na głowę ostatnio i "cienko przędę", więc spytam, może Fundacja nas wspomoże...
  6. Jeszcze nie... Albo nie pamiętam, albo odkładam na "potem"...i tak schodzi. Zresztą jeszcze nie mam faktury/rachunku za to lekarstwo, bo mój wet nie ma druków i nie wie, gdzie je kupić. Już mu obiecałam, że będę pytać, więc spytam tutaj. Może któraś z Cioć wie.... Kiedyś był sklep z drukami przy dawnej ul. Nowotki, teraz nie mam pojęcia.
  7. Anulko, Lonia powolutku zarasta. Łyse ciałko pokrywa już ciemny delikatny meszek, więc myślę, że to kwestia czasu i będzie dobrze. Do jesieni może będzie już miała futerko ale tak czy inaczej musi chodzić ubrana (jak zimno), bo futerko ma marne, choć milutkie, gładziuteńkie jak atłas i błyszczące :)
  8. Dziękuję pięknie Anusiu, czuwasz nad nami jak ten Dobry Duszek i dzięki temu znowu wierzę, że Pani Kasia to realna Osoba a nie moja fantazja, lub sen, który się przyśnił... Anulko, mam już Twoje mydełko z bazarku, więc jak wrócisz, to przydreptam do Ciebie...Ale - nie śpiesz się czasem, odpoczywaj i korzystaj z uroków tego Swojego najcudowniejszego miejsca na ziemi, ile się da! :)
  9. Bardzo nam miło :) Że Ciocie czytają wiem dobrze, wystarczy, że tylko napisze się jakieś konkretne nowe wiadomości, czy zada pytanie i zaraz zewsząd zbiegają się pomocne Ciocie, odpowiadają, radza itp. A jak nic się nie dzieje, to i pisać nie ma po co...wiadoma sprawa :) Pozdrowienia i głaski dla Futerek!!!
  10. Doświadczenie - właśnie je zdobywasz i jestem pewna, że robisz wszystko właściwie i najlepiej, jak można. Początki są zawsze trudne, wiadomo, wprawa przychodzi z czasem. Każdy piesek jest inny, więc innego wymaga podejścia, choć te podstawowe sprawy, jak np. mocowanie pieluch są uniwersalne. I tu zaraz myślę o instrukcji, którą na Swoim wątku dawała AgaG, która ma kilka "pieluchowców" oraz Togaa - od Lolcia, także "pieluchowca" od wielu lat. Jeśli miałabyś jakieś pytania, to myślę, że tak Togaa, jak i AgaG z pewnością na wszystkie odpowiedzą i podpowiedzą w dodatku jakieś pomocne rady odnośnie higieny itp. Pozdrowienia i głaski dla maluszków kochanych!!! :)
  11. To zupełnie tak, jak ja wiele innych wątków... Serdeczności dla wszystkich podczytujących :)
  12. Ewuniu, dziękuję za odwiedziny i odwzajemniam serdeczności! :)
  13. Boziu, brałabym wszystkie bidaki z tego boku, jak leci...Tak chciałoby się pomóc, a tu nie bardzo jest jak. Już się odechciewa wszystkiego.
  14. Czytam i się wzruszam. Że psami, to normalne, ale fajnie jest, że Ludźmi też...:)
  15. Dopiero teraz trafiłam na wątek, sfrunął na koniec nowej zawartości... Strasznie przykro, że Malutka nie żyje, strasznie żal...
  16. Tu jest wszystko co chciałabym napisać...:) Z wytarmoszeniem uszu włącznie :) Oby szybko zrozumial, że to JEGO dom. Boję się, bo te wierne psie serducha takie są, no...wierne...
  17. Lonia to wyjątkowy zmarzlaczek. Dopiero przy temp. powyżej 30 stopni, nie zagrzebywała sie w kocyk i spała "na golasa"...Dziś już musiala być przykryta. A jeszcze nad ranem przutula się całym rozgrzanym ciałkiem - rozkosz... Ogłoszenia wciąż ma, bo stale je odświeżam. Jednak od czasu Pani Wilmy nikt nie dzwoni.
  18. Najlepiej byłoby tak do 25-28 stopni, jak dla mnie. Po tych afrykańskich upałach chłodek bardzo miły, ale Lonia bidulka trzęsie się z zimna...Czy mam jej ubierać w lipcu sweterek??? Robi, co trzeba i w tył zwrot, pędzi do domu z podkulonym ogonkiem. Biorę na ręce, trzęsie sie, jak galareta, ale co się dziwić, jakoś wciąż ciałko z przodu golutkie, nie chce zarosnąć futerkiem, choć mały meszek jakby już się pojawił.
  19. Jeszcze bardziej Jesteś mi Wykrywko bliska po tym wpisie (naprawdę doskonale rozumiem, że można tak się czuć). Nic już więcej nie napiszę, bo na słowach uznania, jak się domyślam, wcale Ci nie zależy, nikomu zresztą z grona ludzi ofiarnie pomagających zwierzakom. Ale to taki efekt uboczny i chyba dobrze, że jest, choć ma się czasem ochotę zaprzeczać i prostować, że to nie tak... I jeszcze raz - dbaj o Siebie! Serdeczności!
  20. Myszko dziękuję za odpowiedź :) To wydało mi się strasznie ważne, by Dziewczyny wiedzialy dla Kogo ten domek... Tak, jak piszesz, każdemu nieborakowi chciałoby się nieba przychylić, nie ma dwóch zdań, ale... są wśród nich takie wyjątkowe...jak Pan Pimpuś właśnie...:)
  21. Podczytuję wątek Ewu, więc widziałam już te sunie. Wspaniale, że kolejna będzie miała szansę na normalne życie. Przykre jest to, że moja pomoc ogranicza się jedynie do obecności i kciukania.
  22. Też podpisałam petycję i wysyłam komu się da...
  23. Czytam ale że nie mogę pomóc, to się nie odzywam. Ani autka, ani z kim zostawić Lonię... Zostaję te marne kciuki...ale zaciskam mocno, z podziwem i wzruszeniem, że tak zawzięcie walczysz Agat o te pieski. Oby się udało!
×
×
  • Create New...