Jump to content
Dogomania

dziuniek

Members
  • Posts

    3972
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by dziuniek

  1. [quote name='Pollyg'] wczoraj się trochę przestraszyłam, że coś nagle się stało[/QUOTE] Niestety, w każdej chwili może coś się stać, po domu chodzę z uszami wyostrzonymi jak kot i słucham jego oddechu, czasami ciężko oddycha i kaszle "sercowo". Spokojne życie nie dla mnie, ale ta adrenalina mnie zabija...
  2. Malagos, pracuj, a nie siedź na dogomanii...:lol:
  3. [quote name='Sabina02']Pollyg, chodzi mi bardziej o sunie z kilkuletnim stażem w schronisku.[/QUOTE] Wejdź na stronę [URL]http://www.psyzpalucha.pl/index.php?option=com_sobi2&catid=2&Itemid=2[/URL] Tam łatwo wyszukać "stare stażem" psy (wbijając numer starego rocznika) i potem trzeba je sprawdzać tu: [URL]http://www.testowa.paluch.org.pl/czekam_na_ciebie/[/URL] Jest dużo psów, które siedzą sześć, siedem lat i mają niewiele więcej, takie najlepiej nadają się do adopcji. Niedawno poszła do adopcji Mona, śliczny i łagodny pies, czarna, sześć lat w schronisku, niewiele starsza. Ogłaszałam ją na różnych portalach, chociaż nie wiem, czy akurat adopcja była z tych ogłoszeń. Ale zawsze dodaję numer schroniskowy i ludzie nie muszą już nic szukać.
  4. Ach, nie, nic specjalnego. Tylko szybko wysechł po kąpieli, a dzisiaj mojego lekarza miało nie być, więc zapakowałam Kokisia w dwa płaszczyki naraz i pojechaliśmy. Badania wypisowe niestety do niczego się nie nadadzą, nie ma badania krwi i moczu, które dałyby jakiś obraz sytuacji, trzeba je zrobić na nowo. Leczenie schroniskowe było jak zwykle co najmniej dziwne. Zaczniemy od początku, niewydolność mogła nastąpić na skutek leków. Chociaż oczywiście uszkodzenie serca jest znaczne, tzn. Kokiś ma niewydolność zastawkowo-jakąś...Wszystko skopiuję od lekarza. To bardzo poważna wada( raczej nabyta, np. po przebytych zapaleniach chociażby przyzębia), która może dawać objawy niewydolności naczyniowo-oddechowej nawet przy zmianach pogody (ciśnienia). Dziś w nocy obudził się i chodził do pierwszej, potem zasnął kamiennym snem do ósmej. Na spacerku szybko się zmęczył. Jest okropnie chudy, ale bardzo chce mu się jeść i zjada wszystko, co mu daję, na razie ryż, marchew, ciut mięsa i puszkę "wątrobową". Lekarka w schronisku kazała dawać suchy "royal-hepatil", ale on ledwie gryzie tymi marnymi zębami. Nie dziwię się, że nie jadł. Następny kandydat do schroniskowej "śmierci głodowej". W schronisku pani doktór bardzo użalała się na swój nędzny los za 1500 zł. Ale chyba na więcej nie zasługują ci lekarze, albo mają za dużo psów, albo za mało wiedzy. Podstawowe badania mogliby zrobić chociaż raz, jak któryś już trafi do szpitalika. Proszę pozdrowić P. Anię i powiedzieć, że zrobię, co w mojej mocy, chociaż faktycznie piesul jest bardzo chory i to nieuleczalnie.
  5. Wróciliśmy właśnie z lecznicy...Weterynarze z Palucha kończą inne uczelnie,niż reszta lekarzy...A może oni tylko próbują...
  6. [quote name='malagos']Ale wiadomość!! To miał psiak szczęście niebywałe! Jak grzecznie słucha koncertu, jakby przez całe zycie nic innego nie robił :) A może tak został w schronisku przyzwyczajony, z pianino, lśniąca podłoga, smaczna przekąska...[/QUOTE] Fortepian, Małgosiu, fortepian!!!
  7. Kokiś w domku. Starość, chudość, smród i góra chorób: niewydolność krążeniowo-oddechowa, wątroba w rujnacji, nerki pewnie też, głuchota kompletna, góra leków. Ale adopcja odbyła się bezproblemowo, bo przy wejściu spotkałam p.dyrektor i nie musiałam mówić, że wolę sprawę załatwić przed sylwestrem... Oczywiście miły pan doktór z twarzą jak nagrobek opisał straszny los ewentualnego właściciela tak chorego psa i wydatki miesięczne na weterynarza, bagatela, 200 zł.! Chciałam mu się roześmiać w twarz, nie wiedział biedak, ile wydałam z okazji choroby Karmelka! Kokiś (roboczo) lata po mieszkaniu jak opętany, mam nadzieję, że mu się do jutra(wizyta u weta) nie pogorszy, jest podekscytowany ilością psów i kotów, każdym zainteresowany seksualnie. Oczywiście nie kastrowany. OOO patrzę, że legł na podłodze. Już wstał. Głodny był, jakby nie jadł od miesiąca, a podobno nie ma apetytu, ja bym też nie miała, jakby mi kazali jeść suche z takimi zębami (i chyba z nimi tez niewiele da się zrobić, jak u Szafirka, z powodu serca). Zjadłem, nasiusiałem i słucham koncertu [IMG]http://i41.tinypic.com/2r7spp0.jpg[/IMG] [B] [SIZE=4]Mam nadzieję, że drodzy darczyńcy zgodzą się, abym pozostałą po Misiu kwotę przeznaczyła na Kokisia i jego leczenie oraz specjalistyczną karmę wątrobową. [/SIZE] [/B]
  8. [quote name='mal3na']Problem w tym, że oni nie przyznają się do wielu psów. Jeszcze gdybym znała nr czipa to mogłabym się na to powołać, a tak?[/QUOTE] Służę informacjami na pw, życzysz sobie?
  9. Mała i Kikuś (Koksik, Kłosik, Kokiś???) wyskoczyli dziś do domków, osobno. :lol:
  10. [quote name='APSA'] Z nutridrinkami skonsultuję się z lekarzem. A gdzie można to dostać?[/QUOTE] W aptece, jak sądzę. Nie wiem czy ludzkie nadają się dla psów, ale w końcu i tak Morgan je papkę zrobiona z ludzkiego jedzenia.
  11. Moje drogie dziewczęta, widzę że zaraz zaczniecie się kłócić. Ja podrzuciłam tylko informację do Was, bo tak w ogóle interesują mnie psy w ogóle, a nie rasowe w szczególności. O stanie mojej zwierzętarni nie będę mówić, zapraszam na moje wątki (w podpisach), informacja o suczce jest w 100% prawdziwa, wyjaśnienia mogę dać na pw. Myślałam,że zainteresuję "miłośników" rasy.
  12. O święta naiwności! Na ich stronie jest kilkaset psów, a w schronisku gnije kilka tysięcy!
  13. Napiszę pw do Ciebie dzis wieczorem, ok?
  14. W schronisku w Wojtyszkach od 2009 roku siedzi taka suczka [IMG]http://www.strykow.pl/grafika,miniatura,10116,nr-28207-suka-srednio-mniejsza-bialo-kremowa-w-schronisku-od-02-06-2009.jpg[/IMG] Cztery lata!!!!!!!!
  15. APSA, a próbowałaś karmić Morgana nutridrnkami, takimi dla ludzi po operacjach? To są małe buteleczki, bardzo skoncentrowanych środków odżywczych, może by się nadały? W małej i płynnej objętości dużo wartościowych rzeczy.
  16. Do tej pory nie było, chyba nie sprowadzali. Na razie mi niepotrzebne, niestety :-( Ale pewnie i tak kupię, bo warto taki mieć.
  17. [quote name='APSA'] Na koniec bardziej przyziemna uwaga: wczoraj i dziś poszło kolejne 100 zł - to przy BARDZO preferecyjnym traktowaniu nas w lecznicach. Nadzwyczaj tanio, u mnie szła stówa dziennie, ale dałabym pięć razy tyle, byle pomogło...
  18. Jadą do Wojtyszek!!!!Boże.... [IMG]https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-ash3/1470247_509153295850101_1437426893_n.jpg[/IMG]
  19. Ps. Jak mojego wątku nie wypiszą z tego Tęczowego Mostu, to nie wiem, co będzie...w końcu jest rok [SIZE=4]20[SIZE=5]13[/SIZE].[/SIZE]..Ale już niedługo się kończy...
  20. [quote name='gosia7']tak mi przykro, dziuniek-tyle już wycierpiałaś tego roku ,Ty i psiaki,wyrazy współczucia...[/QUOTE] Moje cierpienie jest niczym w porównaniu z niezasłużonym cierpieniem tych wszystkich zwierząt, które powinny żyć i odchodzić w domach swojego dzieciństwa i młodości, a nie być wyrzucane na ulicę, gdy "nie nadają się" już do niczego. Cierpię, ale jednocześnie cieszę się, że Sajgonek zasnął w koszyczku pod kocykiem, że Misio odszedł właściwie w pełni zdrowia (gdyby nie nowotwór), a gdy ujrzałam go pierwszy raz w schronisku wyglądał jak zabiedzony, wyłysiały, zaropiały szczurek. Karmelek przywieziony przez straż miejską do schroniska był brudnym, bezsilnym kołtunem, a te dwa lata u mnie spał w czystych pieluszkach, skakał, mimo swojego kalectwa, po mieszkaniu jak króliczek i dawał nam wszystkim radość, że istnieje, tak jak wszystkie żywe stworzenia w moim domu.
  21. Chyba 15 listopada był szczególnie pechowy. Nie wiem, czy tu powinno pisać się jakieś refleksje... Pierwszego stycznia zmarł Sajgonek, był u mnie jeden dzień. Byłam tak zszokowana, że dopiero po jakimś czasie uwierzyłam, ze to prawda i zaczęłam płakać. Na odejście Misia miałam czas przygotować się przez osiem miesięcy, mimo to, gdy zmarł na moich rękach, dostałam tak niepohamowanego ataku płaczu, że lekarz nie wiedział, co mówić. Przy Karmelku płakałam od pierwszego dnia pogorszenia, bo zdałam sobie sprawę, że to już i że nie chcę więcej zadawać mu cierpienia. Ale w końcu płacz przemija, człowiek czuje się jakiś osłabiony, ale jakby i oczyszczony-zrobił, co było w jego mocy. Zostaje tylko jakaś pustka, jakiś brak, już nie podzielę się z nim jajkiem na miękko, nie muszę siekać drobniutko mięsa,warzyw i makaronu, wycierać podłogi, prać pieluszek jak dziecku...
  22. [quote name='APSA']Dla mnie wygląda jak Kłębuszek, tylko uszka wystają z futra i łapki ma dłuższe. [URL="http://psyzpalucha.pl/images/com_sobi2/gallery/993/993_image_5.jpg"][IMG]http://psyzpalucha.pl/images/com_sobi2/gallery/993/993_thumb_5.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Misio tylko na tym jednym zdjęciu tak wyglądał, potem wyglądał jak orangutanek (koła na oczach i łysy pycholek), potem, gdy odrósł, jak żubr. Ale o dziwo, futro miał miękkie jak włosy dziecka, tyle że bardzo obfite.
  23. Kiedyś musi nadejść ta chwila, gdy już nic nie będzie można poradzić. Ja zrozumiałam to przy Karmelku we wtorek, ale wciąż się łudziłam...Jednak długotrwałe cierpienie, które i tak prowadzi do śmierci w bólu, nie ma sensu.
  24. Cieszę się, bo sama obserwowałam ja od dwóch tygodni i usiłowałam złapać. Ale nie odzywałam się, bo tytuł wiadomości na pw nic mi nie mówił, a ja miałam bardzo chorego psiunka i nie czytałam listów.
  25. [quote name='Pollyg']Kokiś czuje się z każdym dniem lepiej ale nadal jest na szpitalu. Ma słaby apetyt niestety.[/QUOTE] A dałabyś radę podejrzeć w jego kartę, co mu jest, czy dopiero w sobotę?
×
×
  • Create New...