Jump to content
Dogomania

Soko

Members
  • Posts

    2984
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Soko

  1. To na pewno ich pies, bo ją karmią, chodzą z nią na spacer, wpuszczają ją do domu i mają od dawna, często przyjeżdżali z nią jeszcze zanim się wprowadzili. Tylko zabezpieczenia przed tym by uciekła mają "nie te".
  2. [QUOTE]Ja też przyłączam się do podziękowań - bardzo serdecznie dziękuję wszystkim obecnym na wątku kochanej [B]Bianeczki[/B].[/QUOTE] Coś chyba nie zrozumiałam :D Jejku, no to cudownie. Tak dobrze że Bellunia trafiła nareszcie na swoich ludzi :)
  3. Beatrx mieszkali, ale teraz to chyba nie :O Wczoraj widziałam w kuchni było zapalone światło, pani siedziała przy oknie, ale... furtka zamknięta, dzwonka nie ma, pukam o skrzynkę, wymyślam cuda nie widy i nic... nie mam pojęcia jak do nich można dotrzeć. Problem w tym, że muszą wiedzieć że pies lata, bo jak wracają a pies jest poza domem, to co? Wera sama z powrotem wrócić już nie może, tylko z czyjąś pomocą, a nikt się tym niestety nie przejmuje.
  4. dzien dobry nowym domku :)
  5. Ja rękami, nogami a Happy odciska się jeszcze łapami za miłość okazaną jej koleżance :)
  6. Ja bym przekazała je tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/threads/203038-Dramat-wypadek-cierpienie-bez-pomocy-przera%C5%BCona-Sisi-d%C5%82ug-ponad-1500-z%C5%82-%28-Pomocy/page26[/url] lub tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/threads/216409-Afra-walczy%C5%82a-o-%C5%BCycie-krwotok-zatrzymanie-akcji-serca-D%C5%82ug-w-klinice-1200!/page16[/url] Obie sunie mają mega długi.. ktoś ma jeszcze jakieś propozycje?
  7. Jara zamierzam to zrobić jeśli do dzisiejszego wieczornego spaceru z Happy dalej nikogo nie znajdę. Faktycznie dobrze wspomniałaś, że uszkodzony płot też mogę zgłosić ;) Dzisiaj Wera leżała sobie znowu poza domem. Wróciłam po 13, to do teraz nikogo nie ma.. aż mnie to dziwi.
  8. Spokojnie, tyle naczekałyśmy się na domek to i teraz wyczekamy tyle czasu ile trzeba pani Joasi i samej Belli żeby zająć się czymś innym niż sobą :)
  9. Witam Was :) Nie bardzo wiem, co mam robić. Wczoraj wracałam autobusem ze szkoły i zwyczajowo zadzwoniłam po mamę, by wyszła po mnie z Happy, która uwielbia mnie "odbierać" z przystanku, ale potem musiałam szybko wystukać SMSa, że muszą się cofnąć, bo luzem lata Wera... Kim jest Wera? Czymś w rodzaju lekko spasionego ONka, ma kilka miesięcy (jakieś pół roku, może trochę więcej). Przez płot bardzo obszczekiwała Happy, więc mama wybrała kontrowersyjną metodę przyzwyczajania jej do nas i za każdym razem, gdy przechodziła z Happy obok niej, gdy tylko Wera ucichła, dostawała na zmianę z Happy smakołyk. Dwa kawałki wielkości grochu na kilka dni, więc spokojnie, a o efektach wspomnę za chwilę. Właściciele są młodzi, dopiero co się wprowadzili do domu (szereg jednorodzinnych). Raz widziałam ich na spacerze z Werą jak wracali ze sklepu, podkreślam, to było raz i bez smyczy, po prostu mają szczęście, że szczeniak jest jeszcze w nich wpatrzony - działkę mają sporą, ale niestety mała poza nią się nie poruszała, nie do niedawna.. Spryciula przeczołguje się pod rozwalonym płotem, który z jednej strony się trzyma, ale poza tym "wisi", więc z drugiej jest przywiązywany. Nie przeszkadza jej to jednak przejść pod nim, skoro nie jest on umocowany jakkolwiek w ziemię. Stwierdziłam więc wczoraj, że go odwiążę, wpuszczę psa i zawiążę znów. Co okazało się nie takie proste, bo Wera była podekscytowana, wyłaziła jak tylko zobaczyła dziurę, więc zadzwoniłam po mamę i jakoś obie ją tam "zagoniłyśmy" i zawiązałyśmy płot. Wracamy do domu (to ok. 15m), ja mówię mamie, że skoro Wera już siedzi niech wypuści Happy, niech ma radochę. Happy wylatuje z domu, a ja patrzę, Wera leci prosto na nas... ;) Wera to najłatwiejszy typ psa jaki chyba może być. Wiedziała, że mama oznacza nagrodę, więc bez wahania zrobiła w tył zwrot i mama zdołała odciągnąć jej uwagę, ja uciekłam do domu z Happy. Dla jasności, Wera po prostu jest szczeniakiem i jest zbyt rozhahana dla mojego psa. Do godziny 19 bawiłyśmy się z Werą pod jej domem. Parę minut ćwiczenia "Do mnie", "Siad", a pies już wykonywał te komendy mistrzowsko, co uratowało starszego pana przed obszczekaniem (czegoś takiego w życiu nie przeżyłam - pies leci, ja wołam, a pies wykonuje zwrot o 180 stopni i leci jak torpeda do mnie... naprawdę nieprawdopodobne przeżycie dla mnie, tak łatwego psa nie poznałam jeszcze nigdy) i samą Werę przed wpadnięciem pod samochód. Właścicieli nie widać, więc spróbowałyśmy znów z płotem, tym razem udało się zawiązać go mocniej i gdy ok.20 szłam do koleżanki, Wera siedziała już spokojnie, jednak w domu dalej nikogo nie było. Dzisiaj wracam do domu i jest ta sama sytuacja, jednak płot był związany jeszcze inaczej niż zrobiłam to wczoraj z mamą, co świadczy o tym, że ktoś tam był, pewnie dał Werze jeść i tyle. Było to ok. 17. Tym razem jednak nie miałam jak wpuścić ją za płot, bo wiązanie było dość dziwne. Inna sprawa, że o tym, że lata Wera, mama powiedziała mi przez telefon i dlatego nie mogła po mnie wyjść z Happy, a gdy przechodziłam obok domu Wery, naszukałam się z 10min i wołałam, zanim panienka wróciła z jakichś przechadzek z innym psim kolegą. Sytuacja jest taka, że w Toruniu nie ma TOZu, natomiast w samym województwie są trzy jednostki. Czy TOZ zajmuje się sprawami poza swoim miastem? Policja, SM - porozmawiam, co mogą zrobić. Nie musicie mi mówić o konsekwencjach takiego traktowania psa, który leci do każdego gdy tylko zobaczy, a jak osoba się uśmiechnie to jest po prostu jak najlepszy kumpel z którym można iść na koniec świata, dlatego nie o to proszę. Dzisiaj też od 17 nie było właścicieli w domu. Jutro kończę lekcje o 13, wracam do domu, może o tej porze są. Porozmawiam wówczas z nimi, natomiast jeśli ich nie będzie, to podzwonię gdzie tylko się da. Chciałam się tylko zapytać osób nieco bardziej zorientowanych ;) Pozdrawiam :)
  10. elik no właśnie tak przeglądam ale często mi coś umyka niestety, cofam się w stronach i np. widze coś czego nie widziałam wcześniej więc całkiem możliwe po prostu, że bazarki takie są a ja ślepa jestem :) dlatego gdyby ktoraś nawet przypadkiem trafiła pytam :)
  11. Soko

    Nie zmarznie?

    Ja mam 16 lat i nie widzę problemu. Odkładam pieniądze i chociaż mama generalnie opłaca wszystko związane z Happy, nigdy nie ma sytuacji, bym ew. nie miała na karmę dla niej czy nawet kurtkę jeśli byłoby to konieczne. Nie lubię chodzić do kina, ani na zakupy (szkoda kasy - czasami można sobie pozwolić, ale tak naprawdę chociażby na dogo są rzeczy o wiele tańsze i o wiele uczciwsi ludzie niż w normalnych sklepach), a z innych przyjemności potrafię zrezygnować. Wiem, ile chcę wydać danego dnia i dzięki temu, że umiem to sobie zorganizować, w momencie gdy jest sytuacja w której potrzebuję kupić coś więcej, zawsze mam na to pieniądze, bo wcześniej oszczędzałam. Mam w klasie koleżankę, która ciągle pożycza, narzeka że nie ma pieniędzy, nie ma na wycieczkę szkolną itp., a tak naprawdę o wycieczce wiadomo u nas kilka miesięcy wcześniej często. Można zrezygnować z batonika dziennie i tyle. Tak szczerze to chyba wolałabym marznąć i kupić psu wdzianko niż gdyby Happy miała mi zachorować. To jest dla mnie oczywista sprawa, pies potrzebuje, pies ma, bo to nie jest rozkapryszone dziecko które chce kurtkę, bo ładna, tylko dlatego, że mu potrzebna, a ja te potrzeby jako właściciel mam obowiązek spełniać. Już boję się spojrzeć na mój profil :) Szukam bazarku z kartkami świątecznymi!!!!
  12. Słuchajcie mam pytanie. Szukam bazarku z kartkami świątecznymi, ale o ile wcześniej mi takie migały, to teraz po prostu nie mogę zobaczyć, a życia nie starczy by przejrzeć wszystkie na forum, więc może któraś coś wie na ten temat? ;)
  13. Popłakałam się ze szczęścia :) jak dla mnie Bellunia też może już jechać! Ale to piękne, takie zakończenie!! Najlepszy prezent na Mikołajki! Czekamy na jakieś zdjęcia z nowego domu. Czy może być coś piękniejszego niż prawdziwe Święta, spędzone z rodziną? Ciekawa jestem co mała dostanie pod choinkę.. full miłości i jeszcze trochę :D
  14. Trzymamy trzymamy kciuki! :)
  15. Soko

    agresja yorka

    terra5, wszystko zostało niby powiedziane, ale wnioskuję, że reagujesz na psa dopiero po ataku na męża? A powinnaś jeszcze zanim psu to przez myśl przejdzie, wyczuć sytuację. Poza tym, jeśli ostatnio pies nie zaatakował, tylko cały drżał, to super, ale też nie przedobrzajcie. To jest dla psa stres, więc jeśli kilka sekund usiedzi nie atakując męża, zmieńcie miejsce gdzie siedzicie. Mąż może też po prostu zejść z kanapy/łóżka jako nagroda za zachowanie spokoju, stopniowo wydłużać ten czas, aż w końcu dojdziecie do etapu, że w trójkę obejrzycie sobie jakiś film i wszyscy będą żywi :P
  16. SAIKO, ja bym jedzenia z ręki to nie ryzykowała, z miski trzymanej jeszcze ok, ale centralnie z ręki - nie polecam na początek ;) bo skąd pies ma wiedzieć, że to nie pięknie pachnąca doskonała trucizna jest w tej ręce? Rzucanie nagrody pozwala się przekonać psu o tym bez kontaktu z człowiekiem, którego się boi, o dobrym smaku jedzenia i dopiero potem można mu je dawać z ręki. Po prostu, dla ostrożności.
  17. Jakie nie ma czasu? Mój pies potrafi ledwo dyszeć po 15minutach jeśli faktycznie nie mam czasu, a on kilka godzin musi spędzić sam. Poza tym, raz dziennie czas na długi wykańczający spacer jest wręcz obowiązkowy, inaczej wypadałoby wziąć jakiegoś starszego pieska, a nie nieujarzmionego cockera. Wiem, że cocker spaniele są ruchliwe, a już na pewno 5miesięczne (i tak w ogóle - to bardzo młody pies), ale nawet jeśli nie może paść po spacerze, to można go nauczyć, że powrót do domu to nie jest nuda. Bo jeśli spacer to jest jedyna przyjemność dnia, to ja też bym się broniła wszelkimi sposobami, by nie wracać do domu. Niech powrót do domu oznacza smacznego konga, jakąś zabawę, nie jest trudno zachwycić czymś psie dziecko.
  18. amanda, całkiem dobre tłumaczenie ;) 2 lata to jeszcze całkiem dobry wiek do zbudowania stabilnej "bazy" dla zaufania i wcale nie musi to trwać długo. Niepatrzenie sobie w oczy jest u psów sygnałem uspokajającym, a patrzenie - wyzwaniem do walki. Trudno stwierdzić, co u Was zadziała, bo może być tak, że trochę rzucania jedzenia przez narzeczonego (rzucania, nie dawania z ręki) przy Tobie, czy fajna zabawa, czy problem jest aż tak rozwinięty, że musicie szukać behawiorysty. Ja bym przede wszystkim radziła, by wszystko, co fajne, było wykonywane (np. dawanie jedzenia) lub działo się (np. zabawa) w obecności narzeczonego. Gdy go nie ma - jest nuda. Nic. Oczywiście nie musi być tak zawsze, bo rozumiem, że nie zawsze się da, a i Ty nie masz stracić ;) Musisz też zrozumieć, że jesteś swego rodzaju obrońcą dla swojego psa, taką ochroną, do której ucieka w momencie niepewności i w tym momencie Ty musisz zrozumieć jego odczucia, opanować jego mętlik w głowie i znaleźć rozwiązanie za niego. Nie możecie ani tkwić w miejscu, w sensie on za Tobą, Ty przed nim, narzeczony kilka kroków od Was, ani nie możesz go zbyt nachalnie zachęcać do kontaktu z narzeczonym. Byłoby to równoznaczne do zmuszania go do czegoś, czego nie chce, a więc straciłby i zaufanie do Ciebie. Możecie np. siedzieć w jednym kącie pokoju, narzeczony w drugim, Wy się przytulacie czy co tam lubicie robić, a on w nieokreślonych odstępach czasu, oglądając telewizję czy czytając książkę, machinalnie rzuca w Waszą stronę smakołyk (ale tak, żeby nie pacnąć psa w oko ;p). Nie wiem, czy to zadziała, u mnie zadziałało po kilku miesiącach, może u Was problem jest gorszy... Innym ćwiczeniem może być, że narzeczony siedzi, coś robi, albo stoi na środku pokoju, a Wy go okrążacie, coraz bliżej. Można też zorganizować "przypadkowe" spotkania w parku ;) W momencie, gdy poczujesz, że pies czuje się niepewnie, wychodzicie z pokoju, albo cofacie się kilka kroków, po pewnym czasie znowu przybliżacie. Kilkuminutowe sesje kilka razy dziennie, oczywiście narzeczony nie zwraca uwagi na psa. Pies ma dla niego nie istnieć, ale od narzeczonego właśnie powinno wypływać to, co najlepsze. Jeszcze raz zaznaczam, że to nie musi zadziałać. Być może problem wymaga innych rozwiązań, warto jednak spróbować.
  19. Oj tak, to najpiękniejszy prezent jaki można sobie wymarzyć :)
  20. Jeśli pies podbiega do ludzi.. wystarczy spojrzeć na temat "Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?" żeby wiedzieć jaką opinię sobie wystawiasz. Reszta została powiedziana :)
  21. Hihi, no tak, widzę że mały rozbestwił się w najlepsze.. :) Aż się serce kraje jak się czyta jego historię, ale cudownie widzieć go takiego radosnego :)
  22. Trzymamy kciuki! Aaa jak się cieszę!!! :) Wszyscy mówią, żeby nie cieszyć się na zapas, no ale ja nie umiem ;p
  23. A mnie aż coś trafia, jak sobie myślę, ilu ludzi kupiło sobie psy, wywaliło, a one teraz gdzieś marzną, zamarzają po nocach, o ilu psach nieodpowiedzialnie kupionych nie wiemy.. odnośnie wywalania i chamstwa innych psiarzy wobec ich własnych psów: [url]http://www.youtube.com/watch?v=zMnvGmcig8U&feature=share[/url]
  24. No z dogo encyklopedię można by zrobić :) Eluniu ale w ankiecie było napisane że mieszkają w bloku na parterze :)
  25. Cieszymy się! Zasłużył na to, jak każdy piesek - na kochającą rodzinę:)
×
×
  • Create New...