-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
SAIKO, porównanie martwego przedmiotu w rękach człowieka, który pokazuje każdemu przeciętnemu Kowalskiemu, że to działa, chociaż Kowalski na 90% źle tego użyje, a walki dwóch psów, jest trochę - jak dla mnie - nietrafione..
-
No to ślicznie :) dziękujemy :)
-
Ale tego Cesar jej nie powie, to to zabrzmiałoby zbyt prostacko w tym wyrafinowanym programie, w którym największą obrazą dla właściciela jest "masz złą energię i nie dominujesz nad psem", zamiast prosto powiedzieć - "wyszkól jednego psa, pomogę Ci w tym i wtedy weź sobie dziesięć innych, tylko naucz się czegoś o nich". Jakbym miała taki program, to właścicieli, którzy nie chodzą z psami na spacer, trzymałabym cały czas w jednym pomieszczeniu ;p SAIKO: [QUOTE] Kolejnym, o wiele bardziej zauważalnym i ewidentnym sygnałem jest położenie do tyłu uszu. [/QUOTE] Więc z jakiej paki piszesz: [QUOTE]Nikt nie zwrócił uwagi na to, że uszy są płasko przyciśnięte do głowy lub położone na boki (agresja, gotowość do ataku)[/QUOTE] - zwrócono na to uwagę. Są położone do tyłu i bardzo przyciśnięte do głowy. To raz, a dwa, szeroko otwarte oczy ma się zazwyczaj, gdy się czegoś przeraźliwie boi.
-
Jaki biedny.. :( ale dla większości "stary".. wrr..
-
:D ale końcówki chociaż podetnę, żeby dalej sobie rosły. Czy mam waszą zgodę? ;p
-
[url]http://wtemaciecesaramillana.blogspot.com/2011/06/zaklinacz-psow-s01e01-nunu-i-kane.html#comments[/url] To chyba świetny przykład na to, jak wielkie Millan robi show (prowokowanie psa do agresywnego zachowania), zamiast zdecydować się na uszanowanie sygnałów uspakajających. No ale co ma robić, jak dla niego oblizywanie się psa i przerażony wzrok było w jednym odcinku "chęcią zjedzenia dwóch innych psów"? Cóż, jeśli właściciel woli przerażonego, znieruchomiałego, niegryzącego psa... życzę Nunu by albo jej właścicielki przejrzały na oczy, albo ją oddały komuś innemu.
-
Chyba najgorzej z tym ślepaczkiem. Jeśli pani szuka ratunku to może prędzej się to załatwi. A DT dla ślepego młodego spanielka jest wręcz konieczne, bo coś mu się stanie w schronie i wiadomo, że bardzo szybko może zacząć gryźć wszystko dookoła a wtedy szanse na domek bardzo małe...
-
My się zimy boimy, u nas to wygląda tak, że na łapach, uszach i pod brzuchem mamy kulki ze śniegu i znosimy je do domu, jakżeby inaczej ;) ale przynajmniej nie mam takiego białego stworzonka, więc ujdzie bez częstego mycia :D
-
Cóż, dla nas najlepsze do wykorzystania po kąpieli jest łóżko pańci :D Obroża pasuje wam do syngatury ;)
-
Wygląda jak maskotka na tym ostatnim! Te oczka!
-
Jak mała się dogaduje z innymi psami? Ale maarzy stadko.. nie ośmionożne co prawda w tym wypadku, ale Łapka śliiczna! ;)
- 70 replies
-
- adopcja psów
- adopcja suczki
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Tak się umawiacie a ja wam zazdrooszczę..
-
A ja nie lubię cytować, zawsze wolę po prostu odpisać, chyba że nie byłoby wiadomo o co chodzi :D Czyli nie ma szans, by TOZ zwrócił pieniądze?
-
:O To wysokie te psy, nogi im obcięłaś czy co? XD Happy zawsze szczeka tak w emocjach, przy piłkach, frisbee, kopaniu liści itp. ;) najczęściej wygląda to tak: "hop! hau!" :D to jej ulubiona komenda i wariuje z radości gdy ją słyszy i widzi przeszkodę :D
-
Wiem, babcia by mnie do egzorcysty wysłała :P
-
I tak mi odrosną, a mój chłopak koniecznie się uparł, bym się przekonała, że będzie mu ładniej ;p więc zastanawiam się jeszcze o przefarbowaniu ich na różowo-zielono :D
-
Oj coś panienka chyba odmłodniała jeszcze bardziej :D
-
Śliczny wierszyk dla ślicznej solenizantki! Verka powinna własną sesję dziś dostać ;>
-
Ja tak ciągle myślę, jak jej pokazać, że gryzienie nie jest przyjemne. A jakieś porady u behawiorysty? Środek obniżający poziom agresji?
-
Jeśli wiesz, że zaatakuje, to czemu w ogóle pozwalasz jej podchodzić do innych psów? To podstawowe pytanie :) najwyraźniej najlepszy dla was jest kontakt z daleka. Do nas przez ok. 8 miesięcy nie mógł podejść blisko żaden pies, wszystko robiliśmy na odległość - z daleka jadłyśmy nagrody, szłyśmy na spacer z drugim psem, ale przez cały ten okres tylko trzej nasi przyjaciele z okresu szczenięctwa mogli podejść na bliżej niż 10m (nie przesadzam). Potem doszłyśmy do etapu, że przez sekundę pies mógł wetknąć nos w tyłek Happy, a potem ich obwąchiwanie trwało coraz dłużej. Teraz mamy wytrzymałość tak do 10sek, ale zawsze ja wkraczam i ją odwołuję, gdy zobaczę jakikolwiek sygnał z jej strony. Różnica między Happy a Toriką jest taka, że Happy nie sprawia to absolutnie żadnej frajdy, a Torice najwyraźniej tak. Więc, jak mówię - trzymaj ją na odległość. Niech zobaczy, że można się bawić zupełnie inaczej. Po jakimś czasie niech podejdzie do innego psa, a jak zauważysz, że znów jest coś be - to wracajcie do etapu znajomości na odległość. Nie pozwalaj jej podbiegać do płotów. Sama musisz znaleźć coś, co ją zdemotywuje do biegania tam - może to być tylko cofnięcie się, a może wrócenie do domu na 15min - koniec spaceru, cokolwiek. Mam podobny problem z kotami, koty są super ale - na odległość. Kiedyś jednak Happy leciała ze wścieklizną na każdego kota no i jej pasją jest obwąchiwanie każdego samochodu na osiedlu, bo tam najczęściej chowają się koty. Jeśli przejdzie obok spokojnie, może podejść i powąchać. Jeśli nie - to nie. To samo możesz spróbować z Toriką. Jeśli leci jak oszalała nawet, gdy psów za płotem nie ma, to dobrze właśnie zacząć ćwiczenie tych płotów w momentach, gdy tam nikogo nie ma. :)
-
Ale się od fryzjerów zaroiło ;) już 3 mamy ;)
-
Akurat w przypadku petard pierwszy krok to nagranie dźwięku petardy i odtwarzania go od najcichszego momentu, w którym pies jeszcze nie odczuwa stresu. Nagradzasz to (niekoniecznie smakołykiem, jak pies lubi), wprowadzasz w trakcie słuchania petardy komendę "patrz" czy cokolwiek innego, może być nawet "idź do łazienki" (pies mojej ciotki zawsze się chował do łazienki w sylwestra, teraz spokojnie siedzi na kanapie) ;) potem puszczasz głośniej dźwięk petardy, mozesz wprowadzić inne głośne obiekty (plastikowa butelka itp.), ale przy każdym etapie chcesz, by pies wykonał jakąś komendę - obojętnie co, ale dobrze jest mieć jedną komendę, która obowiązuje w danej sytuacji. Nie jest w stanie - cofasz się do poprzedniego, cichszego etapu. A na koniec można kupić prawdziwą petardę, siedzieć w domu i poprosić znajomego, by ją odpalił na zewnątrz. Taka jest moja metoda. Rok pracy to zajmie - tak myślę - przy psie, który już od kilku lat boi się petard, bo taki hm "świeżo nabyty" strach podczas jednego sylwestra powinno być łatwiej zlikwidować, niż coś, co tkwi w psie od dawna. POWINNO. Może być szybciej, dłużej, po prostu nie można się zrażać tym, że przez dwa tygodnie się nic nie osiągnęło (czego nie wykluczam). Rozluźnienie poznaję dzięki temu że naprawdę wiele razy pogryzła mnie moja suka, wiem kiedy wycofywać się nim dojdzie do ataku, wiem, kiedy co można, kiedy jest luz, kiedy stres.. i teraz wystarczy mi spojrzenie i widzę, kiedy o 1/4 milimetra zmienia się ustawienie jej ciała. Nic innego a obserwacja ;) pies może spojrzeć na Ciebie w stresie, ale z większą przytomnością chociaż przez chwilę i to o te momenty chodzi. Tak samo jak ćwiczysz komendę "zostań", to nie każesz psu trzymać jej od razu 3 minut, ale stopniowo wydłużasz ten czas, zaczynając od sekundy.
-
Molowe za poradą z tego wątku poprosiłaś o pana z SM o nazwisko? Może by zadziałało ;)
-
SAIKO, pies przecież może być zainteresowany petardami, ale ważne jest wychwytywanie mniej niż sekundowych momentów, gdy pies patrzy się na mnie lub się rozluźnia. Potem to się stopniowo wydłuża. Kto mówi, że to od razu zadziała? To może przecież potrwać rok albo dłużej. Dla jasności, ja naprawdę jestem spokojną osobą. Jestem w ekscytacji wówczas, gdy cieszę się sukcesami swojego psa ;)
-
No dobrze, też miałam kiedyś ten etap, jakoś z tego wybrnęłam, a miałam psa do uśpienia. Jak tak lubicie się przyczepiać do czyichś wypowiedzi, to wytknijcie mi, gdzie napisałam, że działa to na każdego psa. Proszę o cytat, a potem podyskutujemy. :)