-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
Soko replied to evel's topic in Wychowanie
A wiecie, co jest najgorsze? Że o ile my się z tego śmiejemy, to ktoś kto przychodzi z jakąś np. wiedzą teoretyczną na szkolenie do powiedzmy takiej pani Anety, ona mu przedstawia metodę, on próbuje dyskutować, zostaje zjechany albo utwierdzony w przekonaniu, że jest d*pa wołowa i traci kompletnie zapał. Ja byłam dwa razy u takiego "trenera", który szkoli psy w schroniskach, itp., a jedyne co umiał wydukać to że mam nie nagradzać psa słowem "dobrze, super", tylko słowami "dobrze <komenda którą wykonał>" czyli "dobry siad", "dobre waruj", "dobre do mnie", bo to się nazywa metoda pozytywna. Dodatkowo recytował z pamięci skrypt szkoleniowy Jacka Gałuszki, który przy okazji innego szkolenia przeczytałam, a gdy Happy była podczas pierwszych zajęć nieskupiona na mnie, to wziął ją na smycz i pokazał mi że ona robi to, co on chce. Och nie, magik? Nie, po prostu obcy człowiek, interesujący, któremu bała się podskoczyć nie obadawszy go najpierw. A gdy doszło do prawdziwego problemu - wtedy miałyśmy problemy z piłkami i przez 10min on coś próbował nieudolnie robić i za każdym razem było "o, no zazwyczaj to działa..", a potem się wycofał i ostatecznie Happy została wzięta a spacer do pobliskiego lasu, rozluźniona i było ekstra, ale dopiero na moją prośbę. Coś jakoś skrypty, pozytywna gadanina nie zadziałała :) Nie mógł przyjąć do wiadomości, że Happy umie siad, do mnie, waruj, łapa, target, jeszcze nam komendy zmieniał. Dobrze, że Happy miała to tak już opanowane, że mógł mówić marchewka, a ona by zrozumiała, więc się nie martwiłam. Najśmieszniejsze było, że takie ćwiczenie komend zafundował nam na drugim spotkaniu, gdy na pierwszym Happy robiła tego typu i inne sztuczki, a on jakby zupełnie o tym nie pamiętał ;) a na każdy mój argument który wychodził poza sztywne ramy skryptu i zasad MP, mówił "no tak, ale to się nazywa metoda pozytywna i plepleple, metodą pozytywną da się plepleple". W "plepleple" wklejcie co chcecie ;) -
Tak, bo jak pisałam, Afra ma teraz chyba 800zł długu co jest malutką kwotą w porównaniu do chłopaków i Sisi.
-
Ja bym wybrała Sisi, chłopców i Choco ;) Robimy głosowanie? 5zł głos.. haha, przypomniały się wybory na Bellcię-Rozalkę ;)
-
Szczenięta ocalone przed śmiercią szukają domu, potrzebne ogłoszenia!!
Soko replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
Zapisuję i w miare możliwości zrobię bazarek :) -
Jak cudownie! Tylko tyle jestem w stanie powiedzieć :)
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
Soko replied to evel's topic in Wychowanie
Dokładnie, też mnie to rozbawiło ;) to już moja spanielica nawet jeśli by nie wykonała żadnej sztuczki to przynajmniej byłaby na mnie na tyle skupiona, że nie uciekałaby mi po studiu, zresztą nie wymagałabym od niej slalomów bo wiedziałabym, że nie jest na to gotowa i to byłoby za dużo. Widać nie każdy umie poznać to po swoim psie. -
Dasza- 7letnia sunia cocker spaniela z bydgoskiego schronu ma dom! :)
Soko replied to Kłapoucha's topic in Już w nowym domu
Moim zdaniem trzeba więc poczekać do wizyty. Oby wszystko skończyło się szczęśliwie tuż na święta :) -
Afra z tego co wiem nie ma już tak wielkiego długu, natomiast u Sisi układa się gorzej. No ale nawet jeśli to są 4 wątki, co faktycznie trochę utrudnia sprawę. Ja bym staruszce dała jednak chociaż 150/200zł, żeby przy dołożeniu się przez jeszcze kogoś miała na jakikolwiek DT (ktoś tu albo gdzieś wspominał, że w tej cenie coś jest). A reszta.. skomplikowane to, ale trzeba niestety być silnym, bo skończy się na tym że będzie X wątków i na każdy 10zł, a to wówczas nie jest aż taką pomocą, jak gdyby dla dwóch, trzech psiaków była większa kwota i tym samym nieco konkretniejsza pomoc.
-
Dasza- 7letnia sunia cocker spaniela z bydgoskiego schronu ma dom! :)
Soko replied to Kłapoucha's topic in Już w nowym domu
A ten potencjalny dom jest bardziej potencjalny czy realny? -
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
Soko replied to evel's topic in Wychowanie
Dokładnie, ja uczę sztuczek bo mnie bawią, Happy też, a przy okazji wzmacnia się też przywołanie i inne podstawowe komendy, bo Happy wie, że wołanie oznacza coś fajnego ;) natomiast uważam że podawanie łapy jest tak samo użyteczną, mającą zastosowanie inne niż w zabawie rzeczą jak uczenie psa wskakiwania sobie na plecy (czyli w ogóle), jednak bardziej znaną i dlatego przecież każdy "szanujący się właściciel" nauczy swojego czworonoga podawać łapę... U nas sztuczki pomogły w dużym stopniu zmniejszyć lęki, agresję, bo Happy skupiona = Happy spokojna, "podekscytowana" w normie i chyba poleciłabym to każdemu, kogo pies za dużo z tych czy innych powodów "myśli" nad tym strasznym światem w którym żyje. -
Dasza- 7letnia sunia cocker spaniela z bydgoskiego schronu ma dom! :)
Soko replied to Kłapoucha's topic in Już w nowym domu
Oby się udało jak najtaniej. Tyle bid że nie wiem na które już bazar robić :( -
Dasza- 7letnia sunia cocker spaniela z bydgoskiego schronu ma dom! :)
Soko replied to Kłapoucha's topic in Już w nowym domu
Ile wynosi koszt takiej operacji? -
Niewidomy, przerażony szczeniak spaniel po wypadku ma już nowy domek.
Soko replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Wpadam na wątek i takie wieści.. :) powodzenia w nowym życiu maluchu :) -
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
Soko replied to evel's topic in Wychowanie
No tak! Tylko u mojej suki widok smakołyka kiedyś wywoływał agresję, bo wiedziała, że to oznacza że zaraz zostanie zabrana zabawka czy czesanie... A gdy leżała spokojnie z zabawką i usłyszała kliknięcie znowu zaczynała warczeć bo kliknięcie oznaczało zwrócenie na nią uwagi... Ciekawe co pani Anetka by wówczas zrobiła? :) Zaznaczam, że teraz problemu nie ma :) -
Elu, tak było napisane w tej ankiecie przedadopcyjnej, że to mieszkanie na partnerze ;) Biedulka.. ja robię bazar dla psiaków ale nie wiem czy się wyrobię :/ jeśli mi się uda do świąt, to przeznaczę dochód na nią.
-
Jakie piękne wieści z domku, coraz to lepsze :) mnie jeszcze ciekawi, jak Bellunia na sylwestra się zachowa, ale w mieszkaniu na parterze nie powinno być tak głośno.
-
Już z wielką ulgą wchodzę na ten wątek :) i tak sobie wspominam te początkowe trudności.. całą drogę, którą Bellunia i my wszystkie razem przeszłyśmy.. to była taka eskorta do nowego domku :)
-
Więc może zamiast własnej nogi/ręki można go nauczyć szarpać zabawkę? W ostateczności dla uspokojenia można założyć mu kaganiec i zdejmować dopiero, gdy będzie spokojny, ale to też trzeba ćwiczyć.
-
Czy ja wiem czy ta buda taka dobra. Co do miski nie jestem pewna, buda jest w czeluściach działki i mało widzę zza płotu, ale Wera piła dzisiaj przy mnie z kałuży. Podejdę tam gdzieś w sobotę-niedzielę ;) chyba, że sytuacja będzie wymagała, żeby "wkroczyć" wcześniej.
-
Ja podczas wakacji nad morzem też przemieszczałam się po ulicach tylko w eskorcie mojej mamy i ciotki, gdybym nie mogła inaczej, wzięłabym Happy na ręce - i dla mnie nie ma tutaj jakiegoś powodu do zdziwienia ;) ze złotymi spanielkami jeszcze jest ten problem, że albo nikt nie zwraca uwagi, albo aż za bardzo.. no bo to takie słodkie
-
panbazyl i czasami to całe szczęście, bo terapeutyczny labek, anioł nie pies, jakoś się wygryzł razem z panem dwóm amstaffom razem i się poratował... Ale to tylko przykład na to, że o ile ten pies nie gryzie ludzi, to wie, co to zęby w sytuacji zagrożenia, a co dopiero przeciętny pies-włóczykij.
-
Beatrx nawet jeśli to wówczas TOZ lub SM powinni zareagować. W najgorszym wypadku nauczę małej komendy głos i naskarżę, że pies zakłóca spokój i należy wlepić państwu mandat, ale to taka nierealna raczej opcja :P Poza tym warunki w jakich jest trzymana na tym łańcuchu są ważne.. chyba (prawnie). Ale wiesz, najwyżej po prostu się psa weźmie, skoro zostawiają go samemu na działce bez opieki i nadzoru i mają w nosie, co się z nim stanie.. mam nadzieję, że sytuacja nie jest taka tragiczna, a pani tak zareagowała, bo to była dość stresowa sytuacja. Może jeśli na spokojnie z nią porozmawiam lub zostawię list, przemyśli to sobie lepiej. Co do policji na naszym osiedlu, kręcą się tutaj może raz na rok, więc to słaby argument, a ja też nie chcę wychodzić od razu z groźbami.
-
Victoria, to naucz psa nie tylko puszczać zabawek, ale właśnie ćwicz z Naną oddawanie rolki po papierze, a z Lusią oddawanie czegoś tam małego, prosta logika :) oddawanie zabawek macie opanowane, czas wejść na wyższy level, a nie zostawić to ot tak :) Niech zobaczą, ze tak naprawdę nic nie mogą ukraść, bo na wzięcie wszystkiego mają pozwolenie, wszystko spotyka się z Twoją aprobatą, wszystko jest super. Co oznacza, że coś jest super? Oczywiście NAGRODĘ. Ja walczę z ludźmi, którzy się właśnie wprowadzili i puszczają psa luzem albo trzymają na łańcuchu..
-
No to jestem po niemiłej sytuacji. Dzisiaj mama się dobiła (dosłownie) i pani raczyła otworzyć drzwi akurat w momencie, gdzie psa-kalekę z właścicielem obskakiwała Wera. Pani na to, że ona wie, że ona tak często ucieka. Szczególnie od pana się posypały "no jak tak można", bo to on musiał swojego kundelka chronić przed niesfornym szczeniakiem, więc to pewnie pogorszyło sprawę, ale na argument, że "przecież Wera może pod samochód wpaść" odpowiedziała "no, to trudno". W każdym razie była bardzo nieuprzejma. Pozostaje mi zadzwonić do TOZu czy mogą przyjechać do Torunia, bo w chwili obecnej Wera jest na łańcuchu (już raz była, ale rpzez parę godzin tylko, więc pewnie zaraz puszczą ją znowu), żeby sprawdzili czy ma ciepło w budzie itp., poza tym jak się trafi okazja nagram jakieś filmiki jak biega i wtedy zadzwonię po SM (jeśli TOZ nie zareaguje, to od razu). Ja też jeszcze podejdę przy jakiejś okazji a list na pewno zostawię. Mnie nie kojarzy, a im więcej osób zwróci jej uwagę, tym lepiej. Chciałabym właśnie zaproponować jakieś spacery, pracę itp., bo niesocjalizowany szczeniak jest przecież o krok od agresji, strachu albo nie wiadomo czego jeszcze, poza tym jakbym ją trochę "urobiła" to i Happy miałaby towarzyszkę spacerów ;) z tym że nie wiem jak trafić do tych ludzi, ale z drugiej strony, jeśli im wszystko jedno co się z psem dzieje, to co to za problem? Nie zgodzą się, to sama ją będę brała.. najwyżej powiem, że biegała luzem i że nie widziałam właściciela, no bo skąd mam to wiedzieć, bez obroży, bez niczego.. psa zmarnować nie pozwolę. W ostateczności zapytam się czy nie chcieliby jej komuś oddać i wtedy poszukałabym innego domu dla suni.
-
Chętnie, ale ja bym ich chciała jeszcze podpuścić, by mi pozwolili z Werą trochę popracować - im to wszystko jedno, a dla mnie i dla psa frajda :P pomyślę, bo nie wiem czy można to listownie zrobić. Zbliża się weekend, powinni być dłużej w domu, czasami coś robią w ogródku, więc może mi się uda.