-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
Zawsze czytam co się dzieje u Was w galerii a teraz aż wypada się odezwać.. nic mądrego i wzniosłego nie napiszę, tylko tyle że mi się też nigdzie nie spieszyło po śmierci pierwszego psa, a kilka miesięcy później zaprezentowałam w domu małego złotego szczyla.. :)
-
(Happy też jest w typie) Skąd, ona w ogóle tylko patyki gryzie, a reszty nawet nie chce jej się memłać w tym pyszczku, Happy raczej potrzebuje coś po prostu trzymać w ząbkach. Dlatego teraz jesteśmy na etapie ściągania skarpetek z nogi i zanoszenia ich - w teoretycznym jak na razie jedynie założeniu - do kosza na pranie :P majka75, może w przyszłości pomyślicie o czymś w kierunku agility? Teraz to za wcześnie, ale to na pewno dużo daje psu :) co do aktywności psa rano też musicie wyczekać aż trochę szczyl podrośnie, w chwili obecnej moja 5,5 roczna psica czasami patrzy na mnie o 12 w południe pytającym wzrokiem, dlaczego ja w środku nocy chcę wstawać :P naprawdę najgorszy okres musicie przetrwać i go nie zmarnować, ustalić zasady. W pewnym momencie będzie można spuścić z tonu, pies zacznie odróżniać "choodź do mnie.." z zamiarem pogłaskania, a więc sytuacji gdzie usłuchanie bezwarunkowe nie jest konieczne, od "chodź do mnie!" powiedzianego w sytuacji, gdy np. leci nam pod pociąg albo prosto w szpony jakiegoś trzy razy większego agresywnego psa. Prawdopodobnie stanie się to bardzo szybko, szczeniak chłonie każdą informację i ją zapamiętuje, jest czuły na naturalne dla siebie sygnały uspokajające, sygnały do zabawy (uważajcie, czy przy kończeniu zabawy nie robicie tego zbyt "entuzjastycznie"), to tylko ludzie zatracają to w psie i pies przestaje na to zwracać uwagę. Co jeszcze wam się przyda - na pewno zaczniecie wyczuwać momenty, gdy będzie blisko jakiegoś szczeknięcia, ucieczki, itp., po prostu musicie obserwować każdego psa, z każdą taką sytuacją nauczycie się o nim więcej, zaczniecie dostrzegać już minimalną zmianę. Nie od razu wam to wyjdzie bo cudów nie ma, ale starajcie się reagować zawsze z wyprzedzeniem. Happy przykładowo bierze głęboki wdech lub ustawia się w odpowiedniej pozycji, gdy nachodzi ją atak szczekania. Wtedy najlepiej zanim wyda z siebie jakikolwiek dźwięk, uspokoić psa i tak samo w tysiącu innych sytuacji ;)
-
[QUOTE]szura a co powiesz na darcie pyska na tv nawet już zwierząt pokazywać nie muszą... wystarczy że coś się tam rusza... [/QUOTE] Był taki odcinek na TVN Style z Victorią ;)
-
U nas emocje wywoływane przy witaniu - Happy potrafiła zacząć gryźć z podekscytowania - przekierowane zostały na dziurawe skarpetki :P A tak poza tym Erica mądrze pisze i w sumie nie ma co dodawać :)
-
daderma, ja się drę i to jest normalne dla mojego psa, czasami nawet głowy nie podniesie. Fakt, że nie panikuję, bo oczywiście zależy wszystko od sposobu krzyczenia i nagromadzenia w krzyku negatywnych bądź pozytywnych emocji, jednak nie uważam, by akurat na mojej Happy to robiło jakieś wrażenie, szczególnie, że jest strasznie wrażliwa, mimo wszystko ufa mi i wie że wszystko co robię ma swój sens i jeśli się złoszczę to też mam powód a ona nie ucierpi. Oczywiście kilka miesięcy wcześniej reagowała na to i wszystko inne, co było zbyt emocjonalne, ale w tym momencie jest tak, jak mówię.
-
Wigilijna Sonia znalazla wspanialy dom w Krakowie!!!
Soko replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
O kurcze, Sońka pomyliła mi się z Luną i tak się zastanawiam o co chodzi :D cieszymy się wszyyscy razem :) -
daderma, co do tego spokoju i opanowania mam inne zdanie, moja mama jest generalnie straszny nerwus i Happy bardziej się denerwuje gdy ona jest spokojna. Jak są lekkie nerwy, to jest wtedy sytuacja zrozumiała, jasna i komfortowa ;) ot, takie przyzwyczajenie. Ja może nie panikuję, ale Happy wie, że jeśli drę się na cały głos gdy w pobliżu jest inny pies, to nie na nią, tylko to jest jakiś tam mój - mniej czy bardziej oczywisty dla Happy, ale ona akceptuje każde moje zachowanie, byleby nie musieć wdawać się z przybyszem w zbyt bliski kontakt - sposób na obronienie jej przed owym psem. Więc jeśli Victoria chwyta swojego psa na ręce, bo widzi innego, nieznajomego, po którym nie wiadomo czego można się spodziewać, nie należy tego od razu skreślać. Każdy ma swój sposób, dostosowany do swojego psa, jeśli to powodowałoby coś gorszego z pewnością Victoria by tego więcej nie robiła.
-
[QUOTE]Współlokator chłopaka - zna go 2 lata - teraz nie może wejść do pokoju. Nora od razu załącza "tryb bojowy" (jeży się, sztywnieje, przyczaja) i jeśli ma okazję szczypie za pięty. Dosłownie. Jeśli stanie w progu - powarkuje.[/QUOTE]W takim razie próg jest w miarę akceptowany przez sukę, ale już tam ostrzega. Jeśli lekceważy się jej ostrzeżenie, w końcu się rzuci, a w pewnym momencie i w progu już będzie się rzucać. Współlokator powinien nie przekraczać dopuszczalnej granicy, którą suka wytrzymuje, a nagrodzone powinno zostać każde jej spokojne zachowanie, gdy ten się przewija w pobliżu (niekoniecznie przez niego - czasami rzucanie przez niego nagród może się okazać dla niej zbyt stresujące, więc nagradzać możesz ją Ty). Czy suka ma swoje własne miejsce? Takie, gdzie miałaby spokój, komfort, i nikt by jej tego nie zakłócał - miejsce do wyciszenia się, poobserwowania ludzi, wszystkiego z poczuciem, że nikt tak naprawdę nie obserwuje jej, nawet kątem oka. [QUOTE]Chłopak kuzynki - bawiła się z nim bez niczego by tydzień później odstawiać takie samo przedstawienie. A że uciekał to i pogonie się zdarzyły ;-)[/QUOTE]Oczywiście trudno oczekiwać od człowieka spokojnej reakcji, ale uciekać nie powinien. Jeśli jednak ona się bawi wtedy, gdy się jej podoba, a jak nie, to nie - to albo w ogóle się z nią nie bawić, albo tylko przez chwilę. Zacząć, gdy my chcemy i skończyć po minucie, dwóch i koniec zwracania uwagi na psa. [QUOTE] Moja córa - 6 lat. Pogłaska ją ,nakarmi, przytuli a czasem suka lata za nią i szczypie właśnie w pięty, sztywnieje, fafle lekko podnosi...Z starszym synem nie ma tego kłopotu.[/QUOTE]6 lat to wybuchowy i energiczny wiek u dziecka więc nie wszystko co ona robi może się suce podobać, albo np. najpierw jej się podoba, a potem suka sobie myśli "hm, a może to ma prowadzić do tego, że mnie zaraz obedrze ze skóry?" i następnym razem postanawia zapobiec wyimaginowanemu zagrożeniu i tak w kółko.. W jaki sposób córka, chłopak, wszyscy, bawią się z nią, przytulają? [QUOTE]To nie są wielkie ataki a jednak mnie to niepokoi i na pewno jest niezdrowe.[/QUOTE]Słusznie - bardziej podoba mi się obecny tytuł wątku, niż gdyby to było "Amstaffka jest agresywna", to Ci się na pewno chwali. [QUOTE]Agresja do zwierząt. Ogólnie jest drażliwa. Ale różnie to bywa. Czasem strzela "ignory" i zupełnie nie zwraca uwagi a czasem jak zobaczy to nawet nie mrugnie i pędzi do psa by skoczyć z zębami. Kłapnie ze dwa razy i odchodzi...[/QUOTE]Nagradzać za ignory, zwracanie się do Ciebie. [QUOTE]Ja nie mam kłopotu - moge robić z nią co chcę, zbliżać się gdy je np i cokolwiek innego... Mam wrażenie, że ona wyszukuje jakby słabszych od siebie i pokazuje kto rządzi.[/QUOTE]Rządzisz Ty - niezależnie czy osoba trzecia, chłopak, córka, się do waszego stadka przyłącza, rządzisz Ty. Ona w żadnej kwestii nie rządzi, a już na pewno nie w takiej. Chwal za dobre zachowania, pokazuj, że nie podoba Ci się to, co robi źle, np. wyprowadzaj ją z pomieszczenia gdy warczy, rzuca się - najlepiej nie do mniejszego, jeśli jest taka możliwość, albo sama wychodź razem z osobą, która jest obiektem jej warczenia. Równocześnie nie musisz reagować bezwzględnie zawsze - czasem, jeśli warczenie jest np. raczej mruczeniem, możesz to nagrodzić, osobie powiedzieć by wyszła, sama musisz to wyczuć. Warczenie, które narasta łatwo zlikwidować właśnie taką zmianą sytuacji - zmianą pomieszczenia, zajęciem się jakąś pracą z psem, itp. Jeśli ma z Tobą więź, to Twoje wyjście nie będzie jej się podobało. I oczywiście, jeśli będzie patrzyła się wpierw na Twoją reakcję w przypadku, gdy poczuje się zagrożona lub niekomfortowo, Ty musisz ją obronić. Wywlec za uszy osobę, która powoduje jej dyskomfort. Czuje się niedobrze, szuka w Tobie wsparcia, Ty jej go udzielasz. A potem stopniowo można zmniejszać odległość między "złą" osobą a suką.
-
I nie zrażać się efektami, moja psica po długim czasie ćwiczenia jeszcze potrafiła wywalić nas na smyczy, więc spokojnie, hop siup na pewno to samo nie przyjdzie ;)
-
[QUOTE]Dzięki panu Markowi mój pies zaczął jeszcze bardziej bać się obcych.[/QUOTE] [QUOTE]na obozie widziałam już spore postępy[/QUOTE] No wybacz, ale jeśli się nie pisze, kiedy miał miejsce incydent, to do mnie pretensji nie miej [QUOTE]na obozie przed incydentem Scoobiego akurat tak jak się spodziewałam nastąpiła duża poprawa.[/QUOTE] Co nie zmienia faktu, że trzeba było powiedzieć p. Markowi, że nie ruszaj pan mojego psa i koniec :P dobra, nie będę Ci śmiecić w galerii :)
-
Dasza- 7letnia sunia cocker spaniela z bydgoskiego schronu ma dom! :)
Soko replied to Kłapoucha's topic in Już w nowym domu
Faktycznie nieco lepiej jest z oczkami :) -
Jakby nie było Paulaa stwierdziła że przez obóz lęk do ludzi się nasilił ale to co robi z psem to jej sprawa.. napisaliśmy już wszystkie mądrości świata na wątku a co zrobi zależy od niej ;) Co do agility to fakt, że uzależnia, ja co prawda znalazłam zajęcia za 10zł.. sama z mamą ustaliłam że trzeba płacić 30 bo to jest nienormalne że za indywidualne zajęcia często przeciągane ponad godzinę niezależnie od pogody człowiek bierze 10zł.. ale jestem przekonana że to wyjątek na wielką skalę, inny treser w Toruniu bierze 40zł za zajęcia grupowe ;) kpina po prostu jak niektórzy sobie stawki ustalają :O vaness, w Bydgoszczy jest jeden trener agility, co prawda mi się nie spodobał, ale może Tobie przypadnie do gustu, [URL]http://www.dobrypiesek.eu/[/URL] - jeśli nie to zapraszamy do Torunia paulaa napisała, że przed obozem byłą poprawa, natomiast przez metody p. Marka Scooby zaczął jeszcze bardziej bać się ludzi - no trudno, trzeba miec świadomość, ze na obozie są trenerzy z różnymi metodami i albo się im mówi "proszę nie stosować takich metod na moim psie, a wcześnie to ze mną przedyskutować", albo sie nie jeździ na obozy
-
Wigilijna Sonia znalazla wspanialy dom w Krakowie!!!
Soko replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
Ja sobie wyobrażam doskonale całą sytuację :( Happy uratowało od uśpienia albo schroniska albo życia w kagańcu to, że miałam 12 lat i w domu zawsze ktoś by i tak był (dziadkowie na emeryturze).. a jeśli jest dziecko to w sumie nie ma dyskusji.. a skąd byli państwo? -
Wigilijna Sonia znalazla wspanialy dom w Krakowie!!!
Soko replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
Prawie się popłakałam ze śmiechu oglądając ten filmik :P -
Ds wyczarowany z dt! kochaja Stefunia! -dziekujemy !calem sercem!
Soko replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Parę godzin mnie nie ma na wątku i takie zmiany, co prawda nie udzielałam się, ale śledziłam z uwagą.. :) jak dobrze, że się odnalazł :) -
Wigilijna Sonia znalazla wspanialy dom w Krakowie!!!
Soko replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
Czekamy :) Ale odetchniesz Elu jak mała już do domku pójdzie :D -
Ds wyczarowany z dt! kochaja Stefunia! -dziekujemy !calem sercem!
Soko replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
zapisuję i na razie tyle mogę zrobić, jutro poczytam wątek, udostępnię wydarzenie na fb jeśli jest -
Jak jej tam dobrze.. :)
-
Spokojnie, spokojnie - moim zdaniem chyba nie jest źle. Najważniejsze żeby sami nie wzięli się za próby wychowywania psa, u mnie skończyło się to beznadziejnie. Myślę, że i bez szkolenia dadzą radę, byleby nie przedobrzyli w ani jedną, ani drugą stronę. Trzeba może nie ich naciskać na szkolenie, a aluzyjnie dać znać, że gdyby coś, to niech się nie wahają zwrócić o pomoc - to lepsze niż gadanie o szkoleniu, bo większości ludzi wydaje się to bez sensu, a jak się im powie, że miłość to nie wszystko, to powiedzą że neguje się ich przekonania i że nie chcą w ogóle już z nikim rozmawiać. Taka już reakcja ludzka ;)
-
Wigilijna Sonia znalazla wspanialy dom w Krakowie!!!
Soko replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
Oj chciałybyśmy :D taka mała kulka kręcąca się na lewo i prawo z radości.. :D -
Co do dwóch gwałcących sie suczek ;) W pewnej stajni dwie klacze - nierozłączne przyjaciółki - zawsze próbowały siebie pokryć. Dodatkowo nie mogły być oddzielone na dalej, niż sięgał ich wzrok. Skończyło się na tym, że w pożarze stajni 14 lutego nie dały się wyprowadzić, a jedna przeskoczyła ze swojego boksu do boksu drugiej i spłonęły razem. Oczywiście nie interpretuję zachowania suczek jako tak samo wielkiej przyjaźni bo nie wiem jak to tam jest w innych kwestiach, ale zawsze może to oznaczać duże zaufanie w ich realcji ;) lub, po prostu ochotę na co nieco :P Happy lubiła gwałcić moją nogę, teraz jej nie pozwalam ;)
-
Wigilijna Sonia znalazla wspanialy dom w Krakowie!!!
Soko replied to justysiek's topic in Już w nowym domu
W takim razie Ela pomogła też jeszcze jednemu psiakowi ;)