-
Posts
2984 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Soko
-
Wera też biega na lince po tym jak podbiegła do dwóch innych psów na smyczy :( niestety psy na smyczy są jej słabością, bo rzadko je u nas można spotkać i są dla niej bardzo, bardzo pociągające :lol: w poniedziałek jedziemy do parku trochę ją zaznajomić z tym widokiem. Ciężko to widzę, ale liczę na w miarę szybkie efekty ;)
-
Agresywny pies - już nie wiem, co robić, błagam o pomoc.
Soko replied to dziewczynawpotrzebie's topic in Agresja
Ja przerobiłam kilku behawiorystów, treserów jak zwał tak zwał, nic z tego nie wynikło i psa musiałam na prostą wyprowadzać sama :roll: co nie znaczy, że nie ma takich którzy by się na psach znali -
Agresywny pies - już nie wiem, co robić, błagam o pomoc.
Soko replied to dziewczynawpotrzebie's topic in Agresja
Skąd jesteście, może ktoś poleci dla Was behawiorystę z Waszej okolicy? -
Boże jaki piękny!! Dlaczego ja mam taką zołzę w domu :(
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Soko replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
U mnie są lasy i pola, żadne miejsce publiczne :P ale po prostu zwracanie uwagi komuś na puszczanie psa bez smyczy, samemu nie nosząc jej na spacer jest dość chamskie -
Wszystkim zainteresowanym ogłaszam że Lupo zrobił swoją pańcię w balona i nie rzucił się na żadnego psa, jedynie w stronę jednego lekko pociągnął :cool3: i jeśli on i pańcia wyrażą chęci to zobaczymy się znowu i nauczymy go szukać pieniędzy.. :lol: i postaramy się zaprzyjaźnić z autobusem :) Jutro wyślę PW z tymi obiecanymi linkami ;)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Soko replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ja mówię chociażby o swoim osiedlu, gdzie jest jeden ON agresywny, ZAWSZE na smyczy i pod kontrolą właściciela, jest moja Wera - pies Bogu ducha winny, odwoływalna, grzeczna, nie rzuca się i Rambo, 6miesięczny okaz szczęścia i miłości do każdego, co prawda lata bez smyczy ale jest jeszcze na etapie że przychodzi gdy go pańcia zawoła - no, do czasu ;) A jednak nie boją się ich jedynie właściciele psów których psy same latają luzem (bo zazwyczaj nie widzą swoich psów). Reszta - przypina, krzyczy żeby zabrać, a psy na smyczy ciągną w stronę Werki z merdającym ogonkiem bo chciałyby się pobawić, ale właściciele mają problem. Jest u nas chart szkocki, który był wielokrotnie mocno pogryziony przez psy, które się po prostu go bały. Jest Luna w typie leonbergera (albo nawet rasowa, nie znam się), która nie ma praktycznie żadnych psich przyjaciół, bawi się z Werką - bardzo delikatnie, naprawdę byłam zachwycona, taki misio :loveu: bo osiedle robiło na nią nagonkę, że sobie nie życzą by tak wielki pies latał po lesie. Szkoda, że oprócz mnie, mamy, faceta od owczarka nie spotkałam jeszcze nikogo kto używa smyczy :roll: a wszyscy ci właśnie nagadali właścicielce od Luny, by ją trzymała na smyczy. -
Nie wiem jak Ci zaradzić z tą trawą, bo ograniczam się do portretów (i takie podłoże to jeden z powodów tego ograniczenia :evil_lol:). Ale jeszcze w tym podwójnym portrecie psy są trochę zlane ze sobą. Mimo to zbieram szczękę z podłogi :D
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Soko replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Uwielbiam takie wielgachne psy :loveu: ale nigdy bym takiego nie kupiła.. trochę bałabym się o jego socjalizację - widzę jak ludzie patrzą na ONki i zabierają przed nimi swoje psy. -
GAJOS to posty z 2009 roku :evil_lol:
-
Niech sobie ludzie mają psy bezproblemowe, każdy ma własne priorytety. Nie nalezy winić ludzi za to, że świadomość o agresji niektórych ras jest jaka jest i że większość psów na ulicach to aniołki które sie trzymają swoich właścicieli, często nawet bez smyczy. To jest 99% psów jakie widuję, nic dziwnego że przeciętnemu człowiekowi też się taki marzy a nikt mu nie powie - "mogą być problemy".
-
Ja myślę że 400zł/msc to dużo, trzeba się zapytać pana czy się zgadza. Jest to spora kwota ALE przekonuje mnie nawet bardzo ta grupa terapeutycznych psów, jeśli psy są terapeutyczne - z jakiegoś powodu takie są, bo są dobrze prowadzone, przez odpowiednich ludzi, którzy wiedzą o co biega, jak się zachować. Uważam że to duża szansa dla suni i trzeba korzystać.
-
A ja wiem. Bo z chyba 5-6 treserów (w tym pozytywny pan Gałuszka) żaden nie był w stanie sobie poradzić z Happy. A ona miała objawy każdego możliwego niepożądanego psiego zachowania. Dopóki trafiają im się same fajne psy, w tym jeden czy dwa na grupę z problemem, to nie chce im się zmieniać technik i oficjalnie powiedzą: na 8/10 psów działają.. z tym że te 8 to potulne kochane baranki. Inna sprawa że np. jest jedna treserka która chętnie by poćwiczyła BATa z ludźmi, ale oni wtedy na nią patrzą jak na UFO. Podchodzić, odchodzić? Odległość? Eee? Ale też uważam że to nie jest treser jeśli nie potrafi przekonać do swoich metod ;) niestety dla ludzi spokój psa ale z odległości 50m to za mało i nie widzą w tym sukcesu i to też demotywuje.. Przykre są też szkolenia grupowe.. w USA jest specjalna szkoła dla psów agresywnych, gdzie na grupę kilkuosobową są trzy treserki.. a u nas jeden człowiek który nie wie o czym mówi.
-
O proszę, to podobnie jak ja - szkolę BATem i też za darmo :lol:
-
GAJOS ja myślę że gdyby psa nagradzać za to że wychodzi, gdy ktoś chce wejść i odwrotnie nigdy by czegoś takiego nie było. Ale pies przestał mieć interes we wpuszczaniu ludzi do łazienki. Gdyby owocowało to parówką, to w końcu zakodowałoby mu się że wyjście z łazienki jest fajne i w pewnym momencie nagrody przestałyby być potrzebne.
-
To raczej reguła u młodych, zdanych na swoich właścicieli psów :) sama mam koleżankę która ma właśnie takiego psa który jej zawsze przyjdzie.. ale ani nie nagrodzi, lekceważy gdy idzie przy jej nodze, a potem się wkurza że ciągnie, jak zawróci w biegu do jakiegoś psa to nie robi to na niej wrażenia i kompletnie psa olewa.. kiedyś się jej to skończy ;) niestety ludzie nie potrafią docenić posłuszeństwa u szczeniaczka i potem ten pies przestaje widzieć sens w byciu przy Tobie, słuchaniu itp...
-
Jeśli chodzi o "uprząż", rozwiązaniem mogą być szelki. Skoro kolce i tak nie działają, czy są czy ich nie ma.. szelki inaczej rozkładają napięcie, a nacisk na szyję to mnożnik ciągnięcia i agresji x3. Co do wychodzenia - wiesz, że zawarczy, ale uparcie powtarzasz komendy albo go przesuwasz. No po co? Reaguj zanim zawarczy - rzuć mu nagrodę, coś, co lubi. Usadź psa przed drzwiami do łazienki i ćwicz Twoje wchodzenie i wychodzenie z niej. Potem np. każ mu usiąść w łazience i wchodź i wychodź dając mu nagrodę. Wchodź tam razem z nim i wychodź razem z nim, mając go np. przy nodze. Cały czas używaj smakołyków. Pies musi sobie skojarzyć że łazienka to miejsce pracy z Tobą i cokolwiek zaproponujesz w jej obrębie mu się opłaci. Bo nie opłaca mu się posłuchanie komendy "wyjdź" ani pozwolenie Ci na przesunięcie go - jedynie na tym traci przyjemne, chłodne miejsce.
-
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/forums/59-Spacery[/URL] gdyby nie było odzewu możesz tutaj założyć wątek :)
-
Że tak się wtrącę - moim zdaniem w ogóle trzeba odsunąć pomysł szarpania się z psem, bo to nic nie da.. ja nie mogąc utrzymać Wery (ON) przywiązywałam ją do drzewa, stawałam przed nią i miałam ręce wolne, mogłam ją uspokajać. Było to pewne rozwiązanie stosowane u nas przez ok.miesiąc, teraz nie ma mowy by mnie pociągnęła gdziekolwiek. Psy potrafią się uodpornić na źle założoną kolczatkę. Zresztą Happy po jednym spacerze na kolczatce zaczęła na mnie warczeć i chciała ugryźć i nigdzie nie chciała wyjść. Nie ryzykowałabym tego u kilkakrotnie większego psa.
-
Dokładnie, korzystajcie z pomocy póki jeszcze dziecka nie ma! Wiem, że są kagańce w których można dawać nagrody albo można wyciąć dziurę w zwykłym skórzanym. Spróbujcie tak się przejść obok placu zabaw - ale nie od razu blisko, tylko na tyle, by pies widział dzieci ale się nimi nie stresował. Potem możecie poprosić by dziecko RZUCIŁO na ziemię kawałek biszkopta czy inne cudo od którego psu się uszy trzęsą ;) ale postarajcie się o specjalistę, taka jest moja rada. Skąd jesteście? Dobrze, że reagujecie nim jest za późno :)
-
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=sFgtqgiAKoQ[/URL] Zawsze jak Cię pociągnie - idziesz w przeciwną stronę. Naukę najlepiej zacznij od domu ;)
-
a_niusia myślę że bym Ci spokojnie wybaczyła gdyby Twoje psy podbiegły do mojej Happy, bo zaraz byś przyleciała, czy byś je odwołała i po prostu - tak samo szybko jak przyleciały tak samo szybko zostałyby zabrane. Koniec spięcia, mogę się zająć uspokajaniem własnego psa a nie muszę pokazywać parówkę nieznanemu psu i liczyć na to, że zaskoczenie psa na moje nagrody będzie działać na tyle długo, że właściciel zdąży przylecieć. Sądzę, że Twoich psów, i w ogóle psów świadomych właścicieli nie ma co porównywać do podbiegaczy, o które się tutaj pieklą dziewczyny. Wera jakiś czas temu po raz pierwszy w życiu nie przyszła na zawołanie (ze mnie idiotka, bo jej nie przypięłam, chociaż już kilka minut węszyła i nie zajmowała się zabawą z kolegą, więc spokojnie mogłam ją przypiąć..), ale przybiegłam od razu i jak tylko mnie zobaczyła to się odwróciła od psów do których podleciała i bez dyskusji odeszła. Przeprosiłam i zabrałam psa. Natomiast mi osobiście nigdy w życiu przeprosiny i zabranie psa zaraz po tym jak mnie dopadł się nie zdarzyły ;)
-
Idealne zachowanie to spokój i stanie w miejscu, z tym że tego szybko go nie nauczysz więc powinien ewentualnie np. wycofać się za Ciebie, czy też odejść. Oczywiście jeśli stopniowo go będziesz przyzwyczajać do mniejszej odległości powinno to wyjść samo z siebie. Musisz myśleć, że obecnie pies widzi człowieka jak przez lornetkę - bardzo, bardzo blisko i w wielkim rozmiarze. A potem lornetka się powoli psuje, szkiełka pękają i okazuje się że człek nie taki wielki i straszny jak go malują ;) Dopasuj odległość do człowieka - jeden rzuci nagrodę w sposób dla psa agresywny, będzie chciał poklepać, musisz zastrzec aby psa nie dotykać i być zawsze o krok do przodu z przewidywaniem sytuacji. Drugi zrobi to delikatnie, a trzeci położy ją na ziemi. Najlepszy jest drugi, bo trzeci może oberwać gdy jego twarz znajdzie się na poziomie psa, może puścić psu oczko, nieodpowiednio się zgarbić przyjąć, złą postawę. Im więcej dziwnych ludzi, krzyczących na psa itp., wypracujecie sobie z dalszej odległości, tym mniejszy będzie stres. Ludzie są często niestety nieprzewidywalni dla nas, a co dopiero dla psa. Ale, istnieją też inne sytuacje: treserka Susan Garrett ma trzy psy, z czego dwa nieszczególnie się lubią. Położyła legowiska tych dwóch psów obok siebie, kazała obu tam się ułożyć. 10letni pies, a więc generalnie - wyszkolony i cacy, nie położył się, dopóki nie oddaliła legowisk od siebie. Każdy pies ma swoje granice, ale lepiej, żeby nie wykonał polecenia i odszedł, niż aby się rzucił - ale tego psa musisz nauczyć właśnie np. BATem, że odejście jest przez Ciebie ekstra chwalone. Czasami wymagamy od psa zbyt wiele a on musi wiedzieć, że jeśli ma wybierać między wykonaniem polecenia i potem zareagowaniem agresją a niewykonaniem i odsunięciem się, to ma wybrać tą drugą opcję.
-
Staraj się trzymać jak największą odległość i zamiast przytrzymywać psa na smyczy, przytrzymaj go sobą :) czyli, inaczej - stań się dla psa ostoją w której znajdzie oparcie i zrozumienie. Nagradzaj go gdy jest spokojny w obecności innego człowieka, organizuj spacery w miejscach najpierw mało zatłoczonych. Co to znaczy "a kiedy musi zaczyna szczekać i warczy"? On nie ma nigdy, przenigdy tego musieć! Masz go zasłonić sobą, odwrócić, albo karabinem maszynowym pozabijać wszystkich którzy denerwują Twojego psa. To Ty się rozprawiasz z otoczeniem i Ty pokazujesz, że nikt nie jest jego wrogiem. Dużo nagradzania. Czy lubi, gdy go głaszczesz, czy się stresuje? Jak się wtedy zachowuje - odchyla się, odwraca głowę, liże się, podnosi fafle, mruga, ziewa, oblizuje się? Mieszkasz na wsi - cudownie! Nie jesteś w żadnym zaludnionym po brzegi mieście! Ktokolwiek przechodzi (lubiany, nielubiany, znany, nieznany) - nagradzasz. I przede wszystkim - nie pozwalasz na dotykanie psa. Możesz w następnym etapie (gdy będziesz w stanie podejść bliżej. Na początku możesz trzymać odległość 20m jeśli to sprawia, że jest spokojny, stopniowo ją zmniejszając) prosić obcych ludzi, by rzucili (nie dali, rzucili) mu nagrodę. Innym sposobem jest ćwiczenie BAT (Behavior Adjustment Training). Podchodzisz z psem na odległość w której jest ok (widzi człowieka ale nie robi to na nim wrażenia) i czekasz na pierwszy sygnał uspakajający albo na to, że pies odwróci się do Ciebie i wówczas radośnie odbiegacie i nagradzasz. Jeśli zdasz sobie sprawę że jesteście za blisko i pies już nie podejdzie do Ciebie możesz lekko go przyciągnąć. Celem ćwiczenia jest to, aby przyszedł do Ciebie zanim zacznie być agresywny. I tak w kółko z 20 razy. Możesz to ćwiczyć na kimkolwiek. Może pod sklepem są jacyś panowie popijający piwko, którzy praktycznie się nie ruszają? Świetny początek. Zresztą nie obchodzi Cię to, co kto robi, tylko nieruchomy człowiek wymaga mniejszej odległości niż skaczące dziecko na skakance. [URL]http://www.youtube.com/watch?v=x544OdtgpSg[/URL]
-
Oczywiście, że da się pomóc! Zasada pierwsza: nie dotykać.. a resztę trzeba obserwować. Można zapytać na FB w tej grupie z DT o to, czy znalazłby się ktoś, kto zna się na psach, behawiorystę, jest behawiorystą..