-
Posts
914 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kudlataja
-
Dzięki, ja tez uwielbiam dzikusy. Co do spamowania, to spamuj ile potrzeba! w tak słusznej sprawie...mam nadzieję że sunieczka jeszcze nie trafiła do schroniska, jest śliczna, przypomina maluchy uratowane przez Dorę ze Szczebrzeszyna, taki pocieszny rudasek. Ze schroniska,jeśli w ogóle tam przetrwa to od razu pewnie pójdzie na łańcuch:(
-
..zgadzam się, że mała nie może trafić do schronu. mój Lisek jest w płatnym dt koło Zamościa,przez chwile były tez tam szczeniaki z Wożuczyna, może tam sunieczkę umieścić i ogłaszać jak najszybciej..,trzeba jej pomóc.. Tymczasem przychodzę z bardzo dobrym nastawieniem dzisiaj do was, w końcu mogę napisać coś pozytywnie, inaczej niż zwykle, otóż udało się dzięki pomocy Fundacji Zea (która zapewniła dt) uratować kolejna koteczkę z ulicy - Marusię. Już jest bezpieczna w gabinecie weterynaryjnym na obserwacji i jeśli wszystko pójdzie dobrze, w poniedziałek pojedzie na tymczas, a ja zaczynam szukanie domku stałego dla niej. Również dla chorej na grzybicę Kasi, i również dzięki Zea, pojawiła się iskierka nadziei - może wkrótce trafi z lecznicy na dt. To dobry dzień dla kotów:)
-
W piatek odwiedziłam koteczkę w lecznicy, biedna strasznie, chociaż wetka mówi, ze jest lepiej... mała ma zrobiony posiew i na razie nic nie wyrosło, w ciągu tygodnia się okaże czy choróbsko odpuszcza. Martwię się o nią, smutno zostawiać ją w tej klatce:( nie wiem jak ogłaszać, przeciez nie mogę napisać, że jest zdrowa. Na razie zrobiłam ogłoszenie na dom tymczasowy i napisałam ,że mała ma problemy zdrowotne, nie wiem czy ktoś się odezwie:( Rozmawiałam też z pati o kastracji Karola. konsultowała tę kwestę z jakąś psią trenerką, która po spotkaniu z Karolem zdecydowanie odradza. Powiedziała, że Karol jest bardzo przyjaznym psiakiem, robi postępy w zachowaniu i można mu kastracją tylko w tym momencie zaszkodzić. Poza tym pati powiedziała, że Karol zaczyna na nią pozytywnie reagować, tzn. nie reaguje już tylko na psie towrzystwo, tylko zaczyna wykazywać zainteresowanie człowiekiem, daje znać, że cieszy się z obecnosci Patrycji podczas ich wspólnych spacerów. Nie rozmawiałyśmy długo, bo akurat nie mogłam w tamtej chwili, ale umówiłyśmy się na telefon i dowiem się więcej na temat tych przeciwskazań do kastracji.
-
Rozmawiałam ze znajomą Panią Jadzią i okazuje się, ze to suczka, która błąka się od jakiegoś czasu w okolicach osiedla Orzeszkowej, wcześniej źle zrozumiałam. Jutro P. Jadzia zapyta o nią, podobno dokarmiana jest na zielonym rynku.
-
Dzięki, mam nadzieję że coś dla tej koteczki wymyślę.. ..a Karol z ręki nie zje, podobnie jak jego brat Misza. Właścicielka opowiadał mi, że Misza obliże jej rękę, gdy ta pachnie mięsem, ale gdy chce mu podać jedzenie z ręki to nie weźmie. Myślę, że z Karolem może być podobnie. To psy po traumie, próbowno je otruć, patrzyły jak umiera w tej stodole ich otrute rodzenstwo i nie wiem nawet co jeszcze, późnie ja raczyłam je sedalinem również w karmie. Mają teraz chłopcy specyficzne podejście do jedzenia po tym wszystkim.
-
Niestety to choroba skóry i kicia już raz straciła przez to tymczas. Miała ją wziąć do siebie moja znajoma, jednak również bała się się o swoje koty, co jest zrozumiałe. Zaraz jadę do koteczki w odwiedziny, zrobię kilka fotek i wypytam weta o postępy w leczeniu. Trochę jestem niedoinformowana jeśli chodzi o choroby skórne kotów, a wet nic konkretnego nie mówi na temat tego ile trwa takie leczenie i kiedy można mieć pewność, że kotka już nie zaraża..gdy o to pytam dostaję zawsze trochę wymijające odpowiedzi. Jeśli chodzi o ogłoszenia, to bardzo chętnie skorzystam z propozycji, spróbuję dopracować tekst i prześlę go tobie, ja kicię na olx ogłosiłam na warszawę, ale bez zdjęć na razie. Ogłaszałam na szybko gdy tylko się dowiedziałam, że kotka jest na ulicy, nie miałąm wtedy jeszcze jej zdjęć, a później wynikła ta choroba i nie wstawiłam w końcu tych zdjęć.
-
O żadnej kurteczce nie ma nawet mowy, Karol nie da do siebie podejśc, buda jest solidna i pod zadaszeniem..co do kuszenia Karola jedzeniem to może być problem, bo Karol bardzo nieufnie podchodzi do kwestii jedzenia, dopiero od niedawna zjada to co przygotuje mu Pati, wcześniej żywił się jedynie suchą karmą. Myślę, że nie marznie, bardziej od zimna dokucza mu samotność, gdy wszystkie psiaki wchodzą do domu, a on zostaje sam.
-
Ja bardzo cieszę się z tego co jest, z tego, że Karol jest bezpieczny. Stodoła, z której go zabrałam to dziś jak koszmar, który minął, ale nadal mam po nim gęsią skórkę. Masz rację dzikość tych psów - Karola i Miszy jest bardzo wciągająca. Na działce, gdy były tam ze mną, mogłam obserwować je godzinami. Mam nadzieję, że znajdzie się w koncu ktoś, dla kogo zachowanie Karola nie będzie problemem. Niestety dopóki nie można do niego w żaden sposób podejść, nie można mu też udzielić pomocy gdyby jej potrzebował. Największy kłopot to w tej sytuacji szczepienia i ewentualne leczenie..
-
Na Pati reaguje coraz lepiej, tzn podchodzi do niej na odległość 1 metra, czasem otrze się o nią przypadkiem na spacerze, ale na razie to wszystko. Ostatnio, chyba już o tym pisałam, Karol przełamał się i odważył zjeść gotowane z miski, wcześniej jadł tylko suchą karmę i niczego innego nie zaczepiał. Co do innych ludzi, obcych to jest panika i ucieczka. Pati opowiadał mi jak wiał na spacerze przed napotkaną kobietą i gdy ta już się oddaliła jeszcze przez jakiś czas nie pokazywał się tylko siedział w ukryciu. Wyszedł, gdy nabrał pewności, że obcego już nie ma. Tak to jest z tym naszym Karolkiem..
-
Grzybica skóry :lookarou: Wet mówi, że z zaniedbania spadła małej odporność i grzybki, które normalnie nie szkodzą, zaczęły rozrabiać. Do tego miała bardzo zaawansowanego świerzbowca usznego, ale dostała advocate. Najgorsze, że koteczka tak w tej klatce siedzi sama, nieczęsto ktoś do niej zagląda, a ona jest bardzo towarzyska. Żal mi jej bardzo. Szukam teraz jakiegoś dt na doleczenie tych problemów skórnych, kogoś, kto się nie przestraszy, ale nie jest łatwo. Sama mam dwa koty, z którymi egzystuję w jednym pokoju, więć mimo chęci nie mogę jej wziąć do siebie:(
-
Ja słyszałam od znajomej o błąkającym się haszczaku, ale w okolicach Nowego Miasta..i jeszcze o owczarku niemieckim, prosiłam, by zrobiła zdjęcia w miarę możliwości.
-
Zaglądam i bardzo się cieszę, nie mogłam pomóc, ale podczytywałam stale i reklamowałam dziewczyny. Gratuluję udanej akcji ratunkowej. pozdrawiam
-
Właśnie przychodzę z wiadomościami i fotkami, trochę na nie czekałam, pati była mocno zajęta. Niestety wieści takei sobie i może zdjęcia osłodzą trochę fakt, ze Karolek nadal panicznie boi się wejść do mieszkania:(. Pati napisała wczoraj.. "U Karolka ok, chociaż niestety troszkę czuje się samotny. Jego przyjaciółka -łaciata Zuza pojechała do nowego domku. Pogoda jest brzydka i reszta towarzystwa nie siedzi tyle na dworze co wcześniej. Karolek chciałby być blisko nich ,ale boi się wejść do domu :( Zostawiam mu otwarte drzwi (na kilkanaście minut,bo ziąb wpada do domu),a on stoi w progu, pojęczy, pojęczy, zagląda,ale wejść nie chce :( Jak było ciepło i dom był non-stop otwarty ,to w nocy wchodził,żeby wyciągnąć na dwór Pepka, ale teraz jak otwieram w dzień,to niestety strach zwycięża :( Może z czasem się przełamie... Szkoda mi biedaka, bo niesamowicie sympatyczny, niekonfliktowy i fajny z niego psiak." i przesłała trochę zdjęć z pleneru zimowego chociaż jeszcze bez śniegu:
-
.. Nawet jednego :nonono2: Jest jakiś zastój w adopcji chłopaków, Liska ogłaszam już od trzech miesięcy, było prawie pięćset odsłon na olx i ani jednego telefonu..., a przecież taki piękny i nie taki dziki jak nasz biedny Karolek.. ...nie wiem co się dzieje, wszystkie moje dziewczyny poszły do adopcji a na chłopców nie ma chętnych. Może się w końcu doczekamy..
-
Bieżące rozliczenie: - wpłaty 29.11 - elficzkowa - stała plus bonusik 50zł 28.11 - AgaG - wpływ z bazarku 111,27zł - wydatki 26.11 - opłata za hotelik 400zł po podliczeniu na koncie Karolkowym zostaje 363,27zł. Bardzo dziękuję wszystkim, którym los naszego dzikusa nie jest obojętny - bez was utonęłabym w długach, na początku miałam nawet niedorzeczny plan zaciągnięcia jakiegoś kredytu na ratowanie Miszy i Karola, ale na szczęście jakoś się to układa i dzięki pomocy wielu osób jeszcze nie wpadłam w "pułapkę kredytową". Tym bardziej, ze mam kolejnego psiaka na utrzymaniu Liska z działki - w pdt w Zamościu. Serdeczne dzięki!
-
Alu, małe sprostowanie, to koteczka a nie kocurek:), ale cała reszta się zgadza. Kicia już drugi tydzień zamknięta w klatce, tęskni do człowieka, jest bardzo towarzyska. Nie wiem czy leczenie przynosi aż takie wielkie skutki, gdy ją odwiedziłam to zauważyłam kolejne zmiany na skórze:( myslę, że przydałoy się jej doleczenie domowe, kąpiele, troska i kontakt z człowiekiem, ale ja nie mam gdzie jej zabrać. Koteczka trafiła do mnie w nocy z ulicy, musiałam awaryjnie umieścić ją w lecznicy , miała jeszcze brata, którego podobno rozszarpały psy. Rodzeństwo błąkało się kilka dni i nikt nie pomógł, kicia była strasznie zaniedbana, ze świerzbowcem usznym, zagłodzona i z grzybicą - straszne nieszczęście. Pobyt w lecznicy bardzo dużo kosztuje i nie wiadomo jakie ędą efekty, gdyby znalazł się dla małej tymczas opłaciłabym jej leczenie. Oczywiście tymczas bez innych kotów i u kogoś kto nie przestraszy się grzybicy, a z tym jest problem niestety:(