doris66
Members-
Posts
8238 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by doris66
-
Rozmawiałam dziś z opiekunką Soni z hoteliku. Sonia ma się dobrze, postępy socjalizacyjne sa ale wszystko posuwa sie powoli. W socjalizacji Soni nie pomaga nam jej charakter - to spokojna, płochliwa, bardzo delikatna psychicznie suczka, nie popycha Soni do przodu zwykłą ciekawość swiata jaka mają inne psy. Bo Sonia takiej ciekawości nie posiada, jej jest dobrze u Pauli w domu, tyle tylko że to nie jej dom stały...........Sonia zdecydowanie preferuje dzieci jako ludzkie towarzystwo, moze dlatego, ze dobrze jej sie kojarzą lub że sa małe i mniej "straszne" niż dorośli. Kto wie co siedzi w głowie naszego rudzielca? Nie mam nowych zdjęć Soni, bo Paula ma popsuty aparat, zreszta Sonia na widok aparatu czy nawet telefonu czmycha w kąt...nie ma parcia na szkło dziewczyna, ale zdjęcia mam obiecane, wiec niedługo będa. No a na zakończenie napisze coś o co Sonia nie była podejrzewana w moich myślach nawet .........otóz pogryzła Pauli kanapę i to juz dwukrotnie. Czyli nie taki znów z niej aniołek.
-
Jula - ile jeszcze będzie czekać na dom?? Ptyś, Henio z Melą w ds
doris66 replied to dreag's topic in Psy do adopcji
Ma swój wątek? -
Różyczka sunia po operacji i rehabilitacji mieszka już w DS
doris66 replied to buniaaga's topic in Już w nowym domu
Przy pańci zawsze najlepiej......skad ja to znam. -
Rufi........kolejny psiak w hotelu, który nie ma grosza deklaracji.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Kochany Rufiś...oby szybko zaaklimatyzował się w nowym miejscu. -
Jaomor bierze minimum 300zł za strzał nawet nieudany + koszty transportu. Uzgadniałam z nim przyjazd w okolice Białegostoku i wyliczył mi kwote ponad 800zł. Więc jest drogo. Scieżka do klatki musi być usłana super aromatycznym jedzeniem a w środku klatki jeszcze lepsze jedzenie. Nam sprawdzał się ser żółty, makrela, wędzony łosoś ale tez gotowany kurczak jest dobry. I nie przykrywajcie klatki , ustawcie ją tak aby była zamaskowana roślinnością i tylko widoczne wejście do klatki. Psy boją się rzeczy, których nie znają, taka klatka nakryta kocami to na pewno źle się im skojarzy, bo tego widoku nie znają.
-
Uważam, ze teraz nie jest najważniejsze zbieranie deklaracji, awantury itp., teraz najwazniejsze jest schwytanie suni-matki. I będzie to już w tej chwili bardzo trudne. Ale jesli jest przychylnośc właściciela terenu na którym sa psy to trzeba szukac klatki pułapki ( jest taka na Podlasiu, kupiona za zbiorowe pieniądze nie wiem jednak dokładnie u kogo aktualnie ) i łapać psy w klatkę. Szanse tez mizerne jeśli psy są dzikie ale trzeba próbować. Nie zachowujcie się tak jakby szczeniaki wzięły sie z kosmosu i jak ich nie ma to juz po kłopocie, je urodziła psia matka, która teraz przez głupote ludzi biega jak oszalała a za chwile będzie walczyła z goraczka z powodu obolałych sutków. Jeszcze raz napisze co ja bym teraz zrobiła. Położyła bym ocalonego malucha do gniazda i liczyła na to, ze matka przyjdzie i z nim zostanie. A wtedy łapałabym ją tak jak tez napisałam. Na miejsce sprowadzić weta , kuja w tyłek i sterylka juz teraz i jestem pewna, ze nic jej się nie stanie jak tak wcześnie zostanie ciachnięta, a za dzień dwa wypuścic ją na wolnosc. Ja tak robie mam to przetrenowane i uwierzcie mniej wtedy jest gadania gdybania a cel osiagnięty.
-
Jestem prawie pewna, ze suka nie odrzuciła małego, oddalił się od niej albo nawet ona sama wychodząc z gniazda przeniosła go dalej bo był uczepiony jej sutka i odpadł od sutka zbyt daleko od gniazda. Ja bym zaryzykowała i położyła malca suce do legowiska nawet teraz, po kilku dniach. Może go jeszcze pozna po zapachu i głosie. Ale to jest oczywiście moje zdanie i nie musicie brac tego pod uwagę.
-
Ciekawa jestem jak ją łapał tenże pan? gołymi rękami? ale wygląda mi to na totalny brak profesjonalizmu i doświadczenia. W takiej sytuacji sprowadza się na miejsce weta, który jednym sprawnym ruchem podaje suni środek usypiający w dupkę ( mój wet tak właśnie robi ) a za kilka minut można już taką sukę wziąć na rece i wynieść z legowiska. Czasami aby dobrać się do suni trzeba zrobić podkop lub rozebrać jakąś stertę desek czy innego badziewia, ale jest to wykonalne. Suka jeśli jest tuz po porodzie nie ucieka, ciałem przykrywa dzieci chroniąc je, na siebie wtedy z reguły nie zwraca uwagi , jest zbyt skupiona na ochronie młodych niż na walce i obronie. Jeśli sunia uciekła z legowiska to po licho ci ludzie zabierali młode? trzeba było zostawić ją w spokoju a jak wróci do dzieci to podjąć kolejną próbę . Sytuacja w tej chwili wygląda kiepsko. Może połóżcie jej do legowiska to młode, które zostało zabrane i ktoś podjął się próby ratowania tego oseska, jeśli jeszcze szczenię żyje. Ona tego malucha nie odrzuciła po prostu odpełzł od stada i za chwilę wróciłby do matki albo ona by go przysunęła do siebie. Ale został zabrany od matki. Wiadomo w jakich warunkach sunia urządziła legowisko, była niepokojona przez dziewczyny i nie zapanowałą nad ogarnięciem szczeniaków przez chwilę. A może ten pan w ogóle suki nie łąpał tylko wygnał z gniazda, zabrał młode i wymyślił bajeczkę z ucieczką. Bo tak było mu wygodniej i najprościej? Kto wie jak było.
-
A czy ja napisałąm aby pozostawić szczeniaki? Nie, szczeniaki trzeba uśpić. Ale dzika suka zostawiona w lecznicy i której uśpiono dzieciaki nie zazna spokoju, i nie dojdzie do siebie szybciej, dlatego, ze jest w lecznicy. Juz sam fakt przebywania w obcym, dziwnym dla niej miejscu to szok a tych szoków ta mała bedzie miałą więcej. Trzeba myśleć tak "po psiemu" troszkę. Ja uważam, ze teraz nalezy zabrać ja z gniazda razem z dziećmi, bo jest najlepszy na to moment, młode trzeba uśpić, matke wysterylizować, powstrzymac laktacje i po dniu-dwóch dniach wypuscić na wolność. Nic jej się nie stanie, za kilka dni w swoim środowisku dojdzie do siebie. W klatce nawet nie zrobi siku, nic nie będzie jadła ( wiem bo takie sytuacje przerabiałam ) , zamknięta w boksie lub w pomieszczeniu panicznie bedzie próbowałą uciec, nawet raniac swoje ciało. Chodzi przeciez o to aby nie rodziła, niepotrzebnych nikomu kolejnych dzikusków. No chyba, ze jest dla niej dt lub hotel i chcecie ją oswajac, wtedy to co innego. Ja też płacze nad kazdym uspanym psim dzieciakiem, i każdego bym ratowała jeśli tylko można, ale jeśli nie można inaczej należy uspać młode.
-
Ja sterylizowałam dziką sukę ( zresztą kolejną już ) 3-4 dni po porodzie ( szczeniaki zostały uśpione ), a po dwóch dobach wypuściłam ją na wolność z klatki, bo nie było gdzie jej trzymać dalej. Podjęłam taką decyzję bo to lepsze niż wyłapywanie dzikich wygłodniałych szczeniaków dwa razy do roku oraz patrzenie na poniewierkę suki i jej małych. Zresztą dzikie suki najskuteczniej jest złapać jak mają młode, choćby nie wiem jak dzika była suka nowonarodzonych dzieci nie zostawi i nie odejdzie, można ja wtedy złapać, na różne sposoby. Ta suka którą ciachałam tak szybko po porodzie żyje, ma się bardzo dobrze, przychodzi regularnie na obiady do mnie, nie dostała żadnego krwotoku, nie babrał jej się szew, nic się nie działo. Mój wet dzikie suki szyje wzmacnianym szwem robiąc najmniejsze jak się daje cięcie, szwy są rozpuszczalne. Suka dostaje lek na powstrzymanie laktacji oraz antybiotyki o przedłużonym działaniu. Trzeba tylko znaleźć doświadczonego weta, który wie jak to zrobić. Jeśli teraz ta dzikuska od Tyś zostanie po uśpieniu małych i podaniu leku na powstrzymanie laktacji wypuszczona to za pół roku znowu będzie problem z jej złapaniem. Takie dzikie suki naprawdę są bardzo odporne i wytrzymałe.
-
Dziękuje Pani Elżbiecie W z Białegostoku za pomoc finansową dla Soni. Pani Elżbieta zasiliła konto Soni kwota 200zł. Wpłate odnotowałam w rozliczeniach w poście nr 1.
-
Rufi........kolejny psiak w hotelu, który nie ma grosza deklaracji.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Z bazarku dla Rufisia uzbierała się kwota 210,60zł. Przelałam na konto Zachary. -
Rita- uwolniona z łańcucha. Wreszcie znalazła swój dom.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Księżniczka Rita pozdrawia z własnej plaży, którą ma na podwórku obok stawu w którym namiętnie pływa a później osusza sie leżakując na piasku. Jest bardzo szczęśliwą sunią. Po roku życia na łańcuchu ( od szczenięctwa ), uwolniona z uwięzi znalazła wspaniałych opiekunów. Na zdjęciu z koleżanka Miszą ( jako szczeniak znalezioną przymarznięta do kałuży ), tuz po porannej kąpieli w stawie. Jest jeszcze jedna koleżanka - oneczka Inka ( po 7 latach spędzonych w schronisku została adoptowana ) ale Inka jest bardzo chora i nie zawsze uczestniczy w zabawach. -
Rozliczyłam bazarek dla Soni. Jej skarbonka został zasilona kwotą 210,60zł
-
Może uznacie mnie za niepoprawna optymistkę ale jestem przekonana ze psy gdzies tam są, że nic im nikt nie zrobił. Dlaczego niby nagle ktoś miałby zlikwidować te psy skoro Tyś pisze ze od dwóch lat tam są. Kto z lokalnych mieszkańców ( tym bardziej złych ludzi, skoro niby psom krzywde zrobiono ) czyta dogomanię, wertuje ogłoszenia aby zaszkodzić ? Nikt tego nie robi . Nie wiem wprawdzie, jak Tyś ogłaszała psy i jakie informacje były w tych ogłoszeniach, gdzie te ogłoszenia były publikowane, komu i co zostało powiedziane, czy było ujawnione miejsce pobytu psów, ale mało prawdopodobne jest , moim zdaniem oczywiście, aby nagle ktoś postanowił pozbyć sie tego psiego kłopotu. Jest upalnie, burzowo, bez przerwy grzmi i błyska .....psy nie lubią takich atrakcji i pewnie sie pochowały po kątach.
-
całe szczęście, ze tak sie skończyło.
-
Problem tkwi w tym, ze kastracja kastracji nie jest równa. Można zrobić to lepiej lub gorzej, bezpieczniej dla psa lub mniej bezpieczniej. A w Radysach robi się to z pewnością najoszczędniej jak się da, i pewnie nie robią badań przed kastracją. Bo to wszystko są koszty, które zmniejszają zyski...czysta ekonomia. Dlatego psy nie wybudzają się z narkozy. A o ilu przypadkach zwyczajnie nikt się nie dowiaduje.......
-
Lisek dzikusek raczej. Chytra nie jest, nie kombinuje za bardzo.
-
Sonia wymiata tymi uszami, hi...hii.... Dzikus schowany w trawie....dobre i to jak do domu daleko. W trawie tez mozna spróbowac się ukryć. cudna z niej dziewczynka....
-
Zmieniłam tytuł wątku. Kaja już nie jest bezdomna i niczego nie potrzebuje. Ma swój dom i ludzi, którzy o nią dbają i kochają.
-
DZiękuję Anna C. za wpłątę dla Soni w kwocie 100zł.
-
Nie sądziłam, ze ona stawia uszy, hi...hiii. Moze to ze strachu ale udało sie Soni mnie zaskoczyć tymi uszami. Śliczna nasza sunia i bardzo dzielna.
-
Dziekuję Olena84 za wpłatę dla Soni - 50zł. Naniosłam do rozliczeń.