doris66
Members-
Posts
8238 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by doris66
-
Rita- uwolniona z łańcucha. Wreszcie znalazła swój dom.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Byłam dziś w odwiedzinach u Rity. Przy okazji zawiozłam tam nowego zwierzaczka - to juz szósty zwierzak w tej rodzinie a właściwie siódmy bo jest jeszcze kameleon. Państwo Rity adoptowali ode mnie Sabinkę - małą koteczkę zabraną z ulicy. Patrzyłam na Rite i łzy kręciły sie w oczach z radości.........to nie ten sam pies którego pamietam, którego zostawiłam tam zaledwie trzy miesiące temu. Rita jest sliczna, zadbana, zakochana w swojej Pani szczególnie ale w Panu również. Ona, która panicznie bała sie mężczyzn, włazi na kolana do Pana i choć sie na tych kolanach nie mieści to choc przez chwile posiedzi i sie poprzytula. A jaka jest wtedy zadowolona. Na opiekunów patrzy z wielkim oddaniem w oczach, często sie przytula do rąk, do kolan , lubi tez przytulać sie do policzka lub zachodzi z tyłu staje za siedzącym człowiekiem i kladzie łeb na ramieniu. To jej zachowanie jej każdy gest i ruch świadczy o tym jak bardzo kocha swój dom i ludzi. Do obcych podchodzi z dystansem ale w obecności opiekunów przyjaźnie, po chwili juz daje sie głaskac i przytulac. Ale jest tez doskonałym strózem i obrońca, szczypie w tyłek nieproszonych gości lub takich których jej opiekunowie nie lubią i nie akceptują. Rita to wulkan energi, jest bardzo szybka, zwinna, skoczna, na spacerze to po prostu fruwa a nie biega i wciaż kręci piruety. Widziałam tez jak pływa, jak sie bawi z psią koleżanką jak czule obwachuje i trąca noskiem koty. Opiekunowie mówia o Ricie ze jest pod kazdym wzgledem wyjątkowa, bardzo oddana wierna i posłuszna. Jest wybredna w jedzeniu, je delikatnie i tylko w towarzystwie swojej pańci, sama nie lubi jeść, pani musi stać obok , patrzeć i zachęcać Ritę do jedzenia nie lubi smaczków nie żebrze przy stole. Czyli pies idealny. Mam mnóstwo zdjęć, ale musze je zgrać, wiec wstawie jutro. -
Znam Marcelka z fb. Przybywam również i tutaj.
-
Mam pytanie, czy ma ktoś fanty na bazarek, ( lepiej nie ubrania bo tych mam pod dostatkiem, chyba ze nowe lub w stanie idealnym ) , które mógłby podarować Soni, lub najlepiej zrobic dla niej bazarek ( tym samym odciążajac mnie )? Dziewczyna jeszcze długo posiedzi w hotelu a jej konto świeci pustkami, więc bazarek trzeba robic i to szybko. W tej sprawie prosze o wiadomości publicznie lub na priv. Dziś znów dowiadywałam się jak ma sie Soniutka w hoteliku....i ma się dobrze, tyle tylko, ze ona dom Pauli traktuje jak swój , robi powolne postepy ( ale jeszcze pewnie z rok musi w hotelu pobyc ). W tej chwili do adopcji sie nie nadaje, no chyba, ze ktos ma tyle energi i chęci aby jej socjalizacje utrzymac i pociągnać dalej. A takich ludzi właściwie nie ma, każdy chce pieska zdrowego, młodego i bez problemów...... i nawet to rozumiem. Doszlysmy do wniosku z Paula, ze Sonia nie tylko była psem bezdomnym i dzikim ale musiała miec bardzo złe dośwadczenia zwiazane z ludzmi. Może była najpierw czyjas ale była krzywdzona i w końcu porzucona i dalej żyła już jako pies bezdomny, stad jej opór prze dotykiem ludziej dłoni. Najgorsze jest to, ze mało o niej wiemy a to nie pomaga w "rozgryzieniu" na czym polega problem Soni. Reasumując nadal jestemy na początku drogi w walce o Sonię a ona żadnych deklaracji nie ma tak jak maja inne psy i dlatego prosze o pomoc bazarkową, bo wiem jak jest trudno zdobyć stałe deklaracje na hotel. Pomóżmy Soni razem......
-
Rufi........kolejny psiak w hotelu, który nie ma grosza deklaracji.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Serca mu było potrzeba najpilniej na świecie i wolności ....i w końcu ma to za czym tęsknił. Na filmikach na fb widziałam jak pięknie się zachowuje w stadzie, jak pilnuje się domu. -
Opłaciłam Soni hotel za wrzesień 2016- 400zł.
-
Dziękuję Pani Magdalenie K. za wpłatę dla Soni - 40zł.
-
Jestem pod wrazeniem......Paula przygotowała dla Soni , na pierwszą przejażdżke po mieście, takaą uprząż, że Sonia jest bardzo, bardzo bezpieczna. Pomimo, że sie szarpie i wyrywa jeśli jest w środowisku, którego nie zna.
-
Śliczna panna Sonia nam się pokazuje i pozuje do zdjeć. Juz nie samotna bo ocalona od samotności, wciąż jednak jest nam z Sonią dalej do własnego domku niż bliżej, ale czekamy i nie poddajemy sie. Z Sonią problem jest taki, że jej postępy są bardzo.. subtelne. Wyjątkowo ciężko zdobywa się jej zaufanie i cały proces socjalizacji jest bardzo powolny. Przez ostatni czas zmieniło się tylko tyle, że zdarza się, że Sonia podchodzi do Pauli z innymi psami po głaskanie - I wtedy rzeczywiście, Paula może ją głaskać bez wywoływania histerii. Jednak, gdy Paula chce pogłaskać Sonię bez innych psów to dotyk znów jest dla Soni niemiły. Raz jechała już autobusem; 1 przystanek, Ot, mała wprawka przed dłuższą podróżą, do której jest przygotowywana, ale to też potrwa wieki, bo przestraszona Sonia wyrywa się z szelek, stąd we wszystkim wielka ostrożność. Dosłownie krok po kroku...
-
Rufi........kolejny psiak w hotelu, który nie ma grosza deklaracji.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
I jeść trawke może, hi....hi....ile tylko chce. -
Tys..... ci jak piszesz "mądrzejsci od ciebie" mówia bzdury. Suka ma cieczke co pół roku, nawet jeśli jest dzika, wynędzniała i bezdomna., itp. Takie są prawa natury. Jedna z dzikich suk z mojego terenu rodziła nawet trzy razy w roku. Ja powtórze sie chyba po raz już czwarty, Tine trzeba łapać i sterylizować teraz a nie za 3-4 miesiące czy pół roku. I jeśli liczysz na to, ze po tym czasie bedzie łatwiej ja złapac to raczej tak nie będzie. To, że przychodzi na jedzenie i merda ogonem nie oznacza, ze za 3 miesiace wejdzie ci na kolanka. Ja karmie dzika sukę codziennie juz od półtora roku może nawet dwóch lat, je nawet mi z ręki jak jest bardzo głodna , ale to nadal dzika suka, która urodziła się na polu nie znała człowieka i wcale nie chce sie zaprzyjaźnic. Jak zje to wraca na pole gdzie jest jej środowisko i wcale nie jest nieszczęśliwa z tego powodu, ze nie ma domu, nie miałą go nigdyprzeciez. Ja kojarze jej się jedynie z jedzeniem i wiem ,że to do jedzenia merda ogonem nie do mnie. Juz nie rodzi szczeniaków bo złapałm ją w legowisku, kiedy urodziła kolejny miot, była sterylizowana dwa dni po porodzie ( inne suki przed nią tak samo) , żyje ma się dobrze, jest wolna od ciągłych cieczek, i walki o przetrwanie młodych. Wy zrobicie jak uważacie, ale obym nie była złym prorokiem i oby za kilka miesiecy Tina znów nie znalazła sie w sytuacji takiej jak dwa tygodnie temu.
-
Można ogłosić zbiórke pieniążków na ten cel i na dogo i na fb. Ze 2 lata temu z Podlasia do Wrocławia do Poker jechała Zojka, a pies który zabrał sie z nią z tego samego hotelu jechał jeszcze dalej na południowy zachód. To szmat drogi i były wtedy dyskusje czy wydajac dużą kase ( ponad 800zł o ile pamiętam ) nie marnujemy tych pieniedzy bo tyle psów możnaby za to zaopatrzyć choćby w jedzenie. Ale jeśli chodzi o dobro psa, o jego uratowanie to nie warto? Zojka ma swój dom stały tamten psiak również, a tutaj byc moze nadal ganiałyby po polu i rodziły szczeniaki. Daleko do Szafirki to fakt, ale Murzynek byłby juz bezpieczny.
-
Rufi........kolejny psiak w hotelu, który nie ma grosza deklaracji.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Misiu kochany ....jednak wracasz do nas na podlasie. Tu się urodziłeś prawdopodobnie i tu wracasz. Iwonka trzymam kciuki za Ciebie i Rufisia. Damy radę. -
Perełka1 wiesz dobrze, że pomagam z całych sił, choćby dlatego, ze nie raz kupowałaś fanty na bazarkach, które robię aby utrzymać psy......i bardzo ci za to dziękuję. Bo wiadomo zrobić bazarek to jedno a sprzedać na nim to druga sprawa. I pomimo tego, ze pracuję codziennie po 12 godzin i nie raz ze zmęczenia czułam się jak w transie, bazarki robię i robić będę. W tym momencie akurat nie mogę w żaden sposób pomóc Murzynkowi, może wtedy jak wyadoptują się zwierzaki za które jestem odpowiedzialna.
-
Zabierając z łąk kompletnie dziką Sonię i Kaję i umieszczając w hotelu nie mieliśmy z Ana10 żadnych deklaracji i dalej nie mamy. Ale są jednorazowe wpłaty, robię bazarki, pozyskuję sponsorów, proszę na dogo i na fb i dajemy radę. Tak samo było z moim Fado - już wyadoptowany, żyje dzięki ludziom dobrej woli i dzięki odważnym decyzjom. Zachary utrzymuje Rufiego w hotelu sama, bo nie ma żadnych stałych deklaracji, pomagam jej bazarkami. Jej decyzja nie była wcale łatwa, dziewczyna stoczyła prawdziwą wojnę aby Rufiego ocalić, ale Rufi ma w końcu swobodę, po 3 latach na półmetrowym krowim łańcuchu. I takie przykłądy mogę mnożyć. A Murzynek znalazł takie fajne i gotowe do pomocy ciotki i nie można teraz tego spieprzyć. Takie jest moje zdanie.
-
Gdybyśmy wszyscy tak myśleli.....żaden pies nie byłby w hotelu lub płatnym domu tymczasowym. Zawsze jest ryzyko, że deklaracje się posypia, ale albo się ratuje psa pomimo......albo nie. Znam osoby, które same utrzymują psy w hotelach , robią bazarki i szukają sponsorów gdzie tylko się da. Bazarki są dobre na poreperowanie finansów psiaka....pewnie, że dużo przy tym pracy, ale bez pracy nie ma kołaczy , jak mawiała moja babcia.
-
Aniu oby było tak dalej. Paula dzis powiedziała , ze jak tak pójdzie to koło wiosny Sonia będzie juz adopcyjna, hi...hiii...Koło wiosny czyli po roku walki o jej utrzymanie w hotelu. Ale warto było .....gdyby została na łąkach dzis siedziałąby juz w schronie lub nawet nie żyła.
-
Dziękuję bardzo Pani Elżbiecie W. z Białegostoku , która od pewnego czasu bardzo nas wspiera i interesuje się losem Soni. Pani Elżbieta zasponsoruje Soni zapas karmy na najbliższy miesiąc, za co bardzo jeszcze raz dziękuje.
-
Sonia chyba wyczuwa kiedy o niej plotkujemy i kiedy budzi się w nas uczucie bezradności............kilka dni temu po rozmowie z Paulą ( opiekunką Soni w hotelu ) dopadły mnie czarne myśli, że Sonia nigdy nie zechce na 100% zaufać człowiekowi, że już zawsze będzie sobie żyła tak jakby jej nie było wśród ludzi, przemykająca gdzieś zawsze z boku, że nawet jeśli kiedykolwiek znajdzie dom to będzie w tym domu nieszczęśliwa a kontakt z człowiekiem zawsze będzie dla niej przykry i niepotrzebny. Pomyślałam sobie wtedy, że wszystko w zasadzie w łapach Sońki i jeśli ona sama z siebie nie da maksymalnie dużo to my ludzie jesteśmy całkiem bezradni i możemy tylko czekać. A dziś dzwoni Paula, cała w skowronkach i szczęśliwa i oznajmia mi, że dziś właśnie przed południem ( muszę zapamiętać tę magiczną datę i godzinę ) Sonia całkiem świadomie i dobrowolnie, pierwszy raz odkąd jest u Pauli a to już prawie 5 miesięcy podeszła do Pauli i pozwoliła się głaskać i miziać do woli. Zrobiła tak jak robią inne psiaki wielokrotnie, codziennie. Oby to nie był tylko ten jeden jedyny raz.....brawo Soniu .....jesteś prawdziwym zuchem.
-
Porzucona szczeniorka Sara zaprasza na swój wątek i prosi o wsparcie
doris66 replied to buniaaga's topic in Już w nowym domu
Jej opiekunowie przygarnęli inną sunię - ze schroniska, tak aby Kazik nie został sam. Pieski się dogadują. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
doris66 replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Do Dorcia2 pisałam, ale nie odpowiedziała jeszcze a Usiata ma zapchaną skrzynkę. -
SOS dla brutalnie okaleczonej i porzuconej psinki
doris66 replied to mimbr's topic in Już w nowym domu
Czy jest na wątku ktoś z Warszawy kto szybko mógłby zrobić wizytę pa dla kotuni ( 2 miesiące, znajda ), To dzielnica Bielany, ul. Oriona. W piątek mała mogłaby jechać, ale bez wizyty boję się oddać. Proszę o pomoc. -
Uzupełniłam post rozliczeniowy. Dzięki Ana10 za wpłatę 115zł.