doris66
Members-
Posts
8238 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by doris66
-
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
A własciwie to zobaczcie jak to wygląda. Kto zemdleje ten zemdleje....... -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Edytka - opiekunka pisze na fb że Malinka dzis juz dzielnie znosi zabiegi pielęgnacyjne. Tak jakby wiedziała, ze ludzie poświecają sie dla jej dobra. Wczoraj ugryzła Staszka w czasie zmiany kubraczka. W nocy napedziła Edycie i Staszkowi stracha, bo mocno zakrwawiła kubrak a oni mysleli, ze pusciły szwy lub maleńka dostała krwotoku. na szczęście wet uspokoił, że to stan normalny, krew z rany musi sie wysaczyc do końca i tak moze byc nawet 3-4 dni. Ona ma dosłownie rozpłatany brzuszek. nie pokażemy wam jak to wygląda bo zdjęcia byłyby drastyczne a poza tym Malinke stresuje robienie zdjęć. teraz opiekunowie robią wszystko aby miała jak najlepszy komfort więc w czasie zmiany opatrunków i kubraczka nie robią jej zdjeć. Niech ma spokój maleńka. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Wet stwierdza, ze wyciety guz u Malinki jest guzem nowotworowym, bo 99 procent takich guzów to nowotwory, ale badanie histopatologiczne , które by to potwierdziło w 100% kosztuje 180zł. Więc nie podjęłąm takiej decyzji aby ten guz wysłac na histopato. Wierze, że Malinka bedzie zdrowa, guz był niewielki, operacja odbyła sie szybko. listwa usunieta cała, więc ufam że sie to diabelstwo nie rozsieje. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Wklejam rachunek za operacje Malinki i kilka zdjęć z wczoraj. Malinka w lecznicy przed operacja spotkałą się z kotami, które czekały na kastracje. Nie miała nic przeciwko kotom, były jej zupełnie obojetne. To zdjęcie w kubraczku zrobiłam jak wiozłyśmy ją juz do dt po operacji, widać ze oczka smutne ale jechała grzecznie, troszkę siedziała troszkę leżała. Problem był jak chciałysmy ja zabrać z auta, nie pozwalała wziać sie na ręce, płakała bardzo przy każdej próbie dotyku. Zapanowała ogólna panika, ale moja koleżanka Ana10 poradziła sobie i doniosłą zawiniętą w koc Malinke do mieszkania. Lekko nie było bo musiała dzwigac na rękach piszczacego psa o wadze 12 kg spory kawałek. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Malinka biedna, obolała, smutna. Narobiła nam paniki w środku nocy, bo zaczęła podrwawiać z rany. Na szczęście telefon do weta, który nas uspokoił, ze podkrwawiać moze jeszcze dzis i jutro. Rana jest rozległa, potworna wręcz, wiec ma prawo tak sie dziać. Poza tym Malinka ma apetyt, wiec dostaje royala w małych porcjach, siku i kupka była, generalnie lezy i odpoczywa ale na siku zameldowała sie pod drzwiami wyjściowymi. Biedna malutka, mogłą zrobic siku w domku na podkłądy ale nie umie pewnie bo jest czyściutką suczką. Chciała iśc na dwór na siku. Edyta i Staszek bardzo przeżywają stan Malinki, czuwają nad nią. Od rana niunia ma włączony antybiotyk w tabletkach od jutra włączamy przeciwbólowe. Najgorsze te pierwsze dni po operacji, płakac się chce nad biedną Malinka. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Malinka w poczekalni, juz w dt po operacji i zdjecia badan. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Do zdejmowania, za 10 dni konsultacja i zdjęcie szwów u Pana Piotra, weta który operował ją dzisiaj. Nie pamiętam jak nazywa sie taki rodzaj szwów które ma Malinka, ale to wygląda tak jakby skóre z jednej i z drugiej strony przyłozyc do siebie na styk ale tez na niewielką zakładkę i tak szyc. Ponoc szybciej się zrasta. Moja Maja tak miałą szyta listwe i pieknie się goiło. Nie mam zdjecia jak ta rana wygląda, bo na sale operacyjna nie weszłam, wiadomo ne mozna. Zobaczyłysmy z Ana10 Malinke dopiero w sali obok , była juz wybudzona, ubrana i siedziała, tak siedziała o własnych siłach czekajac na nas. Przy wymianie ubranka oglądaliśmy rane ale poniewaz Malinka sie denerwowaą i dziabnęła Staszka nie przyszło do gowy zrobic zdjęcia. W kazdym razie rana jest potworna od paszki do pachwiny. Malinka waży 12 kg na głodniaka a wiec przez dwa tygodnie przytyła minimum 300 gram. Właśnie dostałam info od Edytki , ze Malinka ,wstała i chodzi po domku i nawet na siku wyszłą o własnych siłąch , prosi o jedzenie ale trudno, dzis musi miec post. Niewielka ilośc royala dla rekonwalescentów jutro, małe porcyjki i częściej. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Potwierdze wpłąte oczywiście, ale za kilka dni bo wczoraj w stresie i nerwach przed operacją Malinki chcac zrobic przelew za ogłoszenia, które wykupiłam zablokowałm sobie konto bankowe. Teraz musze do banku lecieć a najwczesniej dam rade w czwartek. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Malinka jest juz po............biedna mała sunia. Co kilka dni wali jej sie świat na głowę, a teraz jeszcze to cierpienie które ją czeka. Cierpienie moze w nie dosłownym tego słowa znaczeniu bo Malinka jest zabezpieczona od bólu i mamy w zanadrzu kolejne środki przeciwbólowe, ale zapach leków i krwi oraz koniecznośc noszenia ubranka bardzo ja wkurza. To anioł nad aniołami a dziś zwyczajnie pokuzuje nam ząbki, a opiekunka Staszka nawet lekko ugryzła przy zmianie ubranka pooperacyjnego. Ubranko sie pokrwawiło, więc zakupiłam jej zapasowe i przy zmianie ubranka Malinka tak właśnie zareagowała. Nie chce byc dotykana , histeryzuje na próbe wziecia jej na ręce, ale na szczęście po chwili sie juz tuli, liże po rękach i merda ogonkiem. Ma w tej chwili spokój, sama wybrała sobie miejsce do odpoczywania, na podłodze w łazience , na kocu. W tej chwili spi i oddycha spokojnie. Staszek i Edyta nad nią czuwaja, wiec wierzę ze będzie dobrze. Malince usunięto całą listwę mleczną z prawej strony oraz wysterylizowano. Plan był taki, ze w czasie operacji wet zdecyduje czy ciać tylko do trzeciego sutka ( na trzecim sutku był guz, wielkosci 1x1cm. ) czy usuwac całą listwę. Wet usunął wszystko bo tak zdecydował. Może to i dobrze, wprawdzie rana jest bardzo rozległa, ale w pozostawionej części listwy mogłyby za jakis czas rozwinac sie kolejne guzy. Ponoc stan narządu na to wskazywał. Takze Malinka jest dosłownie rozpłatana na brzuszku. Rtg płuc nie wykazuje na te chwile żadnych niepokojacych zmian, badanie krwi dobre. Rtg bioder potwierdziło ze sa one z kiepskim stanie. Najprawdopodobniej są to zmiany zwyrodnieniowe, raczej nie uraz mechaniczny. Malinka ma ograniczona ruchomosc w stawach biodrowych dlatego bardzo "drobi" kroczki tylnimi nózkami a jak biegnie to raczej skacze na nich niz przebiera łapami jak normalnie powinno być. Nie jest to dla niej bolesne, jest ruchliwa i sprawna. Można spróbowac operować te biodra ale ja sie na to nie decyduje a rada weta jest taka, aby zostawić to tak jak jest. nie ma sensu wsadzać Malinki w gips na 3 miesiące, trzymac ja w tym czasie bez ruchu a i tak nie wiadomo czy sie operacja bioderek powiedzie. Skoro pies nie cierpi , i normalnie funkcjonuje to rada weta zostawić tak jak jest. To samo z wilczymi pazurami, nie ruszamy ich. Malinka i z takimi pazurami jest urodziwa. Zdjęcia wstawie później, fotki paragonów i rachunki też. Musze zdjęcia przerzucić z aparatu na kompa a padam na twarz doslownie. Stres robi swoje niestety, nie bardzo mam siły w tej chwili. Za wszystko u weta w tym dwie puszki royala dla rekonwalescentów zapłaciłam tylko 400zł. -
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
doris66 replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Duszkowym Aniołkom dziękuję za 50zł, które od Was przelała na moje konto WiosnaA. Pieniążki zasiliły konto Malinki, która jutro przejdzie operacje usunięcia guzów listwy mlecznej i sterylizacje. Pięknie dziękujemy razem z Malinką. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Oki. To kciukajcie ile wlezie. A tymczasem Malinka pozdrawia i śle buziaki. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Fakt, wolne soboty są po to aby odpoczywać i się lenić. Ale ani ja ani wet leniuchami nie jesteśmy wiec uznaliśmy, że im wcześniej tym lepiej. A Ana10 została po prostu "wrobiona" w nasz plan.......sorry Aniu ze i Ty nie będziesz leniuchowała w tę sobotę. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Malinka w nowym dt ma się dobrze, jak zwykle jest bardzo grzeczna. Pieknie chodzi po schodach i na smyczy, załatwia swoje potrzeby bez problemu, ma apetyt. Psy ją interesuja niewiele, ona kocha ludzi ponad wszystko , wiec za panią Edytą łazi jak cień i ciągle chce sie tulić. Nie lubi podawania leków do uszu ale tez nie protestuje zdecydowanie, jest tylko zwyczajnie niezadowolona. Zreszta kto by lubił wlewanie płynu do uszka, który w dodatku brzydko pachnie. kciukajcie za nas w sobote rano około ósmej........wiem, wiem, ze jest weekend, ale komu Malinka jest bliska prosze wstać i kciuki zaciskać. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Malinka już w nowym dt. Zrobiła furore wsród chłopaków, Dragona i Rastiego. Wprost jeden przed drugim zabiegał o względy Malinki.....a ona jak na dame przystało, a raczej księżniczkę ( bo tak opisuje ją jej nowa opiekunka ) pokazała im ząbki, zameldowała sie na łózku i miała w nosie ich zaloty. Jest jeszcze skołowana , patrzy na drzwi wyjściowe, z pewnością tęskni za WiosnaA, a za Morisem tez pewnie troche tęskni. -
Rewelacja. Mało, ze z Jędrusia pies piękny to jeszcze inteligentny.
-
Przepraszam, nie wiem dlaczego wkleił mi się post, który jest tutaj całkiem niepotrzebny i nie wiem jak to usunąć. Co do Soni Aniu to było inaczej niż piszesz. Sonia od początku przebywała w wielkim ogrodzonym siatką pawilonie, ale naprawdę wielkim taki z 40-50 m kwadratowych, pawilon jedną ścianą przylegał do ściany budynku. Miałą możliwość obserwowania jak się zachowują psy i ludzie na zewnątrz oraz słyszała odgłosy z ulicy i z sąsiedztwa oraz widziała rozległy teren dookołą. Miała możliwość przebywania z psami razem bo regularnie wszystkie psy odwiedzały Sonie w pawilonie. Na widok i dotyk człowieka reagowała podobnie jak Morisek, brała jedzenie z ręki, nawiązywała kontakt wzrokowy pozwalała na głaskanie ciałą ( oprócz łapek ). Ale my wiedziałyśmy, że ona godzi się na takie warunki bo nie ma innego wyjścia. Zarówno opiekunka jak też inne osoby ( np. cierpliwa i nieoceniona Ana10 ) regularnie prowadziły z Sonią trening polegający na przebywaniu z nią, nie nakłaniały do niczego, starały się nawet nie dotykać Soni zbyt często......po prostu czekałyśmy kiedy Sonia zrobi pierwszy krok w kierunku człowieka lub nawet w kierunku jedzenia, które człowiek trzymał w dłoni. Po miesiącu mniej więcej drzwi do pawilonu zostały otwarte na oścież, na ogród i Sonia mogłą wychodzić kiedy tylko chciał, ale odważyła się to zrobić dopiero po jakimś czasie. Jak już wyszła z pawilonu to oczywiście chodziłą pod płotem trzymała się naodleglejszych zakamarków podwórka jak ludzie byli w pobliżu, jak nie było ludzi normalnie bawiłą się z psami i zachowywała się jak najnormalniejszy na świecie pies. Ale przerażał ją nawet widok opiekunki w oknie za szybą lub jakiś inny nagły dźwięk, którego nie znała, uciekaął wtedy do pawilonu, który traktował jak najbezpieczniejsze miejsce. Nigdy tez nawet nie spróbowała ucieczki, choć mogła pokonać płot gdyby tylko zechciała. Behawiorysta powiedział, ze ona w pawilonie i na podwórku czuje się bezpiecznie a boi się tego co jest za płotem, bo tego nie zna, dlatego nie podejmuje prób ucieczki. Po trzech miesiącach Sonia pojechała do Warszawy, gdzie zamieszkałą w hotelu ale w warunkach domowych, z psami, dziećmi, kotami, ptakami, gryzoniami i opiekunami. Na początku wychodziłą tylko i wyłącznie w szelkach i pasie zabezpieczającym ewentualną ucieczkę, nie znała oczywiście smyczy, wiec pierwszy spacer kiedy Sonia pokonałą może ze 20m trwał dwie godziny. Sonia przeważnie leżała płasko na ziemi, sparaliżowana strachem lub próbowała uwolnić się z szelek i smyczy. Ale taki stan trwał krótko, i Sonia może po 2 tygodniach zaczęłą wychodzić na ogród już luźno, razem z innymi psami, wracał tez z nimi do domu po spacerze. Oczywiście cała jej postawa świadczyłą o tym, ze się bardzo boi, że najchętnie żyłaby tylko z psami a ludzie niech sobie idą w diabły, najlepiej niech dadzą jeść i znikają. PO jakimś czasie Sonia zaakceptował wszystko, co jest i co się dzieje w domu opiekunów, radzi sobie doskonale, uważa ze hotel to jej dom, ogród to jej ogród , nawiązuje psie przyjażnie. ale tak jest w domu bo poza domem jest według Soni źle i strasznie. Spacery w miejscu które Sonia już zna są ok, idzie nawet śmiało zwłaszcza jak jest z nią inny pies hotelowy, którego Sonia zna i lubi. W miejscu gdzie znajdzie się pierwszy raz jest już gorzej, dla Soni to ogromny stres i wyzwanie, ale z Paulą u boku jakoś daje radę. Mija rok odkąd Sonia jest nazwijmy to "w rękach ludzi" a my cały czas walczymy o to aby Sonia otworzyła się na ludzi......i końca tej walki nie widać. Najprawdopodobniej będzie tak, ze jak ktoś ją pokocha i adoptuje taką jaka jest to ona po jakimś czasie przyzwyczai się do warunków i będzie żyął tak jak u Pauli, czyli spokojnie, akceptując dom i ludzi. Ale pewnie nigdy na widok opiekuna nie zamerda radośnie ogonem nie zapiszczy z radości i nie rzuci się w ramiona, nie pójdzie na spacer z przyjemnością. A jeśli nikt jej nie pokocha i nie ukrywajmy tego , chętnych do adopcji takiego psa jest bardzo mało, przyjdzie nam utrzymywać Sonię w hotelu nadal. Mój wniosek wynikający z obserwacji i doświadczenia z dzikim psami/ urodzonymi i zyjącymi jako dzikie jest taki - szanse na pełna socjalizacje maja tylko szczenięta, im szybciej trafia pod opiekę tym lepiej a później to już bywa ciężko, ciężej im starszy jest pies i im dłużej żył jako dzikus.
-
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Będą, będą , ja cały czas prowadzę przecież wątek i wydarzenie. Z nowym dt utrzymuję kontakt, a nowa opiekunka już jest na wydarzeniu Malinki na fb i czeka na sunieczkę. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Oby tylko zdrowa była......... -
cudny bałwanek.
-
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
O jejku.......dziękuję pięknie. Bardzo się przydadzą pieniążki bo Malinka w sobotę umówiona jest na operację ( sterylka plus wycięcie guzków na listwie ) oraz rtg klatki piersiowej w celu sprawdzenia czy płucka są ok, bo guzki są nowotworowe niestety. Wilczych pazurków nie ruszamy ani też nie ruszamy bioderek. Malinkę to nie boli, a żyć z wilczymi da radę bez problemu. Przecież cale życie je miała. Mam płytkę z rtg bioderek ( badanie robiono w Białymstoku ) pokażę ją dla weta operującego, który również robi operacje ortopedyczne. Będziemy mieli zatem opinie innego lekarza co do stanu bioderek Malinki. Malinka jutro wieczorem zmienia miejsce pobytu. Tak jak pisałam wcześniej WiosnaA dała jedynie awaryjny domek tymczasowy dla Malinki za co bardzo, bardzo serdecznie dziękuję, bo gdyby nie ona Malinka pewnie wylądowałaby w schronisku, jeśli wcześniej nie zamarzłaby. W czasie pobytu Malinki u WiosnyA znalazł się inny dt, w tym samym mieście. To młoda para, która odpowiedziała na apel o pomoc ( apelowała Ana10 ) i ci Państwo zaproponowali dt dla Malinki ( na dłużej ) za zwrot kosztów jedzenia i weta. Mają swoje dwa pieski, które są ogromnie przyjazne ( wiem bo byłam u nich i poznałam i ludzi i pieski ). Ci Panstwo zgodzili się również opiekować Malinką w czasie rekonwalescencji. WiosnaA ma ciepłe i dobre serduszko, ale nie jest w stanie opiekować się pięcioma psami, w tym znanym wszystkim, dzikim Moriskiem. Tak się zresztą umawiałyśmy, że dom u niej jest domem awaryjnym a ja obiecałam zabrać Malinkę, jak tylko znajdę jej coś na dłużej. Aniu droga dziękuję Ci zatem za opiekę nad Malinką , za czas który jej poświęciłaś. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Malinka boi sie błysku w aparacie, a ja niestety tylko tak mogąłm zrobic zdjęcia. Więc widac, ze jest przestraszona, chowa sie pod nogi, ma zbyt czujne i bystre oczeta wtedy. Zresztą czarnym pieskom trudno zrobić dobre zdjęcie, ale i tak widac, ze lśni i błyszczy, o przepięknej obrózce w kolorze soczystej malinki juz nie wspomne. -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
doris66 replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Obyśmy jej Aniu dom znaleźli..........dobry, kochający. Mam takie marzenie.