Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. [quote name='xxxx52']Do tej organizacji telefonowalam 2x i dostalam odpowiedz"pojada do Kamyka ,ale maja powodz,a po powodzi maja znowu powodz"[/QUOTE] Masakra. To ja może wyjaśnię, jak może działać organizacja obrony praw zwierząt (psów konkretnie) utrzymująca się z datków publicznych: Wchodzę dziś rano na portal ogłoszeniowy i co widzę? Fotkę rottweilera w obrzydliwie wielkiej, niedopasowanej kolczatce. Kolczatki są w Norwegii zabronione, ale tamta nie dość, że nielegalna, miała tak wielkie kolce, że mogła tego psa zabić. Ogłoszenie o szczeniakach do sprzedaży a ten wielki pies to niby tatuś. Wyslałam emaila z linkiem do owej organizacji. Po 30 min miałam odpowiedź, że został zawiadomiony odpowiedni departament zajmujacy się ochroną i prawami zwierząt, zaś organizacja zamierza podjąć teraz kroki przeciw właścicielowi i sklepowi, który mu tę kolczatkę sprzedał. :P 30 minut. Dodam, że ludzie tam pracujacy to wolontariusze. Owszem, można się kłócić,że datki w koronach to 5 razy więcej niż w złotych, ale proszę mi wierzyć, że ceny tam też są 5 razy większe, a już weterynarz kosztuje majątek. Czyli jak się chce, to można.
  2. To pytanie na serio jest? Skoro gołym okiem widać, że jest taka możliwość, że Nora może niestety nie przeżyć, to nie rozumiem, dlaczego mamy udawać, że problem nie istnieje? Ja nie napisałam,ze masz ją uśpić tu i teraz tylko,że istnieje taka możliwość. Innymi słowy, potępuję na zasadzie przygotowania się na najgorsze zamiast zakrywania oczu w nadziei, że wtedy problem zniknie.
  3. [quote name='2Klocek']Witaj, Polska nie rózni sie wiele od innych Państw w kwestii szkolenia trenerów czy behawiorystów. Zawsze i tak sprawa rozbija sie o etykę pracy i poziom wiedzy, którą trzeba na bierząco aktualizować. Są więc osoby i dobre i złe. Ja nie ukończyłam zadnego kursu dla behawiorystów ale kończe drugi kurs instruktorski i wspieram sie tez róznymi seminariami i warsztatami jak równiez kontaktuje sie z innymi szkoleniowcami z Europy. Polecam [url]www.pdte.org[/url] Tam z pewnoscią znajdziesz osoby kompetentne do pracy z psami, także z Polski. Pozwól też ze skomentuję to co napisałas/leś. Tłumaczenie ze człowiek i pies tworzą stado i pies moze byc Alfą i "rządzic" człowiekiem to niestety stare zabobony. Teoria dominacji jesli wogóle cokolwiek tłumaczy, odnosi sie tylko i wyłącznie do osobników tego samego gatunku. Nie ma wiec mowy o dominowaniu psa przez człowieka czy odwrotnie. Czy widzialas kiedykolwiek np. koty broniące swoje terytorium przed ptakami, psem czy np. koniem? Koty nie biją się na wiosne z ludźmi ale między sobą. Psy także ganiają koty tylko dlatego ze te mogą zjesc im jedzenie z miski i mogą takze miec z nimi interakcje ale jest to tylko i wyłącznie SYMBIOZA a nie tworzenie stada rodzinnego. Wiedząc to cala teoria dominowania i karcenia psa za to że nami rządzi to niestety bzdura. Zamiast wiec karcenia psa za "nieprawidłowe" a wlasciwie trzeba powiedziec, niechciane przez czlowieka zachowanie nalezy takie sytuacje rozwiązac tak by pies nie musial reagowac lub reagowal inaczej lub ich unikac a to zawsze da sie zrobic. pozdrawiam Agnieszka Nojszewska[/QUOTE] No właśnie, jesteś żywym przykładem tego, o czym napisałam, niestety... . Mam dość solidne wykształcenie biologiczne i wiem, że psy z braku pobratymców tworzą sforę z człowiekiem. To instynkt. Tak samo jak instynktem jest to, że młode kaczki będą chodzić za pierwszą istotą jaką ujrzą po wykluciu. Wzmacnianie dobrych zachowań i ignorowanie złych może sprawdza się w przypadku fajnych rodzinnych uległych i zorientowanych na człowieka goldenów o dobrym genotypie ale nie w przypadku psów agresywnych, dominujących, ignorujących człowieka. Problem w tym, że współcześnie usypia się psy stwarzające jakiekolwiek problemy a zostawia tylko te fajne i uległe. Norwegia jest dobrym tego przykładem. Po takiej wstępnej selekcji, rzeczywiście Twoje metody mają zastosowanie. Odnośnie pytania o terytorium, to dowodzi to,że masz niewielkie pojęcie skąd się bierze instynkt terytorialny. Bierze się on stąd, że im więcej osobników danego gatunku na danym terytorium, tym mniejsza szansa na przekazanie swoich genów, bo większa konkurencja. Dlatego to zazwyczaj samce i samice danego gatunku są wobec siebie terytorialne. Widziałaś kiedyś psa zazdrosnego o głaskanie kota? Tu masz przykład na sforę. Zapraszać do Oslo na konferencję mnie nie musisz, raczej odwrotnie... . Odnośnie dostosowywania swojego zachowania do zachowania psa, to już jest naprawdę fantazja. Dziwne,że ludzie dyscyplinują swoje dzieci, ale dyscyplinowanie psa już nie wchodzi w grę. I nie mówię tu absolutnie o karach fizycznych ale o wytyczeniu granic. Mój post był zwykłym pytaniem o to, jak się w Polsce zostaje behawiorystą. Mam 15 lat doświadczenia i moje umiejętnosci nigdy mnie nie zawiodły, a prowadziłam dość trudne przypadki. Tak że naprawdę, dyskusję merytoryczną możemy sobie darować.
  4. Przepraszam Cię, ja jej żywcem nie pogrzebuję. Ale w moim, jakby nie patrzeć, piętnastoletnim doświadczeniu w prowadzeniu psów już nie raz widziałam jak pies z nowotworem przestawał jeść. I zazwyczaj, niestety, był to sygnał, że pies ma już dość, potem było tylko gorzej mimo opieki weterynaryjnej. W końcu pies też ma prawo mieć dość. Co do okruszka szczęścia, to nie wiem, czy życie w cierpieniu jest aż takim szczęściem, ale dyskusję o aksjomatach może zostawmy na inne forum. Ważne, że jest robione wszystko, co możliwe, żeby Nora nie cierpiała i za to Ci dziękuję.
  5. :( Czyli widać, że być może trzeba będzie podjąć decyzję o uśpieniu? :( Cóż, czasami to jedyne, co można zrobić. Nie jestem weterynarzem i nie wiem, czy to ją bardzo boli czy nie, ale (chociaż posypią się pewnie na mnie gromy), uważam, że trzymanie przy życiu psa, który bardzo cierpi i któremu nie można pomóc to okrucieństwo. Tyle mojego wywodu światopoglądowego ;) Moge ukatualnić fejsa dopiero późnym wieczorem, mam nadzieję, że to ok.
  6. [quote name='Mike i Morgan']Najpierw trzeba było przeczytać cały watek i wkleić wszystko a nie tylko cześć tego co było tam napisane:Jakbyś dokładnie przeczytał/przeczytała to byś wiedział że to nie mój pies i że nie siedzi na łańcuch zawsze![/QUOTE] Nie Twój bo [B]wyjechałeś na studia i zostawiłeś mamie[/B]. Typowy przykład beztroski, przez którą tak wiele psów laduje w takich warunkach jak Twój. Już się nie pogrążaj, proszę, bo to żenujace. Wiem, ciężko jest wyadoptować benka bo to wielki pies, ale jednak, jak widać na powyższym przykładzie, wizyta przed i poadopcyjna to konieczność.
  7. [quote name='xxxx52']Moja droga jak bedziesz dluzej na dogomani aktywna to stwierdzisz ,ze to normalka ,nie mozna sie dziwic.Ale to sprawa z innej beczki.Nalezy wiedziec z kim ,gdzie i do kogo.Gdyz sa osoby co wola zeby pies zmarnial w schronisku ,niz dostal cieply kacik w domu zagranice.[B]zagranica to czerwona plachta jak na byka.Propaganda robi swoje.Cierpia tylko zwierzeta.[/B]Musisz sie z tym pogodzidzic.Dogomania to forum dla ludzi o mocnych nerwach.Mozemy sobie wymiecnic doswiadczenia ,ale na WP Co do kamyka to jezeli takie sa organizacje prozwierzece,ktore wydaja byle jak byle gdzie to niewiadomo czy sie smiac ,zloscic ,czy plakac.Rece opadaja z niemocy. Pozdrawiam[/QUOTE] Może powinni poczytać statut i zauważyć, że nie ma tam 'obrony polskości' tylko pomoc zwierzętom... . Nie będę zaśmiecać wątku, ale akurat przypadek Kamyka nadaje się do nagłośnienia i postaram się, żeby tak się stało.
  8. [quote name='Mike i Morgan']Szkoda że jeszcze nie mogę 1 % dawać :([/QUOTE] Jak już będziesz mógł płacić podatki, to może uzbieraj najpierw na porządny kojec dla swojego psa? Bo pozujesz na nie wiadomo jakiego miłośnika benków, a swojego trzymasz tak: [IMG]http://i1229.photobucket.com/albums/ee467/evabrem/DSC00903.jpg[/IMG] [IMG]http://i1229.photobucket.com/albums/ee467/evabrem/DSC00892.jpg[/IMG] Tu jest link do wątku, gdzie ktoś to opublikował po tym, jak porobił fotki biednemu Morganowi: [url]http://www.dogomania.pl/threads/147572-Precedens-na-Dogo-!!!-Tarnobrzeskie-Stowarzyszenie-odda%C5%82o-Kamyka-na-%C5%82a%C5%84cuch-!!!!!!!!!/page50[/url] A tu ciąg dalszy: [url]http://www.dogomania.pl/threads/147572-Precedens-na-Dogo-!!!-Tarnobrzeskie-Stowarzyszenie-odda%C5%82o-Kamyka-na-%C5%82a%C5%84cuch-!!!!!!!!!/page51[/url] [I]Tak to jest pies Michała... Łańcuch jeśli ma 3 m to jest max. Buda też nie jest choć w jednej setnej odpowiednia dla takiego psa.... Poza tym smutne jest zachowanie psa, który chowa się do budy gdy ktokolwiek zbliży się do ogrodzenia. Mnie osobiście to przeraża... Czyżby pies był aż tak bity, że tak się zachowuje? Każdy wie, że stróżujący pies broni swojego terytorium, nie bacząc na to czy jest to człowiek, jeleń czy żyrafa... Morgan jest psem ewidentnie ZASTRASZONYM przez swoich opiekunów?[/I] Pozostawiam bez komentarza.
  9. [quote name='ewkar']Otóż to! Gdzie tkwi problem? Dostają w końcu jakieś pieniądze, [B]za małe, zgoda,ale zawsze coś[/B].Wydaje mi się,że mają uprawnienia np.do wejścia na posesję, jeśli coś złego się dzieje.Zupełnie inaczej reaguje policja czy strażnicy miejscy, jeśli ktoś z organizacji interweniuje.Jeżeli więc NIC nie mogą , to jaki jest sens ich istnienia?[/QUOTE] Niektóre dostają więcej niż takie same organizacje na Zachodzie. I to w przeliczeniu na euro. problem jest w mentalności ludzi. Nie będę wkłądac kija w mrowisko, ale miałam osobiście przyjemność zetknąc się z dwoma 'fundacjami', gdzie pomoc zwierzętom niestety kończyła się na ich gromadzeniu. Oczywiście, że większość działa i robi co należy, ale część nie robi nic. Niestety, mentalność niektórych 'miłośników zwierząt' jest taka jak [B]Mike & Morgan[/B]. Mike, ciesz się, że mieszkasz w Polsce. Bo tu, gdzie ja mieszkam, za takie warunki dla psa dostałbyś dożywotniego bana na trzymanie zwierząt.
  10. [quote name='majku33krakow']Zdesperowana jestes.tylko czy to nie oszczerstwo jest.[/QUOTE] Z oszczerstwem mamy do czynienia, kiedy dana informacje nie jest prawdą i podana jest celem naruszenia godności bądź dóbr osobistych osoby pomówionej. Polecam słownik języka polskiego, bardzo dobra i ciekawa lektura. Weszłam przypadkiem na ten wątek i aż mnie krew zalała. Od miesięcy szukam psa z Polski do adopcji, pokrywam koszty hotelu i wyrobienia dokumentów (potrzebny jest paszport). 3 razy w tygodniu jeżdżę do lasu na kilka godzin, mam 15 lat doswiadczenia w pracy z psami z problemami (obecnie robię odpowiednik licencjata z psiej behawiorystyki). Pies miałby raj. No,ale niestety, większość osób odpowiada,że za granicę nie wyadoptowują. A tu mamy przykład tego, że za granicę to nie, ale do 'swojaka' na łańcuch to już tak? Szanowne stowarzyszenie powędruje na mojego bloga, który czyta wiele osób zza granicy (jest po angielsku) na zasadzie 'name and shame' (nazwać i zawstydzić). Święty Franciszek się w grobie przewraca! :angryy:
  11. Ja proponuję jednak dać Telimenie i innym lekarzom trochę przestrzeni. To musi być niezła presja kiedy wszyscy oczekują cudu. Przepraszam, jeśli jestem zbyt pragmatyczna, ale różnie może być, nie ma sensu dokładać do pieca, bo myślę, że osoby bezpośrednio zaangażowane w ratowanie suni i tak pracują pod presją opinii publicznej. W końcu nawet telewizja była ;) Dziękuję za uwagę i proszę niczego nie traktować personalnie, nie mam na myśli żadnej konkretnej osoby :loveu:
  12. [quote name='MaDi']Jakieś wieści? Strix podobno nie ma też psów łańcuchowych i zaniedbanych a takie niestety osobiście widziałam... Tak adopcja niesie ryzyko gdyż nie ma kontroli nad psem ale jest to zarówno szansa być może jedyna.[/QUOTE] Ja nie napisałam, że nie ma psów łańcuchowych, ale że nie ma przypadków drastycznego znęcania się typu przypalanie, głodzenie itp. Nie bój żaby, obie organizacje mają osoby gotowe do przeprowadzenia wizyty i naprawdę potrafią wyłapać podejrzane typy dość szybko. Ja tam myślę, że to dobry pomysł i może sama założę fundację. W co drugim polskim domu jest pies, z tego wynika, że jest więcej psów niż osób mogących je adoptować :(
  13. Dzięki. Mam nadzieję,że nic poważnego, chociaż wiem, że głodzonym psom wątroba i nerki siadają :( :( ech, trzeba czekać, co powiedzą na uczelni.
  14. Dzięki :) i... dzieki.... :placz:
  15. ok. teraz będę się uczyć norweskiego przez 3 godziny :wallbash:, więc zrobię pod wieczór. poproszę o namiary jakby ktoś chciał adoptować Rustiego - warto to wsadzić od razu na fejsa.
  16. [quote name='MaDi']Wizyta była zrobiona kilka lat temu;) Jak wygląda transport, kontrola poadopcyjna?[/QUOTE] Myślałam, że może robicie adopcje zagraniczne i już jakoś te sprawy są rozwiązane. Opowiem na przykładzie Budadogs i Gatehunder fra Romania. Pierwsza jest organizacją prowadzoną przez norweskich studentów weterynarii w Budapeszcie. Wyadoptowują psy do Norwegii. Druga robi to samo, z tym,że z Rumunii i prowadzona jest przez rumuńskich wolontariuszy. Psy ogłasza się w necie (np na finn.no), oczywiście osoby zainteresowane płaca za koszty przewozu psa z góry - cena za psa jest podana w ogłoszeniu. Ktoś na miejscu rozmawia z potencjalną adoptujacą rodziną. W Norwegii nie ma przypadków znęcania się nad zwierzętami, więc mentalność też jest inna. Budadogs dają do wypełnienia kwestionariusz i rozmawiają przez telefon. Jeszcze im się jednak nie zdarzyło, żeby pies został źle potraktowany. Jednak są osoby współpracujace z Budadogs/Gatehunder fra Romania robiące wizyty, jesli jest potrzeba. Po prostu obie organizacje mają zaufane osoby na miejscu. Jeśli wsio jest ok, to piesek jedzie do Norwegii. Limit jest 5 psów na osobę, czyli albo duży samochód albo linie lotnicze. Paliwo/bilety lotnicze itp pokrywa się ze środków wpłaconych przez adoptujacych (cena za psa waha się pomiedzy 550-800 EURO). Pies musi mieć paszport, czipa i badanie krwi musi być wykonane 120 dni po szczepieniu na wściekliznę. Jeśli pies jest już zaszczepiony, można przepisać badanie do paszportu. Na max 10 dni przed wyjazdem psa należy go odrobaczyć i to także musi być w paszporcie. Sama teraz będę adoptować galgo z Hiszpanii, uratowanego od powieszenia. Chciałam adoptować psa z Polski, ale niestety nikt nie robi adopcji zagranicznych. :(
  17. [quote name='MaDi']Do Norwegi wyadoptowuję dzisiaj swojego męża:diabloti:[/QUOTE] No, ale on sobie może wizytę przedadopcyjną zrobić sam, mam nadzieję? ;)
  18. Czy adoptujecie za granicę (konkretnie do Norwegii)? Bo psy wyglądają mi na takie, które mogłyby tu znalexć dom i moge poogłaszać, ale muszę najpierw wiedzieć, czy jest to możliwe.
  19. Ja mogę odświeżyć, ale osoba, która założyła fejsa musiałaby zrobić mnie adminem, inaczej nie mam jak. Jestem na liście 'attending' jako Eva Brem. Mogę też zrobić nowego, ale lepiej może uniknąć dublowania? Pozdrawiam
  20. [quote name='some']dodalam na FB. estrello jedno zdjecie sie tam nie otwiera po uruchomieniu linku.. ja wyslalam prosbe do TOZ o aktualizacje ogloszenia[/QUOTE] Która fotka się nie otwiera? Bo jak ja wchodzę to wszystkie się otwierają.
  21. Czy Rusty ma fejsbuka? Bo jak nie ma, to ja mogę zrobić :)
  22. Pytanie jak wyżej. Obecnie szkolę się na Zachodzie i kiedy ukończę szkolenie, będzie to odpowiednik licencjata z psiego zachowania i sposobów radzenia sobie z nim (canine behaviour, psychology and techniques). na wstępie powiedziano nam, że jesli ktoś mówi, że 'ja pracuję tylko na pozytywnym wzmocnieniu', to mamy NIGDY nie korzystać z rad takich osób. A to dlatego, że każdy pies jest inny - na łagodnego i nieśmiałego goldenka podziała pewnie pozytywne wzmocnienie, zaś na rozpuszczonego silnego rottka, który myśli,ze jest alfą, takie wzmocnienie podziała na zasadzie wzmacniania już nabytych nawyków alfy. Innymi słowy, należy rozróżnić między zachowaniem wyuczonym (np. komendy) a zachowaniem instynktownym (negacja hierarchii w stadzie). Jesli pies źle wykonuje komendę, nie nalezy go karać lecz wzmacniać ilekroć wykona to dobrze. Natomiast jeśli pies reaguje agresją na inne psy (daje sygnał do ataku, chociaż to nie jego rola), wciska się przed drzwi, kradnie jedzenie ze stołu, atakuje ludzi, to powinien zostać skarcony (oczywiście nie w żaden okrutny sposób), bo to są zachowania kwestionujące hierarchię. Każdy pies ma zakodowane, że w stadzie ma być przewodnik. jesli w oczach psa człowiek nie spełnia tej roli, instynkt nakazuje psu pełnić rolę przewodnika, czesto niejako wbrew sobie. Mam 15 lat doświadczenia w pracy z trudnymi psami, głównie dużych ras. Pomagam też osobom z Polski i coraz częściej włos mi się jeży jak słyszę, co im behawiorysta powiedział. Ostatnia 'mądra' rada dotyczyła tego, że rottweiler, który kwestionował pozycję właściciela jako alfy miał być po każdym takim razie siłą przewracany na plecy. Skończyło się odgryzieniem nosa. Nie bardzo wiem, co sobie myślał ów behawiorysta... . Pies był alfa w tym stadzie i takie kwestionowanie porządku mogło się skończyć śmiercią właściciela. Pies został uśpiony, choć moim zdaniem, była jeszcze nadzieja na jego uratowanie. Po prostu zastosowano głupie i nieprzemyślane techniki prowadzące do eskalacji agresji. Takich historii i głupich rad są setki, włacznie z radami typu 'sfora prosze się nie martwić, bo nie dotyczy ludzi'. Dotyczy i to jak najbardziej. Dlatego właśnie zdarzają się pogryzienia udzi, w tym dzieci. Żadne dziecko nie jest automatycznie 'ponad' psem i jeśli właściciel nie dopilnuje, żeby tak było, próba uściskania psa przez dziecko może się skończyć bardzo źle. Bo obejmowanie to zachowanie dominacyjne w oczach psa. Pies lubi to, jesli w ten sposób alfa okazuje mu sympatię, ale nie będzie tego tolerował w wykonaniu każdej istoty. Wybaczcie,że się madrzę, ale naprawdę, coraz częściej nachodzi mnie myśl, że ci polscy behawioryści ze złotymi radami dla 'każdego psa' to po prostu ludzie z pomysłem na biznes ale bez żadnego wykształcenia i z miernym najczęściej doświadczeniem. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego worka, wiem, że są ludzie dobrzy w tym, co robią. Jak to jest? Są jakieś egzaminy/kursy, które trzeba zrobić?
  23. Nie zajmuję się małymi psami, ale wygląda mi to na słabe nerwy i być może jakieś złe doświadczenia z hodowcą. Pisanie, że w domu, gdzie były szczeniaki wszystko wyglądało świetnie to truizm, przecież nawet jeśli pan hodowca terroryzuje całą rodzinę, bije żonę, dzieci i psy, to Ci tego nie pokażą! Powiem tak. Pies ma prawo mieć złe doświadczenia. Ale pies o zrównowazonym charakterze sobie z tym poradzi. Słabe nerwy to wina genów i niestety, w połaczeniu z jakąś traumą może być niewesoło. Przede wszystkim, socjalizuj szczeniaka i pokaż mu, że TY JESTEŚ ALFĄ. Błąd, który często popełniają właściciele małych psów polega na tym, że psy są traktowane jak ludzie. Wtedy pies sądzi, że jest alfą i zaczyna się jeszcze większy stres. A dlaczego? Dlatego, że większośc psów, zwłaszcza małych nie chce być alfą, bo alfa musi chronić całe stado i podejmować szereg decyzji. Stąd właśnie biorą się obrzydliwie jazgoczące pieski - po prostu w swoich oczach mają chronić sforę. Nie moga jej chronić, bo są małe, więc starają się szczekaniem odstraszyć wszystko,co się rusza. Pies jest szczęśliwy jeśli wie, że nie jest alfą i że alfa=człowiek go obroni. Jeśli pozwolisz pieskowi o słabych nerwach myśleć, że jest alfą, to szybko okaże się, że masz rozszczekanego małego potworka. Proponuję, żebyś zrobiła eksperyment. Usiądź na dywanie, weź szczeniaka i poproś męża, żeby zbliżył się do Was, też kucając na dywanie. Szczeniaka trzymaj za sobą, za plecami. (Ale nie na siłę. Jak chce iść do męża to mu pozwól. Chodzi o to, żeby wiedział, że ma się gdzie schować w razie czego). Nie obejmuj szczeniaka, nie przytulaj kiedy się boi, bo w ten sposób wzmacniasz te zachowania. Niech mąż posiedzi tak chwilę w niedużej odległości, ale nie za blisko. Ty pomiędzy szczeniakiem a mężem. Potem pozwól się mężowi zbliżyć do szczeniaka (nie podstawiaj mu go). I wtedy niech mu da jakiś ekstra smaczny kąsek (ale nie gotowe ciastko dla psów tylko mięso, szynkę coś takiego,żeby pies to długo pamietał). Nie pieść szczeniaka, nie głaszcz kiedy jest przestraszony. To jest ludzki odruch, ale pies odbiera to jako wzmocnienie swojego stanu. Jak się uspokoi i zapomni, niech mąż da mu smakołyka. Ogólnie, mąż powinien spędzać czas z psem i dawać mu dużo dobrych rzeczy do jedzenia. Po jednym razie się nie zmieni, trzeba to powtarzać wiele razy.
  24. No nie wiem, reguły rynku mówią, że ludzie lubią widzieć, że to, co wpłacili, czymś zaowocowało. Wtedy jest szansa, że wpłacą więcej. Epatowanie okrucieństwem jest dobre tylko na krótką metę - większość wpłaci 5zł, żeby uspokoić sumienie i więcej się nie pokaże. Dlatego wpłaty na zwierzaki w potrzebie zazwyczaj wysychają po miesiącu albo dwóch. Organizacje takie jak RSPCA zawsze mają fotki 'przed' i 'po' właśnie po to, żeby ludzie regularnie wpłacali. No,ale jak tam chcecie. W razie jakichkolwiek zmian/uaktualnień, poprosze albo na wątku albo na privie :) Codziennie jestem, więc nie będzie problemu z szybkim uaktualnieniem.
×
×
  • Create New...