Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. Wiem, dlatego ciągle szukam... . Mam kota, który ze mną zjeździł pół Europy (w tym Anglię i Norwegię) i mieszańca ściagnietego z Hiszpanii. Niby dla kogoś innego, ale wylądował w norweskim schronisku... . Chcieliśmy z mężem drugiego psa (tzn suczkę z PL), ale przez te 4 miesiace to nie takie proste. Nie ma chyba sensu przetrzymywać psa na kwarantannie tyle czasu, jeśli może szybciej znaleźć dom.
  2. A kiedy mniej więcej Nora będzie gotowa iść do domu? Bo ja szukam dużej suki, doświadczenie z psami i ich problemami też mam, ale mieszkam za granicą :(
  3. Wytłumaczę tu, to moze inni też skorzystają. Posłużę się przykładem swojego sklepu internetowego. 1. Mam paypala, czyli adres email na paypal.com i podpięte do tego konto mojego biznesiku 2. Ktoś widzi na mojej stronie kieckę, którą chce kupić 3. Ten ktoś musi mieć paypala jesli chce wpłacić na mojego paypala 4. Ten ktoś zakłada paypala i podpina go pod swoje konto bankowe (opcja 'dodaj konto' ewentualnie 'dodaj kartę kredytową') 5. Ktoś kupuje kieckę i dokonuje płatności paypal, czyli loguje się do swojego paypala i wpłaca określoną kwotę na mój paypal, czyli na mój adres email 6. Pieniążki z konta bankowego ktosia kupującego wędrują na mojego paypala (widać je w internecie, ale na koncie bankowym ich nie ma) 7. Ja przelewam z paypala na swoje konto bankowe opcją 'wypłać środki' Podczas transakcji biznesowy klient nie płaci prowizji, za to ja płacę, bo to mój biznes. Podczas transakcji pomiedzy osobami prywatnymi, na przykład w przypadku Nory, wpłacajacy płaci paypalowi 5% prowizji, a wypłacający już nie płaci nic, z tego,co wiem (albo b. mało). Czyli: ja się loguję na paypala i wpłacam powiedzmy 50NOK na konto Nory podając adres paypala (w 'normalnym' systemie bankowym byłby to nr konta). 5% zostaje automatycznie doliczone (prowizja dla paypala) i suma 50NOK wędruje na paypala suczki. Siedzi tam przez 7 dni, dopóki druga strona nie zaakceptuje wpłaty (trzeba kliknąć 'akceptuj', inaczej wraca). Potem suczkanora (oczywiście nie sama ;)) musi wypłacić środki na konto bankowe. Czyli loguje się na paypala, widzi tam 50NOK i klika na 'wypłać środki' ('transfer to bank account'). Innymi słowy, zamiast numerów konta są adresy email. Jeśli transakcje na konto przekroczą około 1000GBP, paypal zawiesi konto do czssu otrzymania ksera dowodu osobistego i wyciągu z banku (standardowa procedura dla sprawdzenia,czy dane kogoś, kto konto otworzył są prawdziwe, czy też jest to pralnia brudnych pieniędzy). Dlatego warto kaskę przelewać sobie na konto od razu jak przyjdzie,żeby się nie zablokowała.
  4. jeśli ktoś ma coś nowego na fb, prosze pisać na pw, będę aktualizować na bieżąco.
  5. [quote name='Iljova']strix czy mogę skopiować ten Twój sposób i przesłać osobie, która ma też problem z obrożą u psa?[/QUOTE] Możesz, tylko pamietaj, że jeśli ta osoba ma więcej niż jednego psa a pies z problemem nie jest psem dominującym, to dominant (ten, który jest zaraz po człowieku) musi dostać smakołyka pierwszy (np. po wykonaniu 'siad', nie za nic, ale pierwszy). Inaczej beta (drugi w stadzie) dojdzie do wniosku, że porządek jest zaburzony i może się wywiązac walka. Nie jest to fair wobec psa gamma (trzeciego w kolejce po alfie i becie), bo przecież dawanie smakołyków jemu pierwszemu nie było jego pomysłem. A może za to słono zapłacić.
  6. [quote name='MARCHEWA']Na razie Lucek sztywnieje i kładzie się przerażony jak ma szelki lub obrożę,musimy być cierpliwi. [/QUOTE] Nie chcę się mądrzyć, ale podam sposób, który zaowocował szybką poprawą u jednego z psów, z którym pracowałam. Nasmaruj szelki i obroże kiełbasą (wiem, to obrzydliwe) tak, żeby pies czuł woń. Za każdym razem jak założysz obrożę czy szelki, daj psu smakołyka. Ale coś naprawe ekstra, szynkę, kiełbasę, nie gotowe ciastka dla psów. Jak pies zje, zdejmij obrożę/ szelki. Załóż szelki i zainteresuj psa piłką. Pobaw się z nim, daj smakołyka, potem znowu zdejmij szelki. I tak w kółko 3 razy dziennie. Po tygodniu pies powinien zmienić nastawienie. Acha, ponieważ masz astka, a one lubią dominować w sforze, albo rób to tak aby nie widział jak karmisz Lucka, albo daj mu smakołyka [U]pierwszemu[/U] (za 'siad' albo coś w tym stylu). Zadaniem właściciela jest [U]wzmacniać[/U] porządek wypracowany przez psy, inaczej dominant pogryzie albo i zagryzie podległego mu psa, bo w oczach dominanta porządek ulega zaburzeniu.
  7. [I]Kto odpowiada za adopcję Talesa? Wiem na pewno,że nie BUDRYSEK, bo już pytałam. Szukam drugiego psa do mojej sfory, a widzę, że Tales w potrzebie i szuka domu. Mam warunki dla Talesa, ale mieszkam za granicą i muszę z kimś pogadac na privie odnośnie wizyty adopcyjnej, bo słyszałam, że jest konieczna. Jeśli przeczyta to ktoś, kto zajmuje się Talesem, proszę o kontakt na priv.[/I] [B]To niestety już nieaktualne. Niestety Tales nie przepada za kotami a my mamy ciotki-rezydentki. Mam nadzieję,że szybko znajdzie dom[/B]
  8. [quote name='cobra12']gaż bym odradził możesz siebie poczęstować przy wietrze ja nosze przy sobie bron śrutową taką [IMG]http://atplatoon.w.interia.pl/p99.jpg[/IMG] wiem żę obronie siebie psa służy wył do samoobrony jest bez zezwolenia trzeba mieć ukończone 18lat raz go użyłem na psie samoobronie była skuteczna kijowe uczucie strzelić do psa ale nieraz trzeba :( przez ułomnych właścicieli co do psa przeżył dostał nogę[/QUOTE] Gdyby to był cane corso albo amstaff o okreslonych predyspozycjach, to niestety przwdopodobnie nie przeżyłbyś ataku, gdyby pies szarżował na Ciebie. Już lepszy paralizator.
  9. [quote name='Madrugada']Witam Forumowiczów. Pytanie - jak w temacie. Z czym najlepiej chodzić/jeździć po osiedlu/lesie, by mieć szansę się obronić przed - mówiąc delikatnie - niefrasobliwością właścicieli agresywnych psów. Gaz? Paralizator? Baton :mad:? Inne :roll:? Jak tego używać by użyć skutecznie? Przyznam, że szczerze obawiam się efektu odwrotnego do zamierzonego, czyli dodatkowe rozsierdzenie agresora po użyciu jakiegoś rodzaju środka obrony osobistej. Niedawno przeżyłam z moim psem centralny atak "gołego" mixa rasy bojowej (czyt. bez smyczy, kagańca, a nawet obroży, bez właściciela, a jak właściciel się pojawił to udawał że bestia nie jego aż do końca akcji). Dobrze że żyjemy, jakkolwiek pozostał tak głęboki lęk, że boję się wychodzić z domu. Mimo upływu czasu wciąż mam to wszystko przed oczami. Zadałam pytanie dzielnicowemu zgłaszając sprawę na policji. Mówił że gaz bardzo dobrze działa na ludzi, ale jak dokładnie działa na psy nie widział, więc mi nie powie na 100% (tzn. czy zadziała tak, by nie było szans na dodatkowe rozsierdzenie agresora). Nie chciałabym chodzić po osiedlu z bronią palną z powodu głupich właścicieli psów bojowych, których niestety przybywa :angryy:. Czy macie jakieś doświadczenia w temacie samoobrony przy pomocy takich środków?[/QUOTE] To jest skomplikowane pytanie. Jeśli możesz spróbuj zacisnąć psu mu smycz wokół szyi aż straci przytomność. Ja wiem, jak to brzmi. Ale niestety, jeśli pies decyduje się na otwarty atak na innego psa albo co gorsza na człowieka, to często po to,żeby go wyeliminować, czyli zabić. Dotyczy to zwłaszcza agresji terytorialnej i ras bojowych. Taki pies straci przytomność na chwilę w wyniku podduszenia, a Ty masz czas uciec. Tylko szybko, bo jak się wybudzi, to zacznie od nowa. To są nieczęste wypadki, zazwyczaj dotyczą psów ukierunkowanych na agresję gatunkową i miedzygatunkową, także w stosunku do ludzi. Moze to być wynik cech wrodzonych (wśród psów też są jednostki aspołeczne), zaburzonej hierarchii w sforze psa albo umyślnych działań właściciela (bicie, szczucie, głodzenie itp). Kopanie w nos i inne takie nie działają, moga jedynie rozjuszyć. Gaz pieprzowy nie działa na część ras bojowych, np. cane corso, amstaffy itp. Jeśli pies jest na adrenalinowym haju, nie czuje bólu ani gazu. Chwilowy brak tlenu to wtedy jedyne wyjście. Więcej tu (koleś z 35-letnim doświadczeniem w hodowli i szkoleniu psów ras bojowych, ale niestety tylko po angielsku): [url]http://leerburg.com/aggresiv.htm[/url]
  10. napiszę na pw, już nie pamiętam, muszę sprawdzić, o ile nie wykasowałam :(
  11. Organizacja charytatywna może założyć paypala. Jesli przedstawi okreslone dokumenty, paypal całkowicie zrezygnuje z pobierania prowizji przy wypłacie z paypala na konto. Ale prowizje są i tak niewielkie, około 5% sumy. Dla porównania, wpłata z Anglii albo Norwegii na konto TOZ-u to konieczność zapłaty sztywnej prowizji 15-25GBP w zależności od banku, niezaleznie od sumy wpłaty. To nie ma sensu, bo większość wpłacajacych nie wpłaca więcej niż 5-10 GBP/EURO, czyli bank dostałby więcej niż pies. To ludzi odstrasza. Moim zdaniem osoba prywatna może założyć konto a potem przelać na fundację. Sama tak sponsoruję psy w Polsce i wiem, że to,co ja wpłacę na paypala (minus jakaś tam prowizja przy wypłacie na konto fundacji) wędruje na konto fundacji. Paypalowe prowizje są mniejsze niż prowizje banków, dlatego to się opłaca. I jak już mówiłam, wysyłając odpowiednie dokumenty, można mieć te prowizje anulowane. Nie wiem, jak w polskim prawie podatkowym to wygląda, więc niestety nie moge udzielić stuprocentowej odpowiedzi czy fiskus przyczepi się do paypalowych pieniędzy na prywatnym koncie zanim powędrują do fundacji. Najlepiej gdyby TOZ założył paypala i podpiął pod konto TOZ-u bezpośrednio. Już kiedyś rozmawiałam z kimś z Wrocławia na ten temat przy okazji robienia ich fejsa po angielsku (z myslą właśnie o darowiznach zza granicy), ale po jakimś czasie usłyszałam,że to niemożliwe. Nie wiem, dlaczego niemożliwe, podobno chodziło o status organizacji. Mi się wydaje,że jeśli tak, to trzeba status zmienić, bo trochę kasy przechodzi zwierzętom koło nosa. Organizacje takie jak Budadogs czy Gatehunder fra Romania zbierają kasę przez paypala. To są organizacje, które znajdują węgierskim i rumuńskim psom domy za granicą i muszę przyznać, że świetnie sobie radzą. Pozdrawiam
  12. Ponieważ widzę, że paypal wzbudza sporo kontrowersji, pozwolę sobie wyjaśnić, co to jest. Paypal jest to program do obsługi wirtualnych transakcji pieniężnych. Tzn wirtualne kotno w wirtualnym banku, które bardzo łatwo jest założyć. Nie ma numeru, tylko adres email i hasło. Takie konto podpięte jest do konta w banku realnym i można a nawet nalezy kasę z paypala na bieżąco przelewać na konto bankowe. Dlatego, że łatwo jest założyć konto, paypal ma limit obrotu konta. Jeśli suma wpłacona na konto paypal przekroczy 1000GBP, paypal zawiesi konto i zapyta o faks ksera dowodu osobistego oraz wyciągu z konta bankowego. To normalna procedura i tak robią wszystkie banki. Jednak ponieważ paypal łatwo jest założyć, oni na początku nie mają żadnych weryfikowalnych informacji o tym, kto z tego konta korzysta. Z tego względu weryfikacja została paypalowi narzucona przez prawodawstwo EEA - ma to na celu zapobieżenie praniu brudnych pieniędzy. Ja sama mam paypala, weryfikować tez się musiałam i to naprawdę działa, zwłaszcza jesli przelewa się pieniadze z jednego kraju do drugiego. Prowizja na paypalu to 5% przy wpłatach osobistych. Ponieważ jest limit 1000GBP, jeśli nie chce się ryzykować czasowego zawieszenia konta, warto w okolicach 800GBP po prostu otworzyć nowego paypala przez nową osobę i porosić o przelewy na nowy adres paypalowy. Wypłaty z paypala na konto figurują jako wypłaty z paypala i tu pojawia się kolejne pytanie dotyczące limitu podatkowego dla przychodów osób cywilnych. Ja nie wiem, ile to jest w Polsce, ale można zrobić tak samo - kiedy jedna osoba zbliża się do limitu sumy nieopodatkowanej, przestajemy podawać jej paypala i otwieramy kolejnego paypala na kogoś innego. W ten sposób limit przychodu nieopodatkowanego nie zostaje przekroczony. Dziwny ten polski fiskus, że tak strasznie ściga. Szczerze mówiac, żadna z zagranicznych osób cywilnych/fundacji nigdy nie miała tego problemu. No,ale co kraj to obyczaj :) Ja z Polski wyjechałam bardzo dawno temu i niestety nie pomogę, jeśli chodzi o określenie sumy wolnej od podatku w polskim prawie podatkowym. Mam nadzieję, że to wyjaśnia sprawę. Pozdrawiam
  13. Mi się tez wydaje, że ona ma porażenie prawej strony pyska. Ucho jej zwisa. Mam trochę doświadczenia jesli chodzi o ON-ki i widziałam dwa takie, jeden uderzony przez samochód, drugi niestety łopatą (już zmienił właściciela) i obydwu właśnie tak ucho zwisało. Co do oka nie wiem, bo to były świeże sprawy, ale chyba możliwe, że jeśli nie ma przewodnictwa nerwowego to się oko degeneruje? Albo może biedna Nora oberwała po pysku, oko jej się rozwaliło i ma paraliż? mam nadzieję, że we czwartek się wyjaśni.
  14. [quote name='seikeit'] Maks to był impuls....nie wpadłem na to, aby szukać tu w dogomani, aby szukać po hodowlach, aby robić wywiad, pytać, zastanawiać się porównywać.......bzdurą totalną jest twierdzenie o jakimś LANSIE ( totalny idiotyzm ).... jak wiele rzeczy w moim życiu ....Maksiu był impulsem....wiedziałem zarówno ja, jak i moja narzeczona....kiedy go zobaczyliśmy drżenie rąk zdradzało w nas, chęć posiadania....właśnie jego....nie innego, ale tego psiaka....zarówno w tamtym momencie, jak i teraz powtarzam ZROBILI BYŚMY DOKŁADNIE TAK SAMO....Maks by do nas trafił, pomimo wszystko.... Dalej idąc tematem Waszych wpisów na tym forum...... pseudo, nie pseudo, rasowy nie rasowy hodowla taka, czy inna..............................mnie to nie obchodzi, mam to gdzieś......[B]jeśli kupuje rasowego z papierami, ok to moja prywatna sprawa, chcę tego, to tak właśnie robie i czy jestem świadomy, czy nie to to jest mój wybór, moje cierpienie, moja kasa, mój cymbał......[/B] temat który założyłem, miał na celu poinformowanie, takich ludzi jak ja, co może się stać z psiakami, konsekwencjami nieszczerości sprzedającego, przebiegiem postępowania i objawami choroby.................. [/QUOTE] Po przeczytaniu tych wypocin nie wierzę, że masz 37 lat. A jeśli masz, to chyba potrzebujesz kolejnych 37, bo wypowiedź jest na poziomie wczesnogimnazjalnym. Powiem krótko: jesli kupno psa jest impulsem, to źle to wróży temu psu i to już bez względu na rodowód lub jego brak. Impulsywnie to sobie można kupić parę butów albo torebkę a nie psa. Znam sporo takich, co się 'zakochali w psie' a za rok pies poszedł do schroniska, bo się plany zmieniły i państwo wyjechali na emigrację zarobkową itp. Jeśli masz psa, to jest tak jak z dzieckiem, to psu się podporządkowuje wybory życiowe i jest to niekiedy poważne ograniczenie wolności wyboru. Co do pseudo i gadania, że to Twoja sprawa, gdzie wywalasz kaskę, to nie rozumiem, po co ten wątek, skoro uważasz,że nikomu nic do tego? Trochę to schizofreniczne... . Rodowód to nie jest gwarancja 100% zdrowia, bo 100% w medycynie nie istnieje. Ale jest to gwarancja rasy. Poza tym, masz prawo zapytać o rodowód wcześniej, googlnąć rodziców, dziadków itp. I jeśli wiesz, że wszyscy dożyli sędziwego wieku, to szczeniak też ma takie szanse. Miałam owczarka niemieckiego z papierami, po championach i to światowych. Pies 100% w typie rasy i chyba madrzejszy ode mnie. ;) Niestety, jakimś cudem rozwinęła się choroba kości. Podejrzewaliśmy, że to musiał być utajony gen, bo żaden z miotów nie miał podobnych problemów. Nie było potwierdzonej wady genetycznej, bo weterynarz nie potwierdził, że to na pewno geny, czyli teoretycznie nie była to wina hodowcy. Dodatkowo, mój pies był jedynym chorującym na coś takiego w przeciągu 10 lat trwania hodowli. Mimo to, hodowca zwrócił mi za niego całą sumę (a to było duuuużo więcej niż 900 zł). I na tym właśnie polega sens rodowodu - liczy się pochodzenie, marka i REPUTACJA. Kupująć z pseudo, kupujesz kota w worku. Dodatkowo krzyżowanie pewnych ras daje opłakane efekty. Bo jeśli np. skrzyżujemy silną agresję terytorialną z instynktem łowieckim, to dostaniemy maszynkę do zabijania. I podobnie jest w przypadku małych ras. Ale kogo to obchodzi?
  15. [quote name='seikeit'][INDENT]Witam. Mam na imie Tomek. Zamieszczam w tym dziale swój apel do ludzi, którzy pragną mieć yoreczka w swojej rodzinie. Prosze potraktowac to co niżej zamieszczę jako przestrogę... Naszego kochanego Maksiunia kupiłem 2,5 miesiąca temu w Gorzowie Wlkopolskim. Zakochaliśmy się w nim juz pierwszego dnia. Zakupiony został (jak się później okazało) z pseudohodowli. Pani bujnie opisywała swoje predyspozycje jako hodowczyni, znajomośc tej rasy, oraz wskazówki dot. pielęgnowania maleństwa. Maksiu był prezentem dla mojej narzeczonej, ale długo oczekiwanym i przemyślanym... Po 2 tygodniach stwierdziliśmy, że ma przepukline...widoczne zgrubienie zauważyliśmy w dniu kiedy do nas przyjechał, jednak nie przywiązaliśmy do tego większej uwagi. U naszego doktora wyszło, że Maksiu ma przepukline pachwinową....piesek przeszedł operację...udaną, szybko wracając do zdrowia.Nasze szczęście nie trwało jednak długo. Niunia po miesiącu, czyli w zeszły czwartek dostała drgawki ok 4 nad ranem...trwały dośc krotko tak więc myślałem, że byc może coś mu sie śniło. Ok 11 w południe kolejny atak, tym razem ok 5 minut...ze łzami w oczach, łamiąc wszystkie przepisy na drodze gnałem do doktora...wyniki krew temperatura serce itp....diagnoza....zespolenie wroczno oboczne.....zabrzmiało jak wyrok....jeszcze w czwartek rozmowa z profesorem wrocławskiego uniwersytetu weterynaryjnego i umówiona operacja, poprzedzona kompleksowymi badaniami na poniedziałek....to co pisze jest w dużym streszczeniu...dodam tylko, że ból cierpienie i łzy tonami dziennie patrząc na ataki Maksia....palce pogryzione, gdyz podczas ataku nie zawsze było coś pod ręką, aby włożyć mu do tego pyszczka, a baliśmy sie o jego języczek....boże, płacze jak to piszę....nie spaliśmy w nocy....każdy atak powodował, że ja go na ręce i plce do pyszczka, narzeczona biegiem po miód w w strzykawce( SPADAŁ POZIOM CUKRU ) ataki nasiliły się z soboty na niedzielę....weterynarie nie działają w no0cy u nas tak więc zdani byliśmy tylko na siebie....MY I CIERPIENIE NIE DO OPISANIA MAKSIA....nosiłem go na rękach tuliłem i głaskałem...czasami sie uspakajał jak przytulałem do gołego ciała....w niedziele rano po inny lepszy glukometr.....dziesięc telefonów do profesora....i o 12 wyjazd do weterynarza tu w Słubicach...lekarz stwierdza, że odstawienie wysokobiałkowego pokarmu mogło wspomóc ataki, gdyż cukier spadał......dostał więc pokarm wysokobiałkowy i troszke mu przeszło....po powrocie do domu Maksiu zaczął piszczeć i wyć ....był niespokojny i znów go bolało....ok 20 ponownie wybłagałem otworzenie gabinetu i na wskazania profesora, podana została kroplówka....miał wtenczas 380 glukozy....po powrocie do domu Maks zaczął być senny i poszedł spac do łazienki ( tam miał 2 łóżko i czasami wolał tam spać) po g pól godzinie poszliśmy zajżeć do niego....WŁŚNIE MIAŁ KOLEJNY ATAK....PONAD 15 MINUT....myślałem że oszaleje z rozpaczy...kolejny telefon do gabinetu...kolejna wizyta, tym razem samemu tam pojechałem....doktor zmierzył cukier.....30....kolejny atak już na stole............................................. .................................................. ...... Przytuliłem Maksia mocno do siebie, słysząc słowa weterynarza.....EUTANAZJA TEN PIES CIERPI PROSZĘ PANA....CIERPI KATUSZE.....dwa razy zapytanie czy to zrobić....dwa razy pozytywna odpowiedź z mojej strony....dwa razy serce pękało mi krwawiąc obficie.....wyrywał się....płakałem .....uspokoił się...płakałem....westchnął mi na rękach.......płakałem....ODSZEDŁ.....ja razem z nim......... Mężczyzna który sprzedał mi Maksia....wiedział o wadzie genetycznej swojej suczki....gdyż siostra Maksia umarła u jego znajomych 3 tygodnie prędzej. Wiedział o tym, jednak jak do niego dzwoniłem to przemilczał to....a informacja taka spowodowała by to, że Maksiu by był u lekarza min 2 tygodnie prędzej..... Jeszcze dzisiaj jadę do Gorzowa...wiem, gdzie pracuje.....wiem, że jak go dorwę, to będzie cierpiał, tak bardzo, że już nigdy czegoś takiego nie zrobi...profesor określił, że wadami genetycznymi w związku z wąska linia tej rasy, obciążone jest ponad 60 procent populacji nierodowodowej....to że ludzie ci pseudohodowcy sprzedają i dopuszczają do zapłodnień takich piesków to jest JAWNE OLEWANIE UCZUC KUPUJĄCYCH, SKAZYWANIE NA MĘCZARNIE TYCH MAŁYCH STWORZEŃ..............JESTEM PEWIEN, ŻE TEJN JEDEN CYMBAŁ JUŻ TEGO NIGDY NIE ZROBI....... Maksiuniu to dla Ciebie.....nigdy nie zapomnę jak rano budziłeś nas swoimi.....buziakami [/INDENT][/QUOTE] To Was nauczy, że rasowy jest tylko, jeśli jest RODOWODOWY. Bajki o tym, że wszystkie mają rodowód poza jednym i z tego powodu ten akurat jest tańszy, to są bzdury. W rodowodowym miocie wszystkie psy dostają rodowód. Cóż, mądry Polak po szkodzie. Bardziej mi żal psa niż Was.
  16. Zgodnie z prośbą Telimeny usunęłam konto paypal. Z tym,że to niestety oznacza, że na wpłaty zza granicy nie ma co liczyć :( No, ale trudno, coś za coś.
  17. strix

    Akita I Koty

    [quote name='fotolaf']niestety kotka brzydko mowiac sie puś..... a to byl taki dachowiec a ona ewidnetnie nie dala sie upilnowac ... tuz przed planownym cieciem .... a [B]nie chceilismy dokonywac aborcji malych[/B] ... domki juz znalezione bo sa przesliczne maluchy :) a potem pod noz :) kotka :) na sterylizacje[/QUOTE] :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::ekmm:
  18. strix

    Akita I Koty

    Nie ma reguł. Znam akitę, który po 5 latach przeżytych w zgodzie z kotem, pewnego dnia na niego zapolował, skutecznie niestety. Pies prawidłowo prowadzony, bez problemów behawioralnych, wybiegany itp. Po prostu alfa zniknął na chwilę z pola widzenia i instynkt wział górę. Z drugiej strony mój ciężko doświadczony przez los (i z tego powodu nadpobudliwy) mieszaniec whippeta, labka, border collie i czegoś tam jeszcze, kota się boi a ze świnką morską nawiązał głęboką więź. Czyści śwince uszy, wytrwale oblizuje i pozwala spać koło siebie... . :crazyeye::-o:crazyeye:
  19. Mam nadzieję. Wychodzę z założenia, że jeśli oni też roześlą do swoich znajomych, to ktoś wpłacić musi. ;)
  20. [quote name='hako']Też chciałam ją w najbliższej przyszłości wysterylizować niezależnie od tej dolegliwości (pytałam czy to może generalnie wydłużyć życie), ale weterynarz stwierdził, że skoro nie ma w pobliżu samca i nie wygląda mu to na ropomacicze, to nie ma potrzeby męczyć psa. Powiedział mi, ze yorki są bardzo wrażliwe na ból, wszelkie zmiany i źle to znoszą. Opowiadał mi o suczce Yorkshire terrier, którą sterylizował jakiś czas temu. Podobno nie chciała jeść przez ponad tydzień i była bardzo apatyczna, dlatego teraz jestem miedzy młotem a kowadłem. Na pewno zapytam jeszcze o sterylizację innego weterynarza.[/QUOTE] Twój weterynarz to jakiś, za przeproszeniem, idiota. Od tego są anestetyki i srodki przeciwbólowe, żeby je u psa stosować. Jeśli pan nie potrafi dobrać dawki dla yorka, to chyba nie rasa jest temu winna? Samiec czy jego brak nie ma znaczenia. Stan zapalny może się przerodzić w nowotwór śluzówki macicy. Jedynym sposobem zapobiegania guzom macicy jest STERYLIZACJA. Takie guzy dają przerzuty i wtedy dopiero będzie Twojego psa bolało. Oczywiści wstrzymaj się, aż suka skończy karmić młode i nabierze sił. I może zmień weterynarza. Tyle ode mnie.
  21. Mieszkałam 6 lat w Anglii, mam sporo znajomych, wiem, że moi już rozsyłają. :)
  22. fejs już jest: [url]http://www.facebook.com/event.php?eid=194376090606020[/url]
  23. Zgłaszają się do mnie na fejsie osoby zainteresowane pomocą suni. Pytają tez, jaka to fundacja itp, więc gdyby TOZ objął patronat, to byłoby świetnie. Póki co, odsyłam wszystkich do tego wątku. Ogłosiłam też sunię na zagranicznych forach pomocy owczarkom niemieckim, mam nadzieję,że wrzucą coś na paypal....
×
×
  • Create New...