strix
Deleted-
Posts
808 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by strix
-
[quote name='aleshua']Cholera... fajnie, że mi w książeczkę wpisała jaki lek podała :angryy: W styczniu miała Pratel, a teraz hmmm.... pamiętam, że byly ty dwie tabletki w srebrny opakowaniu tylko :/ dostała je 4.04[/QUOTE] Obserwuj. Jeśli historia się nie powtórzy i pies nie chudnie, nie ma pcheł itp, to pewnie zeżarła styropian. W przeciwnym wypadku marsz do weta ;)
-
[quote name='emilia2280']a ja uwazam ze wlasnie TAKIE org. pseudocharytatywnwe powinny pójsc pod lupé. a najlepiej wszystkie. I niech znikná te "biznesy rodzinne" i chocby zadna nie zostala, to niech przynajmniej nie udajá ze pomagajá i nie robiá ludzi w ch...oinké. niech placá tam, gdzie jest uczciwie.[/QUOTE] No, myślę, że czas najwyższy aby ludzie przestali wkładać wszystkie organizacje pomagające zwierzętom do jednego worka. Bo jest też odwrotna strona medalu: jesli jedna = wszystkie, to ludzie wpłacą na organizację wydającą psy na łańcuch i będą przekonani ,że pomogą zwierzętom. Organizacje charytatywne powinny sobie wyrobić markę i wtedy ludzie będa wiedzieć, że np. wpłacając na tę i tę robią dobrze, ale ta i ta już nie jest godna zainteresowania. Dlatego np. brytyjska RSPCA dostaje sporo datków, a inne organizacje w tym kraju, które miały opisane w prasie żenujące historie już nie. Brytyjczycy wiedzą, że sama nazwa nic nie znaczy i trzeba się każdej organizacji bliżej przyjrzeć. :) Na tej samej zasadzie można by powiedzieć, że nie można obsmarowywać producentów butów, bo ludzie przestaną kupować buty w Polsce. Wspomaganie organizacji charytatywnych na Zachodzie jest tak oczywiste jak kupno butów. I w Polsce tez będzie za ileś tam lat. Trzeba sobie zacząć wyrabiać markę. :) Bo z czasem ludzie zrozumieją, że jedynym sposobem ratowania zwierząt i poprawy ich sytuacji jest sponsorowanie DOBRZE DZIAŁAJĄCYCH organizacji charytatywnych. I dlatego na Zachodzie rząd sponsoruje organizacje charytatywne wyspecjalizowane w niesieniu pomocy na określonym polu. I ludzie też tak robią, bo wiedzą, że jak dadzą kase na RSPCA, to mniej psów się będzie wałęsać, a w szkole dzieci będa miały zajęcia poświęcone temu, jak postępować ze zwierzakami :) Wybaczcie pragmatyzm. To zboczenie zawodowe ;)
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
strix replied to Weaver's topic in Wychowanie
[quote name='Martens']Zawsze uważałam, że bycie zwolennikiem takich a nie innych teorii w psiej psychologii często bywa przejawem takich a nie innych cech charakteru danej osoby - ale uogólnianie tego do religii najczęściej wyznawanej w danym kraju? :crazyeye: To już naprawdę zabawne, szczególnie, że spora część osób wypowiadających się przeciwko gloryfikacji hierarchii stada w szkoleniu psów jest takimi katolikami jak słoń baletnicą...[/QUOTE] Tu nie chodzi o religię ale o mentalność narodową. Z resztą, ja się nie musze tłumaczyć. Ja nie nagradzam psów jak już puszczą z paszczy to,czego wziąć do niej nie powinny tylko zapobiegam. I zgadzam się 100% z Weaver, bo niestety, od pewnego czasu psy ,z którymi mam do czynienia ( zajmuję się głównie psami z problemami) przez zwolenników petsmart i innych ciasteczkowych technik zostają kwalifikowane do eutanazji jako 'defekty genetyczne'. Jasne, tak najłatwiej. Zostawiamy tylko te fajne i dajemy im ciasteczka. A jak nie reagują, to defekt genetyczny i trzeba uśpić. To się dopiero nazywa wąskie horyzonty. -
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
strix replied to Weaver's topic in Wychowanie
[quote name='Weaver']Czytam o problemach forumowiczów , czytam porady , jak te problemy „rozwiązać” . I zatyka mnie . Nie mogę się powstrzymać , więc zapytam (może naiwnie) jaka jest rola właściciela psa ??? Niezwykłe jest to , że większość właścicieli psów ma jakieś tam pojęcie w kwestii hierarchii , czyli tego ,że psy są zwierzętami hierarchicznymi i że wzajemnie się , nazwijmy to „pozycjonują” , że generalnie przestrzegają zasad hierarchii w swoich społecznościach. Równocześnie te same osoby , z jakiś zupełnie zdumiewający sposób , przyjmują , że sprawy „hierarchii w stadzie” , ich jako LUDZI , NIE DOTYCZĄ , jakby byli „ponad”. Na jakiej zasadzie mieliby być wyjęci z tych reguł ? Zawsze fascynował mnie powód takiego myślenia . Jak to jest , że człowieka ta sprawa niby „nie dotyczy” ? Chodzi o naukowe definicje „stada” ? Że niby „stado” to „zbiorowość przedstawicieli jednego gatunku” ? Więc dwa (człowiek + pies) albo cztery (człowiek + pies + kot + papuga żako) gatunki to już nie jest stado , tak ? Ok . Dobra . Z punktu widzenia człowieka ma to sens . Ale jak wytłumaczyć to psu ? Wszyscy , albo dwa albo na przykład cztery gatunki dzielimy tą samą przestrzeń , koegzystujemy ze sobą , mamy wzajemne interakcje (ja głaszczę psa , on mnie liże , kot śpi wtulony w psa , a papuga siada mi na ramieniu i zaczepia psa poskrzekując do niego, kot się irytuje i wychodzi z pokoju) . Jak pies miałby wpaść na pomysł , że to nie jest stado (takie jakim on je widzi) i jego zasady pozostałych domowników – sorry członków jego stada (jedynego jakie zna „z autopsji”) nie dotyczą ? Domyślam się , że to podobny klimat jak ten z „udomowionymi psami” i „dzikimi wilkami” . Psy przecież świetnie zdają sobie sprawę i w 100%ach ogarniają co to znaczy być „udomowionym” i , że należy zapomnieć o naturalnych instynktach/zasadach , bo te należą do „dzikiego wilka” i udomowienie jest praktycznie równe „ucywilizowaniu/uczłowieczeniu” , więc powinny zacząć stosować „ludzką psychologię” . Psy są przecież mistrzami w opracowywaniu naukowych teorii i posługiwaniu się encyklopedycznymi hasłami … Porażają mnie niektórzy właściciele psów pytający na internetowych forach , innych mądrali (przepraszam , bo na pewno parę osób się wkurzy) co mają zrobić , bo „jeden ich pies nie toleruje drugiego” i w skrócie pragnie go eksterminować . Opisują przy tym zachowania będące bezdyskusyjnie zachowaniami dominacyjnymi. Piszą , że ich psy „ustalają” pomiędzy sobą hierarchię i kompletnie nie zastanawiają się gdzie w tej bajce jest ich miejsce . Skoro psy walczą o dominację , jeden chce zdominować drugiego , to niestety osoba będąca ich właścicielem nie jest dla nich PRZEWODNIKIEM . Nie kontroluje zachowania swoich psów , albo kontroluje je tylko czasami z czego wniosek , że niestety nie jest PZREWODNIKIEM (a bycie szefem tylko czasami zawsze wprowadza chaos) . I co najgorsze , taka osoba , wydaje się być absolutnie niepokalana myślą jak bardzo , w niektórych sytuacjach taki stan rzeczy może być groźny . A „doradzacze” prześcigają się w pomysłach i „dobrych radach” w rodzaju „separuj je od siebie” , „jednego zamykaj w łazience , kiedy karmisz tego drugiego” , „jak zaczyna warczeć , to odwracaj jego uwagę , daj mu smaczek (o zgrozo!)” , „wyprowadzaj je osobno” . A to zawsze tylko zaognia problem . Ponieważ psy są wiecznie napięte na siebie i niestabilne psychicznie . A kiedy wreszcie przyjdzie ten moment , że właścicielowi nie da się ich „upilnować”, w najlepszym przypadku kończy się szyciem , a w jeszcze „lepszym” wieczną schizą właściciela , że „muszę pamiętać ,żeby dokładnie zamknąć drzwi i przypiąć go do kaloryfera” . Przecież to obłęd w czystej postaci . Skoro wszyscy tak lubią stosować „ludzką psychologię” w odniesieniu do psów , to dlaczego nawet w tym nie są konsekwentni ? Jeżeli moje dziecko bije albo jest bite przez innego dzieciaka , to powinnam dać ciasteczko „agresorowi” za każdym razem , kiedy zaczyna wyzywać kolegę , co jest preludium przed szarpaniną i liczyć , że ciasteczko odwróci jego uwagę od pomysłu skopania tamtego dziecka ? Czy może powinnam wziąć cwaniaka za chabety , wymownie spojrzeć mu w oczy i powiedzieć zdecydowanym tonem „przestań” ? Czyli podjąć działanie , konkretnie zareagować , dać sygnał : „nie rób tego” , zanim sytuacja się rozkręci i patrzenie w oczy nie odniesie już żadnego skutku ? Dochodzi do tego , że w sytuacji porad a'la „zagubiona we mgle owieczka bez dzwoneczka” pomysły by „jednego z psów oddać” są wręcz na wagę złota...[/QUOTE] Zgadzam się w 100%. Takie myślenie jest wynikiem antropocentryzmu, w którym człowiek stawia się ponad innymi gatunkami. Psy wyewoluowały tak ,że obecnie moga stworzyć sforę z człowiekiem. Antropocentryzm jest właściwy krajom katolickim (Bóg wybrał człowieka, postawił go ponad innymi gatunkami itp.), więc tu można się dopatrywać popularności tego trendu. Jest też dążenie do antropomorfizacji psów, czyli przypisywania im ludzkich cech. Wynika to z niewiedzy i z (przepraszam) infantylizmu: Tu jest więcej na ten temat: [url]http://www.dogbreedinfo.com/articles/humandog.htm[/url] [url]http://www.phouka.com/dogs/dog_pack.html[/url] -
Dla mnie albo zjadła styropian albo ma tasiemca, chociaż te tasiemcowe bardziej przypominają ziarna ryżu. Ale weterynarzem nie jestem, więc nic na 100% a nawet na 60% ;)
-
Kolejny przykłąd ignorancji... . Szczenieta nie jedzą wraz z resztą sfory ale przyjmują pokarm zwrócony przez matkę. Suki karmiące są dopuszczane do zwierzyny przed innymi członkami stada. Poza tym, zazwyczaj rozmnażają się suki u góry hierarchii (selekcja naturalna). Tak, alfa nie jest wieczny. I dlatego warto swoim zachowaniem nie dawać psu okazji do przejęcia kontroli. W ten sposób można uniknąc wielu fatalnych w skutkach pogryzień. Teraz to już naprawdę koniec.
-
[quote name='Lu_Gosiak']super:):) wilekie dzieki!! i zapraszam Was na watek "mojego" psiaka, ktory od roku siedzi w hoteliku i nie moze znalesc domu - a jest ładny, mlody, towarzyski i zgadza sie ze wszsytkimi...moze tez Ktos moglby mu zrobic facebooka [URL]http://www.dogomania.pl/threads/134196-Śląsk-Psia-tragedia-po-roku-powrót-z-adopcji!zbieramy-na-hotel-brakuje-150zl!!!/page45[/URL][/QUOTE] To ja machnę dwa, żaden problem, mam wprawę ;)
-
Na sprawdzanie charakteru są testy, ale teraz to już trochę za późno ;) Można je znaleźć w google, ale najprawdopodobniej będą po angielsku. Może Pani pisać do nmie na pw, może znajdę tłumaczenie albo przetłumaczę dla Pani. Ja bym się jednak na tym nie koncentrowała. Ważniejsze jest, czy pies warczy ze strachu czy też próbuje zdominować otoczenie. Warczenie ze strachu moze ale nie musi zakończyć się ugryzieniem i w pewnych sytuacjach nalezy je ognorować. Natomiast, jak w przypadku tego rottka, którego opisałam, właściciel zignorował warczenie kiedy siadał na sofie i niestety, gdyby nie kaganiec, pies mógłby go poważnie poturbować. U psa wystraszonego warczenie oznacza 'daj mi święty spokój', u dominanta bardziej 'nie przeciągaj struny'. ;)
-
[quote name='evel']Widzę, że nie pogadamy raczej, bo stoisz na stanowisku: jestem super biologiem i wiem wszystko, ha! Swoją drogą, może pochwalisz się swoimi osiągnięciami w dziedzinie szkolenia psów? Jak dla mnie psy nie tworzą [B]sfory [/B]z ludźmi, tak jak krokodyle nie tworzą stada z lwami, a żyrafy z pieskami preriowymi. Psy, mimo tego, że w naszym mniemaniu są dość ograniczone, naprawdę są w stanie zauważyć, że ludzie to nie psy. Mimo tego często próbują wymuszać na ludziach pewne reakcje poprzez wrodzone zachowania, dlaczego? Dlatego, że ludzie ulegają np. warczącemu psu. Jest wrodzona reakcja - człowiek ulega - fajnie, sprawdza się, będę stosować dalej ;) Dominacja, temat rzeka - czy naprawdę uważasz, że szczeniak próbuje zdominować świat? Bo ja uważam, że każde szczenię, mniej lub bardziej, bada granice. Rozsądny człowiek jest w stanie ustalić granice bez siłowych przepychanek i zasad typu człowiek je pierwszy, bo to niepotrzebne głupoty. Naprawdę wolę się opierać o zasady promowane przez p. Mrzewińską niż przez Fischera czy Fennellową. A wiesz dlaczego? Bo działają. Tak samo wychowujesz szczeniaki jak psy agresywne po przejściach? Szczeniak jest ciekawy świata, można go uczyć poprzez zabawę, zakazy wprowadzać mądrze. Kluczem w wychowaniu jest konsekwencja i właściwa socjalizacja. W przypadku psa agresywnego mówimy raczej o resocjalizacji, skoro musimy zmienić zachowania już zauczone i wykorzystywane przez psa.[/QUOTE] Nie sądzę, żebym musiała się tu tłumaczyć ze swoich osiągnięć. Zaczełam szkolić psy piętnaście lat temu i fakt, że uratowałam sporo od eutanazji jest chyba najlepszym przykłądem,że nie gadam od rzeczy. W większości psy w wieku 2+ ras dużych. Właściciele doprowadzili do eskalacji niepożądanych zachowań. I winni byli też trenerzy, który nie potrafili odróżnić zachowań lękowych od dominujących i uważali, że woreczek z ciasteczkami załatwi problem. Z małymi psami też mi się zdarza pracować, bo mały pies też może odgryźć małemu dziecku nos. Niestety, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Przez takich właśnie psich 'behawiorystów' psy są usypiane, bo niestety zbyt łatwo przykleja im się łatkę 'defektu genetycznego'. I właśnie ratowanie takich psów, za przeproszeniem sp****ch przez niewłaściwe techniki wychowawcze uważam za swoje największe osiągnięcie. Nie prowadzę szkoły, nie biorę za to, co robię kasy, chociaż mam kierunkowe wykształcenie i odpowiednik licencjata z psiej psychologii i psich zachowań. Praca z psami to moje hobby, nie zalezy mi na uszczęśliwieniu właściciela, ale na uratowaniu psa. Jesli wlaściciel stosuje techinki do d**y to ode mnie na pewno to usłyszy. Co do bzdurnych teorii,że psy nie tworzą sfory ze zwierzętami preriowymi to nawet nie chce mi się komentować. Brak elementarnej wiedzy na temat gatunków, łańcucha pokarmowego, konkurencji pokarmowej, ekosystemu itp. Nie mowiąc już o braku jakiejkolwiek znajomości ewolucji i genetyki. Żenada! Co do nazwisk, które cytujesz... hmmm.... ja nie mieszkam w Polsce i p. Mrzewińska mnie mało interesuje, bo jej teorie to echo tekstów już tu przebrzmiałych, które z kolei dla mnie są nieprzydatne, bo się nie sprawdzają w przypadku psów choć trochę różniących się charakterem od wiecznie wymachujacego ogonem goldena. Może w PL są to rewelacje, ale Zachód juz poszedł do przodu. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, ale jak piszę, poważnie nikt ich nie traktuje, bo okazało się dość szybko, że prawdziwych problemów nie rozwiązują. Kończy się to tym, że wszystkie inne psy niż ów wiecznie szczęśliwy submisywny golden są usypiane. Nie, nie uważam, że szczeniak próbuje dominować świat, uważam,że bada granice i należy mu je wyznaczyć. Proponuję bez wysilania się na sarkazm, bo ten akurat wymaga polotu i inteligencji. Dziękuję za uwagę, dla mnie koniec dyskusji.
-
[quote name='kavala']A jak sprawdzić szczeniaka pod kontem jego charakteru? Ponoć są kjakieś testy, sposoby? Korekta werbalna to "nie wolno"?? Ja muszę się przyznać, że zastosowałam na nim jeden siłowy sposób korekty. Gdy warczał na mnie przy zmywarce i próbował gryźć gdy go odciągałam za obrożę, przytrzymałam go mocno, tak aby nie mógł złapać mnie zębami i unieruchomiłam na chwilę, mówiąc :nie. O dziwo zrobiłam tak dwa razy i teraz już nie warczy gdy go odciągam, a czasami nawet nie podchodzi gdy mówię nie wolno. Zmywarka jest moja. Wszystkiego naj![/QUOTE] Dzieki ;) Korekta werbalna to cokolwiek,co pies rozumie. Jeśli Twój reaguje na nie wolno, to 'nie wolno' jest korektą webalną. :) Uczymy psa jakiejkolwiek komendy, która oznacza, że to,co robi nie jest ok. Co do przetrzymania - poskutkowało. Zakładam,ze pies chciał się dostać do zmywarki? Bo niektóre szczeniaki sporo warczą i szczekają, bo chcą się bawić, wtedy to nie jest zachowanie dominujące :) Ale warto uczyć głosnego szczeniaczka, że bawić się będziemy jak przestanie szczekać i gryźć. Inaczej pozytywnie wzmacniamy te zachowania i będzie ich więcej. Czyli ignorujemy, a jak piesek się uspokoi, wtedy zaczynamy zabawę. Inaczej uczymy psa, że jak zaszczeka i uszczypnie, to dostanie to,co chce. Jeśli pies naprawdę jazgocze, można użyć werbalnej korekty. A kiedy pies jest cicho, wtedy się bawimy ;) Warczenie szczeniąt podczas zabawy jest naturalne i nie jest to problem. Jeśli piesek zacznie być bardzo podekscytowany/szczekliwy widząc inne psy, to wtedy radzę go nie przetrzymywać, tzn nie obejmować ramionami itp bo to może doprowadzić do eskalacji tej ekscytacji, poza tym niektóre psy odbiora to jako pozytywne wzmocnienie nieakceptowanego przecież działania. Lepiej trzymając smycz krótko spróbować zainteresować psa czym innym (sobą, piłką itp.) Przytrzymanie i szarpanie smyczy generalnie nie działa gdy pies jest podekscytowany. No i socjalizować go ale tylko ze sprawdzonymi łagodnymi psami. Jeśli szczeniak oberwie od dorosłego psa, to niestety wyrasta najczęściej na psa nienawidzącego innych psów.
-
[quote name='Lu_Gosiak']ja bym byla za zrobieniem nowego - wtedy jest wieksze zainteresowanie[/QUOTE] Ok, to dziś albo jutro. :)
-
[B]evel[/B], nie wiem, jakie tłumaczenia są obecnie dostępne na rynku polskim, ale pisanie,że ktoś 'stworzył teorię sfory' a potem się zniej wycofał to jest dość spore nadużycie naukowe... . Więcej, dlaczego to nadużycie, tu: [url]http://www.mmilani.com/leadership-vs-dominance.html[/url] i tu: [url]http://www.dogbreedinfo.com/articles/emotionaldog.htm[/url] Cóż, widzę, że w Polsce teorie, które na Zachodzie wywołują uśmieszek zażenowania traktowane są jako prawda objawiona. Podobnie jest z niekórymi 'nowinkami' socjobiologicznymi. Co do wychowania psa po przejsciach versus szczeniaka to mylisz się. Zasady są takie same i cel też jest taki sam (socjalizacja). Jedynie metody są inne. Nie ma tak, że w przypadku szczeniaka sfora nie istnieje, ale w przypadku psa po przejsciach już tak. Sporo psów, z którymi pracowałam to takie szczeniaki wychowane na petsmart, gdzie trenerzy ignorowali zachowania dominujące. Pieski podrosły, dojrzały i wyrosły na psy, które wykonają komendę jak im się chce albo jak dostaną smakołyka. Część została potrącona przez samochód, bo właściciela miały 'w powazaniu' i nie było odzewu na komendę 'stop', część zagryzła inne psy/została zagryziona (pies jako alfa wydał komendę do ataku), inne zrobiły to, na co im pozwolono - przejęły władzę w sforze. Skończyło się na bajkach o 'defektach genetycznych', uśpieniu, a inne trafiły do mnie. A tak łatwo można było temu zapobiec ... . p.s. ciekawa dyskusja, ale ponieważ dziś mam urodziny, idę gotować dla gości i nie będzie mnie tutaj jakiś czas.
-
[quote name='kavala'] A jeśli chodzi o karmienie z ręki, to chyba ci chodzi o posiłek, a nie o smaczki? Albo kość do ogryzania którą trzymam by nauczył się komendy puść? Napisałeś też, że metody oparte wyłącznie na wzmocnieniu pozytywnym się nie sprawdzą, jakie więc inne metody polecasz? Chętnie wysłucham wszystkich. Ten temat jest bardzo ciekawy :)[/QUOTE] Metody, które opisałam nie są metodami polegającymi wyłącznie na wzmocnieniu pozytywnym i to jest właśnie alternatywa. Zachowania psa dzielą się na dwie grupy: 1. zachowania wyuczone (komendy, sztuczki, zadania psów pracujacych) 2. zachowania instynktowne Zachowania instynktowne to takie, które pies zna, bo rodzi się z instynktem. Na przykład szczeniaki ustalają między sobą hierarchię (instynkt) a matka uczy je, że to ona jest alfą. W naturze oraz u psów zdziczałych (np. galgos w Hiszpanii, psów australijskich) ojciec zazwyczaj 'testuje' młode w okolicach 4-8 tygodni. Jeśli nie podporządkują mu się, są zagryzane. To brzmi okrutnie, ale niestety świat zwierząt jest okrutny czasami (mam wykształcenie biologiczne,więc może to,co piszę brzmi zbyt 'sucho'). Ten proces eliminuje za sfory osobniki niedostosowane. W procesie hodowlanym oczywiście tak się nie robi. Psy o wybitnym instynkcie przywódczym wykorzystuje się np. jako psy policyjne, ale się ich nie rozmnaża jako psy domowe i towarzyszy rodziny. W tej roli dużo lepiej spradzają się psy submisywne, zorientowane na człowieka. Ponieważ współczesne hodowle zorientowane są na hodowlę psów submistywnych (rodzinnych), popularność metod opartych wyłacznie na pozytywnym wzmocnieniu wzrasta - takie psy nie mają skłonności do dominacji i są raczej nieśmiałe. Jednak w każdej hodowli może trafić się pies wybitnie dominujacy. Niestety, obecny trend jest taki, że psy takie są usypiane jako 'genetycznie wadliwe'. Chociaż to nie jest prawda. Ja prędzej za genetycznie wadliwego uznam psa o słabych nerwach, ekstremalnie submisywnego z tendencją do agresji ze strachu niż psa wybitnie dominujacego ze skłonnością do przewodzenia. Nie wiem, jaki jest Wasz szczeniak, bo nie sposób tego ocenić przez internet. Przejdę teraz do zachowań wyuczonych. Podczas treningu psa nie warto karać go za to, że nie potrafi wykonać komend. Dużo lepiej nagradzać za prawidłowo wykonane polecenie. I to jest przykład pozytywnego wzmocnienia. Jednak zachowania dominujące nie są zachowaniami wyuczonymi lecz wrodzonymi. I jeśli pies wpycha się przed drzwi, wskakuje na stół, warczy na nas, nie pozwala wejść do pomieszczenia kiedy je, nie wykonuje poleceń (które dobrze zna), atakuje inne psy/ludzi to takie zachowania muszą być w mądry sposób korygowane. Bo to są wrodzone zachowania przywódcze. Rodzaj korekty zależy od charakteru psa. Jeśli jest to pies o słabych nerwach, który instynktownie przewodzi sforze, poniewaz ludzie go tak ustawili (patrz syndrom małego psa), to wystarczy odwrócenie relacji i pies z ulgą przyjmie widomość, że sforze przewodzić nie musi. Korekta nie ejst potrzebna. Ponieważ nie każdy pies chce przewodzić, ale każdy ma instynktownie zakodowane,że sfora musi mieć lidera. I wiele psów niejako wbrew sobie przejmie na siebie ten obowiązek, jesli ludzie swoim zachowaniem do tego doprowadzą. Będzie to najprawdopodobniej pies szczekliwy (odstraszanie jako ochrona sfory). Są jednak psy, które naprawdę chętnie zdominują właściciela. Najczęściej spotyka się je wśród ras bojowych, ale niekoniecznie. Te psy z chęcią rywalizują z człowiekiem o przywództwo i potrzebują konsekwentnego prowadzenia. Taki pies nie będzie zachwycony kiedy człowiek zacznie przejawiać zachowania przywódcze i moze dojść do eskalacji agresji. Nie nalezy stosować kar fizycznych, ale może być potrzebna korekta werbalna połączona ze stosowaniem restrykcji (np. kaganiec, smycz w mieszkaniu) dopóki pies nie zaakceptuje swojego miejsca w sforze. Problem ludzi negujacych sforę jest taki,ze nie rozróżniają zachowań wyuczonych od wrodzonych i wydaje im się, że każdy pies jest taki sam. A to nie prawda. nalezy dotrzeć do przyczyny zachowania psa i zastosowac odpowiednią metodę. Inna będzie metoda korekty zachowania u rozszczekanego owczarka niemieckiego, który niejako zmuszony został do przewodzenia w wyniku niewydolnosci właściciela, a inna w przypadku naturalnie dominujacego, asertywnego acz gotowego agresywnie bronić swej pozycji rottweilera, który przestał pozwalać właścicielowi na przebywanie w kuchni i na sofie. (oba przykłady z życia) Co do sfory, to często ludzie, którzy negują zachowania stadne psów w stosunku do ludzi podają za przykład brak instynku terytorialnego w stosunku do innych gatunków. To ma być przyklad na to,że sfora miedzygatunkowa nie istnieje. Każdy jednak biolog wie, że instynkt terytorialny nie ma NIC wspólnego z zachowaniem stadnym. Zwierzęta żyjące samotnie, np koty są tak samo terytorialne jak zwierzęta stadne. Chodzi o to, że im więcej osobników danego gatunku na danym terenie, tym mniejsza szansa na przekazanie swoich genów. I dlatego agresja terytorialna występuje jedynie w obrębie jednego gatunku i jedynie wśród osobników tej samej płci (samice atakują samice a samce atakują samce). przykładem na sforę ludzko-psią są przypadki pogryznienia dzieci (dzieci czesto w oczach psa stoją niżej w hierarchii i niektóre psy nie bedą tolerować ze strony dzieci tego, co tolerują ze strony właściciela, np. uścisków. Uścisk wobec psa dominującego może wywołać agresję). Albo zazdrość psa o to, że właściciel poswięca czas kotu. Uff, rozpisałam się. ;) Innymi słowy, podczas nauki zachowań wyuczonych (sztuczek, komend) stosujemy pozytywne wzmocnienie. Jednak instynktowne u psa zachowania podważające hirarchię (wskakiwanie na stół, warczenie na dzieci itp) spotyka się z korektą werbalną.
-
[quote name='evel']Kavala, ja tak tylko napiszę - daj sobie spokój z alfowaniem, stadem, hierarchią pies-ludzie itd. bo to bzdury, bzdury, bzdury, dawno obalone, ale jak widać wiecznie żywe w narodzie ;)[/QUOTE] Może wyjaśnisz, dlaczego to są bzdury? Bo niestety dotychczasowe argumenty, jakie słyszałam można o kant d***y rozbić, bo jedyne,czego dowodzą to braku jakiegokolwiek pojecia o zwierzętach, biologii i instynkcie. To, że są szkoły trenerskie negujące fakty ze swiata przyrody to wiem. Ale te same szkoły skazują dość sporo psów na uśpienie dopatrujac się 'defektów genetycznych' tam, gdzie ich nie ma. I potem takie psy z wyrokiem śmierci lądują u mnie i o dziwo moje przestarzałe Twoim zdaniem metody się sprawdzają i jakoś nie wyglada to na defekty genetyczne.
-
[quote name='ClaudiaAnna']Ok to czekamy na odpowiedź ciotki Lu_Gosiak :) a jeśli chcesz strix to mogę "zrobić" Cię adminem na wydarzeniu FB :D[/QUOTE] Mi tam jest wsio ryba, niech cioteczka Lu_Gosiak zadecyduje. Moim skromnym zdaniem lepiej tych fejsów nie mnożyć, ale co ja tam wiem ;)
-
Szczeniak próbuje ustalić porządek w stadzie i to jest całkowicie normalne. Problem w tym, że z jakiegoś powodu myśli, że może stać w hierarchii wyżej nad Wami. Tu nie chodzi o kość tylko o fakt, że jak pies położony wyżej w hierarchii je, to te niżej mają mu nie rpzeszkadzać. Innymi słowy, pies strofuje Was bo w jego oczach jesteście niżej od niego. Kilka prostych zasad: Najpierw jedzą domownicy, potem pies. Przewodnik sfory zawsze je pierwszy, więc jeśli pies dostaje jeść pierwszy to jasne, że myśli,że jest najwazniejszy. Pies nie wpycha się przed Was gdy wychodzicie/wchodzicie przez drzwi. Z tego samego powodu. Na spacerze pies idzie przy nodze i może sie oddalić na komendę (ja uczę szczeniaki 'ok', bo proste i łatwo zapamietują). Nie ma opcji, że pies ciągnie Was na smyczy. wtedy należy się zatrzymać i pokierowac psem aby znalazł się przy nodze. Radzę na jakiś czas wyprowadzić psa z łóżka/sofy. Najlepsze miejsce do spania ma alfa i pies powinien wiedzieć, że łóżko to przywilej. Wiem,że obecnie uważa się, że moje metody to zabobony, ale podczas 15 lat pracy z psami ras bojowych i psami agresywnymi nigdy mnie nie zawiodły. Metody oparte wyłacznie na pozytywnym wzmocnieniu sprawdzają się WYŁĄCZNIE w przypadku psów naturalnie submisywnych i zorientowanych na człowieka. Wasz najwyraźniej taki nie jest. Na Zachodzie takie psy jak Wasz są natychmiast usypiane i stąd popularność metod opartych wyłacznie na myśleniu życzeniowym. Niestety, Norwegia jest tego przykładem. Z Waszym psem najprawdopodobniej jest wszystko w porządku, po prostu to urodzony przywódca i nalezy mu wytyczyć granice. I jeszcze dwie rzeczy: nieważne jaka to rasa. Niektóre psy rodzą się z silniejszym instynktem przywództwa niż inne. I nawet ratlerek mógłby być agresywny. Ostatnio miałam na wychowaniu kilkumiesięcznego cane corso, który zachowywał się jak Wasz pies. Teraz to już inny pies, ale gdyby nie to, że go wyłapałam, zostałby uśpiony, bo zaczęło się od pilnowania kości a skończyło na nietolerowaniu dziecka właścicieli w pobliżu. Szczeniak miał 4 miesiace. Nie używamy agresji - agresja i krzyk to oznaka słabości w oczach psa (i z resztą taka jest prawda). Radzę zacząć wcześnie, bo z racji tego,ze macie dzieci, może dojść do pogryzienia. I prosze nie karmić psa z ręki (to oznaka podporządkowania) ani nie grzebać mu w misce (to z kolei nadużycie - alfa po tym jak skończy jeść nie wraca żeby zabierać jedzenie pozostałym). Wy jecie pierwsi, potem pies. Można go głaskać, ale niech sobie je bez rąk w misce. Wsadzanie tam rąk może spowodowac nasilenie takich tendencji, bo to nie jest zachowanie godne alfy. Wskakiwanie na stół to typowe zachowanie alfy - pies ma Wam za złe,że nie traktujecie go tak jak na to zasłguje, bo w swoim niemaniu to on rpzewodzi tej sforze. Korekta zachowania psa bedzie wymagala zmiany wielu Waszych zachowań w stosunku do niego, konsekwencji i włączenia w to wszystkich domowników. 'myśli' w odniesieniu do psa = 'instynkt mu podpowiada' (dodaję dla ścisłości, żeby nie było ,żem nieprofesjonalna ;) )
-
To Wy się ciotki dogadajcie i dajcie znać :)
-
No, moim skromnym zdaniem ma, bo kolega z tego, co wiem udziela się na forach pomagających bernardynom i może warto wiedzieć, co robi swojemu psu zanim ktoś nawiąże z nim współpracę i poprosi o przeprowadzenie wizyty przed/poadopcyjnej albo coś w tym stylu... . Może się mylę, ale to by raczej rzuciło złe światło na całą fundację.
-
[quote name='rita60']strix dziekuje......[/QUOTE] Ja nie wiem, ile to da, bo nie mieszkam w PL, ale wiem, jak można taką fundację przykładnie ukarać: znajdźcie kogoś, kto wpłacił pieniadze na fundację i może to potwierdzić (jakiś stary wyciąg z konta wystarczy). Potem są dwa wyjścia: sprawa w sądzie,że fundacja wprowadziła darczyńcę w błąd (to podchodzi pod wyłudzenie jeśli ktoś zbiera kasę mówiąc, że to na obronę praw zwierząt, a jak pies wydany do adopcji ląduje na łańcuchu to nagle umywa ręce). Albo media, najlepiej lokalne. Oczywiście, nie ma gwarancji, że sąd się przychyli do wniosku, ale smrodku narobi to wystarczająco na tyle, żeby sobie potencjalni darczyńcy zakodowali,że fundację ze Św. Franciszkiem w nazwie omijamy z daleka. Oczywiście nazwę mogą zmienić, ale lokalizacja i dane członków pozostaną te same. Na Zachodzie to działa i już sporo pseudo fundacji założonych dla zysku tak właśnie zakończyło żywot. Swoją drogą to niezła heca najpierw wydać psa na łańcuch, potem się wykłócać, że nie ma tak źle a na koniec oddelegować kogoś innego do odebrania pieska i umyć ręce. To już nawet nie jest amatorszczyzna tylko zwykła żądza pieniądza. Aż żałuję, że nigdy nic nie wpłaciłam, bo teraz na 100% byłaby sprawa o wyłudzenie. Panu od Św. Franciszka proponuję, żeby się przywiązał do budy na tydzień a dwa razy dziennie ktoś wyjdzie, da żarcie i go pogłaszcze. No i może spacer ze dwa razy w tygodniu, chociaż nie liczyłabym. Na pewno będzie się Pan czuł kochany... . No i wrażenia związane z podduszaniem kiedy się szarpnie są też niezapomniane... . Nie mówiąc już, jak fajnie jak się g***o i błoto do tyłka przykleją i dyndają (patrz fotki Morgana).
-
[quote name='Estrella']Na stronie schroniska pewnie jeszcze nie zaktualizowano wieku Abisia... ta druga, ale na psiegranych marzeniach[/QUOTE] acha, myślałam że na fb i juz sie przestraszyłam ;)