strix
Deleted-
Posts
808 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by strix
-
[I]strix, ja bym nie unikała, ale dosadnie i jasno powiedziała, że nie życze sobie tego typu zachowań, opisałabym też dlaczego, chociaż są ludzie na których to nie działa niestety ... .... nie daj się tłamsić jakiemuś gościowi co myśli, że wie lepiej, nie życzysz sobie tego i już, nie ma facet nawet prawa do dyskusji, to Ty wybierasz co dla psa najlepsze, walcz o swoje [/I] Masz rację. Trochę się obawiam, bo w końcu Skandynawowie to inny krąg kulturowy, oni tutaj nie lubią konfrontacji ani wyrażania niezadowolenia wprost. Chociaż z drugiej strony takie uporczywe ignorowanie moich próśb, tłumaczeń, argumentów to jest jakaś ukryta forma agresji chyba, a przynajmniej walki o władzę. I może nawet gorsza niż konfrontacja, bo perfidna. Tak czy inaczej, po 5 dniach niewidzenia pana, Faust zrobił postepy że hej, więc nie mam już wątpliwości, że przy następnym spotkaniu będzie z mojej strony krótka piłka. :diabloti: Dodam, że poziom wiedzy na temat psow i ich zachowań pozostawia tutaj takze wiele do życzenia. Nagminne jest, ze kiedy wychodze z obydwoma psami, Bruno, który jest spokojny, zostaje ignorowany, a każdy chce wsadzać smakołyki do pyska podgryzającemu Faustowi, 'bo on tak bardzo prosi'. Pfff, on nie prosi tylko wymusza, ale moja gadka jest jak grochem o ścianę, więc już się skończyło mizianie z nieznajomymi. Skoro nie rozumieją, że pies jest po przejsciach a zasadą rehabilitacji jest wynagradzanie dobrego zachowania, to mogą sobie rujnować inne psy ;) Podbiegacze i podgryzacze to tutaj natomiast plaga. Latają bez smyczy, bo przeciez są takie małe i słodkie. Właśnie takie małe i słodkie przypuściło kilka razy atak na Fausta jak był szczeniakiem, co znacznie uszczupliło jego szanse na bycie kiedykolwiek normalnym psem. Chyba nie musze dodawać, że nie doczekałam się przepraszam. Podobnie jak tydzień temu, kiedy jakas palantka puściła w miejskim parku pełnym dzieci, psów itp. luzem sukę staffika, która zaczęła atakować Fausta! Panna stała jak posąg, moje prośby nie pomagały, dopiero jak wyciągnęłam gaz i ja o tym poinformowałam (musiałam krzyczeć bo stała daleko i się gapiła) to się pofatygowała. Ale psa na smycz nie zapieła, bo, cytuję j[I]ej pies jest łagodny, a jeśli przyskoczył do mojego to oznacza, że z moim jest coś nie tak.... [/I] Taaa... Taki łagodny, że z warkotem przebiegł przez cały trawnik do mojego, który nie dość że był na lince (to oczywiste) to akurat w trakcie powtórki komend. Ręce opadają! Wiem, że w Polsce jest źle, ale tutaj wcale nie jest lepiej! Wrrr! :angryy::angryy::angryy: Dzięki za wypowiedzi.
-
Gabi, czy on się czesto drapie albo lize sobie łapy? Dzięki za fotki, btw!
-
[quote name='Soko'] ale wyobraźcie sobie, że Wasz pies zostaje sprowokowany do ugryzienia i potem zabierają go do izolatki - a broń Boże pies po przejściach.. ;/ i odkopywać martwego psa - coś okropnego ;/[/QUOTE] Dokładnie tego się obawiam. Faust jak stanie na tylnych łapach, to może mnie chwycić za gardło. Przez takich za przeproszeniem debili, których z niewiadomego powodu jara nakręcanie psa, moja praca z Faustem może któregoś dnia pójść na marne. Bo skoczy na dziecko albo na kogoś wrażliwego i jeszcze do tego dziabnie. Albo i temu gościowi coś zrobi i się palant wkurzy. On nie dziabie agresywnie tylko dlatego,ze chce wymusić głaski albo smakołyki, ale tu w Norwegii niestety usypia się psy z byle powodu, wystarczy,ze nie działa na nie kliker i smakołyki :(
-
Postanowiłam zwrócic się do Was po poradę, bo wygląda na to, że komunikacja z trudnymi psami wychodzi mi znacznie lepiej niż komunikacja z upartymi ludźmi :( Mam obecnie pod opieką mocno problemowego mieszańca. pracujemy razem od roku i pies zrobił ogromne postępy. Jako kilkumiesięczny szczeniak rzucał się na psy i ludzi, psy próbował dominować, ludzi albo obsikiwał (noga wysoko do góry, klasyczne znaczenie, a nie żadne tam posikiwanie z radości albo z nerwów) albo podgryzał a najczęściej jedno i drugie. Pies obecnie już nie gryzie ani nie posikuje, ale zostało mu skakanie od czasu do czasu. Mały nie jest, więc oczywiście w pracę z takim ancymonkiem trzeba włożyć sporo wysiłku umysłowego i fizycznego. Póki co, cały czas robi postępy, ale ponieważ jest to pies wyjątkowo niezależny i uparty (potwierdzone przez znajomych behawiorystów, nie tylko moja opinia), czasami wydaje mu się, że może postawić na swoim i skacze pomimo tego, że wie, że ma siedzieć - po prostu czeka aż cokowiek innego odwróci moją uwagę. Jako,że cały czas jest dominujacy (ale już nie agresywny) i bardzo natarczywy wobec innych psów, dbam o dobre stosunki z okolicznymi właścicielami dużych i asertywnych psów, bo zwyczajnie potrzebne mi są do rehabilitacji tego ziółka (ma na imię Faust, nomen omen...). No i tu jest problem. Właściciel fajnego mieszańca rotka i samoyeda, z którym Faust lubi się bawić i od którego uczy się manier, ma swoje zdanie na temat skakania. Jego pies nie skacze, więc nie ma pojęcia, jak to jest kiedy pies pazurem rozcina komuś wargę (bo taki jest duży) albo brudzi ubranie. Zachęca mojego do skakania i się 'bawi'. Oczywiscie, za każdym razem kiedy Faust skacze, a gość go głaśzcze za to, Faust dostaje silne pozytywne wzmocnienie i cofa się w rehabilitacji. Ostatnio zaczął znowu podgryzać, co jest już zwyczajnie niebezpieczne. Wiele razy mówiłam temu gościowi, że bardzo lubię, jak się ansze psy bawią, ale Faust jest psem z trudną przeszłością (oddzielony od matki w wieku 5 tygodni, bez psich manier, o niestabilnej psychice ze skłonnością do dominacji, źle traktowany przez poprzednich właścicieli) i ja od roku staram się go rehabilitować tak, aby m.in. przestał skakać na ludzi i domagać się pieszczot oraz smakołyków. Facet pozostaje głuchy na moje prośby, zachowuje się, jakby zjadł wszystkie rozumy i twierdzi, że mój pies jest 'taaaki szcześliwy'. On nie jest szczęśliwy tylko pobudzony i to zazwyczaj jest wstęp do czegoś niedobrego. Biję się z myślami, co robić. Rozsądek nakazuje mi zwyczajnie unikać tego gościa, bo powaznie cofa proces rehabilitacyjny (bywa, ze widzimy się codziennie). Jednak Faust nie jest akceptowany przez większość psów ze względu na brak manier, tendencje dominacyjne i niestabilność, więc to ważne, żeby jednak miał kontakt ze zwierzętami, które go jako tako akceptują. Co byście zrobili na moim mejscu? Rozmowa i prośby naprawdę nie dają rezultatu, gość jest głuchy na moje argumenty albo strzela focha.
-
[quote name='Milka__']Cioteczki, a we mnie aż się gotuje... Na moim osiedlu łazi facet około 50 z przerośniętym bokserem i zawsze podchodzi, kiedy ktoś jest z psem i prowokuje. Dziś byłam z chłopakiem i psami na spacerze, on ma labradorkę (bardzo łagodną), a ja sznupka średniego (nie jest agresywny, nigdy psa nie zaatakował, ale bywa zadziorny - próbuje dominować wskakując na zad albo kładąc łeb na kark, więc unikam kontaktów z większymi od niego psami. Dodam też, że na smyczy szczeka na inne większe psy) stoimy i rozmawiamy ze znajomą na polu. Widzimy z daleka tego pana, on widzi nas i mimo że jest mnóstwo miejsca, to on idzie do nas. My psy mamy przy sobie, facet podchodzi na odległość 2m. Mój Bast już szczeka, a gościu stoi i się wpatruje. Nagle mówi: mam go spuścić? Mój chłopak na to: Proszę bardzo. Spuścił go. Pies podszedł, był spokojny, ja się ze swoim szczekającym odsunęłam. Mój chłopak na to: - Nie wiem co pan chce udowodnić, ale to, że pies szczeka, to nie znaczy, że jest agresywny. Poczytałby pan trochę o tym zamiast zaczepiać ludzi. Pies chce się przywitać albo jest podekscytowany i to jest jego normalne zachowanie. Gościu na to nic, patrzy na mojego psa i mówi: - niech go pani spuści, to zobaczymy. Ja na to: - Nie, bo nie potrzebuję nic nikomu udowadniać, a poza tym może być agresywny (powiedziałam tak specjalnie) w stosunku do pana psa i nie zrobię takiej głupoty. Jestem miłośnikiem zwierząt i żadnego nie narażę na krzywdę! - No dalej, niech go pani spuści to sie przekonamy. Zaczęła się kłótnia, pies podszedł, obwąchały się, obyło się bez jadki, facet zawołał psa, który nie chciał do niego podejść , potem go złapał i poszedł. Za 5 min wraca znów, mój znów szczeka i to samo pytanie: spuścić go??? (takim grożącym tonem). ja już nie wytrzymałam i mówię: - Niech mnie pan już nie denerwuje, jest pan jakiś niepoważny, mówię, że mój może być agresywny i po co pan tu znowu przychodzi? - tak? to spuść go, to zobaczymy który jest agresywny! (i łapie za karabinczyk) Mój chłopak dał znajomej psa, stanął przed gościem i mówi: - spróbuje pan go spuścić, tylko się rzuci, to ja wtedy wkroczę do akcji. Czy pan nie rozumie, że nikt tu nie szuka zaczepki? Po co pan przychodzi tu drugi raz? Już pan raz go puścił, było w porządku więc o co znów chodzi? - Bo mój pies jest grzeczny i dostojny, a nie tak jak tamten. Takie psy trzeba szczuć. Brzydki i niedobry. I szczeka. A mi to przeszkadza. Jakiś nienormalny. Nie to co mój. Powiedzieliśmy jeszcze parę słów, facet w koncu odpuścił... powiedzcie, czy ja moge w takiej sytuacji zadzwonic na SM? Spuścił psa, ale nie zaatakował naszych, natomiast mogłoby wyjść tak, że np. mój by go chciał dominować i zaczęłoby się... albo czy on ma prawo czepiać się o szczekanie mojego psa? Jak to wygląda waszym zdaniem? Bo ja się nieco zdenerwowałam...[/QUOTE] Zgłoś na policję. Wedle polskiego prawa pies traktowany jest jak broń. Czyli np. napad z agresywnym psem = napad z bronią. Co prawda pies w tym wypadku był mądrzejszy od właściciela, ale nigdy nic nie wiadomo, może trafić na psa, który mu się nie spodoba. Zadzwoń na policję i spokojnie powiedz, że zaczepia Cię mężczyzna z dużym psem i że się boisz. Masz świadków, więc może dostanie pouczenie.
-
[quote name='Martens']To chyba przede wszystkim zaniedbane wychowawczo TTB, bo mój nigdy takiego zachowania w najmniejszym stopniu nie wykazał - ani nie przekierowywał agresji na jakiś przedmiot, ani na ludzi - za to moje kundle tak, suka wkurzona moją ostrą zabawą z drugim psem idzie szarpać poduszkę albo gryźć piłkę; poprzedni kundelek [*] zamykany gdy ktoś pukał ze złością gryzł drzwi, jakby były żywe; za ścianą mam pekińczyka, który rzuca się na smyczy na moje psy i potrafi przy tym ugryźć kogoś, kto go wtedy bierze na ręce czy po prostu stoi obok niego...[/QUOTE] Jasne, że zaniedbane. Psy łańcuchowe są z definicji zaniedbane ;) Dobrze zsocjalizowany pies będzie się dobrze zachowywał, niezależnie od rasy. Natomiast brak socjalizacji i/lub złe traktowanie będzie miało różne skutki w zalezności od predyspozycji psa, czyli także rasy. :)
-
[quote name='aleola']Wczoraj po południu szłam z moją Santą na spacer. Niedaleko mnie jest nowo pobudowany szpanerski dom, ludzie bogaci. Sprowadzili się i myślą, że są panami terenu. Na posesji 2 psy: ONek i duża suka-kundel, oba agresywne. A brama od posesji często otwarta. Idę sobie wczoraj, patrzę, a brama otwarta, przy bramie właściciel, a przy nim oba psy. Stanęłam i krzyczę z daleka (jeszcze uprzejmie): "proszę zamknąć psy". Trafiłam na faceta z przerośniętym ego. Zrobił się czerwony, zachłysnął się powietrzem i zaczął wrzeszczeć: "a co ty mi tu będziesz mówiła, że mam psy zamknąć? JAAAA MAM ZAMKNĄĆ PSY?!". Udałam, że nie słyszę. Stoję i czekam. Facet od niechcenia w końcu przymknął bramę. I nie zgadniecie, co zrobił... Gdy już byłam krok za jego posesją, otworzył bramę i wypuścił swoje psy! Wracam z powrotem po paru godzinach. Brama znów otwarta, właściciel znów na podwórku. Znów proszę (szczyt grzeczności z mojej strony): "proszę zamknąć bramę!". Facet wlecze się noga za nogą. Przyszedł, zamknął i dalej mnie ochrzaniać! Co ja sobie myślę, że on ma się tutaj barykadować, bo ja mam takie widzimisię, ma mur wybudować, ja mam pecha, bo brama jest zamykana, tylko ja tak trafiam... Jak się na niego wydarłam, żeby go przekrzyczeć, że obowiązkiem właściciela jest zamykać psy na posesji i żeby się nie pieklił, bo zadzwonię po Straż Miejską, to zaczął się pruć, że czego chcę, czy jego psy wybiegły? No czy jego psy wybiegły i coś zrobiły mojemu psu? Opisałam mu wtedy sytuację, gdy już nie raz psy wybiegły i pogryzły innego psa (akurat nie mojego, tylko psa mojej przyjaciółki) i facet się zamknął, ale widać było, że ma pretensje do mnie i do całego świata, tylko nie do siebie. Ja nie wiem: dlaczego ludzie nie umieją zauważyć swojego błędu i zawsze szukają kozła ofiarnego, nawet gdy wina jest oczywista po ich stronie? Przecież tak mogło być miło, gdybym poprosiła o zamknięcie bramy, pan by zamknął bramę i powiedział "przepraszam". Ja bym była zadowolona i w dobrym humorze i on też. Jak już ktoś tutaj wcześniej pisał, trzeba się zacząć zbroić na spacery jak na safari, chodzić z maczetą, albo strzelbą i w pierwszej kolejności strzelać do głupkowatych właścicieli psów. Praca z psem po przejściach jest w takich warunkach niemożliwa. Nie da się czegoś trwale wypracować, gdy na co drugim spacerze jest niweczone przez (przepraszam) idiotów z ich niewychowanymi psami.[/QUOTE] Polecam gaz pieprzowy. To przykre, że za błędy własciciela zapłaci pies, ale psa to nie zabije a własciciel, jak popatrzy, to się nauczy, że trzymanie psów pod kontrolą lezy w [I]jego[/I] interesie. Próbowałaś po dobroci, ale nic to nie dało. Ja bym poinformowała straż miejską i kupiła gaz.
-
[quote name='motyleqq']powiedz to temu chamowi, dla niego to bez różnicy, dla niego co byś nie powiedziała, będzie to pyskowanie. myślisz, że jego interesuje asertywność? jest różnica między odwagą, a głupotą.[/QUOTE] No, jesli jedynym wyjściem jest skulić ogon między nogi, to nic się nie zmieni, bo panowie dostają to, czego chcą. Na zasadzie pozytywnego wzmocnienia :P I nie zgadzam się, że odpowiedź spokojnym głosem i odwołanie się do zasad wspołżycia sąsiedzkiego będzie odebrane jak pyskowanie. Myślę, że w strachu demonizujecie drechów, żeby usprawiedliwić własny brak jakiejkolwiek asertywności. Oczywiście, zdarzają się typki, na których nic nie podziała i na takich mam w kieszeni gaz.
-
[quote name='motyleqq']zabawne. szansa jest taka, że odwaga może skończyć się obitą twarzą. tacy 'faceci' nie przejmują się tym, czy stoi przed nimi kobieta, czy facet. mało jest damskich bokserów? dlaczego miałby się zatrzymać wobec obcej, pyskującej mu kobiety? bo NIE WYPADA? dla takich osób nie istnieje żaden powód, by nie machnąć pięścią jeszcze raz. najlepiej działa wycofanie się, a nie zgrywanie odważniaka.[/QUOTE] Mówiąc o odważnej i pewnej siebie osobie (płeć jest w sumie bez znaczenia) nie miałam na mysli pyskowania. Chyba ktoś tu myli asertywność z agresją. Swego czasu mieszkałam na poznańskim Dębcu, gdzie pełno bylo szemranych typków. Co podziałało, to prosty komunikat, że ponieważ jesteśmy sąsiadami i mieszkamy w jednej dzielnicy, to dobrze byłoby, gdybyśmy mogli się szanowac, lubić się nie musimy. Bez wrzasków, płaczu, wywyższania się. Po prostu powiedziałam, że wszystkim dobrze zrobi jeśli kontakty sasiedzkie będa poprawne, bo każdy chce mieszkać w spokoju. Pomruczeli, ale od tamtej pory miałam spokój, nawet czesć mi zaczęli mówić i prosić o przetłumaczenie tekstów z angielskiego ;) To tylko jeden z wielu przykładów, gdzie jasny komunikat działa lepiej niż wysyłanie kolegi. Wysyłanie kolegi tylko potwierdza ich przekonanie, że siłą to jedyny argument. Co do wzywania służb, to uważam,że w pewnych sytuacjach to własnie należy robić. Nawet jeśli sie opierniczają, to jak masz w komórce 20 połączeń do straży miejskiej, przynajmniej nie narazasz się na zarzut, że nic nie zrobiłaś.
-
Doberman Bruno za TM [*] dług 1893zł !!!!!
strix replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Lu_Gosiak']no Bruno byl wlaśnie u osob, które zajmują sie dobermanami w Katowicach w celu sprawdzenia czy sie nadaje do pracy....stwierdzono, ze sie nadaje, ale nikt nie chce sie tego podjac Acha, wybacz, takie to zagmatwane, że nie zrozumiałam ;) Osobiście uważam, że każdy pies się nadaje, a przynajmniej, że z każdym trzeba spróbować. To oni? http://www.dobermann.pl/adopcje/dobermannrescue.htm W necie jest sporo innych stron prowadzonych przez miłośników dobków, może warto do nich napisać? -
[quote name='arielka186']Nie, absolutnie nie kulić uszu... Ale chyba każda z nas ma kolegę, męża, brata- czy tzw "plecy";). Do takich buraków bardziej przemawiają właśnie tego typu argumenty- co nie znaczy że to pochwalam, bo ja też chciałabym żeby było na tym świecie inaczej niż jest...;)[/QUOTE] Poza tym, że to stwierdzeni ejest wybitnie seksistowskie, jest też nieprawdziwe. Przemoc rodzi przemoc. Jeśli Ty wyślesz jakiegoś pana,żeby załatwił porachunki z burakiem,to nie tylko narazasz się na eskalację rpzemocy, ale wysyłasz jasny komunikat, że z Tobą liczyć się nie trzeba. No bo przecież sama sobie nie ufasz ani nie wierzysz w swoje możliwości, skoro posługujesz się znajomą para spodni. Z własnego doświadczenia wiem, że nic tak nie działa na chamów jak dobra gadka. Zdecydowana, odważna kobieta po prostu zbija ich z pantałyku. Zaś przejmując ich zasady gry i uciekając się do siły fizycznej, nie jesteś w niczym lepsza od nich. No i oczywiście jest szansa, że ich kolega będzie dużo wiekszy i silniejszy od Twojego.
-
Przepraszam,że spamuję, ale czytam to forum 'z doskoku'. ;)
-
[quote name='iskra_wroc']Yhh.. Idę z psem wałem nad rzeką. Krecha boi się gdy podbiega do niej kilka dużych psów. Z naprzeciwka idzie babka z 3 dużymi psami. ONek bez smyczy, drąc japę leci do nas w pełnym biegu. Zeszłam z wału, żeby przeszli, bo sucz zaczyna mi już szaleć ze strachu i grzecznie proszę babkę aby złapała ONka na smycz. Na co Kobieta odpowiada mi że "wszystko robię źle". Więc pytam jej ponownie czy zabierze swojego psa, który oczywiście cały czas drze się w niebogłosy 2 metry przed nami. Kobieta zaczęła mi tłumaczyć, że moim błędem jest ustąpienie im drogi bo przez to moja suka ma mało kontaktów z innymi psami ;| Po czym wygłosiła złotą myśl, ze ona się zna bo jest szkoleniowcem. Nie potrafiła zrozumieć, że lękliwego psa nie wyprowadza się z lęku za pomocą terapi wstrząsowej... Musiałam w końcu skłamać i wrzasnęłam ze sucz ma cieczkę. Podziałało.[/QUOTE] Ładny mi szkoleniowiec. Chyba dyplom zrobiła sobie w photoshopie albo paintbrushu. Terapia wstrząsowa nie jest skuteczna, to jedna z pierwszych 'prawd' jakich nauczyłam się na swoich studiach. Oraz tego, że lękliwych psów w żadnym wypadku nie nalezy narazać na niekontrolowany kontakz z nieznanymi psami! Co innego zabawa z zaprzyjaźnionym Frankiem sąsiadów, a co innego obcy pies bez smyczy galopujący wprost na sunię. Niestety tacy 'wszystkowiedzący' ludzie są niebezpieczni, więc trzymaj się od niej z daleka, bo jak jej puszczony luzem pies pogryzie Twojego, to tez będzie Twoja wina :P
-
[quote name='immortal']Na cóż, prawda jest taka, że pies bez rodowodu może być sto razy bardziej 'rasowy' niż pies z rodowodem ;) Tu nie ma reguły, dla mnie r=r to totalna bzdura, koleżanka kupiła chińskiego grzywacza pp z rodowodem, a wyrósł szorstkowłosy, miniaturowy, kwadratowy i długonogi kundelek :) Rodowód nie daje 100-procentowej gwarancji że pies jest rasowy. Chyba że wykonywałoby się badania genetyczne :evil_lol: Dodam że mam psa rodowodem :evil_lol:[/QUOTE] Rodowód daje 100% gwarancję,że pies jest rasowy. Koleżanka kupiła psa z podrobionym rodowodem, to dość czeste zwłaszcza w Polsce.
-
[quote name='Martens']SM u mnie nie ma, jest tylko policja. Policja owa mimo wielokrotnych zgłoszeń od prawie 2 lat nie może poradzić sobie z puszczaną blok dalej agresywną wobec ludzi DONką. Na ente zgłoszenie mojej matki zareagowali, żeby se założyła sprawę w sądzie... (więcej tu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/148015-UBEZPIECZENIA-czyli-jak-unikn%C4%85%C4%87-rekompensowania-szk%C3%B3d-wyrz%C4%85dzonych-przez-psa-czy-kota?p=17521528&viewfull=1#post17521528[/url]) Jak myślisz, co mi powiedzą, jak zgłoszę, że na spacerach podchodzi do mnie nieagresywny labrador i problemem jest to, że skacze radośnie na mojego pieska...? Znam to, mój staffik np. specyficznie się bawi z psami, wręcz bardzo brutalnie - tylko ja nie narażam na znoszenie specyfiki jego rasy przypadkowych przechodniów z psami na smyczy, i to chyba sedno całej sytuacji i niechęci do labów. Lab i rott są bardzo zbliżone wielkościowo i jeśli oba atakowałyby na serio to nie widzę specjalnie wielkiej różnicy w potencjalnych obrażeniach. Rosły samiec laba jest nawet sporo większy od przeciętnej suni rottka. Mój sąsiad kilka lat temu został ugryziony przez asta przy rozdzielaniu bójki - pies go chwycił naprawdę mocno i nie chciał puścić, facet, miał potem raptem 4 szwy, dziś prawie nie ma śladu. Koleżankę 8 lat temu zaatakował ONek, miała poszarpaną rękę od ramienia do dłoni, zmiażdżony zegarek (który prawdopodobnie uchronił ją od złamania przez psa jej nadgarstka), do dziś ma widoczne ślady. Żeby było śmieszniej ast obcy, pół zdziczały bo wychowany w kojcu przy firmie, bóg wie jak traktowany; ON domowy (jej rodziców!), nigdy nie bity, etc. Cóż, ttb specyficznie łapie, owczarki specyficznie rozszarpują ciało...[/QUOTE] Siła ugryzienia: Pitbull 235 lbs ON 235-238 lbs Bulldog 305 lbs Rottweiler 328-350 lbs Wilk przynajmniej 406, czesto pinad 600 lbs TTB maję jednak lepsze warunki do kontynuowania uścisku ze względu na szerokie szczeki. Poza tym, obie rasy są pobudliwe, z tym,ze ttb mają większą skłonność do przekierowywania agresji (dlatego w USA najwięcej ofiar śmiertelnych to ofiary łańcuchowych pitków, które agresję przekierowały na nieszczęśnika w pobliżu). Nie ma się co licytować. Każdy pies puszczony luzem może być zagrożeniem. Nawet york. Dorosłemu nic nie zrobi, ale dziecku może odgryźć nos. Szpic miniaturowy i golden retriever też mają na swoim koncie śmiertelne zagryzienia, chociaż może trudno w to uwierzyć. Ogólnie szacuje się, że 70% ugryzień to ugryznienia przez psy małe, ale ich się nie rejestruje, bo skutki sa zazwyczaj niewarte uwagi. Natomiast jak większy pies zrobi to samo, to bez lekarza się nie obejdzie.
-
[quote name='Lu_Gosiak'] Gabi obiecala nowe fotki chłopaka:) Ja bym wolała fotki Rustiego, chłopaka już na forum wkleiła ;) ;)
-
Doberman Bruno za TM [*] dług 1893zł !!!!!
strix replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A co z osobami, które zajmują się adopcjami dobermanów? Nie ma tam żadnych pasjonatów, którzy podjęliby się pracy z psem? Ja się wybieram z powrotem do PL ale jeszcze nie teraz, więc nie moge pomóc :( -
Doberman Bruno za TM [*] dług 1893zł !!!!!
strix replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wiem, że Cesar Millan wzbudza mieszane uczucia, ale nie pisze tutaj o nim po to, żeby rozpoczynać dyskusję. Oglądam go na bieżąco i jego doświadczenia pokrywają się z moimi. Psy, które przekirowują agresję na opiekuna, o ile nie jest to agresja lękowa (a podejrzewam, że w przypadku Bruna nie jest), trzeba 1. porządnie wybiegać/dać jakąś robotę np. noszenie plecaka i to CODZIENNIE 2. wprowadzić jasne zasady i się ich trzymać, tzn. nie ciągniemy na smyczy, nie idziemy przodem przed właścicielem itp. Wiem, że zaraz obrzucą mnie tu błotem, ale mam nadzieję, że osoby, które to zrobią uratowały od eutanazji chociaż jednego dobermana/rottweilera/owczarka niemieckiego/jużaka itp o silnej potrzebie dominacji, na którego (wypróbowane) metody wyłącznie pozytywne nie zadziałały. Bo ja znam przypadki psów, które wracaly od 3 różnych 'pozytywnych' trenerów po ok. 3 miesiacach szkolenia z 12 stronami opinii. Ich zachowanie się pogorszyło i wszyscy 3 stwierdzili,ze psy muszą zostać uśpione. 2 dni pracy metodą asertywnej energii dały zadziwiajace rezultaty. Taki pies potrzebuje CIĄGŁEGO kontaktu z przewodnikiem, jasnych zasad, codziennej pracy, spacerów, noszenia plecaka, obedience, czegokolwiek aby zmęczyć go fizycznie i psychicznie. Pisanie,że kontakt przewodnika z Brunem nie musi być częsty to jakieś nieporozumienie. Jak najczęstszy powinien być kontakt tego psa z przewodnikiem, który jest spokojny, asertywny, absolutnie nie używa siły fizycznej (chyba,ze broni się przed atakiem psa, ale tez musi to robić w sposób odpowiedni), nie histeryzuje, nie piszczy cienkim głosem itp. Kiedy Bruno zaufa takiej osobie, wtedy zacznie wykonywać polecenia i się 'uspokoi'. Jego problem moim zdaniem wynika z faktu,ze obecnie jest 'sam przeciw światu'. Ten pies był dostatecznie długo izolowany od bodźców zewnętrznych. Taka metoda jest dobra w przypadku psów wycofanych i lękliwych. Ja ma wrażenie,że Bruno potrzebuje kontrolowanej socjalizacji, bo on nie atakuje ze strachu tylko dlatego,że jak większość źle zsocjalizowanych dobermanów przejawia agresję terytorialną (w końcu po to były hodowane). Lata w kojcu i oglądania innych psów zza krat tylko pogorszyły sprawę. Wybaczcie,ze znowu się wtrącam, ale wkurza mnie, kiedy ludzie stosują jedną metodę do każdego psa, a jak nie działa, to pies jest poddawany eutanazji. Eutanazja to dziś główna przyczyna śmierci psów, a wiele z nich można uratować. -
Doberman Bruno za TM [*] dług 1893zł !!!!!
strix replied to anett's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jest bardzo zle...Bruno pogryzł Patryka - było to w sytuacji, kiedy poczuł na spacerze, że daleko przed nim idzie Wiosna z innym jakimś Mu nie znanym psem i zaczął sie nakręcać, rzucać na smyczy, ciagnać aż w końcu skoczył na Patryka i pogryzł Mu rece oraz podrapał twarz...nie były to małe drasnięcia ale niestety mozne pogryzienia....cholera jasna niewiemy co robic...jedno jest pewne -nie mozna Go wydac do adopcji gdzieś do ludzi - jest to niestabilny jak sie okazuje pies, nie panujący nad swoimi emocjami, gdy nakręci sie na jakiegoś psa...w hoteliku do konca zycia tez wiadomo nie bedzie...zostaje chyba tylko szukanie Mu terenu gdzie bedzie mógl sie sprawdzić jako stróz..no bo co robic???? Pozwolę sobie na wypowiedź. Nie znam tego psa, ale uważam, że akurat ta sytuacja została być może nakręcona przez opiekunów. Możliwe, że gdyby to Patryk szedł z przodu z innym psem, a Wiosna z Brunem, nic by się nie stało. Dlatego należy zbadać relacje pomiedzy Brunem a osobami, z którymi ma kontakt. Dobermany zazwyczaj wybierają sobie jedną osobę na przewodnika i jesli nie był to Patryk, to pies w sobie znany sposób zareagował na próbę zanegowania wybranej przez siebie hierarchii. Ale to jest hipoteza, bo nie widziałam tej sytuacji. Po pierwsze, pies jest po przejsciach, ma prawo być niestabilny. Po drugie, jeśli pies jest związany z Wiosną, to fakt, że oddala się z innym psem będzie dla niego stresogenny. Poniewaz pies ma problem z przekierowywaniem agresji (częste u ras użytkowo-obronnych), to ją przekierował. Takich sytuacji da się uniknąć, ale trzeba poznać dynamikę tej psio-ludzkiej grupy (sfory) i przyjrzeć się, jakie miejsce ma w niej Bruno oraz wykonać pracę polegającą na stopniowym i kontrolowanym kontakcie z innymi psami. Można zaczac od spacerów na smyczy i za każdym razem kiedy pojawi się pies, mówimy Bruno siad i dajemy smakołyka. To nie rozwiąże problemu, ale może pomóc zmienić jego wrogie nastawienie, bo zacznie kojarzyć widok psa z czymś przyjemnym. Własnie pracuję z jednym gagatkiem (już od roku!) i przynajmniej przestał się rzucać na smyczy jak głupi (w młodości był wielokrotnie pogryziony i stąd ta agresja). Ta metoda skutkuje jedynie jeśli agresja jest wywołana strachem (agresja lękowa). Jesli dobek prezentuje agresję dominacyjną, metoda się nie sprawdzi! Moim zdaniem ten pies jest jak najbardziej do uratowania. On ma raczej problem z agresją wobec innych psów i jej przekierowywaniem na cokolwiek jest w pobliżu,a nie z agresją wobec ludzi. Test na agresję nie ma sensu, bo to jest agresja sytuacyjna (nieznany pies) i możliwe, że jeśli wokół nie ma innych psów, nie ma tego problemu. Wybaczcie,ze się wymądrzam, ale naprawdę, moim zdaniem pies jest do uratowania. Ja niestety mieszkam daleko i nie mogę pomóc bezpośrednio, ale mogę pomóc przez internet w miarę możliwości. Najlepiej jest skontaktowac się z kimś, kto zna tę rase albo rasy o podobnym temperamencie, bo samymi ciasteczkami i metodą klikera tego się raczej nie rozwiąże. Takie psy dobrze się czują z właścicielem spokojnym, niepanikującym, stanowczym, bezpiecznym i wyznaczającym jasne zasady. Jednak zgadzam się, że wydawanie psa w obecnym stanie to igranie z ogniem, ponieważ pies w sytuacji stresowej (obcy pies) przekierowuje agresję na osobę najbliżej,a to moze doprowadzić do tragedii. Wybaczcie mądrzenie się, ale trudno mi było przejść obok tego wątku obojętnie, bo mam słabe serce wobec psów agresywnych i wobec ras użytkowo-obronnych. Zbyt dużo takich psów kończy żywot przez eutanazję nie ze swojej winy. Na usprawiedliwienie mam to, że sama sporo takich już naprostowałam i że robię licencjata z psiej behawiorystyki, więc nie jest to moje własne pustosłowie ;) Pozdrawiam i życzę powodzenia -
Gabi, mój pies ma alergię i tez tak to wygląda. Gotuję mu ryż i wieprzowinę z groszkiem, marchewką itp. Wieprzowina nie uczula w przeciwieństwie do innych mięs. Wiem, że to brzmi jak fantazja, ale naprawdę pies moze być uczulony np na wołowinę, a już na pewno na mączkę kukurydzianą i zboże dodawane do suchej i mokrej gotowej karmy. Tę dietę polecił mi weterynarz i mój pies jest jak nowy. Ponadto, jest karma 'ziemniaki i wieprzowina' dla psów z alergią ale niedostepna w PL, z tego,co wiem. W każdym razie rozgotowany ryż+wieprzowina+marchewka+groszek no i jakiś suplement, np olej z łososia mógłby załatwić sprawę. Ważne tylko, żeby trzymać proporcje, bo jak wiadomo ryż zwiększa objętość, więc po ugotowaniu powinno być 60% ryżu i 40% wieprzowiny minimum. Acha, fakt, że wieprzowiny nie ma w karmach komercyjnych wynika z tego, że świnka jako jedyne zwierzątko jest przez ludzi zjadana w całości, wiec nie ma niczego do dodania do karmy. Chociaż tu w Norwegii karma z wieprzowiną jest dość popularna zwłaszcza dla psów pociągowych, bo one muszą być w świetnej formie i nie mogą mieć problemów żołądkowych itp. Pozdrawiam :)
-
A co to za gość? To Rusty się aż tak zmienił????? :-o:-o:-o:-o:-o:-o Poszła wpłata moja za wrzesień, przepraszam za obsuwę, ale mamy szczeniaka w domu i z tej ekscytacji straciłam poczucie czasu i wczoraj mnie mąż uświadomił, że to już wrzesień jest i to od tygodnia ;)
-
Labrador albo golden retriever jest na pewno lepszym wyborem niż np. mały ale bardzo aktywny terrier. 75% pogryzień to pogryzienia przez psy małe. dla dorosłego nie są groźne, dziecku mogą zrobić krzywdę. obie rasy, labrador i retriever, są a przynajmniej powinny być hodowane także z naciskiem na pozyskanie spokojnych rodzinnych psów, bo do tego się te rasy teraz wykorzystuje. Ten golden, którego opisujesz widocznie nie był przyzwyczajony do dzieci i bawił się jak z innym psem, a taa zabawa zawsze jest brutalna. to, co dla Ciebi bylo zabawą dla psa mogło być zachowaniem zagrażającym. dziecko nie musi szarpać psa,żeby ten czuł się zagrożony. wystarczy obejmowanie albo rozłożenie ramion. dzieci są tez gryzione ponieważ gapią się psu w oczy. Samoyed rzeczywiście jest świetny do dzieci. Ale samoyedy bywają szczekliwe, taka ich natura, ze lubią sobie pogadać. Nie chcę oczywiscie generalizować. Każdy pies z dużymi pokładami energii będzie nieodpowiedni, jeśli szukacie spokojnego. Przy wyborze szczeniaka warto NIE wybierać tych, które pierwsze do nas lecą i obskakują, bo to są potencjalnie psy z bardzo duża energią, być może przyszli liderzy. wybieramy spokojniejszego (nie przestrasoznego!) szczeniaka, który nie ekscytuje się łatwo i 'pilnuje swego nosa'. skąd to wiem? 15 lat doświadczenia w pracy z psami. wybaczcie, że post krótki i może brzmi przemądrzale,ale spieszy mi się. zobaczyłam pytanie na głównej ścianie i postanowiłam skrobnąć kilka słów.
-
[quote name='nat927']Bo chciałam żeby moja suczka nie czuła się samotna , żeby poczuły ciepło i nie tylko one ale także i ja .. i tak wgl . ! nie chciałam im tam oddawać doo tego okrutnego miejsca . ! od dnia w którym przyszły na świat szukałam im domów a decyzja nie zależała ode mnieee . !!! ;([/QUOTE] Idiotyzm. Suka nie musi mieć szczeniaków. Może poczytaj trochę o psach zanim sobie jednego sprawisz? Jeśli Twój pies jest samotny, bo nie umiesz się nim zająć, to szczeniaki nie pomogą.
-
Po fotkach wnioskuję, że przydałby się aktywny właściciel. :) Poszła kasa za sierpień ode mnie na paypala. :)
-
Szadi już w nowym dogomaniackim domu u Magdyski!! :)
strix replied to Lili8522's topic in Już w nowym domu
podnoszę, piękny pies!