strix
Deleted-
Posts
808 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by strix
-
[quote name='Martens']Nie każdy człowiek uprawia seks jak chce :evil_lol: nie każdy ma z kim, nie każdego stać na prostytutkę. Psowate na wolności też nie parzą się jak popadnie;[B] u wilków to przywilej pary alfa. I jakoś reszta stada jest w stanie psychicznie to udźwignąć [/B]:[/QUOTE] Może warto pogłębić swoją wiedzę dotyczącą wilków. Wtedy dowiesz się, że [B]wilki w przeciwieństwie do psów nie produkują spermy przez cały rok a wyłącznie kiedy samica jest w rui[/B]. I produkują ją wyłącznie samce stojące wysoko w hierarchii. Samice wilków mają ruję raz w roku i tylko samica dominujaca. Suki mają ruję dwa albo trzy razy w roku. W połaczeniu z permanentną produkcją spermy przez psy i zagęszczeniem populacyjnym (jeden pies styka się z zapachem wielu suk w rui) jest to zwyczajna tortura. Powtórzę za światowym autorytetem w dziedzinie behawiorystyki Johnem Fisherem, że w obecnych warunkach bytowych niekastrowanie psów nie przeznaczonych do hodowli jest znęcaniem się nad zwierzętami. Dlaczego? Ponieważ niezaspokojnony instynkt prowadzi do frustracji, co w efekcjie powoduje zachowania kompulsywne i agresję oraz prowadzi do znacznego obniżenia jakości życia zwierzęcia. Mówi się, że kastrowane samce tyją. To nieprawda - po prostu potrzebują mniej jedzenia, bo obniża im się poziom kortyzolu (hormonu stresu), który istotnie zwiększa tempo przemiany materii, a którego stężenie u psich seksualnych frustratów jest wysokie. Dlaczego? Bo oprócz chęci pokrycia suki te psy nastawione są na eliminację rywali, a więc na walkę. Podsumowując, kastracja jest nie tyle zabiegiem poprawiajacym komfort życia właściciela, ale przede wszystkim psa.
-
Cóż, wedle mojej wiedzy obcinanie ogonów i kopiowanie uszu jest nielegalne, ale nie ma osobnej ustawy. Jednak jeśli ktoś uważa, że obcinanie zwierzętom części ciała ze względów estetycznych jest humanitarne i nie podpada pod ustawę o ochronie zwierząt, to moim zdaniem nie powinien wcale posiadać psów. Uszy i ogony przycinano dawno temu psom do walk, bo się raniły i babrały, boczne pazury (dew claws) terierom, bo wyrywały je sobie kopiąc w ziemi w poszukiwaniu gryzoni. jednak świat idzie do przodu i chciałabym wierzyć, że ogólny postęp etyczno-cywilizacyjny rozciaga się także na zwierzęta. Co do usypiania, to raczej te dane o zachodnich weterynarzach są mocno przesadzone. Mieszkałam w kilku krajach zachodnich, w każdym do uśpienia zwierzęcia trzeba opinii dwóch behawiorystów (jeśli chodzi o agresję), zaś jeśli chodzi o problemy zdrowotne, to decyzję podejmuje właściciel ale w oparciu o diagnozę i prognozy weterynarza. Ot tak nikt sobie psów nie usypia. Chyba, że mowa o znajomych przypadkach z Polski? Na ten temat się nie wypowiadam, bo jeśli są weterynarze zdolni obcinać ogony i uszy, to nie wątpię, że można znaleźć i takich gotowych uśpić psa ot tak. Ale to już swiadczy o konkretnym człowieku.
-
[quote name='ladySwallow']No ale widzę, że pojawia się na dogo trend, który istnieje wśród właścicieli psów u mnie na osiedlu - piesek, który nie biega bez smyczy, czyli luzem, jest głęboko nieszczęśliwy, rzuci mu się na mózg i będzie agresorem do wszystkiego, co się rusza. Jeśli mój pies nie będzie odwoływalny we wszystkich prawie (z granicą błędu) sytuacjach, w tym przy kotach, ptaszkach, psach itd., to będzie do usranej śmierci chodzić na lince - i jestem pewna, że będzie normalniejszy od większosci psów puszczanych luzem, bo to nie jest kwestia chodzenia na lince czy bez niczego, tylko podejścia właściciela i panowania nad psem.[/QUOTE] To jest bzdura. Agresorem będzie pies, który wdaje się w bójki albo jest notorycznie 'gnębiony' przez inne psy, co zdarza sie nagminnie w przypadku psów biegających luzem. Potem taki pies rzeczywiście reaguje nerwowo na inne psy kiedy jest na smyczy, ale właściciele winią smycz a nie 'zabawy' pieska z innymi. A prawda jest taka, że gdyby smyczy nie było, to ten pies albo by zwiał albo zaatakował w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak. Smycz go organicza, więc panikuje, ale to nie smycz jest winna tylko złe doświadczenia psa. Faust właśnie dlatego był agresywny, że poprzedni właściciel wyznawał zasadę zero smyczy. Jako szczeniak był popychadłem i był wielokrotnie pogryziony i zastraszony przez inne psy. Ludziom się wydaje, że socjalizacja to puszczanie psów w samopas. A prawda jest taka,że złe doświadczenia są gorsze niż brak doświadczeń. To przekonanie, że każdy pies potrzebuje towarzystwa to jakiś szkodliwy mit wynikający chyba z antropomorfizacji psów. Jasne, są psy ,które bedą się bawić z innymi psami i które to lubią. Ale większość psów jakie ja znam, wcale się nie chce bawić tylko przez większą część 'zabaw' w grupie bez smyczy próbują między soba ustalać hierarchię podczas gdy właściciele nazywają to zabawą.
-
[quote name='ladySwallow']Ja nie spuszczam mojego psa ze smyczy wcale. Biega jedynie na lince. Myślisz, że umrze ze zgryzoty?[/QUOTE] Mój też. Faust dopiero od niedawna chodzi luzem w lesie. A to dlatego, że po wyprostowaniu wielu traum psychicznych można było przystąpić do nauki komend i obecnie Faust jest odwoływalny. Jest też nieagresywny. Kiedyś był, ale teraz przechyliło się w druga stronę - nie tylko nie atakuje ale zaatakowany nie broni się tylko patrzy na mnie. Jedyne, co ma za uszami to to,że lubi 'zabawowo' dominować mniejsze psy (był pogryziony kilkakrotnie przez małych dobiegaczy jako szczeniak). Niby się bawi, ale jest to dla mniejszego psa niekomfortowe. Ponieważ jednak jest odwoływalny, po prostu pilnuję w lesie albo na polu, żeby nie wybiegał do przodu. W parkach i na leśnych ścieżkach uczęszczanych przez sporo osób chodzi na lince. Dla jego i innych komfortu i bezpieczeństwa. Dodam, że miałam kiedys ON-ka, którego wyszkoliłam w 'obedience' do dość zaawansowanego poziomu. Pies chodził na 'niewidzialnej smyczy', był 100% odwoływalny itp. Mimo to, w miejscach rekreacyjnych ale uczęszczanych przez ludzi z psami chodził na lince. Pies to pies, może być szkolony, ale jako zwierzę, kieruje się w życiu instynktem i może być jedna sytuacja na sto kiedy instynkt okaże się silniejszy, a może mieć to fatalne skutki. Ot, takie jest moje zdanie. Znam faceta, który od 30 lat szkoli psy dla policji. Jego psy są niesamowicie usłuchane a mimo to, jeśli chce im dac pohasać gdzieś indziej niż na swojej działce, jedzie w leśną głuszę, gdzie na pewno nie będzie miał towarzystwa. Nigdy nie puszcza też psów w miejscach publicznych. Jak sam mówi, instynktu nie można z żadnego psa wyeliminować w 100% i jeśli akurat zdarzy się jedna sytuacja, gdzie instynkt zwycięży nad szkoleniem, może być z tego katastrofa. Pies mojej znajomej, wyszkolony i posłuszny mały mieszaniec stracił życie w szczękach suki rottweilera. Pani wybrała się z suką na spacer, suka na smyczy. Pies podbiegł, nie posłuchał właścicielki, widocznie instynkt okazał się silniejszy. Już nie wrócił. Ja takich sytuacji chcę uniknąć.
-
[quote name='Lu_Gosiak'] a wcale niekoniecznie bedzie trzeba Mu dawac ta karme caly czas Obawiam się, że niestety cały czas. Jak pies jest uczulony, to z wiekiem niestety robi się mu zazwyczaj gorzej niż lepiej. Możliwe, że dlatego Rusty wylądował w schronie- bo zamiast nabierać ciała chudł. Niestety, jeśli pies jest na coś uczulony, to już tak będzie do końca jego życia. Tu jest fragment o tym: Kolejnym krokiem jest wprowadzenie do menu psa kolejnego składnika, np. ryżu. Przez 4 tygodnie obserwujemy, czy objawy alergii nie powracają. Jeśli nastąpi nawrót, oznacza to, że produkt ten należy wykluczyć z diety na zawsze, gdyż powoduje alergię. Jeśli niepokojących objawów brak – włączamy produkt do psiej diety jak bezpieczny. W ten sam sposób testujemy kolejne produkty (każdy kolejny składnik musi być testowany przez 4 tygodnie) i włączamy je do jadłospisu lub eliminujemy. Wymaga to dużo czasu i jest żmudne. Musimy cały czas pilnować, aby pies nie podjadał innych pokarmów. Jeśli mamy kilka zwierząt, należy bardzo uważać, aby nasz alergik nie podkradał im jedzenia. Także podczas spacerów uważać należy, aby nie dożywiał się na trawnikach i w śmietnikach. Ze względu na to, że alergia pokarmowa jest chorobą nieuleczalną, musimy stosować odpowiednią dietę do końca życia zwierzęcia. Dlatego należy zwrócić uwagę, aby podawana karma była dostosowana do wieku psa. Oprócz właściwości hypoalergicznych musi zapewniać odpowiednią ilość składników odżywczych w okresie wzrostu szczeniąt (alergia pojawia się często u bardzo młodych psiaków), w wieku dorosłym, a także w okresie starzenia się psa. Źródło: http://www.vetopedia.pl/article180-1-Zywienie_psa_z_alergia_pokarmowa.html Proponuję przetestować karmę Chappi w puszkach. Wiem, że to jest śmieciowe jedzenie, ale o dziwo, wiele psów z problemami żołądkowymi jakoś nie ma po niej żadnych kłopotów, nie wiadomo czemu. Mi to powiedział weterynarz. Podobno niektóre tolerują nawet suchą Chappi. Niestety w Norwegii tej karmy nie ma, więc ja mojemu cały czas gotuję. Z resztą mój nawet po Intestinalu ma problemy z kooopą, więc Chappi by się raczej nie sprawdził. Jeśli się sprawdzi w przypadku Rustiego, to byłoby chyba dobrze, bo wychodziłoby dużo taniej. Zgadzam się jednak, że może lepiej najpierw samemu przetestować, co Rusty toleruje, a potem o tym pisać. Wątpię (niestety), żeby ludziska waliły drzwiami i oknami, więc będzie zawsze czas na dopisanie. Szkoda mi go, wracam w przyszłym roku do Wrocławia i wzięłabym gada, ale już mam dwa :( Zobowiązuję się jednak wytrwale męczyć znajomych, którzy nie są jeszcze zapsieni ;) .
-
[quote name='Lu_Gosiak']nie ma wpłat za pazdziernik od cioteczek Negrita, zabol i Li1 - juz listopad za pasewm wiec przypominam zaraz trzeba bedzie przelac za kolejny miesiac i kupic karme - niestety z ta karma wychodzi Nas drożej o 100zl - wiec nie mamy kompletu deklaracji:( Moją deklarację proszę podwyższyć do 150. I przypomniec mi, jesli się pomylę i przeleję 100, bo ostatnio chodzę zakręcona ;) Pamietajcie, że po przelaniu przeze mnie określonej sumy paypal upomni się o weryfikację danych posiadacza konta i będzie trzeba przefaksować dowód osobisty. To są międzynarodowe przepisy dotyczące prania brudnych pieniedzy i jest to czysta formalność (ja już mam to za sobą). Acha, mogę zrobić Rustiemu aukcję cegiełkową na angielskim ebayu? Tu jest tekst ogłoszeń. Mam nadzieję, że ok. Cześć. Nazywam się Rusty. Nie dlatego, że jestem zardzewiały, bo mam dopiero około 6 lat, ale dlatego, że mam fajny rdzawo rudy kolor sierści. Ludzie mówią, że każdemu trzeba dać drugą szansę. Ale jeśli jest się psem, to nie jest to już takie oczywiste. Dawno temu ja nie dostałem tej szansy. Pełną miskę i ciepły kąt zamieniono mi na zimną, brudną i przepełnioną klatkę pełną takich jak ja – niechcianych. Siedziałem w tej klatce, bo cóż było robić i powoli traciłem nadzieję. Pewnego dnia uśmiechneło się do mnie szczęście. Właściwie to był już ostatni dzwonek, bo nie wyglądałem i nie czułem się najlepiej. Wraz z kolegą zostałem uwolniony z celi przez dwie panie o wielkim sercu. Nie byłem w najlepszym stanie i trzeba mnie było doprowadzić do porządku, co też uczyniono dzięki pomocy osób, którym los takich jak ja nie jest obojętny. Teraz jestem już zdrowy, w dobrej formie, mam wszystkie szczepienia i nawet mnie wykastrowano. Mieszkam w hoteliku, gdzie o mnie dbają, ale to nie to samo, co swój dom i swój człowiek, który byłby moim przyjacielem i przewodnikiem. Szukasz przyjaciela? Kogoś na spacery? Ja lubię długie spacery, po tych wszystkich latach w klatce mógłbym biegać godzinami. Ale po spacerku chciałbym się cichutko położyć w Twoich nogach i Ciebie pilnować. Już tyle czasu szukam swojego człowieka, a przecież każdy pies powinien mieć swojego człowieka, a każdy człowiek – swojego psa. Acha, jest taka spawa – nie mogę jeść suchej karmy, bo mam alergię i mi szkodzi. Chyba, że taką specjalną. Ale można mi też gotować. W hoteliku mają już sprawdzone przepisy i mówią, że wychodzi to całkiem tanio. To jak? Zabierzesz mnie do siebie? Daj znać, bo czekam i czekam. Rusty Proponowałabym wstawić fotki na belach siana, bo Rusty wygląda na nich ślicznie. Pozdrawiam
-
[B]Balbino[/B], nigdy nie kopnęłam ani nie uderzyłam psa i nie mam takiego zamiaru chyba, że zdrowie moje albo mojego psa będzie zagrożone. Nie traktuję każdego psa spuszczonego luzem gazem i nie wiem, skąd ta demagogia. Nie mam nic przeciwko psom, które choć luzem, nie są agresywne i pilnują swoich spraw. Nie mam tez nic przeciwko psom, które chcą się przywitać po przyjacielsku. Do żadnego, anwet agresywnego psa nie podchodze tupiąc, krzycząc i wymachujac rękoma, bo to jest zwyczajnie głupie i wysyłam mojemu psu sygnał, że nie odnajduję się w sytuacji. Jednak moim obowiązkiem jest ochrona mojego psa i w sytuacji, kiedy widzę,że inny pies rozpoczyna atak, robię, co uwazam za stosowne, aby to zakończyć. Mniejszego psa łapię za obrożę i odprowadzam do właściciela, ale większy pies typu rottweiler czy cane corso (bardzo tu popularne) nie da się ot tak odgonić, jak już się nakręci. Ponieważ średnio 4 godziny dziennie spędzam na dworze z psami, w tym w parkach i lasach, zdarza mi sie spotkać psy, które są zwyczajnie agresywne i chcą mojego psa pogryźć. Może jeśli sama spotkasz na spacerze agresywnego dużego psa, który rzuci się na Twojego psa mimo, że rzuciłas mu piłkę w inną stronę, to spojrzysz na sprawę z innej strony. Naprawdę, rzucenie psu piłki w inną stronę nie pomaga, zwłaszcza w lesie, kiedy nagle zza drzewa wyłania się warczące coś i pędzi w stronę Twojego psa. Może jak nabierzesz doświadczenia, to zmienisz zdanie. No, chyba że uważasz, że taka już psia natura, że silniejszy wygrywa i poświęcisz zdrowie albo i życie Twojego psa w imię pryncypiów. [quote name='Soko']Wydaje mi się, że te psy od czasu do czasu zostaną kopnięte lub dostaną gazem, ale większą część czasu utrwalają swoją nachalność przez to, że jest akceptowana przez stu innych właścicieli psów, którym także się naprzykrzają. [/QUOTE] Świete słowa. Zgodnie z zasadą, że nagrodzone zachowanie ulegnie wzmocnieniu i powtórzeniu.
-
[quote name='hecia13']I co ta pani na to?[/QUOTE] Ech, szkoda gadać. Zaczęła bluzgać tak, że mi uszy zwiędły. Na początku jej jeszcze próbowałam coś tłumaczyć o zachowaniu psów ale mnie zagłuszyła bluzgiem ;). Zabrała psa i polazła obrażona. Faust się na nią gapił jak na idiotkę a Bruno ją obszczekał ;) Obserwowałam ja trochę i widziałam, jak pies ja ciągnie w każde krzaki a ona nie stawia żadnego oporu, lezie za nim w każdy gąszcz. W tym parku są dwa stawy, zastanawiam się, ile razy wciągnał ją do wody za kaczkami ;) Myślę, że pani dorobiła sobie wygodną ideologię do sytuacji, bo było jasne,że nie panuje nad zachowaniem swojego psa a pies ma ją gdzieś.
-
A ja wczoraj miałam spotkanie z panią z pieskiem, który się rzucił na moje, a pani..... puściła smycz! Jak zapytałam, dlaczego, to powiedziała, że ona swojego psa nie karci i nie będzie ciągnąć smyczy, bo to 'niehumanitarne'. Poza tym, to normalne,że psy się przywitają. Pies z impetem wbił się w Fausta a pańcia sie cieszy. No i pies niestety został potraktowany przeze mnie gazem (mam już praktykę ;)) Ja Fausta pogryźć nie dam :P Wolę gaz od bicia smyczą czy kopania, nigdy tego nie robiłam i chyba miałabym z tym problem. Natomiast gaz można psiknąć w pewnej odległości żeby psa za bardzo nie potraktować.
-
[quote name='Frances_B']Beatrx, w sumie masz rację, bo młoda już lepiej sobie radzi ;) A ja nie chcę oczywiście, żeby mi sucz obszczekiwała ludzi. Wymarzoną opcją byłoby po prostu olewanie ich ;) Ale może to jest kwestia wieku, bo mała nie skończyła jeszcze nawet 5 miesięcy i cieszy się do każdego...Mam nadzieję, że wyrośnie. Więcej nie piszę, bo właśnie wróciliśmy ze spaceru (znowu zaliczyłam sytuację z głaskaniem:mad: - tym razem to TZ zainterweniował ;)).[/QUOTE] Jesli ona nie ma nawet 5 miesiecy to w ogóle się nie przejmuj. To normalne,że szczeniaki są wylewne, większości przechodzi przed ukończeniem roku. Rób to co robisz i miej w nosie 'ciumkaczy'.
-
[quote name='Frances_B']Ja się zastanawiam, czy nie wolałabym żeby Giga ostrzegawczo szczeknęła na takiego wyciągającego łapki jegomościa... Stety/niestety jest aż za bardzo ufna i przyjacielska. Chciałaby się ze wszystkimi witać... No i tu pojawia się błędne koło : my jej tego zabraniamy, a ludzie wyciągają łapska i ciumkają :( Sunia dostaje dwa sprzeczne komunikaty i jest totalnie zdezorientowana.[/QUOTE] Powiedz, że ma świerzb, którym się zaraziła od jakiegoś psa w okolicy (czytaj: jest zaraźliwy - nie dla wszystkich to oczywiste). ;)
-
Ja mogę napisać, ale we czwartek najwcześniej, bo mam urwanie głowy (patrz nieboska godzina a ja przed kompem :( )
-
[quote name='omry'][B]Arielka[/B], [B]Strix[/B], nie chciałam porównywać tych sytuacji, zachowałabym się dokładnie tak samo, jak Strix, bo [B]bezpieczeństwo swoich psów jest zawsze najważniejsze[/B] :)[/QUOTE] Święte słowa, [B]Omry[/B]! Szkoda, że właściciele puszczający swoje psy w samopas (patrz wpis o joreczku) o tym nie myślą :(
-
[quote name='arielka186']Omry- w sytuacji jaką opisujesz jasne że tak- Iwan to potężny samiec rottka, zagrożona była tylko Torika, łomot dostałyby te kundle... Ale porównujc to z sytuacją Strix, która była z młodym, chyba 4-ro m-cznym ONkiem i psem po przejściach, gzdie rottek miał zamiar zaatakować- a psy Strix nie miały zamiaru brać udziału w walce? Tutaj jest napisane, że Faust wysyłał sygnały uspokojające a rottek nie reagował. Ja też gdybym miała gaz zachowałabym się pewnie tak jak Strix ( a jej gratuluję zimnej krwi, bo ja bym "trochę" spanikowała ;))..[/QUOTE] Było dokładnie tak, jak piszesz. Faust owszem, lubił się powyżywać ale na słabszych od siebie psach, co już zostało i tak wyeliminowane. Wobec psów silniejszych nigdy nie był agresywny, zawsze wysyłał sygnały, że nie interesuje go walka. Po kastracji w ogóle się już uspokoił i mowa ciała przestała sobie przeczyć (kiedyś wyglądało to tak, jaby w 50% chciał walczyć, a w 50% nie, dziś jest 100% na nie). Żaden z moich psów nie miał szans w starciu z rotkiem, a wiem, że jak rotek już zaciśnie szczęki to raczej nie puści (ból go jedynie motywuje), więc trza było działać przed. [B]Omry[/B] - jasne, gdyby to był mały pies (a takie czesto do nas podbigają), to nie ingerowałabym, jeśli Faust nie byłby zestrachany. Chociaż generalnie wyznaję zasadę, że o moje stadko dbam ja. Jeśli pozwoli się psom załatwiać sprawy między sobą, to zazwyczaj prowadzi to do eskalacji problemu - ten, który wygrał robi się chętny do 'bitki', a ten, który dostał łomot zaczyna mieć problemy z agresją lękową. Moje psy są wychowane tak, że w sytuacji zagrożenia czekają na moją reakcję. Miałam kiedyś przerośniętego ONka, któremu mało który pies mógł zaszkodzić. Ale i tak jesli szarżował na nas jakiś podbiegacz, Onek miał przykazane siedzieć i ewentualnie szczekać ostrzegawczo, nie wyrywać się i atakować. Nigdy żaden pies nie zaryzykował podejścia, na zgrywaniu chojraka się kończyło. Ale z Faustem i Brunem to była inna sytuacja, bo Faust był zwyczanie przerażony a Bruno nie do końca wiedział, co jest grane. Gdyby Bruno zobaczył, jak Faust dostaje łomot, miałabym prawdopodobnie do wyprostowania agresję do psów. ONki mają to do siebie, że szybko się uczą i są reaktywne, czyli dużo łatwiej je wyprowadzić z równowagi, więc możliwe, że Bruno nakręcałby się na maxa na sam widok psa. W każdym razie mam nadzieję, że tamten pies się czegoś nauczy. Jestem pewna, że nic poważnego mu się nie stało, nie psiknęłam mu prosto w nos. I sama się zdziwiłam, że tak szybko zareagowałam ;) [quote name='Bogarka']Na szczescie nic nie było ale rodzice albo nie powinni dawac dziecku psa na terenie szkoły/wystawy albo powinni jej wytłumaczyc ze do zupełnie obcego psa sie nie podchodzi bez zapytania sie czy mozna. Skad wiedziała ze sie nie pogryza?[/QUOTE] [B]Bogarka[/B] - ale wiesz, że gdyby coś jednak się wydarzyło, to byłaby Twoja wina ;) Bo masz agresywnego psa, a ich nie gryzie i w ogóle tylko się chciał przywitać ;) :P
-
[quote name='Litterka']Wydaje mi się, że w tym momencie wyuczone to to zachowanie jest - pies się go sam wyuczył ;)[/QUOTE] Jasne. Zgodnie z zasadą, że nagradzane zachowanie się powtórzy. Pies widząc, że może to robić, a pies pod nim zachowuje się biernie i nie ma żadnych sankcji, będzie to robić dalej. Ruchy kopulacyjne mają miedzy innymi za zadanie pokazanie, kto jest wyżej w hierarchii. Wystarczy poobserwować zabawy około trzymiesięcznych szczeniaków, które są za małe, żeby odczuwać popęd seksualny. W każdym podręczniku do behawiorystyki jest to czarno na białym. Dlatego też suki wykonują takie ruchy. Jasne, że może to być nadbudowana energia. Ale nadmiar energii, która nie znajduje ujścia prowadzi tez do zachowań agresywnych albo dominacyjnych. Nie można stwierdzić niczego jednoznacznie bez obserwacji kontekstu, samego psa itp. jeśli pies kopuluje z nogą własciciela, noga stołową, kapciem itp, to jest to najprawdopodbniej hiperseksualizm. Ale jeśli robi to tylko wobec określonych psów (np. tych, które nie przyjmują postawy submisywnej), to jest to najprawdopodobniej dominacja. W każdym razie takie zachowania względem innych psów to dowód braku manier. I właściciel powinien dbać, żeby takie zachowania moderować jeszcze w szczeniectwie, bo inaczej pies naraża się na agresję innych psów. Psy reagują mniej więcej tak, jak zareagowałby człowiek, gdyby go ktoś na powitanie złapał za krocze - częśc zaniemowi, część ucieknie a część da w papę. Z resztą, to nie jest miejsce na dyskusje na ten temat tym bardziej, że bez obserwacji psa, jest to i tak jałowe bicie piany ;) [quote name='Szura']W szoku jestem...[/QUOTE] Ja też. Najlepsze jest to, że koty i konie można kastrowac bez ograniczeń. Co lepsze, psy podwórkowe (w tym zaprzęgowe, które okazały się za słabe i lądują na łańcuchu) traktuje się w Norwegii okropnie. Wystarczy wejść na finn, żeby zobaczyć, jak to miłośnicy zaprzęgów pozbywają się zbyt słabych psów, którym często widać żebra i kości biodrowe. Chyba kierują sie zasadą, że pies ma sobie na jedzenie zapracować.... Witki mi czasem opadają i już mam dość właścicieli sfrustrowanych seksualnie psów, którzy oczekują ode mnie, że 'coś zrobię' z ich pupilkiem, bo wyje po nocach do suki dwa pietra wyżej która akurat ma cieczkę... . Jedyne, co im mogę polecić, to turystykę kastracyjną ;)
-
[quote name='panbazyl']pies czy nawet suka po kastracji/sterylizacji tez może "kopulować" i to często robi[/QUOTE] Jeśli robi dalej, to jest to wyuczone zachowanie dominacyjne i właściciel powinien wkroczyć do akcji. Dziś w lesie mieliśmy niemiłą historię. Byliśmy w miejscu, gdzie są ścieżki rekreacyjne i jest sporo ludzi, zwłaszcza w weekendy. Zazwyczaj jeśli widac, że jest sporo zaparkowanych samochodów, wybieramy inne miejsce albo idziemy na pole, bo już się przekonałam, że większość psów jest agresywna (kastracja jest w Norwegii zabroniona i większość samców zwyczajnie chce wyeliminowac 'rywala'). Teraz żadnych samochodów nie było, więc stwierdziliśmy, że ok. Ponieważ było pusto, idziemy sobie laskiem, psy luzem. Nagle słyszę gwizd, jeden, drugi, coś galopuje w naszą stronę, a właściciel gdzieś z oddali próbuje toto wołać. Nasze psy są odwoływalne, więc błyskawicznie zapięliśmy oba na smycz - żaden nie jest też agresywny. Podlatuje do nas rotek i zaczyna szarżować na Fausta. Błyskawicznie wystapiliśmy przed nasze psy. Rotek sie zawahał, ale stwierdził, że moze nas otoczy kołem i dobieże się do psów z drugiej strony. Jeszcze miałam nadzieję, że się powąchają i zaczną się bawić (Faust jest kastrowany i część psów odpuszcza po obwąchaniu). Ale nie, rotek się jeży, warczy, pokazuje zęby i usiłuje złapać Fausta za kark. Oczywiście totalnie ignoruje język ciała mojego psa, który wysyła sygnały, że wcale walczyć nie chce. Stwierdziłam, że nie ryzykuję kopania ani szturchania, bo siła szczęk rotka mogłaby mi nieźle zaszkodzić, gdyby zdecydował się mi oddać. Ponieważ właściciela w pobliżu nie było, słyszałam jedynie jakieś wątle nawoływania, stwierdziłam, że nie mam wyjścia i pies dostał gazem. Od razu mu się odechciało walki i się zmył. W sumie nie żałuję. Jeśli ktoś ma agresywnego psa, który w dodatku nie przychodzi na zawołanie, jest duży i silny, to trza jechać w miejsce, gdzie nie ma ludzi a nie puszczać potwora po ścieżkach rekreacyjnych w słoneczny dzień weekendowy ;) Dodam, że Faust raz cudem uniknął szczęk rotka (nie miałam wtedy gazu) i wiem, że takiego bysia nie jest łatwo zniechęcić szturchaniem, jak już się nakręci na walkę. Trochę miałam wyrzuty sumienia, ale już nie mam. Żal mi tamtego psa, że płaci za lenistwo właściciela, ale nie mogę pozwolić, żeby z tej okazji poturbował mojego. Faust miał nieźle poprzestawiane w głowie i dużo czasu zajęło mi 'naprostowanie' go. Nie będę tego poświęcać. Od tej pory mam zamiar zawsze używać gazu.
-
DONA rednose-ka ... po 2 latach w końcu w swoim domu!!
strix replied to Kajusza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Kajusza']li1 - cieszyłam się z tej adopcji, czemu nie, ale zauważ, że napisałam, że "[B]z opowiadania Gabi[/B] wynika, że nia ma sie do czego przyczepić" - Gabi twierdziła, że dom super, ja nawet z tymi ludźmi nie rozmawiałam. W tym momencie nie miałam zastrzeżeń, uznałam ,że niewłaściwie zrobiła wydając ją tak na szybko i bez mojej zgody, ale skoro pies ma sie dobrze to ok. Ale po jakimś czasie zaczęłam sie niepokoić i dopytywac o los psa. A co do wstawiani fotek psa jeszcze z czasów hoteliku - nigdy nietwierdziłam, że Donka w hoteliku miała źle. Gabi ja wyprowadziła na prostą .... do momentu adopcji.[/QUOTE] To trzeba było ruszyć cztery litery i posprawdzać. Oczekujesz, że Gabi zamieszka z tymi ludźmi i będzie codziennie robiła zdjęcia? Sprawdziła dom w Szprotawie, skad miała wiedzieć, że nagle sunia zmieni właściciela? Tym bardziej, że jej nic nie powiedziano o rzekomych problemach z Donką przed oddaniem jej do nowego domu. Odnośnie 'zagranicznej' wyłazi z Was zaściankowość i typowa polska zazdrość. Gadajcie sobie. Na zdrowie. Problem w tym, że swoim nastawieniem odsuwacie do siebie ludzi. No, ale skoro tak jest Wam dobrze, to ok. -
[I]Ale też kastracja nie załatwi sprawy ekscytacji - raczej bardziej obniżyłby jakąś agresję, ale też nie w 100%.[/I] Agresja często wynika z ekscytacji. Podekscytowane i rozkojarzone psy wywołują swoim brakiem równowagi agresję u innych psów. Potem same zaczynają widzieć inne psy jako zagrożenie i kółko się zamyka. Osobiście uważam, że kastracja bylaby dobrym rozwiązaniem.
-
DONA rednose-ka ... po 2 latach w końcu w swoim domu!!
strix replied to Kajusza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Alicja']co do stix .... no cóż różne są ułomności ....a umiejętność czytania ze zrozumieniem to widać dla niektórych big sztuka[/QUOTE] Tak, podobnie jak umiejętność zapamiętania wszystkich liter w wyrazie. Jeśli pięć to za dużo, to zawsze jest kopiuj-wklej. Ponadto, jeśli coś jest [I]big[/I] sztuka i się zna języki, to [I]strix [/I]nie powinno byc problemem. Ja rozumiem, że są niejasności i wcale nie twierdzę, że nie macie prawa się martwić. Ale po prostu, ja jestem z hotelu u Gabi zadowolona. I tyle. Poza tym, nie zaczelo się od tego, tylko od mojego wpisu na temat blizn u Donki. Jeśli naprawdę macie problem z przyjęciem do wiadomości, że ludzie mają różne opinie, to było nie wklejać linka gdzie popadnie i nie zachęcać do odwiedzin. Jako osoba bezpośrednio zainteresowana tym, co się dzieje w hoteliku u Gabi mam chyba prawo zabrać głos. Co do dobrych rad, których udzielam, to chyba lepsze, że próbuję ludziom ułatwić życie niż gdybym miała poprzestać na zarzucaniu innym, że nie umieją czytać, pisać i co tam jeszcze się pojawiło pod moim adresem. To naprawdę nie są argumenty i dowodzą braku kultury dyskusji. i zeby nie bylo ze offuje: Hop psiaczku na pierwszą:diabloti: EOT -
Kochana, to nie jest coś, co nadaje sie na wątek Rustiego. Może popisz na wątku Donki i na Czarnych Kwiatkach, nie tu. I nie jest prawdą, że możesz pisać byle co byle gdzie, ponieważ istnieje coś takiego jak OFF TOPIC. Jak już pisałam, jeśli zachodzi podejrzenie rozporządzenia cudzym psem bez zgody właściciela (co moim zdaniem jest wątpliwe), to są od tego inne narzędzia niż pomówienie i to publiczne. Od krzykactwa i tracenia czasu na edycję postów w kierunku czerwonych liter psu się na pewno nie polepszy. Zapewniam Cię, że kto chce poczytać, ten prześledzi Czarne Kwiatki.
-
Nie chwaliła się, tylko ja, w przeciwieństwie do Ciebie, zamiast wypisywac wielkie czerwone bazgroły na cudzych wątkach, po prostu zapytałam samą zainteresowaną. Bardzo się cieszę, że nas żegnasz, bo Twój wpis to zaśmiecanie tego wątku. Dla mnie sprawa z Donką jest wyjasniona, jeśli dla Ciebie nie jest, to proszę, kontaktuj się z samą zainteresowaną, ale nas w to nie wciągaj bo to i nieładne i mało kulturalne. Jeśli, jak piszesz, Gabi rozporządziła cudzym psem bez zgody osoby zainteresowanej (w co nie wierzę), to są inne sposoby załatwienia tej sprawy, bardziej cywilizowane niż latanie z językiem po opłotkach. Żegnam. I trzymam za słowo, że EOT.
-
[quote name='evel']Ależ ja tego nie podważam :) Czasem tylko się zaśmieję w duchu jak słyszę, czy czytam, że czyjś pies jest absolutnie genialny, bo "to przecież pies sportowy!" i nie może być inaczej. Według mnie to, że jakiś pies jest świetny np. w agility, jeszcze nie świadczy o tym, że jest psem absolutnie bezproblemowym na co dzień.[/QUOTE] He he vide 'czempion' z mojego postu powyżej, który już jednego psa mi pogryzł a dziś się sadził na drugiego ;) Dobra, nie zaśmiecam juz wątku. ;) ;)
-
Ja mogę tylko napisać, że wyjaśnienie, jakie właśnie otrzymałam od Gabi mnie satysfakcjonuje i nie zmieniam zdania o jej hotelu. Tym bardziej, że Rusty ma u niej naprawdę dobrze. Jeśli będzie chciała,to się sama ustosunkuje do tych publicznych zarzutów równie publicznie. Chociaż nie każdemu to odpowiada.
-
[quote name='evel']Czasem się zastanawiam, czy sobie nie powinnam takiego tekstu wrzucić w sygnaturkę :evil_lol:[/QUOTE] Ależ to nie jest żadne bluźnierstwo. W każdej książce behawiorystycznej jest jasno napisanie, że szkolenie w znaczeniu agility, trening komend itp to nie jest trening behawiorystyczny. Sama pomagam osobom, których psy są świetne w agility, trackingu itp a mimo to mają problemy behawioralne. Ja się zajmuję behawioryzmem i rozwiązywaniem problemów, równowagą itp a oni się zajmują nauką komend, nowych umiejętności itp. I jakoś sobie nie wadzimy ani się nie kłócimy ;) Mówienie, że agility rozwiązuje problemy behawioralne jest jak stwierdzenie, że szkoła podstawowa zapewnia psychoterapię. Szkoła podstawowa może zapewnić stymulację umysłową i fizyczną na zajęciach sportowych, ale nie zastąpi psychoterapii :)
-
DONA rednose-ka ... po 2 latach w końcu w swoim domu!!
strix replied to Kajusza's topic in Już w nowym domu
[quote name='chita']a co te niby walki i wywody zmienia? pies byc moze nie bedzie mial sie gdzie podziac:roll: na tym sie chyba trzeba skupic, ja mam nadzieje ze sie dogadaja u ms arwi ale lepiej dmuchac na zimne i sie milo zaskoczyc...ja niestety nie poszaleje, moge dac jedynie cos jednorazowo a i pewnie nie wiecej niz 40-50zl w razie co...[/QUOTE] Ma tyle, że pojawiły się głosy, iż to pobyt u Gabi mógł spartolić psu psychikę. Po prostu chciałam naświetlić sprawę z innej strony, za co serdecznie przepraszam. Jednocześnie chcialabym spostrzec, iż jeśli ktoś wkleja linka o Donce do wątku zupełnie innego psa, to powinien się liczyć z faktem, że wątek Donki zostanie odwiedzony i być może ktoś zdecyduje się napisac swoje zdanie. Uwaga, zdanie owo może być inne od panujacego powszechnie w wątku konsensusu. Jeśli kółko wzajemnej adoracji nie jest przygotowane na tego typu zdarzenia, to proponuję nie wklejać linka o Donce gdzie popadnie. Na Czarnych Kwiatkach wystarczy.