strix
Deleted-
Posts
808 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by strix
-
[quote name='Brezyl']Oczywiście. Ponadto, to że psa roznosi, nie oznacza, że jest na tyle zdrowy, aby nie okazało się po roku czy dwóch, że ma jakieś problemy. Zaraz się dowiem, że u kondelków ze schroniska moge sprawdzić występowanie dysplazji czy padaczki, 5 generacji wstecz. A po półgodzinnej sesji sorry przetestowaniu psa strix wiedziałaby, że pies jest zdolny dojść do IPO-3, ciekawe czy przetestowałaby psa na czołówkę ? Linki , które dałaś mówią o psach wyróżniającym się na lokalnych ringach w Stanach, tam takich championów jest na pęczki. Ja się poważnie pytałam o psy znaczące w sporcie, a takich ciekawostek to mogę ci przesłać setki. Mam pytanis strix - jaki % w populacji Norwegi stanowią kundelki ?[/QUOTE] Spory, ponieważ kastracja i sterylizacja są w Norwegii zabronione i krzyżówki oraz inne konfiguracje rodzą się namiętnie. Już zaczyna być to problemem. Ja Ci nie bronię iść do hodowcy i kupować rasowego psa, ale Ty nie pluj na innych tylko dlatego, że szukają psów w swoim typie w schroniskach. Od tego się wszystko zaczęło, już zapomniałaś?
-
[quote name='Brezyl']Jesteś śmieszna. trenowałaś kiedyś z psem na wyższym poziomie niż PT czy podwórkowe agility ? Jak stwierdzę w schronisku czy pies bedzie się nadawał, czy będzie pracował na wysokich popędach ? Nie stać mnie na próby z kilkoma psami, bo gdybym je wzieła, a coś ze zdrowiem nie wyszło, nie oddałabym ich przecież. Pokaż mi te sławne kundelki w obi 3, agility w klasie międzynarodowej, czy w IPO wprost nie mogę się doczekać tych przykładów.[/QUOTE] Mam 15 lat doświadczenia w trenowaniu psów. Z tym,ze zajmuję się głównie behawiorystyką (a dokładnie rehabilitacją psów agresywnych), sporty mnie mało interesują. Ale jeśli usiłujesz wmówić mi brak doświadczenia, to trafiłaś kulą w płot. Ewaluacja psa ze schroniska zajmuje około 30 minut. Trzeba było się umówić z wolontariuszem i spokojnie psa przetestować. Prosisz o przykłady? Proszę bardzo: Dwunastoletnia border collie ([U]bez rodowodu[/U]) uratowana z pobocza drogi, obecnie w czołówce. Dwa [U]mieszańce[/U], Tucker i Tangle były pierwszymi, które zakwalifikowały się do finału. [url]http://blogs.dogtime.com/dog-files/2011/04/rescue-dogs-and-mixed-breeds-shine-at-the-akc-s-agility-championship[/url] A tu sławna Mae, [U] też ze schronu i bez rodowodu[/U], o której Ty pewnie nie słyszałaś. Cóż.... . Obecnie czempionka, a wczesniej pięć razy zmieniała dom! [url]http://plainfield.patch.com/articles/rescue-dog-now-an-agility-champion-saved-her-owner-from-dead-end-life[/url] Sam ze schroniska w Szkocji. [url]http://www.scottishspca.org/news/350_rescue-dog-becomes-agility-champ[/url] Fast 'n' Furious, strona klubu, w którym trenują wyłącznie psy ze schronisk. Polecam 'show results'. :P [url]http://www.fastnfuriousdogagilityclub.co.uk/Rescue.html[/url] Chcesz jeszcze, czy może już udowodniłam, że się mylisz? Gdybyś się znała na psach to wiedziałabyś, że sporo z nich traci domy własnie przez nadmiar energii, który potem znajduje doskonałe ujście w agility. Zapraszam na zawody do Norwegii albo Szwecji, popatrzysz sobie na pieski ze schronisk w całej Europie startujace obok rodowodowych border collie. Twoja wypowiedz dowodzi nie tylko hipokryzji ale przede wszystkim ignorancji. Brak kundelków w oficjalnych zawodach agility wynika przede wszystkim z faktu, że ich się do niedawna do tych zawodów nie dopuszczało! Ale już można, więc wcale nie musiałaś iść do hodowcy. Przejrzyj sobie ogłoszenia psów do adopcji, co trzeci ma napisane, że nadawałby się do agility. Jaki problem umówić się z wolontariuszem i sprawdzić? Takiej hipokryzji dawno nie widziałam. Gdyby zalezało Ci na pracy z psami a nie na tym, żeby być najlepszą za wszelką cenę (myślę, że pies z hodowli miał to właśnie zagwarantować), wzięłabyś psa ze schronu albo z hoteliku. Kiedyś robiłaś sobie dobrze wyciągając psy ze schronisk, bo Ci to chyba poprawiało samopoczucie. Teraz, idąc z duchem czasu i mody, nastała era agility. Coś mi się wydaje, że w całym tym ambarasie nigdy tak naprawdę psy nie były na pierwszym miejscu ... . Sama nie widzisz swojej hipokryzji, a potępiasz ludzi, którzy chcieliby psa w typie rasy, ale wolą poszukać po schroniskach i dać dom jakiemuś biedakowi niż zapłacić hodowcy. Dlaczego to Cię tak boli? Chyba dlatego, że sama zrobiłaś coś zgoła innego.
-
[quote name='Brezyl']Zapewniam Cię, że doprowadzenie do dobrego stanu takiego grzywacza, znacznie przekroczy wartość szczeniaka tej rasy kupionego z hodowli. Ja obecnie mam psy rasowe, bo bawię się w sport, jak przestanę wrócę do schroniskowych kundli, od których zaczełam swoją "psią" karierę. I ze schronisk zawsze wybierałam zwierzęta mające mniejsze szanse na adopcję, dorosłe, bardzo zaniedbane. Gdyby chcieli psa, a nie zabawkę, w każdym schronie znależli by coś w typie rasy, no ale lepiej zamówic psa z kokardką z dostawą do domu.[/QUOTE] Zgodnie z Twoim założeniem, Ty chciałas zabawkę, bo poszłaś do hodowcy po okresloną rasę. Jakbyś chciała psa a nie zabawkę, poszłabyś do schronu :P A skoro tak dobrze idzie Ci ocenianie innych, nie łaska zaczać od siebie? Po cholerę Ci rasowe psy? Trza było brać ze schronu, wierz mi, wytrenowac do sportu można tak samo jak rasowego. Dałabyś pieskom dom. Ty poszłaś do hodowcy, bo chciałaś rasowce do sportu. A ktoś inny będzie psów do sportu szukał w schronie. I założę się, że znajdzie, bo Polskie schroniska są pełne psów rasowych albo w typie rasy. Mam znajomego, który ze schroniskowych husky i alaskanów skompletował spoko zaprzęg. Na szczęście sam szukał po schroniskach, inaczej zostałby zjedzony przez takie jak Ty. Bo przecież jak chce psa do zaprzęgu to marsz do hodowcy a ze schroniska ma brać stare, brzydkie i zapomniane. A pomyślałaś, że ktoś może chcieć uprawiać psi sport ale nie chce zostawiać pieniędzy u hodowcy z powodów światopoglądowych? Eh? Są ludzie, którzy raczej zrezygnują ze sportu niż przyczynią się do rozmnażania zwierząt. I mają prawo do tego. [quote name='Sybel']Psu? Hello! W porywach pieciu psom i trzem szczurom :D Z najblizszej rodziny psom. Ze mną teraz żaden nie mieszka, ale ja z powodu szpitala w maju się do mamy przeniosę i wyniosę w sierpniu gdzieś. Więc pod jednym dachem wtedy będą na codzien moje szczury, dwa psy mojej mamy i w odwiedziny pies siostry. Plus dwa psy teściów w odwiedziny :) Także dramat.[/QUOTE] :handy: Niewidzialna acz karząca ręka sprawiedliwości juz dzwoni do TOZu i stowarzyszeń wszelakich :-x Jak śmiesz się rozmnażać???!!!! :lmaa: Przecież zamiast mieć dziecko mogłabyś wziąć psa ze schroniska. Założę się, że część ciotek faszystek byłaby zachwycona, jakbyś go woziła w wózku! :evil_lol:
-
[quote name='Sybel']Brezyl, a nie wpadłaś na to, że może człowiek chce dac szanse bezdomnemu psu zamiast kupić? Ja np. marzę o berneńczyku lub goldenie, ewentualnie dalmatyńczyku lub bokserze i jak tylko będę miała możliwość, postaram się adoptować, nie kupić. Jestem może snobem, ale mi się te psy podobaja i wolę adoptować. A tu problemem jest zawód pani i fakt, że ma wnuczkę. Powinna być samotną dobrze zarabiającą osobą w średnim wieku - wtedy by miała szansę na cokolwiek. Weź też pod uwagę, ze w ostatnim czasie zlikwidowano conajmniej trzy pseudohodowle, w sumie ponad 100 zwierząt szukało lub szuka domu, w tym championy z rodowodem z dosc drogiej rasy, jaką są grzywacze. I co? Jak teraz ktoś by chciał, to niech będzie snobem w pełni i kupi zamiast adoptowac?[/QUOTE] Zgadzam się w całej rozciągłości. Nie można potępiać ludzi za to, że mają preferencje dotyczące psów i że chcą psa określonej rasy albo w typie rasy. I bardzo dobrze, że szukają po schroniskach, bo jest pełno psów z pseudohodowli, które czekają na domy. Mam wrażenie, że co poniektóre lalunie z dogo się zapędziły i wydaje im się, że sam fakt, że wyciągają psy ze schronisk oznacza, że są święte a każda ich decyzja - 100% słuszna i niepodlegająca jakiejkolwiek ocenie. Poczytałam sobie te wpisy i myślę, że efekt takiej postawy jest jeden - ludzie się zrażają do schronisk i szukają po pseudohodowlach. I interes kwitnie. Na Zachodzie każde stowarzyszenie zajmujące się wyadoptowywaniem psów w dostępny sposób tłumaczy ludziom, dlaczego warto brać psa ze schroniska i respektuje się ludzkie życzenia co do rasy, rozmiaru itp. W Polsce niestety często dochodzi do absurdalnych sytuacji, kiedy ludzie idą do schroniska, mówią na progu, że chcieliby np. psa w typie X i są wyśmiewani, bo przeciez jak oni śmią mieć jakiekolwiek wymagania. Mają brać pierwszego z brzegu utytłanego kundelka i całowac po rękach, że w ogóle go dostali. Jak dla mnie masakra, ignorancja i upojenie władzą. Jeśli mi się nie uda wyciągnąć ze schronu tego trójłapa, o którym pisałam, to już postanowiłam, że biorę jakiegoś starego ONka albo rottka. I nie interesuje mnie, co święto*ebliwe lale sądzą o moich preferencjach. Uwielbiam te rasy i wiem, że lądują w schronach przez ludzką głupotę, lenistwo i nieodpowiedzialność. Z tym, że ja pójdę prosto do schronu i nie będe tracić czasu na pogawędki z nawiedzonymi. Jak widać chamstwo innych psiarzy ma wiele twarzy :P
-
[quote name='Martina'] A najbardziej rozbawiła mnie tłumacząc mi , że z psem trzeba dużo rozmawiać , opowiadać mu jak mi minął dzień po pracy , jak się czuję , co słychać u naszych znajomych :). Była bardzo zdziwiona , że ja tak nie robię ponieważ ona i jej koleżanki dyskutują z pieskami :)[/QUOTE] Kiedyś toczyła się sprawa o ubezwłasnowolnienie starszej kobiety (nie pamiętam już, w którym sądzie, niestety), która nagromadziła sporo psów i absolutnie nie umiała się nimi zająć. Pani broniła się twierdząc, że zajmuje się pieskami profesjonalnie i ostatnio zauważyła, że szczeniaki zaczynają już mówić! :razz: Co do dogofaszyzmu, to niedawno zainteresowałam się pewnym starym, dużym i trzynogim psem, zgodnie z opisem, bez szans na adopcję itp. Do Polski jadę w drugiej połowie roku i oczywiście mam nadzieję, że pies znajdzie do tego czasu dom. Ponieważ jednak, wierząc słowom osób zaangażowanych, nie ma na to szans, zaoferowałam się, że dołożę jakąs kasę dla psiaka, niech mu kupią dobre żarcie, ocieplą budę albo wyciągną do hoteliku itp. Pies gnije w schronie jesli tak dalej bedzie, to osobiście go stamtąd zabiorę, ale chciałam coś zrobić już teraz. Moja propozycja przyjęta została z podejrzliwością godną lepszej sprawy, a jak zapytałam o SWIFT (wpłata zza granicy) to kontakt się urwał... . Na ich stronie nadal można oczywiście przeczytać rozpaczliwe wołanie o kasę, a jakże. Na pewno tego też chciałam przerobić na schabowe ;) Co do keneli to mam dwa w rozmiarze XL. Bardzo przydatne mebelki. Moje psy uwielbiają jak jest zadaszone, więc na jednej trzymam książki a na drugiej klatkę świnki morskiej (oczywiście świnkę tuczę na Wielkanoc do tej chińskiej restauracji ;) )
-
To jest off topic ale po prostu muszę wkleić tego linka. Na złość ciotkom faszystkom od ttb, które uważają, że w kwestii współpracy bullowatych z innymi zwierzętami pozjadały wszystkie rozumy itp ;) [url]http://www.youtube.com/watch?v=hhJaBygPYgg&list=UU8MP3tnaTyctO1Wcl49bHrA&index=41&feature=plcp[/url] Gość od lat ratuje szczeniaki i dorosłe bullowate, także te wykorzystywane do walk. Jak widać trochę 'leadership' i krwiożercze bestyje chodzą jak w zegarku :P [url]www.packethic.com[/url]
-
[quote name='panbazyl']zgadzam się w całej rozciągłości twierdzenia!!!! Jakbyś miala problemy z założeniem fundacji/stowarzyszenia w Pl - daj znać - od marca zajmujemy sie tym zawodowo (tzn od marca tego co bedzie) co znaczy tyle, że ktos w nas uwierzyli że bedziemy ludziom pomagać w tych sprawach za freee (bo sponsor zaplacił za biuro, pensję itp). najlepiej oczywoście jesli by ono powstało na "naszych" terenach - etedy jest duzo łatwiej starac sie jeszcze o miejscowe dotacje.[/QUOTE] Dzięki, na pewno się zgłoszę. Do tego czasu nie skończę jeszcze licencjata, bo robię eksternistycznie w Anglii, co wymaga lotów na zajecia praktyczne, a te organizowane są w ciągach kilka razy do roku, więc jak sie nie wyrobię z jednym blokiem, to musze czekac kilka miesięcy (w międzyczasie robię teorię). Zawsze mozemy zrobić filię. I żeby nie było, ja nie biję zwierząt i uważam, że przemoc fizyczna i psychiczna nie mają racji bytu. Ale uważam też, że lepiej zrehabilitować agresywnego rottka przy użyciu kolczatki (są takie z zagiętymi końcówkami zakończonymi gumą) niż go usypiać, bo nie reaguje na przekupstwo żarciem (przykład z życia) :P
-
[quote name='a_niusia']taaa pamietam jak pani behawiorystka rzadzila, zeby odwracac uwage psa od szczekajacych zza plotu zarciem.[/QUOTE] Typowy przykład kogoś, kto być moze przeczytał coś fachowego, ale niewiele z tego zrozumiał. Uwagi się nie odwraca żarciem tylko woła się psa po imieniu, jeśli zareaguje i spojrzy w oczy, to [U]w tej samej sekundzie[/U] trzeba mu podac coś dobrego. Ale to nie działa na wszystkie psy, bo większość jest tak nakręcona, że jedyne co pomaga to spacer przy nodze i jasny komunikat, że wyskoki tolerowane nie będą (skrócenie smyczy,zmiana kierunku itp). Dawanie psu żarcia w momencie kiedy szczeka na inne psy jest po prostu nagradzaniem tego zachowania. Ot co.
-
Ja tam absolutnie nie neguję potrzeby wizyt przedadopcyjnych i poadopcyjnych. Pracuję z psami i ich właścicielami i widzę, że to, co opisują w mailach i przez telefon naprawdę mocno różni się od rzeczywistości, więc nie sądzę, żeby w przypadku kandydatów do posiadania psa było inaczej. Zwłaszcza, że np. rynek walk psów kwitnie i zawsze dobrze jest pojechać i sprawdzić, czy w ogródku nie stoi jenny albo jakieś stare klatki itp. Innymi słowy, z samą ideą się zgadzam. Natomiast uważam, że rozmaite faszystki i faszyści, bo trudno takie upojenie władzą nazwac inaczej, doprowadzili sprawę do absurdu. Widze po sobie - z Polski, w której bezpańskie psy sa masowo usypiane albo zagryzają się wprzepełnionych schroniskach, nie mogłam adoptować pieska, natomiast w Norwegii, gdzie nawet po bezpańskie psy są póki co kolejki, dostaliśmy go bez problemu. I to młodego szczyla, na którego był spory popyt. Jeśli chodzi o Bruna to zaufała nam najlepsza hodowla ONków w Norwegii, która hoduje psy dla policji. Przypomina mi to zachowanie niektórych 'wyłącznie pozytywnych' trenerów, wg których zdrowego psa lepiej usadzić psychotropami, bo przecież kto to wdział, żeby pokazać psu trochę dyscypliny (co z resztą jest naturalną potrzebą psa jako zwierzęcia społecznego, jedynie nasilenie się różni). W efekcie wylewamy dziecko z kąpielą. Mam po prostu wrażenie, że niektórzy 'pomagacze' leczą w ten sposób własne kompleksy. I tyle. W tym roku zjeżdżam do Polski i mam zamiar być może założyć fundację i świadczyć usług behawiorystyczne dla psów ze schronisk za darmo. No ale nie wiem, czy się zdecyduję, bo zajadłosć niektórych dogofaszystek mnie po prostu przeraża i zwyczajnie boję się publicznego ukamienowania, bo np. ośmieliłam się zasugerować, że pies potrzebuje więcej dyscypliny i jasnych zasad. Już miałam tego typu przejścia, więc wiem, o czym piszę. Powtarza się jakieś półprawdy, np., że psy z człowiekiem nie tworzą stada i za argument podaje się rzekome słowa człowieka (Coppingera), który tak naprawdę jedyne, co powiedział to to, że stara się uniknąć rozbudzania w psach dążenia do hierarchii i co za tym idzie tworzenia z nim stada (bo niby musiałby ciągle bronić swojej pozycji). Łatwo mu to robić, bo gość hoduje psy zaprzęgowe, które nawet nie mieszkają w domu. Problem w tym, że nikt nie czyta tych publikacji w oryginale tylko w jakiś wybiórczych i tendencyjnie tłumaczonych kompilacjach, a potem okazuje się, że psy, które jednak mają silną potrzebę hierarchii lądują na psychotropach. Wk*rwia mnie to po prostu, bo w imię jakiś wydumanych i nieprawdziwych teorii usypia się i faszeruje lekami zupełnie zdrowe psy.
-
Właśnie wróciłam ze spaceru z psami i oczywiście nie obyło się bez incydentów. Chodzę często do takiego dużego parku, tam jest sporo chaszczy, łączek itp, tak ze spokojnie można z psem na lince połazić bez konieczności wpadania na przechodniów na ścieżkach. Faust na lince, Bruno luzem (ale on jest póki co 100% odwoływalny i 100% skupiony na piłce) i śmigamy. Bruno wie, ze odpięcie smyczy oznacza albo piłkę albo zabawę z Faustem, więc nawet nie próbuje nigdzie odchodzić itp. Rzucam więc tę piłkę, potem trochę zabawy z Faustem i tak w kółko. Nagle obserwuję, że schodzą się właściciele z małymi psami. Nazbierało się może 8-12 psów, a ci stanęli sobie na środku uczęszczanej ścieżki, spuścili psy, które z jazgotem rzuciły się na siebie. Trudno mi było okreslić, ile w tym było zabawy a ile frustracji. Przez 20 minut psy biegały w samopas, podbiegały gdzie chciały a państwo palili na środku chodnika faje i ani myśleli ewakuować się na któryś z pobliskich trawników. Takie zachowanie naprawdę psuje opinię psiarzom. W GW opisali przypadek psow otrutych trutką na szczury i jak przeczytałam komentarze, to włos mi się zjeżył na głowie. Ale jednak osoby, które pozwalają swoim milusińskim na podgryzanie nogawek przechodniów i innych psów są niepoważni i na pewno nie pomagają. [B]czulimordercy[/B] - jeśli kiedyś jakakolwiek behawiorystka za cokolwiek Cię ochrzani, to ja proponuję spytać, jakież to ma kwalifikacje i jakie doświadczenie. W Polsce behawiorystą może się nazwać każdy, a ilość durnych rad, o jakich słyszałam, udzelonych przez rzekomych 'profesjonalistów', woła o pomstę do nieba ;)
-
[quote name='ladySwallow']Panbazyl, a może od nas kota chcesz, cooo? :lol: A szczerze - w niektórych kwestiach kocie forum przebija dogo, ale czasem trzeba pamiętać, że my jako osoby "z zewnątrz" odbieramy to forum tak, jak ludzie, którzy przychodzą na dogo i powiedzą jedno słowo nie tak :evil_lol:[/QUOTE] Nie tylko kocie. Swego czasu chcieliśmy zaadoptować psa z Polski. Nawiązaliśmy kontakt z pewnym stowarzyszeniem, zaoferowaliśmy oczywiście pokrycie kosztów leczenia, czipa, szczepienia, testu na przeciwciała (wtedy jeszcze trzeba było) a nawet opłacenie biletu lotniczego na wizyte przedadopcyjną. Nie mówiąc o tym, że po pieska oczywiście chcieliśmy przyjechac osobiście. Chodziło o psa, który był dośc leciwy i miał małe szanse na adopcję w PL. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że pewnie chcemy go podać jako danie główne w naszej chińskiej restauracji.... :shake: (email do wglądu :P) Od razu uściślę, że żadne znas nigdy nie prowadziło ani nie prowadzi restauracji ani innego punktu gastronomicznego .
-
Ok, dzięki za info. Postaram się wysmażyć ogłoszenie przed weekendem. :)
-
Właśnie wróciliśmy od weterynarza (rutynowa wizyta). Jestem przerażona, bo Faust waży 37.2 kg, a jak go wzięliśmy ze schroniska półtora roku temu,to nam powiedziano, że 'łeee, on wiecej niż 15-20 kg to mieć nie będzie'. Bruno dziś ma siedmiomiesięczne urodziny i waży 33kg. I pomyśleć, że ja się martwiłam, że on za mało je :oops: (od razu dodam, że nie jest spasiony, nawet weterynarz powiedziała, że jest szczupły) Ale do rzeczy. Moje dwa psy ważą razem więcej ode mnie i to sporo więcej. W dodaku Bruno jest szczeniakiem, a takie wiadomo, że lubią pobrykać. I ja jakoś mogę te moje niecnoty usadzić w poczekalni u weta, pójść na spacerek bez kwiku i podlatywania do innych psów, bez szarpania na smyczy itp. Natomiast o dziwo właściciele jakiś jorków, jrt i innych malusich pieseczków absolutnie nie potrafią prowadzić swoich psów na smyczy. Efekt był taki, że kiedy któreś z kolei małe 'g*wno' podbiegło do moich psów i zaczęło je podgryzać po tylnych łapach, to one się zwyczajnie wkurzyły i pogoniły dziada. Na to właściciel z mordą do mnie, że... uwaga... ja nie kontroluję swoich psów :P :shake: Ale oczywiscie jak jego mini sierściuch zagłębał swoje szpilowate zęby w ciele moich psów to było ok? Może miały podziękować i poprosić o jeszcze? :angryy::angryy: Ręce opadają. Efekt tej debilnej postawy, którą obserwuję nie tylko w poczekalni u weta ale w każdym okolicznym parku jest taki, że ani Faust ani Bruno nie lubią już małych psów. No bo przecież jak rzuca się rotek albo ONek to jest agresywny i trzeba go uśpić. Ale jak joreczek zachowuje się tak samo albo gorzej, to jest taaaaaki słodziuki :mad:
-
[quote name='Brezyl'] Będziesz kryta, jakby pies tej kobiety źle zareagował na gaz.[B] Kup taki w żelu[/B] i wal w psa zanim dobiegnie do Twojego. Jak raz oberwie powinno wystarczyć, aby na przyszłość omijał Cię szerokim łukiem. [/QUOTE] Nie nie nie, [B]w żadnym wypadku nie w żelu[/B]. Pies ma dużo bardziej wrażliwy nos od człowieka, zwykły spray wystarczy. Żel przykleja się do ciała, a ponieważ pies ma sierść, do sierści i skazuje psa na kilka dni niepotrzebnego cierpienia. A nawet poparzenia i śmierć, jesli pies to miejsce będzie lizał. Co za dużo to niezdrowo. Zwykły gaz pieprzowy zadziała na zasadzie zaskoczenia i najprawdopodobniej raz wystarczy. Ważne, żeby psiknąć kiedy pies się zbliża ale zanim się wczepi w naszego psa.
-
Ja na tych, co nie sprzątają koop swoich psów mam jeden patent. Podbiegam radośnie z moimi dwoma sierściuchami wymachując z daleka torebką i mówię 'Ooo, zapomniał Pan/Pani torebki? To nic, ja mam przy sobie dużo, to chetnie się podzielę!'. Oczywiście zazwyczaj pańcie i pańciowie zielenieją ze złości :P
-
[quote name='evel'] Dzisiejszego poranka z kolei miałam na spacerze dwa psy zamiast jednego. Wybiegła z bloku spasiona czarna parówa i wgapia się w nas, spuszczając łeb. Myślę sobie, chyba będzie draka... Zostawiłam Zuza za sobą, idę prosto na wojowniczego serdelka, a on... Zaczyna machać ogonem i popiskiwać. Z klatki wyłania się właściciel i coś tam sobie burczy do psa, smyczy oczywiście niet, więc postanowiłam puścić też Zu, bo dlaczego mam się szarpać z dwoma psami, w tym jednym na smyczy? Okazało się, że serdelek chciałby się bawić. No dobrze więc, psy zaczęły się ganiać na łączce zaraz obok bloku, znaczy Zu biegała z pierwszą prędkością kosmiczną, przeskakiwała krzaczki, a serdel truchtał za nią, popiskując. Pan go niby wołał, ale bez reakcji, poszedł sobie gdzieś w drugą stronę, serdel został z nami O_o Po jakimś czasie, gdy Zu się lekko zmęczyła, a serdel miał chyba stan przedzawałowy, sądząc po jego dyszeniu i zamiataniu ziemi ozorem, serdel postanowił się oddalić. Dziwne obyczaje na tym osiedlu panują...[/QUOTE] Dawno się tak nie uśmiałam, jak czytając o serdelu! :rofl: :klacz:
-
Ok, to ja wysmażę ogłoszenie, a jak się ktoś zgłosi chętny, to pogadamy o szczegółach (wizyta, termin przyjazdu itp). Są tu aktywne organizacje, które wyadoptowują do Norwegii psy z Hiszpanii, Węgier i Rumunii. Koszt jednego (z transportem) to około 5000NOK (plus minus 2500zł), więc na pewno pokrycie kosztów paliwa i szczepienia/czipu/paszportu nie będzie problemem, bo i tak wyjdzie dużo taniej dla ewentualnego właściciela. Napisze o Rustim to, co wiemy. Tzn, że kocha ludzi, a wobec innych psów jest selektywny choć nie żądny krwi. O alegrii pokarmowej też wspomnę, bo nie chciałabym być posądzona o ukrywanie faktów. u w każdym sklepie sprzedają dość dobrą kiełbasę dla psów, którą nawet mój skrajny alergik może jeść bez problemu, więc to nie powinno być przeszkodą. Ile Rusty waży, tak mniej wiecej?
-
Chciałam się zapytać, czy wobec nikłego zainteresowania Rustim w Polsce, mogłabym go ogłosić w Norwegii? Od 1 stycznia przepisy się zmieniły i nie ma już testów na przeciwciała, więc jedyne, czego by potrzebował, to szczepienie na wścieka wbite w paszport, czip i po 21 dniach może jechać. Jeśli znajdzie się chętny, to wybadam domek i przyjadę po psa. Co Wy na to? Pozdrawiam Ewa
-
Ja dziś miałam dość smutną sytuację. Szłam sobie z psami na 'miejski spacer' (pół godzinki do godziny na smyczy przy nodze, żeby się nie odzwyczaiły ;)) i podjechała do nas samochodem jakaś pani. Okazało się, że jej pies dwie godziny wcześniej wystraszył się czegoś w pobliskim parku tak mocno, że dał dyla i nie mogą go znaleźć. Znam tego psa, zawsze chodził luzem i podbiegał. Wzięłam nr telefonu, ale szczerze, to się obawiam, że mogło go coś potrącić, bo okolica jest ruchliwa. Mówiłam jej już kiedyś, żeby trzymała psa na smyczy, bo nie ma nad nim kontroli. No i niestety teraz dostała (a właściwie pies dostał) bolesną lekcję. I tak mi się nasunęło, że nawet najbardziej usłuchany pies może się czegoś przestraszyć i nawiać, więc lepiej chyba nie ryzykować, zwłaszcza w miejscach, gdzie jest duży ruch?
-
[quote name='Macia']Byłam tam wczoraj tylko na chwilę. Pracownik nic nie wiedział myślał, że pies pojechał do Leszna. Wyjścia są trzy: pies został adoptowany (wątpliwe raczej), umarł w schronisku (pracownik chyba, by wiedział? ale może akurat inny był dzień wcześniej) lub został uśpiony. Postaramy się dowiedzieć, ale wątpię czy uda nam się coś ustalić. Ostatnio nie jesteśmy zbyt lubiane.[/QUOTE] Ale usypianie psów bez powodu to przestępstwo, więc nie bardzo rozumiem, dlaczego jest na to przyzwolenie? Jeśli tam są takie rpaktyki, to się nie dziwię, że nie jesteście lubiane :/
-
Co to znaczy zniknął? Chyba jest tam ktoś odpowiedzialny za psy i potrafi udzielić informacji, co się stało z psem? Nie ma żadnej ewidencji?
-
[quote name='Beatrx']tylko, że są ludzie, którzy nie odróżniają bawiących się psów od walczących, zwłaszcza jeśli któryś z tych psów (a niedajboże oba) zawarczą albo zaszczekają[/QUOTE] Moje psy jak się rozochocą w zabawie, to wydają takie dźwięki, że rzeczywiście może to brzmieć jak walka. I dlatego właśnie bawią się i przestają na komendę :D Zawsze mam ubaw jak stoją i się gapią na mnie, ja mówię 'buuuu' i w jednej sekundzie mam kotłujace się i warczące sierściuchy przed sobą. Myślę, że ktoś, kto nigdy nie miał psa rzeczywiście mógłby się przestraszyć. Poza tym, są na świecie ludzie, którzy np. byli pogryzieni przez psa albo byli świadkami ataku (jak moja Babcia, na oczach której SS-man zaszczuł psem na śmierć jej pięcioletnią koleżankę...) i mają traumę. Takie osoby też mają prawo czuć się komfortowo na spacerach.
-
[quote name='Bogarka']W okolicach naszej działki mieszka jakis facet co wybieguje swojego sznaucera przy samochodzie luzem i po tej okolicy gdzie jest nasza działka :shake: W sobote sznaucer prawie podbiegł do naszych psów :shake:.[/QUOTE] Nagraj pana telefonem komórkowym i zadzwoń po SM. Nie zapomnij zapytać o dane przyjmującego zgłoszenie. Poza tym, że facet jest zwyczajnie głupi, bo takie 'wybiegiwanie' oducza psa więzi z człowiekiem, to jest zwyczajnie niebezpieczne.
-
A co z Duplo, tym psem w typie dobka? Może dobkowi by go wzięli na stonę swojej fundacji, jeśli jeszcze go tam nie ma?
-
Co do chamstwa psów to mój ś.p. ONek miał w zwyczaju zajeżdżać metalowym kagańcem panom między nogi :D Paniom nie :D Widać się nauczył, jak najlepiej przegonić intruza ;) Oczywiście jak już był wyszkolony w obedience to siedział i się nie wpychał, ale zdarzało mi się 'zapomnieć' mu wydac odpowiednią komendę ;) Teraz myślę, że wiem, dlaczego on to robił. Po prostu obcy faceci za blisko podchodzili jak widzieli, że pies w kagańcu i nauczył się, że jeden celny cios we wrażliwe miejsce znacznie zwiększał dystans :P