Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. [quote name='Gabryjella'] Uwielbiam ten tekst. I tak się zastanawiam, czy jak jakiś milusiński co to tylko chce sie bawić, podleci do mojego psa (mój na smyczy) i mój mu trochę zmechaci ząbkami futerko to też mogę powiedzieć, że mój lubi się tak bawić ?[/QUOTE] Wczoraj niedaleko Oslo jakiś pies napadł na dwójkę dzieci i jedno pogryzł. Wyobraźcie sobie, że we wpisach pod artykułem w necie spora część 'miłośników psów' utrzymywała, że 'on na pewno chciał sie bawić'. Cóż, fotografie obrażeń nie wskazywały bynajmniej na chęć zabawy... .
  2. [quote name='darunia-puma']cienkun ja również często - gęsto się zastanawiam nad zakładaniem moim psom kagańców, robię to ponieważ niektórzy byli oburzeni tym że mam dwa duże psy i są TYLKO na smyczy! No a w domu rośnie mały Ast samiec, więc nie wiem jak to będzie ? Mam nadzieję że na widok trzech psów, z czego jeden to Ast będą zapinali swoje psy na smycze. Ręka strasznie mnie rwie, sądzę że nie jest do szycia, ale wygląda paskudnie.... muszę się dowiedzieć czy tamten psiur miał szczepeinia.... bo inaczej.....[/QUOTE] Zgodnie zprocedurą, to powinnaś w te pedy iść do lekarza, który zgłosi ugryzienie do najbliższej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Oni wyślą policję i sm do Ciebie i do tej idiotki od laba, zeby sprawdzić, czy miał szczepienia. Niezaleznie od tego, pies trafi na obserwację (14 dni). Nie bój się, nawet jeśli ma wściekliznę, co jest naprawdę bardzo mało prawdopodobne, wirus wścieklizny nie dociera do krwioobiegu tylko wolno wędruje w kierunku mózgu i jest czas na podanie Ci szczepionej zanim choroba się rozwinie (ten okres to nawet do roku u ludz!)
  3. [quote name='a_niusia']dobra, odczep sie ode mnie i zajmij sie swoimi psami. im rob analize osobowosci, je sobie trzymaj na linkach itd.[/QUOTE] To może przeanalizuj swoje posty raz jeszcze i zobacz, kto sie do kogo przyczepił. :D Masz jakiś problem? Zapraszam na priv.
  4. [quote name='a_niusia'] nie przeszkadza jej to w bezwzglednym posluszenstwie. bzdura jest, ze setery z linii uzytkowych sa nieposluszne. linie uzytkowe to linie, ktore od pokolen sluza czlowiekowi. moja druga suka jest jeszcze dzieckiem. piszesz totalne glupoty, ktore maja sulzyc obrazeniu mnie. wyciagasz wnioski nie wiadomo na jakiej podstawie.[/QUOTE] Może przeanalizuj swoje posty i wtedy się dowiesz, kto kogo usiłuje obrażać i kto szuka zaczepki. Napisałaś cztery różne posty wszystkie z brzydkimi przytykami w stosunku do mnie, więc dlaczego się dziwisz, że w końcu odpowiadam? Przecież o to Ci chodziło, sama prowokujesz. Nigdzie nie napisałam, że setery z linii użytkowych są nieposłuszne tylko że te z linii nieużytkowych, a zwłaszcza suczki, są wyjatkowo łatwe w prowadzeniu i przyjacielskie. Zaś ONki nie są przyjacielskie, bo nie hodowano ich po to, żeby się dogadywały z innymi psami tylko po to, żeby broniły terytorium i chroniły właściciela. Mój Bruno ma 8 miesięcy i też jest dzieckiem, a mimo to, mam nad nim kontrolę i nie sprawia problemów. Ale codziennie spędzamy na powietrzu nawet do 3-4 godzin właczając w to obedience i rzucanie piłki, które on uwielbia. Z owczarkami sa problemy dlatego, że to są psy o dużym instynkcie obronnym, terytorialnym, a przy tym niesamowicie aktywne, inteligentne i o niskim progu reakcji. Ludzie zaś naoglądali się Czterech Pancernych i im się wydaje, że ten pies sam się wychowa i że trzy spacery dziennie wokół bloku wystarczą. Albo puszczają je luzem, ale nic z nimi nie robią, więc psy same sobie znajdują 'pracę', bo owczarki uwielbiają pracować. Czasami jesli właściciel jest zbyt leniwy żeby np. porzucać piłkę, ONki w ramach 'pracy' zaczynają oczyszczać przestrzeń z innych psów. Ale to ciągle jest wina właściciela, że nie stymuluje psa i pies sam musi sobie znaleźć coś do roboty. Tu jest ojciec mojego Bruna przy pracy i widzę już, że Bruno ma odziedziczone predyspozycje do PO. I chyba to video wyjaśnia, dlaczego znudzone owczarki moga być niebezpieczne, to wynik rozłożenia i nasilenia instynktów: [url]http://www.youtube.com/watch?v=DQvJwJQVgqg[/url]
  5. [quote name='a_niusia']... ale:))) sa osoby, ktore "maja 15 lat doswiadczenia" i nawet z kosmosu zrobia tobie i twoim psom psychoanalize. poza tym ja majac psy zrownowazone psychicznie i dobrze wychowane wiem, ze na widok gapiacej sie na nie etny same tez zaczelyby sie gapic i merdac ogonami i nie sadze, zeby byly zniecierpliwione. raczej cieszylyby sie na wspolna zabawe.[/QUOTE] [quote name='a_niusia']ja uwazam, ze jak ktos mastabilne psychicznie psy, ktorych zycie nie polega tylko na aportowaniu pilki na lince, dobrze socjalizowane z innymi przedstawicielami swojego gatunku, to ma duzo mniej problemow i moze wypowiadac sie tez w innych tematach niz chamstwo psiarzy i chetnie spotyka na spacerach innych psiarzy.[/QUOTE] [quote name='a_niusia']dobra, chyba wiesz i rozumiesz do czego konkretnie nawiazuje.[/QUOTE] Tak, ja wiem. No widzisz, akurat w przypadku mojego Fausta zabawy na lince skutecznie pomogły mu w zajęciu się czymś innym niż usiłowaniem zagryzienia latających luzem psów, w tym suk. Ja swojego psa nie kupiłam tylko uratowałam od igły i wiedziałam, na co sie decyduję. Także swoje madrości zachowaj dla siebie, bo nie mają zastosowania w trudniejszych przypadkach. Tyle gadasz o socjalizowaniu, ale jak podbiega owczarek, to już Ci sie nie podoba, bo ich 'nienawidzisz'. To jak to jest? Twoje psy mogą latać luzem i się socjalizować a inne nie? Bruno bawił się czasami z dwiema sukami setera, teraz już z jedną. Były fajne i pogodne, ale już jest jedna, bo druga wybiegła na ulicę i przejechał ją samochód. Właściciel ja wołał (słyszałam) ale nic z tego, z resztą one go nigdy nie słuchały. One też nie podchodziły do innych psów tylko się gapiły z bezpiecznej odległości. Co do Bruna to zazwyczaj chodzi bez linki, bo z nim nie ma problemów, jest odwoływalny i nie pędzi do innych psów. Woli zabawy piłką, bo jak większość ONków, lubi pracować i wykonywanie zadań sprawia mu frajdę. Na lince wyłacznie jesli w pobliżu jest dużo psów, chociaż i tak chyba z tym skończę, bo on nie jest nimi zainteresowany. W przeciwieństwie do tych innych, które non stop podbiegają i skaczą po nim jak po trampolinie. To, co się sprawdza w przypadku Twoich psów, nie musi się sprawdzać w przypadku innych psów i tyle. Setery z linii nieużytkowych należą do najłatwiejszych w prowadzeniu ras, zwłaszcza suczki. Np mój Bruno ma silny instynk obronny i nie lubi, jak inny pies staje naprzeciwko i się w niego wgapia albo próbuje go okrążyć. I ja mu się nie dziwię,że traci cierpliwość, bo to nie jest normalne psie powitanie tylko jakieś podchody. Chodzi mi o psy, które nie podejdą, żeby się przywitać, tylko stoją i się gapią, po czym usiłują podejść moje psy od tyłu, a na normalną psią próbę powitania reagują lękiem. Odnosnie wypowiadania się w innych wątkach, to miło mi, że poświęcasz czas na śledzenie mojej aktywności tutaj, ale naprawdę, nie muszę się nikomu tłumaczyć, na których wątkach się udzielam/nie udzielam i dlaczego :D
  6. [quote name='Litterka']Biedny pies... I Twój i ta jamniczka. Jak mówi włoskie przysłowie: Nie jest winna kotka, że jej pani to idiotka... :/ A co do [B]a_niusi[/B] - zejdźcie z niej, dziewczyna ma trochę racji - dużo labów (a raczej tego, co jest jako lab posiadane, czyli takie za 300 zł z alledrogo) to napalone, tłuste, biszkoptowe agresory, masa yorków to rozpuszczone, małe, wredne agresory lub lalki na fleksi, mnóstwo owczarów to głupie i nieułożone tchórze, bo "to ta rasa, co Szarik, to się sama wychowa". Niestety, to jest stereotyp, na który nieodpowiedzialni, głupi właściciele sobie zapracowali. Zresztą może tych "złych" psów nie jest dużo, "ale są one strategicznie rozmieszczone", a że lepiej pamięta się to, co złe, no to takie krążą opinie. Osobiście znam rewelacyjne laby, onki i jorasy. Ale bardziej pamięta się te wredne, przez które puściły nam nerwy. A że ktoś trochę zgeneralizował... [B]Panbazyl[/B], nie bądź taka wrażliwa, to że Ty masz porządne labradory, nie znaczy, że wszyscy takie mają - patrz zapasione, napalone bydlę, którego właściciel wrzeszczy "Pani siem go nie boi, to blablador, on do dzieci jest!". A takie pamiętamy łatwiej.[/QUOTE] Cóż, w takim razie ja ogłaszam bana na psy mniejsze niż 15 kg, bo wszystkie bez wyjatku, które mam w sąsiedztwie to agresywne, niewychowane, bez przerwy jazgoczące do bólu głowy małe g*wna. Za to labradory są super, mam dwa w klatce naprzeciwko, oba tak ułozone, że chodzą na 'niewidzialnej smyczy'. Skoro postrzeganie świata przez pryzmat stereotypów jest ok, to spoko. Mi się zawsze wydawało, że głupi to są właściciele i po prostu głupich ludzi ciagnie do określonych ras, ale skoro jest inaczej i to psy określonych ras są 'nie tego', to ok.
  7. [quote name='a_niusia']sssspadaj.[/QUOTE] Na wiecej Cię nie stać? :D Super, potwierdzasz moja teorię o tym, że ludzie, którzy posługują się stereotypami (np. dotyczącymi ras) mają nizsze IQ niż osoby o tzw. szerokich horyzontach. Nawet ostatnio pojawiły się nowe badania na ten temat :D Polecam!
  8. [quote name='a_niusia']to super. ja mam dwa setery-nie uciekaja i sa posluszne. [/QUOTE] No, chyba jednak uciekają, bo kilka postów powyzej napisałaś, że suki gdzieś poleciały. Moje psy nie latają gdzieś bez mojej zgody. Jeśli twoje suki nalezą do tych, co podlatuja do innego psa po czym wgapiają sie w niego z 'bezpiecznej' odległosci, to mam nadzieję, że się nie spotkamy na spacerze, bo tego nienawidze najbardziej. Takie psy kreują nerwową atmosferę, bo zaden pies nie lubi, jak inny pies stoi i się w niego wgapia. Powinnaś była swoje psy odwołać i tyle, ale chyba zwyczajnie tego nie potrafisz. Piszesz, że one widzą, że nie można podchodzić do innych psów. Otóż nie, one nie podchodza, bo się boją. Stoja jak słupy i się gapią, co każdego normalnego psa po jakimś czasie zniecierpliwi.
  9. [quote name='a_niusia']a nie zgodzisz sie ze mna, ze to, co sie zwykle spotyka jako labradora jest zwykle otyle i napalone oraz przy tym niewychowane? j[/QUOTE] Tak, zaś ttb są zawsze żądne krwi, ONki są zawsze agresywne itp. Nic tylko zbanować wszyskie rasy poza tymi zaaprobowanymi przez a_niusię.
  10. [quote name='Merrick'] a Baldur luzem z przyczepioną linką. Dotychczas był w stu procentach odwoływalny, .....[/QUOTE] Nie biczuj sie za mocno, po prostu trzeba pamietać, że pies to pies iz awsze moze być ten jeden moment, kiedy instynkt przeważy. Dlatego mój Faust zawsze chodzi na lince, bo pomimo tego, że zrobił postępy i jest odwoływalny, nie ufam mu na tyle,żeby go puszczać luzem (chyba, że jesteśmy na wielkim polu, gdzie nie ma psów). Z Brunem podobnie, własnie kupiłam drugą linkę, bo pomimo, że jest usłuchany, to nie chcę ryzykować. Z tym, że moje linki na niewiele sie zdadzą w przypadku, kiedy to inne psy dosłownie taranują moje... .
  11. [quote name='sacred PIRANHA'].... doleciała właścicielka owego pieska i z ryjem na mnie, że tak to jest jak sie spuszcza ze smyczy yorki! Ze jak ja chciałam pieski spuszczać, to mogłam sobie wziąc kundelki ze schroniska a nie yorki! Yorki to się na smyczy prowadza, na raczkach nosi a nie na osiedlu wsrod ludzi spuszcza... ?? czy ktos mi to moze wytlumaczyc na spokojnie? Bo ja sie tak zagotowałam, ze mnie moje własne 3 letnie dziecko uspokajało, chyba w obawie że panią przemielę, zjem i wydalę drugim końcem. Dodam, że to boisko na które powszechnie wszyscy osiedlowi psiarze przychodzą z tymi pozytywnie nastawionymi psami, a pani która mnie dziś owaliła nie znam, wiec jaka snowa lub nie tutejsza się zakręciła w nasze rejony.[/QUOTE] He he he, a ja mam to samo z Brunem, moim ONkiem. On ma dopiero 8 miesiecy i luzem jest tylko jak ćwiczymy rzucanie piłki, zawsze z dala od ludzi i psów. Bruno póki co nie podbiega do innych psów i jest odwoływalny. Jednak za każdym razem jak dobiegnie do niego jakieś wściekle jazgoczące i gryzące coś (zwracam uwagę na 'dobiegnie do niego' bo on biega tylko do piłki i z piłka w zębach do mnie, do innych psów nie), słyszę, że owczarek ma chodzić na smyczy, bo one są niebezpieczne i agresywne. Panowie i panie wygłaszają te madrości uczonym tonem, podczas gdy ja usiłuję odgonić ich wścieklaka od mojego psa, bo nie chcę, żeby mój szczyl posmakował w walce. Oczywiście, ponieważ owe podbiegacze zazwyczaj zauważają nas kiedy są jeszcze po przeciwległej stronie parku i pędzą ile sił w nogach, mam niezłą gimnastykę, bo właściciele doganiają je po jakiś 10 minutach. Ale wina i tak zawsze jest moja, bo dlaczego mój pies się bawi i prowokuje inne, żeby podbiegały? :P Podsumowując, coś się babie w głowie poprzewracało i tyle. ;)
  12. [quote name='Sybel']W sumie tak sobie myślę, ze dobrze, że psa nie zaatakował w pijackim widzie, bo różnie bywa...[/QUOTE] Dostałby gazem albo kopa z new rocka w jaja i tyle. :P Ja się go nie bałam, ale psa wystraszył, więc się wkurzyłam. Chociaż Bruno tez był raczej wkurzony niż wystraszony, bo sie za mną nie chował, przeciwnie... .
  13. [quote name='cienkun']Mój psiak bardzo lubił ludzi śmierdzących alkoholem, a najbardziej denaturatem. :D Kojarzył ich zawsze z zabawą.[/QUOTE] Jakby się chciał bawić to ok, ale to towarzystwo ewidentnie szukało zaczepki. Ten gość sprawiał wrażenie nachalnego debila, który szuka guza a nie przyjaźnie zawianego pana. Takich też spotykam, ale nie ostatniej nocy.
  14. [quote name='Amber'] Wygląda na to, że aby mieć dobrze wychowanego psa należy mieszkać na odludziu, albo w otoczeniu samych miłych ludzi znających się na behawiorystyce, a to niestety "troszkę" utopia :roll:[/QUOTE] Zwłaszcza, że różne rasy mają różne predyspozycje. Jak wnioskuje, Twój pies to dobek (ma identyczną obrożę jak mój ;) ). Dobki, ONki itp to psy o niskim progu reakcji, silne i konfrontacyjne. Na takie były hodowane i nie ma się co oszukiwać. Szansa, że dobek albo ONek w sytuacji zagrożenia ustąpi jest zerowa, bo one są genetycznie predysponowane do reakcji konfrontacyjnej. Dlatego to ONki, owczarki belgijskie, dobki wykorzystuje się w policji, a nie np. mastiffy mimo, że są dużo większe i silniejsze. Nawet rotki niekoniecznie się sprawdzają, bo im się czasem po prostu nie chce wdawać w drakę (pochodza od molosowatych i mają wyższy próg reakcji, a przynajmniej powinny mieć). A pies policyjny ma się wdawać zawsze na komendę przewodnika i robić to z entuzjazmem. I ma robić dużo hałasu, to taki element manifestacji siły.
  15. Ale się wkurzyłam!!!!:angryy::angryy::angryy: Wiem, że jest godzina nieboska, ale po tym, co się wydarzyło i tak nie mogę spać i siedzę w necie. Bruno ma już prawie osiem miesięcy ale nadaj jest dzieciakiem, sika w przysiadzie i zazwyczaj potrzebuje wyjść na siusiu w nocy. Ponieważ mam dużo pracy, czasami pracuję wieczorem do 3-3.30(wtedy sie budzi), zabieram go na siku i dopiero po powrocie z siku idę spać. Pracuję w domu, więc mogę odespać. No i dziś w nocy wyszliśmy z Brunem na siku. Normalnie tylko na skwerek/ogródek na podwórku (kamienica w kwadracie). Bruno już się zabierał do sikania ale nagle zza rogu dało się słyszeć jakieś pijackie nawoływania i naszym oczom ukazała się chwiejąca się na nogach trójka - dwóch panów i pani. Bruno się zaniepokoił, bo nie jest to znany mu widok, a do tego jeden z gości zaczął mnie pytać, czy mam papierosa. Ucięłam temat (nie palę,więc nie musiałam kłamać :P) i poszłam za róg na większy trawnik, bo pijane towarzystwo urzędowało w najlepsze na skwerku (budząc sąsiadów), więc Bruno nie mógł się skupić. Jak tylko się oddaliliśmy na trzy kroki to Bruno się uspokoił, więc myślałam ,że już pójdzie gładko. Co widzę? Towarzystwo dzie za nami! Stanęłam z Brunem na trawniku, myślę, niech przejdą (śledzili węża po całym chodniku). Nagle jeden z tych debili (no bo jak to inaczej nazwać) przystanał przed Brunem, zgiął się i zaczął wymachiwać łapskami przed jego mordą gapiąc mu się w oczy z wyszczerzonymi zebami (dla psa zachowanie mocno konfrontacyjne). Bruno zaczął szczekać, na to gość do niego 'siad'! On oczywiście nie usiadł tylko zrobił krok wprzód (ale cały czas był przy nodze). Ja mówię, że pies nie przyjmuje rozkazów od obcych i żeby go nie denerwował, a poza tym jest noc i się nie hałasuje. On na to, że mam złego psa. Ja mu na to, że to pewnie dlatego, że sama jestem zła i że ma się odwalić ode mnie, bo chyba o kilka drinków za dużo mu się w środową noc wypiło. Na takie dictum zawinęli się i poszli. Najlepsze jest to, że to nie było żadne menelstwo tylko dwóch elegancko ubranych panów, a pani wyglądała jak księżna Kate. Jak widać kasa może wypełnić portfel ale manier nie zastąpi. Bruno ma zapędy obronne, zazwyczaj jedynie obserwuje (jak mnie gość za pierwszym razem pytał o fajkę, to też nie szczekał). Ale ile można wymagać cierpliwości od szczeniaka, który nie jest przyzwyczajony do nagabujacych go pijaków? W sumie wcale nie chcę, żeby się przezwyczajał, jednak on sobie zapamietuje pewne sytuacje i nie mam gwarancji, że jak zagada do mnie podobnie wyglądający gość, to się nie rozszczeka. Ojciec Bruna (pies policyjny) jest niezły w PO, są nawet jakieś filmy z nim na necie. Widać, że Bruno ma silny instynkt obronny, ale my go nie wychowujemy na agresora,a i on lubi się witać z ludźmi. Z tym,ze już go kilka osób wystraszyło w głupi sposób, a on nie będzie zawsze szczeniakiem. Pamieć też ma dobrą i po prostu może się uprzedzić. W takich chwilach mam ochotę rzucić w diabły behawiorystykę, bo co mi z tego, skoro to ludzie a nie psy wymagają 'naprawy'? :shake: Z fajnych rzeczy to wczoraj spotkalismy w parku kumpla rotka po dłuższym niewidzeniu. Bardzo się lubią nasze pieski mimo, że rotek jest niekastrowanym samcem w sile wieku.
  16. [quote name='panbazyl']ja juz tu dawno pisalam o agresywnych labach. To tez sa psy. i też mają zęby. Co prawda te zęby są łagodnie zaokrąglone, ale to są nadal zęby a psy potrafia gryźć.[/QUOTE] U mnie mieszka taki jeden, jest w wieku mojego Bruna, czyli niecałe 8 miesiecy. Najlepsze jest, że jak się spotykamy na spacerze, to ój ONek potrafi sie zachować mimo, że tamten rzuca się, jazgocze, pokazuje zęby itp. Jego pan niezmiennie odpowiada, że on jest łagodny 'bo to labrador' i że 'jak skończy rok to mu minie'. Natomiast na mojego łagodnego ONka patrzy z przerażeniem, 'bo to owczarek przecież'. Czyli stereotypy żyją i mają się dobrze nie tylko w Polsce :/
  17. [quote name='evel']Szok. Gdyby we mnie się wczepił obcy pies to chyba bym jednak odruchowo puściła CCta, trudno, że z napastnika zostanie tatar... Zwłaszcza jak właściciel taki odważaniczek :shake:[/QUOTE] Ona biedna nie chciała, bo (słusznie z resztą) myślała, że jak jej pies się dorwie do tego psa i wygra to posmakuje w walkach. Jak ten lab ją chwycił, to mówiła, że trwało to ułamek sekundy i zwiał w podskokach. Chyba wiedział, że przegiął. Ona po prostu taka dobra dusza jest. A pies jej broni, bo sobie zapamietał tę sytuację. Dlatego ja noszę gaz, zazwyczaj jedno psiknięcie skutecznie zniechęca takiego delikwenta.
  18. [quote name='Victoria']Mądra kobieta. Może trafiłby na ludzi którzy umieją go wychować.. Co do gazu - przydałby mi się, ale za gaz u osoby niepełnoletniej, czyli niestety mnie, mogą być problemy.. Wiem, ze warto zaryzykować, ale tacie coś się odmieniło i znowu jest na nie (a już szukał w necie..)[/QUOTE] Nie wiem, czy mądra. Tak najłatwiej - najpierw psa rozpuścić a potem się pozbyć, niech kto inny się martwi. Bardzo prawdopodobne,że ten pies na próby wychowania w nowym domu zareaguje agresją i zostanie uśpiony. A koleżanka sprawi sobie kolejnego psa, którego jej mama też potem odda i tak w kółko. Jesli koleżanka jest niepełnoletnia, to de facto za zachowanie psa odpowiada mama i jako osoba dorosła powinna wiedzieć, że psa się wychowuje. Poza tym, kaganiec nie kosztuje aż tak dużo. Konsekwencja i wprowadzenie w domu zasad też są za darmo, a zazwyczaj znacznie obniżają poziom konfrontacyjności u psa. Kastracja to jakieś 300 zł, dużo mniej niż ewentualne odszkodowanie jak już pies kogoś/coś pogryzie. To niech tata odbędzie męską rozmowę z dzielnicowym, że dziecko nawet pieska nie moze wyprowadzić, bo się agresywny pies na nie rzuca. Czasami pomaga.
  19. [quote name='Victoria']Na dzisiejszym spacerku spotkaliśmy kogo? Laba.. oczywiście przerośniętego pseudo laba. Rzuca się na nas to bydle, właściciela nie widać, no to odganiam psa, ale ciężko mi, bo mój się szarpie.. Jak lab przeszedł do ataku (no bo jak inaczej, laby są taaaaakie łagodne), to mój mi się między nogami chowa, ja nie wiem co robić, to się dre "proszę zabrać psaaa!!' a pan cham lezie w żółwim tempie z rękami za plecami i zero reakcji.. Zawołał ze 2 razy imię psa, tonem jakby to były ostatnie słowa przed śmiercią... Szkoda gadać. Widzi idiota, że jego bydle się rzuca na mniejszeo od siebie i jopi się jeszcze. Wydarłabym się jakoś ianczej, ale byłam na spacerze z nowo poznaną panią kolegą Bastera i nie chciałam już na pierwszym spacerze jej do siebie zrazić.[/QUOTE] Jeden psik gazem najprawdopodobniej załatwiłby sprawę. Laby wcale nie są łagodne. Nawet mój wet mówi, że ludziom się coś pokiciało w głowach, bo laby są konfrontacyjne wobec innych psów. A właścicielka cane corso, z którym pracowałam, miała na przedramieniu bliznę, bo jej lab wyrwał mięcho jak próbowała go odgonić. najlepsze jest to, że odganiała tego agresora w obawie o jego zdrowie, bo inaczej jej pies przerobiłby go na mielonkę :/ Oczywiście właściciel - zero reakcji, a jak zobaczył, ze lab chwycił ją za rękę to... zwiał! Cane corso od tej pory miał problemy z agresją wobec innych psów, trudno mu się dziwić.
  20. [quote name='FRODKA']Dziwi mnie dlaczego skoro w Norwegi psów si nie szkoli ich zawodnicy potrafią zajmować czołowe miejsca na MŚ np obi ,o agility to już nie wspomnę .[/QUOTE] Ale szkolenie w agility nijak sie ma do obedience. Sama znam czempiona agility, który na spacerze rzuca się na każdego psa i wcale nie słucha swojej przewodniczki. Zachowanie na torze agility nijak się ma do zachowania w innych sytuacjach. Po prostu pies lubi agility i na torze zachowuje się poprawnie. To nie oznacza jeszcze, że to jest usłuchany pies. Podobnie jest z psami problemowymi. Tutaj się je usypia zamiast nad nimi pracować.
  21. [quote name='sleepingbyday']strix, jakby co, możesz zacząć niezłą szkołę, myśle, ze miałabyś chętnych.[/QUOTE] Dzięki, ale raczej nie w Norwegii. Tutaj prowadzenie prywatnego biznesu tyle kosztuje, że poszłabym z torbami (Norwegia to państwo socjalistyczne i nie wspiera prywatnego biznesu, nawet ulgi podatkowo-składkowej nie ma na pierwsze dwa lata). Może kieyś jak wrócę do PL. Chociaż przyznam, że bardziej mi się uśmiecha załozenie fundacji i skupienie się na psach schroniskowych, bo widzę, że sporo wraca z adopcji przez zupełnie błahe rzeczy.
  22. [quote name='motyleqq']a jednak mimo tego co piszesz w Norwegii można studiować kierunek/ki związane z psami, tak? a u nas właściwie nic...[/QUOTE] Nieeee. Ja studiuję w Anglii, eksternistycznie. W Norwegii nie ma takiej możliwości. Co do psiego behawioru, to oczywiście, że warto to studiować. Weterynaria to nie jest to samo. Podobnie jak medycyna to nie psychologia. Jak ktoś chce być psim psychologiem, to powinien mieć możliwość studiowania tego właśnie. Studiowanie weterynarii akurat nijak się do tego ma. Dobrzy weterynarze na Zachodzie współpracują z behawiorystami, bo to są inne dziedziny wiedzy, chociaż się uzupełniają, ale w niewielkim stopniu.
  23. [quote name='Soko']strix, może macie szanse, u nas tez latała suka ONka, ale właściciele ją zabrali na szkolenie, bardzo spokojny i ustępliwy pies :) a też z początku właściciele w ogóle nie widzieli żadnych problemów.[/QUOTE] No co ty, szkolenie w Norwegii? :crazyeye: Tutaj przecież kochają pieski i ich nie męczą jakimś tam szkoleniem. :razz: Może agility i to by było na tyle. Moje dwa psy są jedynymi w parku, które znają komendy obedience. Nigdy nie widziałam, żeby ktokolwiek tutaj szkolił psa w obedience, nawet podstawowym. 99% właścicieli czuje, że wypełnia obowiązek w momencie, kiedy odpinają swojemu pupilkowi smycz. Pamietam jak kiedyś, jak Faust jeszcze był młodszy i bardziej narwany, kazałam mu usiąść, bo się sadził na coś. Nie usiadł od razu, dopiero po chwili. Mi było wstyd, że od razu nie usiadł a pan się pyta, gdzie piesek był na szkoleniu, że tak się słucha, bo jego pieski to robią co chcą. Masakra. W Oslo jest jedna szkoła dla psów i z tego, co wiem inwencja trenerów nie wykracza zbytnio poza dawanie smaków. W efekcie komendy wykonują tylko te psy, które uważają, że smaczek jest bardziej atrakcyjny niż podbiegniecie do innego psa. Jak pewnie sie domyślasz, takich psów nie jest dużo. Z resztą ta szkoła jest okropnie droga i mało ludzi z niej korzysta. Nie mają wykwalifikowanych trenerów, bo jedyne kwalifikacje jakie chcą od kadry to wyszkolenie dwóch psów w agility. Czyli od biedy każdy pasjonat agility mógłby tam dostać pracę. O przypadkach trudniejszych, o innych metodach szkolenia nie wiedzą nic :/
  24. Ja tam myślę, że na wszystko jest czas. Moje dostaja komedę 'ok' i wtedy jest obwąchiwanie. Ale jak np. idziemy szybkim krokiem, spieszy mi się itp, to idą karnie i gapą się przed siebie. Same się tak wyszkoliły i dobrze, bo nie musze się zatrzymywac pod każdym drzewkiem. ;) U nas najpierw jest koopa i sik, potem 20-30min przy nodze (Faust wącha na 'ok' Bruno własciwie nie wącha za bardzo, bo jest na etapie szczeniecego sikania, czyli jedno długie na początku spaceru), potem 30 min wąchanie do woli, zabawa, piłka itp. I do domu. Jak czasami od razu idziemy do parku to są zdziwione, bo nauczyły się, że najpierw 'patrolujemy' teren ;) Ta koncentracja na spacerze sprawdza się u psów, które nie zwracają uwagi na właściciela i ciągną go gdzie popadnie. Chodzenie przy nodze zmienia percepcję psa i sprawia, że oddaje kontrolę i pozwala się prowadzić. Np. psy, które idą przed właścicielem są ileś tam razy bardziej agresywne wobec napotkanych psów niż psy prowadzone przy nodze.
  25. [quote name='Victoria']Jak lusia była mała (3-4mc), to spotkałyśmy na spacerze faceta, który wyszedł zza zakrętu strasząć mnie i porwal mala na rece. Ja sie wkurzylam, zaczelam kulturalnie prosic zeby ja postawil, ale on oczywiscie nic. Patrzylam tylko na rece, zeby przypadkiem nie powedrowaly do zapiecia smyczy.. Bylam kompletnie przerazona (mialam lat 12 bodajze..), [/QUOTE] Co za cham! Chyba nawet wolałabym, żeby ten gość miał jakieś zaburzenia psychiczne, bo aż strach pomyślec, że ktoś moze być aż tak perfidny. [B]bdom[/B] - ja właśnie dlatego noszę gaz. Faust trafił do mnie już skrzywiony właśnie przez to, że większe psy robiły z nim co chciały. Teraz on waży 37 kg i zanim go 'naprostowałam' to się musiałam sporo nagimnastykowac, bo pies był zwyczajnie agresywny, a przynajmniej mocno konfrontacyjny wobec innych psów. Efekt takich 'zabaw' właśnie. Teraz się kontroluje ale widzę, że zmienić to on sie już nie zmieni. Bruno, mój siedmiomiesieczny ONek też miał niestety przejscia z takimi, 'co się tylko chciały bawić', jak był mały. Niektóre go nawet próbowały pogryźć. No i powiedziałam sobie, ze dosyć tego i teraz nosze ze sobą gaz. Nie pozwolę skrzywić psa, bo jakiś palant uważa, że to dobra zabawa, ajk jego wielki pies się wyżywa na innym. Nie musi być agresywny,żeby mniejszy, przestraszony i na siłę nagabywany pies nabrał uprzedzeń. U mnie w parku pojawił się nowy pies, niestety, z właścicielem-chamem. ONek, dorodny. Wczoraj wyszłam z psami około północy, bo wtedy mogą sobie pohasać po łączce nienarażone na to, że zaatakuje je agresywny pies (pełno ich luzem tutaj lata). Co widzę? Z samochodu wyskakuje ONek, luzem, pędzi przed siebie i szczeka. Właściciel jakieś 20 m za psem, żadnej kontroli. Niby go próbował wołać ale nic z tego. No cóż, przeczekaliśmy najazd ONka na łączce z dala od tego zamieszania (na szczęście nas nie zauważył). W pewnej chwili ONek zaczął zaczepiać jakiegoś przechodnia (szczekał na niego tak, że biedny gość musiał się zatrzymać, bo inaczej ten pies by się chyba rzucił). Właściciel oczywiście bezradny, bo kto to widział wyszkolic psa, żeby ten się słuchał... . No i zrobili kółko i z powrotem do auta i odjechali. Nie podoba mi się to.
×
×
  • Create New...