strix
Deleted-
Posts
808 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by strix
-
[quote name='cienkun']Powiem Wam szczerze, że ja sprzątam tylko jak mój pies narobi na chodnik. :) Jak ktos nie chce włazić w gówna, to niech nie chodzi po trawniku. Ale nie mówię że inni mają brać ze mnie przykład. Każdy robi jak uważa.[/QUOTE] No to mam nadzieję, że przyjdzie czas, że wyskoczysz z poważnej kasy, bo na chamstwo niestety tylko takie metody działają. Trawniki to zieleń miejska i jest DLA LUDZI. Jak jesteś zbyt nobliwy, żeby się schylić i zapakować kloca w torebkę, to powinieneś mieć chomika a nie psa. Odkąd dziecko mojej sąsiadki o mało co nie umarło (pisałam o tym wcześniej) bo wlazło w kupę na trawniku i niestety potem ubrudzona rączka trafiła do buzi, nie mam litości dla takich jak Ty. Pies był domowy, szczepiony itp. Po prostu miał w kale bakterie, które jemu nie zaszkodziły a dzieciaka prawie, że wykończyły. U nas jest pan, który nie zbierał klocków po swoim psie aż cały trawnik pod blokiem był nimi obsrany. Sasiedzi się skrzyknęli, posprzątali te kupska i wrzucili panu na balkon. Już teraz sprząta. Jak mieszkałam w UK to przekonałam się do monitoringu ulicznego a to właśnie dlatego, że jak kiedyś pan z pieskiem postanowił się nie schylić po kupkę, to za 2 minuty już wyskakiwał z 70GBP :)
-
[quote name='ajeczka']Nie będzie o chamstwie, wręcz przeciwnie. Nie przyłączę się do nielubienia Onków, sama miałam mixa i to był super pies. Musieliśmy tylko doszlifować ten diament. Dzisiaj, na porannym spacerze spotkaliśmy dwa onki luzem z właścicielem. Zobaczyli nas z daleka. Facet odwołał swoje psy i szli dalej bez smyczy. Mój przy nodze, psy obwąchały się z daleka i już. Naszymi podbiegaczami są goldeny i labradory, bo to one najczęściej biegają po lesie bez smyczy. Chyba mieszkam w zagłębiu grzecznych onków. Niestety, jak pies podbiega do nas od tyłu rudy reaguje nerwowo.[/QUOTE] No, jeden z moich psów to ONek. Też nie podbiega mimo, że ma dopiero 8 miesięcy i że widzę, że czasem miałby ochotę. Ale słucha się. Myślę, że to zależy od właściciela. Podpytałam mojego weta o to, ona mówi, że najwięcej psów z pogryznieniami jakie widzi to labki i goldeny. Mówi, że właścicielom się wydaje, że tych psów nie trzeba szkolić i puszczają je w samopas. Prędzej czy później trafiają na silniejszego od siebie. Nie ma co uciekac w stereotypy, bo naprawdę sporo zależy od człowieka.
-
[quote name='evel'] Ja ostatnio się poddałam. Szłam po wąskim chodniku, po drugiej stronie ulicy maszerował shih tzu, nagle jakieś 50 kroków przed nami z klatki wyłazi facet a za nim młody leonberger luzem. Na środku osiedla, całego poprzecinanego ruchliwymi uliczkami. Stanęłam, sucz też, czekamy na rozwój wypadków. Pan nie poczuł się zobligowany do zapięcia psa (zresztą, ja przepraszam bardzo, ale po spojrzeniu na pana miałam od razu skojarzenie ze starym, grubym, wiecznie pod wpływem % sołtysem :evil_lol:), więc westchnęłam ciężko, poleciłam suczy wskoczyć na ręce i minęliśmy się bez słowa. Leon powąchał suczę, na co ona odpowiedziała gardłowym warkotem, ale po moim upomnieniu się ogarnęła. Cóż...[/QUOTE] U nas łazi taki berneńczyk. Państwu sie wydaje, że on zawsze bedzie słodziakiem, a tymczasem pieskowi stuknęły dwa lata i dojrzewa (u ogromniastych dłużej to trwa). Obszczekuje wszystko. Niby nie podchodzi ale nic nie wiadomo, bo ostatnio jeżył się, warczał i machał podniesionym ogonem jednocześnie próbując nas zajść od tyłu. Pańcia nawet smyczy przy sobie nie miała, a ja już sięgałam po gaz, bo niestety, pies szczerzył kły a nie będe narażać swoich na taką traumę.
-
[quote name='dog193']W niedzielę skończy 5 miesięcy :) Ten jego lęk przed szczekaniem odkryłam całkiem niedawno, nie wiem, czy wcześniej po prostu nie spotykaliśmy szczekających psów, czy to pojawiło się u niego z czasem. Tak, mały miał kilka nieprzyjemnych sytuacji z psami, patrz dwa moje posty wyżej. Na samym początku zerwał mi komendę i pobiegł do psa, który go przeorał po ziemi (tu ewidentnie moja wina). Potem to psy podbiegały do niego, taranowały, szczekały, goniły, rzucały się na smyczy... Na to już nie miałam wpływu, bo nawet nie zdążyłam zareagować. Na szkoleniu spotkaliśmy kilka fajnych psiaków, teraz będziemy się spotykać z Anulą i Bono, Boczek też się poprawnie zachowuje, jak mały przesadza to udziela mu reprymendy ;) U nas jest też pani z bardzo fajną dalmatynką (ale mało delikatną ;)), myślę, że z nimi też się spotykać możemy. Ale on się psów nie boi - boi się szczekania...[/QUOTE] Może skojarzył szczekanie psa z byciem 'przeoranym' po ziemi. Niektórzy uważają, że istnieje coś takiego jak druga faza lękowa, kiedy to następuje wzrost zachowań lękliwych. Taki regres przed kolejnym skokiem rozwojowym, jak u dzieci ;) Nie martwiłabym się za bardzo, dopóki pies jest młody warto skupić się na odwracaniu uwagi i jakiś tam pozytywnych skojarzeniach, czy to smaczek czy zabawka. No i nie napinać się, bo pies to wyczuwa. Można ignorować ale jeślipies za bardzo panikuje, to raczej należy go zabrać. Zasada ze szczeniakami jest taka, że nie pakujemy ich w sytuacje, w których sobie nie poradzą. Jak z dziećmi ;) :)
-
[quote name='dog193']Strix, wiem, że to nie tylko faza rozwoju, ale nie mam pojęcia, skąd u niego ten lęk się wziął, socializację miał bardzo dobrą...[/QUOTE] A w jakim jest wieku? I czy jak sie socjalizował to pod kontrolą i z fajnymi psami czy też zdarzało się, że psy robił z nim co chciały? Bo część psów lubi sobie podporządkowywać szczeniaki za wszelką cenę, poza tym szczeniak moze się zwyczajnie bać innego psa i wtedy nie należy go do niczego zmuszać. Mojego Fausta własnie tak spaprano, że najpierw go odłączono od matki o wiele za wczesnie a potem 'socjalizowano' puszczając luzem po gospodarstwie z innymi dorosłymi psami, które robiły ze szczylem, co chciały. No i efekty mam do dzis ;)
-
[quote name='ladySwallow']Strix, jak już lubisz tak wytykać innym ;) to jesteś wcale nie lepsza, pisząc takiego posta ;)[/QUOTE] Widzisz, nie zależy mi na byciu lepszą od nikogo. Moja cierpliwość też ma swoje granice.
-
[quote name='zootechniczka'] Spoko może i ich nie lubisz. .Choć tak naprawdę pewnie większość owczarków które spotkałaś to psy w typie owczarka. Ale nie musisz tak swojej nienawści do tych psów ciągle poskreślać chyba już każdy kto czyta ten wątek zauważył że ich nie lubisz. A po zatem to wątek o chamstwie psiarzy a nie która rasa jest najgorsza.[/QUOTE] Widziasz, pannica najeżdża na owczarki, bo ja mam owczarka. Panna ma do mnie jakieś wąty, które ciągnie tu już od dłuższego czasu. Chodzi o to, że nie podoba jej się, że studiuję behawiorystykę i że mam doświadczenie w pracy z pami, o czym z resztą otwarcie napisała. Jak poczytasz jej wcześniejsze posty to widać wyraźnie. Ale w sumie nie zachęcam, bo szkoda czasu i nudna lektura. Tak czy inaczej jej zachowania to taka agresja podbiegacza, który na atak frontalny jest zbyt tchórzliwy ale podbiega od tyłu i podszczypuje w ogon. Najlepiej ignorować. ;)
-
[quote name='dog193'] Jupi jest teraz w fazie rozwoju "wszystko dostrzegam i ten świat jest naprawdę straszny", PANICZNIE boi się szczekania innych psów - kiedy tylko je słyszy, podkula ogon i ucieka, przed siebie, z klapkami na oczach. [/QUOTE] To mi wyglada trochę zbyt ekstremalnie jak na fazę rozwoju, raczej na jakieś zaburzenia lękowe... . Może nagraj szczekanie psów na taśmę i puszczaj w domu? To dość dobra metoda na odczulenie psa. Są gotowe kasety, jeśli nie ma na allegro, to mogę sprawdzić na ebayu zagranicznym i dam Ci cynk o cenach. :) Najpierw się pusza cicho, np podczas zabawy z psem a potem stopniowo coraz głosniej. I doskonale Cię rozumiem, też miałam jazdy z podbiegaczami, które robiły z moim Faustem co chciały jak był mały. A potem on urósł i zdecydował, że teraz on będzie robił to samo. Sporo wysiłku mnie kosztowało odkręcanie tego a i tak nie jest 100% dobrze, bo widzę, że się czasem jeży bez wyraźnego powodu :shake:
-
[quote name='gops']czasami się zastanwiam czy TY na pewno myślisz zanim wyślesz post.;)[/QUOTE] Raczej na pewno nie myśli. Albo myśłi, jakby tu komuś dokopać ale sposób, w jaki to robi nadaje się do przedszkola. Zupełni jakby myślała, że ktoś się przejmuje tym, co ona wypisuje. Z tym, że jesli pannica na widok owczarka się spina i zaczyna jazgotać albo wgapiać mu się w oczy, to nie dziwię sie owczarkom, że dostają jazdy. To bardzo reaktywne psy i w dodatku doskonale wyczuwają intencje osoby. ;)
-
[quote name='Diora']Marna prowokacja :grins: :stupid:[/QUOTE] Dlatego nie reagujemy. Są wśród nas ludzie, którzy muszą sobie znalexć wroga, żeby samemu poczuć się lepszymi i nic na to nie poradzimy, bo póki co, na głupotę nie ma lekarstwa :)
-
[quote name='Soko']U mnie chyba się cuda dzieją, bo facet niegdyś wołający 50 razy "do mnie" teraz chodzi z psem luzem a psu ani w głowie podbiec, a wcześniej dowołać się nie mógł.. hm jakieś szkolenie i pies-anioł? ;) [/QUOTE] Pewnie się szarpnął i kupił obrożę wibracyjną z nadajnikiem.
-
[quote name='Sybel']Co do astki - może gaz pomoŻe, a może następnym razem na Twój widok pan suce kaganiec zdejmie... Mam wrażenie, ze to taki "ziomuś", co to jest królem okolicy. Jeszcze małej krzywdy narobi. Do bani sprawa, najlepiej by było pogadać z innymi psiarzami i popytać, czy też mają problem. Jeśli tak, to może kolektywne zgłoszenie coś da.[/QUOTE] Ja myślę, że on ten kaganiec wcześniej czy później zdejmie i tak i dlatego nosiłabym gaz. Bo kaganiec może sie poluzować i bez ingerencji właściciela. Znam ten typ psa, mój Faust do niedawna tylko z dużymi się bawił a małe gnoił, zwłaszcza w typie JRT. Gnoił, bo mógł, bo go JRT pogryzł jak był mały i sobie zapamietał. Teraz już jest lepiej ale kiedy miał jeszcze swoje jazdy to nie do pomyślenia było dla mnie spuszczenie go ze smyczy żeby się 'pobawił' z jakimś maluchem. Ten facio robi swojej suce niedźwiedzią przysługę, bo prędzej czy później znajdzie się w okolicy większa suka, która po prostu spuści podbiegaczce manto. Ja zawsze nosze gaz chociaż użyłam go chyba tylko dwa razy w sytuacji kiedy obcy pies był sporo większy od mojego, agresywny a właściciel albo nie było w pobliżu albo się nie interesował, a ja nie mogłam tego psa odgonić. Po prostu wiem, że jeśli trafi się agresywny pies luzem to jeśli nie uda mi się go odgonić mam w zanadrzu coś jeszcze. Ostatnią rzecza jakiej chcę to żeby mój ONek posmakował w walce z innym psem albo został pogryziony. Fausta to spotkało wielokrotnie i widzę, jaki jest skrzywiony. Co do kagańców, to moi znajomi entuzjaści Schutzhund używają wyłacznie metalowych albo plastikowych, bo mówią, że materiałowe się zniekształcają i pies nie może otworzyć mordy (a jak może to moze i ugryźć, bo nie ma zabezpieczenia z przodu) a skórzane się kurczą pod wpływem wilgoci. Mój wet też zaleca plastikowe, bo zeszłego lata miał u siebie labka, który umarł z przegrzania - miał materiałowy kaganiec i nie mógł otworzyć pyska, a jak wiadomo tak psy oddają ciepło. No i niestety przegrzał się. Ja też z poprzednim OKkiem używałam metalowego, bo taki najbardziej mu odpowiadał (miał 3 różne). No, ale co kto lubi. W każdym razie pan od amstaffki to zwykły idiota a z takimi trzeba niestety ostro niezaleznie od tego, jaki kaganiec ma jego pies.
-
[quote name='evel']Szarżująca amstafka, vol. 2. Idziemy, widzę, że lezie astka (w kagańcu!) luzem, stopuję swoją sukę, która zaczyna histerycznie szczekać (bo pamięta tę spasioną cholerę zapewne). Na co astka w ciszy i spokoju ruszyła na moją sukę i dawaj ją okładać kagańcem. Pan bez reakcji. Na moją uwagę, że może by *** zabrał łaskawie psa, odpowiada, że... SUKA NIC NIE ZROBI, BO MA KAGANIEC! W przypływie wściekłej furii mowę mi odjęło, przyznam szczerze. Pan poszedł dalej, twierdząc, że to mój pies jest agresywny, bo zaczął szczekać (mój pies w danej chwili skuczał pod moimi nogami, ja akurat złapałam astkę za łańcuszek i odciągnęłam - [B]pan nawet nie zawołał swojej suki!!![/B]). Spytałam, czy robi sobie jaja. Pan stwierdził, że skoro mój pies szczeka ze strachu to się nadaje do psychiatry. Pan jest nadętym dupkiem widzącym tylko koniuszek własnego nosa, na dodatek cwaniaczył, bo to taki fun sobie poużywać na młodej dziewczynie, nie? No to zobaczymy, czy dalej będzie taki mądry, jak mu dopieprzą mandat za agresywnego psa bez należytej kontroli, a ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby pan się jednak poczuł do naruszenia swojej osobowej godności i zapinania własnego (nieodwoływalnego?) agresywnego psa na smycz. Choćbym miała słać pismo za pismem, ruszyć lokalne media, niebo i ziemię.[/QUOTE] Następnym razem najpierw nagraj tego psa luzem kamerą w telefonie a potem spsikaj gazem. Wiem, wiem, ale jesli własciciel jest niekooperatywny to to jest jedyna metoda na to, żeby pies sie nauczył omijać Twojego. Kagańcem tez można zrobić krzywdę, poza tym liczy się sam fakt napaści. Twój pies boi się tak samo, kaganiec czy nie. Do psychiatry to nadaje się pan i jego pies, który rzuca się na inne. Tacy ludzie tylko psują opinię rasom. Kup ten gaz, serio. Acha, Twój pies o ile jest na smyczy ma prawo szczekac ile chce pomiędzy godziną 6 rano a 22.00. Natomiast pies, który rzuca się na inne, nieważne szczekajace czy nie, ma być na smyczy, bo jest agresywny. Jesli nic nie zrobisz, to Twój pies zacznie panikowac jeszcze bardziej, bo w jego oczach Ty go nie chronisz przed atakiem i ona musi sama odstraszać inne psy. Stąd to szczekanie. Mój Faust też kiedyś panikował, bo był po przejściach. Powinnaś zobaczyć jego minę jak pierwszy raz psiknełam agresywnego rottka, któremu momentalnie przeszła ochota na walkę ;). Stopniowo pies się nauczył, że odstraszanie agresorów może zostawić mi. Tzn dalej wydziwia czasami ale już nie tak jak kiedyś.
-
[quote name='sachma']e tam, do mnie pan miał pretensje że jestem na psim wybiegu.. nie że długo, nie że nie pozwalam innym skorzystać, ale sam fakt że tam przebywam, bo on chce psa puścić a nie może bo mój biega o.O' ja nie miałabym nic przeciw, bo Lenny lubi inne psy, ale jego pies był agresywny nie tylko do mojego psa, ale i do mnie - Lenny siedział w krzakach i nie było go widać, a pies darł japę na mnie, a jak Lennego zobaczył to aż się zapowietrzać zaczął o.O'[/QUOTE] Nie będe ukrywac, że jak Faust do nas trafił to aniołkiem nie był. Ale z tego właśnie powodu nie łaził luzem. Teraz maniery ma ok, reaguje intensywnie tylko jesli jakiś pies np. skoczy na niego z rozpędu bez wcześniejszego przywitania itp. Na tym samym spacerze spotkaliśmy begajacego luzem malutkiego mieszanca pekińczyka, który dzielnie się pobawił z moimi nie zwracając uwagi na różnice wagowe ;) Nie mam nic do miłych psów biegajacych luzem ale nachalne, konfrontacyjne i agresywne sztuki powinny moim zdaniem łazić na smyczy. No ale jak oczekiwac od psa, żeby był miły skoro właściciel wyjeżdża do mnie z gębą tak, że aż mój pies na niego szczeka? ;) Przykład idzie z góry.... .
-
Mój Bruno dzisiaj się rozszczekał ale na właściciela, nie na jego psa! Poszliśmy rano do innego parku niż zwykle, takiego małego. Słońce świeciło i było bardzo przyjemnie. Był tam pan z psem, sporym mieszańcem wyżła, na luzie. Moje oba na smyczy, zignorowały tamtego psa i zajeły się swoimi sprawami. Tamten pies wiem, że bywa agresywny, bo kiedyś rzucił się na Fausta jak ten jeszcze był mały (też był luzem) i wiem, ze na inne psy tez się rzuca, bo widziałam. Widziałam, że facet jakiś naburmuszony, zapiał psa na smycz i poszedł sobie coś tam burcząc pod nosem. W sumie mało mnie to obchodziło, pomyślałam, że moze jest na kacu dlatego taki nie w humorze. Po kilku minutach poszliśmy na dalszy spacer. Za rogiem jest boisko do koszykówki i widzę, że gość znowu z psem na luzie łazi. No nic, stwierdziłam, że widocznie pies już poprawił swoje maniery, moze był na szkoleniu itp. Stanęliśmy na trawniku nieopodal, żeby pana i psa nie rozpraszać i moje sobie coś tam wąchają. Bruno spojrzał na tego wyżłowatego ale jak go zawołałam to przestał się interesować. Facio jak nas zobaczył znowu psa na smycz i podleciał do mnie z pretensjami, że on swojego psa chce spuścić i żebym się nie pałętała ze swoimi! Normalnie bezczelny typ! Jak tylko powiedział dwa słowa Bruno się rozszczekał (widocznie zna się na ludziach ;)). Ja mu na to, że jak chce to niech psa spuszcza, moje nie są agresywne, chętnie się pobawią. On mi na to naburmuszony, żebym nie była taka mądra! Najlepsze jest to, że wielokrotnie widziałam jak jego pies napastuje mniejsze psy i wtedy jakoś pan nie zapinał go na smycz tylko udawał, że nie widzi. On dobrze wie, że jego pies lubi konfrontacje i nie podobało mu się, że moje dwa mogłyby skutecznie się obronić. Coś tam jeszcze marudził, więc mu powiedziałam, że jak nie potrafi psa nauczyć żeby nie leciał z zębami do innych psów, to niech go spuszcza w lesie a nie w centrum miasta. Dla mnie taka logika jest niepojęta. Jego pies jest luzem i agresywny, moje na smyczy i chcą się bawić ale pretensje ma do mnie, że w ogóle śmiem psy wyprowadzać?
-
[quote name='panbazyl']może miałaś psa innych poglądów religijnych?[/QUOTE] Możliwe. na pewno nie chodziło o kolor,o ja tez chodze na czarno cały czas i sporo moich znajomych też, więc chodziło o coś innego. Może po prostu pies wyczuł złego człowieka ;) O tym proboszczu różne słuchy chodziły... . ;)
-
[quote name='psiakiGabi']U nas pod nadzorem dogaduje się z sukami, pod warunkiem, że suka nie prowokuje, ale to pod naszym nadzorem. Nowy dom musiałby na początku pilnować go z suka, no i karmienie osobno bo przed innymi pilnuje swojej michy, ale to uważam nie problem, pies zjada, michę się zabiera i tyle.[/QUOTE] Ok, to ja w takim razie napisze w kolejnym ogłoszeniu, że pies jest bardzo przyjacielski wobec ludzi, natomiast wobec psów jest dominujący i może być albo jedynym psem w domu albo ewentualnie mieszkać z uległą suczką. Ok? Acha, aukcje na ebayu się skończyły i niestety nikt nie kupił cegiełki (z wyjątkiem mnie, kliknęłam na próbę, żeby sprawdzić, czy działa ;) ). No cóż, za jakiś czas spróbuję znów, może na wiosnę ludzie będa lepiej usposobieni ;)
-
[quote name='a_niusia']dla mnie EOT. nie chce znizac sie do twojego poziomu i z toba dluzej korespondowac. bardzo prosze, abys to uszanowala.[/QUOTE] Skoro to dla Ciebie EOT (=end of topic = koniec tematu) to bądź konsekwentna i nie odpisuj na moje posty. To Ty zaczęlaś obrazanie mnie i bardzo sie ciesze, że uznałaś, że nie chcesz kontynuować tematu. Więc nie kontynuuj :) [quote name='Cockermaniaczka'] Puscilam go na naszej ulicy ze smyczy,prawie ze pod domem...Nie zauwazylam tylko ze szla akurat jakas zakonnica...Negro do niej zaczal burczec,oszczekiwac...:roll: [/QUOTE] Mój ś.p. owczarek niemiecki bardzo nie lubił księży. Ja ich też nie lubię, więc może po prostu wyczuł moje nastawienie. W każdym razie też w młodości zdarzyło mu się obszczekać procesję i to nie raz. Jak był wyszkolony to nie szczekał ale widać było, że widok księdza nie jest mu po drodze ;)
-
[quote name='a_niusia']dla mnie EOT. nie chce znizac sie do twojego poziomu i z toba dluzej korespondowac. bardzo prosze, abys to uszanowala.[/QUOTE] Skoro to dla Ciebie EOT (=end of topic = koniec tematu) to bądź konsekwentna i nie odpisuj na moje posty. To Ty zaczęlaś obrażanie mnie i bardzo sie ciesze, że uznałaś, że nie chcesz kontynuować tematu. Więc nie kontynuuj :) [quote name='Cockermaniaczka'] Puscilam go na naszej ulicy ze smyczy,prawie ze pod domem...Nie zauwazylam tylko ze szla akurat jakas zakonnica...Negro do niej zaczal burczec,oszczekiwac...:roll: [/QUOTE] Mój ś.p. owczarek niemiecki bardzo nie lubił księży. Ja ich też nie lubię, więc może po prostu wyczuł moje nastawienie. W każdym razie też w młodości zdarzyło mu się obszczekać procesję i to nie raz. Jak był wyszkolony to nie szczekał ale widać było, że widok księdza nie jest mu po drodze ;)
-
[quote name='a_niusia']sluchaj jeszcze raz sie do mnie przypieprzysz na tym swoim zenujaco niskim poziomie, to zglosze zly post.[/QUOTE] No cóż, zobaczmy: [quote name='a_niusia']... ale:))) sa osoby, ktore "maja 15 lat doswiadczenia" i nawet z kosmosu zrobia tobie i twoim psom psychoanalize. [/QUOTE] [quote name='a_niusia']ja uwazam, ze jak ktos mastabilne psychicznie psy, ktorych zycie nie polega tylko na aportowaniu pilki na lince, dobrze socjalizowane z innymi przedstawicielami swojego gatunku, to ma duzo mniej problemow i moze wypowiadac sie tez w innych tematach niz chamstwo psiarzy i chetnie spotyka na spacerach innych psiarzy.[/QUOTE] [quote name='a_niusia']dobra, chyba wiesz i rozumiesz do czego konkretnie nawiazuje.[/QUOTE] Kto się do kogo przypieprza? Ja tylko komentuję posty, póki co, to jest na forum dozwolone.
-
[quote name='a_niusia']moj facet to by sam go przyprowadzil do chaty i jeszcze by mu zarcie zrobil wyjatkowo dobre, zeby na pewno zjadl. .[/QUOTE] Cóż, jak się nie ma empatii to pozostaje licytacja... . Myśmy kiedyś znaleźli psa w lesie, latał luzem a była zima i mróz. Już mieliśmy go brać (sam nam wlazł do samochodu), ale odnalazł się 'właściciel'. Właściwie od razu było widomo, że pies zostałby z nami max kilka dni, do czasu zgłoszenia się właściciela albo znalezienia domu. Po prostu czasem warto takie sprawy obgadać na zapas i wtedy jeśli zdarzy się sytuacja mocno stresowa, to każde już wie, na czym stoi. Ale widzę, że u Was, [B]Darunia[/B], już wszystko zostało wyjaśnione ;) Co do uwagi [B]Blackraven[/B], to nie jest wcale od czapy. Moja koleżanka kiedyś chciała zabrałać do domu psa, który stał przywiązany na mrozie pod Tesco ponad dwie godziny! Nawet poprosiła panią w punkcie obsługi klienta, żeby ogłosiła przez megafon, że pies marznie, ale nikt nie wyszedł. Potem rzekomy właścciel pogonił za nią i zawołał i policję i ochronę. Na szczęście ochroniarze mieli łeb na karku i wytłumaczyli policjanom, że pies stał i marzł a pani ich pytała, do kogo piesek należy i się o niego martwiła. Podobno piesek rodowodowy, więc pańcio się pewnie przestraszył, że mu dochód z pseudo spadnie jak mu go ukradną.... .
-
[quote name='darunia-puma']......ale ja zawsze będę taka, jeśli będzie potrzeba oddam rękę za zwierze.....I KONIEC!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] Mąż pewnie ma wizję domu jak u Violetty Villas i panikuje. Może po prostu umówcie się, że na stałe żadnych więcej zwierząt ale w sytuacji podbramkowej bierzecie psa i znajdujesz mu dom, tzn aktywnie tego domu szukasz. My mamy dwa psy na stałe, oba 'z odzysku' ale mamy umowę, że w razie czego możemy dać dom tymczasowy jednak jedynie w sytuacji typu znajdujemy psa w lesie itp. Po prostu pogadaj z mężem. Ja ze swoim pogadałam i pomogło. W ostateczności lepiej takiego psa odwieźć do schroniska niż pozwolić mu zamarznąć, bo pan w pijanym widzie o nim zapomniał.
-
[quote name='psiakiGabi']Z psami samcami raczej na stałe się nie dogada :([/QUOTE] Acha, dobrze wiedzieć, dzięki.
-
Dostałam jedno pytanie o Rustiego, ale pani zależy, żeby on nie był agresywny wobec innych psów, więc, jak to mówią, nie chwal dnia... . Wiem, że po zmianie diety Rustiemu się polepszyło, ale możecie mi pwoiedzieć coś wiecej o jego stosunku do innych samców? Pani mieszka na farmie i ma już psy-samce, więc dlatego to takie ważne. Acha, wpłaciłam za luty na paypala kilka dni temu.
-
[quote name='Soko']Ja chodzę od niedawna na spacery z suką ONka, która wiecznie by się chciała bawić, niestety bardzo brutalnie (łańcuch, braki w socjalizacji) mimo, że bez złych zamiarów. Wątpię, by jakieś dziecko uszłoby z tego cało, gdyby zechciała się z nim pobawić..[/QUOTE] Nie no, tamten złapał dziecko w okolice szyi i ciągnął po ziemi oraz potrząsał.... . Po prostu niektórzy ludzie uważają, że pies zawsze chce się bawić. Też to widze na spacerach - duży pies luzem rzuca się na małego na smyczy a właściciel dużego swoje - w wolnym tłumaczeniu na polski 'paaani, ale on sie chce bawić'.