strix
Deleted-
Posts
808 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by strix
-
[quote name='Erica'][B]strix[/B] - Ja wcalę nie bronię zachowania tamtego RR - żeby nie było- podaję tylko ciekawostkę;) Rhodesiany mają trochę inne "reguły gry" kiedy się bawią. Ich mowa ciała bardziej przypomina atak: pokazują zęby, gulgoczą, jest więcej skakania na grzbiet "przeciwnika" i przewracania siebie nawzajem. Podobno ten typ "już tak ma", niby wzięło im się stąd, że na lwy też napadały całym ciałem. :cool3:[/QUOTE] Cóż, mój Faust ma wyjątkowo bezpardonowy sposób zabawy, który wielu psom nie odpowiada. Dlatego NIGDY nie pozwalam mu podbiegać do psów i ich zaczepiać i zawsze grzecznie pytam, czy moga się pobawić. Nie ma tez mowy o molestowaniu szczeniaków. Dodatkowo Faust został nauczony, że bawi się i przestaje na komendę. W ten sposób może dzielić przestrzeń z psami, które nie chcą się z nim bawić. Natomiast Faust nigdy nie wspina się na inne psy, nie próbuje kopulować, nie gryzie itp. Po prostu bawi się jak koń, na całego ;) Jeśli ktoś ma takiego psa, to niech go trzyma na smyczy albo wyszkoli tak, zeby się nie oddalał i nie napastował wszystkich psów w parku. Bruno nie ma skłonności do dominacji, a już na pewno jest wyjatkowo spokojny jak na ONka. Bawi się z dorosłymi i dorodnymi rottkami, dobkami, nawet z dogue de bordeaux mimo, że ten pies wielu innych, w tym Fausta, nie toleruje. Natomiast nikt mi nie wmówi,że pies wpadajacy na innego psa i usiłujacy go gwałcić jednocześnie gryząc to jest idealny towarzysz zabaw. Nie jest i nie zgadzam się, żeby mój szczeniak był w ten sposób traktowany. To, co zaskoczyło Bruna to właśnie fakt, że ów pies nie zastosował się do rytuału powitania tylko po prostu bezczelnie na dzień dobry zaczął Bruna gonić a potem wbił go w ziemię. I cieszę, się, że oberwał szczypca w du*ę od Fausta, bo kto wie, jakby się to skończyło. Na oko to ja ważę mniej niż tamten pies. Starszy pies ma prawo ustawić szczeniaka gdy ten za mocno dokazuje, ale powinien to zrobić w sposób delikatny, choć stanowczy. Napadanie na inne psy nie jest zachowaniem społecznym tylko antyspołecznym.
-
[quote name='a_niusia']to warto nakreslic problem odrzau zamiast sie rzucac jak rozhisteryzowany owczarek niemiecki zarzucajac innym brak wiedzy (tylko dalej mnie ciekawi jakiej konkretnie wiedzy i na jakiej podstawie). tak, moim zdaniem normalny pies napada na szczenieta i je gryzie. im mocniej, tym lepiej. cos jeszcze madrego chcesz mi udowodnic?[/QUOTE] Pozwolę sobie zauważyć, że to Ty się rzuciłaś na mój post jak wygłodzony ONek na kość i Ty teraz próbujesz coś wszystkim udowodnić. Nie szkoda Ci czasu?
-
[quote name='motyleqq']nawet jeśli to nie jest synonim, to nie ma to znaczenia. nieważne, czy ten szczeniak kuleje czy nie. faktem jest że pies, który podbiegł, wlazł na niego i używał zębów. chyba nie nazwiesz tego przywitaniem, na które można sobie spokojnie, bez nerwów patrzeć?[/QUOTE] No właśnie. I fakt, ze moje oba psy są obrze ułożone i zsocjalizowane nie ma tu nic do rzeczy, bo to ten inny pies okazał się agresorem. Bruno przeraźliwie piszczał i próbował się wyrwać i wtedy nastąpiła eskalacja agresji. Nie dziwię się mu, że nie chciał być gwałcony przez 55 kg cielę i próbował uciec. Pisk szczeniaka to dla normalnego psa znak, że ma przestać.
-
[quote name='Soko'] Wychowanie TWOJEGO psa nie ma nic do tego, że agresywny podbiegacz o parze większej niż Twoja może spartaczyć Twojemu psu psychikę i go zagryźć, a właśnie tego ja, strix i wiele innych chcemy uniknąć.[/QUOTE] Lepiej bym tego nie ujęła.
-
[quote name='a_niusia']jaka zawisc? o co? jest po prostu madrze socjalizowany i umie sie zachowac przy starszym psie.[/QUOTE] Mój szczeniak też się nie boi i nie bał się dopóki nie został przyciśnięty do ziemi tak, że zabrakło mu tchu i pogryziony. Problem w tym, że to ów podbiegacz był niezsocjalizowany i zamiast się bawić, próbował pokazac, kto tu rządzi. Dobrze,że Faust podbiegł i ugryzł go w zad tak, że debil odskoczył od Bruna i zaczął gonić Fausta. A że Faust to mieszaniec whippeta albo greyhounda (38kg), cielę nie miało szans :eviltong: Widac było, że Fausta też chciał pogryźć, ale jak go odwołałam, to cielak nie śmiał podejść do mnie drugi raz i zrezygnował. Co nie znaczy, że wrócił do właściciela mimo, że tamten go wołał. Jeśli Twoim zdaniem tak zachowuje się normalny pies, to mam nadzieję, że się nigdy we Wrocławiu nie spotkamy. [quote name='a_niusia']sadze, ze za bardzo postawilas sobie za cel wejscie w dyskusje ze mna. nie mam na to ochoty. poza tym warto pokojarzyc troche fakty. najpierw napisane zostalo, ze pies podbiegl. pozniej dopiero, ze pogryzl. nie dam sobie wmowic, ze uwazam, ze gryzienie szczeniat jest normalne, [B]ale tez nie mam zamiaru udowadniac, ze nie jestem wielbladem [/B][B]osobie, ktora sadzi, ze wszystkie rozumy pozjadala[/B]. sorry.[/QUOTE] Jesli masz o mnie jakieś ale, to zapraszam na PW. To Ty zaczęłaś tę dyskusję, ja Cię nie prosiłam, żebyś mi cokolwiek udowadniała. Raczej odwrotnie.
-
[quote name='a_niusia']to pogryzl go, czy podbiegl? bo to roznica. poza tym skad wiesz, jakie mam poglady na zachowania psow? wiem, ze zwykle wiesz wszystko, bo "twoje studia", "15 lat doswiadczenia" itd...ale bez przesady. po prostu sie opanuj i nie wyskakuj jak przewrazliwiony owczarek niemiecki.[/QUOTE] Jaka różnica? Chyba trudno, żeby pogryzł bez wcześniejszego podbiegnięcia? Może przeczytaj mój post jeszcze raz i ze zrozumieniem, to się dowiesz, co się stało sekundę po tym, jak pobiegł. Mnie ani moich psów sympatyczni pobiegacze nie interesują i nie pisze o nich tutaj na wątku. Na wątku piszę wyłacznie o [B]chamskich[/B] psach i [B]chamskich[/B] właścicielach. Teksty ad hominem możesz sobie recytować do lustra, jak lubisz. Widzisz, w przeciwieństwie o Ciebie (tak, zaimki osobowe i dzierżawcze piszemy wielką literą kiedy się do kogoś zwracamy, a propos ''twoje studia''), mam te 15 lat doświaczenia i studia w trakcie. Natomiast sądząc po Twoich wpisach, Ty rekompensujesz sobie brak wiedzy i zawiść bezsensownym dokopywaniem wszystkim wokół. Jeśli Ci się nie podoba ten wątek ani to, co tutaj piszą, to go nie czytaj i tyle. [quote name='a_niusia']no wybacz, ale dla mnie "proba dominaccji w tym przy uzyciu zebow" to nie jest synonim "pogryzl szczeniaka tak, ze kuleje na lape". a dla ciebie jest?[/QUOTE] Owszem. Próba dominacji przy użyciu zębów to zachowanie agresywne a nie zabawa. Jeśli pies dominowany tego nie lubi i się na to nie godzi (całkiem słusznie, bo dlaczego niby jeden pies miałby uznawac zwierzchnictwo innego, którego widzi pierwszy raz w życiu i który zachowije się jak gwałciciel w ciemnej uliczce?), ryzykuje pogryzienie, bo dominant nie da za wygraną. Chyba, że należysz do tych właścicieli, którzy uważają, że kiedy psy usiłują siebie wzajemnie gwałcić to się bawią. Ale musze Cię rozczarować, bo to jest ustalanie hierarchii i z zabawą ma niewiele wspólnego. Niestety, większość ludzi tego nie wie i potem jest płacz i zgrzytanie zębów kiedy wywiąże się walka. Jak mój ONek się bawi z psem, to chwyta kijka i się ganiają i tak na zmianę. Albo razem biegają po piłkę tudzież uprawiają zapasy. Dominowanie, gwałcenie, gryzienie bez inhibicji i przyciskanie z całej siły do ziemi to nie jest zabawa. Wyobraź sobie, że z podbiegaczami też się moje psy bawią. Ale nie z takimi, które na dzień dobry je gwałca i gryzą.
-
[quote name='a_niusia']ej tak szczerze co ci szkodzilo pozwolic sie psom przywitac zamiast sie wkurwiac i robic typowi awanture? szczegolnie, ze tu u nas we wro po miejskich parkach psy biegaja luzem. nawet moje-a tez sa od polowania lecz nie na lwy. moja mlodsza suka ma 5 miesecy i nie jest wystrachana, kiedy podbiega do niej rodezjan. a tez ich tu mamy chyba z 5 jak nie wiecej w poblozu. bo czego ma sie bac? nie jest w koncu lwem:)))[/QUOTE] Tzn uważasz, że dorosły Ridgeback przyduszajacy mojego sześciomiesięcznego psiaka do ziemi tak że ten kwiczy i próbuje się wyrywać oraz kopulujący na nim to jest PRZYWITANIE???? Może poczytaj trochę o psach, to sie dowiesz, ze powitanie nie tak wygląda. Poza tym, każdy szczeniak ma prawo bać się psów i żaden dobrze wychowany pies nie będzie się starał zdominować szczeniaka używając do tego zębów. Tamten pies go zwyczajnie pogryzł, jeszcze teraz Bruno kuleje na łapę, w którą oberwał. A oberwał, bo nie dał się o razu przydusić o ziemi i zgwałcić. Twoje poglądy na zachowania psów są niestety pełne ignorancji. Może jak Twoja suka zostanie pogryziona przez większą i silniejszą, to zrozumiesz, o czym piszę. Za jakiś miesiac albo dwa zacznie tracić szczenięce feromony i wtedy nie będzie już taryfy ulgowej podczas spotkań z innymi sukami. W miejscach publicznych psy powinny być pod kontrolą, ot co.
-
[quote name='Soko']strix, tak offtopem - jeśli masz spokojne psy to być może moja ciocia by mogła się z Tobą spotkać? ;)[/QUOTE] A co ma ciocia? Bo Bruno jest wyjatkowo miły jak na ONka, Faust jest juz właściwie zrehabilitowany ale nie lubi JRT.
-
[quote name='Beatrx']raczej pseudohodowla. a jak się nie rozumie wystawiania onków to i na ich ring się dziwnie patrzy...[/QUOTE] Niestety nie. Większość hodowli ONków na całym świecie jest teraz nastawiona na eksterior i niestety dopuszczają nawet nerwowe i niestabilne psy (niby są testy charakterologiczne ale to ściema, bo zbyt łatwo je zdać). Osobiście widzałam ten proceder w Polsce, UK i Norwegii, ale wiem, że tak się robi niestety wszędzie. U ONków liczy się teraz płaska d*pa a nie charakter. Są oczywiscie porządni hodowcy ale to niestety wyjatki.
-
[quote name='evel'] Ech, gdybym tylko znalazła jakiegoś normalnego ONka, żeby wygasić trochę tę moją histeryczkę - marzenie ściętej głowy chyba :roll:[/QUOTE] Mogę z czystym sumieniem zaoferować swojego, ma bardzo ładne psie maniery, a już zwłaszcza jak na ONka. Ale niestety będę mieszkać we Wrocławiu, więc trochę daleko.
-
Nosz, KURRRR***********AAAA!!!! :angryy::angryy::angryy::angryy: Przepraszam, ale dawno sie tak nie wkurzyłam. Byłam na spacerze w parku, psiaki na smyczy a tu nagle do Bruna podlatuje wielkie ryże coś. Rhodesian Ridgeback (tak, ten od polowania na lwy, LUZEM w miejskim parku!) Puściłam smycz Bruna, bo przecież nie będę go dławić. Tamten debilny pies z ADHD nie dał się ani złapać ani odgonić, próbowałam go nawet kopnąć ale był szybszy. Jego 'zabawa' polegała na próbach dominacji Bruna w tym przy użyciu zębów, więc się wkur*iłam i puścłam smycz Fausta myśląc, że co dwie paszcze to nie jedna. W końcu dostrzegłam pod drzewem właściciela, który NIE REAGOWAŁ! Stał i suszył zęby. Złapałam wystrachanego Bruna, podeszłam do włąściciela i uświadomiałam go, że jeśli jeszcze raz jego pies napadnie na mojego to zosanie albo skopany (a noszę New Rocki i będzie niestety bolało) albo spsikany. Własciciel otworzył gębę nieco szerzej, postał chwilę i po chwili wyartykuował: [I][B]Ale on się chce tylko baaaawić! [/B][/I] Powiedziałam panu prosto z mostu, że to ja wybieram, z jakim psem bawi się mój sześciomiesięczny szczeniak i na pewno nie będzie to niewychowane i seksualnie sfrustrowane bydlę bez manier. Krew mnie zalała, odwołałam Fausta (z nieznośnego agresora zmienił się w 100% odwoływalnego psa!) i zadzwoniłam z komórki na policję. Niestety pan się zmył elegancko (tzn mało elegancko bo jego własny pies nie chciał do niego przyjść), więc mu się upiekło. No ale do następnego razu. Będę juz przygotowana z wykręconym wcześniej 112. Wiem, że ONki mają złą opinię, ale naprawdę wierzę, że przynajmniej część winy leży we właścicielach innych psów. ONki mają bardzo dobrą pamieć i są genetycznie predysponowane do działania w imię zasady 'najlepszą obroną jest atak'. Mają też niski próg pobudliwości, tzn nakręcają się łątwiej niż wiele innych ras. No i jak taki ONek w szczenięctwie padnie ofiarą debilnych właścicieli i ich psów, to potem juz mu zostanie agresja do psów na całe życie.
-
[quote name='ladySwallow'] Albo ludzie, którzy zwyczajnie nie myślą... Coraz większą część społeczeństwa podejrzewam już nie o głupotę, tylko o brak mózgu...[/QUOTE] Możliwe chociaż tamten pies był sporo większy od złośnika moich rodziców i z daleka już widac było, że szczerzy kły, wyrywa się i warczy, więc podejrzewam, że pan (w dresie i łysy, chociaz oczywiście nie dyskryminuję z powodu wyglądu!) chciał sobie urozmaicić niedzielny spacerek z pieskiem. Bo cieszył ryja i wołał 'no dalej' dopóki ze zboża nie wypadł mój ONek. To było w okolicach Gorzowa Wlkp., a wszyscy wiedzą, że w tamtejszych wiochach kwitnie proceder walk psów, więc może pan chciał wykorzystać okazję. Jego pies wyglądał amstaffowato,ale był mixem.
-
[quote name='ladySwallow']U nas pół na pół - ładnie minęliśmy się z duużym, nieco zakręconym na psy owczarek, za to pan od małego, agresywnego kudłacza na nasz widok spuścił go ze smyczy :roll:[/QUOTE] Tego nigdy nie zrozumiem. Swego czasu, jak jeszcze żył mój olbrzymi (56kg, ponad 70cm w kłębie) ONek, wyprowadzałam jego i psa rodziców. Ponieważ pies rodziców, mały kundel, miał do Onka spore 'ale' i ciągle go zaczepiał, nawet na łąkach i polach maszerował na smyczy, a ONek luzem, bo był dobrze wyszkolony i 100% odwoływalny. No i kiedyś na polnej drodze z dala od miasta natknęliśmy się na gościa z jakimś większym mixem, który widział tylko tego małego na smyczy i też spuścił swojego agresora na nasz widok! Zdziwił się bidak, jak z łanów pszenicy wypadł mój wielkopies ;) Do niczego nie doszło, bo ten agresywny pies na widok ONka dał nura w pole i tyle go widziałam. Za to mina jego właściciela - absolutnie bezcenna. ;) Myślę, że ludzie, którzy tak robią to po prostu jacyś psychopaci, których rajcuje widok walki i krwi.
-
[quote name='gryf80']o masz ci los!!no to faktycznie się nie nauczyli,strix-o hill'sie co pisałaś -tzn z czego jest robiony-to gdzieś wyczytane?jeśli tak to mogłabyś podrzucic mi link?[/QUOTE] [url]http://www.bornfreeusa.org/facts.php?more=1&p=359[/url] [url]http://www.healthyhappydogs.com/DogFood[/url] [url]http://www.acreaturecomfort.com/truthaboutpetfood.htm[/url] Przepraszam, że nie po polsku, ale u nas to chyba jeszcze mało znany temat. Hill's jest produkowany przez koncern Colgate-Palmolive, btw.
-
[quote name='Sybel']Moja babcia emerytka karmiła sukę hill'sem light, jak suce się pojawiły problemy z kręgosłupem ;) Także czasem można całkiem skutecznie uświadamiać. Suka przedtem dostawałą ryżyk i dobre mięsko z warzywami :)[/QUOTE] Akurat Hill's nie ma najlepszej opinii jeśli chodzi o suche karmy. To jedna z tych karm, do której wrzucają zwierzeta padłe na skutek chorób, w tym nowotworów spowodowanych chemią dodawaną im do paszy, tzw. roadkill (firmy produkujące karmę dla zwierzą podpisują umowy z zakładami usług komunalnych i te dowożą im padlinę :/) oraz.... ciała psów poddane eutanazji! Hill's jest też naprawdę ciężko obrabiane chemicznie (a na koniec spryskiwane nasyconymi tłuszczami, żeby pieski chciały jeść). Ja moje też karmię mięskiem, rybami, ryżem, warzywami i naturalnymi suplementami (olej z łososia, algi itp). Chyba wszystko zależy od ilości, bo żaden nie jest gruby. :) [quote name='gryf80']czyzby uczyli sie na swych błędach?te smycze rozciagane to niezły wynalazek nawiasem mówiąc,niby pies na smyczy a ma szerszy "zasięg"niz na zwykłej.no i nikt się nie przypieprza,że pies luzem lata[/QUOTE] Jednak się nie nauczyli, bo jak się spotkaliśmy późnym wieczorem, to szczylek już latał bez smyczy i to co gorsza po ulicy, po której jeździły taksówki rozwożące towarzystwo z klubów do domów. :/ Witki mi opadły, ale co zrobię? Znam ich stanowisko, już na ten temat rozmawialiśmy. Tutaj nie ma ani SM ani TOZu, a policja takie zgłoszenia olewa. Najgorsze, że on podbiega do moich, które lubią go coraz mniej.
-
opuchnięte jądra u kastrata - bardzo proszę o szybką odpowiedź
strix replied to karolajn's topic in Weterynaria
Czasami w worku mosznowym po kastracji zbiera się krew, zwłaszcza kiedy pies za dużosię rusza. Dlatego dobrze jest do 3 tygodni po zabiegu ograniczyć ćwiczenia. Taka krew z czasem zasycha i tworzy takie zgrubienie. Brzydko to wygląda ale z czasem się wchłania i jest nieszkodliwe (nazywa się haematoma). Jeden z psów, którymi się zajmowałam to miał, bo pan właściciel na złość żonie dał się pieskowi wybiegać kilka dni po kastracji i mu worek spuchł jak balon :/ No ale rozumiem, że skoro w worku mosznowym były jajka, to nie było to. Trzymam kciuki za dobre wyniki. -
[quote name='ladySwallow'][B]Ludzie - załóżcie osobny temat![/B][/QUOTE] Ok ok, ja już ucinam dyskusję. :oops: Żeby nie było, że cały czas off topic, to właśnie spotkaliśmy na spacerku tego mieszańca, co się kilka dni temu zgubił. No i maszerował na flexi! Co prawda biegał gdzie chciał i oczywiscie podbiegł do nas, ale to już i tak coś, bo zanim zaginął, właściciele nawet nie nosili przy sobie smyczy!
-
[quote name='Amber']Rozumiem, że naukowcy z UK są mądrzejsi od tych z USA (już nie mówiąc o polskim bełkocie, a fe!), a twoje książki ze studiów (kiedy je ukończyłaś, to bardzo ważne!?) są mądrzejsze od tamtych (podanych w przypisach). [/QUOTE] Jeszcze ich nie ukończyłam. Owszem, bo tak sie składa, że połowa tych przypisów to artykuły pisane przez panaX i panią Y w necie. Ja tez taki artykuł moge napisac, tylko po co? Natomiast nieliczne przytoczony źródła wyraxnie różnicują kastrację wczesną i późną i wskazują, że to [I]wczesna kastracja moze mieć takie skutki uboczne[/I]. Może, ale ryzyko jest bardzo małe. Może się podszkol z angielskiego na tyle, żeby przeczytać te teksty w oryginale, to wtedy dopiero zobaczysz, jaka tendencyjna jest ta lista, którą przytoczyłaś. [quote name='Amber']Nietrzymanie moczu u suk jest również bzdurą.[/QUOTE] Nie jest, ale dotyczy suk sterylizowanych przed 3. miesiacem życia. Jak już wielokrotnie wspomniałam, nie uważam, żeby taka wczesna sterylizacja była ok. Naprawdę, doczytaj swoje własne źródła. [quote name='Amber']Tak samo jak zmiany hormonalne. Niedoczynność tarczycy. Wchodząc na bardziej niepewny grunt, masz pojęcie, że człowiek jeszcze nie wszystko zbadał i tak naprawdę w wielu dziedzinach nie ma najmniejszego pojęcia czemu dzieje się tak, a nie inaczej? Tj jeżeli jakiś narząd, gruczoł co więcej w psie siedzi to mam wrażenie, że po coś on jest. Biologia nie jest matematyką jak to tu chyba chciałabyś przedstawić i większość rzeczy dzieje się w organizmie kompletnie po swojemu. Co do wykonywania kastracji przed 1 rokiem życia to jest to popularne w niektórych krajach. [/QUOTE] Cóż, ja nie ponosze odpowiedzialności za to, co jest popularne w niektórych krajach. W USA usypia się miliony zwierząt, bo nikt ich nie chce i nie dziwię się, że hodowcy i schroniska sterylizuja tam nawet szczeniaki. Po prostu chcą mieć pewność, że osoba, która tego szczeniaka kupi nie bedzie go rozmnażać. Moze zejdź na ziemię i wtedy okaże się, że Twoje postulaty zwyczajnie nie przystają do rzeczywistości, jaka panuje w owych 'innych krajach'. No właśnie, człowiek nie wszystko jeszcze zbadał, ale Ty już wiesz, że sterylizacja i kastracja są szkodliwe. Pomimo faktu, że miliony sterylizowanych i kastrowanych psów cieszą się długim życiem i dobrym zdrowiem i nie widac, żeby panowała wśród nich jakaś plaga chorób. Gdybyś przeczytała owe teksty odnośnikami do których się tak pasjonujesz, to byś wiedziała, że nietrzymanie moczu dotyczy psów sterylizowanych przed trzecim miesiącem życia. No,ale po co wnikać w takie niuanse, prawda? Lepiej potępić w czambuł całą procedurę. To się dopiero nazywa dojrzałość i zrozumienie faktów. [quote name='Amber']W Norwegii przynajmniej są sprawiedliwi.[/QUOTE] Byłaś? Widziałaś? Bo jedyne, co ja tu widzę to pokątny handel mieszancami, których jest za dużo i które są topione w okolicznych rzekach i stawach albo odstrzeliwane (Norwegia ma 2, po USA współczynnik ilości broni na głowę). Albo wkładane żywcem do zamrażalnika. A policja umywa ręce, bo to sprawa Mattilsynet, które nie robi nic. Ostatnio znaleziono stado huskych, które wyglądały gorzej od tych zagłodzonych dogów, o których było głośno w Polsce. I co? Nic. Nie odebrano ich właścicielowi. A właściciel tłumaczył, że nie ma na jedzenie dla nich, [I]bo mu się rozmnożyły i jest ich za dużo.[/I] Nie wypowidaj się o czymś, co chyba znasz wyłącznie z propagandowych pisemek. Nota bene Turid Rugaas, chyba najbardziej znana norweska behawiorystka jest gorącą zwolenniczką kastracji i sterylizacji. [quote name='Amber']W PL mogę na życzenie, bez kłopotu wypatroszyć zdrową sukę, ale nie mogę już uciąć kawałka ucha. [/QUOTE] No i wyszło szydło z worka, o co tak naprawdę chodzi. Cóż, jesli nie lubisz kłapouchów to przerzuć się na owczarki niemieckie. Dopóki ktoś udowodni jakież to są korzyści z obcinania uszu (poza widzimisię właściciela), to uważam, że jest to słuszna decyzja. Sterylizacja pomaga zwierzetom przetrwać w naszym świecie, obcinanie uszu już niekoniecznie. Jak chcesz o tym dyskutowac, to załóż osobny wątek,bo to nie jest miejsce na dyskusję o tym, że masz żal do prawodawcy, bo sterylizacja jest legalna a kopiowanie uszu nie. W Norwegii też jest nielegalne za to sterylizacja i kastracja już nieługo bedą. Teraz też są legalne w określonych sytuacjach (np. problemy z agresją, hiperseksualność) i sporo wetów je wykonuje na życzenie, bo mają swój rozum. Norweska legislacja jest zwyczajnie stara, ot co. I pozwala na kastrowanie kotów i koni bez podawania powodów, ale nie psów. Ciekawe, co? [quote name='Amber']Sadź te teksty o wspaniałości kastracji wszystkim właścicielom psów ciepiących z powodu tego "zabiegu", że przynajmniej nie torturują swoich psów psychicznie.[/QUOTE] Nie bardzo wiem, czy to jest po polsku napisane? W każdym razie z checią pogadam znimi bezpośrednio, nie musisz robić tutaj za obrońcę uciśnionych. Pomijam fakt, że większość zwierząt cierpi przez weterynarzy wałkoni, którzy spartaczyli robotę i to nie sama procedura jest winna. Może o tym tez poczytaj. [quote name='Amber']Nie bardzo rozumiem jak osoba, która twierdzi, że ma jakieś tam pojęcie o fizjologii tak kompletnie odrzuca wszelkie możliwe skutki uboczne kastracji i pieje nad tym "zabiegiem". Czy to psychiczne czy fizyczne.[/QUOTE] Nieczego nie odrzucam. Po prostu nie potępiam w czambuł, jak Ty. Zbyt wczesna kastracja owszem, może mieć niepożądane skutki, ale ja wcale nie jestem jej zwolenniczką. Jednak rozumiem, że czasami nie ma innego wyjścia. Jak np. w amerykańskich schroniskach, gdzie wydają wyłącznie wysterylizowane zwierzęta, w tym szczeniaki. Ja im się nie dziwię.
-
[quote name='Erica']Nie pozostaje. Pies sam sobie lodówki nie otworzy ;) :D[/QUOTE] Tak ale sporo ludzi nie rozumie, że te cyferki podane na worku z suchą karmą to są dane [B]orientacyjne[/B] i jak pies zaczyna tyć, to oczywiście winna jest kastracja. Bo przecież nie fakt, że pies się uspokoił, nie chodzi nakręcony i w związku z tym powinien jeść mniej... . ;)
-
[quote name='Amber']A to ciekawostka? Według wszystkich liczących się stowarzyszeń behawiorystycznych w UK torturuje mojego psa... :diabloti: Chyba dziś nie zasnę? :lol: A co powiesz w takim razie na to? [B][U]Negatywne skutki kastracji samców:[/U][/B]- [B]jeśli zabieg wykonano poniżej pierwszego roku życia psa, znacząco wzrasta ryzyko osteosarcoma [/B][I](bardzo agresywny nowotwór kości)[/I], - [B]kilkukrotnie zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka serca[/B], - [B]trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy[/B][I] i psa czeka wówczas leczenie substytucyjne do końca życia,[/I] - [B]zwiększa ryzyko upośledzenia starczego[/B][I] - dezorientacja w otoczeniu domowym lub zewnętrznym, problemy w kontaktach z domownikami[/I], -[B] trzykrotnie zwiększa ryzyko otyłości[/B][I], a co za tym idzie wielu problemów zdrowotnych z nią związanych,[/I] - [B]czterokrotnie zwiększa ryzyko nowotworu prostaty[/B].[I] Badania wykazują, że ponad 80% niekastrowanych psów powyżej 5 roku życia rozwija łagodny przerost prostaty. Ale kastrowane psy mają większe niż niekastrowane psy szanse na wystąpienie wysoce złośliwego nowotworu prostaty (adenocarcinoma). Kastrowane psy mają także większą skłonność do pojawienia się przerzutów w płucach[/I], - [B]dwukrotnie zwiększa ryzyko nowotworów dróg moczowych[/B] - [B]zwiększa ryzyko schorzeń układu kostnego[/B] - [B]zwiększa ryzyko nieprawidłowych reakcji poszczepiennych[/B], - [B]zmniejszenie masy mięśniowej[/B], - [B]skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem[/B] [U][B]Niekorzystne skutki kastracji suk:[/B][/U] - [B]przy zabiegu wykonanym poniżej 1 roku życia suki, zwiększa się znamiennie zagrożenie osteosarcoma[/B], - [B]zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka śledziony i serca[/B], - [B]trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy[/B], - [B]zwiększa ryzyko otyłości[/B],[I] ponieważ spowolniony zostaje metabolizm organizmu[/I] - [B]powoduje problemy z nietrzymaniem moczu[/B][I] - u 4-20% suk, częstomocz. Niedobory testosteronu i estrogenów indukują problemy z nietrzymaniem moczu. Pojawiają się zwłaszcza u suk (20%). Rasy większe są bardziej zagrożone tym powikłaniem( boksery do 60%)[/I], - [B]zwiększa ryzyko zakażeń dróg moczowych[/B], - [B]zwiększa ryzyko zmian zapalnych pochwy[/B],[I] zwłaszcza u suk sterylizowanych przed osiągnięciem dojrzałości płciowej,[/I] - [B]zwiększa ryzyko guzów układu moczowego[/B], -[B] zwiększa zagrożenie schorzeniami układu kostno-szkieletowego[/B], - [B]zwiększa zagrożenie niepożądanymi reakcjami poszczepiennymi[/B][I] (nawet do 40%)[/I], - [B]zmienność nastrojów i zwiększenie agresji [/B][I](ostatnie doniesienia)[/I], - [B]zmniejszenie aktywności u psów użytkowych[/B][I] (a nie każdy pies jest tylko ozdobą dywanu czy kanapy)[/I], - [B]zmniejszenie masy mięśniowej[/B], - [B]skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem[/B]. [B]źródło: [URL]http://www.wilczarz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=322&Itemid=6[/URL][/B] [/QUOTE] Co powiem na to? Że ta strona i cytowane na niej badania już dawno została zdyskredytowane :D I ze nie będę przepisywac tutaj książek z moich studiów aby to udowodnić. I że o ile dobrze widzę, nie jest to strona żadnego stowarzyszenia z UK, więc nie rozumiem, jak jakieś polskie ideologiczne brednie miałyby świadczyć o nieprawdziwości mojej wypowiedzi? Ludzie robią różne badania i odczytują wyniki często przez pryzmat swoich własnych przekonań. Przysłowiowi 'amerykańscy naukowcy' dowiedli już wielu rzeczy, które okazały się totalnymi bzdurami. Zapytaj o to ojca Rydzyka, on bardzo lubi cytować amerykańskich naukowców :D W występowaniu raka, miedzy innymi typu sarcoma największą rolę odgrywają predyspozycje genetyczne (zły dobór hodowlany zwłaszcza wśród ras popularnych) i dodatki w złej jakości karmach. Jedynym agrumentem, który wciąż pozostaje jest ryzyko otyłości. Ale ono wynika głównie z faktu, że kastrowany pies po prostu się uspokaja, obniża mu się poziom kortyzolu i adrenaliny (hormony stresu przyspieszające przemianę materii), więc potrzebuje trochę mniej żarcia. Poza tym, jeśli przeczytasz to, co zacytowałaś, to się dowiesz, że [B]owo rzekome ryzyko występuje[/B] [B]wyłącznie podczas wczesnej kastracji, a więc przed 6 miesiacem życia[/B], której ja zwolenniczką nie jestem. Według mnie optymalny czas na kastrację to około 2 roku życia u ras dużych i około 1.2- 1.5 u psów małych. Do tego czasu żaden rak sę nie rozwinie, zachowania związane z nadmiarem testosteronu nie są utrwalone a zwierzę zakończyło już rozwój na tyle, że brak hormonów nie naruszy równowagi. Co do suk to po pierwszym cyklu. Takie jest moje zdanie. EOT, bo to nie ten wątek
-
opuchnięte jądra u kastrata - bardzo proszę o szybką odpowiedź
strix replied to karolajn's topic in Weterynaria
[quote name='karolajn'] Demonik miał ponowną kastrację - ... jajko pójdzie do histopatologii... [/QUOTE] Współczuję, ale nie ma czegoś takiego jak ponowna kastracja, bo jądra nie odorastają. Czyli pies nie był kastrowany, tylko Wam powiedziano, że był. -
[quote name='cienkun'] Bo wszystkie istoty są równe. Człowiek nie jest w niczym lepszy od psa. Oczywiście mamy bardziej rozwiniętą swiadomosć, dzięki temu uświadamiamy sobie ból istnienia w materialnym ciele itd. ale to nie oznacza, że jesteśmy lepsi.[/QUOTE] Tak, są równe ale nie TAKIE SAME. Chyba to rozróżnienie Ci umknęło. Ponieważ są [B]równe ale różne[/B], nie nalezy traktować ich jak ludzi i przypisywac ludzkich cech ale zadac sobie trud zrozumienia danego gatunku. Szacunek do zwierząt nie polega na ich uczłowieczaniu i przypisywaniu im ludzkich cech ale na zrozumieniu ich odmienności. Ty podjąłeś decyzję o nieuprawianiu seksu i nic nam do tego. Ale żaden pies takiej decyzji nie podejmie, bo jest w 100% niewolnikiem instynktu, który mówi mu, że ma się rozmnażać za wszelką cenę. Stąd włóczenie się, agresja, wspinanie się na ogrodzenia itp. Instynkt seksualny jest nadrzędnym instynktem u psów. Dojrzały seksualnie samiec potrafi być tak zafiksowany na sukę, że przestaje jeść. Psy kierują się instynktem, a niemożność zaspokojenia instynktu jest torturą (poczytaj może literature fachową, bo widac, że masz głowę pełną idei ale wiedzy żadnej). Ponieważ mnożenie psów jest skrajną nieodpowiedzialnością, pozostaje sterylizacja, ponieważ wtedy instynkt zanika. Jest to jedyne rozsądne wyjście, ponieważ psy od dawna już nie żyją w swoim naturalnym środowisku i nalezy im ułatwić życie w ludzkim świecie, skoro je do niego zaprosiliśmy. Jeśli kastracja i sterylizacja są takie złe, to złe jest również podawanie zbilansowanej karmy, szkolenie, pozwalanie psu na leżenie na kanapie. Wszysto to jest dla psa nienaturalne. Skoro taki z Ciebie aktywista, to zamiast kłapać na forum załóż stowarzyszenie, które będzie odbierało od weterynarzy niechciane mioty i znajdowało im domy. W gębe każdy jest mocny. Z mojej strony EOT, bo to off topic.
-
[quote name='Szura']Normalnie hodowla kennelowa. :evil_lol: Mnie bawi, jak ludzie mnie uznają za faszystkę, co to jest antykundlowa, bo uznaje R=R i kastrowałaby wszystko, co się da. Mam na roku na studiach pseudohodowczynię, jak otwarcie powiedziałam, co o tym sądzę, to cala grupa na mnie naskoczyła, że szczeniaczki są słodkie, a ja jestem snobką i tylko papierek się dla mnie liczy, a nie pies. Tylko jak im powiedziałam, że mam kundla w typie, odratowanego, właśnie przez takich artystów jak koleżanka pseudo powołanych na świat, to się skończyły argumenty... No może jestem walnięta i pół świata bym najchętniej wykastrowała ;) , ale to nie znaczy, że uważam, że kundelki są gorsze. Są równie wspaniałe - niemniej wolałabym, żeby ich tyle nie było, dla dobra psów.[/QUOTE] W Holandii jest taki przepis, który mówi, że psy nieprzeznaczone do rozrod musza być sterylizowane/kastrowane. Mam sporo znajomych Holendrów i jakoś wszyscy sobie ten przepis chwalą. Im mniej psów się rodzi tym mniej ich potem trzeba usypiać. A eutanazja jest GŁÓWNĄ przyczyną śmierci psów w cywilizowanych krajach. Uważam, że w Polsce to na pewno jest potrzebne, bo jest zwyczajnie za dużo psów, których nikt nie chce. W takiej Norwegii kastracja i sterylizacja są nielegalne i już jest problem z bezpańskimi psami mimo, że kraj jest rozległy, ludzi mało i zazwyczaj na farmach trzyma się po kilka psów. Norweskie organizacje broniące praw zwierząt (jest ich mało) alarmują, że ludzie pozbywają się szczeniąt w brzydki sposób (topienie itp). Policja nie reaguje, bo to nie ich broszka (dosłownie, tak mówią). I się kręci. Być może w Norwegii zmieni się niedługo prawo, bo sami politycy przyznają, że to oszołomstwo a cierpią zwierzęta. Bardziej świadomi właściciele sterylizują psiaki w Szwecji albo przyjmują zwierzaki z Rumunii, Portugalii i Wegier, które już są sterylizowane. Naprawdę, sterylizacja to jedyna droga do ograniczenia populacji psów. Argumenty typu 'a sama się nie wysterylizowałaś' albo 'ale psu będzie przykro' dowodzą ignorancji i uczłowieczania psa. Pies nie jest człowiekiem i w 100% kieruje się instynktem. Tak jak suka nie płacze po młodych, mało tego, w określonym momencie ma ich dość i zaczyna je od siebie odganiać, tak nie będzie smutna jeśli tych szczeniąt mieć nie będzie. Podobnie z samcami - jest wiele dowodów na to, że kastracja znacznie poprawia ich kondycję psychiczną i żadnego na to, że ją niszczy (źródła to moje lektury na studiach, a więc wiarygodne). Tu w Norwegii naprawdę jest duży problem z napalonymi, seksualnie sfrustrowanymi samcami, które albo są agresywne albo chcą gwałcić wszystko co się rusza. Moje psy bawią się tylko z sukami i jednym kastrowanym labkiem, bo dosłownie każdy inny samiec na dzień dobry chce im wsadzić, za przeproszeniem, prącie w odbyt. Żal mi tych psów, bo chodzą jak nakręcone i się po prostu męczą. Spora część włascicieli uważa natomiast, że te próby zgwałcenia to zabawa. Biedacy, po prostu nigdy nie widzieli w swoim życiu normalnie bawiących się psów. W UK oficjalne stanowisko wszystkich liczących się stowarzyszeń behawiorystycznych jest takie, że brak sterylizacji/kastracji psa nieprzeznaczonego do rozrodu jest zwyczajnie znęcaniem się nad tym zwierzęciem. Ponieważ zwierzę w 100% podlega instynktowi i niemożność zaspokojenia owego instynktu jest torturą. A instynkt seksualny jest jednym z najsilniejszych, jeśli nie najsilniejszym.
-
[quote name='a_niusia']no to chyba normalne, co? szczerze gdyby do mnie ktos przyszedl po szczenie do sportu to bym mu powiedziala prawde: jesli myslisz np o dogtrekingu, postaram ci sie wybrac szczenie, ale jesli o agility czy frisbee, pomysl o innej rasie.[/QUOTE] Przepraszam, jesli ktoś nie zrozumiał moich intencji, może nie wyraziłam się dość jasno. Ja nie mam nic przeciwko szukaniu hodowców i inwestowaniu w psa do sportu czy czego tam jeszcze. Ale bardzo mi się nie podoba kiedy osoba uważająca się za miłośniczkę psów odmawia komuś prawa do szukania psa, który jej się podoba w schronisku. Przecież fakt, że ktoś chce psa w typie rasy nie oznacza, że nie może go poszukać w schronisku. Tym bardziej, że alternatywą często jest pseudohodowla. Jeśli chodzi o niechęć [B]Panbazyl[/B] do ciotek adopcyjnych i ich procedur, to ja mam tak samo ze 100% pozytywnymi trenerami. Zdaję sobie sprawę, że na pewno są jacyś porządnie wyedukowani (chociaż czy wtedy byliby zawsze 100% pozytywni??) ale w swojej pracy widziałam tyle psów, które nieomal skończyły z igłą, bo przez długi czas były zwyczajnie nagradzane za warczenie, agresję, nieposłuszeństwo itp i zwyczajnie nie znały żadnych granic. I wiem, że nie wszyscy tak robią, ale ci, z którymi ja się zetknęłam mają na swoim sumieniu sporo psich istnień. I dalej nie widza,co robią źle. Nie rozumieją, że 100% pozytywnym to można i trzeba być podczas nauki komend ale podczas korygowania problemów behawioralnych już niekoniecznie. Jak widać doświadczenie kształtuje nasze przekonania czasami chyba zbyt mocno. EOT ;) teraz już naprawdę ;)
-
[quote name='Brezyl']Wiesz gdyby te osoby wykrzesały z siebie , choćby wizytę w schronisku, to naprawde nie ruszałaby mnie to, ze szukają psa w jakimś typie. Ale zrzucić całą robotę w szukaniu psa na kogoś, bo koleżanki wnuczki mają yorczka pewnie w 80 % z pseudo, a wnusia też chce to dopiero jest hipokryzja.[/QUOTE] Naprawdę to jest dla Ciebie taki problem? Chyba jasne jest, że jeśli ktoś szuka psa i zna kogoś, kto udziela się w schronisku to zapyta tej osoby, czy mają psy w określonym typie. Jeśli to taka obraza majestatu, to należało powiedzieć zainteresowanym wprost, że najlepiej będzie jak same się wybiorą, a nie pluć jadem na bogu ducha winną kobietę. EOT