strix
Deleted-
Posts
808 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by strix
-
[quote name='a_niusia']tak, tak pozbawione empatii:))) jak dla mnie oczywiscie mozesz lazic sobie z pistoletem gazowym, w koncu w pl to legalne. nie mniej jednak ludzie beda postrzegali cie jak totalna idiotke i w koncu ktos doniesie na ciebie, ze lazisz z czyms takim i celujesz do zwierzat w miejscach publicznych, gdzie oprocz zwierzat znajduja sie tez ludzie: dorosli i dzieci. uwazam, ze lazenie na spacery z psem z pistoletem gazowym nie jest normalne.[/QUOTE] Nikt tu nie napisał o używaniu tegoż urządzenia w miejscach publicznych. To już wyłacznie Twoja nadinterpretacja. Widac nie potrafisz wciąż czytać ze zrozumieniem. Dla mnie nie jest normalne zdzielanie każdego owczarka niemieckiego smyczą na wszelki wypadek tylko dlatego, że jest psem określonej rasy :)
-
[quote name='motyleqq']a_nusia, ale Ty masz ułożone, spore suki, które nie wdają się w konflikty ani nie padają ze strachu, prawda? spróbuj wyjść na chociaż jeden spacer z psem, który np wpada w totalną panikę gdy drugi do niego podchodzi. nawet jeśli podchodzi się przywitać i pobawić. i jest taki nie dlatego, że go właściciel nie wychował, ale dlatego że np spędził życie w pseudo w okropnych warunkach. wydaje mi się, że ma się wtedy pełno prawo do bycia frustratem.[/QUOTE] Moje psy nie wpadły w panikę. Siedziały za naszymi nogami. Tzn bały się, było po nich widać ale agresywny był jedynie ten obcy podbiegacz, który chciał je zjeść. Co niby miałabym robić? Pozwolić mu na to? [B]Tamten pies nie chciał się przywitać. [/B]Wystartował z zębami i gdyby nie mój mąż źle by sie to skończyło. Gdyby nie było ze mną mojego męża nie obroniłabym ani siebie ani psów. I stąd pomysł z miotaczem gazu zwanym pistoletem gazowym. A_niusi po prostu brak doświadczenia, bo ma dwie suki w dodatku rasy niekonfliktowej. Pies suki nie zagryzie a innego psa owszem. Poza tym, A_niusiu, jesteś mocno niekonsekwentna, bo [B]sama wielokrotnie pisałaś o tym, jak nienawidzisz podbiegajacych owczarków niemieckich i jak to nie przepuścisz okazji, żeby walnąć je po grzbiecie smyczą. Naprawdę sporo na ten temat tutaj nawypisywałaś.[/B] I jak to jest? Zdzielenie smyczą po grzbiecie owczarka niemieckiego, który może wcale nie ma złych zamiarów jest w porządku ale próba obronienia psa przed innym agresywnym psem, który ma szczęki dwa razy silniejsze niż owczarek niemiecki jest już be? Jeden z moich psów to właśnie ONek i przy bulmastiffie wyglądał jak chucherko. Coś mi to zakrawa na niezłą hipokryzję... . Molosy mają dużą odporność na ból i zdzielenie smyczą raczej je jedynie podjudzi. Dlatego nawet bym nie próbowała. Poza tym, szczęki bullmastiffa to nie to samo co szczęki ONka. Jak już coś złapie, to nie puści. A złapać wyraźnie chciał.
-
[quote name='a_niusia']powiem ci tyle: gdybym zobaczyla kogos z dwoma psami na placzacych sie linkach, ktory celuje w inne psy gazowka, to bym pomyslala "frustrat". a jesli ktos jest feustratem, to przede wszystkim powinien zmienic wlasne nastawienie.[/QUOTE] Cóż, moje psy nie były na plączących się linkach. Były luzem ale przybiegły na komendę (jak zawsze), bo je zawołaliśmy kiedy spostrzegliśmy to zbliżajace się furczące bydlę. Siedziały grzecznie jeden za mną, drugi za moim mężem. To my obracaliśmy się wokół własnej osi żeby uniemożliwić temu psu chwycenie któegoś z naszych. Trzeba czytać ze zrozumieniem :) Cóż, osoby pozbawione empatii nie zrozumieją, dopóki same nie doświadczą... . [B]Gdybym ja zobaczyła kogoś, kto broni swoje psy przed atakiem agresywnego giganta to nie pomyślałabym 'frustrat' tylko starałabym się tej osobie jakoś pomóc. Taka jest miedzy nami różnica.[/B] Skoro z góry założyłaś, że to moje psy były 'na plączących się linkach' a obcy piesek chciał sie bawić, to nie ma dyskusji. Szkoda tylko, że jesteś wobec mnie tak uprzedzona, że przeinaczasz fakty, które opisałam. Po zdarzeniu rozmawiałam z koleżanką, która mieszka w tamtej okolicy. Powiedziała, że na tej plaży zdarzały sie już pogryzienia i zagryzienia a pies odpowiadał podanemu przeze mnie opisowi. Podobno mieszka tam gość, który hoduje bullmastiffy i puszcza je luzem non stop. Ale Ty oczywiście wiesz lepiej :D
-
[quote name='a_niusia']Misiaczku, dla mnie nawet mozesz z kalachem zaczac lazic i nim celowac do psow.[/QUOTE] Skoro Ci to nie przeszkadza, z czym łażę, to po co w ogóle zaczęłaś dyskusję?
-
[quote name='a_niusia']to spoko, kupuj pistolety.[/QUOTE] Myszko, nie wiesz jaka jest różnica pomiedzy prawdziwym pistoletem a pistoletem gazowym? Pistolet gazowy to taki miotacz gazu. Po prostu pozwala wyrzucić gaz na większą odległość. A że nazywa się to pistolet gazowy to nic na to nie poradzę. Działa jak każdy gaz pieprzowy.
-
[quote name='a_niusia']szczerze przerazaja mnie twoje posty. mysle, ze twoj lek to jest w duzej mierze kwestia podejscia. sama mam dwa psy, codziennie chodze z nimi na spacery i nie potrzebuje pistoletu gazowego. przyznaje, ze gdyby spotkala kogos, kto na spacery z psem nosi pistolet gazowy poradzilabym mu psychologa. jesli "nigdy w zyciu" nie balas sie tak, jak wtedy, kiedy podbiegl pies, to tym bardziej polecam. tu sa naprawde rozne wpisy, bo to taki watek, w ktorym wylewa sie pomyje. ale twoje posty sa dla mnie po prostu przerazajace. watpie, zebys mieszkala w jakiejs specjalnej jesli chodzi o psie standardy okolicy, a mimo to czytajac to, co piszesz odnosze wrazenie, ze spacer z psami to jest dla ciebie strasznie wielka spina. w sumie wspolczuje ci tego ogromnie, bo to powinna byc przyjemnosc.[/QUOTE] A_niusiu, ja wiem, ze Ty masz ze mną zadawniony problem, ale naprawdę, mało mnie obchodzi Twoja analiza psychologiczna mojej osoby. Od [B]zawsze [/B]czepiasz się wszystkiego, co tutaj napiszę, widocznie poprawia Ci to samopoczucie :P O nie, nie od zawsze. Odkąd napisałam, że studiuję behawiorystykę :P Cóż, ja widziałam tego psa nie Ty. On [B]nie podbiegł[/B] tylko [B]rzucił się[/B] z warkotem. Ważył jakieś 50-60kg czyli więcej ode mnie. Właściciel natychmiast zwiał, co też nie nastrajało pozytywnie. Pies [B]krążył wokół nas[/B] warcząc i pokazując zęby próbując się dobrać do naszych psów. Miło mi, że Tobie się takie sytuacje nie zdarzają, ale Ty masz dwie suki. Ja natomiast mam dwa psy, do tego jednego w wieku takim, że na odległość śmierdzi testosteronem (jeśli nie wiesz, to spieszę poinformować, że agresja terytorialna jest dużo częściej obserwowana wśród samców niż wśród suk oraz że samce psa domowego, jak samce wilka, w podczas okresu dojrzewania wysyłają określone feromony, które zwyczajnie wkurzają inne samce. Dlaczego? Bo u dorastającego psa poziom testosteronu może być nawet 11 razy wyższy niż u dorosłęgo osobnika. I to daje innym psom sygnał, żeby 'coś z tym zrobić'. Psy terytorialne zareagują agresją.). Nie życzę CI, żebyś kiedyś trafiłana 60kg sukę mastiffa luzem i mocno agresywną. Chociaż może powinnam, bo jeśli 60 kg bydle zrobiłoby wokół Ciebie i Twoich psów kilka kółek szczerząc zęby i warcząc, próbujac dobrać się do Twoich suk, to może zrozumiałabyś, co to za uczucie. Spotykamy sporo fajnych psów luzem, ale o nich nie piszę, bo to jest wątek o chamstwie. Więc pisze o chamstwie. A właściciel puszczający luzem 50-60kg psa i zwiewajacy kiedy pies się rzuca na inne psy to jest chamstwo w najczystszej postaci. Spędzam z psami na dworze około 4 godzin dziennie, więc siłą rzeczy spotykam więcej psów niż ktoś kto wychodzi na 3 krótkie spacery. Ponadto w Oslo wiele osób puszcza psy luzem, bo jak mi tłumaczyli beztrosko[B] 'na smyczy ich nie utrzymają'[/B]. Tutaj nie ma straży miejskiej a policja odmawia zajecia się takimi sprawami, więc są bezkarni. Tak więc owszem, mieszkam w specyficznym środowisku. Ostatnio w centrum miasta jeden pies przez 90 minut zagryzał drugiego. Żaden z właścicieli nie potrafił zapanować nad swoim pieskiem, a oba były bardzo duże. W dzielnicy, gdzie mieszkam 70% psów to psy powyżej 40kg. Bo ludzie je kupują 'dla obrony'. Oslo jest wbrew pozorom niebezpieczne i taka jest motywacja. I to te duze psy latają luzem, bo właściciele, jak już pisałam, nie umieją ich prowadzać na smyczy. Tylko na mojej ulicy mieszka 5 psów, które NIGDY nie chodzą na smyczy: berneński pies pasterski, rottweiler, ridgeback i dwa spore labki. Rottweiler to suka i atakuje inne suki. Odpowiedź pani? 'Psy już tak mają, że nie każdego lubią'. Pies, którego spotkaliśmy na plaży był typowym farmerskim psem niezsocjalizowanym z innymi psami. Poza Oslo ludzie trzymają psy na farmach i one nie mają okazji spotkać się ze światem zewnętrznym. Pies wychowany w takiej izolacji ma duże szanse stać się psem agresywnym i terytorialnym. I właściciel zdawał sobie z tego sprawę, bo natychmiast zwiał. Nic nie wiesz o Norwegii ani o Oslo a krytykujesz moje odczucia. Przyjedź, pomieszkaj, przekonasz się na własne oczy. Możesz znawet zatrzymać się u mnie. Jak już pisałam, mam sąsiadkę, która luzem wyprowadza sukę rottweilera, która nienawidzi innych suk i już niejedną mocno pogryzła. Na pewno Ci się spodoba :) [quote name='a_niusia']no, no...czasem tak bywa. nie mniej jednak jak czytam posty strix w tym watku, to mam DZIWNE wrazenie.[/QUOTE] Tak, bo trzymam się tematu i opisuję [B]wyłącznie[/B] chamskie spotkania, nie te miłe. Watek jest w końcu o chamstwie, nie?
-
[quote name='bdom']:angryy:Poszłam wczoraj na wały z siostrą i psami. Spacerujemy sobie, aż nagle z góry wału wybiega na nas onek, przywołałyśmy psy (nie zapinałyśmy smyczy, bo u nas ludzie ogólnie spuszczają psy łagodne i zabawowe). Onek podleciał (właściciela oczywiście nie widać) i rzucił się na Mango:angryy:. Wydarłam się, pies zwiał (właściciel się nie ujawnił-jestem pewna, że szedł drugą stroną). Mango piszcząc przybiegł-na szczęście nic mu się nie stało. Dobrze, że bydlak nie rzucił się na psa siory- małego, lękowego z kontuzją kręgosłupa! Naprawdę zastanawiam się co niektórzy mają w głowach-spacer chyba dla wielu polega na spuszczeniu psa i niech leeeeci. a co zrobi to już nie ich sprawa:mad:[/QUOTE] Łączę się w bólu. Sama mam ONka, nie jest agresywny, jeszcze dzieciak (11 miesiecy) ale nie puszczam go w miejscach, gdzie mogą być inne psy bo on bawi się bardzo niedelikatnie i część psów tego nie lubi. Nas kilka dni temu prawie że zaatakował mieszaniec bullmastiffa :/ Żaden z moich psów nie miałby szans w zetknięciu z tą kupą mięśni a na dodatek gaz zostawiłam w samochodzie, bo jechaliśmy gdzieś i się na psie siusiu zatrzymaliśmy. Na szczęście byłam z mężem, więc oboje wystąpiliśmy przed psy jak tylko zobaczyliśmy że pies leci do nas i się jeży. Zwolnił, popróbował nas obejść ale się nie dało i w końcu spieprzył. Namyślał się chyba minutę albo dwie czy zaatakowac i to było nie do zniesienia. Na szczęście mój mąż jest dość wysoki, miał na sobie puchową kurtkę, więc wydawał się wielki. I zachował zimną krew, robił dokładnie to, co człowiek w sytuacji ataku robić powinien. Dobrze, że ten pies zwiał bo już chwytałam za dość spory kamień. Właściciela widziałam tylko z oddali. Jak zobaczył, co jest grane, zwiał!!!:angryy: Widocznie to nie był pierwszy raz i wiedział, że jego pies narobi mu kłopotów. Jak wrócę do PL kupię sobie chyba pistolet gazowy (tu są nielegalne). Mam świadomość, że chyba przesadzam ale przez 18 miesięcy w Norwegii napadło nas chyba 10 psów, większość większa od moich (a mam psy 37 i 40 kg). I zmieniła mi się perspektywa. Jeśli mam wybierać miedzy zdrowiem mojego psa a obcego to niestety wybieram mojego. A w przypadku psa, który waży tyle co ja albo wiecej i którego właściciel olewa sytuację taki pistolet gazowy moze być nieoceniony. Nie pamiętam, kiedy ostatnio bałam się tak bardzo. Nie życzę nawet największemu wrogowi.
-
Ona-bita młotkiem,On-wyrzucony jak śmieć...Shilla i Seth moje ANIOŁY
strix replied to darunia-puma's topic in Foto Blogi
[quote name='darunia-puma']ach zapomniałam Wam napisać jestem jutro rano umówiona do wetki niestety z Shillą coś jest nie tak... strasznie w ostatnim czasie schudła, jest markotna, ma apetyt, ale coś jest nie tak, znam ją od kilku lat ... nie wiem może to wiek, może jakieś choróbsko boję się o nią... jutro pobierzemy jej krew i zobaczymy jakie będą wyniki mam nadzieję że nic jej nie jest, może jakieś witaminy dostanie albo jakąś karmę dla seniora? może macie kochane jakieś sugestie dlaczego tak schudła ?[/QUOTE] Zrób badania pod katem chorób odkleszczowych. Mój załapał boreliozę, właśnie takie miał objawy. Jeden cykl kuracji antybiotykami wystarczył i pies jak nowy (wiem wiem, borelioza to pierwotniak ale podaje się na toto też antybiotyk). Dodam, że był zabezpieczony kroplami na kleszcze ale jednego i tak złapał. -
[quote name='ulana']To jest specyficzny wątek. Wytykamy na nim chamstwo innym. Jeśli przy tym sami jesteśmy chamscy to jest to, wybaczcie, co najmniej śmieszne. Chociaż bardziej chyba żenujące… Panie, o których wspomina Litterka zasłużyły zapewne na jakiś epitet, ale tylko one. Dlaczego przy okazji sugerować głupotę innych, niezależnie czy są to fani radia M., radia Zet czy Gazety Wyborczej?[/QUOTE] Ja się z tym zgadzam. Na tym poprzestanę, żeby nie przeciągać tej dyskusji.
-
Ja ma na pewno jedną deklarację w plecy. Wpłacę jak się finansowo pozbieram, bo mój psiak ciągle chory.
-
[quote name='panbazyl']a mnie do tej pory zachwyca jedna rzecz związana z wychowaniem i zachowaniem psów - w Hiszpanii nie ma praktycznie psów-agresorów. Tam w miejskich parkach psy się bawią ze sobą, nie atakują się. Tyle tylko, że są do tego uczone, aby były grzeczne - priorytetem nie jest tak jak u nas w Pl - "pies obrońca".... Tam ludzie mają psy dla przyjemności a u nas zwykle z potrzeby "obrony", tylko przed kim i po co??????[/QUOTE] Dobór hodowlany robi swoje. Ale w Norwegii też to tak bajkowo wygląda. Aż dowiedziałam sie od wetki,że po prostu właściciele przyprowadzają psy do uśpienia jeśli wykażą jakąkolwiek agresję, nawet wobec innego psa. To już moim zdaniem przesada. No i pozbywają się psów dużych ras po skończeniu przez nie dwóch, trzech lat czyli wtedy, kiedy te rasy dojrzewają i stają się asertywne/terytorialne. Poza tym, właściciele agresorów po prostu nie chodzą z nimi do takich parków. Chociaż zdarzają sie oszołomy puszczający swoje wyrośniete agresywne burki luzem.Dlatego bez gazu już się nie ruszam.
-
[quote name='Uranoe']To nie wina psów, że są agresywne i, że zaatakowały. Pies nie rodzi się agresywny, agresję nabywa w trakcie swojego pobytu z człowiekiem lub ze swoich doświadczeń wynikających z należenia do psiego stada. Z tego, co wiem, sfora psów jest doskonała pod względem hierarchicznym- na czele stoi alfa, a "pod nim" są dopiero wyżsi i niżsi rangą podopieczni, tak więc panuje tu spokój. Samiec alfa charakteryzuje się spokojem, jest zdystansowany względem innych, ...[/QUOTE] Wybacz, ale bzdury wypisujesz. Agresja jest instynktem jak każdy inny i jej poziom jest wrodzony. Są różne rodzaje agresji i każdy pies jest pod tym względem inny. Polowanie, a tutaj miało miejsce polowanie w sforze, ma wiele wspólnego z instynktem łowieckim, który u ras północy jest wyjątkowo silny. Agresja dominacyjna, o której tu piszesz nie ma z tym NIC wspólnego. W sforze rekonstruowanej (a więc w sforze niespokrewnionych ze soba osobników) sprawy załatwia się za pomocą agresji. Potwierdzone naukowo zarówno badaniami nad psami jak i nad wilkami. Dlatego psy dominanty gryzą właścicieli i lądują w schroniskach. To, co napisałaś o samcu alfa (nb to nie jest 'samiec' alfa tylko para alfa, a więc samiec i samica) ma zastosowanie WYŁĄCZNIE w dzikiej wilczej sforze, gdzie osobniki są ze sobą spokrewnione a młode samce opuszczają sforę i zakładają własną. Wilki w takiej sforze mają szereg zrytualizowanych zachowań, które zastępują im używanie agresji podczas ustalania i potwierdzania hierarchii. U psów żyjacych w sforach rekonstruowanych sprawy są bardziej skomplikowane. I różnicuje je też płeć, dużo bardziej u psów niż u wilków. Samice psów nie mają właściwie ustalonej hierarchii, a przynajmniej są bardziej elastyczne niż samce. Są od tego wyjatki, zazwyczaqj samice o dużym poziomie testosteronu. W sforach rekonstruowanych zasady ustala się poprzez dominację i agresję. To samo robią np. dwa samce spotykające się na spacerze. Taka scenka: obwąchanie, jeden kładzie drugiemu łapę na grzbiecie, drugi się nie podporządkowuje i walka gotowa. Brzmi znajomo? Te psy nie są w jednej sforze i nie są spokrewnione. O ile jeden z nich antychmiast nie uzna swojej podrzędnej pozycji, poleje się krew. To jest agresja dominacyjna i terytorialna. Atak na dziecko to instynkt łowiecki. I zgadzam się z tymi, co piszą, że nalezy winić właściciela psów a nie rodziców dziecka. W poscie powyżej opisałam przypadek matki, której rotek wyrwał dziecko z rąk. Po prostu zapolował na nie, ona je podniosła, on je wyrwał i zaczął gryźć.
-
[quote name='waldi481']Dla mnie to bardzo ważne i dlatego zdecydowałam się zapytać: czytam właśnie o wyroku jaki zapadł w sprawie zagryzienia przez 3 psy pięćioletniego Kuby..W jakich sytuacjach 2 suki i jeden pies atakuje bez powodu i zagryza?Same z siebie zaatakowały? Myślałam,że ktoś szczuł te psy..Dlaczego zaatakowały dziecko bawiące się na huśtawce?Przepraszam za pytanie,ale ja nie rozumiem co się stało..Wytłumaczcie mi to-prosze.. [/QUOTE] To zależy od predyspozycji osobniczych i socjalizacji. Niektóre psy o dużym instynkcie łowieckim i mocno asertywne (ONki, rotki, cane corso, psy północy) chętnie formują sfory i polują. Trzy tygodnie temu w Szwecji facio wypuścił swoje trzy malamuty żeby sobie pobiegały a te napadły w lesie na kobietę! Czytałam specjalistyczną analizę takich ataków i wszędzie podkreślano, że był to atak sfory. Czyli, że jeśli jest wiecej niż jeden pies to prawdopodobieństwo ataku bardzo wzrasta. A żeby wyzwolić taki atak wystarczy ruch (np. huśtawki, roweru) itp. Sfora zmienia myślenie psów. W sforze są bardziej skore do ataku niż w pojedynkę, co jest naturalne. Dwa dni temu przegoniliśmy z mężem wielkiego mieszańca bullmastiffa i ridgebacka, który chciał się dobrać do naszych psów. Z oddali widziałam,że właściciel (który nota bene dał nogę) miał ze sobą jeszcze jednego psa. Gdyby podbiegły dwa, nie mam wątpliwości, że nie byłoby tak łatwo ich odgonić. Psy wyznają zasadę 'w kupie siła' ;) Poza tym, te psy trzymane były za ogrodzeniem i nie socjalizowane. W efekcie wszystko, co za płotem stawało się 'zwierzyną łowną'. Takie psy nie muszą być wcale trenowane w atakach na ludzi ale oczywiście taki trening zwiększa szansę ataku. Statystycznie rzecz ujmując, psy nietrenowane w atakach na ludzi częściej atakują dzieci lub staruszków, bo postrzegają ich jako słabszych. Trenowanie psów do ataku na ludzi powinno być zabronione, bo przekroczenie tej granicy raz w wielu przypadkach zmienia psychikę psa już na zawsze. Najczęściej ofiarą psów padają dzieci. Bo małe, ruchliwe, wykonuje nieskoordynowane ruchy itp. Dodatkowo napadnięte dziecko insytnktownie krzyczy i szarpie się, co podjudza psy do dalszego gryzienia. Moim zdaniem to wina właściciela psów. Wyłaczna. Psy powinny być zsocjalizowane, trzymane na ogrodzonym terenie. Tutaj mamy do czynienia z polującą sforą bez jakiegokolwiek nadzoru. To właściciel odpowiada za włąściwe ukierunkowanie instynktów psa i tutaj zawiódł na całej linii. Mimo, że jestem wielką przeciwniczką pochopnego usypiania zwierząt, w tym wypadku uważam, że te psy powinny zostać uśpione. Myślę, że na skutek wieloletniego zaniedbania zmiany w ich psychice mogły być już nieodwracalne. Nie sądzę, żeby to był pierwszy raz, kiedy razem polowały. Z tym,ze wcześniej pewnie zagryzały kury, koty i inne zwierzęta. Oczywiście, w teorii można próbować takie psy resocjalizować ale nie sądzę, żeby w kraju przepełnionych schronisk był to priorytet. I słusznie. Pusty śmiech mnie ogarnie jak czytam o winie rodziców. Ci, co znają angielski niech sobie poczytają o sytuacjach zza granicy (w PL brak danych) gdzie rodzic bezskutecznie próbował bronić dziecka przed atakiem psa. I to zazwyczaj jednego, a nie trzech. Jako dziecko też się bawiłam pod blokiem w piaskownicy a babcia wyglądała przez okno gotując obiad. Gdyby napadł mnie wielki pies byłaby to jej wina? Nie sądzę, tym bardziej, że moja babcia zawsze była chucherkiem. W Gothenburgu kilka miesiecy temu rotek w biały dzień wyrwał dziecko matce z rąk i zaczął zagryzać! Durny właściciel nie umiał sobie proradzić z psem, debile przechodnie się gapili zamiast matce i dziecku pomóc. Dopiero jakiś przypadkowy gość miał tyle odwagi,że po prostu psa związał smyczą. I czyja to była wina? Matki? Ci, co obwiniają rodziców najpewniej nigdy nie widzieli duzego psa podczas ataku. Bo gdyby widzieli to by wiedzieli, że często jeden dorosły niewiele zdziała, zwłaszcza, jeśli psy są trzy.
-
Ktoś tu pisał o walnieciu się pod drzewkiem. Moim zdaniem taki pies nie powinien mieć możliwosci walnięcia się pod drzwkiem o ile nie ma w pobliżu człowieka. Inaczej do tych wszystkich nieszczęść moze dojść zapalenie pęcherza i chore stawy. Też miałam starego i chorego psa, ONka (dużego, ważył 50kg a nie miał nadwagi). I nie zostawiłąbym go samego na dworze w żadną pogodę - stary pies zaśnie na słońcu i dostanie udaru. Moja znajoma tak straciła psa. Z tego, co widzę Bastek nie jest jakiś przesadnie duży. Dorosły człowiek mógłby go ze schodó znieść. Są też windy. Nic nie rozumiem. Boli Cię, że ktoś zaprasza osoby z zewnątrz na wątek psa? To ogłoś w pierwszym poście, że mają się wypowiadać wyłacznie osoby z Bolesławca znające Ciebie osobiście. Tylko po co wtedy wątek na dogo? Z takim nastawieniem nieprędko znajdziesz temu psu dom. Ale zaczynam już myśleć, że nie o to tutaj chodzi. Jak lubisz jatki, to źle trafiłaś, bo ja nie kontynuuję tego typu dyskusji. Wolę przeznaczyć czas na pomoc jakiemuś psu... . Stąd już idę, widzę, że osoby z zewnątrz nie są mile widziane. Tylko ciekawe komu w takim razie wydacie Bastka?
-
[quote name='aanka']nie jestem opiekunem prawnym Bastka ....już było wspominane , ze nie ja decyduję... moge się tylko ewentualnie "dostosować ' do decyzji ...jego opiekuna prawnego i Michelle. http://www.blubit.com.pl/science/16/. myðlalam o tym badaniu -konkretnie . Pozwolę się wtrącić. Prostatę bym zbadała. To może być nowotwór a nowotwory prostaty u psów, poza bólem, dają często przerzuty do układu nerwowego. Sikanie, gdzie popadnie to tez jeden z objawów przerostu prostaty (mocz uwalnia się powoli, pies ma ciągle pełny pęcherz, co powoduje znaczny dyskomfort). Ten pies nie potrzebuje teraz ogrodu i 'wybiegania się' ale porządnej diagnostyki i najprawdopodobniej operacji usunięcia guza/przerostu prostaty.
-
Nie wiem, jak można się rozmyśłić w takiej sprawie i nawet nie zadzwonić. Jeśli okaże się, że miał ważny powód, oczywiście odwołam swoje słowa :P
-
Przebieram nogami w oczekiwaniu na wieści ;)
-
Śledziłam ten wątek do samego końca. Cieszę się, ża Sako zaznał ciepła i miłości przed śmiercią.
-
Oby! Trzymam kciuki! :D
-
[quote name='motyleqq']ja tam uważam, że na spacerze powinien być również czas na swobodnie bieganie, węszenie, załatwianie swoich spraw, a nie ciągłe patrzenie na przewodnika i zabawa/ćwiczenia z nim[/QUOTE] Jasne,ze tak. Ale pisząc swojego posta miałam przed oczami obrazki z lokalnego parku, gdzie większość odpina smycz po przekroczeniu bramy i lezie wokół parku właściwie sama, bo pies robi, co chce. Po okrążeniu parku zapinają psa na smycz (o ile się da!) i prosto do domu. I tak trzy razy dziennie. Jesli zdarzy się wypadek, np ich pies wda się w bójkę z innym, to zazwyczaj nawet nie dobiegną na czas. Może moje nastawienie wynika z tego, jaki Bruno ma charakter. Mało go interesuje wąchanie nawet jak jest luzem. Łazi przy nodze i gapi się na mnie w oczekiwaniu na zabawę.
-
[quote name='Beatrx']a czemu po prostu nie odwołałaś psa i nie poszłaś w drugą stronę? zwłaszcza, ze nie miałaś pewności co do reakcji psa?[/QUOTE] O to to! Widać pies nie powinien chodzić bez smyczy, bo pan pijaczek go skutecznie rozproszył. Z resztą moim zdaniem spacer z psem nie powinien wyglądac tak,że pies sobie a właściciel sobie, bo to nie jest zbyt więziotwórcze. Przeciwnie. Żeby była jasność, ja też nie lubię ciumkaczy. Faust za to uwielbia, w przeciwieństwie do Bruna, który nie lubi ich na równi ze mną. Już mieliśmy sytuacje, kiedy najpierw ktoś ignorujac moje prośby wyciągał łapy, a kiedy Bruno dawał do zrozumienia, ze sobie nie życzy, zaczynała się gadka o agresywnych psach i konieczności ich uśpienia. Cóż, Bruno ma dość silny instynkt obronny, nie zaczepia ale nie podoba mu się, jak go ktoś obcy próbuje dotknąć. Mi by sie tez nie podobnało, więc się nie dziwię... . Dodam,ze on nikogo nie ugryzł, po prostu przyjmuje okresloną postawę, a kiedy to nie działa, szczeka ostrzegawczo kiedy widzi, że ktoś się pcha do niego w głupi sposób. Moja znajoma ma sukę, która unika nieznajomych ale przyparta do muru ugryzie. I kilka razy juz miała nieprzyjemności mimo,ze jej pies jest zawsze na smyczy, a podbiegacze (ludzie) ignorowali ostrzeżenia właścicieli (no bo suczka to długowłosny ONek i tak słitaśnie wygląda, to na pewno jest łagodna). Także kto wie, może to i dobrze, że Twój pies gościa nie użarł, bo miałabyś nieprzyjemności tym większe, że był luzem. Dziś rano spotkaliśmy facia z ONkiem bez smyczy. Co gorsza, ten gość nie miał w ogóle przy sobie smyczy! Jego ONek na nasz widok zaczął szczekać, facio go usadził przy nodze i złapał za skórę na karku. Pies zapiszczał, widac było, że gość go bije, bo się bał biedaczek swojego pana. Powiedziałam mu, co myslę o takim traktowaniu psa. Koleś był z tych dwudziestoparolatków, którym się wydaje,że są mistrzami w szkoleniu swoich psów 'obronnych'. Niestety widac było gołym okiem,że pies był bity, a z taką złamaną psychiką to pies będzie co najwyżej atakował ze strachu. Jazda normalnie.
-
Jeśli mogę coś doradzić, to propoponuję nie puszczać piesków w samopas tylko zrobić szybkie kilkusekundowe przywitanie na smyczy (na powąchanie) i iść na spacer tak, żeby każdy pies szedł przy nodze i żeby pomiędzy nimi znajdował się człowiek. Taki spacerek zmienia percepcję psa i zaczynają siebie nawzajem traktować jak członków jednej sfory (to ma związek z instynktem migracyjnym). Dobra, sprawdzona metoda nawet w przypadku psów nerwowych i agresywnych. Ważne,żeby żaden z psów nie wybiegał na przód. Trzymam kciuki!