Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. [quote name='filodendron']Można, można - a jeszcze jak jest w kagańcu typu fizjolog, to już swobodnie. Jakieś sześć lat temu też myślałam, że to rottki z nieobciętym ogonem :D A kiedyś na forum pisała dziewczyna, która miała berneńczyka i cavalierka w analogicznych kolorach - i wszyscy myśleli, że to suka ze szczeniakiem :D[/QUOTE] Kiedyś szłam z Brunem (ONek, wtedy 6 m-cy, już wyglądał jak miniaturka ONka) i Faustem (czarny mix laba, whippeta, border collie) i jakiś pan mnie zaczepił, wskazał na Fausta i zapytał, czy to matka tego szczeniaka ;) :P
  2. [quote name='sachma'] Jasne, tylko jak pozwolisz, żeby inne psy go gryzły to efekt będzie taki sam niestety... podbiegaczy należy odganiać od psa samodzielnie - moje byczysko (ONek) już ma wmurowane, że jak biegnie do nas agresywny pies to on siada - za każdym razem każe mu usiąść, więc się wbiło do głowy - pies zostaje w siadzie, zajmuje wtedy mniej miejsca i łatwiej mi się poruszać w okół niego i odganiać niechcianego "gościa".. efekt taki, że od kiedy pies wychodzi ze mną a nie z ojcem, nie rzuca się na psy, bo wie że ja sobie z nimi poradzę i on jest bezpieczny.[/QUOTE] Ja z Brunem (też ONek) robię identycznie. Natomiast Faust jest ofiara opacznie pojętej socjalizacji, bo socjalizacja to są pozytywne doświadczenia z innymi psami, a nie doświadczenia w ogóle. Zanim do nas trafił pozwalano mu sie 'bawić' z agresywnymi i mocno dominujacymi psami, więc czesto służył za worek treningowy i ciagle się bał. Poprzednia właścicielka bardzo była dumna ze swoich osiągnięć, a ja do dzisiaj to odkręcam, bo na początku pies miał silną reakcję lękowo-agresywną na widok innego psa. Tzn widok psa dla niego oznaczał konfrontację. Co to za logika, że pies nie może chodzić w normalnej skórzanej obroży, bo ma chorą tchawicę a w kolczatce już tak? trenerka rujnuje tego psa, bo jej pewnie wygodnie, jak pies chodzi na kolcach. Przy problemach z tchawicą zasada jest taka, że jeśli już obroża, to szeroka, normalna skórzana obroża, w żadnym wypadku nie kolczatka ani nie zaciskowa! Najlepiej zaś halti albo szelki, w zależności czy pies ma tendencję to ciągniecia (szelki to ułatwiają, ale można kupić takie z zapieciem z przodu na klatce piersiowej, co daje większą kontrolę nad psem).
  3. [quote name='ajeczka'] Kolczatki też używam tak jak radzi nam trenerka. Rudy jest bardzo silnym psem z [B]chorą tchawicą[/B], wszystkie zaciskowe obroże zakazane, zwykła też. Szelki zakładamy do treningów (ciągnie rower, sanki, ciężary). Nie zdarza mi się odciągać go od innych psów, grzecznie idzie przy nodze, jak inny psiarz pozwoli to psy się witają. Kilka razy zdarzył nam się atak sfrustrowanego podbiegacza i bez kolczatki nie utrzymałabym mojego psa. Nie chcę żeby zaczął walczyć, czy przypadkiem mocno uszkodził innego psa. To mix amstaffa i chcę żeby został przyjacielem nie mordercą. Luzem biega po psiej łące z innymi psami i to jest nagroda. Jakoś obywa się bez konfliktów.[/QUOTE] Rady trenerki pozostawię bez komentarza, ale naprawdę, kolczatka dla psa z chorą tchawicą to jest wyrok. Po prostu mu tę tchawicę z czasem rozwalisz i tyle. Dla takich psów nadaje się halti/gentle leader. A propos tematu, dziś widziałam chama z fajnym psem! Tylko psa mi żal... . Wracaliśmy ze spaceru i nagle z klatki wyszła labradorka z dwójką dzieci, za nimi ich ojciec. Faust się przyglądał, Bruno oczywiście w podskoki i chciał się bawić. Myślałam, że może pan się pozwoli przywitać psom. Zanim zdążyłam zapytac, pan warknął na sukę 'siad'. Suka stała machając ogonem, widać było, że jest zafascynowana perspektywą spotkania. Na to gość złapał ją za szyję za uchem tak, że aż pisnęła. Opitoliłam gościa trochę, bo jak ma debil problemy z samokontrolą to żadnego psa mieć nie powinien. Oczywiście nie spodobało mu się, że 'podważam jego autorytet przed dziećmi', ale to już nie mój problem. Labka była młoda, więc efekt będzie taki, że będzie się bała i psów i swojego właściciela (jak taki jeden staffik w okolicy, który na luzie podbiega do wszystkich ale od właściciela wyraźnie ucieka....) Żal mi tego psa, bo założę się, że dzieci tez naśladują ojca. A ojciec się pewnie będzie Milanem usprawiedliwiał, chociaż widać gołym okiem, że niczego z jego programów nie zrozumiał. (nie chce zaczynac dyskusji o Milanie, po prostu facet nie naśladował zachowania innego psa ale zadał swojemu psu ból, co samo w sobie jest niedopuszczalne, w momencie, który w zasadzie wymagał jedynie powtórzenia komendy).
  4. [quote name='evel'] Oczywiście to rzucanie ma pewnie różne podłoże, niewykluczone, że zazwyczaj lękowe albo sprzężone z negatywnymi doświadczeniami ([B]kolczatki[/B], jeee!). Autentycznie przeraża mnie, że 99% spotykanych przeze mnie ONków to frustraci pod praktycznie zerową kontrolą właścicieli... :roll:[/QUOTE] No właśnie właśnie. Kiedy ONek szczeka, to należy go usadzić (powinien znać podstawowe komendy!) i dać komendę typu 'stop' albo co tam pies rozumie, ale większość włascicieli uważa, że kolczatka załatwi problem. A ONek widzi to tak, że na widok psa, z którym może tylko chce się przywitać, go boli szyja (kolczatka). I większość ONków kojarzy ten ból z widokiem psa, co oczywiscie daje efekt taki, że z czasem każdy pies staje sie wrogiem. W Norwegii kolczatki są nielegalne, a większość ONków, jakie widzę, to tez frustraci, więc myślę, że winne jest podejście właścicieli i brak ruchu. Fakt, że właścicielowi wystarcza godzina spacerów dziennie nie znaczy, że psu też wystarczy. Z tego, co tu widzę to trochę wygodnictwo jest. Mieszkam koło dwóch naprawde dużych parków i wystarczy, że właściciele tych frustratów kupią taśmę o długości 10-20m i moga się bawić piłeczką z psem bez przeszkód. Ale jakoś nigdy nie widziałam, żeby ktokolwiek to robił. Dla większości 'wybieganie psa' oznacza puszczenie go w samopas, a ponieważ puszczenie takiego sfrustrowanego ONka to ryzyko procesu o odszkodowanie, te psy w ogóle nie mają żadnych ćwiczeń.
  5. [quote name='Victoria']Nie wiem jak działa paralizator, ale chyba to coś podobnego do kopnięcia prądem, więc czy jeśli potraktuję nim psa wczepionego w moją nogę lub szyję mojego psa, to nie zadziała on również na mnie lub moim psie?[/QUOTE] Zadziała. I może psa pozbawić przytomności, a nawet zabić. Dlatego wolę gaz. Jedno albo dwa psiknięcia na pewno nie doprowadzi do odklejenia siatkówki. Na 45kg rotka wystarczyło jedno psikniecie i to około 15 cm od mordy, żeby sobie poszedł. Naprawdę, nie trzeba pojemnika z gazem wpychać psu do pyska ani do oczu!
  6. [quote name='evel'] I mini-statystyki. Zu przyjechała do mnie w marcu 2010 roku. Od tamtej pory spotkałyśmy [B]jednego[/B] "owczarka niemieckiego", który się na nią nie rzucił z pianą. I niech mi ktoś powie, że z owczarkami i owczarkowatymi jest wszystko w porządku :roll:[/QUOTE] Ja tam myślę, że to raczej z włascicielami coś jest nie tak. Ludzie się naoglądali [I]Czterech pancernych[/I] i im się wydaje, że pies sam się wychowa. Powtrórze to raz jeszcze: ONki mają wyjątkowo niski próg reakcji i są genetycznie uwarunkowane na reakcję aktywną (konfrontacja a nie wycofanie). Z tego właśnie powodu sa tak popularne w policji pomimo, że są rasy, które same warunki fizyczne mają lepsze. Ale tu nie tyle o masę mięśniową chodzi co o szybkość reakcji, a w tym ONki celują. To normalne, że ON szczeka jesli zobaczy coś niezwykłego. Taka jest ich genetyka. To jednak absolutnie nie oznacza agresji. Jest różnica pomiedzy szczekaniem na zasadzie 'jestem tutaj' a rzucaniem się na innego psa. jednak obszczekiwanie wszystkiego, co się rusza to przesada i świadczy o tym,ze pies nie czuje się pewnie. Po incydencie z rodezjanem mój maluch niestety zaczał obszczekiwać wszystkie psy, ale absolutnie nie jest agresywny. Po podejściu i przywitaniu się następuje zabawa, pomimo szczekania. Mam nadzieję, że mu to przejdzie z czasem, chociaż mam ochotę udusić właściciela tego bydlaka. Bo mój pies właśnie przechodzi tzw. 'drugą fazę lękową' i każde złe doświadczenie, które ma miejsce teraz, zostanie z nim dużo dłużej. Ludzie tego nie rozumieją i albo zachecają swojego ONka do szczekania, bo im się wydaje,że to dobrze jak pies jest 'groźny', co w efekcie prowadzi do rozwoju terytorializmu. Albo karcą psa w bolesny sposób, co akurat u ONków powoduje odwrotną rekację - ONki widzą zależność pomiędzy widokiem innego psa a bólem! Jesli wiec pies widzi innego psa i szczeka, a my go skarcimy w głupi sposób, to następnym razem będzie szczekał bardziej. To nie jest rasa dla każdego, to jest rasa PRACUJĄCA i potrzebuje struktury a przede wszystkim DUŻO aktywnosci fizycznej, bo jej brak rodzi agresję. Ludzie o tym zapominają i traktują ONka jakby to był kanapowiec (spacerek wokół bloku, żadnych ćwiczeń, zadań, szkolenia), a potem pretensje do hodowcy, bo nie wyrósł im Szarik ;) Są oczywiście ONki spaprane przez hodowlę i to nie tylko pseudo. W USA nie wykorzystuje się w policji ONków z rodzimych linii, bo mają spapraną psychikę (i spaprany zad!), sprowadza się ONki z Europy. Ale w Europie już też sporo osób doprowadziło do degeneracji tej razy zarówno pod względem wyglądu jak i charakteru. U mnie w okolicy nie ma normalnego ONka, ale gołym okiem widać, że te psy są sfrustrowane brakiem ruchu, bo na spacer wychodzą 3xdziennie na 20 minut po parku. No i oczywiscie ciągną właściciela za sobą, bo kto to słyszał, żeby psa meczyć i go szkolić :P Myślę, że część ma złe doświadczenia z innymi psami (ONki są bardzo pamiętliwe). Mój Bruno jest póki co fajny i przyjacielski wobec innych psów (chociaż nie uległy, ale to specyfika rasy), ale jeszcze kilka takich rodezjanów i też będzie spaprany.
  7. [quote name='Victoria']Jak zachowuje się pies psiknięty gazem..?? Piszczy, ucieka.. widzi cokolwiek?? [/QUOTE] Najczęściej się zatrzymuje, odwraca i odchodzi. Nie trzeba koniecznie trafiać w oczy, w okolice pyska wystarczy, bo pies ma dużo bardziej wrazliwy węch niż człowiek i go taki gaz szybko dosiega. Tylko, że ja nie polecam gazu w żelu, bo przykleja się do włosów psa i moze zrobić krzywdę (poparzenie skóry, poparzenie wewnętrzne jeśli pies zliże). Pies bedzie się meczył a Ty możesz bulic za weta jeśli Ci udowodnią, że to Ty psiknęłaś. Zwykły gaz wystarczy, bo pies ma wrażliwszy nos niz człowiek, a Ty nie ryzykujesz trwałego uszkodzenia psa.
  8. [quote name='Sybel'] Kazałam mamie kupić gaz pieprzowy w żelu i jak suka znów podejdzie, walić w pysk. I bardzo, ale to bardzo żałuję, że się o te dwie minuty spóźniłam, bo bym babę spacyfikowała, tym bardziej, że obok stała policja zajęta jakimś żulem.[/QUOTE] Mama umie obsługiwac kamerę w komórce? Jesli tak ,to naprawde polecam ten sposób (oczywiscie nie wyklucza to gazu, chociaż ja bym nie kupowała w żelu, bo przykleja się do psich włosów i suka może naprawdę poparzyć sobie pysk, a wtedy Ty bedziesz musiała płacić za weta - znam taki przypadek). Po prostu jak następnym razem suka podleci, to nakręć sukę i jej właścicielkę. Większość właścicieli nagle przypomina sobie, że mają smycz, a Ty masz kolekcję dowodów dla SM i policji. Możesz złożyć zawiadomienie o zagrożeniu uszkodzeniem ciała, jesli na filmie widac, ze suka jest agresywna a pani ma to w d***e. Fakt,że pani wyprowadza pieska pod wpływem alkoholu też będzie miał znaczenie.
  9. Udało. Jedna runda już była (wykupiłam na tydzien na początek) ale cisza. Teraz mam wiecej info, to zrobię nowy tekst i wykupię na miesiąc. Nic nie obiecuję,ale spróbowac można, a i wizytę przedadopcyjną mogę zrobić przecież ja. :)
  10. [quote name='Victoria'].... ale ludzie, którzy wypuszczają, jak się dzisiaj przekonałam, agresywnego DONa bez opieki na ulicę są nieodpowiedzialnymi chamami. Już dawno bym zadzwoniła na SM, albo go nawet może sama złapała, gdyby tak nie biegał po chodnikach. On się przemieszcza po całej mojej okolicy z prędkością światła, więc nie wiem co zrobić, bo SM ganiać go nie będzie. A czasami zwyczajnie boję się wyjść na ulicę, bo to bydle każdego psa się czepia.[/QUOTE] Denerwują mnie tacy ludzie. ONki i DONki już i tak mają spapraną opinię, a tacy ludzie tylko ją niestety wzmacniają. [B]Omry[/B] - dobrze, że chociaż przeprosiła, ale wstyd, żeby dorosła baba zachowywała się jak pięciolatka ;) [B]Asia&Luna[/B] - potem będzie ogłoszenie, oddam szczeniaczki za koszt utrzymania, 100zł :shake: Rzeczywiście idiotka z tej kobiety. pewnie jeszcze się suce dostało, 'że się dała'.
  11. Jak jeszcze żył mój poprzedni ONek to często chodziliśmy sobie razem do miasta. Pies był super ułożony. Chodził na smyczy ale właściwie mógł bez, bo słuchał sie zawsze. nawet gość z ZK specjalizujacy się w szkoleniu owczarków powiedział, że takiego okazu nie widział. No ale do rzeczy. Siedzieliśmy sobie kiedyś nad rzeką. Oboje na ławce, pies też sobie usiadł wiec głowę miał wyżej ode mnie. Przyszła pani trzema jazgoczącymi małymi pudelkami bez smyczy. One latały wokół ławki, jazgotały a Don nic. Siedział jak budda ;) Na to pani: [I]A co on taki grzeczny? Chyba go pani bije? [/I] :crazyeye:
  12. [quote name='Soko'] Oczywiście owy pan wziął sobie za życiową ambicję udowodnić mamie, że on ma rację. Inna sprawa, że jest to facet naprawdę o swoich przekonaniach nie do zmiany, [B]ale jak raz mi Happy podniósł do góry[/B] a ona go nie ugryzła tylko ze strachu i dlatego, że nie wiedziała co się dzieje, to myślałam że wyjdę z siebie i go trzasnę.. sama bym go podniosła, jakbym miała siłę i zapytała, czy mu przyjemnie.[/QUOTE] Co za idiota. Taki znawca tematu a nie wie, że podnoszenie zawsze jest dla psa stresujace i to z wielu powodów? Omijałabym z daleka.
  13. [quote name='a_niusia']chamstwo, ale nie psiarza, bo babka byla bez psa. szybko wybiegamy na siku z mala-mala ma na sobie rozowa obrozke w sowki i smycz ma tez rozowa, co podkresla jeszcze jej szczenieca slodycz, no po prostu cukiereczek. cos tam sobie wacha na trawniku. nagle idzie babka...i bez pytania ani uprzedzenia kuca przedz nia i zaczynia piac "oooo jaki piekny, sliczy pieseczek, jaka to rasa, lojezu jezu jaki piekny i slodki" itd. wyciaga reke. mala sie cofa, przysiada na trawniku. i kieruje w strone baby jedno ze swoich pelnych nienawisci spojrzen (a ma calkiem czarne, bardzo duze oczy, w ogole prawie nie widac bialek). babka wstaje, cofa sie i mowi "ale ona sie na mnie nie rzuci?". trzeba bylo myslec wczesniej :)))))[/QUOTE] Jak zwykle nie na temat. Trzeba było pani powiedzieć, że sobie nie życzysz i tyle zamiast czekać, co na to pies. Jak bedziesz pozwalac psu podejmowac decyzje, to te zachowania się wzmocnią i będziesz właścicielką małego, biegajacego luzem (jak Cię znam) pieniacza, który będzie usiłował podbiec od tyłu i dziabnąć każdego psa w cztery litery a właściciela za nogawkę, co teoretycznie może skończyć się kopniakiem albo pogryzieniem. U mnie mieszka taka sucz. Na początku była słitaśna itp a teraz za każdym razem jak wyjdzie na zewnątrz drze japę na wszelki wypadek, bo ją tak mądrzy inaczej właściciele nauczyli. Jeśli Twój pies się boi to kontrolowac sytuację powinnaś Ty a nie pozostawiać to psu.
  14. [quote name='zaginiona sara']J To samo dotyczy suk poprodukcyjnych "zasłużyła na dobry dom", nie lepiej bezpośrednio nie mnoży się więc nie będę utrzymywać darmozjada? To nie jest chamstwo jesli wyeksploatujemy psa i po tylu latach go oddajemy? To jest produkcja a nie posiadanie pieska.[/QUOTE] To niestety jest tak nagminne w Norwegii, że az mi się za przeproszeniem rz*gać chce. Wszystkie suki rodzą, niektóre wiele razy a jak są za stare, to się ogłasza na finn.no, że 'szukają dobrego domu' albo 'nie mamy czasu dla pieska' albo 'z powodu alergii'. Jasne, po 8 latach życia psa nagle ktoś dostał alergii :shake:
  15. [quote name='a_niusia']kolo nas biegaja psie zaprzegi w roznych konfiguracjach. zwykle po wale i zwykle schodzi sie im z drogi. ale dzis poniewaz sypal mokry snieg w morde, chyba sie im nie chcialo biegac i szli dolem, polem nad odra. czesc psow byla na smyczy czesc luzem, ale bylo ich dosyc duzo. ja szlam za nimi z dwoma psami. moje psy nie podbiegaja do obcych psow, chociaz nie powiem...malej oczy sie zaswiecily:))) zawolalam do nich, czy musze zapinac psy, oni odkrzyczeli, ze nie trzeba, powiedzialam laskom, ze moga pojsc sie przywitac. wszyscy sie powachali, jeden pies nas kawalek odprowadzil ku radosci malej, ale odwolany wrocil do swego stada. nie zawsze musi byc chamsko.[/QUOTE] No widzisz, [B]a_niusia[/B], Twój problem polega na tym, że nie rozumiesz tematu tego wątku. Tobie się wydaje, że to wątek o spacerach z psami i spotykaniu innych psów a tak nie jest. To jest wątek tylko i wyłącznie o [B]chamstwie innych psiarzy[/B], więc wszyscy tutaj oprócz Ciebie trzymają się tematu i opisują wyłącznie chamskie historie. Historie niechamskie nie zostają tu przywołane z zasady, bo nie są na temat. Tak wiec może załóż osobny wątek i tam się produkuj, bo tutaj Twoje historyjki są nie na miejscu. Ja też codziennie prawie spotykam miłe psy luzem, ale o nich tu nie piszę, bo[B] nie o tym jest ten wątek[/B].
  16. Wpłaciłam na paypala wczoraj albo przedwczoraj, już nie pamietam, więc za jakiś czas powinno się pokazać. :)
  17. [quote name='Victoria'] Tutaj wychodzi egoizm - jak nie ma zagrożenia dla ich piesecka, to niech se robi co se chce, nawet jeśli ma to być atakowanie innych psów. Ważne że właśnie ich pieseckowi nic nie grozi, bo przecież te małe które sobie atakuje nic mu nie zrobią, bo są mniejsze..[/QUOTE] Jasne, że to egoizm. U mnie w okolicy mieszka facet z totalnie narwanym psem, mixem na oko z 25kg i kiedyś, jak szłam z Brunem sama, to spuścił swojego pajaca ze smyczy, 'żeby się pobawiły'. Jego pies bawił się mniej wiecej jak ten rodezjan z mojego wczorajszego postu, z resztą ma reputację takiego, co gryzie, bo niejednego psa pocharatał. No i musiałam odciągnąć tego psa i zaprowadzić do gościa, który się chamsko śmiał i mi wmawiał, że jestem przewrażliwiona. Bruno był przerażony, bo to był pierwszy atak innego psa na niego a on był malutki. Po jakimś czasie znowu mnie zobaczył, ale szłam i z Brunem i z Faustem (37 w porywach 38 kg). Z tym, że on Fausta nie widział, bo ten był na dłuższej lince i dał nura w krzaki. Gość spuścił swojego agresora i cieszy mordę. Jak Faust wypadł z krzaków, to przestał się cieszyć i zaczał wołać psa, ale ten miał go w d... . Próbował wskoczyć na Bruna, który wtedy miał ze 4 miesiące, więc Faust go pogonił aż miło. Nie pogryzł go, ale mu napędził stracha. Nagle okazało się, że to ja jestem niepoważna, bo powinnam była uprzedzić pana, że mam drugiego psa, żeby on swojego nie spuszczał. :P Moje w każdej sytuacji były na smyczy.
  18. [quote name='motyleqq']może ja znam mało ludzi, ale jakoś nie znam laików, którym podobają się owczarki w 'nowej' wersji. ludzie, którzy nie mają pojęcia o kynologii, o tym że są linie wystawowe i pracujące, o całym cyrku związanym z wystawianiem raczej nie wybierają kalekich psów. to tylko moje własne obserwacje, ale np mój ojciec, który wprawdzie zawsze lubił owczarki, ale pasjonatem nie jest, jak szukał sobie psa i zobaczył, jak wyglądają teraz ONki to stwierdził, że chyba wybierze inną rasę, bo na co mu kaleka.[/QUOTE] Ja niestety znam takich, którym się podoba :/ Wielka klata i mały tyłek to moze dobrze wygląda u faceta, ale u psa to niestety tragedia. Jednak są amatorzy takich wynaturzeń. Słyszałam, że do Norwegii ktoś sprowadził amerykańskie linie ONków, żeby miały płaski zad :P
  19. [quote name='ladySwallow']Nie wiem, czy zauważyliście, ale to jest temat [B]o chamstwie psiarzy[/B], a nie o kierunkach hodowli owczarków niemieckich :roll:[/QUOTE] :) To może podciągnijmy to pod chamskich hodowców (psiarzy), którzy szkodzą rasie, żeby trzaskać kasę na psim nieszczęściu i ludzkiej głupocie ;) ;)
  20. [quote name='gryf80']może powinien wypowiedziec się ktoś kto zna historię rasy on,ale z tego co ja pamietam to niski zad jest cechą utrwalaną przez lata przez człowieka[/QUOTE] Tak jest. Wciąż hoduje się psy mało ukontowane, robią to głównie hodowcy, którzy skupiają się na cechach użytkoywch psów. Pies z zadem przy ziemi zwyczajnie nie nadaje się do pracy, bo cięzar ciała jest rozłożony tak, że mu łapy i stawy dość szybko wysiadają. W USA owczarki niemieckie z linii wystawowych ważą dziś 30-40kg, bo zad przy ziemi spowodował konieczność ograniczenia wagi. Dlatego nawet policja importuje linie pracujace z Niemiec. Mój ONek, który odszedł 10 lat temu był synem interchampiona z czeskiej linii pracującej. Nie miał opadajacego zadu i był naprawdę duży. Taki pies do pracy. Dziś to niestety byłaby przeszkodą na ringu, bo liczą się klapiaste d*py. Owczarki z Niemiec, Czech, Polski są jeszcze reprezentowane przez linie pracujace, ale niestety, jak napisała przedpiszczyni, laicy wolą opadający zad, bo to podobno fajnie wygląda. Nie wiem, dla mnie wygląda okropnie. *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** Z innej beczki, a propos dlaczego nie daję się pieskom przywitać ;) Ładna pogoda, to poszliśmy na spacer pozwiedzać i zatrzymalismy się w parku poćwiczyć komendy. Ćwiczymy (na smyczy), nagle słyszę, że jakaś kobieta się wydziera i słyszę wysoki przenikliwy szczek. No nic, ćwiczymy dalej. Kilka sekund potem wpadł do parku JRT, oczywiście bez smyczy, bo przecież po co. Pędzi prosto na nas, zęby na wierzchu, zjeżony itp. Usadziłam moje sierściuchy po jednym z każdej strony i czekamy. Podleciał i nie dość, że próbował ugryźć moje psy z tyłu w ogon, to jeszcze usiłował mnie chwycić za nogawkę! Próbowałam odejść ale na nic to, bo biegł za nami i gryzł, tzn usiłował gryźć od tyłu. Właścicielka - debilka (bo trudno to inaczej okreslić), najpierw stała z boku i wrzeszczała, ale nie ruszyła czterech liter. Zapytałam ją w końcu, czy moze jej dać na smycz, skoro jej nie stać (za rogiem jest sklep zoologiczny). Ruszyła się, ale nie wychodziło jej łapanie pieska. W końcu ten mały debil zbliżył się do Bruna, i próbował ugryźć go w łapę a Bruno w odpowiedzi złapał go za kark i potrząsnął dość mocno. I puścił. Piesek na chwilę stracił zapał, właścicielka go złapała, wzięła na ręce (nie miała smyczy, bo po co) i .... zdzieliła z całej siły w głowę....:shake: A podobno Norwegia to taki cywilizowany kraj...:cool3: Powiedziałam jej oczywiscie, co sądzę o biciu psa za to, czemu winna jest ona jako leniwy i głupi właściciel. W głowę to siebie powinna walnąć. Gdybym nie była taką przyjaźnie nastawioną do psów osobą, to bym nie trzymała swoich byczków (razem 70 kg) na smyczy przez 10 minut kiedy to ten wściekły debil ganiał wokół nas próbując się do nas dobrać, tylko popuściłabym smycz, żeby się przywitały. Myślę, że z JRT zostałaby mokra plama, bo i Faust i Bruno po kilku minutach byli już porządnie wkurzeni ... . Nie mam nic do miłych podbiegaczy, bo z takimi moje psy się powąchają, czasem pobawią i wracają do swoich zajęć. Ale na chamstwo i głupotę się nie zgadzam.
  21. [quote name='a_niusia'] o pogryzieniu napisalas dopiero w drugim poscie.[/QUOTE] I fakt, że aby zrozumieć, co się wydarzyło potrzebowałas drugiego postu usprawiedliwia to, że przez 3 strony tego wątku toczyłaś zajadłą dyskusję ze wszystkimi? Naprawdę, zapał godny lepszej sprawy. ;) *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** *** Ja też spadam ale niestety pracować :(
  22. [quote name='a_niusia'] np. moj maly pies probuje w tej chwili zdominowac starszego i uzywa zebow. nikt nie bedzie kulal ani nikt nikogo nie pogryzie.[/QUOTE] Oczywiście Twój pies będzie z takim samym zrozumieniem przyjmował dominowanie przez obcego,wielkiego i agresywnego psa. No po prostu brak słów. Twoje psy się bawią albo testuja granice w sforze i używają inhbicji. To nie ma nic wspólnego z atakiem jednego obcego psa na innego.
  23. [quote name='a_niusia']znowu "gdyby sie trafil". nie trafi sie, bo jesli jeszcze w najblizszym czasie "sie trafi" to tylko taki, ktory u mnie sie urodzil i wychowal, wiec nie ma co hipotetyzowac.[/QUOTE] Spoko. Kilka razy podleci do niego jakiś agresor na luzie, zgwałci i pogryzie i już jest szansa, że będziesz miała psa z agresją lękową :)
  24. [quote name='Erica']Ja to rozumiem i nic takiego nie sugerowałam. Ale może właściciel tamtego RR tak właśnie zinterpretował zachowanie swojego cielaka? Swoją drogą, jeśli rude ważyło ponad 50kg to niezły z niego rhodesian - dwa by z niego wyszły. Poważnie był taki zapasiony? ( Pytam z ciekawości, nie złośliwości).[/QUOTE] Był i duży i zapasiony, dlatego nie mógł dogonić Fausta ;) Może i nie miał 55kg. Ale Faust ma 38 a tamten był sporo większy, a już na pewno grubszy! ;) My mamy dwa zaprzyjaźnione rodki (pies i suka), z którymi się czasami bawimy, ale ten do nich nie należy i raczej nie ma na to szans ;)
  25. [quote name='Soko']ahahahaha, strix, widzisz, to wszystko co się stało to Twoja wina :P[/QUOTE] Po prostu swoją odpowiedzią na zaczepki a_niusi trafłam w czuły punkt. Jak to mówią, uderz w stół... . ;)
×
×
  • Create New...