strix
Deleted-
Posts
808 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by strix
-
Musisz zrobić potwierdzenie w FCI, inaczej szczeniaki nie dostaną rodowodów ze szwedzkiego związku kynologicznego.
-
[quote name='aanka']widzę ,że mądrze prawicie , szczególnie zwracam się do Strix .:lol:. Mam problem z psem - mixem amstaffa ,który przebywa w miejskiej przechowalni i obecnie mam zakaz wychodzenia z nim na spacery , a tylko ja z nim wychodziałam , bo pies jest p o przejściach i tzw. dominant -przynajmniej ja tak go określam . Tygrys teraz jest bez spacerów inie mogę patrzeć ,jak cierpi .:-( jEST JEGO WĄTEK .- Ugryzł mnie ,ale miał swoje powody ... Może ktoś ma namiary na dobrego behawiorystę z Wrocławia -chcę mu zamowić wizytę ,,zeby choć go znawca ocenil ,może wtedy pozwolą mi z nim wychodzić znów ,a potem może hotel np .ze szkoleniem ,.....nie wiem ,co robić ...:shake:[/QUOTE] Ja niestety nie pomogę, bo do Wrocka zjeżdżam dopiero w przyszłym roku. Może poszukaj wątków o amstaffach itp i popytaj osoby, które tam się udzielają? Być może one mają namiary na kogoś, kto mógłby pomóc? Do mnie oczywiście możesz pisac na priv do woli, ale siłą rzeczy moje wskazówki będa czysto teoretyczne. :) [B]panbazyl[/B], mój pies miał zafiksowanie na małe psy, z powodów agresywno-łowieckich (jedne chciał zagryzac jak króliki a inne przypominały mu o tym,ze podobne go pogryzły jak był mały, ale do wszystkich się przyczajał jak na polowaniu). U mnie podziałało mocno pachnące żarcie, np pieczony kurczak. Poniewaz on nie reagował ani na imię ani na dotyk jak już zobaczył psa, robiłam tak, ze jak tylko zauwazył psa (to wazne,zeby zrobić to jak tylko pies się zacznie czaić i nie czekac za długo), podtykałam mu kawałek kury, ale mu nie dawałam. To go na chwile wybijało. Wtedy mówiłam jego imię i znowu podtykałam ale prowadziłam rękę tak,że musiał się skubaniec na chwile od tamtego psa odwrócić. Jak się odwrócił, dostawał kawałeczek, ale mały, zeby chciał wiecej. Stopniowo to odwrócenie wydłużałam, potem zaczełam dodawac np. 'siad' jak już był odwrócony. No i tak stopniowo doszliśmy do tego,ze teraz jak go zawolam, to on się odwraca i jesli odpowiednio szybko wydam inną komendę to on ją wykonuje i inny pies mu ulatuje z pamięci. ;) To działa na psy czające się jak do ataku na ofiarę, na agresorów którzy się rzucają na końcu smyczy to raczej nie jest metoda. Tzn jest, ale w 100% nie podziała tylko do jakiegoś tam dystansu. Natomiast moje doświadczenie mówi, że sprawdza się u 'łowców'. ;) Acha, mój to mieszaniec whippeta, czarnego labka i czegoś tam jeszcze, zdaje się, że border collie.
-
[quote name='panbazyl']ponawiam pytanie. Strix - jak wrócisz do Pl, zapraszam do siebie. z psami oczywiście. Moze się narażę na rzuty obelgami w moja strone, ale nie lubie tez jak mi psy wylażą pierwsze przez drzwi - jak ktoś ma jednego małego pieska - niech robi co chce, ale ja mam 3 dośc spore i nie pozwole sobie, aby mi witały gości, moich gości, one mają siedzieć i zcekac aż im pozwolę sie ruszyć do ludzi. Inaczej bym fruwała razem z tym kimś za drzwiami - o pieski muszą się przeciez przywitac. I nie nauczyalm się tego od CM, bo satelitę mam od 2 lat, a psy od - ło jejku, od urodzenia prawie, więc ciut wcześniej. Mówil mi o tym zawsze dziadek i brat mojej babci też mi powtarzal, ze pies wychodzi po ludziu - oni nie znali CM. [/QUOTE] Dziekuję za zaproszenie, z chęcią przyjadę. Wypada moim psom pokazać trochę Polski ;) Ośrodek praktyk Teatralnych 'Gardzienice' tez mi jest nieobcy :) Tzn przynajmniej teoretycznie. A tak serio, to z instynktem łowieckim u labków jest tak, że niektóre go mają ciut za dużo i wtedy dobrze jest na przykład bawić się w tracking. Jak pies się wyszaleje w trackingu albo inszym szukaniu 'zwierzyny', to go potem kury mniej podniecają. No i trza by stopniowo pieska przyzwyczjać do ignorowania obecności kur, żeby mu sie próg tolerancji podwyższył. Ale to tylko takie tam madrzenie się teoretyczne jest, bo kto wie, może one te kury dusza ze strachu? ;) Ale jeśli masz efekty to znaczy, ze dobrze robisz i rób dalej. Po prostu niekóre labki mają więcej tego instynktu niż inne i może właśnie Młody taki jest? Poza tym, nie mam zamiaru udawac, że mam równe doświadczenie we wszystkim. jednak większość moich klientów to psy z problemem agresji. Inna sprawa, że czasami ta[I] agresja[/I] wobec mikro psów wynika z chęci ich złowienia i agresją jako taką nie jest ;) A teraz do [I]kopania[/I] ;) W zamyśle to nie ma być kopanie tylko dotknięcie nogą pomiedzy koniec żeber a udo. Takie dotkniecie, ale jedynie w odpowiednim momencie (co jest bardzo trudną sztuką) potrafi psa błyskawicznie wyprowadzić ze stanu zafiksowania, np. na walce z innym psem. Ja tego nie stosuję, ale z tego, co oglądam Cesara, to widzę, że on ma świetne wyczucie odpowiedniego momentu. jak się to zrobi w złym momencie to nie działa, więc lepiej sobie darować. Ja nie widziałam, żeby kopał, ale kiedy robił to mocniej, to dlatego,że wiele ras w sytuacji podniecenia ma mocno podwyższony próg odczuwania. Własciwie wszystkie rasy bojowe plus rotki, owczarki niemieckie itp. To jest ewolucyjne przystosowanie do walki. Takie dotkniecie ma przy takich rasach przewagę nad np. szarpaniem smyczy, bo to ostatnie raczej te psy nakręca. Ja tylko widziałam jak jakaś pożal się boże wyznawczyni Millana w jednym z odcinków próbowała tak dyscyplinowac swoją sukę, ale to wyglądało żałośnie, bo robiła to za często, za mocno i w złym momencie. masakra. Chciałabym,zeby Millan ja za to obsztorcował, ale niestety ona to robiła jak on nie widział albo widziec nie chciał. Żal mi psa było. Jak mówiłam, ja tego nie robię, bo mam inne metody,które mi bardziej odpowiadają. Natomiast takie jest tego wytlumacznie. Nie powinno to być kopanie tylko zdecydowane dotkniecie. Różnica jest jak pomiędzy przytrzymaniem czyjegoś ramienia a szarpnieciem za nie. Co do kopania, to oczywiście ze jest nielegalne, ale prawa zwierząt w tzw. krajach cywilizowanych to już inna bajka. W USA większość psów traci życie w wyniku eutanazji, a testy na agresję wołają o pomstę do nieba (m.i.n. wciskanie nowoprzybyłemu do schroniska psu sztucznej ręki do miski podczas jedzenia). W Norwegii, gdzie obecnie mieszkam, psy pociagowe są trzymane w takich warunkach, że u nas nawet byłby chyba wyrok. No i piszę emaile i wklejam fotki jako dowody i nikt ani nic się tym nie interesuje. Policja ostatnio wzruszyła ramionami jak dwie dziewczyny przybiegły żeby powiedziec, ze za rogiem gość katuje owczarka niemieckiego :/ Myślę, że moja readaptacja w PL będzie bezbolesna, bo tutaj jest chyba jak w PL. Albo gorzej, bo nawet TOZ-ów nie ma. W UK to inna bajka, ale niestety już tam nie mieszkam. I jeszcze - przepraszam za literówki, ale reumatyzm mam nieładny zimą i ciężko mi trafić w klawisze czasami. [B]understandme[/B] - kupiłam na ebayu i na amazonie.
-
[B]Fauka[/B], pozostaje mi tylko współczuć. Jeśli próbowałaś i rodzina stoi okoniem, to niewiele można zrobić. I nawet wizja poprawy po 7 dniach samokontroli ich nie przekonuje? Cóż, dobrze, ze macie sznaucera mini a nie rotka :/ Twój pies jazgocze przed dzwiami pudla z tego samego powodu - jak idzie z Toba to wie, ze to nie on podejmuje decyzję, co robimy, więc siedzi cicho,bo i Ty jesteś spokojna i siedzisz cicho. Jak idzie z mamą to po pierwsze, on się czuje 'odpowiedzialny' (bo w jego oczach to ona mamę wyprowadza i musi ją ustawiać oraz o nią dbać jako ten wyżej w hierarchii). No i jazgocze, bo wie,że jest od pudla niejszy, więc myśli, że jak narobi hałasu to pudla zniechęci do ew. ataku. Taki neuotyczny autokrata ;) Po drugie, mama się pewnie spina, pies to czuje i jeszcze bardziej chce jej bronić. To jego obowiązek jako tymczasowego przewodnika (podczas Twojej nieobecności).
-
[quote name='Fauka']Komunikacja Millana tak, ale nie wiem czemu ma służyć przeciągnięcie po schodach bernardyna. A na gryzienie reagują krzykiem i agresją w stosunku do niego, ździelą mu czymś albo tylko nakrzyczą i on wtedy się chowa.[/QUOTE] No do to d**y reagują, za przeproszeniem ;)! I latego pies to robi! Krzyk i zdzielanie to oznaka słabości. Pies widzi to tak, że to działa, bo on je gryzie a one panikują. Jak szczeniak mocno skarcony przez starszego psa. Poproś mamę i babcię, żeby przez 7 dni nie krzyczały, nie zdzielały tylko 1.nie zabierały ręki, która pies ugryzie (to wymaga samozaparcia), a najlepiej Ty odciągnij psa i go skarć stanowczym 'nie' 2. jak pies gryzie po nogawkach, to tak samo. Niech to będzie w ciszy poza owym 'nie'. Każda zabrana ręka, zmiana kursu po ugryzieniu w nogę jest dla psa nagrodą i działa jak wzmocnienie. Ten pies ma po prostu silną potrzebę hirarchii, która sobie ustawił inaczej niż to jest w rzeczywistości.
-
[quote name='SAIKO'] Strach...? uważasz, że np, mój pies się mnie boi ponieważ go skoryguję? Ma ochotę zjeść psa i nie robi tego tylko dlatego, że wie iż dostanie "kuksańca"? W takim razie nie rozumiesz czym jest prawidłowo zastosowana korekta...bez emocji z Twojej strony, spokojnie ale zdecydowanie. Przy prawidłowym wykonaniu pies się uczy [/QUOTE] Święte słowa. I tu jest pies pogrzebany. Wielu osobom, chyba tym mniej asertywnym, wydaje się, że korekta to musi być bicie,straszenie, krzyczenie i oczywiście nieśmiertelne przewracanie siłą na plecy itp. Nic bardziej mylnego. Jak dzieci biją słabszego kolegę to co robisz? Dajesz biszkopcika jak przestaną, żeby zaczerpnąć powietrza? A moze wyciągasz z kieszeni snickersa i w ten sposób odciągasz je od ofiary? Czy może stajesz w drzwiach i stanowczym głosem mówisz, że takiego zachowania sobie nie życzysz? Odpowiednia, asertywna, [U]niesiłowa[/U] korekta, którą pies rozumie jest właśnie takim dla niego komunikatem. Oczywiscie mozesz zrobić aferę, wydrzec się albo rozpłakać, ale wtedy ani psy ani dzieci nie beda Cię traktować poważnie :P
-
[quote name='Fauka']Nie masz wrażenia, to prawda. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że robi to tylko gdy jest mama i babcia w domu, jak jestem sama wszyscy żyjemy w harmoni aż dziwne. Ja nie jestem wielką fanką klikania, cholera mnie przy tym bierze, gubię kliker i nie potrafię tak się pieścić z tym. Ale Millana nie znoszę, moim zdniem on właśnie ma jedną metodę na każdego psa. Staram się psa chwalić ile się da, ale jeżeli wybitnie przesadza to nie omieszkam mu tego pokazać.[/QUOTE] A jak mama i babcia reagują na gryzienie? Bo jeśli uciekają z piskiem, puszczają psa itp to masz odpowiedź, dlaczego to robi - bo to działa! :) Moze być tez tak, że pies nie lubi jak mama i babcia Ciebie wychowują. Psy są bardzo czułe na energię i relacje w rodzinie. Czyli - jeśli pies uważa Ciebie za przewodnika, a mama i babcia oczywiście nie, to pies o dużej potrzebie hierarchii będzie się starał 'wychować' mamę i babcię aby zajęły nalezne miejsce w stadzie. Innymi slowy, pies uważa, że nr jeden jesteś Ty, potem on, a potem mama i babcia. Jak mama i babcia mówią Ci, że masz coś tam zrobić itp, to pies widzi to tak, że musi je ustawić, bo one się źle zachowują. Nie wszystkie psy sa tak zafiksowane na punkcie hierarchii, ale niektóre są ;) Namów mamę i babcię na aktywny udział w tym, co robisz z psem. I na wyrazanie sprzeciwu, kiedy on gryzie (ale nie nie biciem czy krzyczeniem tylko robisz pewnie krok w stronę psa i mówisz stanowcze nie). Co do Millana,to nie uważam,ze ma jedną metodę, ale głównie dlatego, że on nie szkoli psów swoją metodą tylko się z nimi komunikuje. Ma jeden zasób słownictwa, ale używa tych komunikatów indywidualnie z każdym psem. To, że powtarza te same gesty wynika akurat z tego, że psy, jak ludzie, mają język ciała i jest on podobny dla wszystkich ras. Obejrzałam wszystkie odcinki Millana, mam większość jego książek i dvd (ale innych też mam, wiec to nie tak, że kolekcjonuję tylko jego!) i chociaż są rzeczy, które mnie rażą, uważam, że jego sukces wynika z faktu, że on się z psami komunikuje a nie je szkoli. Ale nie jestem jego fanatyczką, nie wszystko mi odpowiada.
-
[quote name='evel']Nie wiem, jak inni, ale ja widzę to: :) Strix, to, że ktoś ośmiela się krytykować Czarka, nie znaczy od razu, że jest fanatykiem klikania ;) Ostatnio nawet miałam niezbyt przyjemną "rozmowę" na FB z pewną organizacją prozwierzęcą zafiksowaną i zapatrzoną na to klikanie jak na święty obrazek... :roll: Zarzucono mi, że nie mam najbledszego pojęcia o używaniu OE ani kolczatki, ktoś mnie wprowadził w straszliwy błąd jeśli chodzi o poprawne ich użycie, a tak w ogóle "to debilne" narzędzia (na moją propozycję udania się na ćwiczak i obejrzenia dobrze prowadzonego np. IPO, na naprawdę twardych psach, jakoś zapał opadł i zostało to zbyte milczeniem), ale szanowni "edukatorzy" nie wyjaśnią mi więcej, bo "nic nie rozumiesz, a nam się nie chce tłumaczyć" :cool3:[/QUOTE] Obawiam się, że ta sama grupa najechała na mnie swego czasu za to,że śmiem sądzić, iż moje psy tworzą ze mną stado i jak ja w ogóle śmiem twierdzić,że z psem jest więź, bo psy to bezwzględni oportunisci, którzy wykorzystują ludzi do swoich celów i my musimy tego psa naprowadzić klikerem i być od niego cwansi ;) Jasne, ewolucyjnie pies to oportunista, tak jak pewien gatunek szakali podążajacy za tygrysami. Ale to się nie przekłada na oportunizm w znaczeniu braku relacji społecznych. Nie wiem, co owa grupa sądzi o wszystkich tych psach, które oddały życie w obronie czlowieka decydujac się na z góry przegraną walkę (znam przypadek, gdzie półroczny owczarek niemiecki zamiast zwiać zaatakował pitbulla, który rzucił się na wózek z dzieckiem. Pittbul oczywiście zagryzł owczarka, ale właścicielka owczarka zdążyła wziąć wózek i schować się za bramką sąsiedniego ogrodu). A co z psami, które czekają tygodniami i miesiacami na dworcach i ulicach na powrót swoich państwa? Jakiż tooportunistyczny ewolucyjny interes trzyma ich w zimnie i głodzie? Ostatnio opisywano takiego jednego huskacza gdzieś nad morzem, co to czeka na pana, który pojechał do Norwegii. Ludzie chcą go wziąć do domu a on nie chce i siedzi na tym dworze :/ Wygodnicki oportunista, psa mać ;) To smutne, że ci, którzy są tak zafiksowani na metodach wyłącznie pozytywnych jednoczesnie odmawiają psom jakichkolwiek zdolnosci do emocji i zachowań społecznych, które są oczywiste i potwierdzone badaniami.
-
[quote name='Fauka']Na szczęście nie, taki większy sznaucer miniatura. Gdyby był duży to bym nie zastanawiała się długo nad jego uśpieniem bo pogryzienia byłyby znacznie poważniejsze. Nie ryzykowałabym życia mojej babci, i tak muszę pilnować by jej nie ugryzł w nogę bo ma chore, a nie raz już ją pogryzł.[/QUOTE] Mam wrażenie,że ten pies ma duży poziom lęku i desperacko próbuje Was kontrolować, bo mysli, że to mu doda pewnosci siebie. Mój mix (ten z awatara) robił to samo, ale po roku już nie robi. Dobrze, bo waży 30 kg ;). Był, jak to określiła znajoma, też behawiorystka, typem neurotyczno-autorytarnym ;) Taka tam uwaga.
-
Ja pracuję po części metodami Millana, chociaż zaczęlam na długo zanim w ogóle wiedziałam, kim on jest. Z tym, że zajmuję się głównie psami agresywnymi i dominujacymi (lub jak kto woli asertywnymi), ktore już mają wykształcone określone zachowania i często zostały przez innych trenerów zakwalifikowane do eutanazji (co chyba przeczy samei idei tzw. wyłacznie pozytywnego szkolenia - pies, na którego owo szkolenie nie działa ma być uśpiony?). Jeśli ktoś chce po prostu nauczyć komend swojego odomowego pupilka, to oczywiscie nie trzeba pracować metodami Millana, wystarczy pozytywne wzmocnienie i dużo cierpliwości. Ale zawsze dobrze mówić do psa językiem psa, bo wtedy tworzy się więź. I myślę, że Millan na to kładzie nacisk. Psy są jak dzieci - potrzebują móc się wybiegać, jasnych i sprawiedliwych granic i kochających opiekunów ;) Kiedy już pojawią się problemy i naszym celem nie jest trening ale rehabilitacja behawioralna, wtedy trzeba dopasować metodę do psa. Inaczej będziemy pracować psem, który wykazuje agresję lękową, a inaczej z takim, który zapędza właściciela w kąt mieszkania i nie pozwala się ruszyć, kiedy je. Takie psy mają obsesję hierarchii. To dość często spotykane u psów ras tzw. obronnych, ponieważ przez wieki selekcja prowadziła do rozmnażania osobników najbardziej asertywnych i skłonnych narzucać swoją wolę (takie psy nie boją się niebezpieczeństwa i nie zawahają się zaatakować, podczas gdy agresywne na pozór szczekacze zazwyczaj uciekają przy pierwszej okazji). Wiem, że sporo trenerów nie rozróżnia nauki komend od rehabilitacji behawioralnej i myśli, że jak się jedno zachowanie zastapi drugim to to ZAWSZE działa. Ale tak nie jest. Jeśli problem jest w głowie, zamanifestuje się w inny sposób i tak i bez końca bedziemy zastępować jedne zachowania innymi, ponieważ nie eliminujemy PRZYCZYNY. Żeby było jasne, nigdy nie stosuję kar cielesnych, wrzasków itp. Część ludzi lubi widzieć swiat czarno-biało i wydaje im się, że jeśli ktoś nie pracuje wyłacznie pozytywnie albo wyłacznie z klikerem, a na dodatek jeszcze wierzy w to,że psy i ludzie tworzą sforę, to na pewno psy dręczy i zachowuje się wobec nich brutalnie. Nic bardziej błędnego. Nigdy w żaden sposób nie spowodowałam, żeby moje psy się mnie bały. Dr Beach obserwował psy przez lata i doszedł do wniosku, że siłą nie zdobywa się pozycji lidera na długo, bo psy nie lubią autokratów. Te psy, które zostały uznane za liderów miały to, co my nazywamy charyzmą. Czyli dokładnie to, o czym mówi Millan - określoną energię i taki sposób bycia, że zdobywały autorytet wspomaganay dodatkowo faktem, że kontrolowały dostęp do np. pożywienia. Myślę, że większość krytyków Millana po prostu nie rozumie tych metod. Psy nie dają sobie biszkoptów, dobre zachowanie jest nagradzane, ale w inny sposób, którego my nie potrafimy naśladować, więc my dajemy biszkopty i ok. Ale złe zachowanie jest korygowane - spojrzeniem, warczeniem albo dotknięciem miejsca pomiędzy szyją a szczeką (ale to jest ostateczność i naprawdę nie sądzę, żeby to było konieczne). Tak się psy porozumiewają między sobą, bo taki mają zasób narzędzi, więc z człowiekiem też się chcą porozumiewac 'po psiemu'. Problem w tym, że ludzie nie chcą mówić do psów po psiemu, wolą się skupiać na metodach łatwiejszych dla nas, ale niekoniecznie dla psa. Wyznawcy metod stricte behawiorystycznych wierzą, że psy to ewolucyjni oportunisci nastawieni wyłącznie na własne potrzeby i zadaniem człowieka jest być 'cwańszymi' i sprowokowac psa do robiena tego, czego od nigo chcemy za pomocą motywacji (kliker, smaczki). Więź pomiedzy człowiekiem a psem jest negowana. Fakty przeczą takiemu podejściu, ponieważ psy przywiązują się do ludzi - jest sporo przykladów psów czekajacych w tym samym miejscu na powrót państwa, psów oddajacych życie w obronie ludzi, psów tęskniacych i popadajacych w depresję. Psi mózg czuje emocje i wie, czym jest strach, tesknota przywiązanie. Kiedyś w dyskusji ktoś mi powiedział, że dowodem na nieistnienie sfory psio-ludzkiej jest to,ze jakby pootwierać drzwi polskich domów to większość psów by wyleciała na dwór nie bacząc na właścicieli. Pomijając psy, które po prostu nie mają wystarczajaco dużo ruchu, psy sfrustrowane seksualnie itp, to dziwne, żeby nieumiejętność bycia dla swojego psa liderem (przewodnikiem, alfą, menadżerem stada, jakkoliwiek to nazwiecie ;) ) nagle świadczyła o tym,że psy nie tworzą stada z ludźmi ;) Jeśli my im na to nie pozwalamy, bo nie odwzajemniamy ich sygnałów, to nie tworzą. Jeśli z nimi pracujemy tak,żeby ten instynkt zaspokoić, w czym Millan moze być pomocny, to tworzą i jest to dobra podstawa do pracy z psem. Jeszcze taka uwaga: najgorsze, co można zrobić jeśli chodzi o szkolenie i rehabilitację psów to generalizować i kurczowo trzymać się jednego schematu. Eklektyzm jest w pracy z psem naprawdę wskazany ;) Każdy pies jest inny, różnice są ogromne w obrębie ras, bo ludzie hodowali je dla różnych celów. Do tego dochodzi jeszcze przeszłość psa, często nieznana. Zafiksowanie na tzw. 'metodach pozytywnych' prowadzi do tego, ze usypia się psy, na które te metody nie działają. Eutanazja ze względów behawioralnych jest główną przyczyną śmierci psów w EU i w USA. Osobiście uważam, że to wylewanie dziecka z kąpielą. Oraz barbarzyństwo - przez wieki hodowaliśmy psy asertywne, wytrzymałe, gotowe do ataku, a kiedy nagle nam się odwidziało i chcemy pracować wyłącznie na zasadzie smaczków i klikera, te psy zostają na lodzie. Jak słusznie zauwazyło wieku badaczy, wygląd psa jest skorelowany z jego psychiką, to znaczy, ze kazda rasa nie różni się tylko wyglądem ale i charakterem od innych. I nie można skorygować okreslonych zachowań bez ingerencji w wygląd rasy, tzn nie można na przykład wyhodować rottweilera do polowań, bo zmieni się jego wygląd. Podobnie jest z agresją - rasy, które mają aktywną reakcję na bodziec (a więc atak raczej niż unik), takie już pozostaną. Zainteresowanym polecam wygooglowanie eksperymentu na lisach syberyjskich, Dmitry Belyaev. Skinnerowska wizja szkolenia psa opiera się miedzy innymi na tym, że jesli my mamy coś, co jest dla psa bardziej atrakcyjne niż np. pogryznienie psa sąsiada, to jeśli prawidłowo tego użyjemy, pies będzie się zwracał do nas w momencie jak zobaczy psa sąsiada. Owszem, czasem to działa. Ale nie na psy, dla których walka jest atrakcyjniejsza niż wsio inne ;) Takie psy mają często dużą potrzebę hierarchii i lepsze są metody oparte na relacji lider-pies, a więc metody Millana. Metody skinenrowskie zakaldają, że każdy pies jest taki sam i będzie reagował podobnie. Osobiście plasuję siebie na drugim, mniej znanym biegunie badawczym zwanym [I]kyokan[/I]. nazwa pochodz z jęz. japońskiego i oznacza empatię i indywidualne traktowanie zwierzecia, z którym pracujemy. Zapoczątkowali to japońcy badacze małp w latach sześćdziesiatych ubiegłego wieku. Myślę, że Millan wpisuje się w ten nurt, bo do każdego psa podchodzi indywidualnie. Jedyne, co każdy pies ma to chęć stworzenia stada, bo tak jak ludzie, psy to zwierzęta stadne. Ale nawet ten instynkt różni się pomiedzy rasami, płciami (u suk potrzeba hierarchii jest mniejsza niz u samców), a rozłożenie potrzeby hierarchii i innych instynktów jest już bardzo indywidualne. Jeśli, jak Millan, próbujemy komunikować się z psem w sposób dla niego naturalny, to mamy większe szanse powodzenia niż jeśli zaadoptujemy podejście skinenrowskie, które wszystkie psy wrzuca do jednego worka. Na dodatek Skinner prowadził badania na szczurach i małpach a wyniki po prostu rozciągnął na psy. Myślę, że najlepszym dowodem na skuteczność tych metod jest sfora Millana - wszystkie bez wyjątku psy zostały oddane z powodu agresji i w wielu wypadkach zakwalifikowane do eutanazji. Acha, co do kopniecia szkoleniowego, oc zym ktoś tu wspomniał. To nie ma być kopnięcie tylko dotknięcie okolicy pomidzy żebrem a udem. Ja tego nie stosuję, bo używam tonu głosu i jeśli pies się na czymś za mocno fiskuje, to w ten sposób go z tego wyrywam. Nie uważam,że każdy powinien adoptować psa agresywnego, ale uważam, że sami sobie jako ludzie jestesmy winni i jesli nie nauczymy się podchodzić do psów indywidualnie, to wkrótce zostaną nam tylko goldeny i yorki ( i inne małe, bo przeciez małe może być agresywne, krzywdy i tak nie zrobi... ). Reszta ras wyginie jako agresywna. To się już zaczyna z resztą. Ufff. Ale mi wyszło wypracowanie ;)
-
[quote name='poker1']Dziękuje Wam bardzo ! Sposób z gazem pomógł, kilka razy dostał "psika" i odczepił się od mojego psa. Oczywiście "wlaściciel" rzucił się do mnie z niewybrednymi komentarzami, ale troche się zdziwił, bo Poker stanął w mojej obronie i był dość wkurzony - Pan się odczepił. Nie dość, że jego pies trzyma się z daleka to jeszcze on sam omija mnie szerokim lukiem :evil_lol: W końcu mam spokój na wieczornych spacerach z psem :) pozdrawiam gorąco ;][/QUOTE] No to świetnie! Gaz noś na wszelki wypadek, bo pies po jakimś czasie może spróbować znowu, ale to się nie zdarza często. Niestety, wygląda na to, że póki co pies jest naszym najlepszym przyjacielem, a najlepszym przyjacielem naszego psa jest nasz gaz :/ Miejmy nadzieję, że to się zmieni. :)
-
Cóż, może polski rząd pójdzie w końcu po rozum do głowy i zacznie wspomagać finansowo instytucje charytatywne zamiast wywalać kasę na nieskuteczne programy przygotowywane przez urzędasów z nikłą znajomością realiów ;). Wiadomo,ze najlepiej danym zagadnieniem zajmują się ludzie robiący to z przekonaniem... . Za taką kasa szłyby też wymagania, więc skończyłyby się już gadki, że nie przyjada bo nie ma paliwa ;) Pozostaje czekać i mieć nadzieję ;) Swoja droga dziwna to mentalność. RSPCA specjalnie nagłaśnia każdą prawie interwencję, żeby pokazac, jacy są skuteczni i przez to zachęcić ludzi do podarowania tych paru groszy. Żeby nie było, tu w Norwegii tez jest wolna amerykanka i oficjalnie nikt się nad zwierzątkami nie znęca. A nieoficjalnie to już inna sprawa... :P Właśnie jestem w trakcie umawiania wizyty z panią, która przygarneła pieska z problemami. Poprzedni właściciel lubił polować, a ponieważ piesek nie lubił i nie był w tym dobry, pan bił go po głowie ciężkim przedmiotem. Kto myśli, że poniósł za to karę, ten się niestety myli :( Podobne historie zdarzają się nagminnie w przypadku psów pociągowych. Oczywiście oficjalna propaganda w państwowej tv (właśnie ruszył program 'psy w pracy') pokazuje tylko uśmiechniętych myśliwych i właścicieli na zaprzęgach ciągnietych przez zdrowe, dobrze odżywione i puchate pieski. A naprawdę trzymane są tak: [IMG]http://i1229.photobucket.com/albums/ee467/evabrem/02_-1478625820-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i1229.photobucket.com/albums/ee467/evabrem/66_-305935285.jpg[/IMG] Dlatego m.in. opuszczam Norwegię. Wbrew temu, co może wydawać się osobom mieszkajacym w PL, w Norwegii panuje dużo większy 'zamordyzm' jeśli chodzi o mówienie o prawach zwierząt, bo rząd nie lubi, jak ktoś psuje wizerunek najlepszego kraju na świecie. Ale to już jest off topic :P
-
[quote name='Martens']W wielu schroniskach pies w ogóle je tylko wtedy, kiedy towarzystwo z kojca da mu dojść do miski...[/QUOTE] Ale ja nie chcę, żeby tego psa wsadzic do schronu! :) Po prostu odniosłam wrażenie, że Victoria nie chce żadnej konfrontacji z koleżanką, więc,że rozmawiać z nią też nie będzie. Dlatego zaproponowałam telefon do TOZ-u. Jeśli, jak pisała, biega luzem i atakuje inne psy, to prędzej czy później i tak trafi do schroniska (o ile wcześniej nie potraci go samochód). Nie ma jednak pewności, że właściciele go odbiorą i tu jest problem. Nie wiem, jakiej nowej ustawie pisała Victoria, bo puszczanie psa luzem jest juz w kodeksie wykroczeń. Ale nawet jeśli coś nowego ma być, to przecież jak SM złapie tego biegajacego luzem psa, to i tak on wyląduje w schronie ;(
-
[quote name='Martens']Natomiast przekonanie, że temu psu będzie lepiej w przeciętnym polskim schronisku niż w rodzinie, która go nie bije, i będzie tam jadł lepiej niż teraz świadczy dla mnie tylko o tym, że strix baardzo dawno z Polski wyjechała, albo w ogóle nie zna realiów w przeciętnych polskich schroniskach...[/QUOTE] NIGDZIE nie napisałam, że psu byłoby lepiej w schronisku. Moja propozycja odwiezienia go do schronu była reakcją na wpis Victorii,ze pies biega w samopas, atakuje inne psy itp. Jednak kiedy ja wyjeżdżałam z Polski, a było to 6 lat temu, wiec nie tak dawno, w schroniskach nie karmili makaronem tylko jakąś tam karmą, więc to też napisałam. Z resztą nie widaje mi się, żeby było o co kruszyć kopię. Naprawdę ;) Myślę, że tak naprawdę wszystkim nam leży na sercu los tego psa i wkurza nas postawa właścicieli.
-
Dzięki, Arielka. :Rose: Studiów jeszcze nie skończyłam, trochę to potrwa, bo system zaoczny i po każdym kursie obowiązkowe praktyki zanim mnie zakwalifikują na następny. :roll: Na szczęście nie ma limitu czasowego, bo to studia dla pracujacych i zalicza się moduły (te trzeba na czas). W każdym razie moje wypowiedzi nie mają na celu obrażania nikogo. Po prostu osobiście wyznaję zasadę, że zło bierze się z braku reakcji świadków. ;)
-
[quote name='Szura']Niestety, to nie jest takie łatwe... Nikomu się zwyczajnie nie chce interweniować, albo nie widzą podstaw. Znajoma raz od TOZu usłyszała, że oni na interwencję nie pojadą, bo... nie mają na paliwo! Zaoferowała, że zapłaci - nadal nie pomogło. Nie przyjechali.[/QUOTE] Z tego, co ja zrozumiałam, to Victoria dzwoniła tylko do SM i to wsprawie innego psa? Jeśli się mylę, to przepraszam. Ale nie ma co zakładać, że sprawa jest z góry przegrana, bo wtedy nie robi się nic. Jeśli zrobi się wszystko, a sprawa nie ruszy, to co innego, niż kiedy nie zrobi się nic. Takie jest moje prywatne zdanie.
-
Zrobiłam Rustiemu ebaya zagranicznego: http://cgi.ebay.co.uk/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&item=150699007290#ht_825wt_1054 Idzie na moje konto paypal, ale będę przelewać. Ustawiłam na 3GBP, bo to koszt kufla piwa w UK, nawet mniej, więc może ludzi skusi, że nie drogo. Ebay niestety pobiera prowizję, nie wiem, ile, ale będę wiedzieć, jeśli ktoś kupi. Ale nie jest to dużo, więc pewnie na każde 3 funty, więcej niż 2.5 powinno iść do Rustiego. Na początek dałam 15 cegiełek, zobaczymy, ile się sprzeda. Same możecie monitorować w polu 'x available'/ 'y sold', czyli 'x dostępnych'/ 'y sprzedanych'. Koszty wystawienia aukcji pokrywam ja, to jest symboliczna kwota. Zrobiłam też nowe wydarzenie, bo starego niestety nie mogę reaktywować. Proszę wybaczyć poślizg :oops: http://www.facebook.com/event.php?eid=217111598359876
-
Poszło ode mnie za listopad.
-
[quote name='Abrakadabra']Ja się czepiam :crazyeye:? Zadałam niewinne pytania ... Dasz się w przyszłym roku powitać na lotnisku :cool3: ?[/QUOTE] Możesz czekać na lotnisku, jak lubisz, ale raczej będę jechać samochodem, bo mam spory majdan i dwa psy. Jesli chcesz ustawić komitet powitalny przy wjeździe do Wrocławia, to oczywiście nie bronię. :P
-
[quote name='Victoria'] Nie mam zamiaru sprawy zostawic - czekam tylko na moment, kiedy zgłoszenie jej przyniesie największe efekty, więc prosze mi nie mówić ze relacje z kolezanka sa wazniejsze, bo po ukonczeniu szkoły (za 7 miesięcy) urwie sie kontakt między nami.[/QUOTE] Ja Ci niczego nie wmawiam. Sama to wielokrotnie podkreślałaś.
-
[quote name='Abrakadabra']To dlaczego udzielasz porad osobom, które mieszkają w Polsce?[/QUOTE] Ponieważ przez 25 lat mieszkałam w Polsce, jestem w Polsce częstym gościem, część moich klientów to Polacy mieszkający w Polsce i w przyszłym roku wracam do Polski :D Poza tym, ja nie udzielam rad tylko wyrazam swoje zdanie. Póki co, aby wyrazić swoje zdanie na tym forum nie potrzebuję zaświadczenia o tym, że rpzebywam na stałe na terenie Polski. Jesli uważasz, że powinnam, to proponuję zgłosić tę cenną propozycję do adminów :) A dlaczego Ty się czepiasz zamiast zaproponować rzeczowe argumenty? W sumie dobrze, że mi przypomniałaś, miałam już dawno zmienić na Oslo/Wrocław :D
-
[quote name='Abrakadabra']Hej! Niedowierzam avatarkom.. więc zapytam, żeby się upewnić ... Gdzie Ty mieszkasz na codzień?[/QUOTE] Oslo. Jest zdaje się pod awatarem?
-
[quote name='Victoria']Oj w naszym schronie raczej lepiej by nie miał. Nie robię nic, [B]bo nie da się nic zrobić[/B][/QUOTE] Ależ da się. Wystarczy telefon do TOZ-u, że pies nie ma co jeść i musi szukać jedzenia na mieście. Jednak rozumiem, że relacje z kolezanką są wazniejsze. Tak do twojej wiadomości, TOZ nie ujawnia kto wykonał telefon chyba, że sprawa wedruje do sądu, a wątpię, żeby tutaj tak było. Doniesienie możesz złożyć anonimowo. Jednak rozumiem, że to też jest za trudne. Tylko przyjmij do wiadomości, że to nie jest tak, że nie da się nic zrobić, tylko, że Ty nie chcesz niczego zrobić. To jest Twój wybór a nie obiektywne trudności i przeszkody. [quote name='Victoria']a sytuacja dla psa nie jest zła.[/QUOTE] To może sie zdecyduj, bo wcześniej pisałas tak: [I] Mojej kolezanki pies czasami [B]je sam makaron[/B].. puszeczka to dla niego rarytas. Pies nie jest zagłodzony, bo [B]chodzi sobie sam po mieście[/B] [B]i sam sobie znajduje[/B], ludzie mu dają, sąsiedzi.. [B]Smutne jest to, że osoby, które nie potrafią zapewnić psu zdrowego jedzenia, owego psa posiadają. [/B] [B]Pies już raz wpadł pod samochód,[/B] albo motor (nie pamiętam) czego skutkiem była [B]łapa w gipsie.[/B] [B]To nie nauczyło właścicieli używania smyczy[/B] - nadal jest wypuszczany na samotne spacerki. Najbardziej irytuje mnie to, że[B] pies lata po mieście, za przeproszeniem, z jajami,[/B] a dziewczyna potem do mnie dzwoni późno w nocy z tekstem:"Kasia, znalazłam małego szczeniaczka, chodź go weź.." [/I] Jak dla mnie, to ta sytuacja woła o pomstę do nieba. jednak rozumiem, że ponieważ, jak sama piszesz, chodzisz z koleżanką do jednej szkoły, to wyklucza to możliwosc anonimowego nawet telefonu. Dzwonienie na SM nic nie da, bo oni się głównie zajmują psami latającymi luzem a nie warunkami, w jakich żyja psy. Zazwyczaj aktywują się dopiero na kopniaka od TOZ-u. [quote name='Victoria']Powtarzam: pies nie chodzi głodny, sąsiadka mu daje mięso, dzieciaki kanapki (w których jest min. szynka), pies podjada normalne jedzenie z miski psa sąsiadów. To jest taki domek wielorodzinny, bez ogrodzonego terenu. Psy tam latają luźno, mają michy również na dworze. Ten pies sobie radzi. Problemem nie jest on, tylko inne, które spotka na swojej drodze, oraz te, których jest ojcem.[/QUOTE] Idylla po prostu. Niewykastrowany pies lata w samopas i przyczynia się do powiększenia populacji bezdomniaków, no ale Ty z koleżanką-właścicielką chodzisz przecież do jednej szkoły... . Chleb powoduje nadkwasotę, poza tym, ciężko się trawi i zalega w przewodzie pokarmowym. Za dużo węglowodanów może prowadzić do rozwoju wielu chorób w tym raka. Wedliny zawierają za dużo chemikaliów i skutki są podobne jak w przypadku nadmiaru weglowodanów - choroby ukladu pokarmowego, krwionosnego, wydalniczego i rak. Pies jest bardzo wrażliwy np. na saletrę, wszechobecną w wędlinach. Nawet ludziom zaleca się jedzenie wędlin nie częściej niż 3 razy w tygodniu, dla psa raz w tygodniu to już jest za dużo. Poza tym, kto tego psa karmi w trakcie wakacji i czy uważasz, że to jest bezpieczne, ze dzieci rzucają mu kanapki? Jak pies się nauczy, to może próbowac wyciągnąć je siłą, a wtedy najprawdopodobniej dojdzie do nieszczęścia. Są bezsprzeczne dowody na to, że nieodpowiednia dieta wzmaga agresję, więc masz już przynajmniej częściową odpowiedź, dlaczego ten pies atakuje inne psy. Z resztą, pal licho jedzenie, pies lata w samopas i stanowi zagrożenie. Sam tez może ulec wypadkowi i być może następnym razem nie wyjdzie już tylko ze złamaną łapą. Moze się też nauczyć wymuszac kanapki od dzieci, a wtedy najprawdopodobniej dostanie igłę. [quote name='Victoria']Powtarzam również, że gdy będzie można coś zrobić w sprawie jego spacerków po mieście - zawiadomię kogo będzie trzeba.Wtedy prawdopodobnie odpowiednia instytucja zajmie się również kwestią jedzenia, jakie daja mu właściciele. [/QUOTE] Ależ można! Artykuł 77 kodeksu wykroczeń reguluje tę kwestię. Uważasz, że jak zmieni się prawo, to po ulicach zaczną jeździć wozy RSPCA? Musze Cię rozczarować - SM prawdopodobnie zajmie się brakiem smyczy, a kwestia jedzenia i warunków bytowych psa pozostanie w gestii TOZ-u. . [U]Art. 77.Kw. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.[/U]
-
[quote name='Beatrx']a to na pewno psie kupy? bo swego czasu na pewnym osiedlu u mnie w mieście dzikie koty regularnie korzystały z piaskownicy jako z kuwety i po pewnym czasie żadne dziecko już się tam nie bawiło, bo nie było opcji, zeby nie natrafić na 'glinę' w czasie zabawy.[/QUOTE] Psie psie. Psa sąsiadów. Kupa była o wiele za duża na kocią ;) No, chyba,ze to był jakis skarlały tygrys ;)
-
[quote name='Balbina12']Sprzeczne naturą to jest trzymać szczura w czystej klatce w domu. Szczury żyją w śmietnikach a nie w klatkach, omry. A tak nota bene to naturalne środowisko psa jest w lesie:lol::lol::lol: Chyba się trochę czepiacie, ale to moje odczucia;)[/QUOTE] Poczytaj sobie trochę o tym, skąd pochodza psy. Niezależnie od teorii, chyba raczej step niż las... . Poza tym, nie stosuj demagogii, bo sama sobie strzelasz w stopę. Uważasz, że w lesie pies żywiłby się makaronem? Zamieniłam właśnie dwa słowa z koleżanką, która kiedyś pracowała jako inspektor w jednej z zagranicznych organizacji. Powiedziała, że to jest na 100% znęcanie się, bo 1.makaron to nie jest odpowiednia dieta dla psa 2.pies łazi po mieście w samopas, szuka jedzenia, polega na obcych ludziach podczas, gdy to właściciel ma obowiązek zaspokoić potrzeby psa. [B]Victoria[/B], jak Cię pies obchodzi, to jaki problem go złapać i zawieźć do schroniska? Tam przynajmniej dostanie porządne jedzenie a nie makaron i kanapki. Taka dieta prawdopodobnie tego psa zabije. Swoją drogą wielka jest ludzka hipokryzja - z jednej strony podpisywanie apeli, petycji, odzew o zaostrzenie prawa dla znęcajacych się nad zwierzetami, a z drugiej strony, gdy tuż pod nosem ktoś się nad psem znęca, karmi go byle czym, puszcza w samopas (już był wypadek) i ogólnie, ma dobro swojego psa gdzieś, to buzia w ciup. Bo nie bije? Cóż, skoro jedynie bicie zasługuje na potępienie, to rozumiem, że ludzie głodzący psy na śmierć albo trzymający je na działkach na krótkim łańcuchu powinni zostać wyłaczeni z kategorii znecających się? Taka postawa jak Twoja, Victorio, prowadzi do tego, że nic się w Polsce nie zmieni. Bo o znęcaniu zazwyczaj wiedzą znajomi i rodzina a nie obcy ludzie. I właśnie ci znajomi i ta rodzina sa wg mnie współwinni,bo często jako jedyni znają szczegóły psiego dramatu, a nie robią nic.