Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. [I]To że Donka ma ślady po pogryzieniach to fakt, ja nie jestem behawiorystą ale sądzę, że jeżeli walczyłaby zawodowo, że tak powiem, to by chyba nie mijała spokojnie psów, różnych psów - małych i dużych, psów i suk. Tak mi się wydaje.[/I] Niekoniecznie. Może ją tylko 'wypróbowali' i dali jej spokój. Z resztą, ja nigdzie nie napisałam, że walczyła na 100% tylko, że prawdopodobnie, bo ma obrażenia, które moga o tym świadczyć. Nie ma jednego wzorcowego zachowania psów do walk. Część się dogaduje z innymi i nie walczy, część walczy tylko jak któryś podejdzie za blisko a część niestety ma takie pokłady agresji, że musi być izolowana od innych psów. Nie ma reguł. [I]Przez kilka miesięcy siedziała w jednym boksie z psem, i nie było między nimi spięć. Dopiero po tych kilku miesiącach miały potyczka i ze względu że było topomiędzy pitką i molosem psy zostały rozdzielone. Jakby były to zwykłe kundelki pewnie nikt by nawet się wczuwał sie, że miały spięcie. [/I] To akurat prawda jest. Nie uważam, żeby to spiecie to było coś niezwykłego. Ale mi głównie chodziło o pochodzenie tych ran.
  2. [quote name='fioneczka']strix wiesz co suka używana do walk zrobiłaby z psem gdyby położył jej łeb na karku ...[/QUOTE] Kochana, to zalezy od okoliczności. Widziałam dwa samce, oba używane do walk, które zamiast walczyć zaczęły się bawić. To nie znaczy, że nie były wykorzystywane do walk.
  3. [I]A Ty wszędzie dopatrujesz się walk psów i powiem Ci, że bzdury piszesz. [/I] Dziekuję za rzeczowy i kulturalny komentarz. Myslę, ze jednak blizny Twojej suki a blizny Donki to dwie różne rzeczy. Ona ma ich dużo więcej i na całym ciele, najwięcej zaś na głowie. Z resztą, ja nie napisałam, że ona była na pewno wykorzystywana do walk, tylko,że prawdopodobnie. Nie ma potrzeby krzyczenia mi w twarz, że pisze bzdury, bo mam prawo do swojej opinii, którą wyrażam kulturalnie. [I]A to że ttb nie dogaduje się z innym psem, to u tych ras jest normalne (a już szczególnie z suką) - po co dopatrywać się w tym zaraz walk psów???[/I] No jasne, najlepiej wszystko tłumaczyć rasą. Tak sie składa, że znam bardzo przyjaźnie nastawione ttb i bardzo agresywnie nastawione goldeny. To nie zależy od rasy. Rasa to są określone predyspozycje, a nie określone zachowania. Jaki pies będzie, zależy od otoczenia i od właściciela. Takie myślenie jak Twoje to pierwszy krok do breed specific regulation i do banowania ras.
  4. [quote name='arielka186']Dostateczna... a czy ocena jest wpisana w rodo? Czy tylko wpis że pies zaliczył próby? I jak jest z suczkami? [B]Strix[/B], wiesz pewnie sama jak to jest z prawdomównością u ludzi ;)...szczególnie takiego pokroju- co to "wyżej s*a niż *upę ma".;) Ten jej czempion prawdopodobnie , wnioskując po zachowaniu, jest czempionem, ale tylko u siebie w domu :roll: Inaczej chyba by ataku jakiegoś na zawodach dostał- przecież tam jest tyyyle psów :lol:[/QUOTE] No właśnie możliwe, że na zawodach się zachowuje, bo go te psy onieśmielają. Ale jak jest sytuacja 1:1 to się nie umie zachować. Znam takie psy, Faust tez taki był. Jak się trafi szczeniak albo słabszy pies, to z chęcią zaatakują. Ten pies zrobił to Faustowi, jak Faust był mały. Poraża mnie głupota właścicielki. Przecież wiadomo, że agility to nie jest trening behawiorystyczny i to, ze pies dobrze radzi sobie w agility nie oznacza, że jest bezproblemowy. Ten widac ma problem z nieznanymi psami w parku, który pewnie uważa za swoje terytorium. No,ale pańcia widać 'szkolona' ;) Mam tylko nadzieję, że to jej cudo nie spróbuje zaatakowac mojego ONka, bo nie chcę, żeby jego piękny charakter został zmarnowany przez takie doświadczenie. Jak podleci, będe musiała go kopnąć mimo, że nigdy nie kopnęłam psa.
  5. Ponieważ wpis o Gabi został wklejony do wątku psa, na którego mam stałą deklarację i którego staram się wspierać, pozwolę sobie zabrać głos. Nie wiem, jak jest u Gabi, nie byłam. Poczekam na to, co Ona ma do powiedzenia. Od siebie dodam, bez złośliwości, że psy najbardziej gnębione w boksie przez inne psy to często strąceni z piedestału agresorzy-uzurpatorzy. Psy nie tolerują złej energii, psów nadmiernie agresywnych itp i będą się starały takie osobniki wyeliminować ze stada. Tak było w przypadku Rustiego, który okazał się psem dosć agresywnym. Bardzo prawdopodobne, że z Donką było podobnie, skoro pojawiają się głosy, że była maltretowana przez inne psy (chyba,ze nadinterpertuję). Taki pies zawsze powinien być poddany gruntownej obserwacji w różnych sytuacjach zanim zostanie wydany. Obserwacja na wybiegu to za mało. Dodam jeszcze, że te obrażenia na psyku Donki to są ślady po walkach. Czyli teoretycznie mogła być wykorzystywana do walk psów. Takie obrażenia nie powstają w schronisku, to są ślady po szczuciu, kiedy dwa psy ustawia się naprzeciw siebie. Więcej tu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/206053-Jak-pozna%C4%87-%C5%BCe-kto%C5%9B-chce-psa-do-walk?highlight=strix[/url] Jeśli Donka była wykorzystywana do walk, a to prawdopodobne, nie powinna mieszkać z innym psem. I być może dlatego inne psy jej nie lubią. Jeśli walczyła z sukami, najprawdopodobniej nigdy nie dogada się z inną suką. Czekam na wyjaśnienie sprawy, ze względu na Rustiego, który tez jest u Gabi.
  6. [quote name='agaga21']http://www.dogomania.pl/threads/183865-Czarne-Kwiatki-czyli-na-kogo-warto-uwa%C5%BCa%C4%87.?p=17875356&viewfull=1#post17875356 przestrzegam przed hotelowaniem psów u gabi! Gabi możesz się ustosunkować? Od siebie dodam, bez złośliwości, że psy najbardziej gnębione w boksie przez inne psy to często strąceni z piedestału agresorzy-uzurpatorzy. Psy nie tolerują złej energii, psów nadmiernie agresywnych itp i będą się starały takie osobniki wyeliminować ze stada. Tak było w przypadku Rustiego, który okazał się psem dosć agresywnym. Bardzo prawdopodobne, że z Donką było podobnie, skoro piszą, że była maltretowana przez inne psy (chyba,ze nadinterpertuję). Taki pies zawsze powinien być poddany gruntownej obserwacji w różnych sytuacjach zanim zostanie wydany. Obserwacja na wybiegu to za mało. Dodam jeszcze, że te obrażenia na psyku Donki to są ślady po walkach. Czyli teoretycznie mogła być wykorzystywana do walk psów. Takie obrażenia nie powstają w schronisku, to są ślady po szczuciu, kiedy dwa psy ustawia się naprzeciw siebie. Więcej tu: http://www.dogomania.pl/threads/206053-Jak-pozna%C4%87-%C5%BCe-kto%C5%9B-chce-psa-do-walk?highlight=strix Jeśli Donka była wykorzystywana do walk, a to prawdopodobne, nie powinna mieszkać z innym psem. Stare nawyki trudno jest wykorzenić.
  7. Własnie wróciłam ze spaceru i mam przykład z innej strony. Wzięłam obydwa gagatki na dwór. Faust (ten zrehabilitowany, acz jeszcze nie do końca) ni interesuje się piłką, woli biegac sprintem (mix whippeta). Puszczam go więc na długiej lince, on sobie robi sprint i za chwilę już siedzi spokojnie. Bruno (szczeniak ON, 4.5 miesiąca) uwielbia aport i szukanie piłki. Mam wiec system, że jak zabieram dwa i jak już Faust się wybiega to rzucam małemu piłkę. Faust sobie siedzi albo cos wącha i się relaksuje. Chodze do bardzo dużego parku, w którym jest sporo dużych trawników i naprawdę miejsca wystarczy dla wszystkich. No i dziś jak bawiłam się w aportowanie z Brunem przylazła jakś babka z mixem JRT na flexi. Cały park pusty (wszyscy w pracy i pogoda nieładna), a ona do mnie. Bruno jest zafiksowany na punkcie piłki i nie interesują go psy itp. Póki co mam z nim dobry kontakt i łatwo go przywołuję. On z resztą nie rozprasza sie widokiem psów, ma je gdzieś. Faust ma traumy z przeszłości, więc jest wciąż nadpobudliwy, ale potrafi siedziec w jednym miejscu a nawet po jakiś 2 minutach się relaksuje, kładzie i zerka na psa ale już bez histerii. Nie zawsze tak się to udaje załatwić, ale akurat nie był zbyt nabuzowany ;) No to my robimy swoje, Bruno szuka piłki, a Faust szuka czegoś w ziemi ;), a babka zaczyna podchodzić z psem. Pies się szarpie na flexi, ogon do góry, najeżony, powarkuje, wzrok wbity w moje psy. Nic dobrego. Ja jej na to grzecznie, że właśnie szkolę małego, duży ma traumy i wolałabym, żeby się nie witał z jej psem, bo po pierwsze moze być walka a nie chciałabym, żeby Faust się cofnął w swoim treningu. No i oczywiście chodzi mi tez o szczeniaka. Ona na to 'ale ja tu bedę teraz trenowac z klikerem'. Ja mówię, że nie ma sprawy, trawnik jest ogromny, jak boisko prawie. Niech ona sobie trenuje a ja będe robić swoje. Babka na to, że jej pies jest uwaga,czempionem w agility, ale się rozprasza widokiem innych psów, wiec ja mam sobie pójść! Naprawdę, w tym parku były jeszcze ze 3 trawniki wielkości boiska zupełnie puściutkie... . Ja mówie, ze skoro jest czempionem, to nie powinien się rozpraszać, bo za to się traci punkty. Ona na to,że nie ma siły, żeby pies się nie rozpraszał widokiem innego psa! No cóż, wskazałam jej mojego szczyla ON, który nic sobie z jej psa nie robił i ganiał za piłką. Jej pies w tym czasie wpatrywał się morderczym wzrokiem w Fausta i ciągnął na smyczy jak cholera. ładny mi champion ;) I poszłam, bo co będe z głupią gadać. Ona i tak wie lepiej. Jeszcze dodam, że rozpoznałam jej psa i ten pies pogryzł Fausta niedługo po tym, jak go wzięliśmy ze schronu, jakiś rok temu. Oczywiscie bigał luzem, w końcu championowi wolno ;)
  8. [I]Więc ja zaczynam znów swój rytuał odwolywania, no bo pzreciez mogą się pogryźć czy co a ona mi mówi, ze tu nie ma psów agresywnych. Do parku takie nie mogą przychodzić. Agresory są eliminowane z hodowli. Po prostu ludzie wymuszają dobór pod wzgledem również psychicznym. Poczulam się jak człowiek z buszu, albo z polskich blokowisk, gdzie wyjście z psem i powrót w jednym kawałku to byl wyczyn dnia.[/I] To podejście mnie akurat trochę martwi. Żeby było jasne, też jestem za nierozmnażaniem psów agresywnych,absolutnie. Ale agresja to nie jest wina genów. genetyczne to mogą być predyspozycje związane z neuroprzekaźnictwem. Ba, głównym powodem śmierci psów na Zachodzie jest eutanazja z powodu agresji i naprawdę, nie jest to wina genów tylko złego prowadzenia. Spotkałam się już z tym,że ludzie nie biorą żadnej odpowiedzialności za prowadzenie psa, bo jest z selektywnej hodowli, a jak dorośnie i robi się agresywny na skutek złego prowadzenia, to uznają, że geny itp. i pies jest usypiany. Sama odratowałam jednego takiego 'agresora', ktory rzucał się na wszystko. Jakoś jak mieszka ze mną, na nic się nie rzuca :P Moim zdaniem nie tędy droga. Pies o najlepszej nawet genetyce będzie agresywny jesli jest źle prowadzony. Mój ostatni klient, dogo canario z agresją do psów jest dobrym przykładem. Już na pierwszym spotkaniu zmienił zachowanie, a było blisko uśpienia go, bo 'nie wiadomo dlaczego sie zrobił agresywny,a duży jest i ciągnie'. Cóż, po dziesięciu minutach obserwacji właścicielki psa już wiedziałam, dlaczego 'się taki zrobił' ;) Pies ma świetny charakter i moim zdaniem nada się na reproduktora (chociaż osobiście jestem za kastracją, bo pies się męczy i nie ma sensu rozmnażać bez opamiętania). Jego zachowanie było związane z zachowaniem właścicielki i ustąpiło w momencie, kiedy ja chwyciłam za smycz. To się naprawdę nieczęsto zdarza, taka zmiana w tak krótkim czasie. Co gorsza, weterynarz-idiota tez coś przebąkiwał o 'defekcie genetycznym'. Ciekawe, jaki to defekt, który tak łatwo ustępuje.
  9. [quote name='Szura']A tak z ciekawości, jak uczyć swojego psa odpowiednich manier poza spotykaniem się z psami, które takowych uczą podrostka? Bo jak się trafi na uległe ciapy lub równie niewychowane psy, to chyba ciężko. :D[/QUOTE] Ciężko. Chociaż Ty zawsze mozesz się wtrącić i zdjąć psa jeśli poczyna sobie zbyt śmiało z innym psem. Mozesz też nauczyć psa,że ma się najpierw powąchać z innym, a nie na niego wpadać (jeśli ma taki zwyczaj). Po prostu na widok innego psa, idziesz w jego stronę tak długo, jak długo Twój pies jest spokojny. W momencie, kiedy zaczyna się wyrywac do psa, zawracasz. Powtarzasz to aż pies przejdzie obok innego psa spokojnie. To trwa i dlatego dobrze miec kogoś umówionego, kto będzie miał czas przyjść i posymulowac spacerek z własnym psem. Behawioryści, którzy moga sobie na to pozwolić, zazwyczaj trzymają swoje psy, które uczą manier psy ich klientów, jeśli jest potrzeba. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z gryzieniem ani inną przemocą. Osoby, któe postulują ustawianie jednego psa przez drugiego za pomocą zębów, nie powinny w ogóle mieć zwierząt. Jeśli ktoś widział Cesara Millana, to wie, co robił ś.p. Daddy. Na tym to mniej wiecej polega. Ale mało jest psów, które się do tego nadają. Ja widzę, że mój szczeniak by się na takiego nauczyciela nadał, bo stabilny z niego chłopak. No, ale zobaczymy, jak dorośnie i czy wcześniej nie zostanie straumiony przez rozmaitych latajacych luzem podbiegaczy z nic nie jarzącymi włascicielami wołajacymi 'on nic nie zroooooobi!' (po norwesku przmi to jeszcze gorzej).
  10. [quote name='gops']a właścielka zachywca się jak pięknie się bawią (jej pies męczy większość małych psów w parku , ludzie ją już omijają), omijam ich zawsze z daleka ale raz do nas podbiegł , nie byłam pewna mojej suki bo z nią to różnie bywa a szczyl jednak już dorastający , ale że była w kagańcu to nie łapałam psa tylko postanowiłam sprawdzić jak zareaguję na to , młody próbował na nią skakać , kopulować i kładł tzn próbował bo nie dosięgał łape na mojej suce , ona na takie coś ze strony dorosłego psa czy suki reaguję agresją , od razu by była jatka ale tym razem tylko pokazywała że to ona rządzi i właśnie przygniatała go do ziemi warcząc , nie kłapała mordą , nie chciała gryźć tylko przyciskała i warczała , i sama też kładła na nim łapę , po dobrych 2 min przypatrywania się (nie reagowałam bo krzywda się nie działa wręcz pies robił się spokojniejszy) właścicielce przestało się to podobać ;) i próbowała szczyla złapać bezskutecznie bo szczylowi to wcale nie przeszkadzało i stał się wręcz w końcu uległy i nawet się chwile bawiły ! doznałam szoku , ale pozytywnego . drugi raz jak do nas podszedł i suka była już na smyczy i bez kagańca było to po jakiś 2 tyg od razu podbiegł i wystawił brzuch , ale jak tylko właścicielka go zabrała i poszła do małych psów (nie szczeniaki a małe psy) to widziałam że nadal robi swoję i je męczy a ona nadal nic nie robi tylko się cieszy , wyrośnie niezły gagatek ;) a ja chociaż wiem że moja suka wcale taka najgorsza nie jest i szczeniakowi by nic nie zrobiła (błędnie odczytywałam własnego psa).[/QUOTE] Z tego, co piszesz, to ta właścicielka powinna moze mieć chomika, a nie psa. Ja mam szczeniaka ON ('odpad' z hodowli, bo ma jedno jadro i nikt go nie chciał). Pies ma wspaniały charakter, ale jak większość owczarków, próbował być dominujacy wobec innych samców. Tyle, że on dość szybko się nauczył od starszych kolegów, co wolno, a czego nie (dbam o to, żeby bawił się wyłacznie z psami o silnej psychice, które nauczą go manier bez agresji). Obecnie zabawy w dominację są już wyeliminowane. Jesli jednak zdarzyła się sytuacja, ze podbiegł do niego jakiś szczyl, kóry był luzem i mój się na niego wspinał, to sama rozdzielałam psy. W zabawie z submisywnym psem, keidy mój sie zbyt rozochocił, był zwyczajnie ściągany na ziemię. Bez krzyczenia itp, po prostu zabawa była przerywana za każdym razem, keidy zaczynał inengo psa napastować. Tyle,ze jak już pisałam, nie musiałam często interweniowac, bo jego stali kumple sami mu w delikatny sposób dawali do zrozumienia, co wolno, a czego nie. Podobnie jak mój drugi pies, skadinąd nieźle straumiony, który nagle odnalazł się w roli wujka ;) Twoja suka zachowała się jak na psa przystało. Takie wspinanie się i dominacja innych psów to u dorosłego psa oznaka zlej energii. Pies jest albo mocno dominujacy albo neurotyczny. Psy naturalnie nie chcą mieć z takimi nic wspólnego (no bo czy Ty byś chciała zadawac się z kimś, kto przy powitaniu wsadza Ci rękę miedzy nogi?) więc jesli dojdzie do konfrontacji, pokazują swoje zdanie. Twoja suka po prostu przyjęła wyzwanie i pokazała szczylowi, że nie on rządzi. Szczyl to przyjał bez protestu i się bawiły. Szczeniak w ten sposób testuje granice i jest to normalne, z tym, że powinien otrzymać lekcję, jak od Twojej suki. Niestety włascicielka tego nie rozumie. Problem jest z właścicielką, bo za przeproszeniem, g*wno wie o psach. Twoja suka zrobiła jej przysługę wychowując jej psa. I oby jak najczęściej ten pies miał do czynienia z równie zrównowazonymi psami, które pokażą mu, że dominacja nie jest ok i nie tak się bawimy. Bo jeśli on kiedyś doskoczy do innego psa o dominującej osobowości, to może nawet stracić życie. Ale czego wymagac od właścicieli, skoro dziś właśnie na jednej ze stron poświęconych szkoleniu psów wyczytałam,że 'prawidłową rekacją na ciągnięcie naszego psa na smyczy jest nasz brak reakcji'. Witki mi opadły. Co ciekawe, ludzie, którzy to piszą, zdają sobie sprawę, że nagradzane zachowanie będzie się powtarzac, ba, jest to główne załozenie ich szkolenia! Dlaczego w zwiazku z tym nie rozumieją, że jeśli pies ciągnie na smyczy, a my nie reagujemy tylko biernie się poddajemy, to dla psa jest to nagroda i będzie ciągnał coraz więcej i coraz mocniej? Vide wszystkie ciągnące włascicieli labki? Nie mowiąc o tym, że sytuacja, w której do mojego psa podbiega inny z właścicielem uwieszonym biernie na drugim końcu smyczy może się skończyć dla jednego z psów tragicznie. Jeśli ludzie mają takie wyobrazenie, to się nie dziwię, że psy robią, co chcą a ludzie się cieszą ;) A potem jest płacz i zgrzytanie zebów i eutanazja, bo piesek się rzucił na kogoś. I oczywiście winny jest pies :(
  11. [quote name='gops']bywa :) znam nawet 6 miesięcznego szczeniaka z rodo który próbuje już dominować na dorosłych psach .[/QUOTE] Takie zachowania w wieku 6 miesiecy to akurat norma. Problem w tym, co robi wtedy własciciel i inne psy.
  12. [quote name='panbazyl']tak agresywne psy powinny być eliminowane z hodowli a na pewno nie wystawiane już na ringach! I co bardziej pikantne - czesto ci agresorzy wygrywają.... a co to tzw "ras ostrych" to często się zdarza (niestety), ze ich właściciele faszerują psy jakimiś specyfikami na otępienie. raz byłam pisarzem ringowym wlaśnie na ringu "ostrych ras" i to co się tam dzialo to byl koszmar - psy były jak w malignie, sedzina wręcz wyrzucila jednego chłopaka z ringu, bo jego pies się zataczał wręcz od ilości środkow uspokajających. czy tędy droga?[/QUOTE] To mi się w głowie nie mieści! Właśnie robię studia z psiej behawiorystyki i treningu i jest czarno na białym napisane, że agresja ZWŁASZCZA u psów użytkowych jest dyskwalifikujaca! Może powinnam przesłać szanownemu PZK kserokopię? Dlaczego? Dlatego, że dobry pies obronny to nie ten, co chce zabić wszystko dookoła, ale ten, który agresję kontroluje tak, żeby rozpocząć i zakończyć atak na komende właściciela. Dobry pies myśliwski (hound, nie terier czy retriever) natomiast ma współpracowac z innymi psami a nie je gryźć. Tak to jest jak promuje się wyłącznie eksterior a zapomina o psychice. Potem takie 'czempiony' się rozmnaża i zła opinia o rasie gotowa. Mam nadzieję,że w Polsce wzrorem Zachodu wprowadzą obowiązkowe testy charakterologiczne dla psów ras użytkowych. Oblanie testu równa się zakazowi wystawiania.
  13. [quote name='arielka186']Strix- widzę że dobrze się znasz na behawioryzmie. Miałabym do Ciebie pytanie- czy takie zachowanie- atak, czy raczej chęć zdominowania, dorosłego psa na szczylka, to jest normalne zachowanie? Bo wd tego co zawsze mi powtarzano w domu- a wychowałam w "psim" domu od pokoleń- normalny pies nie ruszy szczeniaka ani suki. Jak się to ma z Twoją wiedzą?[/QUOTE] Normalne to to nie jest w tym znaczeniu, że świadczy o zaburzonej równowadze. Dobrze zsocjalizowany pies raczej będzie ignorował szczeniaka (bo niekoniecznie musi chcieć się bawić), ewentualnie w delikatny sposób sprowadzi go do parteru jeśli szczeniak się za bardzo rozochoci (co niektóre szczeniaki lubią podgryzac itp). Niektóre suki mają tendencję do 'ustawiania' psów, ale dobrze wychowany pies się wtedy po prostu odwali i poszuka rozrywki gdzie indziej. Pies mocno domnujący może próbowac pogryźć sukę, która nie da się pokryć, ale to są nieczęste sytuacje i nie powinny mieć miejsca. Talki pies nie powinien być dopuszczony do hodowli, chyba, ze z góry wiadomo, że potomstwo przeznaczone bedzie do pracy w policji itp. (psy mocno dominujące dobrze się sprawdzają w sytuacjach kryzysowych, bo mają w sobie pewną doze niezależności na wypadek, gdyby musiały same podjąć decyzję) Natomiast pies szarżujący na innego psa nie ma absolutnie żadnych manier. To tak jakby ktoś na powitanie złapał Cię za cycki zamiast podać rękę. Gdyby na miejscu mojego szczeniaka byłby dorosły pies, ten szarzujący dostałby łomot. Ale wiadomo, szczeniak się nie obroni, więc można go gnębić (rozumowanie właściciela - już wie, że od dorosłych psów jego pies obrywa, ale dalej nie jarzy, że to wina jego psa). Nie wszystkie psy są towarzyskie, niektóre wolą trzymać się swojej sfory i wtedy jeśli wszystko jest ok, po prostu ignorują inne psy. Ale takie szarżowanie to jest masa złej energii i żaden pies nie będzie tego tolerował. Jeśli szczeniak jest ofiarą takich zachowań ze strony innych psów, bardzo możliwe, że wyrośnie na psa, kóry nie lubi innych psów. I może zaczać zachowywać się tak samo, zgodnie z zasadą,że najlepszą obroną jest atak. To zależy od predyspozycji charakterologicznych i rasy. Rasy hodowane aby aktywnie odpowiadac na bodziec (np. psy obronne, teriery) mogą wyrosnąć na agresora. Psy o łagodniejszym temperamencie po prostu bedą się innych psów bać. Dlatego właśnie ja swoim klientom nie polecam zabierania szczeniaka do miejsc, gdzie nieznane psy biegają luzem. Bo nie wiadomo,co się zdarzy, a niektórzy właściciele nie dość, że nie mają bladego pojęcia o tym, jak postępować ze swoim psem, to bezczelnie rechoczą na widok ich psa wyżywajacego się na słabszym. Socjalizacja to jest POZYTYWNE doświadczenie z innym psem, a nie bycie przez psy gnębionym jako szczenię.
  14. [quote name='Soko']Wczoraj moja mama ćwiczyła z Happy koty (siedzimy i jemy nagrody, a koty są tak przyzwyczajone u nas do psów, że psy się na nie rzucają a one sobie leżą, więc są ekstra :D) i podeszła do niej jakaś pani i powiedziała, że może jeszcze kwiatki posadzi, żeby się lepiej pieskowi kupkę robiło.. A jeszcze kilka dni wcześniej idziemy i spotykamy jakiegoś obcego psa, moja i tamten na smyczy. Ja się zatrzymuję, faszeruję Happy nagrodami, zajmuję jej uwagę, a pańcia leci prosto na mnie z psem - i to nie to, że nie mogła go utrzymać, bo mogła, tylko sama spokojnie szła w naszą stronę. Twarz bez wyrazu, jakby nas tutaj w ogóle nie było na ich drodze, nie zdziwiłabym się gdyby w nas wpadła i tego nie zauważyła.. oczywiście Happy tego nie wytrzymała i wyleciała ze szczekaniem, a pańcia dalej spokojnie idzie do nas, tylko pies mądrzejszy bo się zatrzymał i zaczął iść w drugą stronę, to pańcia wzruszyła ramionami i podążyła za nim.[/QUOTE] Soko, nie chcę się madrzyć, ale faszerowanie smakołykami działa na psy z agresją lekową, bo zmienia percepcję i obcy pies zaczyna byc kojarzony z czymś miłym. Ale ten smakołyk trzeba podac w odpowiednim momencie, bo inaczej nagradzasz psi lęk. Jeśli Twój pies nie jest lękowy tylko jest agresywny, bo ma silną potrzebę ustalenia hierarchii (i swojego w niej miejsca) to faszerowanie smakołykami nic nie da.
  15. dodam, że mój drugi pies to jest mieszaniec labka dodatkowo z dużymi problemami wynikającymi z błędów poprzednich właścicieli. temat znam więc z 'obu stron'. pomimo, że agresja jest już wyeliminowana, nigdy, ale to nigdy nie pozwalam mu podejść do innego psa bez wcześniejszego obgadania z właścicielem, bo mój mix zwyczajnie nie ma manier i musi się ich uczyć (w dodatku był za wczesnie oddzielony od matki). generalnie bawi się tylko z kolegami i koleżankami większymi od siebie, bo te umieją poskromić jego narzucanie się w sposób asertywny. małe się go boją i chcą go gryźć, więc na małe ma bana aż się uporamy z problemem.
  16. [I]-A po co ta agresja? To jest LABRADOR - rasę powtarza głośno i wyraźnie, jakbym nie dosłyszała - one nic nie zrobią. Są łagodne. [/I] Ludzka ciemnota nie zna granic. Labki nie są łagodne tylko wylewne i to względem ludzi. Wobec innych psów różnie bywa. Trafiły mi się do tej pory dwa albo trzy wyjątkowo agresywne. A owa wylewność względem ludzi też może się skończyć przewróceniem dziecka albo kogoś starszego. A ostatnio pracuję z właścicielką Dogo Canario, której to pewien labek odgryzł kawałek przedramienia kiedy próbowała odgonić go od swojego wtedy szczeniaka (labek nie miał przyjacielskich zamiarów i był luzem). Nota bene właśnie dzisiaj na spacerze z moim szczeniakiem ON dowalił się jakiś kolo z mieszancem labka i mówi 'oooo! szczeniak! to się pobawią!'. Zanim zdążyłam zareagować (a jego pies był wyjatkowo nieusłuchany i wiało od niego złą energią, więc miałam zamiar odmówić), spuścił swoje zwierzę ze smyczy! Ten się dowalił do mojego szczeniaka, dosłownie na niego wpadł i próbuje na niego włazić! Wku*wiłam się, o mało nie dostał z buta (nigdy wcześniej nie kopnęłam psa), ale w pobliżu były dzieci, więc chciałam im oszczędzić drastycznych widoków. Puściłam smycz, żeby Bruno się nie dusił (tamten pies nie był agresywny, ale absolutnie zbyt nahalny i mogło się to skończyć pogryzieniem). Bruno zwiał, ja opieprzyłam gościa, kóry z mojej gadki nic a nic nie zrozumiał. On się oddalił w dobrym samopoczuciu myśląc, że to ja jestem jakąs nawiedzoną debilką, bo przeciez jego pies chciał się bawić (taka zabawa w dominację w przypadku dorosłego psa skończyłaby się walką, tamten pies nie miał żadnych psich manier, po prosu napadł na mojego). A ja do teraz mam wyrzuty sumienia, że zawiodłam swojego psa. I ludzie potem się dziwią, że ON-ki mają opinię taką a nie inną. Duża część to wina złego postępowania właścicieli,ale ja siebie nie uważam za złego właściciela, nawet studiuję psią behawiorystykę. Problem w tym, że jak takie incydenty z psami luzem będą się powtarzać, to nie ma siły,żeby mój pies nie zaczął innych psów nie lubić. Bo nikt nie lubi być osaczany i przestraszany.
  17. Tu podobno chodzi o złe przewodnictwo nerwowe. Właśnie się o tym uczę na moich studiach, więc mam na świeżo ;)
  18. [quote name='psiakiGabi']chudzinka to był jak przyjechał :( on już i tak przytył trochę, ale w pewnym momencie się zatrzymał.. Muszę pochwalić Rustiego bo dzisiaj nas zadziwił strasznie, po raz pierwszy odkąd jest u nas, nie rzucił się na kojec innego psa jak biegał na dworze, podszedł do kojca powąchał i chyba nawet chciał się bawić :crazyeye: zawsze było tak, że pierwsze co robił po wyjściu na dwór leciał do kojca się rzucał na psa:angryy: staliśmy z wybałuszonymi oczami i nie wierzyliśmy w to co widzimy :razz:[/QUOTE] Zmiana diety czyni cuda. Jeden z lepszych behawiorystów John Fisher stwierdził w jednej z ksiażek, że jakieś 20% przypadków 'złego' zachowania psa, z jakim miał do czynienia wynikało z diety. Też bym była wkurzona na wszystkich wokół gdybym cały czas miała, za przeproszeniem, sraczkę ;) A tak powaznie, to zmiana diety czasem czyni cuda. Acha, kasa poszła wczoraj ode mnie. Przepraszam za obsuwę.
  19. Ja myślę, że może i psy, jak dzieci widzą duchy. Jest sporo relacji potwierdzających, że dzieci posiadają zdolności, które tracimy z wiekiem. Syn kuzyna po smierci jego dziadka widywał go w domu przez jakiś czas i było to dla niego całkiem normalne. Tzn mówił nap np., zeby dziadziowi tez dac ciasteczko, bo siedzi przeciez w fotelu ;) Mój pies jak był młody bardzo nie lubił pokoju, w którym babcia mojego męża miała swoje studio. Tzn raz na jakiś czas miał napad paniki, gapił się na uchylone drzwi, szczekał, aż musiłam iść i palić swiatło, zupełnie jak z dzieckiem. Działo się to zawsze w nocy. Nie twierdzę,że to na pewno duch, mój pies jest trochę pokrzywiony (ze schronu i po przejściach) i np. boi się ciemności,co nie jest u psów normalne ;) Ale na pewno psy wyczuwają energię i potrafią wyczuć człowieka. Mój kolega ma mastiffa który normalnie do ludzi jest bardzo przyjacielski. Ale kiedyś jakiś gośc poprosił go o ogien na ulicy a pies wlazł pomiedzy nich, zaczał warczeć i napierać na gościa ciałem. Gość sobie psozedł, a za rogiem patrol policyjny zaczepia kumpla i daje mu opis gościa, który go zapytał o ogień mówiąc, że go szukają bo własnie na kogoś napadł...
  20. [quote name='motylek1007']wolę, żeby w domu szczeniak sikał na podkład, niż wszędzie gdzie popadnie. Moj siedział sam jak bylismy w pracy i siłą rzeczy sikał w domu. W nocy też. Nie mam ogrodu, nie mieszkamy w domu. Fajnie jak ktos ma ogród, moze wychodzic z nim co te 2h, nie pracuje - ma na pewno lepsze warunki[/QUOTE] Ja mieszkam na 4 piętrze w bloku i jakoś daję radę wychodzić co 2 godziny. :P A jak wychodze to zostawiam psa w klatce kennelowej z ogrodzonym wybiegiem (wybieg dla szczeniaków można kupić w każdym chyba sklepie) tak ,zeby pies jak musi siusiu nie sikał w klatce kenellowej. Ale podkładów nie używam dlatego, że pies kojarzy okresloną powierzchnię z sikaniem i jak mu za bardzo podkład przypadnie do gustu to nie przestawi się na trawkę tak łatwo. Wybieg jest po to, żeby nie zabrudzić klatki kenelowej (bo to moze przejść w nawyk), ale motywuje psa to wstrzymywania bardziej, niż kiedy lata po całym mieszkaniu.
  21. [quote name='minako086']Serdecznie dziekuje za wypowiedzi. Dzisiaj pieskowi sie pogorszylo i dodatkowo zaczal wymiotowac zolta piana.W poludnie jestesmy umowieni do weta. Nie pije nic, czy nie je nie wiem bo nic mu nie podaje na taki stan. A co do zabawy z dzieckiem to oczywiscie corcia bawi sie z nim tylko pod nasza kontrola. Piesek ma odzielne pomieszczenie wiec nie ma obaw , ze wyrzadzi mu krzywde gdy nie mamy jej na oku.. Tak myslalam, ze brak ksiazeczki szczepien nie swiadczy o niczym dobrym. Mam nadzieje, ze to nie bedzie nic powaznego. Jeszcze raz bardzo dziekuje[/QUOTE] Pies ma najprawdopodobniej parwo i umrze w męczarniach. Luźny stolec i wymiotowane żółta pianą to typowe objawy. Na to nie ma lekarstwa, do weta powinnas jechać JUŻ i to na sygnale. Niech to biędzie dla Ciebie nauczka na przyszłość. Pies kupiony na giełdzie dla dziecka, które w ramach zabawy będzie z nim robić, oc chce? Ludzka głupota nie zna granic. I dodam, że i tak się hamuję pisząc tę wypowiedź. Tu, gdzie ja mieszkam, miałabyś za swoje zachowanie paragraf. I handlara też.
  22. Z doświadczenia wiem, że uczenie psa sikania na matę tylko pogarsza sprawę. Rozumiem, że wet bał się o parwo, ale naprawdę, można szczeniaka wyprowadzić na te 10 minut w bezpieczne miejsce, bez psich kup. Wychodzić trzeba co 2 godziny nawet, dwa razy dziennie nieczego psa nie nauczy. Po każdej zabawie, po drzemce, około 10-20 minut po jedzeniu. I nagradzać za wysiusianie się na dworze. Tzn nie zwracac uwagi na szczeniaka aż się wysiusia i wtedy go chwalić, pobawić się itp. To żmudna praca. Ja obecnie mam 4-miesięczniaka i dalej zdarza mu się popuścić. Z tym,że to moja wina, bo każde kręcenie się w kółko, wąchanie to sygnał do wyjścia, a ja nie zawsze jestem tak szybko gotowa ;) Moze kup jakąs książkę o wychowaniu szczeniaka, bo Twoja wypowiedź świadczy, że oczekujesz, że szczeniak będzie zachowywał się jak dorosły pies. A prawda jest taka, że wypadki mogą się zdarzać i do roku czasu u niektórych psów! Poza tym, 6 tygodni to zbyt mało na odebranie szczeniaka matce. Twój pies może mieć w przyszłości problemy z dogadaniem się z psami, bo nie nauczył się psiego języka i manier od mamy. 8-12 tygodni to w sam raz.
  23. Moja wpłata będzie koło 10.10. Przepraszam za obsuwę, ale jak mi nie płacą to ja tez nie mogę.
  24. A gotować mu masz czas? Bo jeśli tak, to mam kilka sprawdzonych recept dla takiego wrażliwca. Przez mojego psa przelatuje wszystko, co można dostać w sklepach (ma alergię na ziarna w karmach), więc mam w tym wprawę ;)
  25. Właśnie wróciłam z parku po spotkaniu z na oko 40/45-kilowym bokserem, którego pan oświadczył,że pies to pies i 'on tylko chce się przywitać'. Rzecz działa się w parku otaczajacym zamek królewski, a więc w parku jak najbardziej miejskim, gdzie obowiązuje trzymanie psów pod kontrolą. Pies szedł 15 metrów przed właścicielem, oczywiscie na luzie i nawet nie sprawdzał ,czy właściciel w ogóle za nim idzie. Jak zobaczył moje Fausta to wystrzelił jak z procy, klata do przodu, warczenie, uszy postawione, wiadomo, o co chodzi. Nauczona doświadczeniem po prostu wystąpiłam przed Fausta i wgapiłam się w psa. Ciśnienie mu spadło, ale oczywiście dobrał się do Fausta i przez chwilę nie wiedziałam, czy będą walczyć czy nie. Tamten pies zdecydowanie chciał,ale Faust na szczęście zrobił takie postępy, że chciał się bawić, więc rozładował sytuację dajac sygnał do zabawy. Poza tym, on jest kastratem, więc psy nie są tak bardzo skłonne żeby go gryźć. Ale 95% psów w Norwegii nie jest kastrowanych, bo kastracja jest nielegalna! Najbardziej mnie rozbawiła postawa właściciela, a może wk****ła. Stał 10 metrów od nas i wołała pieska, który oczywiscie miał go w d**ie. Na moje uwagi, że tutaj obowiązuje zasada, że psy są pod kontrolą, odparł,że jego pies jest szkolony, a on mu pozwolił się przywitać. No więc zapytałam pana, gdzie tak szkolą psy,żeby szły 15 metrów przed właścicielem i ignorowały przywoływanie. Oraz która to szkoła wyznaje zasadę, że w miejscach publicznych psy chodzą luzem. Koleś był wyjatkowo tępy, całe szczęście,że jego pies zrozumiał, że walka się nie opłacała (w kieszeni mam gaz zawsze, jakby co, ale nigdy go nie użyłam, bo zawsze mam ochotę psiknąc w pysk właścicielowi a nie psu) ) Najgorsze jest to, że ten pies podleci kiedyś do większego, silniejszego i mniej przyjacielskiego niż Faust psa i zapłaci sporą cenę za głupotę właściciela.
×
×
  • Create New...