Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. [quote name='necianeta89']Ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, że to nie mój pies, tylko jednej z dogomaniaczek, fochu, przygarneła psiaka ze schroniska, był on gryziony w schronie, ma złamaną i źle zrośniętą łapkę, blizny na całym ciele. Nie wiadomo za dużo o jego przeszłości.. wręcz prawie w ogóle. Ogólnie pies w domu to cud miód zwierzak. Kocha wszystkie kobiety, suki i koty. Jeśli chodzi o mężczyzn to ma rezerwę. Na początku panicznie się bał i ze strachu rzucał się na mężczyzn i podgryzał. Teraz jest troche lepiej, bo się przekupi parówką, lecz mimo wszystko jak np. jesteśmy w mieszkaniu i siedzimy w mniejszym pokoju, gdy któryś z mężczyzn za szybko wstanie pies w popłochu zrywa się z miejsca i ucieka. Jeśli chodzi o spacer z nim, to nawet mi jest cieżko z nim wyjść, ponieważ nie lubi on chodzić na spacery z nikim innym jak tylko z właścicielką. Ciągle się zatrzymuje i nie chce iść. Stoi i się rozgląda, nawet ja, kobieta nie mogłam go przekupić. Szedł jak na skazanie. Ogólnie Elik, bo tak ma pies na imię, chodzi na szkolenie, biega wśród innych psów, lecz z kagańcem, gdy przyjdzie na szkolenie inny pies który jest również dominujący zaczyna się awantura, pani ze szkolenia już ELika przystawiła do pionu, czyli położyła go na ziemi i czekała aż się uspokoi. Lecz on i tak dominuje. Ma do tego typowe zachowanie. Każdą sukę dominuje, czyli staję nad nią, przewraca nią itp. Elik ma spacery, długie, nie ukrywam więc ma gdzie dać upust swoim emocją, ale mimo wszystko ostatnimi siłąmi potrafi zaatakować. Właścicielka kochając zwierzęta, zaczeła zwierzaki omijać by ELik nie zrobił im krzywdy. Smutno mi gdy widzę, jak Fochu z ELikiem idą na spacer i nie może puścić psa w parku czy w lesie bo nie wiem jak się zachowa. Fakt faktemm, wiem, że Fochu troche musi zmienić nastawienie bo to ona sieję panikę i widzi innego psa z kilometra.. Szczerze powiedziawszy to nawet napisałam maila do Zaklinacza czy ma jakiś pomysł na tego psiaka. Na pewno maluch dużo przeszedł w swoim życiu.. Mimo iż ma ok. 5 lat to za dużo doświadczył. Nie wiemy czy był psem do walk, czy był katowany przez właściciela, ale przez coś na pewno ma uraz na psychice. A tak jeszcze z innej beczki, wiesz jak oduczyć psa szczekać na ruch jakikolwiek na klatce schodowej? Gdy pies jest ze mną sam w domu siedzi cicho, lecz gdy przychodzi właścicielka to szczeka na byle szum za drzwiami.. A co do tego psiaka co tutaj szuka domku, życzę miłego dnia i dużo merdania ogonkiem oraz jak najszybszego nowego i kochającego domku :) BUZIAKI! :)[/QUOTE] Skoro właścicielka sieje panikę, to będzie tylko gorzej. Właścicielka ma być dla psa ostoją. Jeśli ona panikuje, pies to wyczuwa i robi co może,żeby wyeliminowac to,czego ona się tak boi (czyli inne psy). Dla niego to sygnał,że jest się czego bać, skoro nawet ona się boi. Ten pies jest niepewny siebie i dlatego tak reaguje. Pies o mocnej psychice nie rzuca się na inne psy. Ten pies reaguje na bodziec zbyt mocno. Pies nie patrzy na siebie przez pryzmat przeszłości. Ten nawyk z uciekaniem jak facet wstanie pewnie wyrobił się dlatego,że ktoś wstawał żeby go lać. Trzeba to zastapić innym skojarzeniem - facio wstaje żeby dać parówkę. Nie głaszcze psa, nie cmoka, po prostu wstaje, kładzie kawał parówki na środku pokoju (żeby pies widział) i siada. :) Jak już pies przestanie uciekać, to facio wstaje i daje mu parówkę z ręki. Co do meżczyzn, to trzeba takie ćwiczenia parówkowe przeprowadzać REGULARNIE. Bo praca z takim psem to jest codzienny wysiłek, a nie tylko jak się komuś zachce. Codziennie pies ma mieć kontakt z parówkowym automatem płci męskiej. ;) Szczekanie podobnie jak agresja, może być lękowe, może być terytorialne itp. Najczęściej psy w ten sposób dają znak reszcie stada, że coś się dzieje. Jesli pies ma słabe nerwy (ang 'weak nerves', genetycznie słaba psychika, taka widoczna nerwowość połączona z nadpobudliwością), to ciężko będzie. Trzeba nad tym szczekaniem pracować w ten sposób,że jedna osoba wchodzi po schodach, druga z psem na lince siedzi i w momencie kiedy pies zaczyna się ekscytować (jeszcze zanim szczeknie) strofuje go i przywołuje do siebie. Kiedy pies zrozumie, że ma być cicho i się rozluźni, dostaje smakołyka. Powtarzamy ćwiczenie aż pies zrozumie, potem codziennie, potem stopniowo coraz rzadziej. pies niech chodzi w mieszkaniu z linką, to pozwoli na odpowiednio szybką korektę jeśli zacznie szczekać. Idealnie korekta zachowania ma być jeszcze zanim szczeknie, jak tylko się zasadzi. Przepraszam ,że to powiem, ale doświadczenie mi mówi, że część osób w dobrej wierze bierze psy ze schronu ale nie umie sobie z nimi radzić i niestety problemy się pogłębiają. Bo pies żyjacy w zgodzie z innymi psami w boksie, albo i nawet zdominowany, może się okazać neurotykiem, z ktorym trzeba codziennie dużo pracować. I jeszcze jedno niepopularne spostrzeżenie: psy o silnej psychice lepiej sobie radzą z ludzkim okrucieństwem. Psy bardzo nerwowe, agresywne, lekowe i nadwrażliwe to najczęsciej psy, które już miały słabe nerwy i dodatkowo ktoś to pogłębił złym traktowaniem. Dużo pracy Was czeka i konsekwencji też. Wspołczcie współczuciem, ale psy żyją chwilą i jeśli skupicie się na tu i teraz, powinno być lepiej. I przypominam, że ja tutaj niczego nie mówię na 100% ani nawet na 60%, bo psów nie widziałam.
  2. [quote name='Pinky.']Każda rasa psa ma określone cechy charakteru, co nie oznacza, że dorosły pies MUSI taki być. Naprawdę dużo zależy od wychowania, wiem to po własnym przykładzie,gdyby moja Majka wdała się w rasę musiałaby być aroganckim, kanapowym shih,a zamiast tego gdyby tylko miała taką możliwość chętnie polowała by na te kaczki ;) . Nie popadajmy w skrajności: astek może nie będzie łagodnym goldenem,ale nie jest powiedziane, że musi być chodzącym mordercą, prawda?:) wg mnie: wychowanie vs geny = 50:50 A wracając do tematu;): Wygrzewałam się właśnie z psiurami na podwórku, gdy nagle Majka zagapiła się na jakiegoś ptaka, normalnie zapomniała o całym świecie. Oczywiście nie mogłam przepuścić takiej okazji :diabloti:, więc cichutko podkradłam się do niej i złapałam ją za tyłek z głośnym "BUU!". Młoda aż podskoczyła :evil_lol:, po czym machając ogonem zaczęła się ze mną drażnić. Na to przechodząca koło ogrodzenia sąsiadka z yorczkiem na rękach(jedyna taka we wsi:P): "ojojoj, biedna psina! Jak mogłaś jej jej tak zrobić?!?! Przecież ona mogła dostać zawału!!! Jesteś taka bezmyślna,ja to gdzieś zgłoszę, jak chcesz wykończyć psa to lepiej zajmij się tym wyliniałym kundlem(tu wskazała na Tinkę)!!!"-i coś w tym stylu. Mimo, że to ponoć jakaś moja rodzina(siódma woda po kisielu,ale jednak)nie mogłam zostawić tego bez komentarza:cool3:, czekam więc tylko aż poskarży się się rodzince jaka to ja jestem niewychowana i jak znęcam się nad biednym maleństwem:shake:. Ponadto jej yoreczek na "spacerze" chyba nigdy nie dotknął ziemi,kiedyś była z nim u nas na kawie,po długich namowach udało mi się wynegocjować dla niego zabawę z Majką.Szaleli przez...2 minuty, kiedy to ciotka zabrała yoreczka na ręce: "już, już, Nikusia, wystarczy, BO JESZCZE SIĘ ZMĘCZYSZ!" no luuudzie... tylko psa żal.[/QUOTE] Akurat rozszczekanie i swoista 'poza' małych kanapowców to jest syndrom małego psa (small dog syndrome) i jest no nerwica spowodowana nieprawidłowym prowadzeniem psa. Psy kanapowe to także potomkowie terierów, czyli psów bardzo aktywnych. Czyli geny. Z resztą, co ja się będę produkować., dla mnie sprawa jest jasna.
  3. [quote name='zuzlikowa']Wydarzenie Pascala już jest, to ten drugi już uda Ci się szybciej zrobić... zdrowiej![/QUOTE] a skoro już jest to po co robić drugie? jak chcecie to zrobię, ale chyba nie ma sensu dublować?
  4. [quote name='omry']Dlaczego nie? Wystarczy odpowiednie wychowanie :)[/QUOTE] Nie wystaczy. Od 15 lat widzę, że nie wystarczy. Po to rasy były dzielone na bojowe, użytkowe, towarzyskie itp,żeby wzmacniać określone cechy. Jeśli dana rasa była od 200 lat hodowana aby walczyć z innymi psami, to tak łatwo się tego nie przeskoczy. Psa można uczyć manier, ale psia psychika to coś z czym pies się rodzi. Genów się nie zmieni a właśnie geny odpowiadają za to, jaki instynkt jest dla danego psa najwazniejszy. Jak nie wierzysz, to zrób z labradora psa obronnego agresywnego wobec ludzi, a z doga niemieckiego psa polujacego na kaczki :P Powodzenia. Gdyby każdy pies był jak plastelina, hodowla psów użytkowych, myśliwskich itp nie miałaby sensu. A ma.
  5. [quote name='motyleqq']my chodzimy w takie miejsce. jest niezbyt wielkie, wręcz małe, ale psy bawią się super ;) Etna z każdym. nie spotkałam się z kimś, kto by tam trzymał psa na smyczy, bo po to ludzie tam przychodzą, by psa puścić. aczkolwiek ostatnio jedna pani z amstaffem, wiedząc o jego agresji do psów i widząc, że wchodzi mops-pies nie zrobiła nic, poza powiedzeniem mi 'wchodzi pies, będzie wojna'... mopsik znalazł się uwieszony w pysku amstaffa...[/QUOTE] Własnie o tym mówię. Mój ojciec mieszka w USA, jego żona ma małego pieska, nie większego od mopsa. Niestety też został wytargany, prawie zabity i od tego czasu bardzo boi się psów. Cóż, ludzie powinni zdać sobie sprawę z faktu,że decydując się na określoną rasę, decydują się też na określoną psychike psa. Nie można kupić sobie asta czy dogo canario bo fajnie wygląda, a potem oczekiwać, że będzie się zachowywał jak golden... .ech.... znam jednego asta, który dogaduje się ze wszystkimi,ale to dlatego,że pies był mocno socjalizowany (kilka godzin dziennie) z psami od szczeniakia i wykastrowano go bardzo wcześnie. niestety większość psów ras bojowych nie jest odpowiednio socjalizowana i pielęgnują sobie swoje naturalne instynkty zamknięte w czterech ścianach z właścicielem :(
  6. [quote name='ladySwallow']No właśnie u nas jest ten ból, że dupel nie może być spuszczony - centrum miasta to jedno, a nawet, jak są gdzieś jakieś pola, to on jeszcze za głupi, żeby się odwołać, poza tym jest u mnie kilka dni ;) Ale on zachowuje się i wygląda jak szczeniak, więc nie wiem, skąd popłoch :lol:[/QUOTE] Kup 15 metrów linki i zacznij go uczyć. :)
  7. [quote name='omry']Tak samo myślę. Kilka miesięcy temu, jak poszliśmy z Iwanem na poligon, gdzie się psiarze schodzą, to nie było człowieka, który dałby się psom obwąchać. Nie tylko z moim. Iwan jest w typie rottka, to jestem ewentualnie w stanie zrozumieć. No ale żeby każdy pies był tam na smyczy? Iwan i jakiś kundelek byli tylko spuszczeni. Młoda kobieta z ogromnym pseudo labkiem - pies zachwycony, że Iwan chce się z nim bawić. Położył się na ziemi, ogonem macha, a ta go odciąga, bo on gryzie. Szczerze? To my tam pojechaliśmy, na drugi koniec miasta, by Iwan się z psami pobawił.. Tak z nim samym to możemy iść u siebie na pola. Ale co zrobić..[/QUOTE] Ja tam rozumiem obie strony. Tzn znam przypadki psów, które zostały na takim poligonie zagryzione przez resztę. Po porstu, coś w nich innym nie pasowało i nagle nastąpił atak. Prosze pamietać, że psy kierują się instynktem. Takie zagryzienia to już plaga w amerykańskich dog parks. Natomiast świetnie jest, jeśli można uformowac grupę sprawdzonych psów i spuszczać je ze smyczy razem, żeby się bawiły.
  8. [quote name='Nat & Timon']Wyjechałam tylko na ''chwile'' w ważnej sprawie i nie mogłam go wziąśc ze sobą. I proszę nie pisz mi, że nie powinnam miec psa itp. Nie wiesz jak jest.. :([/QUOTE] Na chwilę albo nie, jeśli nie masz z kim zostawić psa, to pies powinien mieć paszport i zabierasz go ze sobą.
  9. Kończe fejsa. Przepraszam za obsuwę, ale od jakiś trzech dni jestem chora a już wczoraj masakrycznie. Rusty, może mam lamblie, co? ;) ;) Ostatnio jakas moda jest chyba na to paskudztwo ;)
  10. [quote name='strix']ja mogę zrobić dziś wieczorem, jak skończę Rustiego :)[/QUOTE] Przepraszam za obsuwę, ale fejsy będą dziś. Byłam przez ostatnie trzy dni dość mocno chora :(
  11. [quote name='necianeta89']a co poradzisz z psem który panicznie boi się mężczyzn i dominuje wszystkie psy na osiedlu rzucając się na nie bez ostrzeżenia? ;) ![/QUOTE] Nie wiem, bo to może wynikać z wielu rzeczy. Jeśli boi się mężczyzn, to poprosiłabym wszystkich kolegów, narzeczonych itp, żeby po kolei zabierali psa na długi spacer (np. 3 x w tygodniu) połączony ze szczodrym rozdawaniem parówek tudzież innych specjałów (nie gotowych psich ciasteczek, bo to akurat w oczach psa przegrywa z mięsem, wędliną itp.). Z czasem pies zacznie postrzegać mężczyzn jak automaty do parówek i już nie będzie się bał ;) Podobnie robi się z psami, które boją się dzieci, z tym że wtedy oczywiście nie jest to spacer a dawanie smakołyków pod okiem dorosłych. Agresja wobec psów może wynikać z tego, że pies widzi siebie jako przewodnika i daje sygnał do ataku. Agresja terytorialna jest powszechna (wynika z chęci wyeliminowania innej puli genetycznej z otoczenia, czyli samice atakują samice, samce atakują samce). Jednak prawidłowa socjalizacja i wytyczenie psu granic powinno zaowocować tym ,ze pies choć pełen rezerwy nie podejmie decyzji o ataku, ponieważ taka decyzja należy do przewodnika. Ale to jest błądzenie we mgle, bo powodów agresji może być 1000 i bez obserwacji psa nic tu nie pomogę. Może to być agresja lękowa, moze pies był wykorzystywany do walk psów (wtedy nie jest już możliwa do eliminacji). Zdarzają sie tez osobniki wadliwe genetycznie, tzn psi socjopaci, którzy mordują inne psy. U wilków i dzikich psów takie osobniki zostają zagryzione na zasadzie eliminacji zagrożenia. Trzeba je trwale izolowac od psów. Ale to są bardzo bardzo rzadkie przypadki. Większość agresji to wynik nawyku, strachu albo terytorializmu połączonego z pozycją psa jako lidera stada. Spróbuj na spacerze prowadzić psa przy nodze. Kiedy pies idzie pierwszy, prawdopodobieństwo ataku jest większe, bo pies przewodzi stadu i jako taki, sam podejmuje decyzje. Z mojego doświadczenia wynika, że prowadzenie psa przy nodze i nauczenie go,że oddala się na komendę daje dobre rezultaty. Oczywiście w połączeniu z innymi technikami tak, aby pies był cześcią stada a nie przewodnikiem. Podstawowa zasada jest taka, że jeśli pies postrzega siebie jako ważniejszego od wlaściciela, to takiego psa niczego sie nie nauczy. Tzn można go nauczyć robić proste rzeczy 'za' ciasteczka, ale z prawdziwym posłuszeństwem nie ma to nic wspólnego. Pies będzie sobie sam decydował, kiedy chce ciasteczko a kiedy nie = kiedy posłucha a kiedy nie. To nie naprawia relacji w stadzie. I postaraj się nie stresować jak widzisz innego psa. Bo pies to wyczuje i w jego oczach to Ty panikujesz i on wtedy, wobec 'unfit leader' przejmie obowiązki przywódcy. No daj się psu wybiegać np. w lesie. Pies z dużymi pokładami energii jest dużo bardziej skłonny do zachowań agresywnych. O kastracji nawet nie wspomnę, bo to oczywistość. Z tym,że kastracja psa starszego niż 1.5 roku już nie daje takich efektów jeśli chodzi o korekcję zachowań dominacyjnych jak kastracja młodego psa. Ale i tak warto, bo nagrzany pies = niebezpieczny pies. Myślę, że to jest problem na linii właściciel-pies. Pies żądzi właścicielem i prezentuje skrajny terytorializm. Trochę mi to wygląda na zmarnowanego psa, dla którego nikt nigdy nie był godnym zaufania liderem, więc pies polega na sobie.
  12. [quote name='Nat & Timon']Jutro wracam do Polski i odrazu pójde z nim do weta. Wiem, że na forum nie dowiem się dokładnie ale chciałam tak mniej więcej coś wiedziec.. Niestety mój ojciec jest taki, że nie pójdzie, bo to nie jego obowiązek.... :/[/QUOTE] To moze sie zastanow z kim zostawiasz psa? Wybacz, ale glupota, bo inanczej tego nie nazwe, niektorych wlascicieli nie zna granic. Najpierw sprawiasz sobie psa, potem wyjezdzasz za granice i zostawiasz go z osoba, ktora nie chce isc z nim to weta? Coz, bardzo prawdopodobne, ze za owa granica, za takie cos odebrano by Ci psa. Bo to jednak jest zaniedbanie sie, jak sie psa zostawia z kims, kto sie nim prawidlowo nie opiekuje. Poczytaj sobie o niedroznosci drog moczowych u psa i jak sie to konczy, moze szybciej z tej zagranicy wrocisz. Ja tez mam psa i kota i tez mieszkam za granica. Oba pojechaly ze mna. Wierz mi, jak sie chce to mozna.
  13. [quote name='necianeta89']hm.. jakbym oglądała Zaklinacza ;)[/QUOTE] na moim dziala. a pracuje z takimi 'trudnymi' juz prawie 15 lat :)
  14. Oczekujesz, ze ktos Ci powie przez neta na co chory jest Twoj pies? Coz... moze w takim razie w ogole nie powinnas miec zwierzat, skoro oczekujesz diagnozy od forumowiczow a nie od weta? To moze byc wszystko wlacznie z rakiem albo z powazna niedroznoscia drog moczowych, zaburzeniami krazenia itp. Radze przestac tracic czas na wpisy na forum, wyslac ojcu kase i niech leci do weta.
  15. Co do lęku separacyjnego, to są różne metody. Mój pies (też 'z odzysku') miał chyba jeszcze większy, bo nie dość, że płakał, to niszczył, chorernik jeden. Mi się udało obejść bez kraty, a to dlatego, że piesek był pod moją nieobecność izolowany w przedpokoju, gdzie miał zabawki (kong nafaszerowany czymś dobrym to super sprawa). Przygotuj się do wyjścia, wyjdź, ale za 10 minut wróć. Na początku nie głaszcz psa, nie mów do niego. To jest ludzki odruch, ale w psie wzmacnia to emocjonalną niestabilność. Po wejściu do domu ignoruj psa i zachowuj się normalnie, tzn. bądź zrelaksowana, zdejmij buty itp. Kiedy pies się uspokoi, wtedy możesz do niego podejsc i się przywitać. To jest żelazna zasada - pies uczy się czytając nasze emocje, że zostawanie samemu jest normalne i 'no big deal'. Bo jesli my się stresujemy, ekscytujemy i lecimy z rączkami do pieska, to pies uczy się, że zostawanie samemu to stres i prowadzi do zaburzenia równowagi. Wtedy problem będzie się pogłębiał. To ćwiczenie z wracaniem najpierw po 10 potem po 20 minutach trzeba często powtarzać. Głaskanie i pieszczoty to dla psa sygnał akceptacji. Jesli pies jest pobudzony, a my pokazujemy mu, że właśnie to akceptujemy, pies będzie się pogrążał w takim zachowaniu. Podobnie jest z sytuacjami, kiedy pies się boi, np. traktora, dźwięku itp. Dajemy mu wtedy cza, żeby sam się uspokoił (sami będąc przykładem opanowania, inaczej to nie podziała). A kiedy pies się zrelaksuje i uspokoi, wtedy pokazujemy mu akceptację. Mój pies bał się wszystkich i wszystkiego, miał nawet agresję lękową. Obecnie po 6 miesiącach to już inny pies. I nie stresuj się jak wychodzisz z domu, bo pies to wyczuwa i zostaje taki zestresowany, bo psy wyczuwają emocje ;) Co do tego,ze za Tobą chodzi, domaga się głaskania, a potem zachowuje się lękowo, to normalne u psów o niestabilnej psychice, najczęściej niestety spaczonej przez złe traktowanie. Zastanów się więc, jakie zachowania będziesz nagradzać a jakie nie. I tak na przykład: kiedy pies na Ciebie skacze i domaga się pieszczot, ignoruj go. Kiedy się uspokoi, nagródź go swoją uwagą, pieszczota, itp. Pies musi się nauczyć, że próby wymuszania określonych zachowań nie przyniosą rezultatu, za to kiedy zachowuje się w sposób odpowiedni, zostanie to nagrodzone. Pies mi wygląda na bardzo zorientowanego na człowieka, a to jest bardzo dobra cecha. Pies żyje tu i teraz i wystarczy te nawyki, które mu zostały po złym właścicielu odpowiednio skorygować, tzn nie nagradzać w żaden sposób zachowań, których nie akceptujesz. Nie jestem za karceniem szczeniąt poza przypadkami tzw. hard puppies, czyli szczeniąt, które wyjątkowo wcześnie prezentują zachowania dominacyjne w tym agresję terytorialną itp (ale i wtedy werbalna uwaga wystarczy). O to jednak nie masz się co niepokoić, ten pies do nich nie należy. Co do wycia i piszczenia, to jest nagromadzona energia. Minie z wiekiem. Dobrze by było, gdyby pies mógł się wybiegać zanim zostanie sam. Czasem pomaga włączony telewizor, radio albo własny głos nagrany na cd.
  16. moze on ma lamblie? bo to tez czasem daje takie objawy... .
  17. [quote name='BUDRYSEK']Rustego od Gabi? znam Gadziorka osobiscie :) a Ozzyemu tez zrobisz? :)[/QUOTE] zrobię. Ale Ozzy moze musieć poczekać do jutra :) Tak, temu łobuzowi od Gabi. :)
  18. [quote name='BUDRYSEK']moze jakis spec od fb zrobic mu wydarzenie? ja go nie bardzo kumam[/QUOTE] ja mogę zrobić dziś wieczorem, jak skończę Rustiego :)
  19. A szczepienia aktualne toto ma? Bo jak ma to pewnie by mocno ułatwiło sprawę... .
  20. Fejsbuk będzie dziś, wybaczcie obsuwę, ale wczoraj cały dzień sprzątałam po sobocie ;) Mam nadzieję, że Rusty się nie pogniewa. x
  21. [quote name='anula42']witajcie dziewczyny-dopiero dzis zajrzałam na watek Norusi i z jedenj strony ręce opadaja nad bestwialstwem ludzi a z drugiej strony takie osoby jak wy przywracaja mi wiarę w CZŁOWIEKA -wielkie dzięki za to bo inaczej mozna by się załamać-trzymaj się Norusiu (a tak przy okazji poproszę o numer konta dla dziewczynki to coś wspomogę) Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce Oddział we Wrocławiu ul. Żeromskiego 56, 50-312 Wroclaw Nasze konto: PKO BP 59 1020 5242 0000 2202 0251 5096 dla wpłat zagranicznych SWIFT: PKOPPLPW Koniecznie z dopiskiem: "na ratunek dla Nory" Aukcje Allegro: http://allegro.pl/show_item.php?item=1585978053 :)
  22. [quote name='zuzlikowa']Tak jak zapowiedziałam, wchodzę na wątek gdzie w sposób jednoznaczny mogę odnieść się do uwiązywania na łańcuch psiaki... bez względu na to jakie one są- benkowate, czy też nie! I przypadek sprawia,że natychmiast trafiam na ten post... I poparłabym i "rękoma i nogoma" powyższą wypowiedź... tylko dlaczego nie ufam temu oświadczeniu?...jego pragmatyzmowi? Otóż dlatego,że nie mając najmniejszego rozeznania w realiach tego co sie robi dla bernardynów, na ile skutecznie i realnie się im pomaga...nie zwracając najmniejszej uwagi na fakt, że sie zaszkodzić może akcji promującej zbieranie 1% dla tych psiaków majacych bardzo niewiele osób wspomagających, a pozostających w absolutnej potrzebie i tragicznej sytuacji, odciąga się uwagę od istoty wątku tylko po to by kontynuować rozliczanie forumowicza, który nam podpadł(na tym wątku skończyła się dyskusja, więc przerzucimy ją sobie na inny wątek, gdzie znów uderzy...tylko w kogo?). Jak się do tego ma to pragmatyczne spojrzenie: "[B]Organizacje charytatywne powinny sobie wyrobić markę i wtedy ludzie będa wiedzieć, że np. wpłacając na tę i tę robią dobrze, ale ta i ta już nie jest godna zainteresowania. "[/B] Komu pomogła Twoja wypowiedź na wątku benków szukajacych najdrobniejszej pomocy do SKUTECZNEGO ich ratunku?...czy fakt,że jakikolwiek forumowicz podnoszący wątek okaże się "działający" nie zgodnie z naszymi najlepszymi założeniami, ma być dyskredytujący dla ludzi, którzy realnie i skutecznie pomagają bernardynom?...czy te psy maja "dzięki " temu być dyskredytowane?... ma być ograniczana ich szansa na ratunek?...czy pokaznie przez nas, tego co naprawdę i skutecznie robimy ma być mniej ważkie, niż to co dzieje się w rodzinie forumowicza uczestniczacego w wątku? Tak sobie wyobrażasz skuteczność deklaracji "[B]Mnie interesują psy, w tym Kamyk, który skończył na łańcuchu przez głupotę i pazerność ludzi, z którymi zdaję się, trzymasz.[/B]"?...tak pomogłaś bernardynom, które w końcu także do psów chyba zaliczasz? Pragmatyzm w działaniu, to także nie przenoszenie własnych awersji tam gdzie ewidentnie mogą zaszkodzić psom... bo chyba nie wyobrażasz sobie,że rozpoczęcie kłótni nie związanej z treścią na watku rozliczeniowym i "żebraczym" o 1% dla bernardynów, pomógł tym psom?...uratował choć jedno zagrożone życie? Przepraszam, ale zbyt wiele już przeszłam "życzliwych" kłótni i dyskusji, które zamknęły konkretnym psom drogę do szerokiej pomocy forumowiczów i doprowadziły do tego, że forumowicze wycofywali sie z takich wątków i REALNEJ,SKUTECZNEJ pomocy ... zbyt wiele już przeszłam "życzliwych" kłótni i dyskusji, by nie odnieść się do tego co znowu ma miejsce na wątku "żebraczym" benków, a nie jest związany z jego treścią, a wprost może znowu ograniczyć i tak bardzo nieliczną grupe zainteresowanych tymi psami.Jeśli istniał powód, by przekazać informację o forumowiczu, zawsze można przekazać tę informację przez pw lub maila...nie wywołując zbędnych dyskusji na wątku z tym nie zwiazanym...nie szkodząc psom, które ratować usiłujemy(na razie skutecznie, ale jak długo będziemy traktowane poważnie i odpowiedzialnie ?...a chyba podstaw do niepoważnego potraktowania nas nie dałyśmy?)... A teraz to po co zjawiłam się na tym wątku... tak jak komunikowałam już na "żebraczym" wątku benków- "jestem, byłam i będę przeciwnikiem łańcucha...uważałam, uważam i uważać będę, że jest to bezmyślne, okrutne i bezzasadne postępowanie, przynoszące więcej złego niż dobrego i w zasadzie pozwalające na wygodnickie "porzucenie" psa, skutkujące nawet problemami w zachowaniu( patrz min. pogryzienia ludzi)." ...I mimo,że mam pełną świadomość jak wyglądają realia i jak wyglada mentalność naszego społeczeństwa, nie zgadzałam się i nie zgadzam na takie traktowanie psów i nie wynika, to TYLKO i wyłącznie z przekonania,że jest to niewola, cierpienie, lecz wynika to z przekonania,że łańcuch jest jedynie wymówką dla ludzkiego wygodnictwa i niechęci do włożenia odrobiny wysiłku w to by psa wychować i nauczy żyć z ludźmi... i nieprawdą jest, że jest to odwieczny i tradycją uświęcony sposób traktowania psów- człowiek uczac psa, nie wiązał go, ale wkładał wysiłek, by UCZĄC i WYCHOWUJĄC UZALEŻNIĆ psa od siebie! I tak wygląda odwieczny i uswięcony sposób postępowania naszych praprzodków- [B]uczyć i wychowywać do zadań, które psu przeznaczył![/B] Nasze wygodnictwo i bezmyslność zaowocowały " łańcuchem" dla psa i skutkują teraz nie rzadkimi pokaleczeniami i pogryzieniami ludzi, zaduszeniami zwierzyny i ptactwa domowego, hordami zdziczałych psów w lasach i na drogach... skutkują także dyskusjami na tematy "oboczne": _agresywne rasy _czy myśliwi mają strzelać do psów w lasach i na polach, łąkach... _jaka ma być długość łańcucha dla psa... takich tematów znajdziemy nie mało!...[B]a byłyby one bezzasadne, gdyby człowiek pamiętał, że psa należy nauczyć i wychowywać od małego szczeniaka, gdyby pamiętał, że pies wymaga odpowiedniej i odpowiedzialnej opieki! [/B]Jako,że to wątek Kamyka i choć przyznam, że nie śledziłam watku, to dziś poczytałam trochę i...choć nie wiem w jakim celu nadal ten wątek funkcjonuje( jest nadal w dziale psy do adopcji), istota rzeczy jest jednoznaczna: [B]organizacja prozwierzęca wyadoptowała psa na łańcuch![/B] I nie ważne jakiego psa i nie ważne, że ma głaski, jedzenie i picie...nie ważne, że nikt go nie bije. [B]Organizacje pozarządowe pro zwierzęce mają pewne zadania i cele do zrealizowania i wśród nich jest nie tylko ratowanie psów,kotów, ale takżę nie mniej ważny w naszym społeczeństwie aspekt: EDUKACYJNY, WYCHOWAWCZY[/B]... nawet jeśli nie jest realizowany bezpośrednią działalnościa edukacyjną i wychowawczą, to pośrednio choćby poprzez fakt szczególnego zachowania- procedurowania przy adopcjach zwierząt. Jak wygląda realizacja tego zadania w przypadku [COLOR=black]Tarnobrzeskie Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt [/COLOR][COLOR=black]"Ogród św. Franciszka" [/COLOR]widać na przykładzie Kamyka... a potem nie ma co wydziwiać na nasze "dobrze wyedukowane i oświecone" społeczeństwo- skoro organizacjom pro zwierzęcym wolno psa na łańcuch wydać, to... no, właśnie, czemu innym nie ma być wolno?! Raz jeszcze przepraszam za komentarz do wypowiedzi strix... i choć uznaję ją za w pełni zasadną, mam nadzieję, że będzie on zawsze w sposób jednoznacznie pragmatyczny wprowadzana w życie i nie zaszkodzi psom potrzebującym bardzo wsparcia...żadnym- nawet bernardynom...a oceniając "fundację" i dogomaniaków im pomagającym, będzie się patrzeć na to co rzeczywiście i skutecznie robią![/QUOTE] Ledwo przebrnelam, chyba pomylilas watki :P Mam 15 lat doswiadczenia w prowadzeniu psow skrzywdzonych przez ludzi tylez samo jesli chodzi o prace w organizacjach charytatywnych, glownie zachodnich. Moja wypowiedz opiera sie na doswiadczeniu zawodowym. Twoja natomiast chyba jedynie na frustracji, ktorej zrodla sama nie umiesz zlokalizowac. Tak, jestem pragmatyczna. I powiedzialabym, ze zdrowy rozsadek i umiejetnosc racjonalnego myslenia to cechy niezbedne podczas kierowania jakakolwiek organizacja charytatywna. Nie sztuka jest gromadzic zwierzatka, to kazdy potrafi. Jesli Tobie nie przeszkadza, ze adopcjami benkow zajmuje sie osoba, ktora swojego trzyma na lancuchu, to ok, ale mojego 1% juz by na pewno nie dostali. Bo wazna jest REPUTACJA, czego niestety sporo fundacji nie rozumie. Mnie naprawde nie obchodzi kto z kim przestaje, wydawanie psa na lancuch jest karygodne i trzymanie go na lancuchu tez. A tarnobrzeski tygiel nadaje sie chyba do tv. Smieszne i straszne. Przepraszam za brak polskich znakow, pisze z 'awaryjnego' komputera.
  23. [quote name='MARCHEWA']Lucek od wczoraj chodzi w obróżce.Na początku był obrażony i uciekał na mój widok,ale przekupiłam go smakołykami i się przełamał;) A co do porządku w moim stadzie,to Lucek wszystko zmienił,mimo iż w pierwszej kolejności jedzenie dostaje ast Bruno to on sam potrafi wpuścić Lucka do swojej miski a nawet wypluć smakołyk przy nim,żeby mu go oddać. Ja jestem w ogromnym szoku jak obserwuję Bruna,on nigdy nie akceptował w 100% moich tymczasowiczów,nawet na szczeniaka potrafił warknąć ostrzegawczo,żeby do niego nie podchodził a z Luckiem obchodzi się jak z jajkiem. Jak tylko Lucek zapiszczy np.przy zakrapianiu uszu to Bruno leci z drugiego końca domu aby go ratować,ostatnio zabrał opkowanie od kropli,które postawiłam na podłodze i podarł na strzępy. Minia natomiast Lucka olewa i do swojej miski w życiu nie da mu podejść.[/QUOTE] Ha ha ha, to oczywiście żart,a le ponieważ Lucek jest bezjajeczny to może Bruno myśli,że to panna? ;) No bo skoro Lucek jest wnętrem, to mu męskie hormony nigdy się we znaki nie dały :P
  24. nie wiem, dziś mam urodziny i jestem zakręcona. chodzi mi o to, że wczoraj wieczorem na allegro były 187 cegiełki z 200 a dziś rano już tylko 121. Przepraszam, jeśli nakręciłam.
  25. [B]Paulina[/B], jak tylko zobaczyłam Twój nick i wpisy, to wiedziałam, że masz dużo wspólnego z Morganem i Michałem. Powiem krótko: Mało mnie obchodzi,że śledzisz mnie na wątkach na dogo i chyba obrałaś sobie za cel kwestionowanie moich wypowiedzi. To już świadczy tylko o Tobie, bo jak mówi stare przysłowie, tylko winny się tłumaczy. Dodatkowo, moja miła, nie mamy żadnej gwarancji, że to są fotki Morgana. A nawet jeśli są, to chyba nie sztuka wykąpać psa, wypuścić psa pod jabłonkę na 5 minut i porobić mu foty? Przykro mi, ale Twój synek/brat/chłopak czy kimkolwiek on tam jest dla Ciebie już się pogrzebał. Nie interesuje mnie, co masz do powiedzenia. Jesli jesteś matką Michała to wychowałaś nieodpowiedzialnego gówniarza z przerośniętym ego i tyle. Młodzian sobie roi, że pomaga zwierzetom,a tymczasem własnego psa zostawił mamie i umył ręce... . I jeszcze się kłóci, że 3 metry łańcucha dla benka to wcale nie za mało. :P Ja naprawdę nie jestem zainteresowana dyskusją na temat wielkości Twojego ogrodu. Mnie interesują psy, w tym Kamyk, który skończył na łańcuchu przez głupotę i pazerność ludzi, z którymi zdaję się, trzymasz.
×
×
  • Create New...