Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. [quote name='Lu_Gosiak']dziekujemy bardzo!!!!:):):) urlop udany??[/QUOTE] owszem, dziękuję! spędziliśmy m. in. tydzień nad polskim morzem i byłam mile zaskoczona faktem, że kultura właścicieli psów rośnie. ani jednego psa bez smyczy w mieście nie widziałam! był co prawda jeden podejrzanie wyglądający pan z umięśnionym psem biegającym luzem po ośrodku, ale kilka słów wystarczyło. takie jednostki zdarzają się w każdym kraju, ale ogólnie naprawdę byłam pod wrażeniem!
  2. [quote name='behemotka']A choćby laby. I ONy ;) To się zgadzamy :)[/QUOTE] Tu nie chodzi o psa, który dziabnął w rękę w obronie własnej, ale o psa, który zamordował człowieka. To zupełnie inna kategoria.
  3. [quote name='asiunia']Niestety nie wszystko jest albo czarne albo białe. Strix masz dzieci?Jeżeli tak to wyobrażasz sobie nie wiedzieć co z nimi w danej chwili się dzieje?Gdzie i z kim są? Bo ja nie. Sama dzieci nie posiadam,aczkolwiek dość regularnie opiekuje się moją bratanicą i nawet kiedy bawi się na ogrodzie sama to zawsze mam ją na oku.Może przeczulenie aczkolwiek wiem że w przypadku jakiegoś zagrożenia-czy ze strony człowieka czy zwierzęcia jestem w stanie zareagować.Wina nigdy nie leży po jednej stronie. Co rozumiesz pod pojęciem"dobrze prowadzony pies"? Znowu posłuże się przykładem mojego osobistego pokraka;na ulicy to anioł,sam nie prowokuje i rzadko kiedy odpysknie kiedy zostaje zaczepiony,nie mniej jednak kiedy ktoś bez pozwolenia wszedł na jego posesje mogłoby być nieciekawie,to znaczy że jest źle prowadzony czy że dostosowywuje się do zmieniającej się sytuacji i robi to co do niego należy-czyli obrona terytorium? Podsumowując-nikogo z nas tam nie było,nie wiemy jakie były okoliczności,czy psy były zdrowe,czy nie zostały sprowokowane itp itd. więc nie można wszystko wrzucić do jednego wora.[/QUOTE] Pies,który reaguje zagryzieniem nadaje się tylko do uśpienia i prowokacja nie jest tu żadnym usprawiedliwieniem. Sądząc z opisu był to zmasowany atak watahy 3 psów i obecność rodzica mogłaby niczego nie zmienić. Psy agresywne w stosunku do ludzi gryzą także dorosłych i to tak samo często jak dzieci.
  4. Jeśli zostawi sie otwarty samochód a ktoś nam go ukradnie, to wina jest wciąż złodzieja, a nie nasza. Jeśli dziecko czeka na mame pod sklepem i dorwie je pedofil, to winny jest pedofil. Odnoszę wrażenie, że zdrowy rozsądek u niektórych ma wakacyjną przerwę. Rodzice powinni nadzorować dziecko, ale pies nie ma prawa zabić człowieka. Dorośli są atakowani tak samo często jak dzieci. Czy w takim razie to też ich wina, bo idą chodnikiem/ jadą rowerem? Rodzice powinni pilnować dzieci, jednak w przypadku ataku psa winę ponosi właściciel. Bo na miejscu dziecka mógłby być dorosły. Liczy się fakt ataku na jednostkę ludzką.
  5. [quote name='Arwilla']Tak sobie czytam i widzę pewne podobieństwo do argumentów w sprawie gwałtu... Sama sobie winna, bo szła ciemną uliczką, bo w spódnicy, bo sama... Nie interesuje mnie co to dziecko robiło samo, dlaczego i jak to się stało... interesuje mnie finał i również uważam, że te psy powinny zostać uśpione... W USA przesadzają z usypianiem psów, u nas wręcz odwrotnie... Sytuacje są różne, ale co tutaj porównywać dziabnięcie pracownika schronu z zagryzieniem dziecka? :roll: To w ogóle nie jest temat do dyskusji... Psy powinny zostać uśpione - obojętnie jakiej rasy, a właściciel powinien iść do pudła... za zabójstwo dziecka... BTW... Gdybym miała wybierać, jaki pies miałby mnie ugryźć, to z Yorka i TTB wybiorę zawsze Yorka... i tłumaczenie, że York może użreć w twarz i też ją zmasakrować jakoś mnie nie przekonują, bo takie samo ugryzienie w twarz TTB, czy innego podobnego gabarytowo psa, zrobi mi większe kuku niż ugryzienie Yorka... P.S. Nie jestem miłośniczką ani Yorków, ani TTB... Przeciwniczką również nie...;)[/QUOTE] Zgadzam się w 100%. Dziabnięcie w rękę moze być oznaką stresu, próbą obrony, ostrzeżeniem itp. Natomiast eskalacja do śmiertelnego zagryzienia normalną reakcją nie jest. I zgadzam się też, że york nie zrobi takiej krzywdy jak większy pies, właśnie ze względu na gabaryty. Należy się pogodzić z faktem, że im większy pies, tym większa odpowiedzialność. Piszę to jako miłośniczka ON-ków i rotków.
  6. [quote name='asiunia']Gdyby było wszystko takie proste i jasne;) A co powiesz na taką sytuację-młoda kobieta zostaje zaatakowana,w trakcie obrony rani napastnika,niefortunnie raniąc w tętnice,zanim przyjeżdza pogotowie facet się wykrwawia. Babeczkę na 25 lat do paki bo zabiła? Wnioskowanie per analogiam jest super ale w niektórych przypadach sie nie sprawdza. Każda kwestia powinna być rozpatrywana oddzielnie i każdy przypadek powinien być indywidualnie oceniany i rozstrzygany. Obowiązkiem rodziców-nie tylko natury obyczajowej,ale także prawnej(Kodeks rodzinny i opiekuńczy)-jest pilnować dziecka i zapewnić mu bezpieczeństwo,tak samo jak obowiązkiem właściciela(KW,KK)jest dopilnować aby jego pupil nie zrobił nikomu krzywdy. Mój DON boi się dzieci,nigdy żadne nie zrobiło mu krzywdy ale na widok dzieci reaguje paniką. Jeżeli ma gdzie uciec i się cofnąć zrobi to,jeżeli nie będzie próbował się bronić. Ja robię wszystko żeby nie doszło do konfrontacji z żadnym maluchem i tego samego oczekuje od rodziców,dziadków czy opiekunów dzieci.[/QUOTE] No, ale to w takim razie rodzice zawinili, bo dziecko nie było na smyczy? Z tego,co wiem, póki co, w Polsce prawo nakazuje trzymać psy pod kontrola, na posesji albo na smyczy. Prawda jest taka, że źle traktowane psy wydostały się z posesji i skierowały agresję na pierwszą lepszą ofiarę, którą uznały za słabszą. Mogła to być osoba na rowerze, bo ruch wyzwala w psach o takim charakterze agresję. I co? Byłaby jej wina, bo jechała na rowerze? Dobrze prowadzony pies nawet, jeśli się wydostanie z posesji to obsika kilka drzew i wróci a nie zagryzie dziecko. Taki pies powinien zostać uśpiony i to niezależnie od tego, czy dziecko było bez opieki czy nie. Bo reakcja psa jest niedopuszczalna. Koniec, kropka. Jeśli Twój pies reaguje agresją lękową na dzieci, to Twoim obowiązkiem jest niedopuszczenie do konfrontacji. Rodzice na szczęście nie mają póki co obowiązku prowadzania dzieci na smyczy i w kagańcu. I nie mają obowiązku wiedzieć, że Twój pies ma słabe nerwy/ wady charakterologiczne/ traumę i reaguje nieadekwatnie. Nota bene mój pies też za dziećmi nie przepada, więc ich unika. Atak ze skutkiem śmiertelnym to nie jest normalna reakcja.
  7. Powiem krótko - oczywiście, że agresywny pies to wina złego prowadzenia przez właściciela. Ale niestety zmiany w charakterze mogą być tak duże, że jedynym wyjściem jest uśpienie, inaczej pies zawsze będzie zagrożeniem. Poza tym, nie wiecie, co to był za plac zabaw, może należał do posesji? Obwinianie rodziców za śmierć dziecka to to samo,co obwinianie ofiary gwałtu, bo miala za obcisłą/za krótką sukienkę. Psy nie miały prawa biegać luzem. Dodatkowo psy były agresywne w stosunku do ludzi. Dlatego uważam, że dobrze się stało, że je uśpiono i że ukarano właścicieli (bo najprawdopodobniej to oni doprowadzili do takiego a nie innego zachowania psa). Nie może być tak, że dziecko, które np. się zgubiło jest narażone na zagryzienie. Pies nie ma prawa zagryźć, jak już pisałam, może warknąć i odejść ale nie zaatakować i to ze skutkiem smiertelnym. Fakt, że to wina właściciela nie czyni psa mniej niebezpiecznym. Nie trzeba być specjalnie przenikliwym, żeby wiedzieć, że nie miałam na myśli Polski. Chyba jasne, że gdyby były na liście, to nie byłyby tak popularne. Chociaż akurat myślę, że był to błąd prawodawcy, bo nie rozróżniono między astem a pitem, a z pewnego źródła wiem, że tak miało być.
  8. [quote name='Litterka']Balbina, po raz kolejny, naucz się czytać, a potem odpowiadaj! Czy ktoś powiedział, że to źle, że właściciele usłyszeli zarzuty? Dobrze. Tylko źle, że rodzice ich nie usłyszeli. Nie, nie współczuję im tak bardzo - to ich głupota zabiła dziecko, a nie umiem współczuć głupocie... I wkurza fakt, że znowu astopodobne kundle popsuły opinię tym pięknym, wspaniałym psom, rasowym, prowadzonym przez świadomych właścicieli. I znowu stereotyp amstaff=morderca się utrwali. Przez głupotę obu stron. Dlaczego więc tylko jedna ma być ukarana?[/QUOTE] Powód, dla którego posiadanie astów jest nielegalne w większości krajów UE jest taki, że te rodowodowe też zagryzły sporo osób. Także niekoniecznie są to kundle. Asty to silne psy o niskim progu pobudliwości z genetycznie zaprogramowaną gotowością do walki i agresji, w trakcie ataku praktycznie odporne na ból. I dlatego są potencjalnie niebezpieczne. Nie jestem zwolenniczką wykluczania ras, ale nie można pisać, że jedynie mixy zagryzają. Chociaż prawda, że krzyżowanie psów bojowych na przykład z myśliwskimi to tworzenie tykających bomb, bo do charakterystyki asta dochodzi wtedy instynkt łowiecki.
  9. [quote name='a_niusia']a co szczegolnie cie szokuje? fakt, ze nienawidze spotykac na spacerach puszczonych luzem, agresywnych, nieodwolywalnych psow, ktorze z warkotem podbiegaja do mojego, zeby nim przejechac jak szmata po podlodze? czy moze fakt totalnej braku tolerancji dla wlascicieli tych psow-niestety nie toleruje glupoty. czy moze wreszcie to, ze wole rzucic w takiego psa smycza niz pozwolin na to, zeby dobiegl do mojego?[/QUOTE] Mnie szokuje, że bicie sprawia ci przyjemność. Rozładowujesz w ten sposób frustrację. Na właścicielu nie możesz, więc bijesz jego psa. To jest alarmujące. Jeśli masz taki mechanizm rozładowywania frustracji, to może się okazać, że stosujesz go takze wobec innych słabszych istot, nie tylko psów. Są inne sposoby na odgonienie psa, ale skoro przemoc fizyczna wobec psów sprawia Ci przyjemność, nie sądzę, abyś była nimi zainteresowana. Poza tym, jedynie rozmowa z właścicielem daje możliwość zmiany sytuacji. Tobie najwidoczniej nie zależy, im więcej psów latających luzem tym dla Ciebie lepiej, bo masz zabawę.
  10. [quote name='Szura']Pytanie, czy dziecko nie sprowokowało psów... Niezależnie od tego, jak się to stało, rodzice skrajnie nieodpowiedzialni. I pewnie właśnie kundel w typie (albo i nie w typie nawet...) po raz kolejny psuje opinię rasy.[/QUOTE] Rozumiem, że można byc miłosnikiem rasy, ale bez przesady. Pies, który daje się sprowokowac dziecku nadaje się tylko do uśpienia, niezależnie od tego jakiej jest rasy. Zrównoważony pies odwraca się i odchodzi. Jeśli 3 psy rzuciły sie na dziecko, to podejrzewam, że nie były na smyczy. Dobrze, że zostały uśpione, bo byly oczywistym zagrożeniem i dobrze, że ich właściciele zostali ukarani. Pies ma prawo warknąć, odejść ale nigdy zaatakować dziecka.
  11. poszło za lipiec na paypala. Przepraszam za obsuwę, ale byłam na urlopie.
  12. [quote name='badmasi']Puszczać psy ze smyczy? Czemu nie...Moje psy od dłuższego czasu chodzą luzem. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nauczyłam je chodzić przy nodze, nie podbiegać do innych psów i ludzi, utrzymywać ze mną kontakt wzrokowy, siadać na komendę w każdych warunkach. Mają komendę "stój" i wróć" a co najważniejsze komenda jest wykonywana zawsze i nie ma przebacz. Ja nie liczę na to, że zdążę złapać psa on ma być tuż obok choćby się waliło i paliło. Jeśli pies jest luzem nie może gonić dzieci, kotów, rowerzystów. Jeżeli odbiega ta większą odległość to tylko za aportem i ma z nim wrócić a jeśli podbiegnie pies obcy pies czy dziecko aby podebrać piłkę ma ją zostawić i wrócić do mnie-niedozwolone jest zaciekłe bronienie piłki czy talerzyka. Psa można puszczać ze smyczy, ja nie mam nic przeciwko tylko niech ten pies ma wytrenowane komendy a nie leci jak głupi do wszystkiego co się rusza. Czy mam jakieś błędy na sumieniu? Pewno sporo by się znalazło:roll: Jako istota myśląca wyciągnęłam wnioski i sporo rzeczy naprawiłam. Ucząc psa warto dostrzec niedoróbkę, wrócić o krok i naprawić to co się partoli. Dzięki temu mam fantastyczne psy i jestem szczęśliwa. Nie zamierzam jednak odpowiadać za cudze psy-za ich agresję czy natrętne zachowania. Nie będę uciekać przed namolnymi szczeniakami choć wiem co je czeka po kilku głupich skokach na pysk większej suki (suka ma też komendę "puść" więc w razie czego wypluje). Stosuję blokady nogą co można uznać za kopnięcie choć nim nie jest, zazwyczaj właściciele rozochoconych psów podnoszą skowyta nie same psy, które nagle tracą rezon. Na agresory mam gaz i nie będę sobie psuła nogi czy ręki na zbędne machanie. Taki lajf:diabloti:[/QUOTE] Uważaj, bo pies to pies i na 100% wierzyć mu nie można. Moja koleżanka tak wyszkoliła swojego, że niby nie zwracał uwagi na inne psy, szedł przy nodze itp. Aż razu pewnego do parku przyszedł nowy pies i jej ułożony psiak, przedmiot zazdrości sąsiadów, dostał małpiego rozumu. To byla suka. Podleciał do niej, chciał się witać. Suka miała koniec cieczki i humory. Złapała małego za fraki po czym wypluła. Pies był wielkości pinczerka a suka rottweilera. I pieska trzeba było uśpić. Suka była na smyczy. Jeśli Twoja suka, na luzie, zrobi to innemu psu na np. flexi to w świetle prawa niestety odpowiadać będziesz Ty. W drugą stronę może wywiązać się walka. Psy tak mają, że raz na jakiś czas pojawia się osobnik, którego nie trawią. Zupełnie jak ludzie. ;)
  13. Nie wiem, co napisać, bo infantylizm niektórych postów mnie wkurza. Adopcja psa z nowotworem to powazna sprawa i nie dziwię się, że kobieta się zastanawia. Jest to też stres dla psa, a jak wiadomo stres może mieć zły wpływ na zdrowie fizyczne... . Nie napiszę, żeby mi Nora nie łamała serca, bo nie jestem pępkiem świata, żeby się tak egzaltować. Coż, jeśli czas na Norę to proponuję dać jej odejść godnie i w spokoju. Chociaż mam nadzieję, że to fałszywy alarm...
  14. [quote name='zaba14']Niestety nie każdy człowiek kupuje psa patrząc na jego wymagania... :/ potem niestety biegają małe pieski które gryzą, szczekają, ciągną za nogawki :/ moi znajomi w PL mają 2 kg yorka :D ale ma kontakt z psami , fakt nie z każdym bo wiadomo że boją się o takie chuchro , ale gdy inny pies jest pod kontrolą to dlaczego nie? psich kumpli też ma.. :) uczony sztuczek... ma zajęcie ogólnie mówiąc :) także czasem trzeba się po prostu zastanowić czy chcemy psa.. :) Ja nie wykastrowałabym 9 letniego psa... bałabym się poddać psa narkozie, tym bardziej że rottek to duża rasa 9 lat to fajny wiek... dla młodego psa taki zabieg to spory wyczyn, nie wyobrażam sobie ile starszy pies musi dochodzić do siebie po tym zabiegu.. tym bardziej że to [B]WIDZIMISIE aby to zrobić[/B]... co innego sytuacja zmuszająca nas do zabiegu a co innego "bo nastała moda na kastrowanie wszystkiego co się rusza" ja swoją wysterylizowałam z własnej wygody... tak samo jak suka może dostać ropomacicza tak samo może zejść przy operacji... wszystko niesie ryzyko...[/QUOTE] Każdy psi behawiorysta powie ci, że popęd seksualny to dla psa meczarnia, kiedy nie może mu dać ujścia. RSPCA traktuje brak kastracji u psów nieużywanych jako rozpłodowce jako 'questionnable handling', właśnie z powodu szkód, jakie to wyrządza w psychice. Co do ropomacicza a zejścia przy operacji, to poczytaj może statystyki. Ropomacicze w 98% prowadzi do śmierci, operacja niekoniecznie.... Pomijam wahania nastroju podczas cieczek, starcia z innymi sukami itp. Widać nie wszystkich obchodzi psychiczny dobrobyt zwierzęcia... . To, że Ty kierowałaś się swoją wygodą anie dobrem suki, nie znaczy, że dla każdego to właśnie wygoda jest argumentem.
  15. [quote name='omry']strix, Iwan ma już minimum dziewięć lat, nie wiadomo dokładnie. Podobno za późno już na kastrację. Brezyl, niestety nie mogę, ponieważ nie zarabiam i nie mam na to funduszy. Mój chłopak też nie. 'Przejęliśmy' Iwana i wydajemy pieniądze na jego jedzenie, na weterynarza, na pielęgnacje, na akcesoria, aczkolwiek na tresurę już nie mamy. Iwan jest bardzo pojętnym psem i nauczyliśmy go, że w domu się nie załatwia, że na zawołanie się przychodzi, że autobus nie groźny, samochód także itd. Jak na razie miałam tylko dwie sytuacje, że Iwan się nie odwołał, a tak to zawsze bez problemu. Polecisz mi jakiegoś stargardzkiego tresera?[/QUOTE] Na kastrację nigdy nie jest za późno. Kastracja nie oduczy 9-letniego psa zachowań, które stały się [U]nawykowe [/U](np. agresja wobec innych psów), ale zmniejszy ilość hormonów płciowych we krwi i pies będzie mniej sfrustrowany, a więc mniej rozkojarzony. Co do szkolenia to dobry pomysł.
  16. kasa za czerwiec poszła, powinna być na paypalu. :)
  17. [quote name='omry']A ja się dzisiaj ze wstydu spaliłam. I to dwa razy. Doksa ma cieczkę - Iwan stracił rozum. Nie słucha się kompletnie. Myślałam jednak, że tylko koło niej, a nie również na drugim końcu miasta. Rozdzieliliśmy się - mój chłopak poszedł do sklepu po picie, a ja miałam iść dróżką 'dla psiarzy' dookoła i później mieliśmy się spotkać. Iwan był luzem. Wyciągam portfel z torebki i słyszę bardzo nieprzyjazne warczenie i szczekanie. Oglądam się za Iwanem - nie ma go! Nie dopilnowałam go, wiem o tym. Biegnę tam, gdzie ten okropny warkot. Dobiegam i widzę rottweilerkę gryzącą w kark Iwana. Za nimi właściciel suczki, a jeszcze dalej facet ze sznaucerem łapiący go w górę za obrożę przyduszając, bo rottweilery się gryzą. Gryzą? A gdzie tam, to sunia gryzła. Iwan się tylko cieszył. Przepraszałam jak głupia, ale facet powiedział, że zdarza się i żebym się nie przejmowała. Zdarza się? Może, ale nie powinno. Nie lubię podbiegaczy, a Iwan właśnie dzisiaj nim był. Ile sierści mu wyrwała ta sunia z karku, to byłam w szoku. Jaki ośliniony był, to masakra. Normalnie gryzła go w kark, a on się cieszył. Zapięłam go na smycz i poszliśmy. Kilkadziesiąt metrów dalej puściłam go ze smyczy, żeby sobie zszedł na dół i napił się wody z rzeki. Wypluskał się i wyszedł. Już chciałam do złapać na smycz, już ręce wyciągam, a on mi ucieka. Drę się, żeby wracał, a on nic. Ma mnie gdzieś. Dopiero po chwili zrozumiałam, że biegnie do jakiegoś faceta, bo myśli, że to mój chłopak. Stanął metr przed facetem i POSŁUSZNIE zawrócił do mnie, bym zapięła go na smycz. Oczywiście krzyczałam facetowi, że on go z kimś pomylił etc. Od niego też nie usłyszałam nic przykrego, choć nie zdziwiłabym się, jakby tak było. Domyślam się, co musi czuć większość ludzi, gdy biegnie do nich nieodwoływalny rottek. Mężczyzna pozachwycał się tylko trochę Iwanem, że pierwszy raz widział, by taki pies nie 'oddał', gdy drugi konkretnie ma ochotę go zagryźć. Postanowiłam i kropa - nie spuszczam już Iwana tam, gdzie widać jakiegoś człowieka.[/QUOTE] Masz nauczkę, że psu nigdy w 100% się nie ufa. Swoja drogą, to dlaczego go nie wykastrujesz? Dla psa napięcie seksualne to męczarnia, bo przeciez psy kieruja się wyłącznie instynktem i nie racjonalizują swoich przeżyć.
  18. [quote name='obca_zolza']agresja zawsze wywoluje agresje ( pamietajmy ze jest aktywna i pasywna-:P)....wiec wszystko jedno czy na nas szczekaja, czy my sie - odszczekujemy. ...I jeszcze... nigdy nie ma winy po jednej wyłącznie stronie. Ja tam wole zejsc z drogi, mam większy szacunek dla siebie i swoich psów.[/QUOTE] masz na myśli agresję czynną i bierną, rozumiem?
  19. [quote name='MARCHEWA']Lucek na fotkach to jakiś mniejszy mi się wydaje,a w realu to wielki koń;)[/QUOTE] Skurczył się od tych szelek ;) Przejdzie mu. Może mu podtykaj jakieś smakołyki na spacerze? Mój psycholek tak się przyzwyczaił do obcinania paznokci. Kiedyś się chował za kanapę a teraz jak widzi cążki to sam przylatuje ;)
  20. spoko, przyzwyczai się i do spacerów i do szelek. jak pies się stresuje to najlepiej do niego nie mowić, nie cmokać, tylk osię zrelaksować i iść do przodu. bo cmokanie, gadanie i pieszczenie to dla psa pewnego rodzaju nagroda, więc wzmacnia ten stan 'nakręcenia'. powiam Wam jak było z moją znajdą. jak go wzięliśmy, to był taki wystrachany,że prawie sikał pod siebie ilekroć przejeżdżał samochód, przechodził obo kontenera, pomnika (serio! najbardziej bał się pomnika gościa na koniu). jedyne,co robiłam, to starałam się zostawić luźną smycz (bo napięta jest dla psa sygnałem,ze coś się dzieje), totalnie olać jego zachowanie, wyluzować (pies wyczuwa stan umysłu) i iść do przodu. jak ze staru przysiadał, to go wołałam i tak szliśmy. trochę czasu potrwało, ale dzisiaj już się niczego nie boi, nawet gościa na koniu z brązu. za to go obsikuje z entuzjazmem ;) co do obcych, to może mu się po zabiegu trochę odmieniło, ale powinno przejść z czasem. mój owczarek po zabiegu usunięcia czegoś tam, zaczął się bać samochodów :stupid:, przeszło mu po jakimś czasie. Na zabieg szliśmy piechotą, więc skojarzenie wykluczone.
  21. [quote name='Grin']Nie mogę powiedzieć, że śledzę programy Milana, jego książek też nie czytałam, mogę się jedynie sugerować wypowiedziami innych, a te są skrajnie sprzeczne... W każdym razie pytanie muszę zadać: czy metody prezentowane przez tego pana, są aby na pewno godne polecenia dla kogoś, kto (wybacz) nie ma bladego pojęcia na temat szkolenia i wychowywania psów? Nawet w trakcie programów często pojawia się napis, żeby NIE próbować tego samemu w domu. Mimo wszystko radziłabym się zwrócić do szkoleniowca innego niż takiego ze srebrnego ekranu; będzie na pewno drożej, ale na pewno też skuteczniej i bezpieczniej. :)[/QUOTE] Nie zgodze się z tym. Owszem, nie nalezy próbować wszystkiego, ale na pewno przykłady na to, jak zachowanie właściciela wpływa na zachowanie psa to coś, co można samemu naprawić w domu. Jenak trudno dyskutowac z kimś, kto nie oglądał i nie czytał, ale swoje zdanie ma... . Co do sprzecznych opinii, to owszem, niekóre techniki są kontrowersyjne, ale nie nieskuteczne. Natomiast faktem jest, że Milan wymaga więcej od człowieka niż od psa, co nie wszystkim odpowiada... @ArturŚląsk: odciąganie psa w druga stronę tylko nasila problem. naprawdę, skorzystaj z rad fachowca.
  22. [quote name='motyleqq']ja jak widzę że moja się przymierza by kogoś radośnie ubrudzić swoim skokiem, to po prostu łapię ją za szelki i mówię 'nie'. ale niestety, jest mnóstwo ludzi, którzy wręcz sami się o to proszą, pies na nich skacze, [B]oni dają mu w zamian smakołyki[/B]... szkoda tylko, że dla psa nie ma żadnej różnicy, człowiek to człowiek, chciałoby się na każdego wskoczyć :shake:[/QUOTE] Zgadzam się. Norwegia niby taki cywilizowany kraj, a krew mnie zalewa na widok pańci albo pańcia, którzy zginają się wpół, żeby się przywitać z moim psem, a jak ten skacze im do twarzy, to mu dają smakołyka. Ja mu nie pozwalam skakać, ale to jest problem labków w ogóle, a moja znajda ma dopiero 9 miesiecy, więc ciagle się uczy. Tylko,co z tego,ze ja mu nie pozwalam, jak nikt się tak właściwie nie pyta. Podchodzą na ulicy jakby pies był ich! A jak im mówię, żeby zostawili psa w spokoju, to się na mnie patrzą jak na sadystkę :shake:
  23. [quote name='Grin']ArturŚląsk; jeżeli faktycznie jesteś ze Śląska, to gorąco zachęcałabym Cię do zwrócenia się tu: [url]http://www.prestor.pl/strona-glowna.htm[/url] Prestor ma w swoim programie coś takiego, jak Mini Dog School, czyli zajęcia dedykowane dla psów o niewielkich rozmiarach. :) [url]http://www.prestor.pl/MINIDOGSCHOOL-MDS.htm[/url] Tam zobaczyłbyś i nauczyłbyś się w praktyce (a nie tylko w teorii - bo to czasem niebo a ziemia), jak ćwiczyć z Twoją sunią; a ćwiczyć naprawdę warto z każdym psem, niezależnie od jego gabarytów. Całkiem prawdopodobne, że gdy się unormują Wasze relacje, być może skończą się także problemy z dewastacją domu, kto wie. Natomiast Wasze wspólne życie, a zwłaszcza spacery staną się na pewno przyjemniejsze; pies który nie ciągnie na smyczy, którego można z niej odpiąć, żeby się wybiegał (o ileż łatwiej zmęczyć psa w ten sposób), którego da się odwołać itd... Polecam. :)[/QUOTE] Właśnie. Bo spacer z psem ma służyć relaksowi. A jak pies ciągnie i szczeka, to Ty się stresujesz. Może być i tak, że im bardziej Ty się stresujesz, tym bardziej ona ciągnie i szczeka (bo wyczuwa,że Ty się boisz i chce Cię 'chronić'). Warto skorzystać z profesjonalnej pomocy, aby przerwać to błędne koło.
  24. [quote name='ArturŚląsk']Rzeczywiście Kaja obszczekuje wszystkich i wszystko ale ja myślałem, że mała i wyrosnie, nie przypuszczałem iż może to być początkiem innych problemów poza tym strasznie ciągnie. Chodzi teraz w obroży (dwie pary szelek pogryzła) ale ni przeszkadza jej to i ciagnie do tgo stopnia, że jej przód sie podnosi i skacze na tylnich łapach... Jak można tresowac takie maleństwo? Zawsze wyprowadzam ja w to samo miejsce ale nie spuszczam ze smyczy bo boję się, jej głupich pomysłów. Czasem ajk ide do znajomych na działkę to wtedy moze tam pobiegac sobie bez smyczy. Jak jestem w domu to jest super grzeczny pies, jak wychodze to czasem tez...[/QUOTE] Twój pies ma chyba syndrom małego psa. Tzn wydaje jej się, że jest odpowiedzialna za całe stado, a ponieważ jest mała, nie potrafi inaczej odstraszać jak poprzez nadmierne szczekanie. Twój pies potrzebuje przewodnika. To,że ciągnie oznacza, że jej zdaniem ona rządzi i mówi ci, gdzie masz iść. Za każdym razem, jak pociagnie, zmieniaj kierunek. Pies ma się pilnować Ciebie, a nie Ty psa. Jeśli ciagnie na widok innych psów, każ jej usiąść. Na początek kup sobie którąś z książek Milana. Wyprowadź pieska z łóżka, niech piesek nie przechodzi pierwszy przez drzwi i niech czeka z posiłkiem aż domownicy zjedzą. Kup klatkę kenellową i nie piesek ma tam urządzony 'swój pokój'. Zacznij uczyć pieska chodzenia przy nodze, siad, itp. Niech się nauczy,że na smakołyka trzeba zapracować. Nie nagradzaj przytulaniem, głaskaniem, smakołykami za szczekanie, strach czy inne zachowania, których sobie nie życzysz. Jeśli szczeka, ucisz ją krótkim 'nie wolno' albo 'szszsz' albo co tam ją nauczyłeś. Jeśli ucichnie, pochwal. Jeśli ktoś dzwoni do drzwi, a ona szczeka jak głupia, nie wstawaj. Wstan dopiero kiedy się uspokoi. A najlepiej naucz ją komendy 'na miejsce' i egzekwuj. Nie karaj za złe wykonanie komend, bo pies musi się uczyć. Strofuj,ale wyłącznie werbalnie za próby gryzienia i zachowania dominacyjne (kradzież jedzenia, łapanie zębami za kostki itp). I naprawdę poczytaj trochę o psach bo być może jesteś na dobrej drodze do wychowania potworka, za którego będzie Ci wstyd. A pies będzie nieszczęśliwy Od razu dodam, że nie uważam, żeby żaden pies nigdy nie mógł wchodzić na meble czy łóżko. Ale to jest nagroda a nie status quo, którego pies moze się domagać. Np. mój wchodzi ale wyłącznie na moją komedę. I na moją komendę schodzi, nieważne jak głęboko śpi, zawsze słyszy.
  25. [quote name='Amber']Mój ulubiony typ bezczelnego właściciela powrócił :evil_lol: Wchodzę z dobkiem z klatki i widzę babkę 50-60 lat stojącą przy drugiej klatce ze kundelkiem do połowy łydki na kolczatce i flexi mówiącej coś... zdawało by się do siebie. Idę i słyszę "no idź stąd, pójdziesz chyba inną drogą, ja tu stoję" - myślałam, że mówi do kogoś stojącego obok niej, gdzie akurat zasłaniają krzaki, ale nie... ona to mówiła do mnie :diabloti: Ja może wyglądam jak nastolatka ale nią nie jestem i wpienia mnie jak ktoś obcy zwraca się do mnie na Ty, więc jak babka do mnie już centralnie wypaliła "no ale po co tu idziesz, przecież widzisz, że ja go nie utrzymam (kundel ponad połowę mniejszy od mojego psa, i jeszcze na kolcach... a babka z 90 kg ważyła... mało w siebie wierzy chyba :evil_lol:), trzeba było iść inną drogą, bo ja tu stoję", to się na nią spojrzałam spode łba, parsknęłam śmiechem i powiedziałam to co zwykłam mówić w przypadku takiej bezczelności "to, że Pani tu stoi i ma problem to nie znaczy, że ja muszę zmieniać trajektorię swojego spaceru" i sobie poszłam nawet się nie odwracając. Oczywiście kundel zaczął charczeć i się wyrywać do Jariego :p Dziś spotkałam ją ponownie tym razem była po drugiej stronie ulicy, jak nas zobaczyła to zaczęła ciumkać na swojego drącego ryja psa "oj, przestań, pójdziemy na ładny spacerek" :evil_lol: Babka tym samym znalazła się na mojej czarnej liście spacerowej :lol:[/QUOTE] Pffff. Ja miałam właśnie przygodę w parku z dwoma pekińczykami. Ide sobie z Faustem (mieszaniec labka, whippeta, border collie i czegoś tam po przejściach, ale już 'naprostowany') i widze dwa pekińczyki. Lecą w naszą stronę, warczą, szczekają, sadzą się, próbują podejść od tyłu, typowa agresja lękowa. Posadziłam Fausta komendą 'siad' i się gapimy na szczekaczki. Szczekaczki szczekają. Właścicielka przybiega z oddali i mi mówi 'prosze się nie bać, to są pekińczyki a pekińczyki nie gryzą'. Powstrzymałam się od śmiechu, bo z głupoty nie nalezy się śmiać. I mówię pani, że pieski są lękowe i chyba coś mają z syndromu małego psa. Ona mi na to,że one się chcą przywitać. Ja na to,że chyba nie, skoro nie podchodzą tylko szczekają i szczerzą zęby ;) Pani się zawzięła na witanie się piesków i już je podrzuca Faustowi. Mówię, że ok, ale na moich warunkach, bo jak jeden z drugim Fausta dziabnie, to on może oddać. Poza tym nie chcę,żeby się zrażał do psów (Faust ma dopiero 9 miesięcy). Pani wzięła szczekaczki na smycz, ja Fausta położyłam tak, żeby małe mu mogły dupke powąchać. Nie każdy pies tak się da, ale Faust jest dobrym psem i ogólnie jest między nami porozumienie. Jak szczekaczki powąchały 'wizytówkę' to się nagle uspokoiły. :razz: Ciągle były spięte, ale zaczęły się zachowywac jak psy a nie jak krytersy. :evil_lol: Baba w szoku na wiadomość, że jeśli jej psy tak się boją a ona podtyka je pod gębę większym psom, to nic dziwnego, że ze strachu gryzą i są gryzione w odpowiedzi. Zamiast pozwolić im się najpierw oswoić, babka uważała, że fakt, że to pekińczyki załatwia sprawę, bo 'pekińczyki nie gryzą'. :shake:
×
×
  • Create New...