Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. [quote name='Asia&Luna']Sytuacja z dzisiejszego wypadu do parku: Trzymałam Kleo na smyczy. Z daleka zauważyłam psa, dość dużego, biegnącego w moją stronę... Potem zobaczyłam, że to młody ast, merdający ogonem, cieszący się i po jego zachowaniu widać było, że chce się bawić. Nagle wyskakuje jego właściciel, chłopak około dwudziestki. Przeklinając próbuje odwołać asta. Pies nie zareagował... Próbował go zbić smyczą, ale chybił. Więc go kopnął nogą.... tak, że psiak walnął głową w betonowy śmietnik. Na szczęście nie był to poważny uraz, bo wstał i dalej merdał ogonem... Chłopak złapał go na smycz i poszedł dalej. Szczerze mówiąc wiem, że zrobiłam błąd-żałuję, że nie zwróciłam uwagi temu debilowi.[/QUOTE] Krew mnie zalewa jak czytam o takich debilach. Też bym nie wracała na miejscu psa.
  2. [quote name='zaba14']Jak w większości postów się z Tobą zgadzam, tak niestety nie wierze w bajki... jesli byłoby tak z każdym RODOWODOWYM molosem to byłyby to psy IDEALNE, a ja w ideały nie wierzę... ;) pies jest TYLKO psem, w całym miocie po zrównoważonych rodzicach mogą urodzić się różne szczeniaki, rodowód nie daje nam 100% gwarancji na zdrowie i charakter psa... nie każdy molos będzie "blokował" jeden oleje całą sprawe, drugi zablokuje a trzeciego wyprowadzi szczekający jamnik z równowagi.. podkoloryzowałaś całą grupę molosów.. ;)[/QUOTE] Nie. Opisałam wzorzec rasy. Każda rasa ma wzorzec. To jest wzorzec, który najbardziej odpowiada mastiffom, ale wszystkie molosowate powinny mieć wysoki próg reakcji ;)
  3. [quote name='Grin']Aha, no to teraz wszystko jasne. Wygląda na to, że tzw. zachód hołduje bardziej bezstresowości (w odniesieniu do dzieci i psów także) niż to ma miejsce w Polsce (przynajmniej jeszcze na ten moment).[/QUOTE] Możliwe. Kiedyś w Anglii byłam świadkiem jak podrośnięty szczeniak (na oko 10 miesięcy, szczeniak w typie border collie) podbiegł do małego dziecka i wytącił mu z ręki loda. ojciec chłopca krzykiem przegonił niewychowanego psa, za co został przez pańcię skarcony za 'verbally abusing the dog' (dosłownie za werbalne dręczenie pieska). Bo piesek chciał przecież loda a poza tym, młody jest i sam 'wyrośnie'. Akurat. Ze skrajności w skrajność. Niestety społeczeństwo głupieje, poziom edukacji się obniża i chyba stąd te durne zachowania.
  4. [quote name='omry']Iwan zawsze odgradza mnie ciałem od dresów. Automatycznie, gdy tylko ich zobaczy. Pilnuje, dopóki ich nie miniemy. Później się uspokaja.[/QUOTE] A Iwan to rottek? Bo tot typowe zachowanie rottków. Znaczy, że dobrego masz psa i dobrze go wychowałaś. Problem w tym,że dresik chciałby aby jego pies nie 'odgradzał' tylko kłapał zębami i się rzucał. I tu jest właśnie początek problemów z domorosłymi 'trenerami' IPO.
  5. [quote name='filodendron']Podobałoby mi się właśnie coś takiego czy jakikolwiek inny rodzaj "pozwolenia na broń". Bo po prostu smutno patrzeć na niektóre przypadki. Mam na osiedlu pana, który aż przestępuje z nóżki na nóżkę, żeby tak psa za jakimś złodziejem albo podpalaczem traw puścić. Chodzi i rozgląda się za okazją. Jakiś czas temu od pewnej właścicielki psa dowiedziałam się, że szczuje tym psem bezdomne koty - chyba z braku okazji na lepszy występ :([/QUOTE] Szczucie kotów pozostawię bez komentarza, bo chyba jasne, co sądzę o panu i jego psie. Oczywiście, pies nieszkolony tez moze zrobić krzywdę. Natomiast nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie szkolił psa neurotycznego, agresywnego itp. takie psy mają słabe nerwy, są nadpobudliwe i nie nadają się na IPO. Najlepiej nadają się ON o wysokim progu pobudliwości, pewne siebie i nieagresywne. Fakt,że jakiś domorosły samozwaniec macha przed psem rękami a ten nic, nie oznacza,ze pies jest głupi tylko ten pacan. Bo pies wie, że powaliłby gościa jednym skokiem i się nie pali do zabawy. Natomiast szkolenie dużych i potencjalnie niebezpiecznych ras w kierunku IPO a następnie utrata kontaktu z właścicielem dla trenera na Zachodzie oznacza miecz Demoklesa w postaci groźby pozwania o odszkodowanie. Bo jesli właściciel nieodpowiednio rozporządzi takim psem, będzie tragedia i oboje za to zapłacą. Dlatego tutaj raczej mało trenerów oferuje IPO, zaś w wielu państwach jest to w ogóle zakazane. W polskim prawodawstwie szczucie psem jest traktowane jak napad z bronią w ręku.
  6. [quote name='Grin']Będzie trochę OT, ale zaintrygowało mnie to zdanie: Wg mnie trochę się to przysłowiowej kupy nie trzyma. Piszesz, że psa nie można traktować jak człowieka, bo psy potrzebują miłości i konsekwencji. Ale przecież miłość i konsekwencja to podstawa w wychowaniu także ludzkich dzieci (chyba że to "mądre angielskie przysłowie" nie uważa dzieci za ludzi. ;) ). Zresztą sama później piszesz: a wg mnie to oznacza właśnie podobne ich traktowanie (tzn. człowieka i psa) w tym względzie (wprowadzanie zasad). :p Sama mam dziecko (teraz już całkiem "podrośnięte") i psa i zauważam wiele zbieżności w wychowywaniu zarówno dzieci, jak i psów. Różnice oczywiście bezdyskusyjnie też (żeby nie wyszło, że wychowuję moje dziecko jak psa :D ), ale nie można moim zdaniem mówić o całkowicie innym traktowaniu człowieka i psa (choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie stawianie sprawy wielu ludziom się "nie mieści").[/QUOTE] Tak, ale w anglojęzycznej literaturze tematu termin 'human puppies' odnosi się do zachowań ludzi, którzy traktują psy wlaściwie lepiej niż dzieci i usprawiedliwiają to właśnie tym,że pies to dla nich 'mały człowiek'. Jest dokładnie tak,jak piszesz, są zbieżności. Z tym,ze osoby, które nie wprowadzają konsekwencji w wychowaniu psa najczęściej tłumaczą to właśnie tym,że pies to ich 'dziecko' albo 'członek rodziny'. Pewna dość znana behawiorystka napisała dokładnie to,co Ty: że przecież dzieci są strofowane za pobicie kolegi albo ukradzenie cukierka, więc dlaczego mielibyśmy pozwalac na to samo psom? Mi chodzi o zachowania typu pozwalamy pieskowi wymuszać wszystko bo nasze dzieci tez wszystko wymuszają ;) To niestety dość częste. Ilekroć mam styczność z psem wychowanym bez zasad, okazuje się, że tak samo rodzice podchodzą do wychowania dzieci. Pewnie stąd ten językowy kulfon.
  7. [quote name='filodendron']Jeśli tam namawiają do wymierzania sprawiedliwości psem na własną rękę, to tak ;) A serio, to ja bym wolała, żeby IPO było jakoś bardziej obwarowane, nie wiem czym, przepisami? certyfikatami? Wolałabym nie oglądać takich scenek, jakie czasem rozgrywają się na placykach treningowych - bo wcale a wcale nie wygląda to profesjonalnie, gdy dwóch facetów gania za psem, który ukradł rękaw sypiąc qrwami i wyglądając na lekko sfrustrowanych delikatnie mówiąc.[/QUOTE] W Polsce jest wolna amerykanka, na Zachodzie zależnie od panstwa IPO jest albo zarezerwowane dla sił mundurowych albo obwarowane zakazami i nakazami łącznie z testami psychologicznymi psa i właściciela. Bo jeśli pies kogoś pogryzie a okaże się,że był szkolony na IPO to trener i właściciel dostaliby takie odszkodowanie do zapłacenia, że do końca życia jedliby chleb z masłem. W IPO chodzi o to,że obniża się psu próg reakcji. Czyli pies zaczyna reagować na rzeczy, które normalnie by zignorował. Pies po IPO sadzi się na [B]cokolowiek[/B], jeśli właściciel sobie tego życzy. Nawet na żonę właściciela albo na kolegę, który nie oddał 10zł. Dla mnie pies szkolony na IPO w rękach niewłaściwej osoby jest tak samo niebezpieczny jak broń. Albo bardziej, bo pies jest zawsze 'naładowany'.
  8. [quote name='omry']Psy, które zamierzam mieć to właśnie molosy. Macie rację, odpuszczę sobie to szkolenie. Kilka miesięcy temu sama czytałam na molosach o dogu niemieckim, który rzucił się na człowieka, który bił leżącego. Pies go przytrzymał i puścił dopiero, gdy właściciel mu kazał.[/QUOTE] Żaden odpowiedzialny szkoleniowiec nie będzie nawet szkolił molosa w tym kierunku (nie wiem, jak jest w PL, ale tutaj gdzie mieszkam są dość jasne wytyczne). Molosy są świetne w obronie. Głównie dlatego,że koncentrują się na OBRONIE a nie na ATAKU. Zazwyczaj sama obecność psa wystarcza jako straszak. Jeśli nie, to przygotuj się na to, że pies raczej będzie blokował napastnika ciałem, przytrzyma,ale nie ugryzie chyba, że napastnik rozpocznie walkę pierwszy. To samo dotyczy psów. Mniejsze psy zostaną zignorowane. Z większymi trzeba uważać, bo sprowokowany molos nie wycofa się pierwszy, więc jeśli ten drugi pies nie da za wygraną, może dojść do nieszczęścia. Trzeba psa socjalizować ile wlezie z innymi psami, zwłaszcza tej samej płci. Acha, i uważaj,żeby nic nie pogryzło szczeniaka, bo to zostawia ślad na całe życie i pies może być już zawsze agresywny wobec jednej płci/rasy. Mojego psa dopadł jack russel jak był mały i go pogryzł. Do dziś nienawidzi tej rasy i w ogóle nie lubi małych psów. To,co napisałam o molosach dotyczy wzorcowego molosa, nie pseudomolosa z pseudohodowli ;)
  9. [quote name='zaba14']Ja jako właścicielka staffika nie uczyłabym go komendy bierz, ale jednocześnie pod dobrym okiem szkoleniowca to lepiej takie zachowanie wyszlifować, bo pies nie ma pogryźć i zabić, a jedynie przytrzymać i na komendę zostaw, odejść.. nie szkolony pies w trakcie napadu agresji może zabić... i słowo "zostaw" używane w przypadku zabawek pewnie nie podziała... pit bulle i amstaffy nigdy nie były hodowane do obrony więc pewnie nie spraedziłyby się w tym przypadku zbyt dobrze, za to rottki jak najbardziej.[/QUOTE] Sprawdzają się bardzo dobrze, ale wyłacznie te o stabilnej psychice, a takich jest mało na skutek rozplenienia rasy i pseudohodowli. I mogę cię zapewnić, że ani bullowi ani astowi nie potrzebny jest trening, bo będzie wiedział,co robić. Każdy pies, który atakuje człowieka i gryzie tak, żeby zagryźć powinien zostać uśpiony. U takiego psa niczego się nie da wyszlifować. Normalny pies ma naturalną barierę przed atakiem na człowieka. W treningu K9 pracuje się nad tym, aby tę barierę pokonać ale w sposób kontrolowany. Asty nie są wykorzystywane jako K9, są na to oficjalnie podane powody, ale nie będe ich tu przytaczać, żeby nie denerwowac miłośników rasy.
  10. [quote name='MARCHEWA']Lucek czuje się dobrze jakby wcale nie miał zabiegu. Jego zachowanie natomiast uległo zmianie.Kiedyś podchodził do wszystkich,dawał się głaskać i nie uciekał,a teraz na widok mojego ojca,którego już przecież widział ze 3 tyg temu zwiewiał jak wariat,to samo jest z sąsiadami.Kiedyś podchodził do siatki i go dotykali,a teraz nie ma takiej opcji.Dla niego instnieje tylko ja i mój TZ.Czy on czuje,że ktoś może go zabrać? Zastanawiamy się z TZ-em co dalej.[/QUOTE] Nie, psy nie myślą tak przyszłościowo. Lucek się do Was przywiązał, ma swoje stado, jest na swoim terenie, a ponieważ ma wysoki poziom lęku, to spierdziela ;) Dobrze by bło go trochę zsocjalizować (ale nie u Was w domu tylko na zewnątrz, na neutralnym gruncie!), zabrać na przechadzkę do miasta itp. Bo psy z wysokim poziomem lęku potrafią ugryźć ze strachu. Kurde, szkoda,że tak daleko mieszkam, bo z chęcią bym Lucka wzięła żeby z nim popracować.
  11. [quote name='ArturŚląsk']To z tego co piszecie wnioskuje, że moja suczka nie ma leku separacyjnego bo najwieksze zniszczenia sa w kuchni. Nie zachowuje się nerwowo jak mam wyjsc z domu i nie piszczy pod drzwiami jak je zamykam. Mówię jej tylko zostań i wtedy wie, że wychodzę sam bez jej towarzystwa. Zabawek ma sporo i tych piszczących psich i zwykłych przytulanek, które ubóstwia. Teraz jest kilka dni spokoju, ale jak znów ja napadnie to zniszczenia się pojawią. Aha, zawsze przed moim wyjściem wyprowadzam ją na dwór.[/QUOTE] Jest też teoria, która mówi, że psy, które niszczą to psy, które w swoich oczach przewodza stadem. Tzn reagują frustracją na oddalenie się członka stada, ponieważ zadaniem alfy jest trzymać stado 'w kupie'. Pracowałam kiedyś z psem, który rzeczywiście podpadał pod tę teorię, ale on przejawiał też inne zachowania dominacyjne względem domowników i uzdrowienie relacji spowodowało niemal automatycznie ustąpienie frustracji kiedy pies zostawał sam. Ale każdy pies jest inny, więc taka diagnostyka na forum to jak macanki po omacku ;) Poszukaj dobrego behawiorysty, który Cię poobserwuje z psem zanim ustali źródło problemu.
  12. [quote name='ArturŚląsk']Ja myslałem o odgrodzeniu kuchni jak wychodzę z domu. Nie mam tam drzwi i piesek biega po kuchni i przedpokoju jak mnie nie ma. Pozostała częsc mieszkania jest zamknieta, wszystkie kable zabezpieczone. P{ieskowi nic nie grozi tylko wyposazenie mieszkania jest zagrożone. Racja, Kaja jest [B]traktowana jak dziecko ale jakoś nie potrafie traktowac Jej inaczej ani tresować[/B]. Wiem, że to moja wina a nie psa ale jak spojrzy na mnie tymi sowimi oczkami i pomerda końcówka ogonka to wymiękam i tym mnie opanowała. Nauczyłem ja reagować tylko na nie wolno i zostań, myslę że od mieszańca z jamnikiem nie mozna wiecej oczekiwać. Ona ma posłania w kazdym pokoju i w kuchni a spi ze mna w łóżku. Skrada ise do niego jak ja zasypiam O skarpetce nie myslałem, ale spróbuję. Co do klatki to troche sie obawiam, jakos nie widze Jej tam. Jak jedziemy gdzies autem to zamykam ja w kontenerze, sama z checia do niego wchodzi. Ale za mały jest by byc tam dłuższy czas a i z palstikiem jej ząbki poradzą sobie bez problemu.[/QUOTE] To już Twój wybór ale wyrządzasz psu krzywdę. Prawdopodobnie pies będzie cierpiał na syndrom małego psa, obszczekiwał wszystko i wszystkich. Będzie neurotyczny. Nikt nie mówi o tresurze K9, ale jak mówi mądre angielskie przysłowie, traktuj psa jak człowieka, a on będzie cię traktował jak psa... Psy potrzebują miłości, ale też konsekwencji. Pies to nie jest człowiek i traktując go jak człowieka, zwyczajnie go krzywdzisz. Obecnie pracuję z pomeranianem sąsiadki, który tak właśnie był traktowany. I niestety ciężko jest to zmienić, choć pies z ulgą przyjmuje fakt, że w końcu są jakieś zasady. Bo i dzieci i psy potrzebują zasad, żeby czuć się bezpiecznie. Mały rozszczekany pies to pies zalękniony i neurotyczny (najczęściej) ;) Sąsiadka obudziła się dopiero kiedy jej pies próbował ugryźć przechodzące obok dziecko. Oczywiście nie kazdy pies będzie miał syndrom małego psa, ale mogą wystapić inne problemy. Z resztą sama widzisz, że praca z prem wymaga konsekwencji. Zapewniam Cię,że warto. Pies spokojny i zrelaksowany to pies szczęśliwy.
  13. [quote name='gerta']Niekoniecznie. BYć może nie jest nauczony zostawania samemu w domu.[/QUOTE] Niszczenie wskazuje na lęk separacyjny. Psy nie cierpiace na lęk separacyjny, a nieprzyzwyczajone do zostawania samemu, raczej piszczą niż niszczą sprzęty. Niszczenie wskazuje na to,ze stres jest bardzo duży i to coś więcej niż zwykły brak wcześniejszych doświadczeń. [quote name='gerta']Tak spacer jest konieczny, ale właścicielowi nie wolno wyjść z mieszkania, dopóki psu nie opadną emocje związane ze spacerem. U jednego psa wystarczy 3 minuty, u takiego jak opisany raczej potrzeba ponad pół godziny, a znam psy, których nie można zostawić samych nawet godzinę po spacerze.[/QUOTE] Jesli pies jest nakręcony godzinę po spacerze, to coś w tym domu nie gra albo spacery są za krótkie tudziez polegają na tym,ze wlaściciel przez pół godziny siedzi na ławce przed blokiem. Normalna zasada jest taka,że spacer ma być na tyle długi,żeby pies się trochę zmęczył. Potem pies dostaje komendę 'na miejsce' i tam się uspokaja. Dobrze pieskowi urządzić fajne 'miejsce' w klatce tak,zeby lubił tam przebywać. [/QUOTE] [quote name='gerta']Wszsytkie psy potrzebują treningu zostawania w samotności. Niektóre owszem uczą się tego bardzo szybko, ale takich jest mniejszość.[/QUOTE] Psy z pewnym typem osobowości nie potrzebują żadnego treningu, ponieważ jest im obojętne, czy człowiek jest, czy go nie ma. Poza tym, niektóre rasy są zbyt flegmatyczne na niszczenie czegokolwiek. Powiedziałabym raczej, że wszystkie szczeniaki tego potrzebują. Miałam kiedyś dorosłego psa uratowanego z łańcucha. Wcale go nie przyzwyczajałam do zostawania, pies nigdy niczego nie ruszył chociaż pierwsze 6 lat życia spędził na łańcuchu. [quote name='gerta']Zanim się psa zostawi zamkniętego w klatce trzeba go nauczyć, że klatka jest fajna i bezpieczna. Nigdy nie zaczynamy od tego, że po spacerze pies do klatki, zamykamy i wychodzimy, bo szansa, że będzie w porządku jest mikroskopijna. [/QUOTE] Dlatego warto, aby piesek miał w klatce swoje posłanie, na którym od razu wypoczywa. U mnie nie ma żadnego problemu z zostawianiem psów w klatce zaraz po spacerze. I tak zaraz tam idą, żeby odpocząć. Wszystko zalezy od tego, czego się psa nauczy. [quote name='gerta']To racja, ale przy wyjściu można rzucić do psa tekst typu "wychodzę, pa, zaraz wracam" - tak jak robimy to wobec innych domowników. Żeby nie było tak, że nagle znikamy, bo też niefajne dla psa.[/QUOTE] Pies nie rozumie znaczenia tego komunikatu, poza tym komunikacja z psem odbywa się głównie niewerbalnie. To przykład projekcji własnych uczuć na psa. Tobie by było przykro. Ale psy nie jest.
  14. [quote name='filodendron']No ze mną też się chyba nie dogadasz. Ręce mi opadają, jak czytam, że ludzie chcieliby traktować swoje psy jak broń. Naprawdę przydałyby się testy psychologiczne dla przyszłych właścicieli psów, bo strach się bać. Polecam lekturę kodeksu wykroczeń art. 108 wraz z komentarzem.[/QUOTE] Zgadzam się. Do tego dochodzi zaskakujaca nieznajomośc rasy. Większość bullowatych i molosowatych (jeśli nie wszystkie) potrafi intuicyjnie wyczuć PRAWDZIWE niebezpieczeństwo i nie potrzebuje treningu,zeby obronić właściciela. Mało tego, w przypadku psów takich jak asty, cc i inne mastiffy, czy owczarki środkowoazjatyckie, trening na 'bierz' jest niewskazany, ponieważ te psy bezbłędnie wyczuwają niebezpieczeństwo i mają silny instynkt obronny. Na szczęście, często pies jest mądrzejszy od właściciela. I coś, co powoduje panikę u właściciela u psa wywoła jedynie pobłażliwy 'uśmiech'. Lepiej,żeby osoby z wysokim poziomem lęku nie szkoliły żadnego psa na 'bierz', bo to tykająca bomba zegarowa. Pamietam zdarzenie z Anglii. Kolega wyprowadził na spacer swojego Dogue de Bordeaux, podszedł jakiś koleś i zapytał o ogień. Kolega dał mu ognia,ale pies nagle ustawił się pomiedzy nim a nieznajomym (typowe zachowanie mastiffów wobec potencjalnego niebezpieczeństwa). Kolega w szoku, bo przecież gość ani nie był niebezpieczny, ani niemiły itp. Idą dalej, zatrzymuje ich policjant i pyta o kogoś, podając opis gościa, który chwilę temu pytał o ogień. Okazało się, że ów miły nieznajomy 20 min wczesniej brał czynny udział w bójce z użyciem noża. Skad pies to wiedział, nie wiadomo, po prostu wyczuł, że gość może być niebezpieczny. Podobnie było z rottkiem, który uratował kobietę przed gwałtem kilka miesięcy temu. Spacerował sobie z w parku ze swoją panią i nagle usłyszał krzyk kobiety. Wyrwał się, popędził w krzaki, przegonił napastnika i warował przy kobiecie aż przyjechało pogotowie. jego priotytetem nie było zagryzienie napastnika, ale obrona kobiety. Ponieważ napastnik zwiał, pies uznał, że to wystarczy (nb. napastnik został ujęty krótko potem). Żaden z psów nie był nigdy szkolony w kierunku obronnym. Osoby, które chcą szkolić psy w kierunku agresji niech sobie kupią gaz, bo od gazu jeszcze nikt nie umarł, natomiast 60-kilowy rotek szkolony w kierunku agresji to realne zagrożenie. Żaden z psów ras pracujacych/obronnych nie potrzebuje takiego treningu. One wiedzą,co robić, z tym, że będą raczej bronić niż atakować (chyba,ze obrona wiąże się z odparciem ataku). I o to chodzi. Pies nie powinien kłapać zebami na prawo i lewo tylko dlatego,ze właściciel się boi każdego cienia.
  15. Pies cierpi na lęk separacyjny. To dośc częste u młodych psów. Klatka kennelowa to dobry pomysł. Musi być na tyle duża, żeby psina mogła się swobodnie w niej obrócić i żeby było miejsce na zabawki i wodę. Przed wyjściem z domu ZAWSZE należy zabrac psa na spacer. To pozwala na obnizenie poziomu energii i załatwienie potrzeb fizjologicznych. Radzę nabyć klatkę i zaczac PRACOWAĆ z psem. Bo pogląd,że pies sam się nauczy zostawać sam to bzdura. Są psy, które trzeba do tego przyzwyczaić. A więc zaczynamy: spacerek z pieskiem, potem pieska zachęcamy do wejścia do klatki (nie siłą). W klatce niech będą jakieś super zabawki, najlepiej wypełniony kong i koniecznie miska z wodą. I kocyk oraz np. skarpetka pana (używana). Pieski lubią zapach człowieka, czują się bezpieczniej. Pieska zamykamy i wychodzimy (bez ceregieli i bez 'żegnania się' bo to podnosi poziom stresu u psa). Za 10 minut wracamy. Nie lecimy od razu do klatki tylko zdejmujemy buty a potem dość obojętnie otwieramy drzwi do klatki. Za poł godziny robimy to samo i tym razem wychodzimy na 20/30 minut. Potem znów to samo. Trzeba na to poswięcić kilka weekendów, bo szkolenie jest skuteczne tylko jeśli się je powtarza. Nasza ekscytacja, tulenie, całowanie wywołuje u psa poczucie,że dzieje się coś niepokojacego, niezwykłego. Chodzi o to, aby pozostawianie psa samemu było czymś zwyczajnym. Na pocieszenie dodam, że mój schroniskowy szczeniak przy pierwszej sposobności rozwlekł zawartość kociej kuwety po całym domu. Potrzebował na to 5 minut, bo tyle mnie nie było. Chciałam go po prostu sprawdzić. Po zakupie odpowiednio duzej klatki kennelowej i treningu piesek zrobił wielkie postępy. Jednak psów z lękiem separacyjnym nie nalezy zostawiać samych poza klatką przed ukończeniem 2 roku zycia. Jeszcze jedno: jeśli pies jest traktowany jak 'ludzkie dziecko' to lęk separacyjny będzie się pogłębiał, ponieważ relacje w stadzie są zaburzone. Acha, i nie każemy pieska za to,co zrobił, bo pies nie potrafi połaczyć kary z wcześniejszym zachowaniem. Kara jest skuteczna do dwóch sekund po zdarzeniu. Jeśli po przyjściu do domu piesek jest strofowany, to jedynie nasila to jego lęk.
  16. załóż mu kołnierz koniecznie, bo za dzień albo dwa ta rana po jajkach zacznie go swędzieć i sobie wszystko rozgrzebie zębami.
  17. póki co, wkleiłam tekst do facebooka, mam nadzieję, że prawa autorskie niezastrzeżone ;)
  18. co tam u dziobaka? Nikt nie dzwoni???? :(
  19. [quote name='motyleqq']najbardziej w takich historiach dziwi mnie reakcja właścicieli psa, żadnego przepraszam, tylko jakieś unoszenie się, udawanie że to nie ich wina... :/[/QUOTE] najgorsze było to, że ten pies naprawdę biegał w samopas. właściciel przytruchtał już po całym zdarzeniu, czyli musiał być bardzo daleko. dodam, że nie mam nic przeciwko wybieganiu się psów, ale jesli się ma 75-kilowego agresywnego rotka to trzeba jechać gdzieś, gdzie absolutnie nie ma ludzi a nie do miejskiego lasku pełnego ludzi z psami i rodzin z dziećmi. Tu się teraz robi ciemno grubo po 22.00 więc o 21.00 naprawdę sporo osób jeszcze w lasku urzędowało. Można też przecież kupić 20metrów taśmy. Mój sąsiad na takiej wyprowadza w lesie swojego cane corso, bo on nie lubi innych samców. No i dobrze, bo pies biegnie z właścicielem i jest pod kontrolą. Tamten gość miał swojego psa w doopie, po prostu go puścił w samopas. Wg norweskiego prawa psy mogą być spuszczone w lesie TYLKO jeśli właściciel ma nad nimi 100% kontroli niezależnie od sytuacji. Faust wiele razy spotykał inne samce, w tym rotki. Dobrze wychowane psy po obwąchaniu się albo zaczynają się bawić, albo ignorować. Ten nawet nie obwąchał, po prostu zaczal gryźć z biegu. A właściciel chyba sam siebie oszukuje, nie wiem.
  20. nie dawaj jej do myśliwego. bo jak się nie sprawdzi, to najprawdopodobniej pan mysliwy ją odda do schroniska. poza tym, przynajmniej w Norwegii myśliwi nie traktują psów za fajnie, więc pewnie w PL jest podobnie.
  21. Świeży przykład z wczoraj. Jesteśmy w miejskim lesie (w Norwegii to możliwe, lasy są wszędzie, nawet w granicach administracyjnych Oslo ;) ) Miejski las to taki troche pseudo las z wytyczonymi ścieżkami, szlakami itp. Mąż, Faust i ja. Faust to ciapa, tzn. to pies wyciągnięty z jakiegoś szemranego schroniska, który miał spore problemy adaptacyjne. Na szczęście socjalizacja i trening zrobiły swoje. Teraz to super pies, nie ma w nim cienia agresji (prawdopodobnie to mu uratowało życie, ale o tym zaraz). Łazimy po lesie, zbliża się 21.00, więc czas wracać. Zatrzymaliśmy się nad jeziorkiem, żeby jeszcze porzucać Faustowi patyka do wody. Faust oczywiście na lince, my pełen relaks, bo wiadomo, ludzie odpowiedzialni tutaj, psów spuszczonych nie ma.... Ta da! Nagle coś wylatuje spośród drzew. Na oko 75 kilogramowy przerośnięty rotek. I prosto do Fausta! Właściciela nie widać. Drzemy się, żeby właściciel zabrał psa (ja po angielsku, mąż po norwesku :P). Pies zdążył przewrócić mnie na ziemię (nie życze nikomu) i dalej się znęca nad Faustem, gryzie, warczy. Faust na szczęście tak wymanewrował, że tamten, mimo iż próbował, nie zdolał go złapać za kark (już by było po Fauście) Mój mąż stanął pomiedzy mną a psami (za co mu jestem dozgonnie wdzięczna, bo miałam czas się podnieść z ziemi), rozczapierzył ramiona, wydarł gębę na psa (a że muzykiem rockowym hobbystycznie jest to głosik ma z piekła rodem) i już miał zamiar go kopnąć, ale pies się wycofał. W międzyczasie pojawił się właściciel. Na nasze uwagi odnośnie smyczy, tego,ze pies mnie przewrócił, co jest oznaką dominacyjnej konfrontacji, braku socjalizacji psa itp kazał nam sp*****ć i oczywiście psa nie zapiął. Pies już był nie wiadomo gdzie, bo gość żadnej kontroli nad nim nie miał. Zadzwoniliśmy na policję, fakt, wysłali patrol ale koleś już śmigał w pośpiechu, więc go raczej nie dopadli. Na szczęście mąż jest prawnikiem, ma sporo znajomych a Oslo to wielka metropolia nie jest, więc liczymy na to, że ktoś rozpozna faceta i będziemy mogli wystąpić do sądu z pozwem cywilnym. Nie o pieniądze, ale o zakaz trzymania psów dla tego pana. W trakcie rozmowy telefonicznej z policjantem usłyszeliśmy krzyki, czyli pies najprawdopodobniej dobrał się do innych użytkowników lasku. Gdyby Faust był psem konfrontacyjnym, nie przeżyłby, bo to by dodatkowo pobudziło rotka. Gdyby nie było z nami mojego męża, nawet nie chcę myśleć, co mogłoby się stać. W poniedziałek kupuję gaz. Odwlekałam jak się da, ale trudno, widać trzeba. Postanowiłam opisać tę historię, żeby pokazać, że pozbawieni wyobraźni właściciele psów są wszędzie.
  22. [quote name='evel']Bo te wygotowane korpusy kurze, zgniła wędlina, zakiszony zielony chleb, śmierdzące mięsne resztki to dla ptaszków przecież :diabloti:[/QUOTE] nie rozumiem, dlaczego niektórym nie chce się ruszyć d***y do śmietnika w kuchni, ale na balkon to już tak. :shake:
  23. A po co zamykasz drzwi? To normalne,że pies przybiega,żeby sprawdzić, gdzie jest przewodnik! Naprawdę, chciałabyś,żeby pies Cię olewał i skupiał się na tym,co za płotem? Takie psy sprawiają największe problemy, bo mają silny instynkt terytorialny. Suczka ma silną więź z Tobą i być może nie czuje się jeszcze pewnie, więc chce być w pobliżu Ciebie, bo czuje się bezpiecznie. Nic na siłę. Takie zamykanie drzwi może nasilić lęk separacyjny. Niewazne czy suki są sterylizowane czy nie. To jest instynkt i brak macicy na niego nie wpływa. Nie wszystkie psy mają takie samo rozłożenie instynktów, ale niektóre są bardziej terytorialne niż inne. Suka nie przestanie być agresywna w stosunku do innych suk tylko dlatego,że jest wysterylizowana. Z opisu wynika,że to całkiem fajna submisywna sunia. Potrzebuje łagodnego domu, oczywiście konsekwentnego, ale szkolenia na K9 raczej nie są dna niej ;) Młode psy zawsze będą zaczepiały starsze i trzeba im komunikować, że nie powinny. Starszy pies może się sam obronić, ale nie każdy potrafi. Ogólnie wychodzę z założenia, że trzymanie razem psów bardzo młodych i bardzo starych to zły pomysł. Bo jak niby osiemdziesięciopięcioletnia babcia ma dzielić pokój z osiemnastolatkiem? Myślę, że powinnaś trochę poczytać o zachowaniach psów i o tym,jak psy widzą rzeczywistość, bo martwisz się rzeczami, które niekoniecznie są same z siebie niepokojące. Jednocześnie widzę, że dość sporo jest w tym stadzie chaosu, a wtedy psy zaczynają ustalać własne zasady... . Zainwestuj w coś Cesara Millana. Dobrze się czyta (nie wiem jak polskie tłumaczenie, ale angielska wersja jest b. przystępna) i są to książki 'o życiu' bez popadania w naukowy żargon.
  24. mój pies też wydziela silną woń. bylo to spowodowane alergią na sucha karmę. sucha karma zawiera wypełniacze zbożowe itp i wiele psów jest na to uczulonych. zmiana diety na dobrej jakości mielone mięso (nie żadną tanią karmę z puszki) podawane surowe z gotowanym makaronem, soczewicą i tartą marchwią, groszkiem plus witaminy bardzo mojemu psu pomogła. Tak jak już inni użytkownicy pisali, kąpiele naprawdę należy ograniczyć i zainwestować w specjalny szampon.
  25. [quote name='Nikuśka']U mnie pod blogiem jest mnóstwo starych kości:o Nie da się iść na spacer aby pies ich nie złapał:( Pomimo tłumaczenia wiele razy starszym panią aby nie wyrzucały odpadków one dalej to robią:o[/QUOTE] zgłoś do straży miejskiej. mają obowiązek zareagowac, bo to jest zagrożenie epidemiologiczne (takie odpadki przyciągają szczury).
×
×
  • Create New...