Jump to content
Dogomania

strix

Deleted
  • Posts

    808
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by strix

  1. [quote name='filodendron']Ale ja nie neguję psiej umiejętności czucia, absolutnie. Chodzi mi jedynie o to, z jakich powodów nieszkolony pies miałby sygnalizować zachowaniem dni płodne kobiety/albo innej samicy innego gatunku. Bo padło stwierdzenie, że można to zobaczyć po zachowaniu samców (spontanicznym, jeśli dobrze zrozumiałam) - samców, czyli nie samic, czyli że rzecz jest jakoś tam instynktowna, w dalszym toku rozumowania - jest jakiś wspólny zbiór feromonów samiczych niezależnie od gatunku. Czy jest na to jakieś potwierdzenie? [/QUOTE] Pracowałam kiedyś z psem (samcem, niekastrowanym), który miał problemy z agresją i jedną z jego stałych historii było niewpuszczanie pana do sypialni podczas menstruacji żony (chyba sobie skojarzył zapach krwi z rują). Wtedy też bywał nader waleczny kiedy 'bronił' pani na spacerach. Z mojego doświadczenia wynika, że niekastrowane samce reagują na kobiecą menstruację. Ale już nie offuję, sorry. ;)
  2. [quote name='evel']To może trzeba było sobie kupić z połowę mniejszego psa? Bo gdyby Twój pies leciał do nas to naprawdę ostatnią rzeczą, która by mnie obchodziła to to, czy Ty go utrzymasz czy nie tudzież jakie są Twoje szczere chęci. Masz obowiązek pilnować swojego psa tak, żeby nie podbiegał do innych. I nie ma, że "się wyrwie". Wtf? :roll:[/QUOTE] Z ust mi to wyjęłaś. Faust też chodzi na długiej lince, waży obecnie 32 kg i obecnie z odwoływaniem nie mam już problemu, ale kiedy był jeszcze mocno straumiony, to zasuwał. I bywało, że obwiązywałam linkę wokół drzewa i tak żeśmy się bawili, bo chciałam mieć pewność, że jak on zobaczy psa wcześniej niż ja, to zdążę się przygotować. Jeśli pies ciąga własciciela gdzie popadnie, to nie interesuje mnie, na jakiej jest lince bo de facto właściciel nie ma nad psem żadnej kontroli. Efekt będzie taki, ze pies po prostu kiedyś dostanie gazem w dziób, bo ktoś będzie akurat miał sukę w trakcie cieczki itp. I nauczy się w niepotrzebny i bolesny sposób tego, czego właścicielowi nie chciało się go nauczyć.
  3. [quote name='czulimordercy']ej, jasne że nie ma obowiązku i ja o tym wiem. jestem wściekła tak naprawdę na siebie, bo liczyłam na to, że skoro facet widzi, że schodzę im z drogi to nie będzie szedł specjalnie na nas. wahałam się, czy przejść na drugą stronę, ale było już za późno. wypróbowuję różne metody i też uczę się przy tym co działa z moim psem, a co nie. smaczki działają, jeśli jest zachowana odległość. [/QUOTE] To znaczy, że nie działają, bo jak coś działa, to zmniejszanie odległości naprawdę nie jest problemem, chyba,że pies jest po przejściach. Jeśli pies się nie boi ale po prostu chce zdominować innego psa albo przepędzić ze swojego terytorium (ale nie ze strachu tylko dlatego,ze uważa, że on jest panem otoczenia) to smaczki na nic się zdadzą. Smaczki budują pozytywną korelację pomiedzy widokiem psa a nagrodą i sprawdzają się najlepiej u lękowców. Ale nie chcę już tu offować, napisz do mnie na prv jak chcesz o tym pogadać.
  4. [quote name='czulimordercy']Wściekłam się dziś tak, że kipię w środku od godziny. Idziemy pasem zieleni - z jednej strony tramwaje, z drugiej domki jednorodzinne. Zobaczyłam huskiego z oddali, odeszłam na bok i skarmiałam Bonza smaczkami w siadzie, było pięknie. Tymczasem właściciel widział mnie z daleka i musiał zauważyć, że zeszłam im z drogi i skupiam psa na sobie. I mimo, że miał całą szerokość dla siebie, musiał przejść metr ode mnie, gadając przez telefon i psem w ogóle się nie interesując. Bonzo oczywiście nie wytrzymał, bo odległość była zbyt bliska i się rzucił ze szczekiem na wgapiającego się w niego psa. Myślałam, że rozszarpię tego właściciela. Tyle pracy na marne.[/QUOTE] Właściciel nie miał żadnego obowiązku pomagać Ci w szkoleniu. Widocznie faszerowanie smakołykami na Twojego psa średnio działa. Są inne metody.
  5. [quote name='hecia13']A co powiesz na sytuację, w której grupa "towarzystwa wzajemnej adoracji" z psami, na ogół dużymi, typu haszczaki, ONki, zbiera się na trawniku, właściciele stoją i gadają, a psy latają luzem, bez kagańców, bez żadnego nadzoru. To nie jest żaden wybieg, u nas takich luksusów, niestety, nie ma... [B]Każdy obcy pies jest atakowany[/B][/QUOTE] Ponieważ psy stworzyły sobie swoją sforę (zapewne nie ma zbyt dużej więzi pomiedzy psami a właścicielami, którzy uważają, że z psem nie tworzy się stada itp) to każdy intruz jest eliminowany. To typowe zachowanie psów pozostawionych samych sobie, bez przewodnika. [quote name='a_niusia'][B]obce psy nie sa czescia naszego stada[/B].[/QUOTE] Święte słowa. Moje psy jak coś włazi na 'ich teren' to się gapią na mnie. Po mojej reakcji widzą, czy to przyjaciel czy niekoniecznie i to ja decyduję,co robimy. I nieważne, czy jest to pies czy człowiek. Nie ma obszczekiwania itp bez mojej zgody (nawet jeśli ten drugi pies szczeka). No, chyba, że wychodzimy na nocny spacer do parku i w naszą stronę kroczy jakiś mocno podpity jegomość, wtedy oba dostają komendę do szczekania :P
  6. [quote name='a_niusia'] ale juz sytuacja, w ktorej dorosly owczarek urzadza sobie polowanie na szczenie czy slabszego psa, a wlasciciel mowi "musza sie ustawic", dla mnie jest nie do zaakceptowania. nie widze potrzeby, zeby obce psy ustalaly z moimi hierarchie i je napadaly. pomijam juz fakt, ze mam szczenie rasy duzej i w okresie wzrostu nie jest zdrowe dla jej stawow, zeby dorosle psy ciagaly nia po ziemi i 17miesieczna suke po mocnej kontuzji barku, dla ktorej poniewieranie tez sie moze roznie skonczyc. [/QUOTE] Właśnie. Hierarchię to mogą między sobą ustalać psy zrównoważone, a takich, wybaczcie, jest mało. W większości przypadków psy zbyt mocno ustawiają szczenięta, są psy nadpobudliwe, są agresorzy itp i wynik jest taki, że psy lubią inne psy coraz mniej. Niedawno szłam sobie z Brunem (wtedy 5 miesięcy) i jakiś idiota spuścił swojego pdorośnietego mieszańca ze smyczy, 'żeby się pobawiły'. Zabawa polegała na tym, że jego pies momentalnie zacząl w agresywny sposób dominować mojego szczeniaka, który był na smyczy (z reszta on i bez smyczy woli piłeczkę od innych psów)! Pies został przez mnie strącony nogą (nie skopany ale strącony). Efekt? Bruno jest coraz większy (ONek) i coraz mniej lubi tamtego psa ilekroć go widzi. Wszystkie inne psy bez względu na płeć to jego przyjaciele. Ludzi, którym się wydaje, że takie 'ustawianie' jest na miejscu należałoby postawić na ringu z Gołotą i po wszystkim zapytać, czy fajną mieli zabawę.
  7. [quote name='Maciej Trojanowicz']Dzięki za odpowiedź. A więc się biorę do roboty, heh:)[/QUOTE] Acha, pamiętaj, żeby samemu ten bodziec ignorować. Tzn nie spinaj się jak zobaczysz, że idzie pies, bo Twój pies to wyczuje i też się zepnie , bo uzna, że widocznie jest powód ;) Uporczywe ignorowanie tego, co nakręca Twojego psa daje naprawdę dobre rezultaty. Ja tak robię z moim młodym ONkiem - idzie pies, a my nic, dalej bawimy się piłeczką. I on się bawi. Ale jak ja bym spanikowała, to on też ;)
  8. Myślę, że sporo ludzi nie rozumie, że socjalizacja psa to [U]pozytywne doświadczenia z innymi psami[/U], a nie każde doświadczenia. Trafiają do mnie ludzie, którzy nie rozumieją, dlaczego ich pies robi się coraz bardziej agresywny wobec innych psów, bo oni przecież trzy razy w tygodniu idą na psi wybieg i go tam puszczają. Umyka im fakt, że trzy razy w tygodniu ich pies jest workiem treningowym dla innych psów. Moje psy nie chodzą na takie wybiegi w ogóle, bo nie mam kontroli nad tym, jaki pies do nich podbiegnie. A jeden niestabilny emocjonalnie pies potrafi wyrządzić naprawde wielką szkodę. Zwłaszcza psu, który do dziś jest rehablitowany. To nie znaczy, że nie bawią się z innymi psami, owszem, ale to ja wybieram, z jakim psem będą spędzały czas bez smyczy. Właśnie dziś na środku ulicy (!!!) podbiegł do nas berneński pies pasterski bez smyczy i zaczął wspinać się na Fausta. Bez powitania, bez jakiejkolwiek psiej kurtuazji. Ot, sfrustrowany seksualnie maniak :P Jakoś udało mi się zepchnąć te 60 kg z mojego psa. Myślałam, że pies się zgubił, ale zobaczyłam ,ze właściciel stoi na chodniku po drugiej stronie ulicy i cieszy ryja i mi nerwy puściły. Mam nadzieję, że sobie głupol zapamieta, że ma mnie omjać z daleka ze swoim niewychowanym psem, a jak go nie stać na smycz, to niech znajdzie psu odpowiedzialny dom i kupi chomika.
  9. Witam Studiuję psią behawiorystykę, więc pozwolę sobie odpowiedzieć. [I]zacznę od tego, że piszę w sprawie psa moich rodziców. jest to owczarek niemiecki o imieniu Fido, który w styczniu skończy rok. został zakupiony przez moich rodziców z hodowli. wydaje mi się, że został za wcześnie odebrany od matki (nie przez moich rodziców ale przez właścicielkę hodowli).[/I] Minimalny wiek to 8 tygodni, są specjaliści, którzy uważają, że nawet 10. Ten czas jest potrzebny na to, żeby pies nauczył się jak przebywać z innymi osobnikami swojego gatunku. Innymi słowy, matka uczy szczeniaki psiej mowy i komunikacji. Jeśli piesek zostanie zabrany zbyt wcześnie, to niestety jest bardzo duża szansa, że nigdy nie będzie się czuł dobrze wśród psów i będzie je postrzegał jako zagrożenie. [I]problemy zaczęły się już na początku. gryzł wszystkich i wszystko. o ile na początku było to urocze to teraz gdy ma prawie rok jest to dosyć kłopotliwe... i czasami niebezpieczne. [/I] Nalezy rozróżnić pomiędzy gryzieniem a żuciem. Młode psy, zwłaszcza ras użytkowych, dużo żują. Sama mam sześciomiesięcznego owczarka i co się sprawdziło, to po prostu przerywanie zabawy lub Millanowskie 'tss' kiedy zaczynał żuć moją rękę i natychmiastowe przekierowanie na specjalną kość do żucia dla szczeniąt. To nie jest objaw agresji,ale w ten sposób uczymy pieska, że żuć może wyłacznie przeznaczone do tego przedmioty (psieskowi trzeba zapewnić dużo zabawek do żucia!) Najlepiej sprawdza się zwykłe kartonowe pudło. Jest trochę bałaganu, ale bardzo dobrze spełnia swoją funkcję pomagając uporać się z dyskomfortem podczas ząbkowania. Gryzienie z prawdziwego zdarzenia jest jakimś tam zachowaniem społecznym obliczonym albo na pozbycie się 'przeciwnika' (pies gryzie a człowiek zabiera rękę = pozytywne wzmocnienie dla psa = będzie gryzł częściej i mocniej). Może tez być objawem dominacji. Rasy użytkowe były przez wieki hodowane tak, żeby spotęgować cechy dominacyjne takie jak odwaga, asertywność, konfrontacyjność, waleczność itp. W rezultacie w miotach tych ras dużo częściej zdarzają się szczenieta o ponadprzeciętnej woli podporządkowania sobie otoczenia. Taki szczeniak potrzebuje asertywnosci, jasnych zasad, dyscypliny. Absolutnie nie kar fizycznych ani zastraszania, bo to w większości przypadków prowadzi do wykształcenia u psa nadmiernej agresji. Trzeba być po prostu stanowczym 'rodzicem' i egzekwować przestrzegania zasad. Mój pies pochodzi z hodowli, która hoduje psy dla norweskiej policji. Dostałam go tylko dlatego,że ma jedno jądro i podobno to go dyskwalifikuje. Jest to szczeniak o naprawdę silnym instynkcie obronnym i terytorialnym, więc oprócz socjalizacji (rozumianej jako POZYTYWNE doświadczenia z innymi psami a nie biganie w samopas i bycie workiem treningowym dla silniejszych psów!) wymagam posłuszeństwa. Na przykład - bawimy się piłeczką. Kiedy pies postanowi, że piłeczki nie przyniesie albo zainteresuje się innym psem i porzuci piłeczkę, jest koniec zabawy. W ten sposób piesek uczy się, że bieganie luzem=skupienie na właścicielu. Polecam tę metodę, bo pies skupiony np. na piłeczce jest łatwiejszy do kontrolowania i naprawde łątwo odwrócić jego uwagę od np. szczekającego psa itp. Rodzice moga kupić 10m linki i bawić się piłeczką z psem. W ten sposób nauczą psa skupiać uwagę na sobie i na zabawie. Za każde przyniesenie piłęczki nagroda, którą stopniowo eliminujemy. Pies nauczy się, że aby móc pobiec za piłeczką, musi ją najpierw przynieść. Owczarki potrzebują się zmęczyć, inaczej stają się nieznośne. Minimum 2 godziny aktywności (spacery plus zabawa) dziennie. [U]Inaczej pies staje się sfrustrowany, bo to jest rasa pracujaca a nie do prowadzania wokół bloku![/U] [I]Fido na początku był rozpieszczany przez moją mamę (która niestety za bardzo nie wiem jak obchodzić się z psami, jest niestabilna w zachowaniu ciągle krzyczy a później głaszcze itp... ale ani ja ani mój tata nie potrafimy na nią wpłynąć) w tej chwili traktuję ją jak swoją koleżankę. chodzi za nią po całym domu, podgryza, skacze, prawie w ogóle nie słucha.[/I] Cóż, mama powinna albo szybko się wyedukować albo przestać zwracać jakąkolwiek uwagę na psa. Masz rację, owczarki mają dużą potrzebę hirarchii w stadzie. Jeśli cżłowiek nie zaspokoi tej potrzeby, one same ustalają porządek, najczęściej przejmując 'dowodzenie'. Nie dlatego, że są wredne, ale dlatego, że im instynkt tak podpowiada. Kup moze mamie książkę Millana, są dobrze napisane i naprawdę w porządku jesli chodzi o kwestie merytoryczne. Ten problem nie zniknie, będzie się nasilał. Owczarki nie są w pełni dojrzałe aż do ukończenia 3 lat. Prawdopodobnie pies stanie się agresywny, bo będzie chciał testować swoją pozycję w stadzie. I będzie to wynik błędnego prowadzenia psa przez Twoją mamę. [I]rodzice niedawno skończyli z nim tresurę indywidualną. ale nie dało to zbytnich efektów. Fido nadal często goni za ludźmi, nie przychodzi na komendę 'do mnie'. jest też bardzo strachliwy, boi się psów. pogryzł też suczkę sąsiadów podczas spaceru (mimo, że wcześniej sobie spokojnie spacerowali). ogólnie reaguje agresją na strach.[/I] Pies prawdopodbnie czuje się zmuszony do objęcia roli lidera ale tego nie chce. Gonienie ludzi to być może objaw frustracji. Jeśli pies nie przychodzi na komendę, to w żadnym wypadku nie może być puszczany luzem, ponieważ przędzej czy później kogoś pogryzie, a za to są nawet kary więzienia, o uśpieniu psa nie mówiąc! Jeśli pies nie respektuje autorytetu rodziców, nie będzie ich słuchał i nie bedzie wykonywał komend. Proponuję dac sobie spokój zeszkoleniem indywidualnym, bo pies potrzebuje socjalizacji i zainwestować w szkolenie Pies Towarzyszący organizowane przez Związek Kynologiczny. Niestety, ale w Polsce większość szkoleń indywidualnych kończy się na tym,ze pies wykonuje komednę za 'smaczka', natomiast nie ma fazy rozpraszania i w efekcie szkolenie nie jest zakończone. Szkolenie wraz z innymi psami pozwoli na oswojenie Fido z faktem, że komenda ma być wykonana niezależnie od tego, co się dzieje wokół. [I]moja mama zaczęła pracować gdy miał kilka miesięcy więc całymi dniami siedział w domu z tatą (nie pracuje). od 18 siedzi przy schodach i czeka na mamę aż przyjdzie, później nie odstępuje jej na krok. [/I] Kolejnym etapem będzie 'obrona' mamy przed każdym napotkanym człowiekiem i w efekcie uśpienie psa jako agresywnego. Owczarki potrafią być bardzo zdeterminowane 'broniąc' 'swojego' człowieka. Ten pies nie ma postawionych zadnych granic i sam decyduje, co robi i kiedy. Sam też niedługo zacznie decydować o tym, co może robić Twoja mama i kto moze do niej podchodzić. To nie ma nic wspólnego z miłością ani oddaniem, to jest zachowanie osobnika alfa przejmujacego dowodzenie nad stadem. Owczarki mają do tego tendencje, które biorą górę, jeśli człowiek odpowiednio nie pokieruje psem. [I]ostatnio mój tata był tydzień w szpitalu. podczas nieobecności mojej mamy pogryzł meble, kurtki... wszystko co wpadło mu w ręce. dzisiaj pogryzł kurtkę gdy wszyscy spali, mój tata próbował dać mu klapsa w tyłek i Fido mocno go ugryzł ze strachu, później się przestraszył i się skulił. [/I] Po cholerę Twój tato go bije? Myślisz,że pies rozumie, za co dostaje klapsa? Temu psu brak stymulacji, bo siedzi z ojcem w domu, nikt z psem nie pracuje, nie biega, nie ćwiczy. Twoi rodzice powinni sobie kupić ratlerka albo wziać ze schroniska jakiegoś kanapowca, bo to nie są warunki dla owczarka niemieckiego! Te psy potrzebują PRACY. Inaczej się NUDZĄ i robią głupoty. Klapsa to ojciec powinien dać sobie, bo zachowanie Fida jest, wybacz, wynikiem lenistwa i niewiedzy obojga rodziców. [I]ja osobiście uważam, że przydałaby się kastracja. no i wg mnie Fido ma za mało ruchu. moi rodzice mają 60 lat. mój tata ma chore serce, w tej chwili jest po operacji serca i nie może nawet rzucać Fidowi patyków więc ten wg mnie nie jest wybiegany, jego spacer nie trwa więcej niż godzinę. jako, że jest agresywny/boi się psów to też się z nimi nie bawi.[/I] Kastracja absolutnie tak, bo pies, jak pisałam, nie osiąga dojrzałosci przed 3 rokiem życia. I wtedy dopiero zaczną się problemy. Im wcześniej tym lepiej. Co do spacerów, to godzina spaceru to jest dobra może dla spaniela, ale nie dla owczarka! Skoro ojciec nawet nie może rzucać patyków, to wybacz, ale po cholerę kupili psa jednej z najbardziej aktywnych i wymagających ras? Fido ma się bawić z właścicielem, bo ciagłe ganianie z innymi psami nie wzmocni więzi, której póki co, myślę, że wcale nie ma. [I]treserka Fida powiedziała, że wg niej Fido powinien zostać zamykany w klatce na noc aby nie gryźć... wg mnie to chore i boje się, że może go to skrzywdzić. [/I] Treserka Fida niech sama siebie zamknie w klatce. Zapytaj następnym razem, gdzie skończyła kurs. Ten pies ma problemy behawioralne, których przyczyna jest jasna i zamykanie w klatce niczego nie rozwiąże. Pies jest SFRUSTROWANY i dlatego robi głupoty. Szcześliwy owczarek to zmęczony owczarek skoro nikt nie dba o to, aby dostarczyć Fido ćwiczeń, to on sam sobie dostarcza rozrywki. Klatka kenelowa sama w sobie nie zła, ale zamknięcie w niej psa z takimi problemami tylko je zintensyfikuje. [I]on jest bardzo strachliwy i myślę, że większość problemów leży właśnie w tym. nawet na dworze nie chce siedzieć tylko ciągle przy ludziach. ale mogę się mylić.[/I] Słaba hodowla - owczarki hodowane 'na wygląd' często są strachliwe i ma to podłoże genetyczne. Do tego być moze pies został zbyt wcześnie oddzielony od matki. I na koniec mieszka w domu, w którym nie ma jasnych zasad, sam sobe je musi ustalać i w którym nikt się nie troszczy o zapewnienie psu mentalnej i fizycznej stymulacji. Wcale się nie dziwię, że Fido ma problemy. Nie zdziwię się też jak któregoś dnia kogoś mocno pogryzie. [I]czy macie jakieś pomysły? [/I] Tak, Twoi rodzice powinni albo zacząć brać serio swoją odpowiedzialność i zapewnić psu odpowiednie warunki albo znaleźć Fido nowy dom, który to zrobi a sami wziąć ze schroniska jakąś kanapową kluchę.
  10. [quote name='panbazyl']Jak ktoś do mnie przychodzi z psem czy ja ide do kogoś co ma psa, to pies jest ostatnia istota z którą sie witam (jesli w ogóle sie z psem witam, bo najczęściej ignoruję). Pzrez to wlasciciele odbierają mnie dziwnie, że nie lubie ich i ich psów.... Pokręcone to jest, ale w ten sposób ich psy nie sa mną zainteresowane a ja nie mam problemu z upierdliwymi pupilkami wskkującymi mi na kolana czy sępiącymi o jedzenie, jestem nieczuła na to. Pies szybko kuma o co biega, najgorski sa ich właściciele - jakby z kosmosu przylecieli. Ostatnio miałam dośc dziwny przypadek - poszlam z moimi psami do znajomych co mają szczeniaka 8 miesięcznego dośc agresywnej rasy. ten szczeniak rzucil sie na moje psy które nie były na to przygotowane. Trwało to ulamek sekundy wszystko, ale zamim się moje psy zorientowały to ja tego szczeniaka skorygowałam uszczypnięciem, bardzo sie tym zdziwił, posikal się ze strachu i zwiał na czas całej naszej wizyty. Jego własciciele oczywiście w tym problemu nie widzą, tak samo jak w tym, ze ich pies zupelnie nie byl zainteresowany obcymi psami tak jak powinien, czyli normalne psie wąchanie, sikanie, wąchanie, bieganie. A tu nic. Za kilka miesięcy urośnie im wielki problem.[/QUOTE] Ja też ignoruję i nie obchodzi mnie, co inni sobie o tym myślą. ;) Co do szczeniaka to masz rację. Jesli jest to szczeniak rasy obronnej, to ma silne tendencje terytorialne i właściciele powinni już teraz tego psa mocno socjalizować i dbać, żeby miał pozytywne doświadczenia z innymi psami. Bo skończy się tym, że on się będzie rzucał, będzie korygowany przez inne psy (słusznie, zwłaszcza jeśli zrobi to np. w parku) i będzie tylko wzmiacniał tendencje do agresji. Ja wczoraj natrafiłam na upierdliwego staffika luzem, który bał się swojego właściciela i przed nim uciekał ale uciekał w stronę moich psów skutecznie uniemożliwiając nam zabawę. Właściciel ganiał za psem, wyglądało to komicznie, ale wcale tak naprawde komiczne nie było. Co do dzieci, to mój mały ONek ich nie lubi. Nie wiem, skąd to ma, ale podejrzewam, że dzieci hodowcy i jego znajomych zrobiły mu kuku i sobie zapamiętał. Cóż, nie ma obowiązku lubić. Już kilka razy zwracałam uwagę pędzącym w jego stronę dzieciom, że piesek sobie nie życzy. Nie spotkałam sie ze zrozumieniem. Pocieszam się, że jak podrośnie, to będzie mniej chętnych. Chociaż Faust waży 30kg i cały czas trafiam na śmiałków... .
  11. [quote name='Maciej Trojanowicz']Hej, macie może jakieś ćwiczenia na skupienie i/lub wyciszenie psa? Mój urwis też jest nadpobudliwy strasznie. Bez rozproszeń jest bajka - wykonuje wszystkie komendy, zostaje nawet w miejscu na 10-15 min. Wystarczy jednak tylko jeden nowy psiak/człowiek w zasięgu wzroku i jedyną komendą do wyegzekwowania jest siad i to tylko na chwilę. Facet, bo tak się zwie moja psina, dyszy, skacze, merda ogonem jak opętany, albo dla odmiany waruje i czai się, żeby po chwili wyskoczyć i pacnąć przednimi łapami o ziemię w ukłonie zapraszającym do zabawy. Robimy ćwiczenia na patrzenie na przewodnika, ćwiczymy zostań, a gdy nasypie karmy do miski, to zawsze karzę mu chwilę odczekać zanim weźmie. Może macie jeszcze jakieś ćwiczenia?[/QUOTE] [B]Ćwiczyć[/B]. Nie ma innej metody na oduczenie psa reakcji na rozpraszające go bodźce jak regularne ćwiczenie komend podczas, gdy bodźce są obecne. I oczywiście duża nagroda, kiedy pies komedę wykona. NATYCHMIAST. Pies zorientuje się, że skupienie uwagi na Tobie opłaca się bardziej niż uleganie pokusom z zewnątrz.
  12. [quote name='panbazyl']ja mam spokój ze smieciami w misce (miski chowam po jedzeniu od razu) - jestem wredna dla gości i na dzień dobry dostają informacje, że maja nie zwracac uwagi na psy, czyli je ignorować, i jeśli je poczęstuja czymkolwiek ze stołu - nie odpowiadam za szkody wyrządzone przez psy! Skutkuje :) Nie ma sensu tłumaczenie - dopiero po jakimś czasie opowiadam więcej na temat dlaczego tak a nie inaczej, ale na początek ignoracja psów i podarunki ze stolu na wlasną odpowiedzialność (czasem ktoś łamie ta zasadę, ale tylko raz, jak go pies opluje przy sępieniu lub wejdzie na kolana a ja oczywiście stosuję ignoracje psów i nie odwołuję, to drugi raz nie ma próby łamania domowych przepisów). Można to zakwalifikować jako chamstwo z mojej strony, ale skuteczne.[/QUOTE] E tam, chamstwo ;) Czasami nic innego nie działa. Mój Faust jest psem nadpobudliwym (podłoże lękowe), więc na początku rzucał się na każdą osobę i obskakiwał, podgryzał itp. Taka typowa nerwicówka. Dosłownie, rzucał się nawet na osoby przechodzące chodnikiem! Jak już go jako tako zrehablitowałam, to umie się powstrzymać, ale kiedy ktoś obcy do niego zagaduje czasami włączają mu się stare przyzwyczajenia. Zwłaszcza, kiedy obce osoby gapią mu się prosto w oczy (wiadomo, dla psa to konfrontacja). No i niestety ja też musiałam się uciec do Twojej metody, bo prośby nic nie dawały, a moim zdaniem to nie jest w porządku, że ktoś mi regularnie psa drażni (bo dla Fausta to było takie podpuszczanie), a ja muszę nad nim panować. Jak kilku sąsiadom ubrudził płaszcze i pocapał za szaliki, to już się ze mną nie wykłócają, że 'ale on się tylko chce przywitać' itp. Jedną pijaną pannę nawet przewrócił, ale to tez nie moja wina, bo mówiłam jej trzy razy, że ma nie podchodzić i nie witac się z pieskiem, ale ona oczywiście wiedziała lepiej. Swoją drogą ludzie są naprawdę zagadkowi - jak im mówię, żeby nie schylali się, nie witali, bo pies jest nadpobudliwy, rzuci się, capnie albo pobrudzi to nie słuchają, a jak już się zacznie rzucać to oczekują, że ja go będe trzymać a oni dalej bedą do niego gadać. :???:Odkąd stałam się [I]chamska[/I], mam spokój.:megagrin: Według mnie to nie chamstwo tylko pozwolenie ludziom na zmierzenie się z konsekwencjami własnych wyborów.
  13. eeee, wybaczcie obsuwę, właśnie poszło ode mnie 150. Miałam ostatno ostry za*ieprz i wszystko mi się pokiciało, byłam przekonana, że w grudniu przelewałam, a to był listopad! całuski dla Rustiego xxx
  14. Pies, który akceptuje przewodnictwo człowieka nie rzuca się na niego podczas jedzenia ani nie warczy tylko zerka i ewentualnie odchodzi od miski. Inna sprawa, że grzebanie psom w miskach jak jedzą to głupota. Żaden przewodnik stada tak nie robi, bo go nie interesuje, co z żarciem robią inne psy jak już się sam naje. Znam ludzi, którzy uważają, że grzebanie w miskach czegoś dowodzi, ale to jest totalne nieporozumienie i najprostrza droga do utraty autorytetu oczach psa. Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie, na których ich własne psy warczą podczas jedzenia mają porządnie powywracane relacje w swoim psio-ludzkim stadzie, tzn najczęściej nie stawiają psom żadnych granic. No i, co ciekawe, jak mały piesek się jeży to jest słodkie, ale jak zrobi to rotek, to wypisują do mnie maile w środku nocy (telefonu już nie podaję, bo nie prowadzę pogotowia behawiorystycznego 24/7, czego niektórzy nie mogli zrozumieć ;) ) W moim wypadku mam, że tak powiem, naturalny autorytet. Moje psy (w tym te, które miały poprzednio problemy z agresją wobec ludzi) przepuszczają mnie w drzwiach, jedzą na komendę, nie kradną z podłogi, jak mi spadnie kawałek mojego jedzenia, mogę im obcinać pazury i opatrywac rany nie narażając się na jakiekolwiek nieprzyjemności. Nigdy nie uderzyłam ani w inny sposób nie nadużyłam zaufania żadnego psa. W moim przypadku asertywność, jasne granice i dobra komunikacja (także mową ciała i CS) to jest to, co działa. Może tak po prostu jest, że 'aura' niektórych osób lepiej działa na psu niż innych. Podobnie jak niektórzy łapią kontakt z dziećmi a inni nie. Sporo też zależy od psa. Rasy bojowe i obronne mają zazwyczaj dużą potrzebę ustalenia hierarchii i jeśli człowiek tego nie zaspokaja, one przejmują 'dowodzenie'. Nie dlatego, że są wredne ale dlatego, że to jest instynkt podtrzymywany przez wieki hodowli. Dodam też, że obydwa śpią ze mną w łóżku od czasu do czasu, a nawet codzienie, jak pogoda jest zła i im się chce poprzytulać. Ale mamy na tyle jasne relacje, że ani im w głowie uznać, że ten przywilej świadczy o czymkolwiek innym niż o tym, że mają fajną przewodniczkę i powinny być wdzięczne ;) Jak mam ich dość, to wydaję komendę i idą do swoich 'łóżek'. ;)
  15. [quote name='sachma']Nie wiem czy to odniesienie do mnie - [/QUOTE] Nie chodziło o Ciebie, absolutnie! :) Ani o nikogo innego na tym forum :) Po prostu chodziło mi o ogólną tendencję do rozumowania, że jeśli na psa z problemem agresji nie działają nagrody, to nadaje się do uśpienia (bo przeciez kar innych niż odmowa pozytywnego wzmocnienia pozytywni trenerzy nie stosują). Nie będę się już więcej rozpisywać, bo to nie miejsce na to ;) Przepraszam raz jeszcze, jesli odniosłaś wrażenie, że to dotyczyło Ciebie.
  16. [quote name='sachma']hehe to tak jak ONek moich rodziców.. pies, który przez 3lata nie miał zakazów i nakazów - sam się przecież wychowa ;) cackali się z nim jak z jajkiem, bo to młodziak, zmieni się z wiekiem, co więcej ciotki podbudowywały to przekonanie - bo ONki do 5lat mądrzeją same.. jak pogryzł człowieka, rodzice chcieli się za niego zabrać, ale im nie szło.. ja odwiedziłam kilku szkoleniowców, dla których był to pies niestabilny i nie przewidywalny i beznadziei na poprawę - jedyna opcja uśpić drania, bo rzuca się na każdego bez ostrzeżenia. (to był pies, który wolał ci rękę odgryźć, żeby dostać smakołyka niż zrobić siad..) Metodami starej szkoły policyjnej, dwoma silnymi policyjnymi przewodnikami psów i moim działaniem - kara uciążliwa i dotkliwa, nagroda duża i bardzo emocjonalna, pies wyszedł na psy ;) a książki o pozytywnym szkoleniu, przy tym psie mogłam wywalić do śmieci ;)[/QUOTE] Ja właśnie z takimi psami pracuję głównie. Nie wszystkie są duże ale wszystkie mają tego typu problemy. Jak mówię 'wyłącznie pozytywnym', że są psy, które na widok smakołyka w ręku człowieka albo go obsikają powarkując (dosłownie) albo się na niego rzucą i będa gryźć aż wygryzą, to jedni się pukają w głowę, a inni zaczynają wykład o 'defektach genetycznych'. Ciekawe, co osoby, których trening często sprowadza się do kilku jednodniowych wykładów mogą wiedzieć o defektach genetycznych... . Hmm, na pewno nie to, że defekty genetyczne w ogromnej większości ujawniają się w pierwszym roku życia psa, więc jeśli pies ma problemy behawioralne później, to teorię o defektach można rozbić o kant d**y (excuse my French ;)) Poza tym, co mnie szczerze i ogromnie wkurza, to fakt, że psy uznaje się w takim szkoleniu za maszynki, które można sobie programować karami i nagrodami. Już wiadomo natomiast, że w przypadku dzieci, kary i nagrody nie działają, bo każde zachowanie problemowe ma PRZYCZYNĘ, którą trzeba odnaleźć, a nie skupiać się na maskowaniu objawów. To jak 'leczenie' chorego zęba ibupromem. Pies ma inteligencję około dwuletniego dziecka i posiada 'życie wewnętrzne' w znaczeniu emocji itp. Skoro behawioryzm zawodzi u dzieci z problemami, to dlaczego miałby się sprawdzać w przypadku psów? Sprawdza się podczas uczenia komend itp psów bez problemów, gdzie wystarczy warunkowanie. Ale kiedy są problemy, to trzeba szukać ich przyczyny. Trening komend a rehabilitacja behawiorystyczna to dwie zupełnie różne rzeczy. To pierwsze to trochę jak szkoła podstawowa, a to drugie bardziej jak wizyta u psychoterapeuty. Oba są potrzebne ale nie są ze soba tożsame. Takie jest moje zdanie i uwazam, że gdyby ludzie byli tego bardziej świadomi i bardziej chętni do poznania swoich psów i przyczy ich zachowań, to ten wątek byc może nie byłby taki długaśny ;)
  17. [quote name='lilk_a']strix , a myśliwskie ? one też zostaną zlikwidowane ?:)[/QUOTE] Nie sądzę. Myśliwskie, zwłaszcza te hodowane do polowań w sforach, nie są konfliktowe, bo mają zakodowaną współpracę z innymi psami. Poza tym psy myśliwskie, przynajmniej zgodnie z wzorcem rasy, nie powinny dażyć do konfrontacji ani do obrony terytorium, w przeciwieństwie do ras stróżujących i obronych. Być może przesadzam, ale już sporo lat mieszkam za granicą i obserwuję tę histerię z bliska. Ludziom się po prostu wydaje, że jak nie mają psa 'rasy agresywnej' to już nic nie muszą robić, bo pies się sam wychowa. Jak ich jork się rzuca do mojego ONka i usiłuje go gryźć, to jest słodki, ale jak mój ONek odpowie niskim szczekaniem, to jest histeria, 'bo to jest ONek a one są niebezpieczne'. Witki opadają. :P
  18. [quote name='gops']czego się spodziewałaś po pudlu ? mój nigdy , nigdy nie oddał psu nawet jak go pies gryzł on się kulił i nie oddawał bo to pudel ;) one mają taki a nie inny charter i nie można od nich wymagać żeby się broniły czy gryzły . oczywiście mówię o pudlach pudlach a nie mixach których pełno teraz biega , moja suka np nienawidzi pudlowatych właśnie dlatego że na dzielnicy mamy 4 takie które ją atakują! to jest dla mnie nie do pomyślenia , mimo że mieszka z naszym pudelkiem na wszystkie inne się rzuca . bardzo mi odpowiada ta cecha w tej rasie , i pewnie w moim rodzinnym domu tzn u rodziców zawsze będzie jakiś pudel , właśnie dlatego że to takie fajne niekonfliktowe pieski .[/QUOTE] No, ja się nie zgadzam. Nie ma tak, że dana rasa zachowuje się zawsze tak samo. Nadmierna bierność podobnie jak nadpobudliwość to diwe strony medalu - oba zwierzęta są po prostu lękowe. Mam do czynienia z pudlami, bo tutaj są dość popularne i niestety sporo z nich to agresory lękowe.
  19. [quote name='Beatrx']no cóż, najlepiej nic nie robić 'no bo to nic nie da' i dalej się wymądrzać zza monitora.[/QUOTE] O to to. Dziwne,że nikomu nie rpzychodzi do głowy, że nieodpowiedzialni właściciele dlatego tak dokazują, bo czują się bezkarni. A bezkarni czują sie dlatego, że nikt niczego nigdzie nie zgłasza, 'bo to i tak nic nie da'. Cóż, im częściej i uporczywiej się zgłasza, tym większa szansa,że policja/SM się pofatyguje. Kropla drąży skałę. Ale skoo nie warto nawet zaczynać, to pretensje można mieć równie dobrze do siebie.
  20. [quote name='lawendowa'] Jestem po prostu maksymalnie zniechęcona do owczarków niemieckich. Znam tylko jednego który się tak po prostu nie rzuca na mojego psa, ale też za przyjaźnie nastawiony nie jest.[/QUOTE] Nie winię Cię, ale przykro mi się to czyta, bo jestem miłośniczką rasy. ONki to mocno responsywne psy, hodowane aby aktywnie reagować na bodźce (gdy inny pies się wycofa, ONek wybiera postawę aktywną). To nie są psy dla każdego, a niestety ludziom się wydaje, że jak kiedyś mieli jamnika, to ONek będzie taki sam :( Ja mam obecnie prawie sześciomiesięcznego ONka (odrzut z hodowli psów dla norweskiej policji, bo ma 1 jadro). Jest bardzo ułożony jak na swój wiek i ma sporo ruchu (ale bez przesady, ze względu na stawy). Mimo to, nigdy nawet bym nie pomyślała o spacerach bez smyczy. No, chyba, że na polu. Bruno nie zwraca uwagi na inne psy kiedy 'pracuje' (póki co to albo aportowanie piłki albo tropienie) ale i tak uważam, żeby kiedy jest luzem nie dopuścić do problemowych sytuacji. Wczesniej miałam Dona, ONka wyszkolonego w obedience, który nigdy nie był agresywny wobec innych psów, bawił się, małe ignorował, duże obsztorcowywał jedynie, kiedy one zaczęły. Wiele zalezy od hodowli, na co niestety w Polsce nie zwraca się uwagi. A to źle, bo nieodpowiedzialna hodowla ONków prowadzi do powstania osobników nadpobudliwych, co już zostało udowodnione w innych państwach. No i oczywiście 99% zalezy od właściciela, bo dla ONka spacer wokół bloku 3 razy dziennie to nie jest wystarczajaca stymulacja mentalna i sam sobie znajdzie inne zajęcia (np. bójki z psami albo gonienie rowerzystów). Może mój post chociaż Cię przekona,że istnieją odpowiedzialni właściciele ONków :) Odnośnie toczącej sie tu dyskusji na temat agresywnych psów, to moja wiedza i doświadczenie oraz opinie moich wykładowców przekonują mnie, że to nie w psach jest problem. Pewne rasy były przez wieki hodowane po to, żeby być silne, asertywne, dominujace, nieustraszone itp. Teraz, kiedy ludzie mało wiedzą o psach, wydaje im się, że pomiędzy goldenem a Onkiem jest niewielka różnica. I zaczynają się problemy. Ale to nie psy są winne. Nadmierna agresja bywa wynikiem nieodpowiedzialnej hodowli, ale znam naprawdę sporo przykładów, gdzie z całego miotu jeden pies był agresywny, bo miał porąbanych właścicieli. Krew mnie zalewa, jak piszą do mnie ludzie (jestem aspirujacą behawiorystką w trakcie studiów) i oczekują, że przyjdę z magiczną różdżką i uzdrowię psychikę i chpsa, którą skopali wieloletnim nieumiejętnym prowadzeniem. Agresja u psa a różne podłoże i wcale nie wynika tylko z tego,że pies jest np. bity. Za dużo 'ciumkania' albo za dużo przywilejów też u niektórych psów spowoduje agresję. No i pojawia się problem, bo ludzka ignorancja i brak woli pogłębienia wiedzy prowadzi do tego, że winione są rasy. W eekcie wybijemy wszystkie rasy użytkowe (obronne i stróżujące) i zostaną nam wyłącznie fajowe rasy towarzyszące albo małe pieski, które 'przecież i tak krzywdy nei zrobią'. Problem w tym, że to nie jest etyczne i od ludzi w XXI wieku należałoby wymagać więcej. Do tego dochodzi jeszcze obsesja na punkcie metod wyłacznie pozytywnych i skinnerowskiego programowania psów. Psy, u których się nie sprawdza w eliminacji agresji zostają zakwalifikowane do uśpienia, zupełnie jakby nie było innych metod! Eutanazja to jest obecnie główną przyczyna śmierci psów w krajach rozwinietych i moim zdaniem pora z tym skończyć. Myślę, że pewnym rozwiązaniem mogłyby być pozwy cywilne oraz zaostrzenie prawa. Wtedy rozmaite 'karki' dwa razy by się zastanowiły przed kupnem kolejnego pitka-straszaka. Samo usypianie ncizego nie rozwiązuje, bo ignoranci i 'karki' wyprodukują kolejnego psa z problemem. Wiem z doświadczenia. Sporo mam maili od państwa którzy już dwa psy 'musieli' uśpić ze względu na agresywnosć, a teraz trzeci zachowuje sie tak samo... . Powinno się też zabronić hodowli psów nierodowodowych. Wiem, jak to brzmi, ale najczęściej agresja uwarunkowana genetycznie ujawnia się w miotach pochodzących z radosnej twórczości hodowców-amatorów. W przypadku zwierząt rodowodowych, określone rasy muszą przejść testy behawiorystyczne aby być dopuszczone do rozrodu. Gdyby tylko zaostrzyć kryteria zdawalności, problem mógłby zostać rozwiązany. Co do ONków, problem jest nie tylko w Polsce. W Norwegii tez mają reputację, tyle, że ludzie nie widza korelacji pomiędzy nadpobudliwością ich psa a faktem, że pochodzi z radosnej twórczości hodowlanej pobliskich farmerów. Ponadto, linie wystawowe mają skopaną psychikę, bo za długo koncentrowano się na wyglądzie jako jedynym kryterium. Na szczęście wiele krajów wprowadza i zaostrza testy psychologiczne dla ewentualnych rodziców i problem powoli znika. Moja weterynarz powiedziała, że mój Onek jest pierwszym od 10 lat, który nie histeryzował na widok gabinetu weterynarza i spokojnie poddawał sie zabiegom. Sama stwierdziła, że to zapewne dlatego, że pochodzi z linii pracujacej i od odpowiedzialnych hodowców oraz ma świadomego właściciela. Niestety większość hodowców i właścicieli taka nie jest, a to dla okreslonych ras oznacza wyrok śmierci.
  21. O to to! Ja ma teraz szczeniaka ON, pochodzi z najlepszej hodowli w Norwegii (m.in. zajmują się hodowlą i szkoleniem psów dla policji). Pies ma 1 jadro (genetyczne w tym wypadku), początki dysplazji (genetyczne oczywiście). Ma dopiero 5 miesiecy. Z tym, że owi hodowcy nie wciskali kitu,że piesek jest super, bo ma naprawdę świetny rodowód. My go wzięliśmy właśnie ze względu na jego 'wady', ponieważ nikt go nie chciał. Nie musze chyba dodawać, że cena była symboliczna, hodowca po prostu chciał znaleźć temu biedakowi dobry dom, który by mu zapewnił warunki domowe (bo pies z dysplazją nie powinien np. mieszkac na dworze i musi mieć ograniczony ruch, a więc hasanie cały dzien po ogrodzie odpada). I dom, który by go nie rozmnażał ( a o to w Norwegii trudno, bo nikt tu psów nie kastruje i każdy chce mieć szczeniaczki, zupełnie jak na polskiej wsi :/). Dysplazja nie była wtedy widoczna, więc spokojnie mogli trzaskać kasę i stwierdzić, że jadro ma prawo opaść do roku (pies ja go wzięliśmy miał 14 tygodni). Cóż, to jest efekt uboczny hodowli, dwa geny recesywne (a wady są właśnie recesywne) daja takiego właśnie psa. Jednak dobry hodowca nie uznaje, ze skoro pies ma rodowód, nawet najlepszy, to już jest super i można za niego kasować grubą kapuchę :P
  22. strix

    Sam's Field ?

    Nie mogę nic o tym znaleźć na zagranicznym necie. Można prosić o analizę procentową składników, bo w ciemno na pewno nie kupię? Taka analiza jest zdaje się wymagana przez EU, więc powinniście ją mieć pod ręką.
  23. Jeśli ta pani jest tak spłukana, to nie powinna hodować psów. Przecież psy to wydatki. Jesli psy są bite i źle traktowane, to polecam zawiadomić odpowiednie służby. Inaczej sooby, które moga to zrobić a nie robią stają się współwinne cierpienia psów. Skoro Viva już się tym zainteresowała, to miejmy nadzieję, że proceder zostanie ukrócony. Ale im wiecej zgłoszeń na policję tym lepiej, bo z tego, co wiem, często zainteresowanie obywateli motywuje te służby do działania ;) Co do wystaw to obecnie pojawiam się na nich wyłącznie celem dokumentowania złego traktowania psów. Niestety, ale moim skromnym zdaniem PZK po prostu olewa problem. W Anglii podczas wystawy pan został zdyskwalifikowany ponieważ poza ringiem uderzył psa smyczą. I dobrze. U nas tez tak powinno być. Zamykanie psa w samochodzie to barbarzyństwo. Tak trudno kupić namiot i klatkę kennelową?
  24. [quote name='Agnieszka85']A może pomoże ta stronka :) :p [url]http://www.coape.pl/[/url][/QUOTE] Obecnie robię licencjata z psiego treningu i behawiorystyki (nie w COAPE). Spotkałam się z opinią, że ta szkoła ma w pewnych kręgach opinię mocno zindoktrynowanej i bardzo jednostronnej. Właściwie nie uczą tam jak być behawiorystą tylko trenerem psów, a to są dwie różne sprawy. Ponadto, z tego, co słyszałam od osób, które miały ze szkołą do czynienia, przekazywana wiedza jest wyselekcjonowana tak, aby popierać określone teorie, a więc nie sposób nauczyć się różnych podejść, z których potem możnaby korzystać w zależności od psa. Bo przecież każdy pies jest inny. Z tego,co wiem, to ta szkoła opiera się m.in. na założeniach, że psy i człowiek nie tworzą stada (co nie jest poparte żadnymi dowodami w postaci badań,a wręcz przeciwnie) i że pies nie przywiązuje się do człowieka tylko chce wykorzystać każdą sytuację do własnych celów .To takie skinnerowskie podejście, wg. którego wszystkie psy, o ile nie wszystkie zwierzęta w ogóle są takie same i można je trenować tymi samymi metodami. Takie słuchy chodzą. No, ale to jest tylko opinia, którą ja powtarzam. Nie będe śledzić tego wątku, więc to chyba wszystko, co mam do powiedzenia. Moimz daniem liczy się doswiadczenie, wiedza teoretyczna pomaga pewne rzeczy zrozumieć, ale jak się nie ma tego 'czegoś', to chyba najlepsza szkoła nie pomoże.
  25. Programów tego typu nigdy nie należy brac 100% poważnie. Co do ludzi, to podobnie jest tu w Norwegii, tez maja mgliste pojęcie o tym, jak psa wychować. Ostatnio widziałam jak w parku pani siłowała się z rosłym dalmatyńczykiem, który na pysku miał gentle leader. Efekt? Pysk psa pokrwawiony a pańcia zdziwiona, bo przecież w tym ustrojstwie miał się już nie wyrywać... . Oczywiście, chyba wszyscy tutaj wiedzą, że klikanie trzeba skojarzyć z nagrodą, to jest raczej oczywiste. Nie sądzę, zeby ktoś tu sądził, że to sam dźwięk klikera jest nagrodą, naprawdę. Ale nie na wszystkie psy to działa. Na mojego na przykład nie, a próbowała z nim pracować osoba, która ma na tym polu spore sukcesy. Po prostu u pewnych psów pewnych skrzywień psychologicznych w ten sposób się nie naprawi. Metoda klikerowa skupia się na nagradzaniu zachowań a nie na terapii psychologicznej i społecznej. Niektórym psom potrzebne jest to drugie. Najważniejsze to mieć otwarty umysł i cierpliwość. Myślę, że ludzie poszukują łatwych rozwiązań i szybko się zniechęcają. Wspołczesna kultura nie nagradza ciężkiej pracy i wytrwałosci i myślę, że to się tez przekłada na to, jak ludzie postępują z psami.
×
×
  • Create New...