Jump to content
Dogomania

makot'a

Members
  • Posts

    1897
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by makot'a

  1. rodzice - według mnie słoneczniki są najlepsze :) Kamila - super ONki :) A ja mam nową koszulkę - tym razem wilk :) [IMG]https://scontent-b-mxp.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/529454_279864515479068_533638545_n.jpg[/IMG]
  2. Dopiero teraz przeczytałam o Dexiu... strasznie przykro, kiedy tak młody pies odchodzi :( A ten rok naprawdę jest pechowy... tyle znajomych zwierząt w tym roku odeszło, że aż trudno mi je policzyć :(
  3. Myślę, że niestabilna sytuacja zyciowa to najmniejszy problem. Musisz jednak zadać sobie pytanie, czy w razie problemów pieniężnych będziesz w stanie postawić dobro psa ponad wszystko i dopasować sytuację "pod psa" - niestety masa jest przypadków, że kiedy nagle komuś nagle zmienią się warunki życiowe, pierwszym problemem jakiego się pozbywają jest pies... a potem w schroniskach pękają szwy. Ponadto zapoznaj się dobrze ze specyfiką rasy, bo husky to nie bułka z masłem, a bardzo energiczny pies rasy użytkowej, który nierzadko miewa trudności z pozostawaniem samemu w domu i potrafi naprawdę zdemolować mieszkanie... dlatego od pierwszych dni szczeniaka w domu należy położyć ogromny nacisk na naukę zostawania samemu (na forum jest cała masa informacji na ten temat w jaki sposób nauczyć psa wyciszać się pod nieobecność właściciela). Poza tym odpowiedz sobie na pytanie, czy będziesz w stanie zapewnić psu odpowiednią ilość ruchu/zajęcia - husky bardzo szybko się nudzą, a że są wulkanami energii to efekty mogą być katastrofalne ;) Poza tym to niezależne psy, niełatwe w szkoleniu... i mimo, że mają bardzo przyjazne usposobienie, to potrafią sprawić wiele kłopotów wychowawczych - nie każdy sobie z nimi radzi, co widać w schroniskach. No i jeszcze jedno - to Twój pierwszy pies, więc musisz poważnie przemyśleć, czy faktycznie chcesz go mieć... posiadanie psa (szczególnie trudnej rasy), potrafi naprawdę odmienić życie o 180 stopni... nie zawsze można wyjść na imprezę ze znajomymi, nie zawsze i nie wszędzie można jechać na wakacje... trzeba mieć na uwadze to, że właściciel psa po pracy nie zasiada wygodnie w fotelu, tylko zakłada 'robocze' ubranie i szoruje z psem na spacer wynagrodzić mu kilka godzin nieobecności niezależnie od pogody ;) Jeśli w swojej głowie rozwiejesz wszystkie te wątpliwości, to myślę, że dasz radę... tylko dobrze by było, gdybyś skontaktował się z miłośnikami/hodowcami rasy, dowiedział się jak najwięcej o wychowaniu i problemach jakie mogą przysporzyć, oraz poszukać doświadczonej osoby (albo szkoły), która pomoże w nauce podstawowego posłuszeństwa ;) Edit: Teraz doczytałam, że w husky podoba Ci się głównie wygląd... i ja to rozumiem, ale nie zapominaj, że to tylko wygląd. To z charakterem psa się żyje, nie z jego wyglądem. Jeśli jesteś gotów na poświęcenie się tak trudnej rasie, to super, że podoba Ci się wizualnie. Ale będziesz umiał docenić wygląd psa TYLKO w przypadku, jeśli odpowiada Ci jego charakter i jeśli się na dany charakter godzisz - inaczej męczyć będzie się zarówno pies, jak i Ty. Niestety uroda huskych to ich przekleństwo, bo bardzo dużo osób chce mieć takiego pięknego "wilka" na własność i decyduje się na takiego psa nie mając kompletnie pojęcia o tym, na jak trudną rasę się decydują. Zwykle kończy się to albo na łańcuchu, albo w schronisku niestety...
  4. Pierwsza koszulka mojej roboty :) [IMG]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/q82/s720x720/1236063_276466329152220_1370785614_n.jpg[/IMG]
  5. Hmm... Basta ma takie "kuleczki" na skórze na plecach (tak ze 4mm średnicy moze), ale dość pewny wet powiedział nam jakiś czas temu, że u ONków to częste (i ogólnie u ras długowłosych), podał jakąś nazwę, której nie pamiętam, a potem wytłumaczył nam po chłopsku, że to takie jakby krostki i mamy się nie przejmować...
  6. Widziałam już zdjęcia z Wrocka na fb :) Do Krakowa też się jeszcze planujecie wybrać? :D
  7. Hej, sorki, że pytam...ale jestem ostatnio strasznie nie na bieżąco z dogo i nie mogę się dogrzebać tej informacji - co za zabieg ma mieć Sonia? Jakiś guzek? A co z łapką biednego Gandzika? Z wchodzeniem w kadr to u nas to samo :D koteczki cudne :loveu:
  8. Wilczakowa zguba z Krakowa znaleziona :)
  9. [quote name='zmierzchnica']Uwielbiam Twoje zdjęcia, są jak żywcem wyjęte z National Geographic :loveu: A Cresil jak prawdziwy wilk wygląda, jeszcze bez obróżki to w ogóle - gdybym go spotkała w lesie, to raczej bym uznała, że to wilk i nie zastanawiała się "a może to wilczak luzem bez obroży?" :evil_lol: Teraz jest duużo wilczaków, więc pewnie nie wiesz, ale zapytam tak w razie czego - znasz jakiegoś wilczaka ze Strzelec Opolskich? Ostatnio mijałam tak podobnego psa, że nie wiem, czy to przypadek czy ktoś sobie wilkowatego kupił..[/QUOTE] Ojej, dziękuję :oops: Cieszę się, że zdjęcia się podobają :lol: Niestety nie wiem nic o żadnym wilczaku stamtąd :/ Ale niedawno było kilka wilczakowatych psów do adopcji... [quote name='Ty$ka']Nono... Cresil czuje się chyba jak u siebie. Nie odkryję jednak Ameryki, jak powiem, że pasuje mu leśna sceneria :lol: A gdzie reszta psiego towarzystwa? :)[/QUOTE] Reszta psiego towarzystwa siedziała akurat w domku :D Ostatnio trudno mi wyregulować rytm chodzenia na spacery... żeby wziąć Bastę i Łatiego, albo Łatiego i Nitkę, to muszę najpierw jakoś zmęczyc Cresila, żeby został sam, a nie zawsze chce mi się dwa razy do lasu ganiać :eviltong: Bartek ostatnio zajęty i chodzę sama, więc biorę samego Cresila, bo jak bierzemy go z Bastą to potrzeba wziąć ze sobą mięso, żeby pieskom się w główkach nie poprzewracało :D (poza tym Basta ma ostatnio jakiś niespodziewany nawrót szczenięcych lat i głupawki, więc trochę boję się, że nauczy Cresila czegoś niedobrego :P ) Z kolei jak jest za gorąco to trochę boję się brać Bastę i Latiego, bo przeczytałam już kilku przypadkach przegrzania i trochę się boję ... Nitka tropi, więc jak biorę ją to muszę wziąć albo linkę, albo iść w miejsce, gdzie jest małe prawdopodobieństwo ucieczki... straszne zamieszanie jednym słowem :diabloti: Dlatego stety-niestety najczęściej wychodzę z Cresilem, żeby mi podwórka nie rozniósł :P A jak ostatnio byliśmy nad wodą z całą czwórką jednocześnie, to nie brałam aparatu, bo wtedy jest sporo do pilnowania, maluchy muszą być na linkach... i aparat to tylko przeszkadzający balast :eviltong: [quote name='kalyna']O Matko :o ale z niego szczypiorek :crazyeye: Ile on ma już w kłębie, bo nogi to ma długaśne :lol: A tak mi się o Was przypomniało, jak przeczytałam na FB, ze w Krk zaginął szczylek CzW :( choć i do Was pewnie ta wiadomość dotarła..[/QUOTE] No szczypiorek łysy... ale szybko zarasta, już nie jest taki łysy jak był tydzień temu (miał sierść długości jak u dobermana... :lol: ) W kłębie ma co najmniej 67cm (może ma więcej, ale nie jestem tego pewna... a w sumie to od miesiąca go nie mierzyłam) O szczeniaczku oczywiście słyszałam - to wilczak naszego znajomego :( Od wczoraj jestem na bieżąco informowana o postępach poszukiwań, ale na razie nie ma dobrych wieści (poza tym, że pies biega między blokami, widział go nawet właściciel.... ale młody nie chce podejść) [quote name='Kirinna']piękne zdjecia, a Cresil nie poluje za jakimiś leśnymi zwierzętami?[/QUOTE] Właśnie dlatego chodzi do lasu sam :eviltong: Pracujemy nad tym... ostatnio ma lekki bunt młodzieńczy, bo mu jajka zaczynają ciążyć, więc przywołanie tłuczemy ile wlezie. Do tej pory raz pognał za czymś po krzakach (możliwe, że za sarną), ale wrócił po kilkudziesięciu sekundach, kiedy zaczęłam się drzeć,m że idę dalej bez niego... większym problemem są... kaczki... niestety ostatnio za późno zauważyłam, że na łące pośród traw, gdzie zrobiło się "bagno" są kaczki i nie zdążyłam odwołać Cresila... kicał za nimi dość długo jak zając... ba nawet za nimi pływał :shake: Byłam już pewna, że jakąś złapie, ale na szczęście mu się nie udało... mamy nowy problem do rozwiązania :mad: A tak poza tym to muszę Cresilka pochwalić (tak, tak... pochwalić! :D), bo przedwczoraj poszłam z nim sama do stajni (Bartek zabawiał się na wieczorze kawalerskim kolegi :diabloti: ).... poszłam na piechotę, przez las, żeby go zmęczyć i mieć chwilę spokoju wieczorem. Była impreza, sporo ludzi, a Cresil... LEŻAŁ! Jedyna strata to wylanie mi herbaty :multi: Ba, nawet został ze znajomym na chwilę i mogłam pójść do łazienki :evil_lol: A potem spał bez klatki i nie rozwalił pokoju, w którym z nim spałam :) Poza tym nie probował nawet ganiać kaczek, kur i gęsi i spokojnie leżał, kiedy łaziły obok niego... a przy ostatniej wizycie włączył mu się przy ognisku tryb polowania... i chciał gonić nawet kozę :mad: Byłam z nim SAMA dwa dni poza domem pośród ludzi i zwierząt i nie oszalałam! :evil_lol:
  10. [quote name='betty_labrador']Makota świetne :loveu: to z jakiegoś opowiadania?[/QUOTE] Dziękuję :) Nie, to nie z odpowiadania - to pół na pół postać z mitologii słowiańskiej i wytwór mojej głowy :P Brzeginka :) Edit: tu wersja ołówkowa [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-FiI_7BXzOsg/UeporHjMNxI/AAAAAAAAG6w/2wRe3gmDKrk/s512/drzewica.jpg[/IMG]
  11. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-e6N7GZtP3a4/UeRziFxTy5I/AAAAAAAAGt4/yRwC4Fdo6A8/s800/20.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-XKYvFstA_-M/UeRzeiOJuPI/AAAAAAAAGts/o50oIamD9G0/s720/21.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-QV5djtr6Irw/UeRzr1Cj6DI/AAAAAAAAGuU/JzcNNhodSrw/s720/23.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/--tLbipL2rKI/UeRzHxdBkqI/AAAAAAAAGss/nnYRSxSHYfY/s640/15.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-J43Ay-Y4qMg/UeRzKzHXDeI/AAAAAAAAGs8/HuuCJSVkEx4/s640/17.jpg[/IMG]
  12. Kilka nowych zdjęć :) 15 lipca [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-PveWzdd6y50/UeRz6ApCrZI/AAAAAAAAGvc/ZBJiMGp-OLk/s640/3.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-UrD33Bs43xY/UeR0DrrtGOI/AAAAAAAAGv0/dIW93AGHWK0/s720/5.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-dv5lAXMdd44/UeR0P9asyjI/AAAAAAAAGw0/w7gbguxC10U/s640/9.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-0qawSptCd_0/UeRzGx4KLUI/AAAAAAAAGsk/HzKPsvYP9PQ/s640/16.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-qTDKETZ1YZc/UeRzSkPtoNI/AAAAAAAAGtM/KvFW3JNZieE/s720/19.jpg[/IMG]
  13. A ja zaczęłam takie coś, nie wiem, czy kiedykolwiek skończę.... (bo zwykle opuszczam wszystkie rysunki zanim dojdę do połowy :/ ) Ołówek + Photoshop [IMG]https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/1353_259219604210226_1548976269_n.jpg[/IMG]
  14. [quote name='emirna']O widzisz a ja zrozumiałam, ze jesteśmy w temacie okrywy włosowej nadal Chociaz i tak bardziej mi chodziło o przyrównanie koń/pies. Z drugim zdaniem trudno się nie zgodzić, zresztą pisałam coś "w tym stylu" w swoim poprzednim poście [/QUOTE] Aj, bo ja taka zakręcona ostatnio jestem, że nie potrafię sklecić jasnej i przejrzystej wypowiedzi :D Sama się trochę we własnym poście pogubiłam, jak go drugiego dnia przeczytałam :lol: [quote] Rożne konie widziałam, na rożnych jeździłam, ale nigdy nie spotkałam (na żywo) arabokonika.Masz może zdjęcia tych waszych ? [/quote] Na przykład Jaga to taki trochę arabokonik, ale nie bezpośrednio po arabie - jej ojciec sam jest arabokonikiem, a matka konikiem polskim. Mam dzisiaj internet na korbkę jeszcze bardziej niż zwykle i mi się kompletnie nie ładują zdjęcia, więc na razie niestety nie mam jak Ci ich pokazać... ale może wieczorem będzie trochę lepiej :mad: [quote] To tez niestety prawda Delikatniejsze są i tyle, chociaż powiedzmy sobie szczerze, ogólnie warunki w szkółkach dla koni są ciężkie (choć nie wszędzie oczywiście). Jeżeli chodzi natomiast o dłuższe wyjazdy w teren, rajdy to faktycznie są rasy, które są do nich predysponowane. Pamiętam swój pierwszy rajd na hucułach w Bieszczadach, trasa była naprawdę ciężka, a mogłam spokojnie puścić wodze wiedząc, ze mój koń choć młody to wybierze lepszą drogę, żeby zaoszczędzić energii/nie wpaść w tarapaty. To mnie ogromnie zaskoczyło, bo mój ciołek arystokrata nie monitoruje środowiska i potem wpadamy w jakieś dziury, kretowiska i rowki :diabloti: [/quote] Fakt, że warunki w szkółkach są kiepskie, bo konie czasem jeżdżą pod siodłem całe dnie i to pod dopiero uczącymi się jeźdźcami... a jeśli o opiekę chodzi - daleko temu co dzieje się w szkółkach do profesjonalizmu, ale jednak sporo się zwykle przy tych koniach kombinuje - owijki, ochraniacze, podkowy, smakołyki, suplementy, jakieś specjalne pasze, maści na otarcia, "wydziwiony" sprzęt jeździecki... nie to co u nas :lol: U nas konie nie jedzą specjalnych pasz, a tylko owies (dostają go w zasadzie tylko zimą i to tylko te szlachetne), siano i trawę. Nikt ich niczym nie smaruje, nie podkuwa, jedyne popręgi jakich używamy to te stare, sznurkowe - obtarcia to naprawdę niesamowita rzadkość... poza tym konie na rajdach mogą swobodnie schylać się do trawy z zapiętym popręgiem i żaden się przez ostatnie 3 lata nie zapoprężył :D Myślę, że niejedna dziewczynka z jakiegoś klubu jeździeckiego dostałaby u nas zawału :diabloti: Mam na bieżąco porównanie co dzieje się w szkółkach, bo dwie moje bardzo bliskie przyjaciółki pracują obecnie w klubie jeździeckim i tam dosłownie co chwilę jest jakiś problem z końmi, bo ciągle któryś jest obtarty, podbity... itp., itd. Jedynym koniem, który jest tam pewniakiem wytrzymującym turnus jeździecki bez żadnego urazu jest właśnie... hucuł :evil_lol: Czołg nie do zdarcia :D [quote] Haha nigdy nie myslalam w ten sposob, ale faktycznie myszaty koń+ bury pies to piekne połączenie.:loveu: Dla mnie koniki polskie czy hucuły są zbyt niskie i zbyt uparte :evil_lol: Jak zaczynałam swoja przygodę z jeździectwem to często mnie sadzano na KP- stare wygi. Paskudy jedne w terenie z innymi końmi szły fajnie, ale już na maneżu nie szło na nich ujechać-chyba nudziła je taka praca na zamkniętym terenie:roll: Kilka lat później dostałam do jazdy młódkę hucułke, która z kolei uwielbiała w pełnym galopie, wbrew mojej woli, wracać do stajni :mad: [/quote] Hehe, myszaty koń i wilczasty pies i w lesie jest się kompletnie niewidocznym :loveu: Z tym wracaniem do stajni to coś musi być - jak byłam jeszcze małą gówniarą to też pogalopowałam na pewnej upartej kobyłce (konik polski) do stajni... co lepsze jeździłam wtedy po maneżu na oklep, a kochana Jota nagle bez ostrzeżenia przeskoczyła żerdź na wejściu i pognała galopem do boksu Dla mnie też pierwotniaki są jednak zbyt ciężkie i uparte, męczą mnie... jak już mówiłam - ja lubię lekkie, sprężyste konie ;)Dlatego myślę też o arabie - a arab zahartowany też jest nie do zdarcia i na rajdy się idealnie nadaje :D Moja miłość do berberów wynika właśnie z tego, że są zwinne, zwrotne, DŁUGODYSTANSOWE, mają bardzo twarde kopyta i ogólnie są wytrzymałe :D Szkoda, że żadnego nigdy na żywo nie widziałam, ehh.. :roll: Tylko gdyby były ciut niższe... dla mnie koń jest idealny jak ma 150-155cm w kłębie :loveu: (a berbery to coś koło 160cm) Ale mniejszy tez się nada - Jaga ma około 145cm i jest super :D Co do koników polskich - to chyba najbardziej pomysłowe z pierwotniaków. Poznałam też sporo hucułów i żaden z nich nie był tak pieprznięty jak koniki polskie, z którymi miałam okazję mieć do czynienia :evil_lol: W terenie je nosi, a na maneżu tak jak piszesz - nudzą się, stają jak wryte i można sobie do nich gadać :lol: Choć i tak szczęście, że nie są aż tak masywne jak np. highland... ja 2 lata temu pojechałam na naszym highlandzie w teren (nigdy wcześniej nie był w terenie sam) i on w pewnym momencie stwierdził, że dalej nie idzie i koniec. Stanął... serio, nigdy nie czułam się tak bezsilna jak wtedy. Nie jestem co prawda wytrawnym jeźdźcem (prezentuję tzw. wieśniok stajl :diabloti:), ale NIGDY nie miałam problemu żeby zapanować nad koniem, albo zeby go do czegoś zmusić... a wtedy na Gawim byłam KOMPLETNIE BEZSILNA. Ani łydka, ani wybicie go z równowagi (chciałam zmusić go do skrętu, żeby musiał przestawić nogę i wtedy wykorzystać ten moment, żeby go "rozbujać"), ani bat, ani nawet próba prowadzenia go z ręki nie przynosiły rezultatów... stanął jak posąg. Kiedy próbując skręcić ciągnęłam wodze... po pewnym czasie już dwoma rękami, naprawdę z całej siły - jemu nie drgnął na szyi nawet jeden mięsień. Stał i patrzył w dal tak, jakby kompletnie nie czuł, że działa na niego jakaś siła :evil_lol: Innym razem zrzucił mnie na jednym rajdzie dwa razy, bez żadnego ostrzeżenia (bo on na ogół jest spokojnym koniem)... a petardę to on ma naprawdę niezłą :diabloti: Ot tak, po prostu nagle stwierdził, że sobie bryknie... a jak się napedza w galopie, to z zadu idzie taka siła, że serio trudno to wysiedzieć. To mięśniowy czołg :eviltong: Także no... zdecydowanie wolę jednak bardziej filigranowe koniki, nad którymi mam kontrolę :evil_lol: Mogą być szalone... ale mniejsze ;) [quote] haha, ja już jestem za stara chyba na takie wariaty, bo mnie twoja opowieść o skoku w dół "urwiska" przyprawiła o gęsią skórkę :eviltong:[/quote] Mnie tez z początku nie było do śmiechu, ale na szczęście wariatka jest sprytna i się nie wywaliła... nie wiem, czy znam innego konia, który by się tak gładko wybronił z takiej akrobacji, jaką ona wykonała wtedy :roll:
  15. [quote name='emirna']A z końmi akurat to mam troszkę inne obserwacje:-P Mój szlachetnej półkrwi rumak w lecie łysieje tak, że zastanawiałam się kiedyś czy to nie jakaś choroba skórna a w zimie zarośnięty nie gorzej niż konik polski :evil_lol: Znam tez zdecydowanie szlachetniejsze od mojego grubego "mustanga" folbluty, araby i "rasy sportowe" bardzo obrastające na zimę... wydaje mi się że konie, nawet te najszlachetniejsze obrosną jeśli tylko, będą w zimie wychodzić na padok, bo mają mniej "nagrzebane" w genetyce. Jeśli tego samego konia w kolejnym roku trzymać wyłącznie w stajni albo pod derką to nie zarośnie wcale albo prawie wcale. A u psów? U większości ras w wyniku świadomej selekcji zginęły te "rozsądne mechanizmy" które monitorują środowisko zewnętrzne. Doberman nie obrośnie nagle jak berneńczyk, bo go ktoś wywalił do kojca na zimę. :shake: Żeby nie było: nie uważam żeby rasy szlachetne koni radziły sobie lepiej w naturalnym środowisku niż rasy pierwotne, ale jednak znam folbluty chodzące na całoroczne wybiegi i maja się dobrze, natomiast nie znam żadnego krótkowłosego psa, który czułby się komfortowo na pernamentnym mrozie. Dlatego tak jak napisałaś wilczaki są pod tym względem super praktyczne:loveu: BTW Teraz (w sensie u łysego Creska) to dopiero widać jakie pięknie długie nogi on ma! :loveu: [URL]https://lh6.googleusercontent.com/-8hUoeR6j_eI/UdxSbRfwztI/AAAAAAAAGag/_OQ4k6tEUSA/s720/8.jpg[/URL][/QUOTE] Ja też znam szlachetne konie, które obrastają na zimę :) U nas w stajni wszystkie konie cały rok spędzają poza stajnią... ba, w zasadzie to stajni nawet nie ma :P Nawet 20-latki radzą sobie zimą świetnie już piąty rok bez stajni... :) Pisząc o praktyczności pierwotnych koni nie miałam na myśli akurat sierści :) Bardziej to, że nie trzeba ich karmić owsem, że cały rok mogą jeść praktycznie samą trawę i siano (zimą)... ogólnie są "nie do zdarcia" w przeciwieństwie do większości szlachetniejszych ras (choć to nie reguła). My tutaj mamy akurat różnorodność ras - są hucuły, koniki polskie, highlandy, araby, małopolaki i cała masa arabokoników (ja je nazywam "konikami świętokrzyskimi", bo to dosyć specyficzne mieszanki, właśnie z pierwotniakami i w żadnym innym miejscu polski TAKICH arabokoników nie spotkałam - to są pierony nie do zdarcia :D ) - wszystkie radzą sobie na rajdach, chodzą niepodkute, nie podbijają się, nie obcierają, nie przeziębiają... ...ale znam też masę koni szlachetnych, które w warunkach szkółkowych co chwilę się obcierają, kuleją, podbijają, przeziębiają... i tak w kółko. Jak przestanie kuleć, to się obetrze... I moje obserwacje są takie, że szlachetne konie o ile są "zahartowane" to doskonale radzą sobie w spartańskich warunkach (takich jak u nas :diabloti: ), ale wystarczy wstawić takiego do szkółki, gdzie nocą stoi w boksie, chodzi podkuty, jeździ w syntetycznym popręgu i koń się sypie... A pierwotniaki - w warunkach spartańskich: nie do zdarcia. W warunkach szkółkowych: nie do zdarcia :D One są (jak my to lubimy określać :P ) - nie do zaj*bania :D Szczerze mówiąc to sama nie wiem, jakiego konia będę szukać, kiedy wreszcie będzie mnie stać na utrzymanie kolejnej gęby do wyżywienia ;) Jestem zakochana w berberach i marzy mi się taki siwy ogierek... albo arabek... a z drugiej strony ciągnie mnie w te pierwotniaki strasznie i myślę, że fajnie byłoby mieć takiego myszatego burasa do kompletu z Cresilem :diabloti: ) Tylko tu pojawia się problem - większość pierwotniaków jest dla mnie trochę zbyt ociężała. Ja lubię konie z żywym temperamentem, takie które czuję pod siodłem :) Niestety hucuł, ani konik polski nie zapewniają wrażenia "sprężyny"... mamy co prawda jednego highlanda, który ma takie "właściwości" - jak zacznie fikać, to nie ma takiej osoby, która by się na nim utrzymała. Dopalanie w galopie też ma niezłe, bo tylny napęd ma naprawdę... imponujący :D Ale nadal jest ciężkim pierwotniakiem, który jak się zaprze to sprawia wrażenie kamiennego posągu... ugh, straszne. O proszę - 500kg MIĘŚNI... :lol: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-SY5ay0hBbaY/TnhDqkqu1bI/AAAAAAAAAiQ/E6e7lwNIFwI/s640/6.JPG[/IMG] Dlatego bardzo podobają mi się te "koniki świętokrzyskie", o których pisałam :) Są małe, lekkie, zwinne i żywiołowe, bardzo wytrzymałe i szalone... ale przy okazji mają w sobie sporo z pierwotniaków - są uparte i zawzięte ;) To wilczaki w końskich skórach :diabloti: A największym wariatem jest "moja" ukochana Jaga - jak dla mnie jest cudowna... mała, szybka, zwinna, BARDZO skoczna, żywiołowa... ma masę idiotycznych pomysłów, a że pod siodłem chodzi dopiero od niedawna, to czasem udaje jej się wprowadzić je w życie nawet, kiedy ktoś na niej siedzi :evil_lol: Na ostatnim rajdzie wykonała na przykład zupełnie niespodziewany i durny skok 2m w dół z "urwiska" (ze mną na grzbiecie :mad:), bo wykorzystała pół sekundy mojego rozkojarzenia, kiedy schyliłam się, żeby zapiąć sakwę... no... jak Cresilek :loveu: O, to ten pieron... :D [IMG]http://dl.wolfdog.org/g/19/191891.jpg[/IMG]
  16. Ej, co za wyszukiwarka, dajcie linka :D
  17. [quote name='emirna']Fantastyczny jest ten Czesio- łysolek :loveu: Kiedyś marzył mi się "całorocznie zarosniety" wilczak, potem popukałam się w łepetynę :PROXY5: : jak ciężkie byłoby życie dla takiego wilczaka w czasie upałów. A przecież ładnemu we wszystkim ładnie :eviltong: Z utęsknieniem czekam kiedy Mirna skończy wymianę sierści, choć spodziewam się że dziewczyna może jej zaprzestać jak zabierzemy ją we wysokie góry :razz:[/QUOTE] Ja też kiedyś o takim marzyłam, ale to było naprawdę daaaawno temu :D A kilka lat temu zafascynowały mnie łysole i bardzo marzyłam o tym, żeby Cresil był z tych mocno łysiejących... i jest :loveu: Wyglada teraz co prawda trochę... śmiesznie :diabloti: Ale musze przyznać, że to bardzo praktyczna cecha - nie musze się martwić, że mu za gorąco, bo "strategiczne" miejsca, brzuch i klatkę piersiową ma prawie całkiem łyse :) W ogóle w wilczakach BARDZO mi się to podoba, że zimą mają futro jak niedźwiedź i mrozy im nie straszne... a latem z kolei nie "zdychają" w upały :D Uwielbiam takie praktyczne zwierzęta :loveu: (dlatego np. wśród koni kocham pierwotniak... właśnie za ich praktyczność :D )
  18. Oj, jak tak daleko do wody to faktycznie nieciekawie... my mamy dwa zalewy w pobliżu - jeden 380m od mojego domu, a drugi jakieś 650m stąd :P Iść można i ulicą i lasem, jak kto woli :) No i w obu można pływać - owszem wędkarze są, ale nie są to typowe stawy rybne. Jeden z nich (tzw. Rejów) jest typowo rekreacyjny, z ośrodkiem wypoczynkowym itd., a drugi bardziej dziki (tzw. Piachy). Owszem, czasem tam woda zakwitnie, glonów masę, czasem się ponoć jakaś bakteria pojawi i po kąpieli można dostać wysypki, ale dopóki nie ma prawdziwego, nagłośnionego alarmu to sobie z tego nic nie robimy :D Wychodzimy z założenia, że co nas nie zabije, to wzmocni :evil_lol: Dziś poszliśmy na spacer na Piachy (mamy bliżej) i nieplanowanie się wykąpaliśmy :D Tzn. ja z Czesiem, bo Bartek ma rozciętą nogę (śmieci, grrr!), więc został na brzegu z pozostałą trójką moczybrzuchów, a my z Creskiem pływaliśmy :) Nitka też pływała, bo ją wniosłam do wody i chciałam sprawdzić czy popłynie (ostatecznie uznaliśmy, że nie mamy nic do stracenia, bo i tak nie wchodzi do wody i tak :diabloti: ) ... muszę kiedyś nagrać jak ona pływa, bo to istny kabaret :D Od dziś mówimy na nią Otylia Jędrzejczak :D Edit: A co do sierści Czenia - on JEST oskubany :diabloti: Chodzę za nim i łapię delikatnie w palce te kłaki, wyłażą bez żadnego oporu... a przynajmniej po domu mniej się tego wala :P Co najśmieszniejsze - on już jest łysy, bo zgubił sierść z szyi i brzucha... ale na plecach i karku ma jeszcze MASĘ kłaków :roll: Także ja chodze za nim i go "oskubuję", bo sam to się z tym do grudnia nie wyrobi w takim tempie :evil_lol:
  19. Jak najbardziej mogą :D To jeden z podstawowych składników BARFa (bo najłatwiej dostępny), o ile pies nie jest na drób uczulony ;) Tylko koniecznie musi być surowy ;)
  20. I z dziś :) [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-2Fq0pDZ67fk/UdxSL7g2KzI/AAAAAAAAGYg/WrYbqXXjclA/s512/1.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-L1UwG_0BGxU/UdxSU6Cc2RI/AAAAAAAAGZw/257YwlNpIAo/s720/2.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-hiIbAZZaGw0/UdxSUJdaE3I/AAAAAAAAGZk/kuMGBD3PZJg/s512/3.jpg[/IMG] Brzydal :evil_lol: [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-DrusL3oHUjY/UdxSWhIMiGI/AAAAAAAAGaI/jr6uNWiEjzc/s512/5.jpg[/IMG] O, takie toto chude bez futra :evil_lol: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-8hUoeR6j_eI/UdxSbRfwztI/AAAAAAAAGag/_OQ4k6tEUSA/s720/8.jpg[/IMG]
  21. [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-TuXOhTw9NcI/Udrk_yAeh0I/AAAAAAAAGSs/UcflAovMIFM/s720/11.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-61nSKuzwPZE/UdrlNoNXajI/AAAAAAAAGTc/L1erp9ZbdnY/s720/15.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-X-QvU6rkLOQ/UdrlSZH2foI/AAAAAAAAGTs/BabCXflRbqo/s512/17.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-nA_hwiFkA-E/UdrlVd9Z4uI/AAAAAAAAGT0/n0-kvFCg4_o/s512/18.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-g9QCqj0tPP0/UdrlZl6q0-I/AAAAAAAAGT8/Me0Ppx0rV9E/s720/19.jpg[/IMG]
  22. To jeszcze zdjęcia "tortów" :D Czesiowy - korpus z kaczki, szyja indycza, wątróbka i serduszka kurze, warzywka, oliwa z oliwek i jajeczko :) [IMG]https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/q72/s720x720/1002776_274621632679454_1140318281_n.jpg[/IMG] I "tort" Basty - szyja indycza, warzywka i pączek :loveu: [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/q71/s720x720/1000996_274621912679426_1603418361_n.jpg[/IMG] A teraz trochę zdjęć z ostatnich dni :) Czesio pokochał pływanie :) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-CHzQiNJVR10/UdrlddG_79I/AAAAAAAAGUE/L_tlR9O2hQ0/s720/2.jpg[/IMG] Basta za to wciąż jest na etapie moczenia brzucha i bardzo na nas krzyczała z brzegu, żebyśmy natychmiast wychodzili z wody! :D [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Y9yKVM37NX8/UdrlyvIZNEI/AAAAAAAAGU8/h273I12o1wE/s576/6.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-rd6XhVMsl_s/Udrl3PnBAqI/AAAAAAAAGVM/d9a7mzkPVLo/s720/8.jpg[/IMG]
  23. Ohh, jakie koteczki cudowne :loveu: Eh, ciekawe czy ja sie kiedyś doczekam na kotka? :roll:
  24. Haha, niezła kryjówka :D U nas też ostatnio kryjówkę sobie zrobiła Niteczka... tylko chyba nie przed burzą :D Wykopała sobie głęboką norkę, jak myszka... w sianie na podwórku :D
×
×
  • Create New...