Jump to content
Dogomania

makot'a

Members
  • Posts

    1897
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by makot'a

  1. [quote name='a_niusia'] ale jest wiele ras o specyficznych potrzebach i jakos ludzie sobie z tym radza.[/QUOTE] Dokładnie tak - jedyne, co moim zdaniem trzeba spełnić, żeby wytrzymać z psem specyficznej/trudnej rasy np. w mieście to NAPRAWDĘ CHCIEĆ mieć tę konkretną rasę i być przygotowanym na poświęcenia związane z potrzebami i specyfiką danej rasy. Jak ktoś kocha wyżły, to nawet mieszkając w centrum miasta zorganizuje życie tak, żeby psom zapewnić odpowiednie zajęcie. Jak ktoś kocha charty to przełknie problem pogoni i poświęci się dla tej rasy... ktoś jest głupi i kocha wilczaki, to przemebluje całe życie pod lęk separacyjny i "aspołeczność" tych psów. Wszystko się da... tylko trzeba naprawdę CHCIEĆ.
  2. Już myślałam, że to tak baaaaardzo baaardzo rzadka rasa :P Mnie się wydaje, że wilczaków jest mało (a w Krakowie będzie coś koło 10), a co dopiero 2 sztuki MT :P Ale jak mówisz, że jest kilka to ok :) A zdarzają się nierasowe tybetany? Czy to na tyle mało popularna rasa, że jeszcze Was to przekleństwo nie dopadło?
  3. Chciałabym wszystkich [COLOR=#ff0000][B]ostrzec[/B][/COLOR] przed leczeniem zwierząt w[B] lecznicy na ul. Brodowicza[/B] w Krakowie - potwierdziły się wszechobecne w internecie opinie, że to nie lecznica dla zwierząt, a [B]mordownia[/B]. Trafiłam tam z moim niespełna 10-miesięcznym psem z [U]rozciętą dosyć głęboko łapą[/U] - trafiliśmy tam przypadkiem... pech chciał, że była akurat niedziela i była to chyba jedyna klinika, która była jeszcze otwarta. A przynajmniej jedyna, do której się dodzwoniliśmy. W niedzielę na łapę zostały założone szwy i umówiliśmy się z panem weterynarzem na ponowną wizytę we wtorek. Zmieniając w domu opatrunki czuliśmy [B]dziwny zapach unoszący się z rany[/B] i z bandaży, więc na kolejnej wizycie, po NAMÓWIENIU pana wet., żeby zajrzał pod bandaż [I](według niego wizyta miała polegać tylko na podaniu zastrzyku z antybiotykiem, nie miał zamiaru zaglądać w ranę)[/I], zapytałam go co to za zapach. Odpowiedział, że to NORMALNE i mamy się nie przejmować. Na kolejnej wizycie (w piątek), zostały ponownie założone szwy, gdyż okazało się, ze rana się rozeszła. W sobotę wieczorem zaczął nas niepokoić wygląd łapki, więc postanowiliśmy, że w poniedziałek zamiast do kliniki na ul.Brodowicza, udamy się na wizytę do pani weterynarz, u której byliśmy wcześniej już kilka razy. Jeszcze zanim zajrzała w ranę, odwijając bandaż - uderzył ją zapach unoszący się z rany. Od razu stwierdziła, że to ropa. Po odwinięciu bandaża była jeszcze bardziej załamana. Okazało się, tak jak się spodziewała, że w ranie jest ropa. [B]Ropa[/B], której pan "weterynarz" [B]NIE ZAUWAŻYŁ[/B] (mimo tego, że pytałam go o zapach) i [B]ZASZYŁ JĄ wewnątrz rany[/B]! Wdała się taka [B]martwica[/B], że szwy (założone w piątek), w poniedziałek po dotknięciu odpadły same razem z kawałkami martwej tkanki. Jeszcze 2-3 dni "leczenia" tamtego pana i niewykluczone, że skończyłoby się na [B]amputacji kończyny![/B] Po tygodniu od "wypadku", musieliśmy zacząć leczenie OD ZERA... i to z poważnym uszczerbkiem na poduszce łapy. Warto dodać też, że w lecznicy na ul. Brodowicza wszystko robi się ze zwierzęciem na siłę, a pracujący tam weterynarze nie mają za grosz podejścia do zwierząt. Ja akurat nie jestem z tych osób, które uwielbiają "ciumkanie", smaczki i słodkie "titititi", ale mimo tego podejście do zwierzęcia jakie prezentują tamtejsi weterynarze BARDZO mi się nie podobało.
  4. Ja też przeczytałam :D Rozumiem, że Gandzik jeszcze nie przejawia chęci spuszczania obcym samcom łomotu? :diabloti:
  5. [quote name='Sasni']A ile młody już ma :P? [/QUOTE] "Trochę" z opóźnieniem odpisuję, no ale trudno :D - teraz ma 9,5 miesiąca ;) Ale macie świetnego maluszka do towarzystwa! :D W Krakowie są w takim razie tylko dwa MT?
  6. [quote name='kalyna']noo mistrz... pewnie do jakiegoś jamnika się porównuje :evil_lol: :loveu: ciepło było, to i zmęczył sie szybko... Taaa napewno... Choć mi wystarczy, że przez różne psy, Sonia jest agresywna. Choć ostatnio to zadziwia mnie ten pies :roll: U nas też to wszystko zaczyna wychodzić z zakamarków. Noo i na dodatek ZAPACHY. Na śniegu widziałam ślady zwierząt i widziałam, ze jak Ciap zaczynał wąchać to się zatracał. Dlatego trzymałam go z dala od tropów i było spoko.. A teraz idzie po polu i za chwilę, widzę tylko ogon. I potem ten pies walczy z sobą, bo z jednej strony nos każe mu iść dalej, ale Pańcia woła.. i idzie w głąb, zaraz wraca, ale ciągnie go w poprzek.. ehhh... :roll: Na dodatek, po wczorajszej akcji z Ciapkiem, na spacer szły Owczary.. i mama chciała iść ze mną. I Sonia ogłuchła.. wołam ją, normalnie i nic. Wrzasnę i wtedy w sekundę zawsze było koło mnie, a wczoraj nawet nie spojrzała. Z Gandzikiem była spięta smyczami i przeorała nim ziemię.. Jak się okazało, ze mam SMACZKI to Gandi na każde słowo był koło mnie, Ba nawet się nie oddalał, a ona nic. Jak podeszła do mnie, to z łaską zjadła :mdleje: Gdyby miała macicę to na stówę stwierdziłabym, ze to cieczka, no ale wysterylizowana jest... albo dopadła ją wiosenna depresja :diabloti: a najprawdopodobniej to mamy obecność tak podziałała na nią...[/QUOTE] HAha Sonia jest the best :D Suka i tyle :D Macicy może nie ma, ale jajniki raczej tak :diabloti: To i humorki się zmieniają :D U nas to samo z Bastą i z Nitką... mają kilka różnych twarzy w zależności od humoru. Chociaż Nitka przy Baście to dosyć stabilna emocjonalnie jest... ale Basta ... szkoda gadać :P Czasem przez 2-3 tygodnie jest kochaym miziakiem, który delikatnie bawi się z resztą stada, a potem wstępuje w nią diabeł i przez dajmy na to 2 tygodnie jest WREDNĄ, RUDĄ SUKĄ, która ma nadwyżki testosteronu chyba i wyżywa się na słabszych o takie maksymalne pierdoły, że aż trudno uwierzyć. Występują też humorki pt. "Bujam w obłokach", oraz tzw. "normalność". I to wszystko zmienia się cyklicznie. SUKI tak mają :diabloti:
  7. [quote name='a_niusia']ooo malota moj piesek mial identyczna rane jak twoj-w tym samym miejscu. oczywiscie musiala dostac glupiego jaska, bo nie istnieje lekarz, ktory bylby to w stanie zaszyc na miejscowce. po 3 dniach juz jej zrobilam fachwy opatrun i poszla latac. moja matka nacierala jej te lape sokiem z aloesu, bo wierzy w rozne szamanskie metodki, ja to standard-na noc rivanol i skarpeta. po tygodniu sama sobie usunela szwy, za co zebralam opr od mojego faceta, ze o nia nie dbam, ale ja to olalam, bo nad wilkami nikt sie nie trzesie i jakos zyja. "maszerujesz albo umierasz" & "this is sparta". sladu dawno nie ma, a uczynila to sobie w piatek przed wielkanoca. moj pies mial juz szyte wszystkie lapy, a jedna nawet dwa razy. ludzie to niestety mega syfiarze.[/QUOTE] Mam nadzieję, że i u nas będzie już teraz dobrze - zmieniliśmy weta i powinno być już ok (resztę opiszę u mnie na wątku, co by tu nie śmiecić...) A rivanol u nas niestety poszedł w odstawkę od kiedy po sterylce Basty okazalo się, że jest na niego UCZULONA i tylko rozogniał jej ranę... :D
  8. [quote name='evel']To mnie by tam długo nie potrzymali :evil_lol: Na obi tak samo. Na wystawach tak samo. Ludzie są podli wszędzie ;) Więc chyba trzeba robić swoje i się nie przejmować ;) Ja oddałam swój ostatni kliker moim "podopiecznym", oczywiście nie wiedząc, że to już ostatni, dlatego zamówiłam te i zobaczymy, czy są takie fajne. Mam nadzieję, że Dex się jednak przekona do klikania, bo reakcją na zwykły kliker jest: A nie ukrywam, że klikanie by znacznie przyspieszyło naszą naukę :) Na razie przeprowadzono test na Psie Numer 3 - starszy pies, nigdy nie klikany, biega po domu, jęczy i się cieszy, bo coś klika i dają żarcie... Ekhm :stupid: Zuz postanowił się zmęczyć na spacerze (at last!), bo wiosna dotarła i do nas, więc wreszcie można wyjść z chaty bez kurtki :loveu: Ale niestety już się chyba zregenerował. Zastanawiam się natomiast, czy nie wziąć worka, grubych gumowych rękawic i nie pozbierać szkieł z boiska po tych zasrańcach, co tłuką butelki w ramach rozrywki, bo im chyba nie staje :angryy: Bo inaczej nici z aportowania czy frisbee, pies będzie do szycia na sto pro :roll: Nigdy nie zrozumiem, co jest takiego cool w tłuczeniu butelek. I to na trawie, więc chyba jedną o drugą? Szkoda, że nie o swoją pustą głowę :roll:[/QUOTE] Aaaj, o szkłach już nawet nic nie mów... ja jestem wściekła na ludzi, że tak śmiecą od zawsze - ale teraz, kiedy mamy POWAŻNY problem z łapą, to moje wk***nie osiągnęło apogeum i najchętniej porozcinałabym stopy każdemu, kto wyrzuca choćby małego śmietka nie do kosza! :angryy: Inna sprawa, że jestem też zła na weta kretyna... :angryy:
  9. [quote name='Amber']Z tego co wiem, to na molosach bynajmniej też nie jest spokojnie :eviltong:[/QUOTE] WSZĘDZIE tak jest...
  10. O matko, podziwiam wszystkich, którzy muszą się tak psią sierścią zajmować :lol: Gdybym miała sznaucera, pewnie wyglądałby jak mop :evil_lol:
  11. Jutro mam przegląd na projektowaniu, więc... zaktualizowałam pierwszą stronę :diabloti: Jak kogoś interesuje to zapraszam do kliknięcia w baner :D
  12. Ooo witamy się na dogomanii :D Będziemy zaglądać! :)
  13. Zaznaczam, że ja się na wyżłach i psach myśliwskich raczej nie znam, bo to kompletnie nie moja bajka, ale byłam niedawno na spacerze z 10-letnią suczką wyżła węgierskiego moich znajomych... i byłam MILE zaskoczona. Nie wiem, na ile jej charakter wpisuje się we wzorzec rasy, ale to co zobaczyłam wręcz mnie zszokowało - nie zobaczyłam WĄCHACZA, który ma właścicieli w głębokim poważaniu (jak np. moja sunia mix beagle), tylko... niekłopotliwego psa rodzinnego. Puszczona ze smyczy w lesie nie oddaliła się od swojej rodziny nawet na chwilę, mimo, że wcale nie była przywoływana, a jej właściciele to NIE SĄ "wykwalifikowani psiarze". Sami opowiadali, że nigdy jej specjalnie niczego nie uczyli, bo też nie za bardzo wiedzieli jak. Poza tym sunia już w podeszłym wieku, a mimo tego to WULKAN ENERGII! :) Co prawda sunia niezbyt ufna do obcych, ale to prawdopodobnie kwestia braku odpowiedniego socjalu + wiek (ponoć bardzo zmieniła się pod tym względem po skończeniu 8 roku zycia). Niestety sunia BARDZO szczekliwa... Poza tym bardzo sympatyczny pies, który zwracał uwagę na właścicieli z własnej woli i bardzo pilnował swojego "stada", ale nie dopraszał się ciąglej uwagi z ich strony... Może poczytaj coś więcej o nich :) A nuż? :D
  14. Haha, mój tatuś to nawet w zimę potrafi nago na dwór wyskoczyć czasem... :lol: Mnie się jeszcze nie zdarzyło, ale kto wie...
  15. [quote name='Aleks89']Fuj ,[B]lubie łyse rzeczy ale bez przesady[/B]:diabloti:poza tym one jeszcze kurna co drugiego zeba nie mają:evil_lol:[/QUOTE] Oplułam monitor drinkiem i spadłam z krzesła :evil_lol:
  16. Bandaż i skarpetkę nosi cały czas ;) Do szwów się jeszcze nie dobrał.. tylko zaczyna lizać skarpetkę i szybko mu to przesiąka, więc musimy zmieniać mu bandaż kilka razy dziennie...
  17. [quote name='Koszmaria']może chodsky pes? czeski owczarek,trochę drobniejszy i niższy niż ONek,ale podobne do tych długowłosych.jest problem z dostępnością. Polski Owczarek Nizinny-jestem pewna że nie musisz mieć go zarośniętego,mógłbyś go mieć ostrzyżonego.spełnia kryterium wielkościowe,na upartego możesz go brać na kolana:> obie rasy są pojętne,z czego o PONie słyszałam często że ciapołek,ale także pobudliwy. obie rasy nastawione na współpracę z ludziem.[/QUOTE] Znam PONa, który świetnie daje sobie radę w IPO :D [quote name='kol.mak']Nie to jednak nie to czego szukam :) chce psa z ktorym moge pobiegac, pojezdzic na rolkach albo rowerze pojsc na dlugi spacer nad jezioro ale jakos bardzo przykladac sie do szkolenia, codziennie z nim cwiczyc agility, frisbee itd to nieee[/QUOTE] Mnie wydaje się, że beagle dobrze spełni Twoje wymagania... samce potrafią być dominujące, ale widzę, że raczej nie jesteś osobą, która pozwoli sobie takiemu wejść na głowę, więc nie powinno być problemu. A są to psy zarazem aktywne i bardzo wytrzymałe (bieganie przy rowerze to dla nich żaden problem), ale jednocześnie lubią wygody i spanko... ...ale mają również wady - ich nos jest nie do okiełznania :/ Trzeba BARDZO pilnować, żeby pies nas nie olał i nie posszedł sobie tropem. Beagle nie zawsze pamięta, że ma właściciela... na polach i w lesie to ogromny problem, ale w mieście spisują się świetnie. No i trzeba uważać na tycie, bo to ogromne łakomczuchy.
  18. [quote name='Alicja']Ja ostatnio 3 dni nie miałam czasu na sprzątanie ...to jest masakra i to nie tylko o psa chodzi , a też o syf wszechobecny[/QUOTE] Syf wszechobecny jest najgorszy :shake: A jeśli o sprzątanie/dostawanie szału chodzi to... ja jestem niestety bardzo głupim człowiekiem... BARDZO lubię porządek, a urodziłam się bałaganiarą i leniem :roll: I sama siebie doprowadzam do szału... tzn. jeśli chodzi np. o porządki w szafkach, szufladach itp., to tam mam aż zbyt "porządnie", bo wszystko ma swoje miejsce, jest skrzętnie posegregowane, na każdą kategorię rzeczy mam oddzielne pudełko (jestem chora na pudełka :diabloti:) i najchętniej wszystkiemu przyczepiłabym etykietkę... ale jeśli chodzi o sprzątanie takie na bieżąco typu mycie garów, podłóg, czy składanie na bieżąco ubrań to masakra, ciągle wymyka mi się to spod kontroli i dostaję szału :eviltong:
  19. [quote name='Aleks89']Swoją drogą czyste podłogi szlag trafił...Szwabska menda na spacerze ganiała po rowach z wodą po szyję ,potem suszyłem go na łące więc z racji stanu przedzawałowego łazi z miejsca na miejsce zostawiając piękne błotne kleksy na mojej cudownie CZYSTEJ(już nie) podłodze:-( CHCE DOM Z OGRODEM I PSY MIEĆ W KOJCU:diabloti:[/QUOTE] Heh, ja i tak Cię podziwiam, że w ogóle udaje Ci się dochodzić ( :diabloti: ) do stanu czystych podłóg... ja czasem mam zryw i chcę mieć czysto w mieszkaniu, ale po kilku dniach zapał szlag trafia i się poddaję, bo się nie da po prostu :P Nie dość, że psy, to jeszcze sami faceci w mieszkaniu...
  20. [quote name='kalyna']Biedny Czesio :shake: Jedyne co jest dobre to to, że nie próbuje tego lizać.[/QUOTE] Niestety już próbuje :/ Tzn. nie narzekam (jeszcze), bo mogłoby być gorzej... ale już go zaczyna świerzbić język. Z kazdym dniem będzie pewnie coraz gorzej :/
  21. Łapka i dobrze i niedobrze - rana się nie "ślimaczy", nic nie ropieje... ale niestety jest tak głęboka, że minie sporo czasu zanim się to w pełni zagoi :( Wczoraj u weta łapka była drugi raz szyta, bo to, co było zaszyte w niedzielę trochę się rozlazło... ...a pieron przedwczoraj wieczorem POWSTAŁ i od tamtej pory ciągle łazi, jeczy, kręci się, marudzi, łazi, próbuje biegać, a potem podnosi łapkę i jęczy, bo boli... nie da się go w miejscu utrzymać, a powinien głupek leżeć! Wczoraj jęczał i śpiewał (dosłownie) do 3 w nocy... -.- Zdjęcie jeszcze cieplutkie, robione przed chwilą [IMG]https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/533903_237283696413248_1186995314_n.jpg[/IMG]
  22. Jeden dzień mnie nie było, a tu ponad dwie strony nagadane :shake: U nas też dziś ładnie (i powietrze czyste wreszcie!), a nie możemy iść na spacerek, bo młody sobie łapę rozwalił :-(
  23. [quote name='zmierzchnica'] PS. O policji i sprawach zwierzęcych to ja mogę dużo, bo nie dalej jak dwa dni temu zgłosiłam na policję kolesia, [quote name='WiedźmOla'] Ja bym Ci radziła mówić policjantom, żeby opieprzali za takie idiotyczne wezwania. Policja jest od poważniejszych rzeczy niż "srające na trawnikach psy". Z resztą Ty mogłaś tego wielkiego gościa zaskarżyć o to szarpanie... ;) Co do dzieci wyciągających łapy do psów bez pytania - ja zwracam uwagę ZAWSZE. Mam różne psy, w tym również psy po przejściach, które na taki objaw "miłości" ze strony obcego, nie ważne, czy dziecka, czy dorosłej osoby, zareagują kłapnięciem...
  24. [quote name='Angi']to galeria Olka, więc się nie dziw :evil_lol:[/QUOTE] No właśnie dlatego, że to jego galeria to się dziwię :D Przeczytaj dokładnie :diabloti:
  25. Niesamowite, że nie znaleźliście drogi płynnego przejścia z tematu furminatorów do tematu "pomiędzy kolanami, a pępkiem" :evil_lol: Przesilenie wiosenne? :razz:
×
×
  • Create New...