-
Posts
1897 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by makot'a
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
Ja przyszłam, żeby powiedzieć Wam - WESOŁYCH! :) -
Hej, dawno się nie odzywałam :D Ale może wreszcie "wena" do dogo mi wróci :D Tymczasem chciałam powiedzieć Wam - WESOŁYCH! :)
-
O matko, mieliście ogromnego pecha i ogromne szczęście zarazem :| Z oponami nie ma żartów... :/
-
Piękne to "lisiątko"! :D Witam się, choć na dogo jestem raczej "cichym" gościem ;)
-
[quote name='emirna'] O popatrz, że od strony mamuni też pokrewieństwo jest to nie zorientowałam się, jakoś mi umknął ten popularny Hitt :cool3: Wypadałoby zdać relację jak minął nam pierwszy tydzień z baśniowym wilkiem: po domowemu Uranem :lol: Po pierwsze: jest zupełnie inaczej niż z Mirną (i super! lubimy różnorodność)- po niektórymi względami lepiej, pod innymi gorzej. Na przykład: mały już od pierwszego dnia ładnie załatwia się na dworze z pojedynczymi "incydentami", Mi do 7 miesiąca miała z tym problem /lub raczej my mieliśmy :P /, jest zdecydowanie większym przytulakiem a mniejszym gryzakiem / jeju ja się mogę do małego wilczaka przytulić bez obawy, że odgryzie mi nos i ucho :loveu: Z tych ciemnych stron to potrafi na nas naburczeć: Mirnie zdarzyło się to tylko raz! Na razie sobie tak tylko "gada" ale od razu widać że ma mocniejszy charakter. Po drugie: zapoznanie z Mi hmmm niby go tolerowała/ brak chęci mordu/, ba! nawet była nim bardzo zainteresowana, chodziła za nim krok w krok i go niezbyt delikatnie traktowała zębami, przebiegała po nim, no wszystko co próbuje robić z naszym kotem czyli traktowanie jako "zabawkę" /sadystka mała!/ Pierwszego dnia za nimi wszędzie chodziłam i pilnowałam żeby krzywdy nie zrobiła. Z każdym dniem było coraz lepiej, obecnie już nie "zabawka" tylko "kumpel" co się potrafi odgryźć /a ona tylko na to czeka, najlepsze zabawy dla wilczaka, to ta na ostro :evil_lol: / Nawet mu swoją klatkę odstępuje! :crazyeye: Uran stwierdził oczywiście, że cudza klatka jest fajniejsza i tam właśnie jest jego ulubione miejsce do spania. czasem śpią razem chwilę, ale z reguły Mi stwierdza ze jej za ciasno i opuszcza pokład :p Widocznie jest z tych mało terytorialnych wilczaków. [/QUOTE] Cresil też potrafił (i nadal potrafi) na nas naburczeć... kiedyś bywało bardzo poważnie, ale na szczęście wtedy jeszcze nieodrośnięty od ziemi był... potem jak miał coś koło 8 miesięcy to robił to już rzadziej, ale nadal się zdarzało, więc miałam pewne obawy co będzie w przyszłości... a teraz jest różnie. Nie wiem jak to ująć... ufam mu w 300%, nie jest nieprzewidywalny... ale naburczeć mu się zdarza, tak na poważnie zdarza mu się głównie przy jedzeniu, choć to też nie zawsze - dużo zależy od sytuacji. Nie mamy np. problemu z zabraniem mu kości.... ale tylko wołowych :P Bo mamy je często i trochę już przywykł :P Tzn. jeśli chcemy do niego podejść kiedy żre i go pogłaskać to burczy... ale kiedy podejdziemy, żeby mu zabrać, to oddaje bez problemu. Jak da mu się kość z ręki i nie odejdzie od niego to toleruje całowanie, tarmoszenie i wszystko... ale jak odejdziemy od niego na chwilę, to przy powrocie jest wark ;) Gorzej sprawa wygląda z prawdziwymi skarbami - przy nodze jelenia burczenie było sporo poważniejsze, niż przy kościach wołowych no i Czesio nie dał już do siebie podejść tak łatwo, adrenalina nam trochę skoczyła w pewnym momencie... także mamy nadal nad czym pracować ;) Obecnie stosujemy metodę pt. "daaaj spokój", trochę się już przekonał, że to nie o kość nam chodzi i coraz lepiej znosi towarzystwo przy jedzeniu :P Co najśmieszniejsze - my od samego pcozaku nad tym pracujemy.... od początku było wymienianie się mięskiem, dokładanie pyszności do miski za każdym podejściem, od początku były PRÓBY karmienia z ręki - czego kilka razy nie przypłaciliśmy z Bartkiem utratą palców... serio, krew się lała dość często... ...TYYYYYLE pracy już w niego poszło, a nadal nie jest idealnie, z wilczakiem nie można się nudzić :D No ale ogólnie to on burknąć potrafi.... nie wiem, czy to kwestia "samczości" i między innymi stąd ta różnica między Mirną, a Uranem... czy to po prostu kwestia charakteru? :) Ciekawe :) No, a tak odnośnie Hitta - NIE WIEM ile w tym prawdy, bo Hitta nie znam, ale słyszałam od jednej osoby od dawna siedzącej w wilczakach, że Hitt daje mocne charakterki :P Czesio PODOBNO bardzo z charakteru do taty podobny (a Body właśnie po Hitt'cie) - uparty i "mocny" :D Więc może i Uran to dostał po dziadziusiu, kto wie :D Ale nie bierz sobie zbytnio do serca tej informacji, bo jak mówię - NIE WIEM, tak tylko słyszałam :P No a tak na koniec: Więceeeej zdjęć młodego! I to już! Cuuuudny jest! <3
-
[quote name='Pani Profesor']znam to :cool3: i też się cieszę jak dziecko, że Patryk sam przylezie się poprzytulać, jak kładzie łeb na mnie i patrzy, to w ogóle ma zagwarantowany pisk radości :diabloti: ciekawe kiedy nauczy się to wykorzystywać do wyłudzania żarcia :diabloti: Pat się wita umiarkowanie, tj. leci i macha doopiną, ale skacze...tylko na jedną moją koleżankę! Nawet mnie i tż-ta (którego kocha nad życie) nie wita z takim entuzjazmem, jak jej - śmiejemy się, że gdyby polazła na policję, że ukradłam jej psa, to na widok Patryka, który skacze, liże ją po twarzy i piszczy na pewno by uwierzyli :D aaaa, i u nas było (i trochę jest) to samo z noszeniem na rękach, tyle że to pies dorosły, a co się z nim działo za szczeniaka - nie wiemy. wiemy, że nie lubi być podnoszony, ale od etapu "ZOSTAW, ZABIJĘ!" i akompaniamentów kwików i kłapania, przeszliśmy do etapu stęknięcia staruszka z oburzeniem w głosie i względnego przyzwolenia na oderwanie łap od ziemi ;) nie ma nic gorszego, niż pies używający zębów non-stop :diabloti: ciekawe, czy mamy podobne ręce :diabloti:[/QUOTE] No no, Czesio też jest obecnie na etapie stękania :D Ewentualnie pojęczy pokazując zęby i poszczypie po twarzy, ale to nie jest to, co było za szczenięcia :P No i teraz to ja np. w ogóle go nie podnoszę, bo nie mam tyle siły :D Więc tylko Bartek czasem go nosi :D [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-DWZwMMhlDl8/UiyrYWrBAoI/AAAAAAAAHeY/oqIguM1TZzk/w352-h528-no/IMGP1213.jpg[/IMG] A ręce, hehe... moje już się nieco uodporniły :D Ja generalnie mam baaaardzo delikatne naczynka - siniaki robią mi się od wszystkiego, więc na początku posiadania Czesia wyglądałam, jakby mnie ktoś bił... ale teraz ręce mam na tyle często "maltretowane", że do łokci już praktycznie wcale nie robią mi się siniaki :D Tzn. czasem się trafi jakiś, ale generalnie to Czesio mi chyba wzmocnił naczynka :D Mam jedynie sporo czerwonych śladów po "ząbkach" :D Albo blizn :diabloti:
-
[quote name='emirna']Ja się wcale nie dziwię, ze pączkuje w głowie kolejny wilczak. To jest zaburzenie psychiczne- wilczakomania, taka "masochistyczna" jej odmiana ;) I jak było? :) Mając teraz w domu drugiego diabołka widzę, że jednak wilczak wilczakowi nie równy. Nagle okazało się, że są małe bure które są przytulakami :lol: /moze to nie żaden standard, raczej wyjątek, ale też inaczej teraz patrzę na rasę/ Dla mnie to swojego rodzaju szok, zawsze wydało mi się że małe bure= niedotykalskie, nietolerujące noszenia na rękach, "złośliwe" stworzonko który uczy sie, najczęściej niezbyt szybko, że pieszczoty są fajne albo tez nigdy nie dochodzi do takiego stanu i smyranie i głaskanie po prostu znosi. A my dostaliśmy puchata kulkę, która ładuje nam się do łóżka po to żeby przytulić się do naszej szyi lub twarzy albo wywala się "kołami do góry" żeby być podrapanym po brzuszku :loveu: Mam tylko nadzieję że z tego nie wyrośnie :evil_lol:[/QUOTE] Wilczakomania jest nieuleczalna, to fakt :D Na szczęście póki co powstrzymują mnie warunki, zdrowy rozsądek i wciąż niewystarczający czas odpoczynku po małym Czesiu :P Ale za 2-3 latka to kto wie, czy mnie znów nie poskręca :D Czesio przy szczeniaczkach był... GRZECZNY! :) Tzn. oczywiście był dużym i bardzo poważnym wujkiem, który musiał demonstrować swoją wielkość, ale do maluchów był delikatny :) No a to, że wilczak wilczakowi nierówny to jasne :D Z tego co słyszę to każdy inny :) Tylko jedno jest pewne i niezmienne - DAJE W KOŚĆ :D A to w jaki sposób to robi to już loteria :D Najgorzej jak trafi się taki, co ma problem w każdej dziedzinie :D Trzymam kciuki, żeby Uran nie wyrósł z przytulania :) Oby mu się nie odmieniło, bo Czesio jak był mały to na nasz dotyk reagował jak diabeł na wodę święconą... noszenie na rękach to już w ogóle był jakiś dramat - za każdym razem kończyło się tak samo... darło się toto jakbyśmy go co najmniej ze skóry obdzierali, kilka razy prawie spadł na ziemię, bo wdrapywał się nam na głowę.... serio ciężko go było utrzymać :D Dopiero po pewnym czasie nauczyliśmy sie go łapać tak, żeby nie miał kontaktu z CZYMKOLWIEK łapami :D Bo wystarczyło, że machając wściekle łapkami musnął lekko ręki i wykorzystywał to w ułamku sekundy, wpijał pazury i podciągał się w górę włażąc człowiekowi na głowę :D Naprawdę... dużo szczeniaków na rękach w życiu nosiłam i przed Czesiem w życiu nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi powiedział, że 8kg stworzonko może być tak trudne do okiełznania :P No, ale wracając do sedna - kiedyś nie dał się dotknąć, za to w wieku około 14 miesięcy mu się odmieniło i od tamtej pory jest słodziutki i przytulaśny i ciągle rozdaje nam buziaczki :) Oczywiście nadal okazuje emocje zębami - jak się cieszy to zęby idą w ruch najpierw :P Dopiero potem jest buziaczek :D No ale jest! :)) Ostatnio nie było mnie 2 dni i jak wróciła, to powitanie wyglądało tak: skok radości, nokaut, skok radości, ręka w zęby -> 15000 okrążeń za rączkę", potem znów kilka dzikich skoków i tarmoszenia, a jak już w końcu się ten kangur wyskakał i uspokoił to PRZYTULIŁ SIĘ DO MNIE :loveu: Tzn. ja kucnęłam, a on podszedł, dał mi delikatnego buziaczka i oparł się o mnie... czołem... wtulił się we mnie i stał tak dobre 2 minuty, przytulony :)) A to rzadkość, żeby on AŻ TYLE CZASU się nie ruszał (o ile nie śpi)... więc zaszczyt mnie kopnął naprawdę wielki, że się tak dla mnie poświęcił :)
-
Witam się u Was w galerii :) Chociaż nie obiecuję zbyt częstych postów, bo na dogo jestem ostatnio baaaaardzo cicha :D Pisać mi się nie chce zwyczajnie, w sensie - w klawiaturę stukać :P
-
[quote name='Pani Profesor']no u nas właśnie loteria, albo są super dni, albo 'nie zwiastujące tragedii', albo koszmarne... ...Makot'a, masz czas w weekend? planuję Błoniowy spacer, na razie ze wstępnych kandydatów mam głuchegopsa (z sunią Czarką) i pewnie się kogoś jeszcze dokoptuje:)[/QUOTE] Tak, mamy czas :) Tylko, że my w weekendy na Błoniach to się pojawiamy rzadko... a jak już to i tak młodego ze smyczy nie da się spuścić, bo coś mu się słuch pogorszył ostatnio i biedaczek nie słyszy, kiedy go wołam :diabloti: Będziemy w okolicach Błoń jutro rano, bo jesteśmy umówieni na zapoznanie dwóch szczeniaczków... ale nie wiem, czy weźmiemy udział w dalszym spacerze z nimi, bo naprawdę NIE WIEM jak zachowa się Cresil w stosunku do nich... :D No i zaraz będziemy przez Błonia przejeżdżać, bo młodego roznosi i wybieramy się na rowery do Tyńca... :D Także jeśli gdzieś w okolicy jakiegoś szarego buraka dziś zobaczysz to to Cześ :D
-
[quote name='agutka']na szczęście Sagat nie próbował mi nigdy zębami udowadniać że będzie po jego stronie racja , ale wyskoki miał różne w młodszym wieku :/ zasobów do tej pory broni ale jak chcę coś w misce pomerdać to po prostu łapię za obrożę i biorę miskę, burczy sobie a ja wcale tego nie komentuję bo pewnie bardziej bym nakręciła to zachowanie ;) W sumie teraz to mogę wszystko robić problem tak jakby minął ;) Gorzej jak świniak podchodził .... raz nie dopilnowałam białej i było ostro:mad:[/QUOTE] No właśnie z Cresilem też na razie jest tak, że odebrać mu coś ja i Bartek możemy - burczy, ale niegroźnie, daje sobie zabrać kość (wyjątkiem była noga jelenia - jej za nic w świecie nie chciał nam odstąpić ;) ) Gorzej znosi dotykanie podczas posiłków - tzn. jeśli karmię go z ręki i nie odchodzę od niego to spokojnie je przy mnie, daje się głaskać, przytulać, tarmosić... ale kiedy już odejdę to za każdym razem kiedy wracam do niego i chcę obok usiąść, albo go pogłaskać to jestem potraktowana burczeniem - tym intensywniejszym im bliżej mięsa sięgam ręką ;) Pracujemy nad tym, jeszcze długa droga przed nami :D [quote name='Pani Profesor']makot'a, Ty dalej mieszkasz w krk? łazisz ze swoją sforą np. na Błonia albo Zakrzów, żebym się przypadkiem mogła na Was natknąć i popatrzeć na wilczaka z bliska? :cool3: (a mojego pieska przywiążę do drzewa 100km dalej :loveu:)[/QUOTE] Tak, jestem w Krakowie większość czasu, tylko zwykle spacerujemy "kiedy grzeczne pieski już śpią" ;) Tzn. jeśli chcemy wybiegać Czesia, bo w dzień to już niemal niewykonalne ;) Ale bywamy na Błoniach czasami :) Czesio jest teraz co prawda burak buraczany do chłopaków (chyba, że Pat to kastrat? Kastratów lubimy :D ), ale zawsze można go zapakować w kaganiec i po prostu nie spuszczać ze smyczy buraka wstrętnego :P
-
[quote name='evel']Halo halo, czy mamy na sali dohtora? :evil_lol:[/QUOTE] :diabloti: Spoko spoko, jeszcze nie zapomniałam małego Czesia na tyle, żeby JUŻ o kolejnym myśleć :diabloti: Plany są tak na najbliższą "pięciolatkę" :P [quote name='agutka']Makota mając taką sforę i wilczaka to i następny różnicy nie zrobi ;) Swoją drogą wilczaki potrafią intrygować ;)[/QUOTE] Hehe, oj jakbym teraz do dorastającego Czesia i całej reszty, która też swoje problemy ma, brać jeszcze szczenię diabła... psychiatryk murowany :P [quote name='Pani Profesor']czytałam o Waszych początkach na pierwszych stronach i mnie osobiście skutecznie to zniechęciło :diabloti: jakby mi się trafił jeszcze twardszy pies od mojego (a wcale nie jest [I]aż taki [/I]twardy), to bym ześwirowała :diabloti:[/QUOTE] Hehe, wiesz... z tymi początkami to jest tak, że ja nie o wszystkim pisałam :D Jak Cresil miał 2-4 miesiące to szczerze mówiąc... dwa albo trzy razy naprawdę POWAŻNIE rozważałam dzwonienie do hodowcy i oznajmienie, że ja jednak nie dam rady i im szybciej go oddam, tym lepiej dla niego i dla przyszłego właściciela... ale tłumiłam to w sobie, nawet Bartkowi nic o tym nie mówiłam. Zaciskałam zęby i jakoś żyłam dalej z tym małym diablęciem. Dopiero po kilku miesiącach, jak już nieco się uspokoiło to zgadaliśmy się z Bartkiem na temat naszych myśli w pierwszych miesiącach z Czesiem... i on myślał podobnie. I ja teraz naprawdę nie żartuję ;) Pewnie czasem żartobliwie gdzieś napisałam, że najchętniej to bym tego szarego szczura podniosła najwyżej jak się da, rzuciła o ziemię, a potem przez okno... jak najdalej... ale to żartobliwe :D A o oddaniu myślałam bardzo poważnie... na szczęście wolno podejmuję decyzje i nie zdążyłam dorosnąć do decyzji o oddaniu :diabloti: Bo inaczej nie miałabym dziś mojego Czeniutki malutkiego tyci tyci :loveu: I kto wsadzałby mi AŻ TAK mokry nos w oko każdego ranka? :) I kto by mi pokazywał ŁOSIA? :)) (Łoś to ulubiona zabawka Czesia :D ) Ale jak rozmawiam z innymi właścicielami to dochodzę do wniosku, że to dość normalne zjawisko przy pierwszym burym ;) Człowiek ma ochotę toto utłuc, bo ani toto słodkie i puchate, ani ładne, ani mądre, ani wdzięczne... tylko lata taki szary szczur i psuje, głównie nerwy... ;) Jak już przestałam mieć chęć go oddać, to pojawił się kolejny problem... na temat dość drażliwy, więc go publicznie nie poruszałam - wiadomo, internet to internet, zaraz się ktoś "mądry" znajdzie... a ostatnie czego można chcieć przy wychowywaniu wilczaka to jeszcze kłótnie na forach na temat jego wychowania :P Otóż Czesio bywał dość mocno dominujący, często wściekał się na poważnie, czasem z byle powodu... bo kość, czy obronę zasobów to ja rozumiem, sporo psów ma z tym problem... ale on się WŚCIEKAŁ kiedy np. zaczynaliśmy go ignorować w zabawie, bo za bardzo się rozkręcił i zaczynał być brutalny... u niego od razu reakcją była złość i chęć udowodnienia mi, że będzie tak, jak on chce... były momenty, że obawialiśmy się że nie uda nam się tego "zwalczyć", albo że z tego nie "wyrośnie". Serio miewałam poważne lęki. Całe szczęście jakoś doszliśmy do porozumienia... tzn. przy kości/jedzeniu nadal pracujemy nad burczeniem, ale powiedzmy, że to co jest teraz "mieści się w normach obyczajowych" ;) Było ciężko, ale w moim odczuciu - było warto :) Bo Cześ to mój najdroższy szczurek przecież jest! :loveu: <3 Pomijając to, ze ostatnio ma pie***olca i mam go czasem ochotę kopnąć w dupę :diabloti:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
Fajne Ci toto czarne niedobre rośnie! :D Ładne w sensie :D Bo z tego co czytam to z główką różnie to bywa :D -
[quote name='lea_mala']A dobry weterynarz na Bronowicach?Ktoś coś wie? I czy ktoś się orientuje jakimi specjalistkami są panie Barabaś i Kowalik na Balickiej?[/QUOTE] Mogę polecić z czystym sumieniem gabinet "Zdrowie Czterołapa", dr wet. Agnieszka Hajnrych
-
[quote name='Pani Profesor']całkiem możliwe, że to ten pies, choć wydawał się jeszcze bardziej srebrny, ale bardzo świeciło słońce ;) piękny był, nooo! mnie wilczaki strasznie fascynują, ale za cholerę bym nie chciała takiego psa - nie potrafiłabym go ułożyć na 100% ;) choć zawsze jak mijam na ulicy (a mijam rzadko), to wzdycham tęsknie ;)[/QUOTE] To na pewno był Ulvar, bo opis pasuje, a i jego zdjęcia z weekendowych spacerków widziałam ;) (środowisko wilczakowe jest bardzo malutki ;) ) A wilczaki mają taką niesamowitą cechę... że potrafią zmieniać kolor jak kameleon. Tzn. oczywiście w pewnym ograniczonym zakresie, ale... Cresil jednego dnia budzi się rudy i ciemny, a drugiego potrafi być blady i prawie pozbawiony rudości. Wszystko zależy od oświetlenia w danym dniu... a z moich obserwacji wynika, że i wilgotność powietrza ma na to wpływ, bo w zależności od tego jak ułoży się sierść danego dnia (tu wpływ ma na to właśnie wilgotność), to widzimy różne częsci sierści (włos okrywowy wilczaka ma 3 kolory na długości). Do tego dochodzi jeszcze etap nabierania podszerstka na zimę (wtedy wilczaki "rudzieją), jest etap posiadania podszerstka (niektóre nadal są rude, bo mają ciemnorudy podszerstek, inne mają podszerstek jasny, który zasłania dolną część włosa okrywowego i wtedy pies wydaje się jaśniejszy). Poza tym sierść, przynajmniej Czesiowa w różnych porach roku jest różnie "odżywiona" - tuż przed zrzucaniem warstwy okrywowej sierść (u Cresila) robi się matowa i wypłowiała, bo w zasadzie jest już martwa... i wtedy też jest jaśniejszy niż zwykle :P Także wiesz... z tym kolorem u wilczaków to różnie bywa :D To kameleony są :P A co do fascynacji wilczakami - ja się nie dziwię :) Mnie zaczarowały ponad 10 lat temu i jak widać nie udało mi się zdjąć uroku, pomimo trudu życia z wilczakiem ;) A muszę przyznać, że naprawdę widzę różnicę pomiędzy Cresilem a resztą stada... potrafi dać w kość nieźle, diaboł jeden. Ale odwdzięcza się w innych aspektach - ja nie żałuję wyboru rasy :) Czasami przeklinam na czym świat stoi, czasem mam ochotę załamać ręce i płakać, ale... przy okazji UWIELBIAM charakter Cresila :loveu: Mimo wszystko :) I planuję więcej :diabloti: Tylko przed następnym szczeniakiem muszę sobie dobrego psychiatrę znaleźć xD
-
Najpewniej widzieliście Ulvara ;) Był na weekend w Krakowie gościnnie ;) [url]http://www.wolfdog.org/pl/dbase/d/15761[/url]
-
[quote name='Pani Profesor']cześć, czy Wy przypadkiem nie byliście dziś na Skałach w Krakowie z Cześkiem? :cool3: minęłam parę z pięknym wilczakiem (na którego Pat się rzucił z ujadaniem, ze wzajemnością :cool3:) i tak właśnie szukam krakowian z wilkiem na dogo, bo fajnie byłoby takiego bliżej poznać ;)[/QUOTE] Nie, to nie my :) Jak napiszesz coś więcej, to powiem Ci kogo widzieliście ;)
-
5 zdjęć, znajcie mą litość :P Balusia z miną idioty :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-ArDRQFSaHJI/UsyKbxxwglI/AAAAAAAAMLg/pcJmkvpzVBs/s512/IMGP5878.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-ikvJHQBys_o/UzbR1kUWO7I/AAAAAAAAMl0/yMeZXKUMrv8/s720/image009.jpg[/IMG] Dupeczki :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-k_na7ClGAhs/UzbRx7fy0TI/AAAAAAAAMk8/VipIVeQGQRU/s720/image002.jpg[/IMG] Czesio :) Czesia dawno nie było, widać, że zmężniał nieco? :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-f2WSw4eHwU4/UzxvaZkiPFI/AAAAAAAAMyA/l1imWrPWkAY/s720/IMGP7306.jpg[/IMG] I zaciesz przy rowerku [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-KyH3lcdnS4I/UzxwbCPj16I/AAAAAAAAM0Y/t_laDmlP5OQ/s576/IMGP7365.jpg[/IMG]
-
Hehe, dziękuję za miłe słowa :) Żeby ten "wilk" był jeszcze tylko ciut mądrzejszy, ehh ;) Ostatnio mu odpie*dala nieźle ;) Za przeproszeniem... ale inaczej nie da się tego nazwać :diabloti: Kiedy doszedł do takiego stanu, że czekaliśmy, aż zacznie biegać po suficie, to wzięliśmy go ostatnio na rower... zrobiliśmy 35km... i był spokój przez jeden wieczór, a i owszem :P Ale drugiego dnia zaczął rozrabiać ze zdwojoną siłą :D Wszystkie samce, jakie teraz spotykamy są według Czeniutki "do likwidacji", bez dyskusji. Likwidacja i już ;) Taki to Cześ mądry ostatnio :)) Jak bucik! :)
-
[quote name='emirna']Dzięki dziewczyny, trzymajcie kciuki żebym nie zwariowała :evil_lol: Pięknie się witamy :) Szkolimy się w ośrodku szkolenia psów cztery łapy. Jak już ogarniemy temat w stopniu ponadpodstawowym /raczej chodzi o nas, Mirna wszystko pięknie ogarnia, tylko my musimy się nauczyć jak ją prawidłowo prowadzić/ i stwierdzimy, że chcemy iść dalej to są fajne obozy szkoleniowe, seminaria ze specjalistami w tej dziedzinie etc. Książki nie czytaliśmy, ale wygląda smakowicie :p Niestety zrobiłam małe poszukiwania w wujka googla i chyba ciężko ta książkę kupić... znalazłam jedną sztukę na allegro za jakies straszne pieniadze :-([/QUOTE] Odwiedź jakieś "Tanie Książki" ;) Ja kupiłam to za... 8zł ;) No, a na dogo mnie nie było wieki tak w ogóle, więc witam się tu :D Małego brzdąca bajkowego gratuluję! :) Ptaszki mi coś już ćwierkały, że Mi będzie miała kolegę :) W sumie to prawie "brat" Czesia, bo rodowód z obu stron podobny :D
-
KRAKÓW Nie znam szczegółów, ale na facebookowej grupie barfowników, pojawił się taki post: "Produkty wołowe prosto z rzeźni. Polecam mięso wołowe z mięśni; podroby mielone i w całości; żołądki z treścią; wołowinę de luxe rozdrobnioną i mieloną; zbilansowaną mieszankę wołowiny, chrzęści i kości dla psów dorosłych i szczeniąt. Pakowane po 5 kg i mrożone. Wszystko po 4 złote! Zamówienia min 100kg, transport gratis. Po więcej informacji zapraszam na priv. Moje psy są zachwycone" Tu link do grupy: [url]https://www.facebook.com/groups/155571574634701/[/url] Nie znam jeszcze szczegółów, ale może ktoś z Krakowa byłby chętny na jakieś wspólne zamówienie? :)
-
Rysunek I Malarstwo- Nauka Krok Po Kroku !!! cz.2
makot'a replied to dog_master's topic in Off Topic
Zuzolina - trafiłam ostatnio na Twojego fanpage, zupełnym przypadkiem - moja koleżanka to polubiła i mi się wyświetliło :D Tak myślałam, że to Ty, kiedy obejrzałam rysunki, ale nie miałam pewności... wchodzę tutaj, a tu to samo co na fp :)) A ja odkopałam ostatnio moje kredki :P [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/t31.0-8/p600x600/1939699_341976379267881_664742136_o.jpg[/IMG] [IMG]https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/t31.0-8/p600x600/1979956_341976359267883_170057418_o.jpg[/IMG] A tu jeszcze baaaaardzo stary filmik, który ostatnio wygrzebałam z czeluści dysku :) Pokazujący pierwszy etap rysowania tego: [url]https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/t1.0-9/602380_178942178904636_505529959_n.jpg[/url] [video=youtube;VAbPioOZwmE]https://www.youtube.com/watch?v=VAbPioOZwmE[/video] -
Mastiff? ;) MT to żadna nowość przecież :)
-
Rysunek I Malarstwo- Nauka Krok Po Kroku !!! cz.2
makot'a replied to dog_master's topic in Off Topic
betty wilk wyszedł Ci super, rozwijasz się :) A ja ostatnio bawię się w koszulki :) [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/t1/1912346_337426499722869_1814849671_n.jpg[/IMG] -
Ach, jakoś nie mam ostatnio weny do pisania tutaj :D U nas wszystko w porządku... Czesio dokazuje, Nitka się leni, Basta też się leni, Łati świruje... wszystko w normie :)