-
Posts
1897 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by makot'a
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
Ja się czaiłam ponad rok tak "na serio"... i cały czas było za mało kasy/za mało czasu/za mało miejsca (mam pokój niecałe 8m kwadratowych w Krk :razz:)/a bo mieszkanie studenckie/a bo sąsiedzi/a co z nim zrobić jak będzie jakaś impreza/a co jeśli nie bedzie umiał sam zostawać/i masa innych problemów... cały czas było mówione, że za rok, może dwa... z naciskiem na MOOOOOŻE. Aż w końcu nadszedł ten konkretny miot, decyzja podjęta w trzy dni i co? I nie żałuję... bo czas udało się wygospodarować, klatka się do pokoju zmieściła, lokatorzy psa akceptują, umie zostać sam już na 2h w ciszy, a na imprezach ŚPI... :diabloti: Evel, trzymam kciuki... przemyśl to jeszcze! -
Hmm, od czego by tu zacząć... [B]Pierwsza sprawa[/B]... ja długie lata nie pozwalałam psom jakkolwiek się nawzajem ustawiać... ale teraz trochę "wyluzowałam", tzn. dopóki są burknięcia i pokazywanie "Słuchaj, nie podoba mi się co robisz", to niech sobie radzą same - z dwojga złego wolę, żeby się wzajemnie uprzedzali o "gorszym humorze" danego dnia. Ale jeśli jeden drugiego skarci bez sensu/wyskoczy z japą bez potrzeby i kroi się jakiś powazniejszy konflikt, to wtedy wkraczam do akcji i to ja ich po kątach rozstawiam - niech sobie kundle nie myślą, że się mozna prać wzajemnie bez konsekwencji :diabloti: [B]Druga sprawa:[/B] z wielkich planów zapoznawania Cresila z Bastą wyszły nici, bo oni już się zapoznali.... przez przypadek :evil_lol: Jak wczoraj przyjechałam do domu i wpuściłam Cresila do domu (a ostatnio zawsze do domu wchodzę balkonem, właśnie po to, żeby się z Bastą i Latim w ganku nie mijać), była chwila zamieszania, bo młody się strasznie do mojego taty ucieszył, zaczął się bawić z Nitką, skakać, brykać i ogólny misz masz. Oni z Nitką sobie biegają, ja nawet nie zdążyłam zdjąć butów, a tu nagle patrzymy - Nitka z Łatim spaceruje sobie po kuchni :crazyeye: Przez kilka sekund nie wiedzieliśmy co się dzieje, a kiedy zorientowaliśmy się, że gnój otworzył sobie drzwi od ganku, to polecieliśmy tam w panice razem z BArtkiem, pewni, że zobaczymy Bastę trzymającą młodego w gardle :roll: My do ganku a tam obrazek - Cresil się cieszy jak debil i skacze Baście na głowę, a ona stoi spokojnie, poburkuje cichutko i tylko odwraca głowę od młodego (bo nie lubi jak jej coś po głowie skacze.... baaaaardzo nie lubi) :multi: Moja kochana, chyba już dotarło do jej mózgu, że to szczeniaczek :loveu: Plan spacerowy się nie zmienił, nadal planujemy dzisiaj najpierw zmęczyć trochę Bastę przy rowerku, a potem iść z nią i młodym na spacer, ale mamy o wieeeeeele spokojniejsze myśli :p Teraz wystarczy nie dopuścić do tego, żeby Basta dostała "idiotę" i zaczęla się bawić jak wariat (dlatego idzie na rower :razz:) i myślę, że będzie w porządku :eviltong: Także jak dobrze pójdzie, to będą zdjęcia Basty i Cresilka razem :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: [B] Trzecia sprawa:[/B] mam dziś spokój totalny, ponieważ młody z wielkim uwielbieniem od ponad 2 godzin hasa wesoło po podwórku SAM :razz: [B] Czwarta sprawa: [/B]Gnój dzisiaj podniósł nogę do sikania :lol:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
Tak, spontaniczne decyzje - to jest to :D Ja się przez ponad rok czaiłam "na poważnie". A mimo wszystko szczeniaka nie brałam i nie brałam, bo ciągle było jakieś "ale". Aż nagle pojawił się MIOT - trzy dni i decyzja podjęta :diabloti: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
Jak ja się dowiedziałam o miocie mojego młodego młotka i moje serce zaczęło krwawić, to poszłam do sklepu po Tymbarka. Tymbark zawsze pomocny powiedział: "MR. TEN WŁAŚCIWY" :diabloti: Idź kupić Tymbarka :razz: A potem psa :evil_lol: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
Teraz jak ja będę odsypiać, tośta się pobudzili i trajkoczą :mad: A jak człowiek biedny, umęczony całą noc rozrywki na dogo szukał to tu cisza była, że niby wszyscy tacy grzeczni ... :shake: -
[quote name='zmierzchnica']To macie ciekawie z tymi relacjami w stadzie ;) Ale ich zachowania i hierarchie teraz będą bardzo płynne, dopóki jak Cresil urośnie to coś się ustali... Jak Hercia była szczylem to było w moim stadzie zupełnie inaczej niż teraz ;) To powodzenia w przekonywaniu Basty i Łacia do wilczka, pewnie nie będzie łatwo - mało znam psów, które lubią szczeniaki ;) No, Hera lubi, ale ona jest dziwna. Najważniejsze, że Nitka umie sobie z Cresilem radzić i się bawią fajnie. Jak do Luki przybyła Chibi to różowo nie było, Lusława młodej nie znosiła, denerwowała się na nią, uciekała. Także fajnie, że u Was to gładko przeszło :)[/QUOTE] No, z Nitką poszło w miarę gładko, choć pierwszego dnia napędziła nam niezłego "stracha", kiedy po załadowaniu młodego do samochodu jej się włączył "bulgot pilnujący swojego miejsca"... warczała na poważnie, kiedy tylko młody wychylił łebek ponad siedzenie (jechał u mnie na kolankach z przodu)... a że on się wtedy wyrywał i wił jak węgorz, wrzeszcząc przy okazji niemiłosiernie, to i Nitka regularnie killera łapała. Szczerze mówiąc byliśmy lekko załamani :evil_lol: Przed tą podróżą ja praktycznie nie sypiałam przez projekty, Bartek się bronił, więc też nie sypiał... w drodze wyjazdu wypadła nam przysługa w drugim kierunku Polski, więc mieliśmy kilkugodzinny poślizg... i tak po 10h jazdy, odebraniu psa, który darł w samochodzie mordę jak zarzynana świnia i około 8h drogi przed nami, w środku noc (dosłownie, była 3 "nad ranem"), nasz jedyny "pewny" piesek Nitka, z którym nie miało być problemu, postanowił napędzić nam stracha i usiłować zeżreć to małe szczurzydło, które się darło z przodu... :lol: Ja wiem, że relacje będą się zmieniać, ale staram się być dobrej myśli. Basta trochę przetestowana - okazała się być "zakochana" w samcach swojego rozmiaru, albo większych, także myślę, że się dogadają :eviltong: Z Łatim może się poukładać dopiero jak Cresil rozmiarów nabierze i Łateczek wróci na swoje stałe miejsce w stadzie... czyli na końcu :roll: Bo póki co to on jest "jedyny facet" i trochę kozaczy, a bądźmy szczerzy - on się zupełnie do jakiejkolwiek władzy nie nadaje... Także w ich przypadku mam ogromną nadzieję, że jakoś się to ułoży, choć pewnie będą sytuacje, że kłaki będą latać w powietrzu. Dlatego też ja zupełnie serio planuję przedzielenie podwórka na dwa :razz: Moja mama jest co prawda bardzo zniesmaczona tym pomysłem... ale czego ona nie zrobi dla bezpieczeństwa Łatiego :evil_lol:
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Amber']A pojadę. Bo lubię patrzeć na ładne chatki ;) Jeszcze "ładne" to pojęcie względne. Niektóre są takie, że bym sama chciała mieć, a niektóre są do pośmiania ;). Ale wiadomo - o gustach się nie dyskutuje.[/QUOTE] W przypadku chatek się dyskutuje! :mad: Bo wstrętne gargamele szpecą nam kraj przez to, że "o gustach się nie dyskutuje", a panu iksińskiemu podoba się pseudo-dworek otynkowany na sraczkowo-morelkowy kolor :mad: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
Ja się zbierałam jakieś pół roku po Fredku... :( :calus: -
[quote name='evel']No, ciut mniejszy ;) Deksio trochę chodzi jak pokraka, jeśli idzie w wolnym tempie, ale nie wiem, czy większe psy tak po prostu mają (Zu tupta, robi drobne kroczki, więc obraz ruchu jest zupełnie inny), czy on ma coś nie teges z tymi nogami, czy zdrętwiał, czy się obił jak spadał z drzewa (nie pytaj...), czy co... :roll: ;)[/QUOTE] Spadł z drzewa? ^^ Kocham go już :diabloti: Masz może jakiś filmik jak on chodzi? Ja co prawda nie umiem rozpoznawać dysplazji w żadnym wypadku, ale po kilku latach gapienia się na Bastę pod tym kątem trochę jestem wyczulona... ostatnio widziałam np. suczkę dalmatyńczyka, która na bank miala dysplazję i to prawdopodobnie coś koło D-E, bo miała WSZYSTKIE opisywane symptomy :(
-
[quote name='evel']Makota, a, że tak zapytam, skoro jesteście na czasie - w jakim wieku można psu zrobić HD, żeby było wiarygodne?[/QUOTE] Wilczakom zwykle robi się prześwietlenie w wieku 15 miesięcy i są to już wyniki oficjalne do rodowodu ;) Także chyba każda tej wielkości rasa w tym wieku jest już gotowa na zdjęcie, nie wiem jak u innych rozmiarów, ale myślę, że Ciebie ten sam rozmiar interesi :diabloti:
-
Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie
makot'a replied to zmierzchnica's topic in Galeria
Hera w tym szaliku wygląda bosko :loveu: Jak jakaś postać filmowa.. HarryPotter czy coś w ten deseń :diabloti: Albo jakiś detektyw! -
[quote name='zmierzchnica']To wam się łobuz trafił :diabloti: A w ogóle jak jego relacje z resztą stada?[/QUOTE] Z Nitką się uwielbiają, chociaż czasem dostaje reprymendę od ciotki - ale naprawdę w słusznych sytuacjach... na początku Nitka wytrzymywała aż do swojej granicy bólu, kiedy młody gryzł ją po uszach, ale po kilku dniach zaczęła warczeć, burczeć, marszczyć nosek (to bardzo nie-Nitkowe....) i teraz mamy na okrągło śpiewanie w domu, bo młody wyjątkowo wokalny jest ;) Już gdzieś to chyba pisałam - to połączenie śpiewania i gadulstwa Basty, stękania Nitki i jęczenia Łatiego w jednym piesku :diabloti: Z Bastą teraz nie wiadomo, ale ostatnio jak byli razem na spacerku, to Basta sprawiała wrażenie, jakby go już zaakceptowała... jedyny problem polega na tym, że ona z zaakceptowanymi pieskami chce się bawić po swojemu, czyli dość "łubudu, słoń w składzie" i trochę się o młodego martwimy :lol: Ale teraz wiemy, że Bastucha ma stawy zdrowe, więc jest plan, że jak w środę do Ska pojedziemy, to Basta idzie najpierw na spacerek rowerowy troszkę się zmęczyć i spuścić z tonu, a potem idziemy z nią i Cresilem na spacer ;) Znam Bastę i myślę, że będzie ok, tym bardziej, że młody też już trochę wyluzował i nie usiłuje za wszelką cenę wskoczyć psu na głowę (czego Basta nie cierpi). Mam nadzieję, że jak będzie zmęczona to i zabawa jej trochę z głowy wywietrzeje, więc mamy wielkie nadzieje na ten weekend :razz: A z Łatim - trudno powiedzieć. Trzeba by iść na spacer jak młody będzie zmęczony, bo on baaaardzo kocha wujcia, a Łatiego to stresuje... więc niewykluczone, że po spacerku z Bastą zrobimy jeszcze jeden kurs: Łati+Czesiosławek :evil_lol:
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']słuchaj , ale mieszkając w lesie czy przy , to siekiera jest jak amen w pacierzu. Też mam siekierę :diabloti:[/QUOTE] Ja wiem, też mam :diabloti: Tylko w Krakowie jeszcze żadnej nie posiadłam, bo mi nie potrzebna, nie ma co rąbać :evil_lol: [quote name='jonQuilla']Jak byłam mała to w moim sąsiedztwie mieszkał psychicznie chory gościu, który nas (w sensie dzieci) też gonił po podwórku z siekierką.... a mieszkam w centrum największej dzielnicy Gdańska ;) świra można znaleźć wszędzie. Co do pobitych dzieci to ja nie lubię generalizowania, nie każda rodzina zahaczająca o margines tzw. lekka patologia bądź przekraczająca ten margines bije dzieci. Dzieci jak to dzieci, czasami 'lubią' sobie same krzywdę robić. Sama nie raz nie dziesięć wracałam z podwórka do domu ze śladami pobicia, czemu? Bo byłam jedyną dziewczynką w moim przedziale wiekowym na podwórku i za wszelką cenę próbowałam dorównać chłopakom...byłam niekiedy przez to jeszcze gorsza od nich. Któryś skoczył z drzewa to ja skakałam z wyższej gałęzi, któryś mnie szturchnął to ja oddałam rzucając kamieniem i zaczynała się bójka ... takie tam pogodne zabawy dzieciaków. Chude, zabiedzone dzieci? Dzieci często są zbyt chude bo są w fazie wzrostu...długie ręce, nogi a chude jak patyki (faza pająka)... z wiekiem to się wyrówna i niekoniecznie wynika to z zaniedbania, niedożywienia czy czegokolwiek. Cieszę się że choć w gruncie rzeczy moje dzieciństwo było nie tak znowu dawno ale jeszcze w tych czasach kiedy siniaki, zadrapania itd. nie kojarzyły się przechodniom tylko i wyłącznie z maltretowaniem w domu. Fajnie że ludzie teraz zwracają uwagę na takie rzeczy ale jednak mam wrażenie że niekiedy jest to ostro przesadzone.[/QUOTE] Otóż to! ;) Ja też z tych czasów jestem, co się z drzew spadało, z huśtawek skakało... czasem dziwię się, że niektórzy moi znajomi przeżyli swoje dzieciństwo :evil_lol: Teraz to strach do dziecka się zbliżyć, bo zaraz ktoś pomyśli: "Pedofil" :roll: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
Ah, a ja się wychowałam spokojnie pod lasem... :lol: Za to w bliskim sąsiedztwie tych z siekierami :diabloti: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Angi']w kazdym miescie jest dzielnica slynaca z pijaczkow :evil_lol:[/QUOTE] U mnie w mieście jest dzielnica słynąca z ludzi biegających z siekierami w biały dzień :diabloti: -
[quote name='Ty$ka']Wybaczcie, że nie odpiszę dziś na Wasze posty, ale nie mam do tego głowy... zrobię to następny razem, gdy emocje opadną... Dzisiaj mam pechowy dzień i jeszcze jestem w szoku - brałam już lek uspokajający, ale średnio na mnie działa [IMG]http://forum.alaskan.malamut.org/images/smiles/icon_rolleyes.gif[/IMG] . Z drugiej strony jednak dość szczęśliwy, bo pokazuje, że są dobrzy ludzie na tym świecie... Wszystko zaczęło się niewinnie. Poszłam z kundlem na spacer i zobaczyłam na ulicy białęgo haszczaka. Ja, jak to ja, chciałam ogarnąć co to za pies. Czworonogi przywitały się, nie miały złych intencji, no może północniak był zbyt upierdliwy, ale to akurat normalne jak z moich obserwowań wynika. Dopiero, gdy skręciliśmy na jedną z ulic skojarzyłam sobie, że skądś tego psa znam... i już wiedziałam skąd - to ten łańcuchowy. No nic, nie robił krzywdy Morusowi, więc uśpiło to moją czujność. Wtem z naprzeciwka nadjeżdżał sobie 11latek na rowerze i dawaj wołać na psa "Dingo". Rozpoczęła się rozmowa: - Hej! To Twój pies? - Tak, to mój... - odpowiedział trochę niepewnie, jednocześnie zjeżdżając na chodnik, by złapać psa - Do domu Dingo! Do domu! Niestety, było to zbyt ostre... ja poczułam się niepewnie, mój pies też się skulił w sobie, a owy Dingo dawaj rzucił się na mojego psa. Bez ostrzeżenia - po prostu szedł sobie łapa w łapę z Morusem i nagle trach! za szyję! Do gleby i za szyję! I dawaj potrząsać nim jak zdobyczą. Ja w szoku przypatruję się jak morduje mi psa, chłopaczek nie w mniejszym - oboje nas zamurowało w ziemię. Nagle się ocknęłam i zaczęłam wrzeszczeć: -ON morduje mi psa! Mordujeee! Przez ten swój własny krzyk (i pisk mojego mordowanego psa) w końcu się ocknęłam i wiele ryzykując (haszczak był w amoku) skoczyłam na białasa. Złapałam za szyję i bezskutecznie próbowałam odciągnąć napastnika. Rzuciłam więc wszystko w cholerę i widząc jak mój pies lada chwila będzie martwy (te potrząsanie i próby dostania się do tętnicy oraz pisk zabijającego psa był straszny) wpadłam w amok, skoczyłam na białasa (niewiele już mnie obchodziło, że mogę przepłacić to własnym życiem lub zdrowiem), za szyję i do gleby całym swym cielskiem. Jak dobrze, że do drobnych nie należę... po paru sekundach (dla mnie to była jak wieczność) prób ratowania własnego psa (który już był dwoma łapami po tamtej stronie... już nawet nie próbował się bronić) w końcu powaliłam haszczaka (a bardziej mixa akity i husky) na ziemię, jednocześnie wyjmując swojego psa z jego paszczy... Nie wiem jak to wszystko ogarnęłam, ale to była chwila. Wkurzona na północniaka dalej go przytrzymywałam do ziemi (by się uspokoił) i mocno trzymając go za fraki kiwnęłam na nastolatka, który był nie mniej przerażony niż ja zaistniałą sytuacją. Gdy był gotów wstałam z psa (non stop trzymając go za skórę i byłam gotowa na to, że zaraz znów na niego skoczę) i przekazałam chłopakowi, który idąc przykładem też złapał psa za skórę. Żal mi było chłopaka, był w szoku, jestem niemal pewna, że w tej chwili nienawidził swojego psa, bo przez zęby cedząc powiedział, że to głupi jest. Jednak zaraz, widząc że dopadłam swojego psa i sprawdzam czy nic się nie stało zapytał się czy wszystko OK. Powiedziałam, że tak i że nic się nie stało - że widocznie Dingo chciał bronić go przed moim psem. Bo co miałam powiedzieć jak widziałam, że chłopak omal nie zemdleje z wrażenia? Jednak był dość zły na psa, bo trzymał go mocno i porzucając rower, poszedł przykuć go do budy... A my? Ja najpierw sprawdziłam Morusa stan (dzięki Bogu, że ma grubą skórę i sporą warstwę futra - oprócz powyrywanego futra żdanych obrażeń nie widzę, ale jutro obejrzy go wetka) i w szoku poszłam z nim do lasu... Odreagować. On - bo pchał mi się ze strachu na ręce; ja - bo skapitulowałam i się rozryczałam z emocji po wszystkim. Po drodze głośno chwaliłam Siłę Najwyższą, że Morus żyje i poszliśmy do lasu... Dopiero tam się uspokoiłam i wyszłam z szoku, i dopiero wtedy zrozumiałam, że zgubiłam telefon... Niby to nic, ale tam mam wszystko - hasło do konta bankomatowego, hasła, kody, numery, zdjęcia... no wszystko... W złych rękach - brrr... nie kończyłam tej myśli. Niewiele myśląc poleciałam z psem (który już ochłonął) do miejsca tragedii. Po drodze spotkaliśmy Cheebowych (piękny jest! psa mam na myśli [IMG]http://forum.alaskan.malamut.org/images/smiles/icon_lol.gif[/IMG] ), ale nie wiem czy nas poznał czy nie... Nie miałam czasu się zatrzymywać, pomijając fakt, że wyglądałam jak 7 nieszczęść: przemoczona, zapłakana, blada, niekontaktująca ze światem i do tego rozmazana i rozczochrana... Poleciałam. Szukałam przez parę minut telefonu, ale go już nie było... Byłam w takim stanie, że dostałam drgawek. Telefon to pikuś, ale dane, które w nim są już nie! Znów ogarnęła mnie rozpacz i poszłam do domu jak zbity pies. I choć zaczęłam powątpiewać, w duchu prosiłam Boga, by jednak telefon znalazł ktoś uczciwy... Ledwie przyszłam do domu, siadłam i się rozryczałam - dopiero teraz dotarło do mnie to wszystko, co się działo na spacerze... to za dużo. Nawet dla takiej twardzielki jak ja... W skrócie opowiedziałam Mamie całe zajście, która skwitowała jednym: "O Chryste! Gdyby tobie się coś stało"... ale ja na to, że pies... że musiałam... że co tam ja... Mama zadzwoniła do Taty, by zablokować kartę sim. A tu - cud! Tato wie o wszystkim - telefon już jest. Dziewczyny jakieś znalazły i zadzwoniły do niego. Ulga. Aż sobie przysiadłam. Jak już telefon miałam w ręku to znów emocje wzięły. Nie wiem co mi się stało, może zbyt dużo jak na jeden raz, ale łzy szczęścia mieszały się ze złością i łzami bólu wspomnień. Byłam w takim stanie, że Mama musiała mi wpakować tabletki uspokajające, by dało się ze mną rozmawiać... Właśnie, czekała mnie jeszcze poważna rozmowa. Jednak już powoli wracał do mnie rozum i udało mi się przekonać Mamę, że spacery są mi potrzebne (choć w tamtej chwili nie było to przekonujące [IMG]http://forum.alaskan.malamut.org/images/smiles/003.gif[/IMG] ) i naprawdę będę uważać. Choć szczerze to nie dziwię się Jej i Tacie, że martwią się o mnie - bo wiedzą, że ja lubię pchać się w tarapaty, a za swoim psem pod tir skoczę jak będzie trzeba... Dlatego doskonale rozumiem Ich obawy. I strasznie żal jest mi patrzeć jak Mama to wszystko przeżywa... pewnie nie dowiedziałaby się o tej napaści na Morusa, gdyby nie ten nieszczęsny telefon... Ale nie wiecie jak jestem teraz szczęśliwa, że tak wszystko się skończyło. I nadal nie mogę uwierzyć, że wszystko działo się godz. temu; że to nie jest zły sen... Naprawdę nikomu nie życzę widoku jak zabijany jest Wasz własny pies. A pisku i tego widoku mordu Morusowego nigdy nie zapomnę... Jeszcze teraz dźwięczy mi w uszach i stoi przed oczami. Jak dobrze, że Ktoś nade mną czuwa.[/QUOTE] Rozumiem co czujesz, bo ja sama przechodziłam przez to... naprawdę wiele razy. I to od dziecka, bo już jako 10latka rozdzielałam gryzące się psy - np. mojego Fredka wielkości beagle i dobermana sąsiadów, który rzucał nim jak szmatką :lol: Potem... hmm... trochę przywykłam. Jeśli miałabym zliczyć takie sytuacje tylko z tego roku, to Nitka była gryziona na poważnie 4 razy (liczę te przypadki, kiedy pies rzucał nią jak szmacianą lalką, inne mało znaczące pojedynki pomijam), Łati raz dostał naprawdę konkretny łomot od dwóch sporo większych od siebie kastratów, których bezczelnie próbował zdominować + raz, kiedy co prawda psy się nie gryzły, tylko bawiły, ale Nitka skonczyła z przedziurawioną tętniczkę :evil_lol: Można się przyzwyczaić :diabloti: A tak serio - mam nadzieję, że już doszliście do siebie oboje z Morusem ;)
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='jonQuilla']wolę nie analizować co się dzieje z moim mózgiem po alko...grunt że szybko wraca do swojego stanu wyjściowego :evil_lol:[/QUOTE] No, albo nie tak szybko :evil_lol: [quote name='jonQuilla']dobrze kombinujesz! :D hahahaha[/QUOTE] No, słowiańska krew się tak nie zachowuje! :diabloti::eviltong: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
Amber, czy Ty nie masz przypadkiem niepolskich korzeni? :diabloti: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
Eeee, wódka nudna? Trzeba tylko pamiętać, żeby nie przepijać, bo to niepotrzebnie marnuje miejsce w żołądku (i w sakwach) :diabloti: To wtedy nie jest nudna :evil_lol: -
Khem... farbowaną głowę? :lol: Dobre... Tjaa... wystawy. Aż boję się myśleć o tym, jak my się zaczniemy wystawiać :shake: Szczęście, że bujnej kariery wystawowej nie mamy w planach... :lol:
- 21590 replies
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
Ohoho, zanim mi do matkowania przyjdzie, to zdążę się wyleczyć :diabloti: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='jonQuilla']kupujesz za mało w takim razie xD[/QUOTE] Lubię to :loveu: -
http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0232.jpg?t=1351101387 Piękne to zdjęcie :loveu:
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='dOgLoV']A ja bóle straszne mam co dwa miesiace , jeden miesiac pierwsze dwa dni okresu zdycham z bólu ale metafen pomaga a na drugi miesiąc nawet nie wiem ze mam okres :lol:[/QUOTE] Oo, mam to samo - myślałam, żem dziwna :diabloti: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
My z podbiegaczami raczej problemu nie miewamy... jak jestem w domu to mało kto z psem na spacer wychodzi, a w krk jak coś do Nitki wystartuje to nie ma w sumie problemu. Jak spacerowałam po Krakowie z Bastą, która jak wiecie - niezbyt lubi nachalne, obce pieseczki, to problem rozwiązywał się sam, kiedy Basta ostrzegawczo kłapnęła paszczą :diabloti: Bardziej na obecną chwilę drażnią mnie właściciele z pieseczkami na smyczy, którzy KONIECZNIE chcą, żeby się pieski na środku chodnika witały i skutecznie uczą mi młodego, że do każdego psa mijanego na ulicy trzeba podejść :angryy: A za kilka miesięcy będzie problem :roll: