Jump to content
Dogomania

makot'a

Members
  • Posts

    1897
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by makot'a

  1. [quote name='Szura']Beriet Baaj Galicyjski Wilk też miał ostatnio wycieczkę na plan filmowy, z tego co pamiętam miał za wilka robić ;)[/QUOTE] Tak, był :) Widziałam zdjęcia :loveu:
  2. A ja się zaopatruję w Tanich Książkach - coś wspaniałego :loveu: Kiedyś na tym zbankrutuję... książki tam da się kupić średnio za 4-15zł, czasem troszkę więcej... ale przez to człowiek chce mieć je wszystkieeeee... i serio można zbankrutować :diabloti:
  3. [quote name='kalyna'] A Ty masz czas na inne fora jeszcze :evil_lol:[/QUOTE] Haha, właśnie w tym problem, że NIE MAM :diabloti:
  4. [quote name='omry']Zawsze mnie właśnie zastanawiało, czy te psy z klipów są od jakichś znajomych, czy ekipa po prostu zgłasza się do hodowli :lol:[/QUOTE] To chyba zależy od sytuacji... ;) Na pewno są filmy, do których zaprasza się do współpracy hodowców, bo zapewne ktoś w ekipie filmowej słyszał o istnieniu czegoś takiego jak wilczak, więc jedyną opcją dla nich jest zgłoszenie się do jakiejś znanej hodowli :D Tak mi sie przynajmniej wydaje :) W serialu "Wataha" w czołówce gra np. rodzina Cresilka :) (chyba tego jeszcze nie puszczają w tv)
  5. [quote name='omry']Zawsze mnie to ciekawi: dlaczego akurat on? :razz:[/QUOTE] Z tego co wiem to właściciele tej suni mają "bliskie kontakty" z rekonstrukcjami historycznymi, więc prawdopodobnie Aroon (imię domowe) była po prostu znana w tym środowisku i dlatego to ją wybrali ;)
  6. [quote name='omry']Evel, nie wiem, czy widziałaś, zobacz tego wilczaka tu: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=irkLhvHCrc8[/URL] :razz:[/QUOTE] To Barbelo Wilczy Duch :)
  7. Ja mam obronę na Kanoniczej, bo robię dyplom w Katedrze Konserwacji Zabytków :) Ale część naszego roku broni się na Warszawskiej, a część na Podchorążych :D Hehe, Ty kończysz plansze... :diabloti: A ja.... cóż... ja nie mam jeszcze analizy urbanistycznej, schematu funkcjonalnego, komunikacyjnego i całej reszty tych pierdół, nie mam również sytuacji, ani elewacji (tzn. mam jedną zatwierdzoną :P ), ani przekrojów (właśnie nad nimi pracuję), ani 3 rzutów (razem z przekrojami idą jutro na ostatnią korektę do konstruktora), nie mam również detalu... :diabloti: No, a w weekend czeka mnie robienie renderów, perspektywy i układanie plansz... ale znając życie to będę to kończyć aż do czwartku rano :roll: Tyle dobrego, że my nie mamy żadnych pytań do nauki... my będziemy po prostu przemaglowani z własnego projektu - tj. przepisy, normy, konstrukcja i inne ciekawe rzeczy z tym związane (np. opisanie odwodnienia, jakie zastosowaliśmy). No i musimy dobrze znać historię miejsca, jako, że to konserwacja ZABYTKÓW, więc czeka mnie jeszcze nauka historii i dat :evil_lol: Edit: Ach no i przypomniało mi się, że nie mam również opisu jeszcze :loveu: Pewnie będę te 20 stron pisać w środę w nocy :lol: O matko, ja serio jestem nieogarem... muszę sobie jakiego szczylka ogara nabyć, to może mi się życie ułoży xD Edit II: No ale muszę się jeszcze pochwalić dzisiejszym sukcesem - dziś na korekcie nie dostałam opier*olu ^^
  8. A ja po odejściu mojego Fredka ( [url]https://picasaweb.google.com/115344560622134527574/Fredek19962007#5724946532597966082[/url] ) nie potrafiłam myśleć o innym psie... myślę, że mając zarezerwowanego szczeniaka pewnie odwołałabym rezerwację. Pamietam, że jak on odszedł (to był właśnie taki "kundel bury", z którym się wychowałam [url]https://picasaweb.google.com/115344560622134527574/Fredek19962007#5665277983887941474[/url] ), to ŻADEN inny pies na świecie nie wydawał mi się "godzien". Zaden nie był Fredkiem. Moim jedynym marzeniem wtedy było odzyskanie Fredka. I nic to, że już na kilka lat wstecz marzyłam o wilczaku... odrzucało mnie wtedy na myśl o posiadaniu takowego, bo przecież "żaden, nawet najbardziej wymarzony pies nie będzie tak wspaniały jak Fredek"! Ba... rodzice proponowali mi szczeniaka (co prawda labka, ale labek też pies :P ). Ich mina po mojej odmowie - bezcenna. No bo jak to? Ich córka, która najchętniej wyprowadziłaby się do psiej budy nie chce SZCZENIACZKA?! ;) Na szczęście wciąż był ze mną Łati... nie wiem, co bym zrobiła, gdybym została zupełnie bez psa :( Fredek zginął w grudniu '07... w lipcu '08 znalazłam Bastę. I nawet wtedy, po tych 8 miesiącach od śmierci Fredka, miałam wyrzuty sumienia i opory przed wzięciem Basty. Bałam się okropnie, bo nie chciałam go zastąpić żadnym innym psem. Ale sytuacja była taka, że decyzję trzeba było podjąć szybko... i chyba tylko dlatego zdecydowałam się wtedy na psa. Gdyby to w 100% ode mnie miała zależeć decyzja o wzięciu kolejnego psa (np. zarezerwowanie szczyla), to zapewne byłabym na to gotowa nie wcześniej niż po 1,5 roku żałoby... Jedno wiem na pewno - NIGDY nie będę mieć tylko jednego psa. Za bardzo bym się takiej sytuacji bała.
  9. No nie... wchodzę sobie o 6 rano do galerii rozpusty, odpocząć co nieco, spodziewając się pustki totalnej, a tu żywe dusze są! :-o
  10. [quote name='Doginka']Wszystkich stron mam 819:lol: Skąd u Ciebie takie numery:crazyeye::hmmmm:[/QUOTE] Właśnie z 10 postów na stronę ;)
  11. My też mieliśmy się w Rzeszowie pokazywać, ale niestety ja mam w przyszłym tygodniu inżynierkę, więc termin wystawy dosyć niewygodny, bo od dziś, aż do obrony chyba nie będę spać, tylko dziergać projekt nocami -.- Na wystawę nie ma czasu :(
  12. Ale były :D
  13. Blaszak jest sporo tańszy w użytkowaniu :diabloti: No, zgadnijcie jakiego uzywam... :lol:
  14. Ale ta galeria jest demotywująca :diabloti: Sama nie mam teraz czasu nawet wyjść z psami na dłuższy spacer, a za kazdym razem jak tu wejdę to tylko jakieś wyjazdy, morze, góry, albo zagraniczne podboje :D Proszę przestać demotywować ludzi :diabloti:
  15. HH, to tak jak ja... ja mam teraz strasznie głupi okres... jestem już po sesji, ale za tydzień mam obronę proj. inżynierskiego, który jeszcze praktycznie nie istnieje... i to jest taki czas, że jeszcze nie wpadłam w panikę, więc nie robię go tak serio, a już jest na tyle późno, że dla własnego spokojnego sumienia nie pozwalam sobie odejść od kompa = śledzę fb, dogo, wd, wróciłam nawet na owczarkopedię... wszystko, byle nie robić projektu :/ Niespania nie zazdraszczam... ja od tygodnia sypiam (co się niedługo skończy), ale "przed chwilą" miałam taki zapieprz, że serio nie spałam więcej niż 3h na dobę przez ponad dwa tygodnie i w dodatku przez cały dzień biegałam z miejsca na miejsce z komputerem na ramieniu, żeby było przyjemniej... :/
  16. Hehe, widzę, że śledzisz facebooka bardzo uważnie :D Też treochę nie mogę tego ogarnąć... bo 5kg więcej to na budowę dałoby się spokojnie zrzucić (Cresil faktycznie jest sporo "lżejszy" anatomicznie), ale 10kg różnicy? :lol: Ja tam nie chciałabym, zeby mój szczeniak już w tak młodym wieku miał nadwagę :lol: (tak w ogóle, to Kreska musimy trochę odchudzić, bo ciągle jest na porcji jak dla 4 miesięcznego psa, a tymczasem weszliśmy już w wiek, gdzie porcje powoli zaczynają się zmniejszać... i jak dla mnie to on jest teraz trochę GRUBY :diabloti: )
  17. Tak dla przypomnienia, że żyjemy :) [IMG]http://dl.wolfdog.org/g/18/188854.jpg[/IMG] [IMG]http://dl.wolfdog.org/g/18/188853.jpg[/IMG] Nitki na zdjęciach nie ma, ponieważ ona jest na spacerach psem niewspółpracującym i alienującym się :P czyt. chodzi własnymi ścieżkami i nigdy nie ma jej tam, gdzie cała reszta psów ;) No a Basta i Łati siedzą z rodzicami ;) Mam wieści, że Baście ostatnio odbija i w ciągu ostatniego tygodnia zjadła: smycz, scierki, swój dywanik, poduszkę Latiego i obgryzła wszystkie sznurówki w butach :D Druga młodość? :D
  18. Hehe, 2h to jeszcze nie tak źle :D To zaczyna być mało kiedy śpi się po 2h przez tydzień+ pod rząd :D Ja w tamtym tygodniu się nabiegałam tak, że głowa mała... i praktycznie w ogóle nie sypiałam - no i się doigrałam. Jak tylko dopełniłam formalności, pozaliczałam wszystko, co trzeba było zaliczyć i jakimś niewyobrażalnym cudem zdobyłam podpisy promotora i recenzenta (czyli zostało mi już "tylko" robić projekt), to PADŁAM. Jestem straaaasznie chora :( Mój organizm czekał już od dawna, kiedy wreszcie będzie miał czas zachorować... :/ Obronę mam prawdopodobnie 7 lutego... Edit: A Ty, a Ty? :diabloti:
  19. [quote name='betty_labrador']Moim zdaniem każdy kto potrafi coś stworzyć co wzbudza podziw, zachwyt zawsze znajdzie swojego fana-jedni lubia to, inni tamto.. Niektorym podoba sie Monet innym Salvador Dali.. Ja np rysując dążę do uzyskania realizmu ale nigdy nie jest to prawie jak zdjecie- zawsze jest w tym jakas część rysunku ode mnie . I słysze tyle opinii ludzi.. Jedni sie zachwycają, dopytuja co i jak, czy duzo mam zamówien... od innych słyszę że to takie dziecinne rysunki, ze ładnie wykonane ale kto by to powiesił na ścianie-do niczego nie pasuje. A jeszcze inni spojrzą i tylko uslysze Ehe- lub nie uslysze nic :P Przecież płakać nie będę.. a robić co kocham i umiem (zreszta robie to do czego dążyłam od zawsze) będę ;) Mi sie wiele odmian artyzmu podoba akurat- podziwiam zarówno te bardzo realistyczne, jak i dzieła z wytworu wyobraźni. Każdy ma swój styl :)[/QUOTE] Monet i Salvador Dali to dwie różne bajki, owszem - ale obie zaliczają się do kategorii sztuki TWÓRCZEJ. Bycie drukarką nie jest twórcze w żaden sposób. Można sobie takie rysuneczki popełniać, owszem - dla rozgrzania ręki, przyjemności, albo na zamówienie, jeśli ktoś bardzo chce mieć ołówkowe zdjęcie... ale śmieszą mnie trochę te pochwalne peany, które zawsze zbierają takie rysunki, a tymczasem naprawdę DOBRA SZTUKA przechodzi ludziom koło nosa zupełnie niezauważona... [URL]http://fc07.deviantart.net/fs71/i/2012/159/f/f/japanese_temple___sketch_by_syntetyc-d52rmmz.jpg[/URL] [URL]http://fc01.deviantart.net/fs30/i/2008/098/9/7/sketch_for_painting_by_passinglife.jpg[/URL] [URL]http://fc09.deviantart.net/fs71/i/2012/293/d/8/hot_rod_tank_sketch_by_futureelements-d5iey3f.jpg[/URL] [URL]http://fc02.deviantart.net/fs48/i/2009/229/b/8/White_Queen_paint_sketch_by_mbreitweiser.jpg[/URL] [URL]http://fc08.deviantart.net/fs71/i/2013/010/9/a/sketch_dump_poses_by_kittylolite-d5pzz76.jpg[/URL] [URL]http://th03.deviantart.net/fs18/PRE/f/2007/121/f/6/ArtRage_sketch_by_zhuzhu.jpg[/URL] [URL]http://th09.deviantart.net/fs70/PRE/i/2011/083/c/1/portrait_sketch_by_carnegriff-d3cdvao.jpg[/URL] [URL]http://fc02.deviantart.net/fs70/f/2011/186/e/3/cold_night_by_akreon-d3l262s.jpg[/URL] [URL]http://th01.deviantart.net/fs71/PRE/i/2011/003/2/5/charcoal_sketch_by_alifann-d36cfbe.jpg[/URL] Czasem trzy kreski są tysiąckroć bardziej wartościowe, niż najbardziej wygłaskany i dopracowany aż do porzygu rysunek fotorealistyczny. Ludzi, którzy takie rysunki tworzą, owszem - należy podziwiać. Za CZAS i CIERPLIWOŚĆ... bo na pewno nie za talent - nawet, jeśli go mają, to akurat w tych pracach tego nie pokazują. Do zrobienia takiego rysunku nie potrzeba talentu. Potrzeba cierpliwości i zaparcia. Oczywiście utalentowana osoba zrobi taki rysunek szybciej i przyjdzie jej to z większą łatwością... ale nawet kompletne beztalencie jest w stanie coś takiego zrobić... wystarczy przekalkować zdjęcie (niestety większość z takich rysunków to kalki zdjęć...) , a potem z uporem maniaka zapełniać "piksel po pikselu". Czego nie cierpię w takich rysunkach najbardziej - właśnie tego, że [U]zazwyczaj[/U] osoby, które je rysują robią to "po kawałku", co świadczy o KOMPLETNYM braku wyobraźni. Dobry rysownik nie pracuje z rysunkiem centymetr po centymetrze... nie robi tego tak, że najpierw w portrecie narysuje oczy, potem zacznie babrać sie z włosami i nie weźmie się za twarz dopóki włosy nie będą fotorealistyczne... dobry rysownik pracuje z CAŁYM rysunkiem jednocześnie. A powód jest prosty - dobry rysownik ma WYOBRAŹNIĘ i jej używa. Rzadko kiedy podpiera się w swoich pracach zdjęciami, częściej rysuje z natury lub z wyobraźni - dlatego tworząc szkic umie go objąć umysłem "od ogółu do szczegółu". Za to zwykle ci, którzy biorą się za coś takiego, to ludzie którzy nic poza przerysowywaniem zdjęć nie potrafią - nie mają wyobraźni i nie potrafią podzielić rzeczywistości na "warstwy" (od ogółu do szczegółu). Oni pojmują świat kawałkami, takimi jakie są widoczne na zdjęciach... potrafią doskonale przerysować zdjęcie, ale jak przyjdzie co do czego i naprawdę muszą coś NARYSOWAĆ (a nie przekopiować) to to patrzenie na świat kawałkami ich gubi - nagle okazuje się, że taka osoba nie potrafi widzieć i przelewać na papier proporcji/kątów itp. Oczywiście to, że ktoś rysuje takie "zdjęcia" nie oznacza, że przy okazji nie jest dobrym, naprawdę utalentowanym rysownikiem - może być i tak, że fotorealizm praktykuje "obok" zwykłego rysunku. Nie mówię, że robienie czegoś takiego jest złe ;) Ale kiedy po raz kolejny widzę, jak wielki zachwyt wzbudza w ludziach bycie drukarką, to aż mi się żal robi, że prawdziwa sztuka nigdy w ludziach takich emocji nie wzbudzała... (pomijając innych "z branży")
  20. [quote name='sucha']Widziałyście / widzieliście ? [URL]http://reniferu.pl/62076/niezwykle-realistyczne-rysunki-olowkiem/[/URL][/QUOTE] Widzę, że przy fotorealizmie jak zwykle wszyscy pieją z zachwytu... pytanie tylko PO CO takie coś rysować? Te rysunki to nic nadzwyczajnego -czas i cierpliwość, nic poza tym. Nie ma w tym nawet krztyny wkładu autora. Jaki jest sens w robienie z siebie drukarki? :diabloti: Dobry rysunek, to taki rysunek który ma w sobie ŻYCIE.... taki w którym rysownik ujął jakąś część siebie - pokazał swoją kreskę, swój styl... swoją interpretację rzeczywistości... lub choćby sam wybrał kompozycję (rysunek z natury). Dobry rysunek, to rysunek, który jest RYSUNKIEM. Owszem, może być realistyczny.. a nawet fotorealistyczny momentami, ale w momencie kiedy wygląda dokładnie tak samo jak zdjęcie, to gdzie tu artyzm? Gdyby odpuścił te rysunki kilka godzin wcześniej, to efekt byłby o niebo lepszy ;)
  21. [quote name='yoshiyuki']ach te obrony! Ja też szykuje się do swojej ;) Jak widać - robię po nocach ;) Dwie najgorsze rzeczy zostawiłam na koniec (opis i aksonometrie) i teraz cierpię ;) A jak to zwykle bywa... każdy wie ;) Dzisiaj cały dzień wyszukiwałam szelek dla Toudiego i Zorki zamiast robić projket, a teraz jest tego tyle że aż w głowie się kręci ;) Wybrać kolor tasiemki, podszycia ;)[/QUOTE] Hehe, ja jestem dopiero na początku tej drogi... mój projekt jeszcze nie istnieje. Przez ostatnie dwa tygodnie spałam nie więcej niż 4h dziennie, czasem w ogóle... robię dyplom w katedrze konserwacji zabytków, więc od zera, nie jest to kontynuacja jakiegoś starego projektu... w tym tygodnu czasem wychodziłam z uczelni ok. 22.30, na drugi dzień wychodziłam o 9.00 rano i znów do nocy na uczelni. W międzyczasie nocka. A najgorsze w tym wszystkim jest bieganie... z warszawskiej na kanoniczą, z kanoniczej na warszawską, stamtąd na podchorązych, potem znów na kanoniczą i na koniec znów na warszawską... i to wszystko w ciągu kilku godzin. Jestem pewna, że przez ostatnie dni zrobiłam piechotą grubo ponad 10km dziennie... Mam dość, dlatego dziś zarządziłam sobie odpoczywanie bez wyrzutów sumienia i zaraz idę SPAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAĆ ^^ Joann dzięki :)
  22. [quote name='aganela']Będziecie może wystawiać Cresila na wystawie w Rzeszowie?;)[/QUOTE] Planowaliśmy, ale teraz nie wiem, czy coś z tych planów wyjdzie, bo wystawa jest 2-3 lutego, a możliwe, że ja będę mieć obronę 4 :( Jeszcze nie wiem, jak to wyjdzie i na jakim etapie z projektem będzie - a nuż mimo wszystko uda nam się tam pojechać... jak nie wystawiać się, to może towarzysko chocby. Trudno mi teraz powiedzieć szczerze mówiąc (a musze się pospieszyć, bo wciąż nie wybrałam się do związku, a zgłoszenia jeszcze tylko tydzień...)
  23. [quote name='zmierzchnica']Na wypad pojechał Frotek i Hera, choć Frotek za bardzo nie lubi jazdy autem... Suki by zeszły na zawał, a po pół godzinie marudziłyby, że w sumie to one już by wracały :lol: A dziś psy mnie dobiły :( Byliśmy na takim dużym terenie - z jednej strony tory, z drugiej domy, z trzeciej basen kryty. A między nimi wielka polanka, trochę drzewek na boku, trochę chaszczy. Generalnie, teren świetny do biegania. Fro i Hera polatały, potem przeszliśmy się koło krzaków, wlazłam w krzaki i nagle słyszę tylko szeleszczenie w krzakach i psów... nie ma! :shake: Szukałam ich długo, po śladach zorientowałam się, że jakimś cudem tam była sarna :wallbash: Prędzej spodziewałabym się mamuta albo dodo w tym miejscu. Wróciły same, od strony drogi, więc mało na zawał nie zeszłam. Ok, całe i zdrowe, ale mogło tak nie być... Ręce mi już opadają. Czytam na dogo, że to się da, że posłuszny pies nie ucieka i takie tam. Ale co więcej mogę zrobić niż ćwiczyć codziennie, szkolić psy, uczyć, wybiegiwać? Ok, są nieposłuszne jak diabli, bo jak im sarna wyskoczy to nie ma na nich mocnych. Ale co spieprzyłam, że tak jest? I czy da się w ogóle to naprawić? Nie stać mnie na OE, od razu mówię :shake: A warowanie przy śladzie aż do uspokojenia to nie to samo, bo od tropu je odwołam, ale jak sarna już wyleci to mogę sobie gardło zdzierać i nie ma mocnych. Na razie psy będą miały bana na bieganie luzem, tyle co za piłką albo zabawką, a potem ciągle na smyczy. Nie za karę, ale żeby znowu się nie zdarzyło coś takiego i nie wbiły sobie mocniej do łba uciekania - ale chyba mają to już i tak za najlepszą rzecz w życiu... No, to pomarudziłam. Czasem żałuję, że nie mam jakiegoś ozdobniaka bez instynktów pogoni, mniej bym miała problemów :roll:[/QUOTE] Oj, czasem tak bywa... i ja mam takie momenty, że "zwątpiam" (wiem, że takie słowo nie istnieje :diabloti: ) w świat... z psamis ię pracuje na okrągło, człowiek sobie żyły wypruwa, a i tak raz na jakiś czas trafi się taki "kwiatek" i wtedy nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać (albo nie wiadomo, czy lepiej psa przerobić na czapkę, czy na smalec :diabloti: ) Łączę się w bólu i rozumiem Twoją bezsilność... a na tych wszystkich co tak pieją na dogo wszem i wobec, że się wszystko da wypracować u każdego psa - przestałam zwracać uwagę. Prawda jest niestety taka, że zwykle ci, którzy najgłośniej to krzyczą, mają jednego, góra dwa psy. Zwykle od szczeniaka, czasem ze schroniska. Wtedy schroniskowa przeszłość psa urasta do niewyobrażalnie wysokiej rangi, a z właściciela czyni mistrza wychowywania psów wszelakich... i mimo ich rzekomej świadomości, że psy są różne - chyba nie dociera do nich, że skoro z ich jednym psem im wyszło, to nie znaczy, że tak będzie z każdym...
  24. U mnie młody też miał takie napady szału... skończyły się około 5 miesiąca. Jak nie mógł dostać czegoś, czego chciał (czasem również bez powodu), to zaczynał ze wściekłością warczeć, gryźć, rzucać się na nas. Nigdy w życiu czegoś takiego u szczeniaka nie widziałam - irytację i złość owszem, to czeste u szczeniaków... ale u Creska to nie była taka "zwykła" irytacja... to była czysta WŚCIEKŁOŚĆ. Śmialiśmy się, że chyba jest opętany przez demona (swoją drogą rodowodowo ma imię demona :diabloti: ), bo zwykle przy tych "atakach" miał wręcz przekrwione, czerwone oczy. Za pierwszym razem, kiedy młody to zrobił - przeraziło nas to nieco. Ledwo skończyl dwa miesiące, a my czuliśmy się, jakbyśmy mieli do okiełznania wściekłe, dzikie zwierzę. Kompletnie nie potrafiliśmy wybić go z tego stanu - o odwracaniu uwagi zabawkami mozna było zapomnieć. Nie zwracanie na niego uwagi nie wchodziło w grę, bo potrafił pokąsać ręce do krwi (Bartek do dziś ma niezłą bliznę na palcu). Karcenie słowne można bylo sobie w d.... wsadzić. Karcenie mocniejsze, np. złapanie za pysk, tylko bardziej go rozwścieczało. Po kilku tygodniach nauczyliśmy się po prostu, jak go z tego stanu wyprowadzic - konkretniej to Bartek go uspokajał, bo mnie za bardzo bolało, kiedy młody gryzł :P Trzeba było "po prostu" sprytnie bestyjkę złapać, tak, żeby nie mógł gryźć człowieka po głowie i twarzy i zwyczajnie w świecie przetrzymac złość. Czasem trwało to kilkanaście minut, ale z czasem młody nauczył się komendy "koniec" i teraz w większości przypadków wystarczy "Warknąć" do niego KONIEC, żeby powstrzymał swoje hucie i krwiożercze zapędy. Czemu tak długo zajęło nam dojście do tak prostego rozwiązania? W sumie sama nie wiem - może młody po prostu za mocno gryzł... ale po kilku tygodniach Bartek zacisnął zęby i ze łzami w oczach przetrzymał kąsanie po rękach.
  25. No, fajnie byłoby znów pooglądać zdjęcia naszej sobowtórki :)
×
×
  • Create New...