-
Posts
1897 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by makot'a
-
Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie
makot'a replied to zmierzchnica's topic in Galeria
Ale macie pustynne tereny :D Ucieczek Frotka bardzo nie zazdroszczę - ja przez 11 lat znosiłam ucieczki Fredka i za każdym razem miałam taki sam zawał, mimo, że uciekał bardzo regularnie i często... jak nie jakąś nową dziurą w płocie, to przez furtkę. Wystarczyło, że ktoś obcy wchodził do nas na podwórko i nie umiał "zachować się" przy Fredku - ten wywijał się między nogami niczym ryba i ZAWSZE uciekał. Pamiętam do dziś... ile to razy mówiłam komuś, żeby chwilkę zaczekał i nie otwierał furtki, to ja złapię psa BO UCIEKNIE. Odpowiedź zawsze była taka sama: "Nie, nie ucieknie, przypilnuję go!". Nikt mi nigdy nie wierzył, że nie da rady i nikt nigdy jednak rady nie dawał - Fredek ZAWSZE nawiewał... jedynymi osobami, które mogły wejść przez furtkę tak, żeby go nie wypuścic byłam ja i mój tata... reszta ludzi nie była w stanie ogarnąć szybkości, z jaką Fredek wyślizgiwał im się między nogami za ogrodzenie :diabloti: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
Jak nam Nitka przytyje to też zauważam duuuuuuży spadek energii i chęci robienia czegokolwiek - na spacerach zachowuje się wtedy jak wielka, ołowiana beczka. Chodzi i niucha, ani myśli o zabawie. A wystarczy, że schudnie i od razu się w psie "spręzynka" odzywa - chęci do zabaw wracają i poza wąchaniem znajduje również czas na harce z innymi psami :D -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']W myśl ..... swojego nie znacie , a cudze chwalicie :cool3: my serio nie mamy tak źle ...... bo nikt od nas prawa nie egzekwuje ... i nikt na roboty do kamieniołomów nie odsyła. tak sobie lawirujemy między państwem prawa i bezprawia .... tak między cudowną ameryką i ruskimi :diabloti: ciekawe ile by było skomlenia , jak by faktycznie tak zaczęto nas po amerykańsku traktować .... szczególnie że jesteśmy narodem niesfornym i spuszczonym niedawno z łańcucha. I wcale nam to dziurawe prawo nie przeszkadza , przeciwnie - kochamy to , że mamy prawo z którego nie trzeba korzystać lub skutecznie unikać. Bo zakładając - prawnie po amerykańsku , przypuśćmy że można mieć dwa psy - nie przestrzeganie tego , nadmiar zwierząt dostaje witaminę M , właściciel mega karę i żadnej taryfy ulgowej nie będzie. U ruskich nadmiar psów , kula w łeb .... właściciel do roboty przy śniegu na Antarktydzie i też bez obchodzenia prawa. a w naszym raju ? żaden urzędnik nie wiedział by co zrobić i przepis umrze szybciej niż się narodził :evil_lol: ooo taka rzeczywistość ... kochamy te ameryke , póki ona za oceanem jest ...[/QUOTE] Gwoli ścisłości - ja Ameryki NIE kocham. Bywałam tam kilka razy i moim zdaniem to kraj debili. Ale... SZCZĘŚLIWYCH debili. I nie mówię tego z perspektywy turysty, tylko osoby, która była tam dłużej, wie jak się tam pracuje, jak się tam uczy... mam tam od 25 lat rodzinę, bardzo bliską. Wiem, jak się tam żyje i zaręczam Wam, że O WIELE łatwiej niż u nas ;) Choć żeby nie było - w Polsce jest jak jest, ale ja lubię Polskę i mam zamiar układać sobie życie właśnie tutaj, a nie emigrować za wielką wodę. -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']ale nie porównujmy ziemi demokratycznej od zawsze , do ziemi komunistycznej do dziś :diabloti:[/QUOTE] Hahaha, w sumie to racja :diabloti: -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='Okamia']Raczej chodzi o to, że uważają, że im wszystko wolno ;) I to niekoniecznie kiedy są na służbie...[/QUOTE] Nie zauważyłam czegoś takiego... za to zauważyłam, że są MILI dla obywateli i POMOCNI, jeśli ich się o coś poprosi. A jak przyjdzie co do czego, to NIE BOJĄ się interweniować, jak nasz polska policja, która mając do wyboru łysoli spuszczającej komuś łomot po jednej stronie ulicy i bogu ducha winnego rowerzystę po drugiej, zawsze wolą przyczepić się do rowerzysty, bo "a nuż jest po alkoholu?". Mój chłopak ma cały pliczek mandatów, właśnie ze względu na to, że jeździ po mieście rowerem*... a że jest zarośnięty (ma długie dosyć włosy) i nie wygląda na takiego, co by się chciał kłócić z władzą, to jest bardzo dobrą ofiarą. Niejeden raz miała miejsce sytuacja DOKŁADNIE taka sama, jak opisałam powyżej... policja zawsze wybierała jego, zamiast zająć się agresywnymi łysolami robiącymi burdy kilkaset metrów dalej. No... jeszcze by ich te łysole pobiły, i co by było? ___________ Edit: *Gwoli ścisłości - przepisy zna doskonale. -
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='asiak_kasia']gdzies tam chcieli wprowadzic zakaz, posiadania wiecej niz 2 psów i 2 kotów na raz w mieszkaniu. Jaka wojna była, ze to zamach na wolność człowieka. :diabloti: Ja tam uważam, że słusznie. Mało kto powinie mieć 1 a co dopiero 2 psy. No ale nie przejdzie pewnie, bo to zamach! I trotyl był na pewno :evil_lol: I fakt, oni się tam nie certolą. A policjanci-w większości- mają niestety w stanach syndrom boga :roll:[/QUOTE] Syndrom Boga? Ale w jakim sensie? Że się wywyższają, czy co? Jak dla mnie to policja w stanach pracuje ŚWIETNIE, czego nie można powiedzieć o tej naszej polskiej... -
No, a tak w ogóle to zapomniałam się pochwalić, że mój mały mięcizna od wczoraj nieśmiało podnosi nogę do sikania :p W dodatku uznał, że od teraz, każdy przydrożny słup musi być obwąchany (i ewentualnie obsikany, choć niezdarnie mu to jeszcze wychodzi). Co więcej, na dzisiejszym spacerze Cresek postanowił pochwalić się swoją m(i)ęskością przed pewnym Shar-peiem - zjeżył się tak, że był z jakieś 8cm wyższy, poza tym napiął się cały i burczał coś w stylu "chcesz się zmierzyć?", shar-peiowi tuż przed pyskiem. Na szczęście odwołał się bez zmrużenia okiem (to jeszcze! ten etap), ale co się podroczył, to się podroczył... ...przedwczesne dojrzewanie? :diabloti: EDIT: Nasza siostrzyczka! :loveu: Crocell II z Peronówki vel Era prosto z Italii :) [IMG]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/549230_471706062884566_1176121752_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/535654_471700286218477_1766387412_n.jpg[/IMG] Fotki pochodzą ze strony: [url]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=471706062884566&set=a.285335244854983.74358.100001355298333&type=1&relevant_count=1&ref=nf[/url] [url]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=471700286218477&set=a.285335244854983.74358.100001355298333&type=1&ref=nf[/url] A Cresek powoli staje się "młodym gniewnym", coś czuję, że nam się radosne najbliższe miesiące szykują :diabloti:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
Bo to piekne wilczątka, żałuję, że nie mam okazji poznać ich na żywo :) (na razie :diabloti: ) Szczeniaki w tym wieku są rozbrajające :loveu: Też miałam raz okazję byc na odbiorze miotu csv i bardzo miło wspominam... jak się tego nie ma na głowie 24h na dobę to to takie słodkie jest, ach! :loveu: -
[quote name='zmierzchnica']A jak podajecie Cresilowi jedzenie? Trzymając je w dwóch palcach, między wskazującym a kciukiem? Mnie Fro nieraz w palca uwalił biorąc tak podane jedzenie, do dziś mu się zdarza zapomnieć... Dlatego żarełko podaję tak, że trzymam otwartą dłoń wnętrzem do góry i smakołyk przytrzymuję kciukiem. Jedzenie podsuwam od dołu pod pysk. Pies siłą rzeczy nie może kłapnąć takiego smakołyka, bo żarcie jest całe jakby schowane w dłoni, musi je wyciągnąć językiem. Nie wiem czy dobrze to opisałam i czy nie stracicie ręki :diabloti: Ale u mnie to działało lepiej niż wielokrotne uczenie, że trzeba wooolno, kiedy napalony pies i tak za chwilę zapominał co to "wolno" znaczy :roll:[/QUOTE] Podajemy właśnie tak jak piszesz... wpadliśmy na to już przy Baście, która nas nie jeden raz w palca użarła ;) - przy czym na jej kłapanie to zadziałało, tzn. dając jej smaczka w ten sposób nie traciło się ręki. A przy okazji równolegle ćwiczyliśmy komendę "delikatnie". Nadal są chwile, że się zapomni, ale na ogół jest w porządku. [quote name='kalyna']Albo jedzenie włożyć między palce wskazujący i środkowy. Jak najbliżej ręki... Żeby kawałek mięsa wystawał.. Wtedy pies nie idzie całą paszczą, tylko musi wystawić swoje przednie zęby i delikatnie to bierze.... u nas działało... mam nadzieję, że dobrze wytłumaczyłam.. i u Was to podziała...[/QUOTE] U Cresila oznacza to niestety kłapnięcie całej ręki... tylko gwoli ścisłości - smaczki już go nauczylismy brać W MIARĘ delikatnie. Duże kawałki mięsa też już całkiem nieźle ogarnął (o ile danego dnia nie ma "pier*olca" to umie wziąć je delikatnie z ręki/poczekać przed mięskiem aż do zwolnienia komendy) ... problem pojawił się właśnie przy tych ścinkach, bo to jednak sporo większe niż smaczek, a dużo mniejsze niż np. cały korpus, więc po prostu trudniej ćwiczyć... bo jak przy korpusie "coś pójdzie nie tak" to nie ma ryzyka apmutacji palca, a przypadku takich kawałków mięsa - jak najbardziej :diabloti: [quote name='evel']Makota, pisz więcej o interakcjach stadnych <3 Co do łapczywości - hehe, Zu też miała fazę na zżeranie palców, próbowałam różnych sposobów, ale kilka razy zdarzyło mi się trzasnąć w łeb, w bezsilnej złości, kiedy po raz kolejny przyszczypała mi skórę na dłoni, robiąc malowniczego siniaka. Teraz może nie jest idealnie, ale lepiej, trzymam kciuki za Was. Niestety, cała moja nauka bierze w łeb w zabawie, gdy pies daje z siebie 200%, a już w zabawach łupowych jest klęska totalna. Przy frisbee mało nie straciłam paznokcia w kciuku, jak mi się krokodylcze szczęki zacisnęły na palcu zamiast na talerzyku :evil_lol: Próbowaliście z nim konga albo coś a'la kong? Ja napychałam gryzaki ze skóry takie np. w kształcie rurki czy bucika (:roll:) jakimiś pysznościami i pies wylizywał to wszystko, trzymane przeze mnie, co pomagało wyrobić odpowiednie skojarzenie co do rąk.[/QUOTE] Z Creskiem jest ten problem, że on jak sie napali to naprawdę zachowuje się jak krokodyl... u żadnego psa jeszcze takiej krwiożerczości nie doświadczyłam :evil_lol: No i właśnie... te metody i "sztuczki" które stosowałam przy Fredku, Łatim, Baście i Nitce przy nim po prostu nie zdają egzaminu... owszem, jak pisałam - niektóre rzeczy JUŻ umie wziąć z ręki tak, żeby nie polała się krew. Takie spacerowe małe smaczki to już nie problem... duże kawałki mięsa też w miarę ogarnęliśmy, bo to ćwiczymy od samego początku dzień w dzień... problem pojawił się przy "smakowitszych niż zwykle smaczkach" - młody się tak na to nakręcił, że miał mord w oczach :diabloti: A on jest na tyle emocjonalny, że wyciszenie go działało tylko na moment... on potrafi w ciągu 10 sekund przejść kilka skrajnych stanów emocjonalnych. Jak to Coren ładnie nazwał... to pies o "wysokiej reaktywności emocjonalnej". W sumie to podobny problem mamy z Łatim, bo on też jest taki "emocjonalnie reaktywny", i mimo kilku już lat ciągłego wyciszania i uspokajania, oraz ćwiczenia delikatności, jest tak nerwowy, że w większości przypadków jedzenie z ręki nam "wyrywa" (coś w stylu: "szybko, szybko, bo a nuż się rozmyślą!"), ale z nim to jednak nie jest problem tej skali co z Creskiem. Łati jest jednak sporo mniejszy i nawet jak przez przypadek capnie, to palec jedynie poboli i tyle... poza tym to stary, nie do końca normalny pies, więc mam dla niego taryfę ulgową. Niestety ale inteligencji mu już nie przybędzie :lol: Co innego Cres, to młody, niegłupi i DUŻY pies, nie mogę mu na takie wybryki pozwolić! :diabloti: Ode mnie Cres niestety też czasem dostał "liścia" po pysku, bo to jedyne co człowiekowi w danej chwili przychodzi do głowy (a może nawet nie do głowy... to jest odruch nie przechodzący przez mózg, a idący wprost do ręki :evil_lol: ) - jak młody ugryzie w palca tak, że krew sie poleje, to niestety człowiek nie myśli o niczym innym jak o przywaleniu mu w rewanżu :diabloti: Najgorsze jest to, że on ma teraz te zęby ostre jak brzytwy... nie wiem, czy to kwestia tego, że jest młody i jeszcze mu się nie "starły", czy czego... ale jak się do tego doda idealnie nożycowo tnące trzonowce (Nitka ma np. ZUPEŁNIE inne zęby!), to naprawdę strach o kończyny :evil_lol: Bartek już drugi tydzień lata z bandażem na palcu i bierze antybiotyk, tak go nasz słodziusi sceniacek załatwił :loveu: (ale to akurat niechcący podczas zabawy :eviltong: ) Z kongiem nie próbowaliśmy (choć konga mamy) - a to całkiem dobry pomysł! ;) Może faktycznie spróbuję komendę "delikatnie" uczyć jeszcze raz, od podstaw, właśnie z Kongiem...? Tak w ogóle to musze się porządnie wziąć za szkolenie młodego, bo w tej kwestii to trochę leniuchowalismy :lol: Skupiliśmy się przede wszystkim na KLATCE i zostawaniu samemu; na chodzeniu na smyczy; na wymienianiu jedzonka; na przywołaniu i "posłuszeństwie domowym" tj. wyjdź z kuchni, zejdź z łóżka, zostaw, zostań, czekaj itd. A sztuczki? Kompletne ZERO, aż wstyd :roll: Poza siadem, leżeniem, daniem łapy i obrotem nic żeśmy jeszcze tego gnoja nie nauczyli :lol: Od wczoraj ćwiczę z nim "nogę" - takie amatorskie niby-OBI i mam nadzieję, że nie stracę zapału jak mi się projekty na głowę zwalą :lol:
-
Wow, już rok?! Niemożliwe! :D Chyba naprawdę coś Ci się pomyliło :D A przecież ja wcale nie tak długo po Tobie wzięłam mojego barana.... eh, ale ten czas leci! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA PRZYSTOJNEGO GANDIEGO OD CAŁEJ NASZEJ PACZKI! :) Życzymy aby był grzecznym, pięknym, kochanym i zdrowym pieskiem! (czyli, żeby pozostało bez zmian :D ) Wyściskaj "maluszka" od nas :)
-
Właśnie doszlismy wspólnie z Bartkiem do wniosku, że chyba zaczniemy już odkładać pieniądze na protezy rąk, bo biorąc pod uwagę zachowanie Creska w niektórych sytuacjach - niechybnie niedługo się nam przydadzą :mad: Od pierwszego dnia tego diablęcia u nas TŁUCZEMY nieprzerwanie naukę delikatnego brania mięska z rąk. Bartek jak pamiętacie przez pierwsze 3 miesiące ciągle chodził z pogryzionymi rękami, bo małe krokodilo kłapało paszczą bez namysłu w przestrzeń w celu porwania mięska, robiło to serio z prędkością światła i w dodatku dostawało szczękościsku, kiedy już zatopiło ząbki w mięsie (nierzadko w śmiercionośny uścisk szczęk biorąc również nasze palce, które usiłował wyrwać nam z rąk, będąc święcie przekonanym, że to część posiłku). Był moment, kiedy wydawało nam się, że zrobiliśmy krok do przodu :diabloti: Creskowi dało się podać korpus kurczaka, szyję, czy inny kawał mięsa z ręki tak, żeby jej nie stracić i on to brał całkiem delikatnie w paszczę... nie powiem, żebyśmy uznali, że na tym nauki koniec, ale byliśmy zadowoleni, ze przynajmniej widać jakieś postępy. Sądziłam, że jesteśmy na dobrej drodze... aż do dziś :mad: Dziś na obiad dla Creska przewidziane zostały ścinki wołowe, w takich całkiem niedużych kawałkach (średnio może 3x10cm). Postanowiłam więc, że wykorzystam je do poćwiczenia z młodym sztuczek, bo mało ostatnio nad nimi pracowaliśmy... ...no i o mały włos nie straciłam palca :lol: Ostatecznie nie zrobiliśmy żadnej sztuczki, bo przez całe 800g ścinków ćwiczyliśmy komendę "DELIKATNIE". MA-SA-KRA... zostałam ugryziona jakieś 5 razy. Co lepsze - udało nam się z powodzeniem nauczyć tej komendy Bastę, która też nie raz prawie odgryzła nam palca... ale nauka z nią poszła dosyć sprawnie i dziś bierze od nas mięsko wolniutko otwierając pyszczek. Z Creskiem nie było, nie jest i chyba nie będzie tak łatwo :shake: Pieroństwo jest szybsze niż błyskawica, wyskakuje "do ataku" z przyczajki niczym kobra i kłapie z całej siły w powietrze w pobliżu mięska (i ręki!), będąc święcie przekonanym, że to TRZEBA ukraść, bo inaczej się nie naje :roll: Bastę nauczyliśmy tego bardzo prosto - jak szybko kłapała pyskiem do mięsa, to odsuwaliśmy rękę nie pozwalając jej do niego sięgnąć. Im wolniej się do tego szykowała to tym bardziej ją chwaliliśmy, aż w nagrodę dostawała mięsko. I tym sposobem, stopniowo doszlismy do naprawdę fajnego efektu. Z Cresilem się tak NIE DA, serio... ktoś ma jakieś pomysły JAK inaczej można się do tego zabrać? :lol: Musimy go tego oduczyć i to szybko, bo on ma te zęby naprawdę duże i wyjątkowo ostre, a mi są ręce do pracy potrzebne! :lol:
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='asiak_kasia']Seriali unikałam jak ognia, do czasu kiedy byłam na 3 miesiace uziemiona w domu, wtedy wpadłam i nie wyleczyłam się z nałogu jeszcze... a tak lista ciekawszych jakie mi się zdarzyło obejrzeć [I]dexter-[/I] pierwsze 4 sezony genialne, potem trochę takie juz flaki z olejem, ale nadal oglada się to niezle. [I]futurama[/I]-animowany, ale z cała pewnoscią nie dla dzieci. Absurdalne poczucie humoru, bardziej w kierunku tego czarnego, oglada się nieźle, pomimo tego, że rysowany [I]mistfits(wyklęci)[/I]-brytyjski smieszny, głupawy, w klimacie sci-fi, ale na takie odmóżdzenie polecam, można się pośmiać [I]two and a halt men (dwóch i pół)[/I]- z charliem sheenem, ja mam ubaw do łez, oglada się to lekko, łatwo i przyjemnie. [I]Primeval (Siły pierwotne)[/I]-brytyjski serial trochę o prehistorii, trochę o cofaniu się w czasie, trochę o przyszłości, słowem niezła mieszanka, oglada się super, wciąga, i dużo się dzieje. Nie ma nudnych odcinków ;) Jak widac, nie jestem amatorem głebokiej rozrywki, w stylu kontemplacji nad sensem istnienia, ma byc lekko, łatwo i przyjemnie, do tego z nutką ironii i (czarnego najlepiej) humoru :diabloti: a teraz przymierzam się do breaking bad i juz się nie moge doczekac :cool3:[/QUOTE] [I]Misfits[/I] na początku jest super.... ale przestało mi się podobać po pierwszym sezonie... :shake: [quote name='Amber']Podobno jest cudowny. Ja też się przymierzam od dawna, ale jakoś nie mogę się zebrać.[/QUOTE] [I]Breaking Bad[/I] jest [U]GENIALNY[/U]! Zaczynajcie oglądać jak najszybciej! :loveu: -
[quote name='SkyeDQ']Szkoda, że hodowcy (i już tu mówię nie tylko o wilczakach) nie biorą na poważnie obowiązku jakim jest znalezienie odpowiedniego domu dla szczeniąt :< Szkoda psów. Super fota! :D Zack jaka mina :D Btw. (zły wątek, ale jak już tu piszemy to co mi tam :diabloti:) To prawda, że wilczaki źle znoszą samotność? (Czytałam kiedyś gdzieś, że godzina to jest dla nich maksymalny czas pozostawania samemu w domu, ponieważ bardzo się przywiązują do członków stada :razz:)[/QUOTE] Tak... lęk separacyjny kupuje się w pakiecie razem ze szczeniakiem ;) KAŻDYM dszczeniakiem :diabloti: Niektóre wilczaki mają go w większej, inne w mniejszej postaci, ale jedno jest pewne - z każdym będzie problem. Trzeba się nieco napracować, żeby jakoś ten lęk separacyjny pokonać, ale nie jest prawdą, że godzina to maksimum. Owszem, są przypadki, że nawet po kilku latach nauki wilczak nie da się zostawić sam w domu, bo zostawiony luzem puści ten dom z dymem (serio były przypadki, że wilczak odkręcał gaz, albo zalewał mieszkanie wodą... albo otwierał sobie okno i skakał z drugiego piętra za właścicielem)... zwykle klatka wytrzymuje, ale są i takie, które na klatkach połamały sobie zęby, albo rozwaliły klatkę, bądź wyszły z niej w niewytłumaczalny sposób. Ale są i takie przypadki, że wilczak pod nieobecność właściciela śpi przez kilka godzin spokojnie. U nas udało się dojść do półtorej godziny ciszy, ale trzeba spełnić kilka warunków by Cresek siedział pod naszą nieobecność sam. Rekord to 4h w samotności (i w ciszy!), ale to tylko po b. długim spacerze. Nie powiem, że łatwo nam to poszło, bo na początku młody darł się w klatce jak demon podczas egzorcyzmów. Jako dwumiesięcznej kulce udało mu się również otworzyć sobie klatkę i z niej wyjść. Na szczęście byliśmy na to przygotowani i staraliśmy się nie zniechęcać porażkami... od pierwszego dnia u nas zostawialismy młodego samego, najpierw na ułamek sekundy, wychodząc za drzwi, potem na minutę, dwie, pięc itd. Ogromnym problemem było nawet wyjście do łazienki, także przez jakieś 3 miesiace moje zycie było kompletnie przewrócone do góry nogami... Bardzo dużo godzin spędziłam wtedy siedząc pod drzwiami pokoju i czekając, aż ten diabeł przestanie się drzeć, żeby iść go wypuścić. Ćwiczylismy codziennie, bez żadnych wyjątków i taryf ulgowych no i... jak na razie jest ok, bo na półtorej godziny można wyjść bez obaw, choć niewykluczone, że to sie jeszcze może zmienić :shake:
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
makot'a replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
Oo jakie się tu ciekawe tematy rozpętaly, serialowe! :diabloti: Ja się całe zycie wzbraniałam przed wszelkimi serialami... aż do 2 roku studiów, wtedy wpadłam na dobre :diabloti: Także od 3 lat jestem serialomaniakiem :D Najlepsze według mnie to [I]Twin Peaks[/I] :loveu: [I]Breaking Bad [/I](genialny!)[I] Californication[/I] (własnie pochłaniam najnowszy sezon, muah :diabloti: ) Fajnie oglądało mi się też [I]Supernatural[/I], mimo, że fabuła po pierwszym sezonie robi się kompletnie bez sensu i serial jest po prostu głupi... ale mimo tego ogląda się prześwietnie :) Poza tym z komediowych bardzo miło oglądało mi się [I]Różowe Lata 70-te[/I] [I]How I met your mother[/I] i [I]Big bang theory[/I] :) -
No właśnie? Czemu tak cicho?
-
[quote name='SkyeDQ']Wydaje mi się, że hodowla Z Peronówki miała pieski, których używali do dogoterapii. Czytałam o tym parę lat temu na ich stronie, w tej chwili zmienili szatę to tego nie znajdę, ale jestem prawie pewna, że coś takiego było, bo się jeszcze dziwiłam, że takie wilki mają na tyle zrównoważoną psychikę, żeby mogły pracować z niepełnosprawnymi dziećmi :) Btw. Na charakter wilczaków oczywiście wpływa socjal, ale myślę, że przede wszystkim geny (możesz się nie zgodzić :P). Poznałam różne osobniki (na wystawach i w mieście, bo zawsze jak widzę to muszę zaczepić i popytać :D) i ich charakter (ogólny) był podobny do charakteru innych psów, które pochodziły z danej hodowli czy nawet regionu (bo wiadomo, że niektórzy krzyżują z tym i tamtym, bo mają blisko :P). Nie będę wymieniać konkretnie, żeby nie "oczerniać", ale poznałam kilka psów z jednej hodowli i były naprawdę nieufne - właściciele prosili mnie, żebym nie głaskała, bo "one tego nie lubią" albo "one się wycofują jak wilki". Na szczęście większość osobników, które poznałam (z innych hodowli i innego regionu) były ich kompletnym przeciwieństwem - uwielbiały się wylewnie witać z nieznajomymi! :D Też uwielbiam się z nimi witać i kocham ich sposób na to - żaden inny pies nie wita się ze mną w ten sposób :loveu: Na wystawie w zeszłym roku dwa mnie wywróciły :loveu: I jakiś czas temu w mieście spotkałam przez przypadek jednego, który również mnie wywalił (byłam zachwycona xD) i to był [SIZE=1]Zack Eden Severu [/SIZE]:lol: Mam nadzieję, że się obraziła, że go zdradziłam :P Bardzo fajny psiak :D[/QUOTE] O ile sie nie mylę to jedynym wilczakiem w Polsce używanym do dogoterapii był Amber Wolf z Peronówki (przy czym on nie jest w Peronówce, tylko w hodowli Jantarowa Wataha). Sama Margo (czyli hodowczyni z Peronówki) z tego co wiem nie jest raczej entuzjastką robienia z wilczaków psów do dogoterapii, bo one się do tego na ogół nie nadają, nie ważne jak świetnie byłyby zsocjalizowane i delikatne do dzieci. Zbyt duże ryzyko polega na tym, że to nie są psy takie jak labradory, którym wszystko zwisa... nawet spokojny i lubiący dzieci wilczak, ma tysiąckrotnie bardziej "ognisty" temperament i nie wszystko spłynie po nim "jak po kaczce" :) Poza tym większość wilczaków to istny żywioł, większość w komunikacji z ludźmi uwielbia używać zębów i o wypadek, nawet niezamierzony naprawdę nietrudno. Poza tym myślę, że mają zbyt wrażliwą i delikatną psychikę, by pracować z dziećmi... obcymi dziećmi (bo do "własnych" dzieci, czyli dzieci w rodzinie mają anielską cierpliwość). Są WYJĄTKI, które być może spisałyby się w tej roli, ale na pewno nie można tego powiedzieć o całej rasie ;) Chyba nawet wiem o jakiej hodowli piszesz, ale fakt - lepiej się nie odzywać ;) Środowisko wilczakowe i tak prowadzi już wojnę domową z tego powodu :diabloti: Oczywiście, że geny to podstawa! :) Ale niestety geny bez socjalu nie zrobią z wilczaka "zwykłego pieska". Są przypadki, że osobniki z jednego miotu mają skrajnie różne charaktery... a po przeanalizowaniu okazuje się, że te bardziej dzikie to psy mieszkające poza miastem, a te ufniejsze to psy mające na co dzień do czynienia z wielkomiejskim gwarem :) Także same geny nie gwarantują sukcesu, choć niewątpliwie BARDZO pomagają. Co do witania z neiznajomymi - z tego są znane wilczaki :) Bardzo wylewnie się witają, o ile ktoś im wpadnie w oko ;) Choć bywa i tak, że kompletnie nie zauważają nieznajomej osoby i zachowują się, jakby była powietrzem... ;) tylko tu tez trzeba pamiętać o tym, że te które się tak witają, to są właśnie te świetnie zsocjalizowane, których właściciele namęczyli się nad ich wychowaniem :) W Polsce jest obecnie około 400 wilczaków, a te, które się publicznie pokazują i zalizują na wystawach obcych ludzi to zaledwie garstka z nich. Wiele wilczaków "chowa" się na podwórkach i w kojcach, albo unika spacerów w zaludnionych miejscach, bo niestety ale z socjalem u nich tak różowo nie jest... (jak choćby ta suka, o której pisałam) Także trzeba pamiętać też o tym, że te wilczaki, które spotyka się na wystawach, czy w środku zatłoczonego miasta, to ledwie procent całej populacji - świetnie zsocjalizowany procent ;) Nie chcę robić z wilczaków potworów, bo to są psy z którymi bądź co bądź da się żyć :) Ale bardzo wiele osób ostatnimi czasy zapomina o ich "czarnej stronie", będąc właśnie przekonanymi, że kwintesencją wilczaka jest miłość do obcych i serdeczne lizanie ich po twarzy ;) Potem rozchodzą się plotki, że wilczaki to nie są agresywne psy itd. :P A one nie są agresywne, bo są socjalizowane i wychowywane... ale nie są to stereotypowe "labradorki" i nie wolno o tym zapominać, bo to przynosi rasie wiele problemów :( Zack Eden Severu to "nasz" krakowski wilczak :) Bardzo sympatyczny psiak i przede wszystkim - świetnie zsocjalizowany... jego właściciele bywają z nim praktycznie na każdej wystawie :D Tu Zack (po lewej) i mój mały berbeć :) [URL]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/530927_173190679489217_313537816_n.jpg[/URL]
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']Tak jak program Czarna , tak i wiele książek powinno być zakazanych dla Kowalskich :) Zapoczątkował Fisher z tą Alfą i Omegą , Czarek to potwierdza ... a wg mnie po prostu są złe słowa użyte jeśli idzie o tą dominacje i alfę. Troszkę inaczej to przekładam ludziom i fajnie że większość zaczyna rozumieć. Bo czy sam by chciał mieć szefa tyrana , czy szefa który wie czego chce , wyraźnie określa swoje wymagania i polecenia i przyjaźnie ale jednocześnie jest dla nas przyjacielski i nie czujemy do niego lęku tylko szacunek i sympatię. I tego chyba chcemy od naszego psa prawda ? Ale to samo też musimy okazać i wyraźnie wskazać nasze oczekiwania.[/QUOTE] [quote name='evel']Z Czarkiem jest właśnie taki problem, że czasem Kowalski odbiera mózgiem tylko część, którą przyjmuje i modyfikuje zupełnie bezsensownie, choć wydaje mu się, że to super i zupełnie jak facet w tiwi. A w rzeczywistości zachowuje się zupełnie od czapy w oczach własnego psa. Ja uważam, że rozsądnie jest dopasować metodę do psa, a nie psa do metody. I jak już, niekiedy metodą prób i błędów, dopasujemy do psa metodę, to można się jej trzymać, o ile to wszystko gra i buczy. Ja się dowiedziałam, że moje metody są straszne, bo pieska trzeba lofciać. A ja, paskudna zołza, uważam, że każdemu psu przydają się przede wszystkim zasady, żeby pies miał porządek w głowie. Dla smaczku dodam, że przykładowo na Dekstera nigdy nikt nie krzyknął - nie ma takiej potrzeby. Wystarczy mu niezadowolone EJ! właścicielki, albo choćby syknięcie przez zęby. Tak, śmignął ze trzy razy na dławiku, jak chciał zrobić kotu omnomnomnom. I wystarczyło. W przypadku suki, w warunkach miejskich, nie wyobrażam sobie jej ciumkać, jak ona wychodzi z nastawieniem AAA ZARAZ WAM POKAŻĘ WSZYSTKIM, emocje pod sufit, mózg off. Tak, klikać owszem, bo czemu by nie, przy [B]nauce[/B], a nie przy [B]wygaszaniu[/B] pewnych zachowań. Nie upadłam na głowę, żeby dorosłego dużego psa pozytywnie przekonywać, że szuranie do piesków nie jest OK. Owszem, działamy dwutorowo - wzmacniamy każdorazowo spokój przy innych psach, pozytywne zachowania, ale także, na litość boską, [B]korygujemy[/B] zachowania niepożądane, żeby nie było tak, że drugi koniec smyczy leeeeci w podskokach za ONką, bo jej się tak podoba - po moim trupie.[/QUOTE] Amen :klacz: Na początku mojej internetowej przygody z psami (czyli dopiero od niecałych dwóch lat) kłóciłam się zaciekle z tymi ciumkającymi, okrzyknięta zostałam tyranem neikochającym swoich psów itd. (jak się okazało, że stosuję kary, och nie! :diabloti: ), potem myślałam, że może ja serio dziwna jestem, a tu proszę - tyle mądrych ludzi tuż pod nosem :lol: -
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
makot'a replied to Vectra's topic in Foto Blogi
Jeju, to małe (Urszula?) jak słodko próbuje ganiać :loveu: Edit: Oglądam dalej i drugie małe przyszło bliżej i okazało się być takim samym małym :lol: Dwie Ule? :roll: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='Vectra']Ja myślę ,że sam program Czarka Milanka , to trzeba jedna z mocnym przymrożeniem oka brać. Bo on daje powiedzmy wskazówki , które nie sprawdzą się zawsze w taki sam sposób na każdym psie. Ja się nie zachwycam NIGDY żadnym szkoleniowcem ... obserwuje słucham i teoretycznie staram się przełożyć to co robi , na swoje życie i psy. Jest więcej takich programów - o wychowywaniu psów , są to pamiętajmy wycinki , montaż , film.Skompresowana metoda na danego psa w danym odcinku. Jest tyle wiedzy , tyle metod , tyle można obserwować , miksować te sposoby wychowawcze i to dostosowywać do naszych umiejętności , potrzeb i samego psa. Ja tam nie widziałam by bił psa czy kopał ... szturchnięcie za złe zachowanie , to nie kopniak ... a są sytuacje w życiu , że takie szturchnięcie w pachwinkę , bardzo pomaga pieska postawić do pionu :diabloti:[/QUOTE] To jasne, że tego się nie da do każdego psa zastosować :) Właśnie dlatego przeciętny Kowalski nie powinien tego oglądać... bo ktoś, kto zna się na psach umie dostosować metodę do danego psa, albo karę do danego przewinienia tak, by była adekwatna... a przeciętny Kowalski widzi, że dla psa trzeba być MACHO i jak się go poszturcha, albo poszarpie na smyczy to będzie grzeczny - to mówię z zupełnie prawdziwych obserwacji, oraz zasłyszanych "poCesarowych" teorii w parku. Ja też nie jestem z tych słodkich dogomaniaczek, co na psa ryknąć nie potrafią, albo nigdy psa nie karcą, bo pies musi mieć od życia samą miłość :diabloti: ALE zawsze staram się karę stosować w ostateczności i jednocześnie dopasować ją do przewinienia... ...a niestety po Millanie różne rzeczy ludzie "nie-psi" wymyślają. Pominę teraz przykład ludzi z parku (choć o ich teoriach na temat psów to można by niezłą książkę napisać :diabloti: ), ale podam przykład z "domowego zacisza" ;) Brat Bartka nie jest psiarzem. Nigdy nie miał psa, nie zna się na psach itd. Zauważył za to, że na NAtional Geographic puszczają Czarka, więc znając nasz (mój i Bartka) chory fanatyzm dotyczący psów i psich zachowań, postanowił to oglądać i zabłysnąć przed nami wiedzą... Bywało tak, że Nitka zostawała u Bartka w domu (z mamą i jego bratem właśnie) na kilka dni, kiedy my wyjeżdżaliśmy... pewnego razu po naszej tygodniowej nieobecności Nitka była jakaś taka... dziwna, zamknięta w sobie... "zahukana". Dziwiliśmy się, skąd u niej taki dziwny "nastrój", aż do momentu, kiedy zupełnie przypadkiem "przyłapaliśmy" brata B. na skarceniu Nitki za grzebanie w koszu. Owszem... my zawsze za coś takiego na nią hukniemy (choć teraz już nie trzeba, wystarczy słowo), ale to, co zrobił wtedy brat Bartka było tak mocne, że ja o mały włos nie spadłam z krzesła. Kompletnie nie potrafił dostosować siły i rodzaju kary do przewinienia. Jak się okazało wziął sobie do serca rady Millana... a raczej z całego programu zrozumiał tylko tyle, że pies musi się człowieka bać (no bo to człowiek jest Alfą, nie?!). Do tego kilka naszych nieprzemyślanych uwag pt. "nie pozwól jej", albo "zgoń ją z łóżka, jeśli na ciebie warczy" itp., i w mózgu zupełnie niezwiązanego z psami człowieka powstała bardzo prosta teoria. Sam zaczął wymyślać w jaki sposób może psu pokazać swoja wyższość nad nim i proszę co wyszło - w ciągu tygodnia dosłownie zastraszył nam psa. A jeśli o "alfę" idzie - bo to kontrowersyjny temat, który większości dogomaniaków kojarzy się od razu z teorią dominacji i Fischerem... i pewnie wywołam tu burzę, także już spiesze ze sprostowaniem. Owszem, ja osobiście jestem zdania, że psy tworzą z ludźmi stado, podobne do tego wilczego. Nie uważam cesarowego gadania o "alfie" za zupełnie głupie i pozbawione sensu. ALE od kiedy mam Nitkę, wiem również, że nie każdy pies potrafi życ według stadnych zasad. Być może stąd tyle nieporozumień na dogo - ja osobiście mam psy i stadne i niestadne. Wiem, że są przypadki, z którymi inaczej niż hierarchią się nie da, ale są i takie jak Nitka, które stadnej hierarchii swoim móżdżkiem nie pojmują i nigdy nie pojmą. -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
makot'a replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']Trochę mi ręce opadły, ale cóż - czas się uodpornić na wywody znawców chyba i robić swoje. A ja uparcie podtrzymuję - prawie 30kg dorosły, wypełniony emocjami jak bomba pies, na miejskim osiedlu pełnym innych psów, potrzebuje wielu rzeczy, ale miłości na pierwszym miejscu zdecydowanie nie, czy się to komuś podoba, czy nie. Zaczynam inaczej patrzeć na Czarka Milana :evil_lol:[/QUOTE] Haha, nareszcie Cię czymś większym pokarało :evil_lol: A tak na serio - ja od dawna patrzę na niego "inaczej" niż wiekszość społeczności dogomaniaków by tego oczekiwała :lol: [quote name='Vectra']Milan Cezary , ma wiele dobrych metod - tylko trzeba zrozumieć ich sens i słuszność. I jak paczam nieraz na jego program , to ciekawostka - skubaniec uczył się odemnie :diabloti: Ja ogólnie nie trawie rozhisteryzowanych ludzi emocjonalnie. Co to chcą każdego uratować miłością tylko. Kochać to się kocha rozsądkiem :) Pies potrzebuje stabilnie emocjonalnego człowieka , a nie cioci zosi co ciurla , wzdycha i bez przerwy tylko uczuciami steruje. Miłość to jest zaufanie , a nie wynagradzanie.[/QUOTE] Ja mam wypośrodkowane zdanie na jego temat - jak zauważyłam, że taki program w ogóle istnieje to mi się bardzo spodobał. Nie widziałam tam wielu scen, gdzie "kopał" by psy, albo ewidentnie pokazywał braki w zakresie wiedzy behawiorystycznej... choć niewątpliwie teoretykiem to on nie jest ;) ALE ma to "coś" - czuje psy i to mi się podoba. Niektóre rzeczy, które robi mi się nie podobają, nawet bardzo, ale ogólnie jest w porządku. Jednak jest coś, co sprawiło, że przestałam się nim tak "zachwycać" - jak pierwszy raz zobaczyłam jego program to miałam dwa psy mieszkające na wsi i będące jednocześnie jedynymi psami w okolicy, które wiedzą co to smycz. Nie miałam kontaktu z innymi właścicielami psów na spacerach. Dla mnie realny świat psów (czyli nie internet i książki) kończył się na Bascie, Łatim, Fredku, Basterze oraz psach moich koleżanek. Potem znalazłam Nitkę i dołączyłam do grona MIEJSKICH psiarzy - a co za tym idzie poznałam innych psiarzy :evil_lol: No... i po kilku miesiącach wysłuchiwania w parku "mądrości" zaczerpniętych z [I]Zaklinacza psów[/I], przeinaczonych kompletnie w tępych mózgach ludzi, którzy o psach nie wiedzą nic - ZAŁAMAŁAM SIĘ. Wtedy dotarło do mnie, dlaczego ten program nie powinien być emitowany... :roll: On jest fajny, o ile oglądający go człowiek wie co stamtąd "wyciągnąć", oraz umie przesiać podpatrzone tam.. khem... "techniki" przez sito własnych doświadczeń i własnej wiedzy z zakresu psiego behawioru. Dla zwykłego Kowalskiego? - zdecydowane NIE :shake: -
[quote name='SkyeDQ']W USA sprzedaje się mieszańce psów z wilkami (Stanley Coren opisywał ten przypadek). Nikt sobie z nimi nie radzi. Nawet jeżeli zapewnisz im super extra socjal na maksa we wczesnym szczenięcym okresie rozwoju, to z czasem i tak wychodzi ich wilcza natura - wycofują się, stają się nieufne w stosunku do właścicieli i agresywne. Generalnie proces oswajanie dzikiego zwierzęcia musi trwać co najmniej kilkanaście pokoleń i bardzo dokładnej selekcji / doboru rodziców z kolejnych miotów (tych, które przejawiają zachowania najbardziej zbliżone do tych pożądanych przez nas, czyli w przypadku procesu z wilka na psa najważniejsza jest chęć przebywania z człowiekiem, poszukiwanie bliskiego kontaktu z nim). Wystarczy poczytać trochę na temat lisów Bielajewa :P Btw. Czechosłowackim wilczakom też to zajęło sporo czasu - [B]jeszcze jakieś 10 lat temu psy zachowywały się w bardziej wilczy sposób i były agresywne (mimo już długiego procesu oswajania, bo to były jakieś lata 50. czy 60., nie pamiętam, a nie będę teraz sprawdzać :P).[/B] Teraz niektóre osobniki są wycofane (zależy też od hodowli, krzyżowań i regionu z jakiego weźmiemy szczeniaka) i nieufne w stosunku do obcych, ale nie wszystkie. Poznałam naprawdę dużo bardzo fajnych wilczaków, które śmiało witały się z obcymi, doskakując do twarzy i (w moim przypadku) przewalając tę osobę na ziemię :D Za to te psy uwielbiam. Ale spójrzmy na Saarlosy - tym jeszcze sporo brakuje do osiągnięcia tej fajnej, psiej osobowości i psychiki ;) Czyli ogólnie rzecz ujmując, WILKÓW NIE MOŻNA TRZYMAĆ JAKO ZWIERZĘ DOMOWE. I nie tylko przez to, że są chronione i dzikie, etc. To kupa kłopotów i nic więcej :P Miałabys takiego wilka przez trzy dni i już bys nie myślała o niczym innym poza oddaniu go. Jak tak ci zależy na bliskim kontakcie z nim to idź na studia zootechniczne i pracuj później w zoo :D[/QUOTE] Niekoniecznie. Wszystko zależy od linii z jakiej pies pochodzi. 10 lat temu zdarzały się psy dużo bardziej owczarkowate, niż te spotykane dzisiaj, choć były też "wilcze" wyjątki. Dziś też można spotkać wilczaki wyglądające i zachowujące się bardzo wilczo, ale można znaleźć też kolosy, które są nawet bardziej miśkowate niż przeciętny ONek. Tak to były lata 50 - w 1955 przeprowadzono pierwszy eksperyment biologiczny krzyżując wilczycę Britę z owczarkiem niemieckim Cezarem z Brizoveho haje. Ale nad rasą jako taką zaczęto pracować dopiero w 1965 roku, kiedy eksperyment dobiegł końca i wysnuto pierwsze wnioski na temat krzyżówek wilków i psów ;) Było to jakiś czas temu, ale wbrew pozorom to wcale nie tak dużo pokoleń wstecz. Zdecydowana większość dzisiejszych wilczaków ma wilka już 7-8 pokoleniu wstecz. Rzadko kiedy dalej (9-12 pokolenie). To naprawdę niedużo i stety-niestety naprawdę czuć w nich wilka, mimo że przez większość czasu to kochane, domowe "miziaki" ;) Wydaje mi się też, że póki wilczaki są mało popularną w Polsce rasą, ich prawdziwy charakter jest nieco "ukryty" - bo w większości przypadków trafiają do ŚWIADOMYCH rasy właścicieli, którzy socjal robią na 300%. Nie sądzę, żeby było dużo psów innych ras, z którymi właściciele "cackali" by się aż tak bardzo jak niemal wszyscy właściciele wilczaków. Stąd może wynikać pewne zakłamanie - myślę, że jakikolwiek inny pies, który byłby wychowywany tak jak wilczak, spokojnie zdałby egzamin na psa do dogoterapii :diabloti: A u wilczaka efekt po takim wkładzie pracy jest taki, że po prostu da się z nim żyć w społeczeństwie ;) Miałam raz okazję spotkać suczkę wilczaka (nie zdradzę jej imienia), którą zafascynowana rasą córka pewnej rodziny przywiozła ze słowacji... jednak po pół roku wychowywania diablęcia poddała się, pies się jej znudził i opieka nad nim spadła na barki rodziców. Ja spotkałam tę sunię, kiedy miała 3 lata, na spacerze z ojcem owej dziewczyny (który opowiedział mi tę historię, bo jako kompletny świr wypatrzyłam ją z daleka i poleciałam spytać faceta z jakiej hodowli to pies). Ojciec niezbyt wiedział, co to za bestię mu córka do domu sprowadziła, więc jakoś nadzwyczajnie tej suni nie traktował - wychowywał ją tak, jak każdego poprzedniego psa w swoim życiu. Suka mieszkała na podwórku, dostawała jeść, CZASEM wyszła na spacer (ok. 1-2 razy w tygodniu), bo inaczej uciekała przez ogrodzenie (dzięki czemu dorobiła się pancernego kojca). No i ja tak wychowanego wilczaka spotykam na ulicy, na smyczy z właścicielem. W życiu nie widziałam tak dzikiego psa... facet prowadził ją na łańcuchu (bo smycze przegryzała), a suka wyglądała jak dziki wilk wyprowadzony prosto z lasu. Była bardzo agresywna w stosunku do obcych, bardzo nieufna i bardzo "neurotyczna". Nawarczała na mnie bez żartów, mimo masy CSów jakie starałam się jej wysyłać rozmawiając z włascicielem. A jak wilczak szczeka/warczy na kogoś, kto mu się nie podoba, to to jest dźwięk "ogarów piekielnych", serio. Edit: A z ciekawości - który Ci takiego mocnego całusa sprzedał, że aż Cię na łopatki położył? :)
-
[quote name='Doginka']Świetna jest ta fota:lol: [URL]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/252998_212722215536063_1761807093_n.jpg[/URL] A tu Cresil wygląda jak prawdziwy wilki z lasu:lol: [URL]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/45841_212723642202587_1314334610_n.jpg[/URL][/QUOTE] Dziękujemy :loveu: A "wilk" właśnie zasnął, zrezygnowany nieudaną kradzieżą mojego śniadania :D
-
[quote name='zmierzchnica']Ależ oni świetnie razem wyglądają :) Całe stadko :loveu: [URL]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/252998_212722215536063_1761807093_n.jpg[/URL] To zdjęcie mnie powala na łopatki :D A skoro Nitka taki tropowiec, to co z wami? Może nakręćcie ją na tropienie waszego zapachu? Ja tak Chibi nakręciłam na mój zapach, że kładłam jej ślad wśród tropów zajęcy i saren, ale szła za moim tropem :) Na końcu tropu kładę zabawkę, którą pies powinien mi przynieść, w nagrodę jest rzucanie i żarcie.. Mało przepisowo to robię, ale chodzi mi raczej o zmęczenie i zajęcie umysłu autystycznego burka :diabloti: [URL]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/563539_212723362202615_1937252414_n.jpg[/URL] Hm, przestaję się dziwić, że ludzie patrzą na mnie dziwnie na ulicy.. Faktycznie jeden człowiek + cztery psy to niecodzienny widok :D[/QUOTE] My tropimy sobie amatorsko z Nitką już od dosyć dawna :) Co prawda od kiedy jest u nas młody to mamy przerwę, ale planujemy niedługo wznowić "działalność". Nie powiem, żeby Nitkę to zaspokajało na tyle, by potem odpuścić sobie trop w lesie, bo ona w węszeniu jest niezmordowana, ale na pewno daje jej dużo radochy :) A ostatnio zabraliśmy nawet Nitkę do lasu - na smyczy. Zresztą wzięliśmy ją tam właśnie w celu tropienia, bo Bartek zgubił w środku lasu (kolejną!) smycz :mad: Zwykle bardzo nas denerwowało, że nie da się jej tam puścić tak jak Basty i nie martwić się, że sobie pójdzie w siną dal, ale tym razem postanowiliśmy, że nie możemy każdego psa oceniać przez pryzmat Basty i poniekąd zmusilismy się, żeby prowadzenie jej na smyczy sprawiło nam przyjemność. Nie zwracaliśmy uwagi na to, że ciągnie, że aż piszczy z podniecenia itd., Bartek nawet wydał jej komendę do tropienia i przebiegł się z nią kawałek jakimś tropem, a potem wykorzystal to, że może ją odwołać i potem za to pochwalić i wiecie co.... było super! ;) Nikt sie na nikogo nie zdenerwował, my trochę zrozumielismy PASJĘ Nitki :D a ten ostatni spacer to w ogóle była bajka... chodziliśmy już z całą 4 na raz, ale nigdy jeszcze nie puściliśmy razem całego stadka... tym razem tez nie mieliśmy zamiaru, ale w końcu się ugięliśmy ;) Najpierw puściliśmy Bastę i Cresila, czyli psy, które na pewno od nas nie zwieją (czego ani o Nitce, ani o Łatim powiedzieć nie można). Poszliśmy w trochę bardziej cywilizowane miejsce niż las... jak szliśmy przez krzaki, to Łati i Nitka byli na smyczy, ale jak zdecydowaliśmy się wejść na lód, bo okazało się, że jest solidny i gruby, to spuściliśmy też maluchy, mając dużą, niezadrzewioną i dobrze widoczną przestrzeń (lód). Potem jak wchodziliśmy w bardziej ryzykowne miejsca, gdzie mogły być tropy, to znów maluchy na smycz i tak w kółko... i super nam się szło! :) Poza tym, że Basta ma ostatnio za dużo testosteronu chyba (:diabloti:) i biega zastanawiając się "komu by tu wpier****" to żaden pies nie dał nam powodu do złości! :) Poza tym ciekawie układa się relacja Basty i Creska - Basta to mięśniak, który musi komuś co jakiś czas przyłożyć, żeby poczuć swoją władzę. Uwielbia dominować (najczęściej wzrokiem) i uwielbia, kiedy ktoś jej okazuje szacunek... jeszcze ostatnim razem jak byliśmy w Sku to trzeba było bardzo jej pilnować, żeby nie zrobiła przypadkiem młodemu krzywdy, bo to naprawdę niedelikatna słonica - a kilka razy się przymierzała :razz: A teraz? Teraz jak się zobaczyli pierwszego dnia, to Basta podbiegła w podskokach do Cresila i widać było jak jej mina rzednie... najpierw podleciała z wyraźną chęcią przewrócenia go na glebę (ulubiony sposób zabawy Basty :roll:), ale jak była tuż przed nim i już przypadła do ziemi, by wykonać ostateczny skok to się zatrzymała i widać było jej zmieszanie... tak jakby sama się zastanawiała, czy jej się wydaje, czy to coś serio tak urosło? W końcu postanowiła nie skoczyć na niego, tylko odskoczyła w drugą stronę zabawowo. Potem jeszcze kilka razy widać było, że sama ze sobą walczy, czy ona bardziej woli mu przywalić (no bo każdy przecież musi wiedzieć kto tu rządzi!), czy woli wykorzystać go do zabawy :lol: Myślę, że jak tylko wejdziemy z Creskiem w wiek "kochaaaama wszyyyystkie suuuuki", "ojej, ojej, ONA na mnie warczy, ale suuuuuupeeeer!" to będzie z nich dobrana para :eviltong: Na razie jest fajnie, tolerują się bardzo dobrze nawet w ciasnych pomieszczeniach itd., choć przez to, że relacja jest nadal nie ustalona to trzeba uważać przy jedzeniu - raz prawie pożarli się o kość (bo oczywiście babol Basta postanowiła zabrać kość Cresila dla siebie, mały terrorysta jeden :mad:). Prawie - bo złapaliśmy ich w locie, więc w sumie to do bójki nie doszło. Ale na ogół nie jest źle :) Z Łatim trochę gorzej, bo Łati wciąż nie zaakceptował, że mu toto po podwórku biega - na spacerach jest super, mogą iść obok siebie na smyczy, wpadać na siebie i nic Łati młodemu nie mówi... ale jak tylko wejdziemy na podwórko, to Łateczek zaczyna się szczerzyć i warczeć na młodego, co z kolei bardzo podoba się Creskowi, który biega za wujaszkiem ze skulonymi uszkami i próbuje się przed nim położyć... a to jeszcze bardziej wkurza Łatiego, więc jeszcze bardziej szczeka, co z kolei powoduje jeszcze większą "miłość" u Cresila i tak w kółko :evil_lol: Idioci :lol:
-
A oto genialne zdjęcie pokazujące to, jak się robi zdjęcia wilczakowi w terenie... robisz zdjęcie psu, a na zdjęciu psa nie widać, bo ma kolor otoczenia :diabloti: [IMG]https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/45841_212723642202587_1314334610_n.jpg[/IMG] Zaklinacz (albo raczej PRZEklinacz :diabloti: ) psów [IMG]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/563539_212723362202615_1937252414_n.jpg[/IMG] Jakieś wilki sobie idą :eviltong: [IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/66665_212724332202518_1450325158_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/379368_212724102202541_249495878_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/560014_212721518869466_840363057_n.jpg[/IMG]
-
[COLOR=#ff0000][B]JEST WIĘCEJ ZDJĘĆ Z TEGO SPACERKU STRONĘ WCZEŚNIEJ :)[/B][/COLOR] [IMG]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/76082_212722545536030_1408030065_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/21718_212723155535969_658560080_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/551370_212723142202637_534822482_n.jpg[/IMG] I Łati w tej samej pozycji :D [IMG]https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/48089_212723215535963_1813930456_n.jpg[/IMG] [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/542616_212723282202623_1794648467_n.jpg[/IMG]