Jump to content
Dogomania

beta ata

Members
  • Posts

    2886
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by beta ata

  1. No przeciez wyraźnie napisałam, że nie uważam, że pani nie jest dobrym czlowiekiem i że piszę o moim wszechświecie równoleglym... ;-) Avilia, o nie, fundacji nie zamykaj! :-) ;-) No, jasne, że z dużymi psami jest inaczej, przeciez to tez pisałam... Ja także miałam duże psy w życiu, były trzy i gdyby wszystkie weszły nam na łózko, to zwyczajnie nie zmieścilibyśmy się, więc nie spały w łóżku. Nie każdy pies lubi spac w łóżku, jedna z moich dużych suk nie lubiła. poza tym nawiązywanie kontaktu wzrokowego z duzym psem nie stwarza klopotu, gdy ten jest na podłodze, co innego z malizną. No, a dzieci wychowywane w zbytniej higienie to wyrastają na mało odporne i alergiczne... ;-) :-D :evil_lol: Ogólnie - ja nie przekreślam wartości domu, w którym pies nie bedzie spał na kanapie, ja tylko wolałabym, aby Spajcio nie trafil do takiego domu, bo mu bedzie dość smutno z takim człowiekiem, on potrzebuje czegos innego, a ja chciałabym mu zapewnic maksimum psiego szczęścia. Niech do tego domu idzie inny psiak, któremu to nie bedzie przeszkadzało, a może nawet właśnie to mu bedzie najbardziej odpowiadalo. Zresztą, jak bardzo słusznie zauważyła Lobaria, pani wcale nie jest zakochana w Spajkim, pani może i powinna adoptować innego, bardziej odpowiedniego dla niej. Spajki może u mnie zostać tak długo, jak bedzie trzeba. Jest dopiero miesiąc, to jeszcze nie jest tak dlugo, nigdy żaden tymczas u mnie nie znalazł domu szybciej niz po dwóch miesiącach. Fakt, że on juz jest wykastrowany i gotowy, a zwykle to zabieg przedłuża pobyt, ale jednak nie ma paniki, to dopiero pierwszy kandydat na dom. Patrzcie na Delte np., pierwsi kandydaci odpadli z kretesem, a drudzy sa świetni :-) A tu mamy o wiele lepsza sytuację, bo kandydatka jest w porządku, tyle tylko, że dla innego psa. Spajcio znajdzie odpowiedni domek, tylko musimy dać szansę. Jak trzeba, to kupie Pajcikowi pakiet ogloszeń i sama zajmę sie selekcją kandydatów. Możecie to zostawic mnie.
  2. Bardzo Ci dziekuje, madziadance! Hm, ja tam nie ufam ludziom, którzy nie wpuszczają psa na kanapę. Od kiedy to czystość mebla jest wazniejsza od komfortu najblizszego przyjaciela? No i niby jak nawiązać bliskie codzienne relacje z psem, gdy on jest na poziomie podlogi, a czlowiek na poziomie swojego wzrostu? Z duzym psem, to mozliwe, ale z malutkim? Jak? No chyba, że pani kilkanaście razy dziennie kładzie sie na podlodze, żeby byc blisko psa... Sa psy, dla ktorych to nie byłby żaden problem, ale nie dla Pajcia. Pajcio jest miziasto-przytulasto-kolankowo-poduszkowcem, on potrzebuje stałej bliskości, przytulania... Gdy usiadę gdzieś i czytam np., to Pajcik "musi" pomagać ;-) poprzewracać oczkami, przekręcić główkę i przytulić ją, polizac w policzek, potem albo wywalić obok brzuszek albo wpakowac sie na kolana i zasnąć... Pajcik jest stworzony do bycia asystentem czlowieka przez 24h, oczywiście potrafi zostawac sam w domu (no u mnie z innymi psami, ale sądzę, że w pojedynkę też) ale nie wyobrażam sobie, żeby musial spedzic życie wyłącznie na poziomie podlogi dla dobra kanapy. Tu walnę mówkę. Jeśli ktos uważa mnie za świra, to prosze bardzo, ja tam lubię komplementy :diabloti: W moim wszechświecie równoległym hierarchia wartości jest taka, że istoty czujące stoją wyżej niż przedmioty, np. meble, istoty czujące maja wartość absolutna, a przedmioty sa właściwie bez wartości, tzn. maja wartość wyłącznie materialną, nabytą, czyli użytkową, podrzędną, są po to, żeby ich używać dla dobra tych którzy mają wartość absolutną. Niestety w tym wszechświecie ludzie pobłądzili i bardzo wielu z nich bardziej troszczy sie o przedmioty, które nabyli niż o swoich bliźnich. Tak, pies jest moim BLIŹNIM , bo posiada sferę duchową. Kanapa nie posiada sfery duchowej i dlatego generalnie mam ją gdzieś, ma dobrze służyć domownikom, czyli także psom, a jak sie zniszczy, to dobrze, bo to znaczy, że była prawidlowo używana i dobrze służyła. Zeby była czysta, przykrywam ja narzutą, gdy siadam odsuwam narzute, lub zakładam inną, gdy przychodzą goście, robie to samo, a jesli im sie nie podoba, to moga sobie iść :diabloti: Podobnie z łóżkiem. "Och, pies ubrudzi pościel!" No i co?! Jak ubrudzi, to sie wypierze. Czy to jest problem w erze pralek automatycznych? I tak w świetle badań należy zmieniac pościel conajmniej raz w tygodniu, a nie, jak nasze babcie - raz na miesiąc, bo to, co MY zostawiamy w łóżku podczas snu szybko sie gromadzi i jest niekorzystne dla skóry i układu oddechowego. Ja zmieniam pościel co parę dni, bo mam taka potrzebę, jest mi w niej przyjemnie tylko jesli pachnie świeżo, gdy zaczyna tracić wyczuwalna świeżość, to zdejmuje i zakładam czystą. W końcu po to mam pralkę! Nie mówię, że Ta pani nie jest dobrym czlowiekiem! Mówie tylko, że dziwi mnie milość do kanapy i tapczanu. Natomiast takie podejście, że może lepiej uratować psiaka bezpośrednio ze schroniska, bo taki marznie i cierpi, a Spajcio jest bezpieczny - podoba mi się. O ile takie wyznanie jest szczere, to uważam, że jest godne pochwały. Wiadomo, że większośc ludzi woli adoptować psa z dt, więc jesli ktoś wykazuje większą świadomość sytuacji psiaków w schronach i jest gotów pójśc tą "trudniejszą" drogą, to chwała. Jestem za tym, żeby zaproponować pani jakiegoś psiaka prosto z punktu. No i najlepiej takiego, któremu nie będzie przeszkadzało, że nie może byczyć sie na kanapie... ;) :cool3: edit: Pamietacie co pisałam - tymczas ma miec lepiej w ds niz z dt, to przeciez jasne :-)
  3. Tak, tak, profesjonalny! Gdy np. siedzę przy kompie, to Pajcik lubi siedziec na kolanach albo nawet na biurku :-) Mam duże biurko, położyłam mu poduszkę na biurku i pomagał mi :-)
  4. Krakałam i wykrakałam :-D Zasypało mnie w ciągu paru godzin. Wczoraj wieczorem, gdy mąz wyjeżdżał, bylo jeszcze bez nowego śniegu, a dzis rano bylo juz ok pół metra świeżego puchu. Tak to u mnie wyglada w zimie, nigdy nie wiadomo, kiedy zostane odcieta od świata ;-) Musze pojechac do miasta, więc czeka mnie odśnieżanie 100 m podjazdu. Natomiast Delta jest bardzo zadowolona, że jest swieżutki śnieg, ona to lubi! :-)
  5. Spajcio potrzebuje delikatnego czlowieka, ktory poświęci mu duzo uwagi i czasu. Spajcio chce spać na kolanach, w nocy razem z czlowiekiem w lóżku i w ogóle jest profesjonalnym asystentem dla ludzia :-)
  6. Musi byc bardzo fajna, bo Pajcio jest bardzo fajny :-) Chcialabym dowiedziec sie czegoś, bo w ciemno malucha nie oddam i już :-) To jest słodziak niesamowity, np. wczoraj ogladałam wieczorem Discavery Ch. i siedziałam w fotelu w pozycji półleżacej z nogami na pufie, Pajcik wskoczył na mnie, liznął mnie w policzek, potem w rękę i ulożył sie wzdłuż na moich nogach :-) Pospał tak, potem wstał i położył mi sie prawie na brzuchu z glową na moim ramieniu i tak zasnął :-) To jest taki przytulak pełnoetatowy :-) Musi miec panią, która pozwoli mu tak deptac po sobie ;-)
  7. :-D :-D No, jakos tak mi wygladalo, że masz może ze 28-30 lat :-D Sorki, choć w sumie za odmlodzenie to chyba nie trzeba przepraszać. Cóz, ja niby jestem mlodsz, ale aktualnie biologicznie jestem starsza, mam wydolnośc mniej więcej 90-ciolatka, no, naprawdę, mój 80-letni ojciec jest w znacznie lepszej kondycji ode mnie. Trafila mi się życiowa przygoda trwająca 10 lat... Lekarz zakaźnik mówi, że wyjdę z tego, ale to potrwa bardzo długo, 2-3 lata, czyli w sumie przygoda bedzie trwac ok 13 lat,no, jakbym odsiadywała wyrok za poważne przestępstwo ;-) Mówie Wam, bardzo, bardzo uważajcie na kleszcze, a jak juz Was jakiś ukąsi, to nie idźcie do "zwykłego" lekarza i "oficjalnego" zakaźnika, bo Wam życie zniszczą, tylko od razu walcie do lekarza ILADS, bo tylko taki Wam życie uratuje. To naga prawda o tej chorobie i tym, jak jest traktowana przez duża część służb medycznych, wiem, co mowię i wystarczy spojrzeć na mnie, żeby widzieć, że wiem. Acha, no i bez obaw, choroby odkleszczowe nie przenoszą sie z czlowieka na psa, więc nie ma takiej mozliwości, żebym zaraziła psy :-) (z czlowieka na czlowieka też się nie przenoszą łatwo, tylko droga płciową, z matki na płód i przez przeszczep, w początkowej fazie choroby także przez transfuzje krwi). No, ale do rzeczy. Numer zaraz prześlę (gdybym zapomniała, proszę, przypomnij mi, jak trzeba to i pięc razy :-D mam kolosalne problemy z pamiecią :-) ) Jeszcze nie dzwoniłam do p. Ewy, bo zachrypłam i nie chciałam straszyc takim "pijackim" ;-) glosem ;-) juz mi przechodzi, to zadzwonię. Jestem bardzo zadowolona z tego, jaki dom bedzie miała Delcia. No i dodam, że znów mi sie potwierdziło, że można generować rzeczywistość za pomocą naszego umysłu :-) Wyobrażałam sobie, jaki ma być dom dla niej i proszę, jest :-) Zawsze tak wyadoptowuje psiaki ;-) Patrzcie na Lobarie i Blunia :-) no para idealna :-)
  8. Lubliniec... to niedaleko z Zagłebia... A co to za ludź dzwonił? :-)
  9. No, tak, mlodość i gibkość ;-) :-D ...Mam na mysli to, że jesteś mloda, silna i dla Ciebie to nie jest problem, aby przejechać 800 km, mimo, że nie ma ABSOLUTNEJ konieczności ;-) :-D No, ja kiedys tez tak miałam :-) a teraz to odruchowo myśle o ograniczeniach, nawet, gdy to ktos inny ma sie wysilać ;-) (To sie zmieni, jeszcze bede śmigać, ale jeszcze nie teraz ;-) ) Ada, jeśli masz moce przerobowe, to oczywiście jedź, dla Delty tak będzie pewnie lepiej :-) Czy Ty przyjechalabyś do Świdnicy? Czy ta koleżanka z Świdnicy może Cie przenocować? No i czy w takim układzie przyjechałybyście do Jeleniej rano nastepnego dnia? Czy inny układ? Zapytam weta, co i jak jej podać na tę podróż. edit: Ja oczywiście moge Ci zapewnic nocleg, tylko, że ja mieszkam na "zad...piu" ;-) i w zimie różnie bywa z dojazdem, w każdym razie autobusem do mnie nie dojedziesz, ja muszę pojechać po Ciebie do Jeleniej, a to czasami oznacza ok. 1,5 godziny odśnieżania spalinową odśnieżarką :-) (recznie trwalo 6-8 godzin, ale na szczęście juz mamy maszynę). Oczywiście wszystko zależy od pogody, bo przeciez nie zawsze są ekstremalne opady śniegu, no, ale bywają i trzeba się z tym liczyć. Oczywiście Deltę trzeba ode mnie jakoś wywieźć, więc i tak trzeba będzie wyjechać, ale wolę od razu napisać, jakie u mnie bywaja warunki i że czasem to jest walka z żywiołami :-D (Normalnie to lubie te ekstrema, naprawdę, dlatego tu zamieszkałam, ale teraz nie jestem w formie, więc bywają dużą przeszkodą). Rozumiem, że to byłby weekend, wiec najprawdopodobniej bedzie mój mąz, wtedy on zajmie sie walka z ewentualnym żywiołem i ja mam z głowy ;-) Oczywiście są też proste rozwiazania, np. zostawienie samochody na podwórku u sąsiadki, która mieszka niżej i przy samej drodze, odśnieżanie u niej to 15 min. :-) Pod warunkiem, że sama droga jest przejezdna, w dzień jest odśnieżana co kilka godzin, w nocy, to różnie bywa i jesli akurat pada snieg i wieje, to czasem trzeba czekac na pług, żeby przebic sie ostatnie 5 km do mnie z Jeleniej. Taki ...koniec świata sobie znalazłam i dobrze mi z tym :-)
  10. Delta po prostu jechala na tylnym siedzeniu , na kocyku. Denerwowała sie podczas jazdy, usilowała sforsowac okna i bardzo śliniła się. Mam nadzieję, że po jakimś leku łagodzącym nie bedzie czuła sie źle i będzie spokojniejsza. Wazne jest, by jakoś zabezpieczyć się przed ewentualnym wyskoczeniem psa z samochodu podczas otwierania drzwi, jeśli pies jedzie na tylnym siedzeniu najlepiej, żeby był zapięty w szelkach do pasa bezpieczeństwa, nie wyskoczy kierowcy przez glowę przy otwieraniu drzwi i dodatkowo jest bezpieczny w razie gwałtownego hamowania np., a ma swobode na tylnej kanapie. "W temacie" wyskoczenia psa wiezionego do nowego domu jestem uczulona, bo gdy adoptowałam Tami, dziewczyny z Fundacji opowiedziały mi historię, jaka zdarzyła sie pewnej suczce - ludzie adoptowali psa, przyjechali po niego i w czasie podróży, podczas postoju na przydroznym parkingu ktos nie dopilnował drzwi auta, a pies nie był przypięty, sunia wyskoczyła i popędziła prosto na szose pod koła samochodów, zginęła na miejscu. To działa na wyobraźnię i dlatego ja wszystkich tez na to uczulam. Nie wiem, jak Delta czułaby sie w kontenerze... Mozna spróbować, może brak bodźców zza szyb byłby dla niej lepszy... Naprawdę nie wiem. Gdzie dokładnie mieszka Twoja znajoma? W Jeleniej G. czy gdzieś w okolicy, jeśli tak, to gdzie, mniej więcej oczywiście, nie pytam o adres :-) ? Pytam, bo chcę wiedziec, gdzie byłby potrzebny ewentualny nocleg dla Ciebie, żebyś nie musiała sie dodatkowo przemieszczać. Myślę jednak, że jedna osoba poradzi sobie swobodnie nawet z trzema psami, jesli będa odpowiednio zabezpieczone w aucie, tzn. przypięte. I tak nie mozna ich razem wyprowadzić podczas postoju, tylko po jednym wyprowadzic na si i picie wody, więc to bez znaczenia ilu ludzi jedzie w samochodzie.
  11. Lobaria po prostu źle zrozumiala, wystraszyła sie tym sformulowaniem, a mi oczywiście chodzilo o to, że dom chciałby jak najszybciej miec Delte i dlatego nie chce czekac na transport dopiero 10-ego lutego, tylko sprowadzic ja szybciej :-) Lobaria ma słabośc do Delty ;-) i dlatego jest bardzo czujna :-) ale to oczywiście dobrze, lepiej podmuchac na zimne niz zaniedbac dmuchanie ;-) :-) Jesli chodzi o transport 1-go lutego, to oczywiście może być, ale czy to samochodem? Na pociagi i PKSy sie nie zgadzam, bo martwię sie o Deltę. Czy ta osoba jest "psiarzem"? Czy wie, jak zając sie psem w podróży? Wiem, że jestem "twarda", ale dla mnie dobro psa jest najwazniejsze, Delta juz dośc przeszła, nie chcę jej fundować zbyt dużego stresu. Na wystawę 9-10 bedą z pewnością jacyś hodowcy z okolicy jechać, więc gdyby nie wypalilo nic innego, mozna ostatecznie z tej mozliwości skorzystać.
  12. Moja znajoma nie jedzie na seminarium, na zawody tez raczej nie, ale zawody i tak dopiero 10 lutego, a rodzina nie chce tyle czekac...
  13. Yyy, ale Bielsko-Biała to inny kierunek, musialby nieźle zboczyć z trasy, jakies 350 km, może nawet do 400... Na wątku transportowym ogłaszał sie ktos kiedyś, że za zwrotem kosztów paliwa wozi psiaki po całej Polsce, nie wiem, czy to nadal aktualne. Jeszcze inna ewentualnośc, to ta, że mój mąż ją zawiezie za zwrotem kosztów paliwa, podkreślam - za zwrotem kosztów, bo na zafundowanie państwu transportu suni nas nie stać niestety, mam właśnie do wykupienia recepty za ok. 700 zł, a na koncie w tej chwili mam 600, więc sami rozumiecie... Męża samochód pali dużo, mój mało, ale nie jest zbyt wygodny na tak długą trasę, służy mi do przemieszczania sie po okolicy, dalej zawsze jadę autem męża (a to klasyk, "samochód kultowy", taki mąz sobie kupił no to taki teraz ma ;-) są auta, kt. palą mniej... ) Jednak wersje z moim mężem uważam za ostateczność, ostatnio jest zmęczony, pracuje więcej, żeby zapewnić mi leczenie, bo ja nie jestem w stanie pracować. Jeśli go poproszę, zrobi to, ale zdecydowanie wolałabym, żeby w weekend odpoczywał, a nie jechał do Bydgoszczy... Odpowiadam na pytania z wczesniejszego postu. Delta nie byla szczepiona, pisałam o tym w wątku. Gdy byłam z nia u weta, akurat dostała cieczkę i wet zadecydował, że lepiej będzie ja zaszczepic po jej zakończeniu. Tylko Spajki został zaszczepiony. Odrobaczona była dwa razy, w ksiazeczce jest wpis, pisałam w wątku. Wet badał ją tylko "namacalnie' i osłuchowo, sprawdził też uszy, wszystko bylo w porządku. Pisałam o tym w wątku (wątku - porządku , ach, ten zmysł poetycki... :-D ;-) ) Co do jedzenia. U mnie psy zasadniczy posiłek dostają wieczorem. Dostawała suchą karmę Josera Festival z solidną "omastą" :-) czyli wymieszaną z karmą z puszki lub innym "sosem" odpowiednim dla psa, np. z jogurtem, rosołem (bez cebuli i przypraw, bo psom cebuli nie wolno), papką z gotowanej ryby lub miesa i warzyw itp. Do tego dodaje tarte surowe jabłko i/lub tarta surową marchewkę oraz co drugi dzień łyżeczke oliwy z oliwek (dodatkowe kwasy omega i dobry wpływ na sierść i skórę oraz jelita). Oprócz tego dostawała w ciagu dnia rózne smaczki i "chrupanki", lubi gryźć całą surową marchewkę i pieczywo chrupkie, zwłaszcza sezamowe :-). Na spacerze w ramach nauki przychodzenia na zawołanie dostawała suchą karmę Acana lub malutkie psie ciasteczka. Nie ograniczałam jej w żaden sposób karmy, mimo to schudła. Myśle, że to jej "przytycie" w punkcie było hormonalne, zwiazane ze zbliżającą sie cieczką, a może też z gromadzeniem zapasów z powodu zimna...? U mnie je normalnie i ma wcięcie w talii :-) Fakt też, że ma naprawde sporo ruchu, ciągle biega z psami i bawi sie w ogrodzie, w domu tez dokazują. Na spacerach to niestety za dużo sobie nie pobiegała, bo na smyczy sie przeciez nie rozpędzi. Ogólnie Delcia lubi jeść, nawet najedzona szuka czegoś w kuchni. Jeśli na stole będzie leżała jakaś porzucona bezpańska kanapka, to Delta z pewnością ją przygarnie :-) Jeśli coś sie gotuje, to Delta jest bliziutko i trzyma nos na pulsie ;-) Co ważne - jedzenie z ręki bierze bardzo delikatnie, dzieci spokojnie moga jej dawać smaczki z ręki :-) Niestety czasem jeszcze zdarza jej sie wspinać łapami, gdy ma coś dostać, oduczam ją tego, ale to jeszcze wymaga troche pracy. Szelki Delta ma, kupiłam jej nowe w sklepie, szorki AmiPlay. Zamiast kupować , Państwo mogą zwrócić mi za te, które ma, jeśli oczywiście tak uprzejmi, kosztowały 21 zł. Natomiast Państwo muszą kupić adresówkę, metalową grawerowaną, taka jest najlepsza i najtrwalsza, na niej ma byc podany numer telefonu, a najlepiej dwa i info o tym, że pies ma chip "safe-animal" , imie psa wcale nie jest konieczne, niektórzy nawet twierdzą, że lepiej, gdy nie ma na adresówce imienia, bo to utrudnia choc troche zadanie złodziejowi psów, ale to oczywiście Panstwa sprawa, bo wiadomo, że brak imienia utrudni tez dobremu czlowiekowi zaopiekowanie sie zagubionym psem. Moja Tami ma imie na adresówce, a np. sunia mojej sąsiadki nie ma... Poza tym Państwo muszą kupic linkę tzw. treningową, na spacery, myśle, że 20 m, najtaniej chyba na allegro. Na smyczy pies nie ma zadnej swobody, a puścic jej luzem jeszcze dośc długo nie bedzie mozna, najpierw musi opanować przychodzenie na zawołanie. W tej chwili ma opanowane mniej więcej na 50%, czyli przychodzi wtedy, gdy nie jest czyms bardzo zaaferowana. Aby mozna bylo psa puszczać bez smyczy i linki, musi mieć to opanowane w 100% i musi mieć tez opanowane tzw. "przywołanie awaryjne". Potem podam link do instrukcji, jak tego uczyć, jesli Panstwo nie wiedzą. Delta bardzo lubi biegać i trzeba na ten element polozyc nacisk. Generalnie Delta nie jest jakoś szczególnie bojaźliwa, zwykłe rozmowy, nawet glosniejsze i domowe odglosy nie przerażaja jej, ale w pierwszych dniach pobytu u mnie panikowała z powodu wystrzałow w oddali, szczekania dużego psa w sąsiedztwie, samolotu w górze, teraz juz nie. W Sylwestra u mnie nie bylo wiele wystrzałow, na te, ktore bylo słychac reagowała szczekaniem, ale to zapewne wynikało z tego, że naśladowała Tami, bo Tami nie boi sie wystrzałów czy burzy, tylko je obszczekuje, jak Delta zachowa się, gdy bedzie sama, nie wiem, byc może bez "poparcia grupy" bedzie sie bała. Wazne, żeby nie podsycać u psa takiej obawy, wbrew temu, co dyktuje w takiej chwili serce, nie nalezy psa głaskac i przytulać, gdy boi się burzy czy petard. Sa sposoby na wyeliminowanie takich lęków, mozna o tym poczytać. Nie ukrywam, że byłoby ideałem, gdyby Państwo odbyli z Deltą choc podstawowe szkolenie z zakresu wychowania psa, czyli podst. kurs posłuszeństwa w psiej szkole, także dla dobra dzieci, choc nie tylko, bo i dla dorosłych i dla samego psa :-) Zajecia zwykle sa w weekendy, więc znajdą czas.
  14. Ada44 podala mi kontakt do przyszłego ds Delty, mialam dziś zadzwonic, ale nie dałam rady, a teraz juz troche późno. No, nie mam siły teraz odpowiadac na te pytania, mysle, że powiem wszystko, gdy porozmawiamy przez telefon. Umowę zdecydowanie nie do mnie, bo gdyby wyszedł jakis kombinowany transport, to moze być techniczny kłopot z przekazaniem jej. Ja mieszkam ok. 20 km od Jeleniej Góry, a dokladniej za Jelenią patrząc od strony Bydgoszczy, oczywiście dowiozę Delcię do Jeleniej. Jeśli odpowiadałaby niedziela popołudniu, to mój mąż dowiezie ją do Lubina, który jest dokładnie na trasie Jelenia G. - Poznań, to juz 100 km mniej. Z Lubina do Poznania jeździ autobus, ale nie wiem w tej chwili o jakiej porze. Nie wiem tez, czy Delta powinna jechac autobusem. Pociąg jedzie trzy dni ;-) , więc chyba odpada. Delta źle znosi jazdę, nie można jej męczyć godzinami jazdy z nieznana jej osobą. Samochodem to pare godzin, trzeba zorganizowac transport prywatnym autem. A czy przyszły dom nie moze sie sprężyc i przyjechac po nia do Lubina np. ?? Polska to mały kraj... Ja jeździłam od siebie do Poznania w te i z powrotem w jeden dzień... Bydgoszcz jest dalej, więc troche gorzej, ale w ostateczności mozna zorganizowac nocleg.
  15. O, a kiedy dokladnie te zawody? Pytam, bo znam kogoś spod Jeleniej, kto jeździ ze swoimi psami na takie zawody, więc może... to byloby super rozwiązanie ;-)
  16. Wsuwa do czysta i wylizuje miseczke, więc jest juz dobrze :-) Z ciekawostek Pies moze się zmieścić na stojaco pod choinką, która ma gałęzie przy samej ziemi ;-) Wczoraj Pajcio mi zniknął, okazalo sie, że kopał pod choinką. Moim zdaniem pod taką choinkę z gałęziami leżącymi na ziemi nie może wejść pies - a tu niespodzianka, sześciokilowy może ;-)
  17. Jasne, że wet musi zdecydowac, wiem tylko, że cos mozna podać, ja też nie mam doswiadczenia. Na wątku transportowym trzeba sie zglosić, może bedziemy mieć szczęście.
  18. [quote name='beta ata'];-) A zauważyliście, że on ma na piersi rysunek anioła..? :-)[/QUOTE] ...ewentualnie ważki... ale anioł to jednak brzmi, prawda? ;-)
  19. Oj, czy ja dobrze doczytalam? Trotylek jednak nie sika w domu? Czyli to nie jest żadna moczówka?
  20. Ulala! Ode mnie do Poznania jest prawie 300 km. Do Lubina, czyli 100 km bez problemu mój Małż ja podwiezie, z tym, że w weekend. Delta nie za bardzo moze chyba jechac PKS, bo ona ma mdlości w samochodzie. Zdecydowanie bylby lepszy prywatny osobowy samochód, bo mozna sie zatrzymać, a ona wtedy czuje sie lepiej. Nie wiem, co psom daje sie z chorobie lokomocyjnej, zreszta nie wiem, czy ona ma faktycznie ch.lokomoc. czy po prostu tak sie denerwuje w samochodzie, ze az wymiotuje, bo nie wymiotuje od razu, tylko później.
  21. [quote name='Avilia']Bardzo prosimy o wsparcie finansowe naszej Fundacji... Mamy dużo zwierząt pod opieką, każde z nich musi jeść, musi zostać odrobaczone, zaszczepione, wysterylizowane i zachipowane. W chwili obecnej do opłacenia mamy (a na to nie mamy): *Kastracja i pobyt 3 dni w lecznicy Spajkiego - ok 200zł (będę miała rozpiskę po niedzieli) * Sterylizacja i szczepienie Kiry (BDT) - ok. 250 - 270zł * Sterylizacja i usunięcie guza na listwie mlecznej Lusi + chipowanie - ok 200 zł * kastracja Goliata - ok. 150zł A w kolejce, lada chwila będzie do zapłaty: * chipowanie i szczepienia Delty i Spajkiego * sterylka, szczepienia + chip dla Huli * sterylka Luny * reszty nie pamiętam i wolę na razie o tym nie myśleć No, cóż, jeszcze ewentualna sterylka Delty... Ale rozumiem, że jeśli dom w Bydgoszczy sie zdecyduje, to dom wysterylizuje? W marcu bedzie coroczna akcja-sterylizacja, bedzie duzo taniej w tych weterynariach, ktore biora udzial. Ja np. też "dostałam" Tami bez sterylki i w umowie sie zobowiazałam, zreszta wypadlo dokładnie w tym samym czasie, co teraz Delcie, w styczniu miala cieczkę, a sterylke w marcu, w ramach akcji sterylkowej. Myśle, że tak byloby najlepiej, choćby dlatego, że ona coraz bardziej sie do mnie przywiązuje. Nie chcę sie jej "pozbyć", ale widzę, że naprawde im szybciej znajdzie sie w ds, tym lepiej. ...bo ona juz jest "suczunia pańciuni" ;-) szkoda, żeby cierpiała z powodu rozstania dopiero za dwa miesiące, bo wtedy to bedzie dużo większy stres dla niej. A, no i bazarek mozna zrobić... :-) Ja to taka "rozmamla" ;-) jestem aktualnie, że niczego nie ogarniam, zdjęc fantów nie zrobiłam, bo mąż mi wywiózł aparat i w ogole, ale ogólnie, to fanty "wolne" są. W ten weekend spróbuję zrobic zdjęcia i przygotowac opisy, jeśli mąz znow nie zapomni mi zostawic aparatu... No, ale wystawic to "musi" Isiak ;-)
  22. Pajcinek chyba wreszcie odrobinke przybrał na wadze. Pod tym futerkiem to jest chudzinka, oczywiście starałam sie odkarmić, ale on przez to "seksowanie" nie mial apetytu i przez tydzien jadł bardzo malo, teraz wreszcie wsuwa wszystko :-) więc może trochę "nabierze masy" ;-) :-D
  23. Cieczka sie konczy, ale jeszcze nie jest tak absolutnie po cieczce. Sterylke po cieczce mozna zrobić najwcześniej za 3-4 tygodnie, czyli ok. 15-tego lutego, za miesiąc. Natomiast w marcu jest "Akcja - sterylizacja" i bedzie taniej, a to tylko dwa tygodnie później, więc gdyby dom sie zdecydował, to albo musialaby u mnie zostac jeszcze na ok.6 tygodni albo to jednak dom musiałby zrobić sterylkę. O komfort dzieci nie ma sie co martwić, przecież od strony zewnętrznej, to sterylka nie jest jakoś drastyczna wizualnie, suczka przez parę dni chodzi w ubranku pooperacyjnym, a gdy juz sie wszystko wygoi, to blizna jest niewidoczna. Jesli dzieciom sie delikatnie wytłumaczy, to nie bedzie dla nich żadna trauma, że "piesek jest teraz chory, ale za tydzień już bedzie zdrowy" ;-) Nie o to chodzi, że chcę sie "pozbyć" szybko Delci, tylko o to, że ona się przywiązuje mocno i im dłużej jest u mnie, tym większy stres dla niej przy rozstaniu. A w jakim wieku są dzieci?
×
×
  • Create New...