klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
U nas coraz lepiej :) suczka przybiera na wadze, dzisiaj wieczorem będą kolejne wyniki badania krwi.
-
Nie miałabyś takich sytuacji, gdybyś była bardziej asertywna. Trzeba albo stanowczym tonem kazać komuś zabrać psa bez wdawania się z nim w dyskusję i tłumaczenia swojej prośby albo zwinąć się z miejsca olewając to, że do spaceru dołączył się jakiś nieokrzesany pies (zwykle właściciel znajduje jednak siły, żeby dogonić swojego psa i go zabrać). Niestety, ale takich ludzi jest cała masa, dlatego nie ma sensu sobie psuć nerwów.
-
Znalazłam kartkę z zaleceniami sprzed tygodnia i widzę, że miała to podawane w kroplówce dożylnej. Zrezygnowaliśmy właśnie po pojawieniu się silnej biegunki i wymiotów po ok. 30 minutach od podłączenia. Zawsze dobrze tolerowała leki, nie wiem co się stało, że przy tych chorych nerkach występują u niej skutki uboczne praktycznie każdego podanego środka. Wczoraj wieczorem po kroplówce podskórnej była nie tylko zmulona, ale też zwymiotowała to, co zjadła na kolację.
-
Jaki wpływ może mieć kastracja na zachowanie mojego psa?
klaki91 replied to gojka's topic in Wychowanie
U mnie wyglądało to tak, że jedna suczka, która była bardzo zrównoważona po sterylizacji w ogóle się nie zmieniła (oprócz tego, że zaczęła jej rosnąć średniej jakości sierść i miała większy apetyt), a druga stała się zdecydowanie bardziej agresywna. Ta druga jest niezrównoważona, lękliwa i dominująca zarazem, po przejściach. W wieku zaledwie 6 miesięcy reagowała agresją lękową w kontakcie z innymi psami oraz niektórymi ludźmi, a ja jeszcze "bardzo mądrze" wysterylizowałam ją zaraz po pierwszej cieczce. Szkoleniowiec, który później pokazywał mi jak reagować na jej wyskoki powiedział, że utrudniłam tym sobie pracę, bo lękliwe suczki reagujące agresją w niektórych sytuacjach powinno się sterylizować później, gdy już ogarnie się nieco ich pewność siebie. Innymi słowy mam u siebie w domu przykład suczki, o której pisze Evodish :) W naszym przypadku udało się ogarnąć ją na tyle, że bez problemu funkcjonuje w mieście, nie skacze do przechodzących psów z zamiarem wymierzenia im sprawiedliwości, bo na nią spojrzały, nie rzuca się na przechodzące dzieci i ludzi, generalnie jest bezproblemowa, ale pod jednym warunkiem- gdy nikt jej nie zaczepia. Nie ma mowy, żeby ktoś obcy ją dotknął, żeby inny pies się z nią pobawił. Nie ma ochoty nawiązywać kontaktu z nikim poza bliskimi znajomymi i niektórymi psami (najlepiej mniejszymi od niej). Większość spaceru spędza bez smyczy, do innych psów sama z siebie nie podchodzi, nie zaczepia też ludzi i szerokim łukiem omija dzieci. Moim zdaniem nie ma co się doszukiwać tu związku między jej zachowaniem a sterylizacją, bo ona po prostu jest typem nieufnego samotnika, któremu życie dało w kość i tyle. Aczkolwiek sterylizacja miała wpływ na nasilenie się niepożądanego zachowania po zabiegu. -
Prawdę mówiąc to nie mam pojęcia :( zdałam się na dr Neskę, nie mam teraz wglądu w historię choroby i nie wiem co dokładnie jej wstrzykiwano. Mam wrażenie, że polepszyło się odkąd jest tylko na antybiotyku, bez podawania jej czegokolwiek innego. Dostaje też podskórnie kroplowki, ale po nich jest taka śnięta i zmulona. Strasznie przeżywa każde wkłucie się, no ale pani dr kazała dalej podawać, więc się trzymam zaleceń. Nie miałam teraz czasu podskoczyć do lecznicy po nowe środki przeciwwymiotne i w sumie nie wiem, czy jest sens je podawać, bo od wczoraj sama z siebie je swoje dawne chrupki (Brit Care z jagnięciną) i nie wymiotuje, normalnie robi siku (choć dalej w dużych ilościach; mocz przezroczysty) i kupę, zero biegunki. Jak sobie przypomnę jej reakcje po Cereni to sceptycznie podchodzę do prób podawania innych przeciwwymiotnych leków. Namoczone jedzenie w ogóle jej nie interesuje, podobnie jak podgrzane. Rozdrobionych chrupek też nie chce jeść, musi gryźć sama...no ale dobrze, że w ogóle zaczęła! Z ręki je też twarożek (nie wiem, co to za różnica, ale jej zdaniem taki z miski jest blee :P )
-
Dzięki za podrzucenie kilku pomysłów, będziemy kombinować :) zjadła kilka chrupków swojej dawnej karmy (Brit Care z jagnięciną), ale chyba z 30 minut z nią siedziałam, gadałam, turlałam i podrzucałam te chrupki, żeby się nimi zainteresowała. Na próbę dałam jej też surowego kurczaka i jadła aż się jej uszy trzęsły. No ale mięcha samego chyba nie powinna jeść? Spróbuję jeszcze z podgrzanym jedzeniem.
-
Kreatynina spadła do 8,7, a mocznik do 168 :) pani dr ma nam załatwić jakieś nowe środki przeciwwymiotne, bo suczka znowu co jakiś czas wymiotuje i w ogóle nie chce jeść. Przez ten niecały tydzień mocno schudła; obecnie waży 4,7 kg :( Próbuję wszystkiego, już nawet próbowałam jej wcisnąć pasztet, szynkę konserwową, jakieś mielonki, ale nic z tego. Jedyna rzecz na jaką się sama z siebie połakomiła to...bita śmietana. No ale nie będę jej bitą śmietaną karmić :| olewa nawet kurczaka i inne mięso, a kiedyś by się za nie dała pokroić.
-
Waży teraz 5,5 kg, a przed chorobą ważyła ponad 7 kg. Nie wiem ile dokładnie dostawała Cereni u weterynarza. Ja trzymając się zaleceń podawałam jej tą w tabletkach przed podróżami (choroba lokomocyjna) i kombinowałam z różnymi dawkami i za każdym razem i tak sunia wymiotowała szybciej niż w sytuacji, gdy jechała po prostu na głodniaka. Ogolnie zawsze po Cereni mocno ją zmula, wymiotuje i widać, że jej ten lek nie służy. Wszyscy weterynarze są tym zaskoczeni, no ale jak mówią- to się zdarza, rzadko, ale zdarza. Póki co od dwóch dni zero wymiotów, więc i tak nie ma sensu podawanie jej środków przeciwwymiotnych. Gdy odstawiliśmy większość leków i kroplówkę dożylną przestała też mieć biegunkę. Czy Twój pies też ma takie wahania? Bo moja ma tak, że w jednej chwili chce iść na spacer, przynosi zabawki, rzuca się na miskę, szczeka słysząc dzwonek do drzwi, a po kilkunastu minutach znowu wygląda na chorą, chce sie tylko przytulać, spać, nie interesuje jej jedzenie, ma gdzieś że ktoś puka do drzwi itd. Z żył też ma sieczkę, bo od lipca non stop jej się wkłuwają. Porobiły się zrosty, żyły się jeszcze nie pogoiły, a założenie jej wenflonu graniczy z cudem, bo wszystkie żyły ma wyjątkowo krzywe, w dodatku pękają i "uciekają".....to pies z łapami jak jamnik, do tego straszna z niej panikara więc wiadomo.... W poniedziałek mamy wizytę kontrolną u dr Neski, zobaczymy jak krew i usg, oby dalej się wyniki poprawiały...
-
Sprawdziłam jeszcze raz wyniki i wtedy, gdy kreatynina była na poziomie 13 potas był lekko poniżej normy (15,9 przy normie 16-21). Po tych nowych badaniach (z poniedziałku) potas w normie (16,1)
-
ona niestety po Cereni wymiotuje...i nie ma znaczenia jak się jej ją poda :( Dzisiaj na szczęście póki co bez wymiotów, zaczęła się nawet interesować zabawkami. Prawdę mówiąc to bardzo jej się polepszyło odkąd nie ma już wlewów dożylnych, tylko same podskórne. Zrezygnowalismy też z większości lekarstw, które dostawała, bo albo wywoływały wymioty albo biegunkę. Jedyne co je (od 3 dni, ale ciężko to nazwać jedzeniem, bo skubnie sobie małą porcję i tyle) to ryż wymieszany z mięchem/kabanosami/kiełbasą śląską dosmaczony olejem, na którym wcześniej coś było smażone. Niezbyt zdrowo, ale musi jeść cokolwiek, bo mi odejdzie z głodu :( Strasznie też zaczęła gubić sierść, ale generalnie ma ją w dobrym stanie (wizualnie). Pocieszające jest to co piszesz, bo ja już się poddawałam kilka dni temu widząc ją kompletnie wykończoną, bez woli walki. Jak często dajecie swojemu kroplówki?
-
Przyłączam się do tematu. Moja suczka jest poważnie chora. Na początku lipca musiała zjeść na spacerze coś toksycznego. Najpierw siadła jej wątroba, teraz walczymy z nerkami. Najprawdopodobniej jest to ze sobą powiązane (póki co tak uznała pani weterynarz). Tutaj temat: http://www.dogomania.com/forum/topic/147676-tragiczne-wyniki-badania-krwi-w%C4%85troba/ W zeszłą środę miała tragiczne wyniki- mocznik w okolicach 300, kreatynina 13. W poniedziałek (31.08) miała robione badania krwi, mocznik na poziomie 238, kreatynina 10,5. Od ponad 2 tygodni jest na kroplówkach (codziennie! najpierw dożylnie, obecnie podskórnie, bo źle reagowała) Największym problemem jest kompletny brak apetytu i wymioty. Dzisiaj co prawda nie wymiotowała, ale nie chce też nic jeść :( po środkach przeciwwymiotnych jest jeszcze gorzej, bo strasznie zamula i...wymiotuje. Mam do was pytanie: czy ktoś kto ma(miał) psa z chorymi nerkami, który nie miał apetytu jakoś sobie z tym poradził w inny sposób niż karmienie strzykawką? Suczka już ucieka jak widzi mnie z blenderem, a musi coś jeść, bo z wagi ponad 7 kg zleciała w ciągu tych dwóch tygodni do niewiele ponad 5 kg, co u tak małego psa jest ogromnym spadkiem :( zanikają jej mięśnie, nie ma siły chodzić itd. Najgorsze jest to, że jak na siłę w nią wciskam jedzenie to zwykle wszystko później zwraca, przez co podrażnia sobie przełyk i żołądek.
-
nie, powinnam?
-
Dziękuję, przede wszystkim w imieniu rudej :) Dzisiaj rano znowu dramat, niby jadła, ale zaraz wymiotowała. Wieczorem ją nakarmiłam i jest póki co w porządku. Nie chce wychodzić na spacery, wynoszę ją, wysadzam na trawniku, a ona po załatwieniu sprawy od razu robi w tył zwrot do mieszkania. Dalej dużo (w dużych ilościach) siusia bezbarwnym moczem.
-
To, że się poprawiły i że zaczęła w końcu coś jeść obudziło we mnie nadzieję, że może znowu bohatersko wyjdziemy z całej tej akcji. Ostatnie 2 dni były mówiąc krótko tragiczne i myślałam, że dzisiaj wyskoczą takie wyniki, że nie pozostanie nic innego jak zdecydować się na uśpienie. Weterynarz nie proponował lpakitine, zasugeruję to.
-
Suczce spadła kreatynina do 10,8 (przypomnę- w środę, tj 5 dni temu było 13,5) a mocznik do 238 (było 291). Wzrósł fosfor do 9,0. Reszta albo w normie albo na tym samym poziomie. Brak nadżerek w pyszczku, niezbyt czuć od niej mocznik. Na usg dalej to samo, chociaż teraz widoczny jest jeszcze stan zapalny jelit. Musieliśmy zrezygnować z kroplówek dożylnych, bo źle reagowała na leki do nich dodawane (biegunka, wymioty). Teraz dostaje podskórnie 250 ml + ranic. Do tego antybiotyk (excenel) i osłonę. Mam jej też dawać alugastrain ale mega jej nie smakuje i mam z tym duży problem, bo nawet jak podam to po kilku minutach wszystko zwraca. Odkryłam co mała ma ochotę jeść- kabanosy i kiełbasę śląską :D niezbyt zdrowo, ale musimy ją czymś napchać, bo waży już tylko 5,5 kg (przed chorobą ważyła ponad 7 kg) i odmawia jedzenia dietetycznych weterynaryjnych karm. Jest strasznie chuda, nie ma siły chodzić i zanikają jej mięśnie. Nie wiem, czy już się cieszyć z poprawy wyników, czy lepiej nie..
-
weterynarz nie stwierdził, żeby coś ją bolało :( ale jeśli rzeczywiście lepiej dać coś przeciwbólowego to już się z nim(nią) kontaktuje zmian owrzodzeniowych nie stwierdzono podczas kontroli w środę, od suczki generalnie prawie nie czuć mocznika czy są w ogóle jakieś szanse na to, że uda się powstrzymać mocznicę? :( znasz (znacie) przypadki, w których się udało? Dzisiaj niestety, ale jest tak samo jak wczoraj; suczka nie ma ochoty chodzić, po wyjściu na spacer robi siku (w dużej ilości) i od razu chce wracać do domu, coś tam wypiła, została na siłę nakarmiona, dałam jej antybiotyk, podłączyłam do kroplówki i sobie śpi...
-
1. Czy pielęgnacja jest trudna? Tak, jest, jeśli chce się miec sznaucer wyglądającego jak sznaucer. Regularne trymowanie, rozczesywanie brody itd. 2. Jak ona wygląda? Psa się trymuje. Najlepiej u psiego fryzjera jeśli nie ma się doświadczenia i czasu. https://pl.wikipedia.org/wiki/Trymowanie_sier%C5%9Bci Trzeba też pamiętać o rozczesywaniu brody (w którą tak nawiasem mówiąc włazi żarcie, woda itd. dlatego większość właścicieli sznaucerów myje im codziennie- co drugi dzień mordę). 3. Czy te psy mają mocny psi zapach? To zależy od nosa konkretnego człowieka. Dla mnie labradory są prawie bezzapachowe. 4. Czy linieją? Regularnie trymowany rasowy sznaucer nie powinien linieć. 5. Czy są psami posłusznymi na spacerach? To zależy od wychowania, więzi między człowiekiem i psem. Generalnie sznaucery to uparciuchy, trzeba się nieco nagimnastykować przy szkoleniu. Te, które ja poznałam uwielbiały kombinować na własną łapę i przede wszystkim -same myślały. 6. Czy mają apetyt czy są wybredne? To zależy od konkretnego psa. 7. Czy przejawiają agresje do czlowieka? Nie jest to cecha rasy. Łatwo jednak schrzanić wychowanie sznaucera, co przy jego wrodzonej nieufności wobec obcych ludzi skutkuje tym, że pies zaczyna być agresywny w stosunku do ludzi. 8. Jakie są te psy na codzień? Nie wiem co ci na to odpowiedzieć, nie rozumiem pytania prawdę mówiąc. 9. Czy mają problem w pozostawaniu samemu 8h? Nie, jeśli się je do tego przyzwyczai, a nie nagle z dnia na dzień zostawi. 10. Czy twoim zdaniem mogą mieszkac w bloku? Zalezy od okolicy. Ja generalnie bym nie kupowała olbrzyma jesli mialabym niewielkie mieszkanie gdzies na 10 pietrze w bloku położonym w centrum miasta. Ta rasa wymaga duzej ilosci ruchu, plus lubi stróżować i moim zdaniem sznaucer jest prawdziwie spełniony gdy jednak ma troszkę terenu do patrolowania ;) oczywiście zaraz się odezwą osoby, które mają olbrzyma w bloku i stwierdzą, że wszystko jest do ogarnięcia. Co człowiek to opinia ;) 11. Z jakiej hodowli masz psiaka? Nie mam w chwili obecnej sznaucera, ale to dla mnie synonim psa, wychowywałam się ze sznaucerami i od dzieciaka kocham tą rasę. Jak chcesz się dowiedzieć więcej o sznaucerach to zachęcam do zajrzenia na forum rasy (wpisz sobie w google).
-
Czekamy do poniedziałku (kolejne badania), mamy dać czas lekom na zadziałanie. Jak nie będzie spadać albo się chociaż nie zatrzyma to walka pewnie przegrana.... W tych najświeższych badaniach wyszło (przepiszę tylko to, co się wyłamuje z normy): MCHC: 36,3 (norma 32-36) Leukocyty: 4,95 (norma 6-12) Kreatynina: 13,5 (norma 0,5-1,7) Mocznik: 291 (norma 20-50) Glukoza: 52 (norma 70-120) Potas: 15,9 (norma 16-21) Fosfor: 7,6 (norma 2,5-6,3) Magnez: 3,5 (norma 1,7- 2,9) W moczu stosunek białka do kreatyniny mieści się w normie, mocz przejrzysty, bezbarwny, ślady białka, brak wałeczków i śluzu, leukocyty 0-2 w polu widzenia, erytrocyty 0-2 świeże w preparacie. Strasznie się wszystko posypało w tak krótkim czasie :(
-
To jest pies wszystkożerny, nigdy nie było problemów z karmieniem jej, wręcz trzeba było cały czas uważać, żeby się nie roztyła, ale odkąd się pojawiły te chore nerki nie je NIC. Nie ma nawet ochoty na przysmaki, za którymi szalała. Szynka nie, mięcho nie, chleb tym bardziej nie, biszkopty nie....dlatego karmię strzykawką. Dzisiaj ugotowałam jej rosół, zmieszałam z saszetką, zapakowałam do blendera i do strzykawki. Nie rusza chrupków, nie zje nawet Frolica, za którego większość psów da się pokroić (i ona też jakieś 2 tygodnie temu). Macie jakieś pomysły poza karmieniem na siłę? Część połyka, część wypluwa, ale dzisiaj na szczęście nie wymiotowała. Wczoraj wszystko co w nią wepchnęłam (a daje malutkie porcje) zwróciła :(
-
i to w trybie natychmiastowym
-
Kreatynina i mocznik dalej rosną (odpowiednio na poziomie: 13 i 290) :( w poniedziałek powtórka badania krwi. Suczka codziennie dostaje kroplówkę i antybiotyk + probiotyk. Mocz bezbarwny, dużo siusia, ale generalnie widać że jest zmęczona, źle się czuje; typowa apatia. Bardzo schudła w ciągu tych niecałych dwóch tygodni. Na siłę wlewam w nią siemię lniane, zmiksowane mokre jedzenie dla psów chorych na nerki; weterynarz mówi że musi jeść cokolwiek, choćby gerberki dla dzieci, rosół itp.,ale mocno mamy pilnować ilości białka w diecie dopóki nie uda się ją wyprowadzić na prostą. Dziwne, że mimo stałego płukania kroplówkami wyniki w ogóle się nie poprawiają ani nie stają w miejscu :( Jednego dnia jest świetnie, zachowuje się jak wychudzony, ale zdrowy pies, a kolejnego cały dzień leży i chce być przytulana. Czy może to być wywołane wahaniami poziomu mocznika?
-
Po obu. Tą w tabletkach dostawała kilka razy na podróż, gdy czekała nas długa jazda samochodem i za każdym razem kończyło się jeszcze większymi wymiotami niż przy jeździe bez podania czegokolwiek. U weterynarza dostaje natomiast w formie zastrzyków- po ok godzinie zaczyna wymiotować, jak się jej tego nie poda to wszystko jest OK
-
Kreatynina i mocznik niestety cały czas rosną (mocznik ok 250, kreatynina 10,1) mimo kroplówek (dożylnych i podskórnych przez kilka dni). Przy uszkodzonej wątrobie nie robiliśmy jej badania moczu (w ogóle na to nie wpadłam), a podobno to w nim najpierw wychodzi, czy nerki też oberwały. Dlatego jeśli ktoś kiedyś będzie miał podobny problem to radzę od razu robić badanie moczu. Generalnie warto robić systematycznie (jak ze wszystkimi profilaktycznymi badaniami ;)) Suczka jest od dzisiaj pod opieką dr Neski z Warszawy, zobaczymy co uda się zdziałać. Zaczęła sama pić, dalej normalnie robi siku, ale zupełnie nie chce jeść, więc jest karmiona na siłę strzykawką. Raz się żarcie przyjmie, innym razem wymiotuje. Co ciekawe wymiotami konczy się u niej...podanie środków przeciwwymiotnych (Cerenia).
-
Nie mam przy sobie wyników i nie pamiętam mocznika, jutro powtórka badań. Kreatynina lekko ponad 8 (norma- niewiele ponad 1), od poniedziałku (wówczas wynik 4,16) podrosła dwa razy. Wszystko zaczęło się w sobotę/niedzielę, czyli 5 dni temu. Temperatura w normie, codziennie kroplówka, leki przeciwwymiotne, moczopędne i antybiotyk (zapomniałam jaki). Nie chce jeść, pić, na szczęście sika, ale mocz jest przeroczysty- taka woda. Próby nakarmienia kończą się wymiotami. Musimy zrobić badanie moczu.
-
Wątroba zregenerowana, niestety ale teraz siadły nerki. I tu sprawa już o wiele poważniejsza :( uważajcie na swoje psy na spacerach.