klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
A może halti dla świętego spokoju? Jak duży jest ten pies? Moja suka w autobusach/tramwajach jeździ w takim zwykłym materiałowym (weterynaryjnym)-kosztował może z 10 zł i wszędzie można go wcisnąć. Ma też fizjologa, ale nie używamy w ogóle, biorę go jedynie w długie podróże na wszelki wypadek jakby trafił się np. w pociągu służbista.
-
[quote name='eva_eva']witajcie ;) chciałabym zapytać o wszystkie rasy psów które znacie nie będące tzw. psami jednego właściciela, tylko kochające po równo wszystkich domowników. jest to dla mnie dość istotna kwestia, oczywiście obok innych:) im więcej tym lepiej, wymieniajcie rasy które tylko przyjdą Wam do głowy, bez względu na wielkość, przeznaczenie itd…mile widziane zarówno popularne jak i te bardzo rzadkie rasy :D uprzedzając ewentualne pytania, oczywiscie zdaję sobie sprawę zarówno z różnic osobniczych w obrębie ras jak i tego że w przypadku gdy jakiś domownik spędza mało czasu ze zwierzakiem i nie angażuje się w życie z nim istnieje ryzyko że psiak nie obdarzy go szczególnym uczuciem niezależnie od rasy. na postawie tego wątku nie będą podejmowane żadne ostateczne decyzje, jest to zupełnie niezobowiązujące, bardziej w celu rzucenia ogólnego światła na tę kwestię. pozdrawiam i zapraszam do dyskusji. ps. jeśli napisałam w złej kategorii to przepraszam i proszę o zwrócenie mi uwagi - jestem nowicjuszem :wink::wink::wink:[/QUOTE] Co do zasady, moim zdaniem do takich ras zaliczają się na przykład labradory, goldeny, cocker spaniele angielskie, cavalier king charles spaniele, coton de Tulear, lwie pieski, gryfoniki. Dużo jest takich ras, oczywiście to uogólnienie, bo tak jak pisałaś- to głównie zależy od osobowości konkretnego psa, choć nie ma co ukrywać, że szybciej znajdzie się "psa jednego pana" wśród rottweilerów niż wśród cavalierów
-
[quote name='Abrakadabra']Minga1 , a jakiego masz psa (gabarytowo) i jakie ma podejście do 2kg czworonogów? Jest odwoływalny? Mam fajna miejscówkę, ale zdradzę tylko osobom spełniającym odpowiednie warunki :diabloti:[/QUOTE] To mi zdradź, bo moja suka ma dobre podejście do mini czworonogów i jest odwoływalna :)
-
[quote name='Berek']Klaki, jak już będziesz znać swoją życiową miejscówkę w Warszawie - daj znać (w sensie: dzielnica...), postaram się coś dokładniej poradzić. [/QUOTE] Mamy w planach Ochotę i Mokotów, ogólnie lewą stronę rzeki
-
[quote name='Berek']Na Polach jest, faktycznie, dosyć ciasno - a już na pewno nie polecam ich w weekendy w "godzinach spacerowych" (bo pewnie o siódmej rano jest dość miło ;)). Ale tu rowerzyści, rolkarze, hulajnogowcy i biegacze to norma. Jeśli pies ich atakuje, to będzie dość trudno - nawet jeśli potraktujemy pobyt tam jako okazję do odzwyczajania go od takich akcji. Jeśli lubisz dość dzikie tereny z nutką romantyzmu (albo dreszczykiem grozy) to przyjrzyj się dawnym fortom wchodzącym w skład Twierdzy Warszawa. Ten bemowski (Fort Parysów) jest chyba największy, ale pewnie w wielu dzielnicach znajdziesz kawałek terenu do którego cywilizacja jeszcze... i już... nie dotarła. Tu znajdziesz ich spis (linki prowadzą do opisu i odnośnikami do lokalizacji na mapie): [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Twierdza_Warszawa[/URL] Osobiście lubię tereny przy Cytadeli (Żoliborz). No i ten bemowski fort - teren jest bezkonkurencyjny. Jeśli Twój pies zachowuje się w miarę O.K., to warszawskie parki są naprawdę dość przyjazne. Podobnie jak parki leśne i lasy. Czasami zdarzają się naloty SM, ale doprawdy, da się z tym żyć (mówimy o mieście które ma bogate tradycje życia pod okupacją - to co, nie damy rady strażnikom miejskim? ;)).[/QUOTE] Dziękuję! Ludzie nam w ogóle nie wadzą, gorzej właśnie z gromadami bawiących się psów : )
-
[quote name='minga1']Warszawiacy milcza na temat tej sprawy. Swoja droga stolica jest bardzo nieprzyjazna zwierzakom. Ludzie nie chca wynajmowac mieszkac z psiakiem. Z lasow porobili rezerwaty. Wszyscy narzekaja ze pies nie ma sie gdzie wybiegac. Odchody powinno sie zbierac ale nie ma koszy. Chyba Ze chodzi o to zeby zaniesc ze spaceru do domu i wyrzucic.[/QUOTE] Ile czasu zajęło Ci znalezienie mieszkania? Do tych rezerwatów rzeczywiście nie można wchodzić z psami? Ja teraz mieszkam niby przy (mini)rezerwacie i nie ma żadnych problemów, przez 4 lata spacerowania tylko raz natknęłam się na SM i zero problemu, nie gonili mnie mimo że suka biegała bez smyczy :) może w Poznaniu milej jest : D Berek, dzięki za info. A jak wygląda sytuacja na Polach Mokotowskich? Jedni mówią, że jest w porządku, że mimo dużej ilości ludzi i psów można znaleźć kawałek miejsca co by psu chociaż piłkę w spokoju porzucać, a drudzy twierdzą, że najlepiej omijać, bo lata horda nieopanowanych bawiących się ze sobą psów i nietowarzyski kundel nie pobiega tylko nabawi się urazu do końca życia.
-
[quote name='minga1']Szukam miejsc bez rowerzystow i biegaczy gdzie pies moglby sie wybiegac luzem. Taki naturalny teren bez asfaltu , parku itd. Moj pies jest teraz bardzo nieszczesliwy bo przeprowadzil sie do Warszawy i chodzi jak na razie tylko na smyczy a z lasow okolicznych zrobione sa rezerwaty i nie wolno mu nawet nosa tam wsciubic :([/QUOTE] Bemowo? Podobno w Kampinosie normalnie ludzie puszczają psy, choć zapewne nie jest to zgodne z prawem. Tak na dobrą sprawę to niewiele jest miejsc, w których pies może sobie na legalu pobiegać bez linki czy kagańca na pysku. Swoją drogą to jestem ciekawa, co powiedzą warszawiacy, bo nas też czeka wyprowadzka do stolicy i warto się dowiedzieć wcześniej, gdzie są fajne tereny spacerowe ;)
-
[quote name='Wilczocha']Dzięki wielkie za porady :) Dziś wyszłam z nią pierwszy raz po kwarantannie, obawiałam się, że po tygodniu siedzenia w domu będzie masakra. Ku mojemu zdziwieniu, Szanti biegała wesoło machając ogonkiem. Jednych ludzi się obawia i im nie ufa do innych przychodzi i się cieszy. Nie wiem od czego to zależy. Z psami tez rożnie, kiedy widzi psa na horyzoncie, zatrzymuje się i patrzy, kiedy pies się zbliża to zazwyczaj chce uciec, ale ja stoję sobie nie robiąc paniki wiec ona zaczyna się powoli uspokajać, a kiedy pies do niej podejdzie, a musi podejść spokojnie, wtedy ona przysiada, albo wykłada się na grzbiet. Kiedy pies jest bardziej szalony, to ona bardziej się boi. Ale kiedy dany pies odchodzi, ona chce biec za tym psem. No i ogólnie nie było źle, ale brak zaufania do ludzi raczej jej zostanie.[/QUOTE] Pamiętaj o tym, żeby ją mocno nagradzać za przełamywanie lęku i pozytywne reakcje w stosunku do ludzi i psów. Suczka jest malutka, nie jest powiedziane, że będzie nieufna wobec obcych ludzi, warto teraz zadbać o dużą ilość kontaktu z przeróżnymi osobami (zaczynając od takich, których się niespecjalnie obawia) i koniecznie pilnować, żeby ten kontakt był pozytywny. Poproś znajomych o pomoc ;) Nie wiem jak Twoja suczka, ale moja zawsze (do dzisiaj jej to zostało) szybciej zaprzyjaźniała się z osobami spokojnymi, opanowanymi, a obawiała się osób głośnych, mocno gestykulujących, impulsywnych. No i ludzkich "dziwadeł", którymi byli w jej oczach żule, kobiety w długich sukniach/spódnicach itp
-
[quote name='Wilczocha']Na samym początku myślałam o psim przedszkolu, ale jak zobaczyłam cennik to zrezygnowałam [B]Cena zajęć:[/B] [B]45 zł [/B]- pojedyncze zajęcia [B]350 zł [/B]- [I]pakiet szczeniak[/I] 10 zajęć Jestem osobą niepracującą i żyje z oszczędności. Prace poszukuje, ale nie wiadomo kiedy się znajdzie, na teraz nie mam na to pieniędzy wiec sama muszę socjalizować. Chciała bym się spotkać z ludźmi co mają zdrowe i dobrze zrównoważone psy które by pokazały, że inne psy nie są takie straszne. Chodź ona nie reaguje strachem na każde psy, tylko te zachowujące się agresywnie, niepewnie i szczekające. A te spokojniejsze co do niej podchodzą ze spokojem ona jest niepewna, ale nie strachliwa. Teraz w piątek miała drugie szczepienie i siedzi w domu na kwarantannie. Jestem wkurzona bo nie mogę jej socjalizować w tak ważnym okresie. Ale od tego weekendu znów zaczynam, mam nadzieje ze tydzień kwarantanny wystarczy.[/QUOTE] Jest sporo dogomaniaków z Krakowa, wejdź w dział WYPOCZYNEK->Spacery i tam poszukaj grupy spacerowej, zaznacz tylko że zależy Ci na psach sprawdzonych do szczeniaków, cierpliwych i opanowanych. Pamiętaj o tym, zeby nie rzucać lękliwego szczeniaka w łapy psów, które są co prawda przyjacielskie, ale dość brutalne w zabawach i mają tendencje do machania łapami jak cepem ;) (mam na myśli zwłaszcza labradory; bez urazy dla właścicieli). Możesz nawet w okresie kwarantanny wychodzić z psem, jeśli mieszkacie w okolicy po której wałęsają się niekoniecznie szczepione/bezdomne psy to noś ją na rękach. Staraj się stopniować jej wrażenia, nie rzucaj jej od razu na głęboką wodę. Evel podrzuciła pomysł z czymś do wylizywania- popieram w 100 %; na lękliwe szczeniaki co do zasady bardzo dobrze działa karmienie w bezpiecznej odległości od strasznego przedmiotu/miejsca, metoda tzw. baru, no i oczywiście masa cierpliwości. Co do dawania żarcia w bezpiecznej odległości- napiszę Ci jak robiłam ja z moją lękliwą suczką: 1. Stopniowo zbliżałam się do strasznego miejsca/rzeczy, cały czas obserwując psa i dawałam smakołyki gdy spojrzała w tym kierunku, nawet jeśli się jeszcze nie bała. 2. Wyłapywałam moment, w którym zaczynała się juz nieco niepokoić i się zatrzymywałam, dawałam żarcie, chwaliłam bez większego entuzjazmu i gdy widziałam, że się uspokoiła robiłam kilka kroków w tył, lekko zmieniałam trasę i podchodziłam po kilku minutach znowu. 3. Stopniowo zmniejszałam odległość do strasznego miejsca/przedmiotu, ale stale obserwując psa- nie można doprowadzić do tego, że wpadnie w panikę, bo wtedy pozamiatane i trzeba próbować od nowa ;) U nas na wszystkie straszne przedmioty bardzo pomogło takie stopniowe podchodzenie i wyćwiczenie komendy "idź zobacz". Ćwiczyłam też na znudzonych opanowanych psach czekających gdzieś pod osiedlowym sklepem, pocztą itd. na swoich właścicieli ;) Oprócz tego, do perfekcji opanowałam wyłapywanie momentów, w których była dosłownie sekundę przed wpadnięciem w histerię i wtedy na szybko wpychałam jej do pyska jakieś smakołyki typu pokrojona parówka- to ją wybijało z rytmu, powstrzymywało narastające emocje i szybko zaprzątało jej głowę czymś innym (jedzeniem), a dodatkowo bardzo szybko wyrobiło skojarzenie "straszny pies/człowiek/przedmiot=jedzonko". Z czasem nauczyła się przechodzić koło czegoś, czego się obawiała i od razu patrzeć na mnie czy nie dam jej czegoś do jedzenia za walkę ze strachem :cool1:
-
[quote name='Paulina94']A to nie wiedziałam :lol: Może po prostu nie afiszowały się tak jak teraz...[/QUOTE] a afiszują się niby?dlaczego w kraju ma istnieć tylko jedna organizacja (ZK)? jeśli ktoś szuka psa i podchodzi do tego z głową to bardzo szybko natrafi na informacje o rodowodach i ich wartości; w internecie roi się od artykułów o sytuacji po wprowadzeniu nowej ustawy : )
-
[quote name='Ryss']Psy powinny w jak najszerszym zakresie mieć kontakt ze swymi pobratymcami. To się nazywa, [B]Asiu[/B], socjalizacja. Samcom z samcami kontaktować się na własną łapę może pozwolić - ze zrozumiałych dla psiarzy względów - tylko pańcia, która jest mądrzejsza od swojego psa. Ale psom z sukami (nie będącymi z cieczką, rzecz jasna) - jak najbardziej, [B]gdy tylko suka nie jest ruda. Bo rude, wiadomo, są wredne i poza cieczką potrafią nieszczęsnemu absztyfikantowi dać do wiwatu.[/B] Spotkałem w życiu tylko jednego psa-samca, który atakował suki. Wszystkie inne samce,[B] Kasiu[/B], zachowywały się wobec panienek z pełną galanterią i z całkowitym zrozumieniem przyjmowały fochy panienek kłapiących na nich zębami. Samiec, który atakuje sukę tak jak innego samca, ma na pewno coś z głową, bo w psim swiecie jest to nienormalne.[/QUOTE] Zgadzam się z tobą :evil_lol: moja jest ruda i wredna, w dodatku wysterylizowana, więc skazana na zostanie wredną starą panną, bo żaden normalny kawaler nie wytrzyma fochów jaśniepani.
-
[quote name='czarnykapturek']Tak [B]toyota[/B], tylko ze gdzies przeczytalam, ze nie powinno sie mieszac w hierarchie w stadzie (jesli chodzi o psy), bo kiedy dominant zauwazy, ze traktujemy inaczej slabszego, moze poczuc sie zagrozony, i to uczucie moze wywolac agresje. Wiadomo-czlowiek rzadzi, tu nie ma przebacz, korygujemy zachowania dla nas niedopuszczalne.Teraz juz sama nie wiem....To jednak karcic za bycie dominantem, czy nie? Nasze psiaki maja po rowno pieszczot, glaskow, ta ktora broi jest karcona, nie pozwalamy na warczenie Sary np. kiedy daje im smakolyki. Jak pisalam do ludzi Sara zachowuje sie bardzo dobrze, nie stara sie wejsc na najwyzsza pozycje, ale do psow...[/QUOTE] Karci się nie za bycie dominantem tylko za przesadzone reakcje. Jeśli pies pokaże drugiemu zęby i ma ku temu powody to nie ma sensu go za to karcić, a jeśli np. rzuca się i próbuje przyciskać do ziemi drugiego, bo ten ośmielił się zaczepić właściciela to jest już coś nie halo ;) Niekoniecznie chodzi o to, że suczka czuje się ważniejsza od was, niektóre psy są zaborcze jeśli chodzi o ich zabawki, miski, legowiska a jeszcze inne jako "zasób" traktują swoich właścicieli.
- 71 replies
-
- agresja.
- alaskan malamute
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
[quote name='toyota']Nie może być tak, że to Sara karci Martę. Od karania, wydawania poleceń itp. jest człowiek. Także nie można pozwalać na takie zachowanie. Zaczęłabym od tego, żeby trochę obniżyć pozycję Sary, w ten sposób, że dostaje michę z jedzeniem jako druga po Marcie. Należy dać jej odczuć, że to Marta jest ważniejsza, np. pierwsza ma zakładaną obrożę i smycz jak idziecie na spacer. Psy to nie dzieci, żeby je traktować równo jak bliźniaki. Ja mam 11 psów, jak bym miała niby traktować je na równi i wszystkie jednocześnie, żeby nie były zazdrosne ;) ? To ja decyduję i faworyzuję kogo chcę (a więc najmniejszego, najsłabszego i najstarszego), a reszta musi się temu podporządkować. Moje psy są również przygarnięte.[/QUOTE] W momencie, gdy zaczęłam stosować rady osób, które twierdziły, że mam faworyzować starszą sukę (pierwsza dostaje jeść, pierwsza dostaje smakołyki, pierwsza jest głaskana) zaczęłam mieć prawdziwe problemy z młodą, bo gdy tylko znikałam z pola widzenia rzucała się na starszą. W mojej obecności też się spinała, gdy pojawiała się koło nas starsza suka i bardzo łatwo wybuchała, mimo że agresywne zachowania ostro karciłam. Gdy zaczęłam je traktować równo, jak bliźniaki, problemy znikły po tygodniu ;)
- 71 replies
-
- agresja.
- alaskan malamute
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
[quote name='czarnykapturek']Dzieki za odpowiedz. Tak tez zrobilismy, czyli nie pozwalamy Sarze warczec na Marte, zawsze intrweniujemy. Wydaje mi sie, ze Sara jest poprostu ZA BARDZO opiekuncza. Sytuacja na spacerze: wygupiam sie z Marta, ta zaprasza do zabawy podszczekujac, podbiega, kladzie przod na ziemie, macha ogonem (tak obrazowo), szczeka na mnie i czeka na reakcje, [B]Sara natychmiast podbiega do niej i "powala" ja na ziemie, po czym podchodzi do mnie i patrzy w oczy...[/B] Do ludzi jest bardzo karna, slucha sie, ale co z tego skoro najpierw przywoluje psa do porzadku, i jest z tego bardzo zadowolona. Jakies cwiczenia z nia? Jest to bardzo wazne, bo Sara zostaje z nami na zawsze. [/QUOTE] A wy natychmiast karćcie takie zachowanie. Z tego co piszesz wynika, że suczka jest rzeczywiście zazdrosna o względy opiekuna. U mnie, gdy młodsza próbowała fikać do starszej i ją gnębić zaczęłam po prostu traktować je równo, coś jak ludzkie bliźniaki, żeby jedno nie było zazdrosne o drugie. Czyli głaskanie równocześnie, jedzenie w tym samym czasie w bliskiej odległości od siebie (ale musiałam zmniejszać ją stopniowo, bo młodsza broniła też miski), dawanie smakołyków na przemian za wykonywane komendy, a nawet jedzenie jednej kości z mojej ręki (dla każdej suki jeden koniec) i jednocześnie ostry opieprz za wyskakiwanie z zębami, warczenie, wciskanie się przed starszą, gdy ją próbowałam pogłaskać itd. Starałam się też uprzedzać reakcje młodszej, zawsze ją obserwowałam i reagowałam głośnym "fe!", gdy tylko widziałam, że już załączyła jej się zazdrość i zaraz oberwie się drugiej suce.
- 71 replies
-
- agresja.
- alaskan malamute
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Sąsiad postawił u siebie odstraszacz i psy dostają szału - co robić?
klaki91 replied to zmierzchnica's topic in Okrucieństwo
[quote name='zmierzchnica']Przekażę :) Sama zastanawiam się, jak sprawa się skończy.[/QUOTE] Daj znać jakby coś się ruszyło! :) -
Sąsiad postawił u siebie odstraszacz i psy dostają szału - co robić?
klaki91 replied to zmierzchnica's topic in Okrucieństwo
[quote name='zmierzchnica']Sprawa nie dotyczy bezpośrednio mnie, ale znajomej, która prosi po pomoc, jest już zdesperowana. Sąsiedzi-pieniacze, najpierw mieli pretensje o drzewo, które zrzuca im liście na podwórko. A że znajoma nie poddała się terrorowi, została "ukarana": postawili odstraszacz. Jej dwa psy wybiegają na podwórko i zaczynają się gryźć, dostają szału, uciekają w popłochu.. Załatwiają się na tarasie i boją się wychodzić :shake: Znajoma nie wie, gdzie ten odstraszacz jest, najpierw był w widocznym miejscu, teraz nie. Więc nie ma konkretnego dowodu, że to sąsiedzi krzywdzą jej zwierzęta. Psy nie są podwórkowe, śpią w domu, nie zakłócają ciszy nocnej. Macie jakiś pomysł, co robić? Nie ma sensu rozmawiać z tymi ludźmi. Czy jest prawo jakoś kontrolujące używanie odstraszaczy? Czy policja w tym przypadku zareaguje? Żal mi psiaków i znajomej, dopiero co się przeprowadzili, a tu taki wałek...:shake:[/QUOTE] Jak dla mnie klasyczny przykład sprawy o zaniechanie immisji. Zanim jednak znajoma zacznie się bawić w straszenie prawnikami i sądem może warto jej jednak zasugerować zwykłą rozmowę z sąsiadami? Większość spraw w sądach mogłaby się rozstrzygnąć w cywilizowany sposób pomiędzy ludźmi, gdyby ze sobą rozmawiali zamiast od razu lecieć po pomoc do wymiaru sprawiedliwości. Takie postępowanie trochę trwa, a tu jeszcze mamy dość skomplikowaną sytuację. Można zawsze postraszyć pismem sporządzonym przez prawnika, ale jeśli to ludzkie młoty to spłynie to po nich. -
[quote name='Pani Profesor']to ja już wolę swojego cygana :cool3: u niego obcy = przyjaciel (no, prócz dzieci...), jakbym miała z nim wojować jeszcze przez agresję do ludzi,to bym udusiła :diabloti:[/QUOTE] ciesz się, że tak trafiłaś :cool1:
-
[quote name='Dioranne'] Odnośnie 'miłości'. Dla Młodego ja jestem na pierwszym miejscu, potem mama z babcią, a na samym końcu ciocia. ;) Ludzi, których poznał w szczenięctwie toleruje i od biedy da się pogłaskać. A obcych obszczekuje od góry do dołu i w życiu nie da się pogłaskać.[/QUOTE] To moja nawet tych, których poznała w szczenięctwie potrafi nastraszyć, a są i tacy, których dopiero co poznaje i od razu daje się wycałowywać :roll: i weź tu zrozum tego psa [quote name='Pani Profesor']a u nas jest właśnie odwrotnie - Pat najbardziej kocha ludzi,których zna, ale nie widuje codziennie (np. moje koleżanki), na drugim miejscu są obcy ludzie, a później my :diabloti: tak się prezentuje zainteresowanie i zaciesz pieska. plusem jest, że obcych nie słucha ;-) i nawet nie da łapy, baaardzo rzadko i za coś super, a ze mną się rozumie bez słów ;-)[/QUOTE] Ja bym chciała, żeby moja uwielbiała obcych ludzi, ale co poradzić :cool1: pewnie gdybym bardziej z nią to przepracowała.....jak ją ignorują to jest dobrze, ale wytłumacz ludziom że mają nie zaczepiać psa...zawsze ktoś koniec końców ulegnie:cool1: Jest bardzo sprzedajna, wystarczy kiełbasa w ręce i od razu milusi pieseczek. A jak zabraknie żarcia to niech ktoś spróbuje się spoufalać :roll:
-
[quote name='Pani Profesor']nie tylko Ty, mój piesek jest również mało 'przytulany' :cool3: chyba, że go najdzie albo coś chce. to zadziwiające, jaki potrafi rano być miły - jęczy pod sypialnią, budzi mnie, pozwalam mu wejść, wbiega i liże mnie po twarzy, przytula się, wpycha pod rękę,a za chwilę... siada i oblizuje się, ciągnie mnie do kuchni i patrzy na lodówkę :diabloti: makabra![/QUOTE] moja jest bardzo przytulaśna, uwielbia być miziana, całowana, przytulana, ściskana, ale liczba osób, które kopnął ten zaszczyt jest bardzo ograniczona :cool1: reszta może liczyć albo na samo pomachanie ogonem albo na pokazanie zębów/oszczekanie
-
[quote name='Pani Profesor'] Talia, ze schronu jest ta suczynka, nie mam jej zdjęć ani nie dopytałam z którego jest schroniska, ale [B]przeurocza jak diabli[/B] ;) [B]taka przytulanka rozdająca buziaki, a jak daje łapkę...[/B] :loveu: duże psy zazwyczaj robią DUP prosto w ryj, np. labradora tż-ta strach poprosić o łapę jeśli nie ma się akurat hełmu :cool3: a ta suczynka daje powolutku z taką gracją, jak dama, jakby mówiła "o tu pocałować" i jeszcze patrzy na tą łapinę którą wyciąga :loveu:[/QUOTE] czemu ja tak nie trafiłam :placz:
-
[quote name='adgamma']Eeee... Sunrise? a kiedy i gdzie był?[/QUOTE] W Kołobrzegu, pod koniec lipca ;) ale podobno w tym roku w miarę spokojnie, choć dziennikarze podchwycili temat i podkoloryzowali to, co się działo na plaży
-
[quote name='Wola istnienia.']Trochę off topic, ale mam jeszcze pytanie- czy we wszystkich schroniskach płaci się za psiaka? Mam nadzieje, że nie będziesz mi miała tego za złe, Anno :)[/QUOTE] Ja jeszcze nie spotkałam się ze schroniskiem, w którym nie płaciło się w ogóle za psa ( z reguły są to niewielkie kwoty, niewiele więcej niż za szczepienie i odrobaczenie, a zwierzaki są często już po zabiegu sterylizacji/kastracji). W niektórych co prawda istnieje coś takiego jak "worek karmy za psa", ale to chyba już rzadkość.
-
[quote name='adgamma']Byliśmy, wróciliśmy, było super :) Z całego serca polecam Grzybowo i pensjonat Kotki2, nasz szczeniak przeszedł taką socjalizację, że ho ho :) Jest to miejsce do którego będziemy chętnie wracać. Plaża dla psów - bomba - mało ludzi, czysto, fajne wejście do morza, można podjechać samochodem bardzo blisko. Jedliśmy przeważnie w Katarzynce, czasem braliśmy na wynos bo ciężko było upolować miejsce w ogródku. Wakacje udane :multi:[/QUOTE] przeżyliście Sunrise? :evil_lol: ja na ten czas uciekłam na drugi koniec Polski
-
[quote name='beagle-happy']Będziemy w tym roku w Kołobrzegu. Sprawdzimy tą plażę w Grzybowie (rzut beretem) o której piszesz klaki91 - dzięki za info![/QUOTE] ja z moją chodzę też na tą "nie-psią" i nikt nie robił problemów. tyle, że my wpadamy pod wieczór na 30 minut popływać i spadamy, bo nie jestem fanką leżenia i smażenia się na słońcu :razz:
-
[quote name='Lilth']Kurczę, pojadę samochodem więc pewnie na jakimś parkingu wolnym :P Najlepiej w sumie od jakiegoś centralnego punktu jakiś rynek, dworzec czy coś takiego :) Chciałam jeszcze zapytam czy jest tam jakiś typowy deptak ? I jaka częstotliwość ludzi tam występuje, bo nie wiem czy pakować się na takie coś z psem. Jak byś mogła jeszcze polecić jakąś normalnie cenowo (studenckie życie :P) knajpę, smażalnie gdzie można na ogródek wejść z psem (o środku nawet nie marze). Będę bardzooo wdzięczna.[/QUOTE] Ja jestem z Grzybowa, więc niestety, ale nie wiem jakie knajpy/restauracje itd są tanie, bo jadam w domu :D sporo ludzi przyjeżdża tu z psami i gdzieś jeść muszą, a że wszystkie smażalnie i inne mają ogródki to sądzę, że bez problemu można do nich wchodzić z psem. Grzybowo to wieś, nie ma tu żadnego centralnego punktu, rynku, dworca itp. Ulica, która jest najbardziej "żywa" w sezonie to ul. Nadmorska, ale całe Grzybowo można przejść w 40 minut- ja mieszkam na samym końcu wsi, a na psią plażę docieram średnio w 30 minut szybkim marszem. Parkingi oczywiście są, ale generalnie ludzie stawiają samochody gdzie popadnie. Na psiej plaży byłam do tej pory 3 razy i za każdym razem bez problemu znajdowałam zupełnie wolną przestrzeń, psów niewiele, zawsze mogłam się tak położyć, że spokojnie 50 metrów dalej był najbliższy człowiek z czworonogiem. Ale ja chodzę raczej w okolicach godziny 17, więc wtedy też jest mniej ludzi. Coś takiego jak typowy deptak tu nie występuje, wrzucam mapę, na której zaznaczyłam scieżkę rowerową, która przebiega przez Grzybowo- jest podzielona na pas dla pieszych i dla rowerzystów/rolkarzy i ogólnie wszyscy się po niej przemieszczają. Jeśli chodzi o zejścia na plażę to jest ich kilka, ale w zasadzie gdzie byś nie poszła to jakieś znajdziesz, bo spora część z nich to dzikie zejścia. Ważne, żeby wiedzieć gdzie jest morze i tyle :) [attachment=3430:11610.attach]