Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. [quote name='barbarasz49']Dwoma rękami podpisuje się pod tym co napisałaś,kastracja czy sterylizacja powinna być wykonywana tylko w uzasadnionych przypadkach,a nie ciachać wszystkie psy po kolei,stosując zasadę "co by było gdyby........!".[/QUOTE] Tylko,że na tym forum przebywają głównie osoby zaangażowane w pomoc psom bezdomnym. I te psy należy sterylizować jak najszybciej, żeby nie zwiększały populacji. Przecież to zupełnie jasne, prawda? Ja się przyznam bez bicia, że moją sukę wysterylizowałam nie dlatego że nie umiem jej dopilnować, ale dla własnej wygody. To chyba nie podpada pod uzasadniony przypadek? Nikt nie stoi nad Tobą każąc Ci wysterylizować Twojego psa/sukę, nie musisz tego robić. Trzeba wziąć jednak poprawkę na to, że w myśleniu 3/4 społeczeństwa pozbawienie psa jajek albo suki jajników+macicy jest bestialstwem nie do przyjęcia. Tymczasem są argumenty natury weterynaryjnej które przemawiają za tym zabiegiem i które warto przytaczać tłumacząc takim osobom, że wypadałoby chociaż rozważyć dokonanie zabiegu u swojego psa, zwłaszcza gdy ich niechęć wynika jedynie z błędnych przekonań. Inna sprawa, że ja świat widzę głównie w czarnych odcieniach i wyobraźnia nasuwa mi tysiąc różnych scenariuszy. Na przykład nie mam pewności, że gdybym musiała nagle z jakiegoś powodu oddać sukę komuś z rodziny (wylądowałabym w szpitalu/musiała nagle wyjechać) to osoba ta dopilnowałaby jej w razie cieczki.
  2. [quote name='motyleqq']Freja dziś próbowała dobrać się do frytek. zaczęła warczeć na Etnę i Timiego, gdy próbowali podejść :mdleje: następnie kilka razy upewniła się, czy jestem przekonana o tym, że nie można jej wejść na stół :mdleje: czy to typowe dla sznaucerka? :cool3:[/QUOTE] Typowe ;) Mi tego brakuje w rudej, ją raz opierdzielisz za dostanie się na stół i zeżarcie ciasta to potem nie ruszy nawet jak wyjdę z domu. Starsza suka zawsze sprawdzała czy zasady nie uległy zmianie i próbowała przeforsować dość dyplomatycznie (oczyska :)) swoje zdanie. Nie wiem czy wszystkie sznupy tak mają ale moja sznupowata (i kilka innych mi znanych) była wyjątkowo inteligentną bestią, to był naprawdę myślący pies, choć niekoniecznie w taki sposób jaki by mi się podobał:diabloti:
  3. [quote name='LadyS']A ja mam zupełnie inne doświadczenia - na wsiach kilkukrotnie, choć bez psa na szczęście, spotkałam takie biegające burki, jeden wybiegł panu podczas gdy ten wjeżdżał w bramę - próbował rzucić się z zębami na mnie i przyjaciółkę. Drugi urwał się razem z łańcuchem i biegł zjeżony na nas, przechodzących po prostu ulicą, ale odciągnął go pies gospodarzy mieszkających niedaleko - poleciał za nim, tamten jednak sprawniejszy i w lepszej formie, więc wrócił bez problemu za paręnaście minut. W mieście jednak takich atrakcji nie miałam - na szczęście, i tfu tfu tfu :diabloti:[/QUOTE] 23 lata mieszkam na wsi i ani razu nie miałam problemu z odgonieniem agresora (a ataki się zdarzały), no chyba że był to pies ludzi którzy przyjechali na spacer z miasta :) nigdy też nie zostałam zaatakowana przez jakiegokolwiek psa, wszystkie które miały taki zamiar bardzo szybko wracały na swoje podwórko. Nie rzucałam kamieniami i nie kopałam żeby było jasne ;) Od 4 lat kursuję między wsią i dużym miastem i zawsze wszystkie nieprzyjemne sytuacje dzieją się w Poznaniu. Wydaje mi się, że jest to kwestia właścicieli tych psów, bo jak spotykamy jakieś luzem bez ich ludzi (sporo spacerujemy na terenach wiejskich pod Pzn) to nie mam żadnych problemów z powstrzymaniem ich przed zaczepianiem mojej suki. Jak jest właściciel to czują że mają plecy i robią się bezczelne :D [quote name='evel']Wolałabym się jednak nie przekonywać o jej zamiarach - prawdopodobnie ta suka sama waży tyle, co 3 nasze burki razem [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG][/QUOTE] ja raz się koszmarnie bałam- jak wyleciała na mnie wielka przerośnięta suka bernardyna :D ale skończyło się pokojowo
  4. [quote name='katasza1']Uhu, podpadlam wsrod bostoniarzy. Jestem przegrana. tak serio to mnie to smieszy dosyc, z drugiej strony fajnie by bylo jakbym kiedys jeszcze mogla kupic gdzies bostona :P Mogl mnie ktos uprzedzic ze z nimi sie nie zadziera bo wszyscy sie bronia :roll:[/QUOTE] Komu pojechałaś? :)
  5. [quote name='evel'] kaukazka, która strasznie się ciska przez płot na cokolwiek żywego przechodzącego po drugiej stronie ulicy i biegała sobie w te i we wte :loveu: Co prawda tylko na chwilę, a myśmy byli akurat bez psów, ale moja wyobraźnia już mi podsuwała obraz urwanej głowy Zu czy Raven toczącej się po chodniku jeśli akurat kiedyś się nam przydarzy taka sytuacja... :roll:[/QUOTE] Z moich wiejskich doświadczeń wynika że te najbardziej ciskające się przez płot są najmniej szkodliwe w bezpośrednim kontakcie :cool1: W ogóle jak sobie porównuję zachowanie psów na wsi i tych w mieście to zdecydowanie oddaję głos za wiejskimi psami. Całe życie na mnie różne wyskakiwały i [B]nigdy [/B]nic się nie stało. Nawet jeśli były to psy które poza swoją działką niczego w życiu nie widziały i raz udało im się zwiać na giganta. W mieście już tak wesoło nie jest, ale niestety nie przeżyłam żadnej mrożącej krew w żyłach przygody :evil_lol:
  6. [quote name='PaulinaBemol'] Bo sznupy to mega mądre bezproblemowe psy jak nie da się im na łeb wejść jak się da to już inna bajka :evil_lol: [/QUOTE] Ja w sznupach lubię wszystko, dla mnie sznup to synonim psa :lol: zresztą zamiast rudej miałam brać sznupowato-terrierowatego szczyla, jaki to los bywa przewrotny :evil_lol:
  7. [quote name='PaulinaBemol'] trzeba bylo nie brać tego przygłupa glizdodupa co mam teraz, może wywiozę dziada z powrotem na wieś :cool3: [/QUOTE] Widzę że mamy podobnie :evil_lol: wpadłam w te sznupowe oczyska na amen
  8. No to akurat na moje warunki :diabloti: oby znalazła świetny dom
  9. [quote name='motyleqq'] nie chcesz jej? :evil_lol:[/QUOTE] gdybym nie miala rudej to pewnie już bym pędziła ją poznać osobiście :diabloti: serio, jest prześliczna :) ile waży?
  10. wygląda jak mniejsza wersja mojej śp starszej suki, śliczna-uwielbiam sznupowate
  11. [quote name='evel']Wagon rowerowy ;)[/QUOTE] nigdy w rowerowym nie jechałam ale z nazwy brzmi, że nie powinno być w takim razie problemu :)
  12. [quote name='evel']Czy ktoś coś wie nt. takiego wynalazku z zastosowaniem jako torba pociągowa? [URL]http://www.zooplus.pl/shop/psy/transporter_klatka_dla_psa/transporter_namiot/151484[/URL][/QUOTE] mam rozmiar M i jest duża jak dla mnie ;) u nas robi za budę w pokoju dość stabilna, ale nie na tyle żeby psa w niej nosić- bardziej na rozłożenie i przewiezienie w niej, choć nie wiem gdzie bym ją musiała rozłożyć w TLK żeby nie zagradzała przestrzeni latwo sie sklada i rozklada
  13. [quote name='aneta']W mojej rasie z kolei promuje się "hypoalergiczną sierść" nie nadmieniając że pudel stoi w czołówce alergii na to co człowiek najbardziej jest uczulony czyli na naskórek, drobinki sierści, wełnę i przede wszystkim w pudlu - na ślinę ! I jest niestety tez dużo porzuconych psów w typie pudla bo ludzie kupują "pundla" i okazuje się ze dziecko się wręcz dusi ! Co do miana "hodowca" proszę tego gościa tak nie nazywać . Bo z mianem Hodowcy nie widzę żeby miał coś wspólnego, To typowy rozmnażacz. Natomiast to, że należy sprawdzić co się kupuje to racja. Trzeba patrzyć za co się płaci.[/QUOTE] Masa hodowców promuje hipoalergiczne rasy....przy co drugim ogłoszeniu dotyczącym yorków, maltańczyków i innych tego typu piesków można zobaczyć "rasa ma WŁOS!!!! nie uczula!". Przykre, że sporo jest hodowców z ZK którzy twierdzą, że dana rasa nie uczula. Do tej pory zetknełam się z jednym jedynym ogłoszeniem, w którym ktoś wytłuszczonymi literami napisał, że nie ma ras hipoalergicznych i że nawet shih tzu może wywołać alergię. Tak to wszyscy zgodnie twierdzą, że sierść ozdóbek to prawie ludzkie włosy :roll: a później zdziwienie jak pies jednak uczuli. Gdyby alergia/astma polegały jedynie na uczuleniu na sierść to jako astmatyczka skakałabym z radości.
  14. [quote name='dagamahdy']Nie badz taka agro prosze. W ogloszeniu nie bylo ale w rozmowie tak. Fakt , moja wina ze nie sprawdzilam wczesniej ale to nie wylacza winy hodowcy ze wciska ludziom kit.[/QUOTE] Jaki kit? Jeśli hodowca powiedział Ci że pies ma rodowód to miał jak najbardziej rację- bo rodowód ma. Jeśli mówił, że będzie to rodowód ZKwP to Cię oszukał- jasne. Macie umowę? Dziwi i bawi mnie ten bulwers ludzi,zwłaszcza tych niby "oszukanych", że hodowcy z nowo powstałych stowarzyszeń nie uświadamiają [I]biednych [/I]nabywców, że rodowód tego stowarzyszenia nie jest nic wart. Z całym szacunkiem, ale jeśli ktoś kupuje psa z tego typu hodowli to potem pretensje może mieć tylko do siebie. I obwinianie hodowców jest po prostu typowym zwalaniem winy na kogoś innego, kto akurat winny nie jest ani trochę.
  15. [quote name='dagamahdy']Psiaka nikt mi nie dowozil, moj tata odebral jak byl w Polsce. A cena nie byla zbyt przystepna- 1200 zl. Mowi sie trudno bo juz po fakcie ale takie hodowle powinny byc karane grzywna za oszustwa.[/QUOTE] jakie oszustwa? w ogłoszeniu było napisane, że pies będzie miał rodowód Związku Kynologicznego?
  16. [quote name='gryf80']dlatego,żeby nie ograniczać się -wzięłam kota...bo także chciałam/potrzebowałam miec zwierzaka.[/QUOTE] ja bym nie mogła mieć kota z uwagi na uczulenie :roll:
  17. [quote name='Talagia'] Baardzo ważną kwestią jest tutaj - JAKIE to będą studia. Bo jak będziesz mieć 5 dni w tygodniu wolne, a w pozostałe 2 po kilka h zajęć, to pies jest idealnym rozwiązaniem. Ale jeżeli to medycyna, weta czy jakieś prawo, które wymaga od ciebie sporego zaangażowania, to już może być gorzej. Argument, że po studiach będzie jeszcze mniej czasu jakoś do mnie nie dociera :D Bo teraz wracając po 8h z uczelni, nie mogę włączyć filmu i pić kawki na balkonie, tylko muszę siedzieć w książkach, robić jakieś projekty, latać na praktyki, wracam do domu przed północą i szykuje się na drugi dzień na kolosa. Cud miód. Nie wiem czy może być gorzej :D A odpowiadając na pytanie czy da się przetrwać z psem od 1 roku - oczywiście, że się da! Tylko wymagać to będzie znaacznie większego zaangażowania i poświęcenia z naszej strony. Weta to i tak ogromnie stresujące i przytłaczające studia, trzeba mieć sporo siły, żeby jeszcze zajmować się psiakiem.[/QUOTE] Akurat na prawie nie jest tak ciężko w trakcie roku ;) po studiach pod względem czasu jest nawet gorzej bo raz że już prawdziwa praca, a dwa- aplikacja (jeśli ktoś chce). Ja swoją sukę wzięłam na 1 roku studiów i nie miałam żadnych problemów z pogodzeniem wszystkiego. Problemy zaczęły się na 3-4 roku,bo więcej zajęć, bardziej wymagających no i okres sesji był makabrą. Nie raz jest tak, że w czasie sesji mój pies musi zadowolić się 3 spacerami, z których najdłuższy trwa 15 minut. Nie wyobrażam sobie posiadania w obecnej sytuacji psa rasy aktywnej- męczylibyśmy się ze sobą. Nie wiem też czy drugi raz bym się zdecydowała na psa gdybym mogła się cofnąć w czasie.....dostrzegam jeden zasadniczy minus brania czworonoga na studiach- brak możliwości wyjazdu gdzie się chce, kiedy się chce i z kim się chce ;) zawsze trzeba brać pod uwagę psa, szukać dla niego opiekuna. Mi tym sposobem sporo fajnych wypadów przeszło koło nosa. Nie ma też tak, że po uczelni skoczę sobie ze znajomymi na obiad, do pubu,przenocuje u kogoś, pójdę na imprezę a w mieszkaniu pojawię się po 3 dniach :) Dużo zależy od konkretnej osoby, studiowanego kierunku i umiejętności organizowania sobie czasu. .
  18. [quote name='colirya']Pensjonat, hotel, domek - cokolwiek, byle by była możliwość pobytu tam zimą, a pies miałby się gdzie w spokoju wybiegać.[/QUOTE] Kołobrzeg ;)
  19. [quote name='Totusiowo']Na lotnisku w Wawie na dzień dobry zostaliśmy zhaltowani pies na smyczy po lotnisku chodzic nie może- wiec już tu musiał zajać swoje miejsce w transporterze. Przy odprawie transporter został zważony (ale nie mierzony) Pierwszy lot Lufthansa - stewardesa przesadziła Nas abyśmy mieli wiecej miejsca, zapytała czy piesek chce wody ogólnie super:) Nie próbowałam nawet wyciągać Totka z transportera bo lot trwał niecałe dwie godziny. Dopiero poczas lądowania trochę popiskiwał, musiały go (tak samo jak mnie) boleć uszy. Ale przy głaskaniu przestał. We Frankfurcie chodził na własnych nóżkach ponieważ tam psy mogą normalnie chodzić po lotnisku nie tak jak w PL i tyle miał na rozprostowanie łapek. Tu juz nikt nas nie sprawdzał. Kolejny lot AirCanada tragedia - zastanawiam sie czy ktokolwiek zauważył że mam psa ;/ Transporter umieszczony przed moim siedzeniem gdzie powinny byc nogi które juz sie tam nie zmiesciły. Wiec 8 godzin przesiedziałam z nogami na przejściu o które bez przerwy ktoś sie potykał - ale mimo wolnych miejsc nikt nie zaproponował przesiadki. Nikt nie zapytał czy pies chce sie napić, zjeść coś itd. Wziełam go na kolanka pod kocyk, tego tez nikt nie zauważył, ale Toto był nietomny mysle że różnica ciśnień go tak załatwiła. Jak do tej pory tylko na wejściu do samolotu sprawdzany był paszport psa, dopiero w CA po załatwieniu dokumentów wizowych podeszłam do stanowiska weterynaryjnego gdzie pies został "zbadany" tzn Pan na niego spojrzał sprawdził dokumenty, spytał czy to chłopak i ile ma lak - koszt takiego badania to 35 dolarów :) Całosć podróży plus przeprawy na lotniskach około 20 godzin tyle sie nie załatwiał - ale nie chciał też jesc ani pić. Biedaczek miał już drgawki ( może też było mu zimno no bo nagła zmiana klimatu ) w każdym razie jak tylko wszedł do nowego domku od razu odżył i było po strachu :)[/QUOTE] Dobrze że w sumie bez większych problemów się obeszło :) Ja bym się tam nie przejmowała tym, że pies się nie chce wysikać- mojej nie raz zdarzało się trzymać kilkanaście godzin jak jestem w pracy i nie ma kto z nią wyjść :) to samo teraz w okresie sylwestrowym- dwa spacery dziennie, a kiedyś jak bała się bardziej nawet jeden spacer w ciągu doby miała i zero problemu.
  20. Zdajesz sobie sprawę z tego że uprawnienia hodowlane w ZK można po prostu "wyjeździć"? Dla mnie na przykład mają na prawdę małe znaczenie wystawy, liczą się inne kwestie i moje widzimisię i jak najbardziej uwazałabym że mam rasowego psa nawet jeśliby nie pochodził z hodowli zarejestrowanej w ZK, ale miałabym pewność że miał określonych przodków.
  21. To dlaczego za rasowe uznawane są psy z wadami umaszczenia, czy wadami zgryzu? Po co w ogóle w takim razie pojęcie "niehodowlany"? Dlaczego takim psom wystawiane są metryki? Dlaczego wiele osób przekonuje osoby zainteresowane zakupem psa, że lepiej wydać 1000 zł na peta z ZK niż na psa bez żadnej wady,ale z rodowodem organizacji typu PFK? Ja jednak jestem zdania, że taki "tworek" jest jak najbardziej rasowy, ale niehodowlany.
  22. Czyli york w łaty nie jest już rasowy? Moim zdaniem jest, jest po prostu słabym przedstawicielem rasy i z tego powodu nie powinien być rozmnażany. Ale rasowy jest jak najbardziej.
  23. Nie piszemy o sensie wstępowania do innych niż ZK organizacji. Piszemy o tym jaki pies uznawany jest za rasowego
  24. Chociażby PKPR, PFK powstały przed wejściem w życie nowej ustawy. Wybór hodowli to kolejna istotna kwestia często pomijana przez osoby radzące zakup psa jedynie w ZK. każda hodowla, czy to zarejestrowana w ZK czy w PKPR czy w stowarzyszeniu powstałym niedawno wymaga "prześwietlenia" przez osobę mającą zamiar zostawić w niej pieniądze
  25. Zwróć uwagę na to, że w każdej rasie występują pewne rozbieżności. Wiele jest ras które nie są w jakimś sensie jednolite pod względem wyglądu. Jest też trochę ras nie uznawanych przez Związek Kynologiczny i co z nimi? Nie są już rasowe bo nie mają rodowodu ZK? Ja jestem zdania, i wiele razy już to tu pisałam, że pies rasowy o taki o którym wiemy, że jego przodkowie byli przedstawicielami konkretnej rasy. Dlatego w moim odczuciu nie jest tak, że jedynie pies z rodowodem Związku Kynologicznego jest psem rasowym. Rasowy może być moim zdaniem także pies który nie ma udokumentowanego pochodzenia, ale jest pewność że pochodzi od określonej suki i określonego psa, które należą do określonej rasy. Rodowód to po prostu gwarancja pochodzenia. A na chwilę obecną najbardziej liczą się rodowody ZK, choć różnie z tym bywa-ja do dzisiaj nie wiem co z rasowością psów rozmnażanych w pewnej pseudo z ZK którą nie tak dawno rozbito. Skąd osoby które zakupił w niej szczenięta mają pewność, że ich szczeniaki są rasowe i w rodowodzie podani są prawdziwi rodzice? Psy Twojej cioci mogłyby mieć udokumentowane pochodzenie, ale nie byłyby rasowe. No chyba że by nową rasę stworzyła ;) Zależy o jakim stowarzyszeniu mówisz. W Polsce nie mamy jedynie Związku Kynologicznego i stowarzyszeń powstałych po nowym roku- są też inne organizacje które może i są młodsze od ZK ale starsze od tych nowych.
×
×
  • Create New...