klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
[quote name='Dioranne'] [B]klaki[/B] jeśli chcesz pinczera - u Łobuzów na dom czeka aktualnie bardzo ładna sunia, Jetta się zwie. Robimy reklamę przyrodniej siostrze. :lol: I jest już podrośnięta, zaledwie o tydzień młodsza od Nico z tego co pamiętam.[/QUOTE] w sumie drugi kurdupel by chyba większej różnicy nie zrobił :cool1: ale ja już jestem nakręcona na spaniela i wyżła
-
u mnie w okolicy jakieś zatrzesienie szczeniaków :( fajne mioty jeszcze będą :)
-
fajny! pyszczek mu sie wydłużył :cool1: kurcze, tez chce szczeniaczka, nawet podrośniętego :(
-
Jak przekonać psa do budy, jak karmić psa zimą?
klaki91 replied to Marcepankowa's topic in Wszystko o psach
[quote name='Marcepankowa']W zeszłym roku przybłąkał się do mnie kundelek, okazało się że to suczka, dokarmialiśmy ją tym co zostało od jedzenia, spała tam gdzie jej było najwygodniej - w trawie, na piasku, aż przyszła zima i okazało się, że Pies bardzo boi się budy. Buda była duża, ocieplona styropianem, z dachem, w środku gruby koc, ale Pies i tak spała w śniegu. Zaraz kolejna zima, a ona jak się budy bała, tak się boi, nie chce spać nawet na legowisku ogrodzonym tylko z dwóch stron, nie i już, jak mama próbowała siedzieć tam z nią, to aż się trzęsła ze strachu... Spotkała kiedyś kogoś taka sytuacja? Czy dać jej spokój i pozwolić żeby spała tam gdzie chce, nawet gdy spadnie śnieg? I druga sprawa, Pies zeszłej zimy dostawała do jedzenia co popadnie, makaron, ziemniaki, jajka, mięso, resztki zupy - czyli to co zostawało z obiadu, próbowałam ją latem przestawić na normalną karmę, ale chrupnie dwa razy i karma potrafi stać dwa dni, a ona więcej nie ruszy. Jak zadbać o to, żeby na takim zwykłym domowym jedzeniu przetrwała zimę, i może trochę przybrała na wadze? Jak często ją karmić? Czy dawki jedzenia zwiększyć już, czy czekać do poważnych mrozów? Bo póki co najzimniejszego ranka było tylko pięć stopni na minusie... Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.[/QUOTE] A próbowaliście ją jakoś do budy przekonać? Robić kilka razy dziennie takie sesje polegające na wrzucaniu do budy smakołyków (np. pokrojona parówka)? Warto psu pozytywnie budę skojarzyć, zaczął od karmienia jedynie blisko budy, dawania różnych pyszności tylko koło niej, potem stopniowe wprowadzanie do budy na tej samej zasadzie i jest szansa że suczka zacznie ją akceptować. Co do żarcia- masz tutaj osobny dział dotczący zywienia, tam jest temat o gotowaniu psu- poczytaj, jest masa przydatnych informacji :) natomiast ilość jedzenia zależy od wielkości psa- musicie obserwować czy nie chudnie czy też zbytnio nie przybiera na wadze. Najprościej jest psa ważyć co jakiś czas + obmacywać czy mocno czuć żebra -
Fajnie wygląda :) moim zdaniem nie jest za chudy, taki szczuplutki po prostu, fajna sylwetka ale ja lubię szczupłe psy
-
[quote name='WiedźmOla']Pisałam coś o braku jakiejkolwiek kontroli? ;) Jakby facet powiedział, że nie chce żeby mój pies podbiegał to bym go odwołała. Bardzo proste.[/QUOTE] Ale ja nie piłam w tym poście do ciebie tylko do ogółu ;) inna sprawa, że ja na przykład uważam, że lepiej jest się zapytać czy pies się może przywitać niż wychodzić z założenia, że jak komuś nie będzie pasowało to będzie krzyczał już z oddali "niech pan złapie psa". Ja 5 razy prosiłam kogoś o to żeby złapał psa. Jaka reakcja? Zawsze "ale mój nic nie zrobi" i wręcz celowe lezienie w moją stronę żeby mi to udowodnić :cool1: dlatego teraz już o nic nikogo nie proszę- albo staram się unikać i jak widzę że ktoś idzie z puszczonym luzem psem to zmieniam kierunek albo pozwalam na kontakt z podbiegaczem i niech sie dzieje wola nieba :) na szczeście żaden z włascicieli objechanych przez rudzielca psów nigdy się do mnie nie pluł- bo w sumie z jakiej racji by miał? ;) [quote name='Martens']Przy TTB to się nie sprawdza [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG] Jak mam psy luzem, to teren jest czysty w promieniu 50 metrów od nas, podbiegacze są łapane w locie już w oddali, zanim nas w ogóle zauważą... [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/diablotin.gif[/IMG] Kurde, może to jest recepta? Bo jak mam psy na smyczy, to magia ttb już na innych właścicieli nie działa; mają w d*pie tudzież są przekonani, że ogarnę swoje psy, to ich agresora też przy okazji.[/QUOTE] Ja mam liska, więc wszyscy są przekonani że skoro wydaje się sympatyczna to na bank z innym psem się przywita a nawet pobawi. Zdziwienie na twarzy ludzi jest bezcenne jak ruda ze słodkiego biegającego z piłką w mordce pieska zamienia się w rude tornado gotowe nakopać ich rozbrykanemu misiakowi bo śmiał nad nią przeskoczyć :evil_lol: chyba będę musiała pożyczać na spacery jakiegoś ttb
-
[quote name='WiedźmOla']Wczoraj byliśmy z Bestiowatym na plaży, latał sobie luzem bo było mało ludzi, psów prawie wcale. No i idzie pan z jakimś burkiem małym... Krótko się zastanowiliśmy z TŻ czy zapiąć naszego na smycz, ale widzę że mały burek bez smyczy to w nosie, nie zapięliśmy. Mieliśmy przy okazji sposobność na ćwiczenie komendy "stój", kiedy to Bestiowaty radośnie zaczął galopować w stronę burka :diabloti: Pan, który nawet nie miał smyczy przy sobie był bardzo oburzony tym, że nasz pies latał luzem. :cool3:[/QUOTE] Mnie zastanawia skąd się wzięło przekonanie widoczne tu też na dogo, że brak smyczy u spotkanego na spacerze psa oznacza, że każdy inny może do niego podbiegać? Jak moja suka idzie bez smyczy (a tak spędza 95% spaceru) to wszyscy dookoła są przekonani że ich psy też mogą sobie zasuwać bez jakiejkolwiek kontroli. Tylko, że ona jest odwoływalna, nie zaczepia innych psów gdy powiem NIE i potrafi iść bez smyczy przy nodze. A potem zdziwienie jak moja się wydrze na jakiegoś burka który na nią wleci albo postanawia się z nią ostro przywitać :) i to stałe "ojejku to też pies a nie suczka, tak?" :) Ja bardzo lubię yorki, moja suka zreszta też nie ma z nimi problemu :) widocznie histerycy powinni się trzymać razem :)
-
[quote name='Pani Profesor']ciotki, u nas tragedia narodowa :placz: wczoraj Pat dostał w prezencie od ciotki - pani Neski - piłkę z wyrzutnią, super sprawa :D i biegaliśmy sobie po krzaczorach dobrą godzinę... Neska dzielnie towarzyszyła, a że wyrzutnia lata jak cholera i można miotnąć na kilometr, to pies wbiegał w dzikie chaszcze... i za którymś razem przylazł do mnie z piłką cały zakrwawiony :placz:jezu, myślałam, że coś zabił w krzakach... z łap ciekło... okazało się, że to tylko przednia kontuzjowana - oderwał sobie górny opuszek, CAŁY :placz: został tylko mały czarny kikut, tam wiecie - w połowie łapy - gdzie jest okrągła poducha. ja spanikowałam - pies oczywiście nie dał po sobie poznać, że coś niehalo, ale nie sądziłam, że ze zwierzaka może tak się lać jucha :shake: zawlokłyśmy go do domu, cała ścieżka - z 500m - wygląda, jakby ktoś wlókł rannego jelenia :placz: makabra, klatka schodowa zalana, myłyśmy go w misce na klatce, bo cały się ufajdał... nie mam pojęcia, co sobie zrobił, ale przeżyłam chwile grozy, bo się strasznie bałyśmy, że tej krwi trochę za dużo leci... no ale zatamowane - pies od wczoraj zawinięty bandażami i chodzi w skarpecie, czuje się dobrze, ale próbuje pozbyć się opatrunku non stop... dobra opcja - woda utleniona, zmiana opatrunku, alantan w maści i z powrotem zawinięte? czy lepiej to zostawiać 'luzem'? (ale pies się strasznie liże). krew już nie leci, dziś tylko trochę ropy albo osocza się pojawiło, generalnie wygląda paskudnie... nie przerabiałam jeszcze takiej rany u psa, lepiej to zostawić same sobie, czy smarować/wiązać? co się najadłam stresu, to moje :placz: ale widok komiczny - idziemy do domu, pies zostawia ścieżkę z krwi za sobą i skacze co któryś krok do piłki, którą niosę w ręku :D[/QUOTE] Moja suka miała identyczną przygodę, ale u niej opuszek zwisał ;) więc do weta, głupi jaś i obcięli jej do końca nie tak dawno podobna przygoda ale łapa już do szycia niestety bo tak głęboka rana była dobre są opatrunki adhezyjne, nam w to psa zawinęli bo się mocno tą łapą interesowała teraz ma to miejsce zarośnięte sierścią i jest spokój ;) jak krew nie leci to ja bym zostawiła u nas się sprawdzał tribiotic na szybkie gojenie, ale nie wiem czy to można stosować u psów- ja smarowałam i jednej i drugiej jak sobie coś zrobiły i na prawdę szybko się wszystko goiło
-
[quote name='Czekunia'] Macie jakieś pomysły na to, jak psa oduczyć takiego zachowania? Zara jak dorwie chleb to przylatuje do mnie i oddaje (nauczyłam ją, że czasami w nagrodę może go zjeść), ale z resztą znalezisk jest masakra...[/QUOTE] Ja właśnie metodą wymiany to raz, a dwa- specjalnie chodziłam w miejsca, w których można było się natknąć na resztki i w momencie gdy suka już łapała coś do mordy czy nawet zbyt intensywnie obwąchiwała było ostre FE i upuszczenie/potrząsnięcie puszką z pinezkami/monetami w środku ewentualnie pękiem kluczy i po jej odskoczeniu natychmiastowo danie jej do mordy czegoś dobrego. Metoda wymiany u nas skończyła się tak, że suka zaczęła wyszukiwać na spacerach wszystkie obrzydliwe rzeczy (np. zamrożone gówno dzika/sarny) i mi to znosić licząc na nagrodę :roll: Także FE mamy opanowane do perfekcji ale i tak musze mieć oczy dookoła głowy. Chleba już nie je, ale jak trafi na ludzkie kupsko...:roll:
-
[quote name='Monika_1584']Jak już o 'złodziejach'. My musimy chować masło bo kot ciągle wskakuje na blat i to liże :roll: Psu udało się kiedyś ukraść dwa surowe schabowe przygotowane do smażenia, zniknęły w kilka sekund, chyba je połknął w całości :lol:[/QUOTE] zawsze mnie zastanawiało jak radzą sobie właściciele kotów :) muszą być wyjątkowo czyści i nie zostawiać nic na blacie czy w zlewie, co? :evil_lol:
-
[quote name='motyleqq']kiedyś Etna ukradła całą kostkę żółtego sera :diabloti: ale zachowała się średnio inteligentnie, bo przyszła z tym serem do nas, próbowała udawać, że nic nie ma w pysku, ale wystawało jej ze wszystkich stron pyska :evil_lol: Timi regularnie dobiera się do kociego żarcia, ale odchodzi od misek na jedno 'zostaw'. za to ostatnio tak sprytnie ukradł mi ciasto z talerza, że nie zauważyłam kiedy to zrobił :evil_lol:[/QUOTE] u mnie ruda raz siedziała i patrzyła jak babcia je kanapkę.... nagle skoczyła, wyrwała jej ją z ręki i w 3 sekundy ani śladu zbrodni :roll: innym razem wskoczyła (i do dzisiaj nie wiem jak! toż to małe jest takie i wcale jakoś wysoko nie skacze) na blat w kuchni i wpieprzyła kilka świezo upieczonych przepysznych pączków, jak ją nakryła współlokatorka to miała dwie wielkie buły na raz w mordzie i zaliczając wylotkę z blatu na jej widok złapała jeszcze trzecią żeby się nażreć " na cięższe czasy". Chyba zwłaszcza psy ze schroniska mają jakieś fazy na tym punkcie, moja żarła wszystko, byle jak najszybciej i byle żaden pies nie podchodził bo na pewno jej to zwinie-jak robiłam obiad i spadła mi np. [B]cała [/B]cebula na ziemię to 5 sekund i jej nie było :roll:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
klaki91 replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='a_niusia']no ja nie mam przetlusczajacych sie wlosow, ale myje je codziennie, gdyz uwazam, ze na wlosach tez jest brud. zauwazylam jednak, ze czesto osoby, ktore maja dlugie wlosy myja je strasznie rzadko-wiadomo dlugi klak dlugo schnie itd. a potem nosza rozpuszczone i te wlosy po prostu tak charakterystycznie smierdza brudnym klakiem. kiedys mialam w pracy taka goscowe, co miala generalnie kudly suche jak siano, [B]ale juz na drugi dzien po myciu widac bylo takie charakterystyczne tluste kolko na glowie.[/B] i zawsze miala te wlosy rozpuszczone roznoszac wokol siebie TEN zapach. generalnie nie jakas brudaska czy cos, ale to bylo ohydne na maxa. i ona raz do mnie powiedziala, ze pies smierdzi i to ohydne z nim spac. nie chce nic mowic, ale moje pieski pachna jak jeden maz biogroomem i sa calkiem czyste:)))[/QUOTE] o blee :-? ja myję codziennie rano, nie wyobrażam sobie zresztą inaczej, ale ja mam schizy na punkcie czystości ponoć bo dla mnie dzień musi się rozpocząć od 20-minutowego prysznica i umycia włosów :cool1: -
[quote name='Amber'] Napisałam powyżej dokładnie coś zupełnie odwrotnego, dziwnym trafem natomiast najwięcej do powiedzenia mają osoby, które jak wychodzi z dyskusji, nie mają najmniejszego pojęcia o cechach niektórych ras. Inaczej może by się tak nie dziwiły. [/QUOTE] Dzięki tobie już wiem że mój sąsiad miał lamerskie dobermany ;) kobieta którą czasami spotykam na spacerach z pełnojajecznym samcem dobermana też ma lamerskiego dobka bo chodzi na flexi w obroży i w ogóle nie startuje do innych psów, dzieci i na pewno jest o wiele bardziej zrownowazonym psem od mojej 7-kilogramowej suki co nie znaczy że jest milusim dającym sie każdemu pogłaskać sierściuchem pytanie tylko na ile to kwestia rasy (piszesz, że dobermany należą do ras silnie reaktywnych) a na ile kwestia socjalu, wychowania psa i ogarniętego właściciela jeśli twój pies rzeczywiscie jest taki jak go opisujesz to nic dziwnego ze ludzie się go boją, mam tylko watpliwosci co do tego ze ta reaktywnosc to cecha rasy czy przypadkiem nie wynika z czegos innego
-
[quote name='evel']Swoją drogą to zakładałam, że kiedyś z sentymentu se wezmę dobka, ale teraz rozważam - jako bezpieczniejszą opcję - tygrysa bengalskiego. Względnie aligatora :evil_lol:[/QUOTE] sąsiad miał dwa dobermany i przełaziły mi z nudów na działkę, chodziłam nawet z jednym na spacery i to w zwykłej obroży...ale to suka była więc pewnie się nie liczy, za mało temperamentu bo jajek brak :roll: moja starsza temperamentna suka (30 kg) pół swojego życia chodziła w kolcach a la korale ale przy rowerze zawsze leciała na obroży bo już jako 11-letnia siksa wyczuwałam różnicę między psem biegnącym w obroży a psem biegnącym w kolczatce, nie wiem co tu jest ciężkiego do skumania...no ale to też suka w sumie, a nie samiec-pewnie w tym tkwi problem
-
[quote name='aussie&husky'][B]Amber[/B],coś wyczuwam braki w wychowaniu i wyszkoleniu psa,które usiłujesz stale maskować jednym argumentem:mój pies jest duży,silny,trudny,a wy się na wychowaniu takich nie znacie.[/QUOTE] ja wyczuwam solidny ból dupy gdy tylko pojawi się temat kolczatki albo niekopiowania dobermanów :evil_lol: wieczne rzucanie "temperamenty"-co wy możecie wiedzieć o dobermanach-jak śmiecie mieć inne zdanie na temat kolców to robienie z dobermana nadpsa i wciskanie wszystkim dookoła że mają lamerskie psy i gówno wiedzą o życiu, a już tym bardziej wychowywaniu psów jest juz nuuuudne
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
klaki91 replied to evel's topic in Foto Blogi
dlatego ja uwielbiam mieszkanie z osobami które mają alergię na różne kosmetyki :) wszystko trafia po jednym użyciu do mnie bo mnie nic nie rusza :diabloti: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
klaki91 replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='a_niusia']a dla mnie uzywanie tlustych substancji na twarz i cialo jest po prostu niekomfortowe. twarz dla mnie musi byc CZYSTA a olej nie daje mi takiego odczucia. nawet nie za bardzo lubie te wszystkie dwufazowe "zmywacze" do oczu przez te oleista warstwe i mam ich troche zgromadzonych, bo bardzo czesta sa w sephorze w zestawie z tuszami do rzes, ktore lubie. dlatego tez sadze, ze[B] najlepsze, cowymyslono do ryja to plyny micelarne[/B].[/QUOTE] tak samo mysle ja nie myje olejami, nie jestem do tego przekonana :p najbardziej zasyfiony ryj miałam dwa razy w swoim życiu- jak brałam tą nieszczesna belisse i jak odstawiłam tabletki anty -
[quote name='Fauka']Wchodzę tu i czuję się taka niedojrzała :lol: Dziecko może, ale grubo po 30stce, póki co mam nawet misterny plan a,b i c na wypadek ciąży i skutecznego jej usunięcia, a o zaręczynach czy ślubie nie chciałabym słyszeć bo to takie ja wiem, wiążące? poważne? to brzmi jak koniec życia, ślub, dzieci i kładź się w grobie :roll: Ale może poglądy mi się zmienią jak poznam prawdziwego faceta, czyli prawdopodobnie nigdy bo jeszcze takiego który miałby silniejszy charakter ode mnie nie spotkałam (gdzie są faceci z jajami ja się pytam?!). Póki co pieski są dla mnie idealnym substytutem dzieci, nawet fajniejszym, ładniejszym i w ogóle pod każdym względem lepszym. A jak trzymam w rękach szczeniaczka to uruchamia się mi instynkt, trzeba kochać i chronić :loveu:[/QUOTE] ja będę świetną mamą :loveu: mi już moi rodzice sugestie rzucają....a dopiero 22 lata mam :razz: ale moja mama już w tym wieku po ślubie była więc to pewnie dlatego nie usunęłabym choćby mi za to zapłacili :) a jeszcze 2 lata temu byłam zdecydowanie na NIE jak słyszałam o dzieciach, teraz już zdecydowanie mi się odmieniło :d ja ślubu nie chcę z jednego powodu- nie chce mi się organizować wesela/uroczystego obiadu/czegokolwiek innego; przyjdą, nażrą się za moją kasę, nachleją jak świnie, pokrytykują moją kiecke za moimi plecami, stwierdzą że mogło być więcej alko a tort był za słodki i tyle z imprezy :evil_lol:
-
Kompletny brak odpowiedzialności i tyle. Takich ludzi należy ostro trzepnąć po kieszeniach- to najbardziej pomaga.
-
coś mu nie przypasowało najwyraźniej :) ja też często nie wiem o co dokładnie chodzi mojej suce jak stawia irokeza podczas obwąchiwania się z innym psem, może kwestia określonego zapachu?
-
[quote name='motyleqq']:evil_lol: ja nie czekam aż tak długo... :evil_lol: jesteśmy razem ponad 3 lata i jakoś powiedzmy od roku marzę o zaręczynach, to chyba jeszcze nie czas na zmianę TŻ? :diabloti: ale mamy w znajomych parę, co są razem jakieś 8 lat i facet jest takim dzieciakiem, że wątpię, by ona się doczekała i ja ciągle mówię swojemu, że ja tyle czekać nie będę ;-) u mnie drugi pies nic nie zmienił w moich instynktach i nadal marzę o dzieciach i w ogóle :cool3:[/QUOTE] [quote name='motyleqq']trochę nas na razie nie stać :evil_lol: ale mam plan rodzić zaraz po studiach haha :lol:[/QUOTE] ja zaręczyn nie chcę póki co ale rodzić też chcę po studiach :evil_lol: czyli jeszcze niecałe 2 lata zlecą chyba że wcześniej się coś niespodziewanego wydarzy :evil_lol: ale najpierw chcę wyżła!
-
ale ja chcę swojego! nie no, moja ruda jest wysportowana i nie zdarzyło się jeszcze żeby ledwo wracała ze spaceru czy domagała się zaniesienia do domu, 45-60 minut ciągłego biegu w średnim tempie, kompanko w stawie i pies dalej nie jest zmęczony tylko czeka aż będę rzucać piłę :) ale i tak chcę wyżła.
-
mi tyka na widok malutkich wyżłów węgierskich :( ale dupa, może gdybym rudej nie miała to bym poważniej pomyślała o takim rudzielcu a tak to póki co brak warunków :( i nie ma kto ze mną zasuwać biegiem po lesie, a jednego kolesia spotykam za każdym razem jak idę biegać, właśnie z łyżwem sobie pocina, też tak chcę.. :[
-
Jeszcze gorsze akcje przed Tobą :)
-
może coś z pinczera średniego ma? choć mi też trochę z budowy charta przypomina :)