Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. [quote name='IZMADO']Szkoda, że nie mogę powiedzieć tego samego o swojej suce. I to z taką pewnością. Albo nie spotkałyśmy strachulca, albo Janka ma gdzieś uczucia innych psów i warkot/szczek odbiera zawsze jako atak :([/QUOTE] Moja z kolei lubi prowokować. Często na spacerach mijamy działkę po której biega ON. I ilekroć przechodzimy ruda rzuca temu psu wyzwanie samym spojrzeniem, wpatruje się w niego tak długo aż go to sprowokuje do szczekania po czym na lajcie idzie sobie dalej, glowa w druga strone i machanie tyłkiem w stylu "ale ja jestem zajebista" :roll: no i pytanie- karcic ja za to że się na innego psa spojrzy a on sie rzuca czy nie- skoro ona nawet nie warknie? Kilka razy na spacerach było to samo- jakiś york z agresją lękową czy inne psisko rzucające się ze strachu na smyczy a moja suka pełen lajcik, obczajka i księżniczkowa postawa, a nawet podejście na taka odległośc że inny pies dosłownie 30 cm od niej kłapał zebami a ona nic tylko się woziła i na mnie zerkała lekko merdając ogonem :roll: Często zachowuje sie jak jaśnie pani i ma bardzo narcystyczne skłonności o ile psy w ogole takie mają ;) takie "drap mnie, głaszcz i podziwiaj bo jestem taka piękna i umiem tysiąc pięćset rzeczy"
  2. jaka tam menda! śliczny sznupowaty- do takich mam sentyment :)
  3. [quote name='IZMADO']Zdecydowanie tak musi być. Moja suka też jeszcze nie dostała łomotu, chociaż ostatnio pewien doberman złapał ją za głowę... Janka miała kaganiec, więc była zabezpieczona przed zgryzem wielkoluda. Widzę, że psy umieją poznać kiedy to lękowe, a kiedy "zjemcięteraznatychmiast". Owszem, zależy to jeszcze od charakteru spotkanego psa, ale ogólnie nigdy jeszcze na lękowy szczek Janki psy nie odpowiadziały atakiem. Mogą co najzwyżej dać jej do zrozumienia, że mają jej już dość... Jak na przykład ten doberman ;)[/QUOTE] Ironia losu że moja też nie atakuje tych które ją atakuja ze strachu :roll:
  4. [quote name='Maron86'] Dziś na Szamana wyskoczyła z paszczą lękliwa suczka, ale jak to Szaman kobiecie odpuścił. Po jakiś 30minutach rozmowy z właścicielką suni, ta nawet się skusiła żeby trochę się z Szamanem na smyczach bawić ;)[/QUOTE] Mnie zastanawia jak to jest że moja suka ani razu nie dostała jeszcze od innego psa łomotu przez to swoje wyskakiwanie. Wyczuwają że to strach?
  5. [quote name='Pani Profesor']apropos tematu wątku - mój dominant-agresor mnie codziennie zadziwia. właśnie wróciliśmy z długiego spaceru, na którym standardowa sytuacja - ktoś idzie z psami, mój drze ryj, ja kończę barować (mam wrażenie, że mu to zwisa, że zamykam bar :shake:), wyrywa mi rękę, ja go wlokę na siłę - kabaret. facet mi się wyłania z drugiej strony, wyraźnie do nas idzie - Patryk szaleje, u faceta sznaucerka olbrzymka też szczeka, tragedia. no i co? oczywiście facet podchodzi bliżej "się przywitać", ja już zrezygnowałam z odganiania, niech się dzieje wola nieba :cool3: i co się stąło? Patryk przestał drzeć mordę i wyrywać się, jak tylko pozwoliłam mu się zbliżyć - nie skończyło się agresją, tylko na początku trochę suczkę przeganiał szczekaniem, ale suka pozytywna i wesoła - spuściliśmy ze smyczy i biegały po łące w najlepsze:roll: teraz zaczynam się wahać, czy aby na pewno każde szczekanie mojego psa w stronę innego to chęć zamordowania, czy może jednak on TAK BARDZO CHCE pobyć z innymi? ale w takim razie, skąd wbijanie kłów w kark innym psom - ot, tak, mimo, że podszedł do nich grzecznie? bo czasami nie szczeka, tylko wyrywa mi rękę, często się godziłam na to, żeby podszedł - a wtedy wąch, wąch i KŁAP zębami, drugi pies szaleje - makabra.[/QUOTE] Wez lepiej zainwestuj w jedno, dwa spotkania ze szkoleniowcem który Ci powie co masz w domu ;) Możliwe, że jest dominujący ale jest to dominacja podszyta lękiem. Może być tak, że z jednej strony chce się przywitać, a z drugiej-boi się więc przesadnie reaguje na sygnały drugiego psa. Prawdziwy dominant z krwi i kości nie zachowywałby sie tak jak Twój psiak. Szkoleniowiec może bardzo pomóc, ja szczerze żałuje, że od samego początku stwierdziłam że sama sobie poradzę. Nie dość że praca trwała 2 razy dłużej to i tak koniec końców skontaktowałam się z kimś kto się zna bardziej ode mnie na resocjalizacji psów. No i po drodze popełniłam sporo błędów, o których nawet nie wiedziałam. Moja suka na przykład kompletnie nie umie (i nie chce) bawić się z innymi psami. Jak się trafiają spacery w stadzie to ona jako jedyna trzyma dystans, czasem z innym psem się obwącha, a na początku spaceru każdemu daje do zrozumienia że ma trzymać nochal z dala od jej tyłka i ogólnie dać jej święty spokój. Dobrze funkcjonuje w stadzie gdy to stado daje jej święty spokój. Dlatego trzymamy się z dala od psich skupisk, omijam szerokim łukiem psie imprezy i psie wybiegi. [quote name='beny1234']Wydaje mi się że jednak lękliwy będzie lepszą opcją ponieważ nie będzie tyle szczekać, nie będzie atakował przez co dużo mniej problemów z takim [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_smile.gif[/IMG][/QUOTE] Wiem, że chodzi o reklame w podpisie, ale zdanie jest akurat tak durne, że bardziej się nie da. Jeśli lękliwy pies mniej szczeka i nie atakuje to zapraszam do mnie.
  6. [quote name='Robokalipsa']Hmm no tyle to ja wiem,że nie pozwalać :niedowia:,a przydał by się jej może wpiernicz od dopadniętego :angryy: tyle ,że dziwnym trafem każdy od razu leci się bawić... Nie miałabym broń boże żadnych pretensji jeśli by oberwała,bo oczywiste jest ,że to moja wina by była i moje nie upilnowanie. Na dniach dotrze linka więc będziemy się uczyć uparcie "wróć"[/QUOTE] Po zabawowym psie najprawdopodobniej spłynie to że inny pies na niego nawrzeszczy ;) po prostu spróbuje z innym. Moja nie jest zabawowa i od razu wyskakuje z mordą i kłapaniem zębami, ale z tego co zaobserwowałam to ci uciekinierzy się ty nie przejmują tylko leca do kolejnego spotkanego psa.
  7. [quote name='Pani Profesor']wiem, już mi ktoś napisał wyżej, że zależy od spółki, regio raczej nie jeżdżę, ale wiem, że kiedyś było coś takiego (właśnie chyba również w TLKach), że pies 'w torbie' jechał za friko, ale nie sądzę, że przez np.8 godzin, jakiś york siedział w transporterze non-stop... ciekawe jak to działa z większymi psami.[/QUOTE] Ja raz wiozłam małego szczylka, niecałe 6 tygodni miał. Kobieta w kasie mi powiedziała, że nie sprzeda mi na niego biletu bo kto się będzie takiego brzdąca czepiał. I rzeczywiście, konduktor w ogóle nie widział problemu. A mały i tak nie mógłby jechać w klatce bo zawodził przeokrutnie i musiałam go ciągle miziać żeby był spokój. ja dla spokoju kupuje bilet, zresztą moja suka wcale az taka malutka nie jest. Jakbym miała "cziłałę" to bym na niej oszczędzała. 15 zł w TLK to dla mnie zdzierstwo :eviltong: Z tego co kojarze to we wszystkich liniach pies może jechać za darmo o ile jest w transporterze. Inna sprawa, że jest to naginane- mi raz konduktorka powiedziała, że kilka razy ktoś się z nią wykłócał że jego pies jedzie w bagażu albo w torebce ale na chwilę został wyjęty na kolana. Dużych rozmiarów pies zapakowany w klatkę może robiłby za powiększony bagaz i i tak trzeba by było za niego płacić tylko że w taki sposób jak za dodatkowy bagaż/rower?
  8. [quote name='marcinsgdz']Witam! Mój maluch po zabraniu z hodowli był jakiś czas na RC dla szczeniąt. W tym czasie był smutny i nie bardzo karma mu smakowała, a nawet łapki zaczeły się krzywić. Testowałem wiele karm i najlepiej smakował mu Orijen oraz Hill's z kurczakiem. Aktualnie jest na Hill's - ale w nim jest mączka kukurydziana i maluch zrobił się lekko nadpobudliwy i zaczął broić. Karmę je tak sobie. Zastanawiam się czy nie kupić Orijena dla szczeniąt i podawać mu 2/3 Hill'sa i 1/3 Orijena. Czy to mu zaszkodzi? Trochę przeraża mnie ilość białka w Orijen - chociaż troszkę przydałoby się masy mojemu pieskowi, choć spotkałem się z wpisami, że to moze również zaszkodzić organizmowi psa - myślę o skłądzie dużej ilości białka w Orijen. Kolejny plus Hill'sa to, że dba o stawy - ruch psiaka.[/QUOTE] Podobno zbyt duża ilość białka może wpływać na to tzw "adhd". ja bym orijena nie kupowała dla swojej suki własnie z uwagi na białko.
  9. [quote name='Alise']U nas też straszna pogoda :shake: Nawet wychodzić z domu się nie chce, tragedia[/QUOTE] a mi własnie na odwrót, już tak mnie ciągnie do długich spacerów z psiskiem.... ale miała łapę załatwioną przez szkło, szwy przez kilkanaście dni i dopiero wczoraj je ściągneli, jeszcze dwa dni ma odsapnąć i wreszcie będę mogła się z nią wybrać na kilkugodzinny spacer :multi: jutro koniecznie nad morze sobie rundkę zrobimy, biedna też jest taka niewybiegana że dzisiaj przechodziła samą siebie na spacerze
  10. [quote name='evel']Jak to nie może na kolanach? Serio?[/QUOTE] w pociągu się raz do mnie przyczepili, że pies ma jechać na podłodze podobną sytuację widziała moja znajoma inna sprawa, że tak na prawdę wszystko zależy do konduktora. Ja raz trafiłam na takiego który mi przyniósł wodę dla rudej i mówił żebym ją wzięła na ręce żeby sobie patrzyła przez okno. Nikt nigdy nie kazał mi założyć jej na mordę kagańca, ale na wszelki wypadek ze sobą wożę. [quote name='asiak_kasia']Serio? Ja kilka razu jechałam z suką rodziców wlasnie na kolanach i nikt się nie czepiał. [B]Wiem, że w P-ń w MPK mozna przewozić psa na kolanach i wtedy nie trzeba mu kupować biletu.[/B] Co prawda jadac pkp bilet kupowałam tak czy inaczej, ale sucz siedziała na kolanach i był luz, nikt nie miał zadnego "ale" Natomiast to pies mały i "słodki" wiec z zasady ludzie reagują pozytywnie. Jak jeździłam z Rotem do stajni, tez pociagiem, to cała drogę spędzał w kagańcu, jakoś mu to specjalnie nie przeszkadzało ([SIZE=1]a na zlocie Bruma udowodniła, że nawet się da spac z kagańcem na ryju[/SIZE] :evil_lol:) z tymże to była godzinka jazdy, wiec nie było potrzeby sciągania namordnika. Przy dłuższej podrózy nie wiem-bo zawsze wybierałam wtedy opcję auto.[/QUOTE] W Poznaniu w ogóle nie trzeba kupować biletu na przewóz psa jeśli chodzi o KM. [URL]http://www.ztm.poznan.pl/dokumenty/regulamin-przewozow/#23[/URL] [B]od pkt 3 § 19[/B] Ja jeszcze nie trafiłam na kanarów jak jechałam z psem, moja suka czasami jeździ w kagańcu a czasami bez, ale znajoma zapłaciła mandat jak wiozła bez kagańca jamnika.
  11. [quote name='Pani Profesor']kaganiec, według przepisów, ma być teoretycznie na mordzie CAŁĄ podróż? nawet jeżeli to nie jest pies z listy ras agresywnych? bo tak czy siak, nie wyobrażam sobie przepisowego wiezienia buldoga np.8h w kagańcu (swojego psa z resztą też) dodatkowo dziś go ogoliłam na łyso i zostawiłam irokeza, wygląda jak hiena/chiński grzywacz, będę atrakcją w PKP :loveu:[/QUOTE] Tak, pies ma mieć kaganiec, ma być na smyczy i musisz mieć zaświadczenie o szczepieniu ze sobą :) Jak wygląda praktyka? Przez 3 lata regularnej jazdy pociagami i autobusami nikt się mnie nie czepiał o brak kagańca. Było natomiast zwracanie uwagi że pies nie może leżeć na siedzeniu obok (na kocu) czy jechać na kolanach. Moja suka podróżuje pod moim siedzeniem na kocyku ;) Nie wiem jak z psami z listy ras agresywnych, podobnie jak z tymi które na niej nie sa ale nie budzą sympatii podróżujących. W zasadzie małych psów mało kto sie czepia, do dużych mają często obiekcje współpasażerowie
  12. [quote name='Maron86']E tam polskie psy, teraz jest nowy 'boom'! Teraz prócz biednego Tajfunka który jeszcze trochę i kogoś zabije... Teraz Tajfunek ma konkurencje w postaci rumuńskich półdzikich psów które chcą co poniektórzy do nas zwozić :roll:[/QUOTE] Poczytałam. W d. się ludziom poprzewracało
  13. [quote name='Delph']Łatwo jest robić z siebie miłośnika zwierząt broniąc psa przebywającego 2000 km od nas. Takiego pieska nie spotkamy na ulicy, więc można roztaczać utopijne wizje i bronić życia. Podejrzewam, że ci sami ludzie, jeżeli będą mieli na swoim osiedlu nieodpowiedzialnego właściciela z niebezpiecznym psem, jeżeli ich sąsiad trafi do szpitala z rozerwaną ręką, a ich własne dziecko straci palec zmienią nastawienie o 180 stopni. A gdyby pies jednak wrócił do właściciela, baliby się wyjść na spacer z rodziną i własnymi psami. Oczywiście nikomu tego nie życzę, ale takie są realia.[/QUOTE] Widzę że się już zaczęło kasowanie niewygodnych postów na fejsie :p Dla mnie ten pies jest "do odstrzału". Podobnie jak wiele innych które są wyciągane przez dogocioteczki. Szkoda że ludzie się tak nie organizują gdy chodzi o wyciąganie z [B]polskich [/B]schronisk psów które poza problemem typu lekki lęk separacyjny i strach przed wystrzałami nie wykazują innych "zaburzeń". Te wszystkie wielce miłosierne osoby z wydarzenia dot Tajfuna wzięłyby się za pomoc psom z najbliższego schroniska, wyciąganie ich, szukanie im domów i załatwianie konsultacji behawiorystycznych a nie bezsensownie cisnęły po irlandzkim systemie.
  14. [quote name='asiak_kasia']No chyba ze jest wybitny :diabloti: Sama nie wierze, że to powiem, ale zgadzam się z anusią. ( tak nadszedł ten dzien :shake:) Wiadomo, że znajdą się hodowcy pasjonaci czy jak ich tam zwać, ale w PL hodowców z prawdziwego zdarzenia można liczyć na palcach jednej ręki. [B]Wiekszość klepie mioty bez ładu i składu. I bez specjalnego pomysłu na to CO chce osiagnac, poza szczeniakami. [/B] W końcu hodowla ma na celu polepsza nie rasy, a nie produkowanie szczeniaczków. W utopijnej wizji powinno być tak, że się robi miocik, ocenia szczeniaki, 2-3 rokują wystawowo, a reszta idzie na kolanka i NIE JEST rozmnażana. A jest jak jest, w bardzo bliskiej mi rasie, jest hodowla z 4 sukami, które są kryte w kółko. Zmieniają się repy, ale nadal to ciągle polskie psy, często blisko spokrewnione. Żadnego pożytku rasie to nie przynosi. I potem sukę kupuje pani X, która jedzie na 3 wystawy robi hodowlankę, i robi miocik, bo jej suka taka piękna. I nie powiecie mi, że ona nie zarobiła na psach, liczać, że średnio szczeniak idzie za 3 tys, a w miocie jest ich 10. I to nie jest tak, że o pieska nie dbaja, źle karmią. Dbają tak samo jak każdy posiadacz a niekoniecznie hodowca. Wzmożone dbanie to ciąża i okres karmienia. Czyli 2 miesiace? Czyli utrzymanie, tatuowanie, karmienie, i szczenienie szczeniaków kosztuje 30tysięcy? :crazyeye: I tak w ciągu 2 lach z 5 hodowli w PL zrobiło się 14 :cool3: Z czego warte zastanowienia się są może 3-4? Ja nie twierdze, że teraz to juz tylko kupować poza ZK, ale bedac szczera, gdyby pojawiła się [U]sensowna konkurencja[/U] dla ZKwP, to BARDZO mocno bym się zastanowiła nad zakupem psa z takiej organizacji.[/QUOTE] Jak ostatnio pomagałam komuś znaleźć fajną hodowlę jakiejś rasy ozdobnej to się złapałam za głowę. Od tego czasu mam "hejtera" na większość hodowców i szczerze mówiąc jakbym miała płacić 2000 zł za szczenię pewnej rasy, której rodzice nie mają żadnych badań a rozmnażani są dlatego że "są malutcy i mają laleczkowate pyszczki" to już wolałabym kupić psa tej samej rasy od sąsiadki. Ona też klepie mioty bez ładu i składu, właściwie to ciągle tym samym psem pokrywa tą samą sukę. A cena 2 razy niższa.
  15. [quote name='Dioranne']Ale ja o takich hodowcach [B]nie[/B] pisałam. Mówiłam o prawdziwych pasjonatach, którzy jednej suki nie kryją za każdą cieczką. Może jest takowych mało, ale są. Dlatego wszystkich nie można do jednego wora pakować i mówić, że wszyscy hodowcy zarabiają na szczeniętach. Bo to prawdą nie jest, a takie uogólnianie może co po niektórych dotknąć. Owszem, jest ich mało. Dlatego tak ważny jest dobry dobór hodowli. Jednak, jak już mówiłam - wszystkich do jednego wora zapakować nie możemy, bo są tacy, którym przede wszystkim zależy na psach. Nico pochodzi z hodowli, którą z ręką na sercu poleciłabym każdemu. Jego matka była przebadana, ojciec był przed badaniami. Psiska mają możliwość amatorskiego ćwiczenia agi, są świetnie odżywiane, mają do czynienia z końmi, kozą i są dla Hodowczyni całym światem. Plus rodzice młodego pochodzili zza granicy, duża ilość szczeniąt właśnie z takich kryć pochodzi, tak samo większość znajduje dom za granicą Polski, bo u nas pinczery nie są zbyt popularne (i bardo dobrze!). ;)[/QUOTE] no i ok, więcej jest jednak hodowli rozmnażających "na hurra", wątpię żeby one nie były nastawione na jakiś zysk
  16. [quote name='Dioranne']Kiedy słyszę, że hodowca zarabia na wystawach bądź też szczeniętach to mnie krew zalewa. Mimo, że hodowcą nie jestem. ;) Oczywiście nie można wszystkich pakować do jednego worka, jak już wspomniała [B]Rosiczka[/B], bo niektórych nie obchodzi dobra dieta, badania na choroby genetyczne itd. Uważam, że właśnie po tym można wybrać odpowiedzialnego hodowcę, pasjonata, który swoim psom oddaje całe swoje serce. Podstawy utrzymania psów hodowlanych w doskonałym stanie stanie to już nie mały wydatek - prawidłowe żywienie, badania, wizyty u weterynarza, opłaty za wystawy. Do tego dochodzą koszty samego miotu: krycie, poród (kojec, materace itd.), odchów. Oprócz tego wyprawki dla przyszłych właścicieli, a czasami zakup nowych mebli. A $, które zostaną zaraz zostaną wydane na kolejną wystawę, worek karmy bądź też wizytę u weta. Mówię tu oczywiście o prawdziwym pasjonacie, o którym wspominałam wcześniej. A wiedza, doświadczenie i serce - tego nie da się opłacić. [SIZE=1][B]Martens[/B] - Nico zachowuje się już znacznie lepiej, dziękuję za rady! :)[/SIZE][/QUOTE] ilu jest takich hodowców
  17. Ale fajny maluch :)
  18. [quote name='a_niusia']taaa sportowe i uzytkowe hodowle niektorych ras w polsce i na swiece daja na maxa mierne eksterierowo psy i na serio nie ma co bulic tyle kasy, bo cena jest wywindowana na maxa. powiem tyle: po prost widac, ze niektorzy nigdy nie mieli rasowego psa, nie sa w ogole zorientowani jak dziala polskie srodowisko kynologiczne i jak bardzo bywa ono zalosne. do bolu. na dogo HODOWCA to jest nie wiadomo kto. a polska hodowla psow rasowych to jest zgodnie z regulaminem zkwp hodowla amatorska. i bardzo, bardzo czesto psy rozmnazane sa przez ludzi, ktorzy po prostu maja chec. zeby sobie cos rozmnozyc. bez pojecia o genetyce, fizjologii itd. a wszystko, co sie rodzi jest "wybitne":)))) aaaa i hodowca nie zarabia:)))[B] szczegolnie jak kryje wlasna ske 5 razy pod rzad wlasnym samcem, a szczeniaki sprzedaje po 3000 frajerom, ktorzy sadza, ze kupuja cos wybitnego i unikalnego[/B]:))))[/QUOTE] O to, dokładnie to samo myślę
  19. [quote name='cockermanka']Skontaktuj się z p.Elizą Tomczak [URL]http://elizatomczak.hodowca.pl/index.html[/URL][/QUOTE] dzięki, podrzucę namiary chyba nawet raz ta panią spotkałam u weterynarza z psiskami
  20. No małego zawsze jesteś w stanie fizycznie ogarnąć w razie czego. Nie wiem co bym zrobiła jakby moja suka w okresie największego spinania się na wszystko ważyła 10x więcej.
  21. a znacie kogoś z Poznania kto potrafiłby zrobić spaniela?
  22. nie twierdzę, że dobrze zsocjalizowany husky tak się zachowuje ;) pewnie znam same źle zsocjalizowane.
  23. [quote name='pawel6']Dziekuje za tak liczne odpowiedzi :) Dlaczego ta rasa? Hmm wstyd ale niebieskie wilcze oczy robia swoje hehe Przedewszytskim wizulanie ten pies mi odpowiada. Nie chce rozpoczynac dyskusji, ze jest to glupota szczyt niedopowiedzialnosci czy poprostu dziecie zachowanie ale tak poprostu jest. Wyglad ma zasadnicze znaczenie. Zdaje sobie tez sparwe ze sa to pol koty pol psy i maja swoje widzi misie ale to jeszcze bardzije dodaje im uroku. Pozatym moze sie myle ale przynajmniej czesciowo nawet kota mozna :ulozyc" Co do charakteru to niestety nie mialem przyjemnosci przebywania z przedstawicilem tej rasy. Owszem, obserwowalem kilka haszczakow na osiedlu(mieszkajacych w blokach) i nigdy nie widzialem zeby zachowywaly sie jakos specjalnie "dziko". Z pozoru zachowywaly sie jak inne psiaki na smyczy.Dopiero zaglebiajac sie nieco w opisie rasy zostalem zmuszony do refleksji. Husky potrzebuje duzo ruchu. ale co to jest duzo ?;) Nie jestem raczej typem kanapowca. Gdy jest cieplo potrafie codzienie przejezdac rowerem 10-30km, ale potrafie tez 3 dni tylka z domu nie ruszac ;) Gorzej zima, rower odpada ale cso bym wymyslil. Ruch mialby zapewniony chociaz roznie w zyciu bywa i bardziej martwi mnie zostawanie samemu w domu. Dlatego wolabym psaiaka o bardzije statecznym Kontaktowalem sie z dwoma hodowcami w sprawie szczeniakow jak mi sie wydaje juz bardziej wystawowych bo za 1500 i 2000zl(chyba ze sie myle i cena nie gra roli czy sa to juz showy) i zaden z nich nie odpowiedzial mi konkretnie na temat charakteru. W sumie to moze i racja bo jak mozna ocenic po szczeniaku czy bedzie dosc spokojny czy bedzie wariatem ?:D Ja bym przystopowała ;) najpierw podzwoń po hodowlach, dowiedz się jak najwięcej o charakterze tych psów. W miarę możliwości postaraj się poznać jak największą liczbę osobników, zarejestruj się na forum poświęconym psom północy- może w Twojej miejscowości czy w pobliżu jest grupa spacerowa właścicieli tych psów? może są osoby które chętnie zaproszą Cię na spacer żebyś mógł zobaczyć jak wygląda życie z haszczakiem? :) U husky niestety często zdarzają się problemy z zostawaniem w domu, na pewno nie u każdego ale lepiej się z tym liczyć na wszelki wypadek ;) no i ja osobiście nie znam ani jednego haskacza całkowicie przyjaznego wobec innych psów, zwłaszcza tych mniejszych rozmiarów. Te które miałam okazję poznać na ogół miały problem z innymi psami, lubiły tylko przedstawicieli swojej rasy, ewentualnie psy podobnej wielkości. Ale oczywiście nie wiem jak to wygląda w odniesieniu do całej populacji, pewnie sporo jest takich przyjaznych. NIe znam natomiast ani jednego husky który byłby agresywny wobec ludzi :) Na pewno nie kupuj psa tej rasy tylko z racji ładnych oczu, bo się niemiło rozczarujesz :diabloti: I szukając hodowli skup się na tych które są zarejestrowane w Związku Kynologicznym. Największe szanse że trafisz w nich na szczeniaka wartego swojej ceny :) Ewentualnie zostaje jeszcze jedna możliwość, jeśli oczywiście chciałbyś już pieska podrośniętego czy dorosłego. Istnieją fundacje zajmujące się adopcjami psów tych ras czy w typie tych ras. Wiele z ich podopiecznych mieszka w normalnych domach żeby móc ocenić ich charakter, przyzwyczajenia, braki wychowawcze, zachowywanie się pod nieobecnośc właścicieli itd. Może w takim miejscu znajdziesz psa dla siebie? Możesz tam trafić na psisko raczej leniwe, bez lęku separacyjnego (tak się fachowo nazywa demolowanie chaty i wycie pod nieobecność właściciela :)) Adopcja psa z fundacji ma swoje plusy- wiesz już co bierzesz, mała szansa że się sparzysz. Ale wiąże się to też z pewnymi warunkami ze strony fundacji- zobowiązanie się do wysterylizowania psa/suki, wizyta przedadopcyjna i poadopcyjna i oczywiście utrzymywanie kontaktu (jak im raz na pół roku wyślesz zdjęcia to będą szczęśliwi :)) Jeśli będziesz chciał psa dorosłego czy psiego podrostka to koniecznie szukaj psów z DT- ten skrót oznacza "dom tymczasowy" Choćby tutaj masz dwie strony: http:// huskyadopcje. org/ index .php/ nasze- psy (wpisuj bez spacji) http:// sforahusky. pl/ husky-do-adopcji .html
  24. [quote name='sachma']no to u pudli jest łatwiej, bo najpierw wybiera się kolor, później hodowle i konkretną sukę. Dla mnie takie zachowanie jest co najmniej nie kulturalne - psa bierzemy na X lat i po za charakterem (a wiele rzeczy można po prostu wypracować) żyjemy też z jego cielesnością, więc musi odpowiadać nam też wyglądem. Ja nie znoszę morelek - po prostu ten kolor mi się wybitnie nie podoba. Wybierając psa chciałam albo białego albo czarnego - morele i srebrne odpadały totalnie - mąż nie chciał paradować z białym pudlem (morelki były jego zdaniem nie morelowe a sraczkowate i tym bardziej takiego psa nie chciał :P ), więc zdecydowaliśmy się na czarnego. Czy to znaczy, że traktujemy go jak zabawkę? Kochamy go nad życie, opiekujemy się nim najlepiej jak potrafimy - jest częścią naszej rodziny i tak jest traktowany. Żeby było śmiesznie, mimo że oboje nieznosimy morelowych pudli, nasz drugi pies jest właśnie morelowy :P ale potrzebował domu, był w drastycznych warunkach, odpowiadał nam wielkością, wiekiem i nie był agresywnie nastawiony do innych psów - spełnił podstawowe kryteria, a kolor? ważne że nie gnił ani dnia dłużej tam gdzie był, kolor się nie liczył, jednak [B]biorąc psa z hodowli bierzemy go z innych pobudek - nie ratujemy, nie pomagamy, kupujemy za ciężkie pieniądze psa, który ma spełnić nasze marzenia względem wyglądu i charakteru - za taką możliwość płacimy i kręcenie nosem na kolor nie powinno być negatywnie odbierane.[/B][/QUOTE] Zgadzam się w 100 %. dla mnie cena fajnego rodowodowego szczeniaka wcale niska nie jest, skoro mam już tyle wydać to tylko za takiego jakiego sobie wymarzyłam :)
  25. [quote name='Gezowa']Haha, dokładnie. Mnie najbardziej dobija to, że niektórzy właściciele chartów, nieposłuszeństwo psów i swoje lenistwo tłumaczą słowami, które już przytoczyłam: "To charty, one tak mają". Jedyne co charty mają w genach to instynkt łowiecki i niezależność, ale chyba jestem na to za głupia, więc co im tam będę tłumaczyć... :diabloti:[/QUOTE] Podobnie jest też w innych rasach, np. sznaucery- wielu hodowców uważa że jazgot i rzucanie się do nogawek obcych ludzi w wykonaniu ich sznupów to cecha rasy :roll: zwłaszcza wśród hodowców sznaucerów miniaturowych jest to widoczne. Znajoma raz usłyszała od pewnej hodowczyni że jak szuka psa który nie będzie agresywnie obszczekiwał gości to niech sobie kupi labradora bo się jej rasy pomyliły chyba skoro myśli o sznupie :roll: A wśród sporej ilości włascicieli i hodowców beagli z kolei króluje przekonanie, że beagle ma być smyczowy/linkowy bo on zwiewanie ma w naturze i nie ma sensu w ogóle się przykładać do nauki przywołania, a już na pewno nie stosować z głową różnych dostępnych metod (typu OE) bo ta rasa tak ma i zawsze zwieje jak się nadarzy okazja.
×
×
  • Create New...