Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. [quote name='Dioranne']Dziś rano czytałam wątek, uradowana, że mnie żadne chamstwo ze strony psiarzy nie napotkało... Wykrakałam. Szłam dzisiaj z koleżankami na psi spacer. Idziemy dość szerokim chodnikiem. Musiałam wyjąć coś z plecaka, więc psa oddałam koleżance. Patrzę, a z prostopadłej "uliczki" wychodzi na nas facet ze sznaucerem miniaturowym. Koleżanka skróciła smycz młodego (akurat był na flexi) i trzyma go dość blisko siebie. On trochę się wyrywał - "piesek, trzeba się pobawić!". Facet szedł z tym sznaucerem na długiej smyczy, pozwolił psu podejść do Nico, mimo że sznaucerowaty warczał, młody nie miał, jak uciec... A facet na to "będzie wojna". Ale smyczy nie skrócił. Po prostu byłam zadziwiona jego głupotą. Na całe szczęście nic się nie stało, udało się jakoś od tego kundla odejść. :roll:[/QUOTE] ja miałam ostatnio podobną akcję ale z suczką a la maltańczyk :) choć u mnie to wyglądało tak, że facet powiedział "oj będzie wojna" a ja wzruszyłam ramionami i po prostu odwołałam sukę jak się ta druga na nią rzuciła z warkotem i rzuciłam tylko jakieś tam "ah te baby" :) nie ma sensu się spinać :razz: ale pewnie jeszcze rok temu ruszyłabym na dogo przeżywać atak krwiożerczego maltana :evil_lol: [SIZE=1]chyba za dużo ostatnio palę bo mnie taki czilałt ogarnął [/SIZE]:evil_lol:
  2. [quote name='a_niusia']tez tak uwazam. pies zamiast dziecka i to o zgrozo na urodziny:evil_lol: nawet miala miec rodowodowo na imie happy birthday hahahaha[/QUOTE] dla mnie to byłyby wymarzony prezent urodzinowy :loveu: ale w moim przypadku koniecznie wizyta w hodowli i możliwość wyboru sobie odpowiadającej mi psinki co chyba nie jest zbyt realne z tego co czytam :evil_lol: po cholerę kase na pierścionek wydawać, to ja już wolę zaręczynowego laptopa albo zaręczynową dechę do snowboardu :diabloti: [quote name='evel']Ekhm. Ja tak czekałam, czekałam i wreszcie się nie doczekałam. Dlatego też wprowadziłam pewne zmiany, m.in. zmianę TŻta [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG][/QUOTE] jaaaa ale masz parcie! :evil_lol:
  3. [quote name='omry'] Tu mam całkiem inne doświadczenia jeśli chodzi o psy, które atakowały moje. Ale nie mówię o takich, które wybiegają żeby podrzeć za nami mordę. Psy atakujące na serio zawsze miały człowieka kompletnie gdzieś, nie byliśmy nigdy jakąś przeszkodą. Co innego już Iwan ;)[/QUOTE] to najwyraźniej przez te kilkanaście lat ani razu żadna z moich suk nie została zaatakowana na serio :)
  4. [quote name='zmierzchnica'] A co do ataków obcych psów, to niestety też dużo zależy od naszego własnego psa. Fro przed kastracją i zanim go wychowałam sam prowokował bójki z obcymi podbiegaczami. Oczywiście, tamte psy nie powinny być w ogóle luzem, ale faktem jest, że moje suki nie miały z tym nigdy problemu. Psy, które znałam jako fajne, zanim miałam Frotka, okazały się agresywne, gdy go wzięłam... Na ile to była wina tego, że jest większym samcem, a na ile on zachowaniem sprawiał, że inne psy go uważały za wroga - nie wiem. Ale odkąd on odpuścił, to inne psy jakoś też dały spokój ;) Jedyne poważne starcia zupełnie nie z mojej winy i nie z winy Frotka miałam z astowatymi kundlami i rodowodowym labradorem.[/QUOTE] Moja ruda dalej prowokuje swoją postawą, ma tendencje do wgapiania się w innego psa,słania morderczych spojrzeń itd A mimo to nigdy żaden pies jej nie spuścił solidnego łomotu bo takich zwykłych ataków straszaków wywołanych przez nią gdzie nawet kłaki nie latały nie liczę :) Druga suka jako wiejski pies miała więcej starć na koncie ale tez nie były to krwawe jatki, walka o życie mojego psa czy inne. Inna sprawa, że ja zawsze jak widzę zbliżającego się do nas psa który ma niecne zamiary sądząc po jego mowie ciała to delikwenta odganiam. Żadnym tam tupaniem nogą, bo to u większości tylko szczek wywoła i nie sprawi że zwieją- raczej będą leźć przez kilka(set) metrów ujadając. Przynajmniej tak mnie nauczyło doświadczenie ;) Mniej sie taki agresor spodziewa i nie wie jak zareagować gdy człowiek zamiast krzyczeć i wymachiwać rękami rzucając kamienie (;)) zachowa kompletny spokój, pewność siebie i powoli ale stanowczo przesuwając się w jego stronę każe psu spieprzać w podskokach :evil_lol: nawet największy i najgroźniejszy agresor jakiego miałam okazję spotkać z psami na spacerze na widok którego nawet moja starsza suka zrobiła w tył zwrot, na moje "do domu" i kilkuminutowe powolne przesuwanie go z mojej drogi odpuścił i wlazł z powrotem na działkę. Powiem szczerze że przez chwilę miałam serce w gardle jak widziałam jego wyszczerzone zęby i mordercze wgapianie się w moje psiska. Ale nikt nie będzie mi podskakiwał do mojego stadka :evil_lol: Z kolei już moja siostra rzeczywiście miewa przykre sytuacje jak wyjdzie z psami sama, wiec nie wiem na ile to jest kwestia psów a na ile osoby. W końcu chodzimy na spacery w te same miejsca..
  5. [quote name='agutka']u nas niestety pełno psów bez smyczy i właścicieli się włóczy jak na wsi :/ podbiegają i po prostu atakują każdego psa. Te co z wilkiem zadarły już nie podejdą ale bulina jest teraz celem . Nawet nie wiem do kogo podejść z opieprzem , teraz bulina będąc łagodnym przytulakiem sadzi się do każdego psa a mądre głowy zaraz mają temat go agresywnej rasy albo że psa nie potrafię wychować- no ale jak skoro tylko agresja wszędzie i zero przyjacielskich psów ...[/QUOTE] gdzie wy wszyscy mieszkacie, serio :crazyeye: ja blisko 20 lat mojego życia spędziłam na wsi gdzie pełno jest biegających luzem psów, teraz kolejne 3 w mieście gdzie jest również masa sierściuchów i żadna z moich suk nigdy nie została poważnie zaatakowana nie licząc jakiejś szamotaniny raz na 10 lat nigdy też nie miałam problemów z odgonieniem agresorów a zdarzały się na prawdę hardcorowe sytuacje widocznie mam szczeście :cool3: [quote name='zmierzchnica'] [B] klaki91[/B] - może i masz rację, ale jeśli ktoś nawet nie próbuje uciszyć drącego japę psa na smyczy, to jest zwyczajnie chamem. Wszyscy krzywo patrzymy, jak drze się wniebogłosy jakiś niewychowany dzieciak albo jak szczeka jak najęty pies wielkości owczarka. Ale jak szanucerek czy yorczek wypluwa płuca na widok innych psów, to mu wolno [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/love.gif[/IMG] [I]Łojojoj, jakiś ty groźny, no nie rzucaj się już, bo cię zjedzą, łojoj! [/I]A pyrtek już ma mord w oczach [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG] Żaden objaw agresji nie powinien być tolerowany, także obszczekiwanie innych psów. Fakt, że to nie jest groźne, jeżeli pies jest na smyczy, a właściciel umie go utrzymać, ale to po prostu niekulturalne... I mówię to jako osoba, która z psami nie ma problemu [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/QUOTE] Mi w sumie to zwisa i powiewa co nie mój pies wyczynia dopóki nie robi krzywdy mojemu, ale też kiedyś mnie to wpieniało/irytowało ;) Po prostu warto uświadomić swojemu czworonogowi że drące ryja pieski olewamy zamiast się niepotrzebnie wkurzać i psuć sobie nerwy jakimiś niewychowanymi szczekaczami ;)
  6. a ja jeszcze ani razu na żywo maliny nie widziałam :-( za to ostatnio w lesie dwa bracco italiano za mną zasuwały :razz:
  7. [quote name='WiedźmOla']No właśnie, ja MAM problem, bo mój pies strasznie się nakręca na inne psy i odwlekam spotkanie z behawiorystą, ale widzę, że bez tego się chyba nie obejdzie. :shake: Ja czasami mam ochotę ruszyć z moim psem prosto na takiego szczekającego gnoja, bo może wtedy by się właściciel ogarnął.[/QUOTE] tylko wiesz...to nie wina kogoś kto ma niewychowanego psa, że twój ma z tym problem jesli szczekacz jest na smyczy to pretensje mozna miec tylko do siebie, obwinianie kogos za to ze ma jazgoczacego psa to takie troche zwalanie winy na inną osobę, podczas gdy samemu nie jest się lepszym
  8. [quote name='a_niusia']ooo no wlacha: jak sie ma krotkie wlosy to sie mniej placi u fryzjera haha[/QUOTE] za farbe zwlaszcza :diabloti:
  9. [quote name='a_niusia']ja tez mialam sporo na glowie i tez wracalam do naturalnego koloru, ale w mniej niz rok...duzo mniej:))) troche zapuscilam wlosy i ciach na krotko, zeby tylko odrost zostal. od tej pory juz wiem, ze moge to zrobic zawsze i sie farbuje.[/QUOTE] Ja najkrótsze miałam tak do wysokości uszu i nigdy więcej tego błędu nie popełnię :evil_lol: kompletnie mi nie do twarzy w krótkich włosach też ścinałam etapami, zostawiłam 300 zł u fryzjera żeby mi jakoś te włosy uratował bo miałam taką tragedię na głowie [quote name='evel']Tu jest królestwo offtopiku, więc wiesz :evil_lol: Z tym olejowaniem mnie zaciekawiłaś. To przed myciem włosów, jak rozumiem? Ale że np. na noc i spanie na ręczniku czy jak? Jak myję włosy co drugi dzień to by był jakiś efekt jakbym sobie to stosowała co drugą noc powiedzmy? Nakładasz tylko na końcówki? Co z przetłuszczaniem się włosów?[/QUOTE] Ja na noc nie stosuję nic bo nie lubię. Zresztą potrafie się obudzić leżąc zupełnie w innym kierunku niż jak się kładłam więc już mam wizję mojej twarzy z wysypem wywołanym przyklejonymi do niej tłustymi od oleju kłakami z których w nocy spadł ręcznik/czepek czy co innego :evil_lol: ale może dramatyzuję ja myję codziennie, oleje daję tak co 2-3 dni na 20-30 minut przed myciem głowy. Potem 2 razy szamponem traktuję włosy, wrzucam jakąś lekką odżywkę, spłukuję i gotowe. Widziałam efekty już po pierwszym myciu, jakieś takie może trudniejsze do rozczesania były ale wyraźnie bardziej gładkie po wysuszeniu i lśniące- już wywaliłam jedwab. Próbowałam rycynowy ale lipa, zero efektów. Teraz mam kokosowy i jest świetny+wsmarowuje w skórę głowy masło jojoba. No i na to ręcznik wrzucam. Zamawiałam na Biochemii Musiałabys popróbować, pewnie każdemu co innego pasuje.
  10. [quote name='evel']O, włosy. Moje ostatnio postanowiły chyba wypaść w cholerę wszystkie razem, no ale chyba tak wychodzi, jak człowiek ma "nieco" stresów w życiu. Jak mi się przypomni to je traktuję Jantarem, jedwabiem, smarowidłami, od grudnia co chwilę farbowane (ciemna czekolada, jakiś ciemny czerwony - wyszedł tylko poblask czerwonawy :lol:, potem długo kasztan, obecnie... cóż, ostatnio miał wyjść kasztan, wyszło jak zwykle :roll: czyli jakiś taki czarny z brązowym połyskiem). Myślałam, żeby je nieco rozjaśnić i wrócić do naturalnego, ale boję się, że zostanę już całkiem łysa :roll: Nienawidzę mieć krótkich włosów, ale chyba mnie czeka ścięcie własnych o połowę :placz: TŻ kwęka, ale to nie on się musi męczyć z tym sianem... Najchętniej to bym je ścięła do łysa i spróbowała jeszcze raz, ale w robocie to chyba nie przejdzie :evil_lol:[/QUOTE] Ja miałam na głowie już wszystkie kolory :) Rok mi zajęło wracanie do mojego naturalnego koloru i już nigdy więcej nie zafarbuję
  11. Mnie tam podbiegacze i drące ryja pieski już w ogóle nie przejmują :eviltong: ale pamiętam jak mnie kiedyś wpieniały jak jeszcze nie potrafiłam sobie tak na 100% poradzić z moją suką
  12. [quote name='XdamianX']Zalezy nam na psie do 10kg. Więc nie za duży ;D Mamy 2 piętrowy dom, duży ogród. W okolicy duże pola i łąki. W domu mamy małe dziecko- 5 miesięczną dziewczynkę, córeczkę brata, więc musi byc rasa która lubi dzieci, do czego shih-tzu pasuje idealnie. Wszystkie rasy które bierzemy pod uwagę, pasują nam i wyglądem i charakterem. Jednak, chyba bardziej shih-tzu ze względu na strzyżenie- które jest tańsze niż trymowanie w przypadku westów. Szetlandy są nieziemskie z wyglądu- zauroczą każdego.[/QUOTE] A co myślicie o coton de Tulear albo hawańczyku? Też nie gubią sierści, sa bardzo towarzyskie :) tylko cena wyższa zdecydowanie niż w przypadku shih tzu ale hodowlą zajmują się raczej ludzie znajacy się na rzeczy, rozmnażają zwierzaki pzebadane (np. pod kątem rzepek- a to wielu hodowców psów z gatunku "ozdóbek" takich jak shih tzu pomija). Shih tzu wydaje się być rozsądnym wyborem :) z westami różnie bywa- raz że często się zdarzają alergie, dwa- zdarza się jak to u terierów przesadna chęć kozaczenia w stosunku do innych psów. Ale jeśli Wam to nie przeszkadza to można by i z westem spróbować. Jedno jest pewne- kłaków nie będzie przez cały rok, a w przypadku szetlanda jak najbardziej się będą walać po kątach ;) [quote name='Koszmaria']strzyżenie rujnuje psu włos-po strzyżeniu psia sierść robi się delikatna i ciężka do czesania...[/QUOTE] jak ktoś strzyże regularnie psa to nie ma tego problemu :) sporo zależy też od konkretnego osobnika [quote name='badmasi']Szetlandy linieją raz w roku. Mam sukę, właśnie zrzuciła "kapotę" i wygląda świetnie. Osobiście wolę ją w takiej wersji no i wcale nie jest łysa, zawsze zostaje kołnierz i ogon a sierść na ciele jest tylko krótsza. Jakoś ciężko mi wyobrazić sobie psa liniejącego częściej. Wtedy sierść wogóle by nie miała szansy odrosnąć. Brzydko wyglądają suki po odchowaniu młodych ale to zupełnie inna kwestia. Szetland o dobrej, oleistej okrywie nie wymaga zabiegów pielęgnacyjnych - kąpania, czesania. Sierść kołtuni się za uszami i tu trzeba przeglądać raz w tygodniu. Dobra gatunkowo sierść jest samooczyszczająca się, dobra tzn. nie puszysta i miękka a lekko oleista, konkretna w dotyku. [B]Szetlandy są szczekliwe to fakt ale ich lękliwość to bzdura.[/B] Bywają osobniki nadpobudliwe, nadwrażliwe ale nie jest to reguła. Socjalizacja szczenięcia musi przebiegać tak jak w przypadku socjalizacji szczeniąt innych ras. Wiele szetlandów zachowuje chłodny dystans do obcych osób, co dla mnie jest bardzo fajne. Nieufność wobec obcych polega na tym, że nie zwracają uwagi na innych ludzi, muszą się przekonać aby dać się pogłaskać. Mój koncertowo olewa cmokaczy, nawoływaczy, uchyla się jak ktoś chce go pogłaskać. Szetland jest wpatrzony w swoją rodzinę a reszta ludzkiego świata mogłaby nie istnieć. Bywają szetlandy rozkochane we wszystkich wokół ale biorąc pod uwagę niezaprzeczalne piękno tego małego psa nie jest to zbyt dla niego bezpieczne.[/QUOTE] Jak swojego czasu byłam mocno zainteresowana rasą to X hodowców i właścicieli tych psów mi mówiło, żebym w razie czego szukała super hodowli i szczeniaków po fajnych rodzicach bo łatwo trafić na niestabilnego psychicznie, lękliwego szetlanda.
  13. [quote name='motyleqq']co kto lubi :cool3: ja mam bardzo, bardzo krótkie włosy :evil_lol: jak jakiś czas nosiłam dłuższe, to mój TŻ ciągle pytał, kiedy ścinam :evil_lol:[/QUOTE] to mój akurat woli dłuuuuugie włosy, ja zresztą też :) najlepiej czarne (i fale/loki), pech że jestem blondynką z prostymi haha :evil_lol:
  14. [quote name='knypasek']Od kiedy jest ze mną nie doznał żadnych krzywd od dzieci, [B]jedynie wychowywał się raczej z dala od nich.[/B][/QUOTE] Masz odpowiedź na pytanie ;) słaby socjal po prostu. Albo specjalista albo pilnuj psa żeby nikomu nie zrobił krzywdy, nie dopuszczaj w ogóle do sytuacji w ktorej pies próbuje dziecko czy dorosłego złapać za cokolwiek.
  15. W życiu bym nie chciała mieć krótkich włosów :cool1:
  16. [quote name='XdamianX']To jak to wkońcu jest? Jedni piszą tak, drudzy tak. W internecie też pisze, że linieją. Pod uwagę bierzemy 3 rasy: shih-tzu, west i sheltie. Pudle mi się osobiście bardzo podbają, ale reszcie czlonków rodziny nie za bardzo ;C[/QUOTE] nie piszcie że sheltie nie linieją bo to bzdura linieją jak najbardziej, niektóre osobniki 2 razy w roku inne cały rok +2 razy w roku intensywniej to rasa, która ma podszerstek, duże ilości podszerstka więc jak najbardziej kłaki latają ALE- to nie są krotkie wchodzące wszędzie włosy trudne do usunięcia tylko kłębki sierści. Jednak w okresie linienia często odkurzanie to mus. west to terier, zupełnie inna psychika niż sheltie. Nie linieje gdy jest regularnie trymowany ;) shih tzu z kolei w ogóle nie linieje ale wymaga czesania- można też go strzyc znam w sumie same fajne shih tzu, co prawda właścicieli mają w głębokim poważaniu ale myślę, że to kwestia takiego a nie innego wychowania :) za to do psów są świetne, mam trudną suczkę w domu i żaden spotkany na spacerze shih tzu nie był wobec niej negatywnie nastawiony, zawsze chętne do dokazywania i poznawania nowych kumpli rasy które bierzecie pod uwagę mocno się różnią, czego właściwie oczekujecie od psa i jakie warunki możecie mu zapewnić? :) dużo jest ras nieliniejących :)
  17. Tylko że ja już kiedyś coś z pokrzywą brałam i mnie nie zasyfiało, a tu nagle taki wybuch :shake: dobrze że to były czasy gimnazjum, wszyscy z mordami w pryszczach biegali :evil_lol: Ja się odżywam zdrowo, praktycznie same warzywa, owoce i mięcho a i tak lecą mi włosy. Mi koleżanka-dietetyczka powiedziała, że ciężko stwierdzić gdy włosy wylatują na skutek niedoboru jakichś witamin/mikroelementow czego właściwie nie dostarczamy w odpowiedniej ilości. I wtedy właśnie warto brać suplementy. Tyle że nie ma co liczyć na efekty po miesiącu czy dwóch- trzeba poczekać czasami nawet 5 miesięcy/pół roku. Najczęściej to brak żelaza podobno. Dziwne tylko że włosy mi lecą a paznokcie mam w zajebistym stanie, w życiu tak mocnych i długich nie miałam :roll:
  18. [quote name='dog193']No mnie niestety włosy lecą garściami :roll: I kombinuję już ze wszystkim.[/QUOTE] Mi też wypadają....aktualnie lecę na Vitapilu ale trzeba poczekać na efekty.....no i olejuje włosy, niby trochę mniej wypada ale i tak dzieje się masakra mojej psicy też lecą kłaki jak szalone, dostane wyplate to jej ten caly vetoskin kupie, może to pomoże :roll: kiedyś brałam capivit, silicę, belissę- tej ostatniej nie polecam, u mnie doprowadziła do makabry na twarzy, niby działanie oczyszczające ale przez 2 miesiące walczyłam z wielkimi wulkanami na czole i brodzie :loveu: po capivicie miałam super włosy ale pozniej znowu zaczelam brac i jakos poprawy nie widziałam więc nie wiem czy skład zmienili czy po prostu przestało to robić na moim organizmie wrażenie
  19. [quote name='WiedźmOla']Ja mam ogromnego pecha do małych ujadaczy. Tym razem namiętnie obszczekiwał nas...chiuaua. Jakby mógł to by zabił. :diabloti: A pańcia jego na mnie patrzyła wzrokiem w stylu: 'jak śmiesz się tu pojawiać ze swoim psem?!'. Oczywiście zero reakcji na pultanie się jej pieseczka do mojego. Kiedyś cierpliwość mi się skończy... Oj skończy się...[/QUOTE] serio Ci tak przeszkadzają te drące ryja psy? :eviltong:
  20. obiecujesz i dalej żadnych nie ma! :cool1:
  21. [quote name='XdamianX']border to nie jest na 100% bo mówili, że owczarki ( jakieś tam, nie pamiętam) Ale po sprawdzeniu faktycznie, to będą te australijskie ;) Wracając do szetlandzkich. Ma je ktoś z osób tu zgromadoznych? Mógłby mi o nich coś powiedziec? + jeszcze, dlaczego te szetlandy na 1 zdjęciu które dodałem ( 2posty wyżej) są takie małe, a np. ten [IMG]http://zwierzetadomowe.com/wp-content/uploads/2012/11/Owczarek-szetlandzki-1.jpg[/IMG] taki duży ?[/QUOTE] bo są różne linie sheltie, w każdej rasie masz zreszta pewne rozbieżności jak dobrze się przyjrzysz :) różnice są też często spore między psem a suką (psy są na ogół postawniejsze) ten piesek z 3 zdjęcia mi wygląda na młodziaka który jeszcze rośnie ale może to kwestia ujęcia ;) szetlandy to bardzo inteligentne psy, ale rasie często przypisuje się mocną szczekliwość więc trzeba od małego psa stopować przed rozszczekiwaniem się na przykład na odgłos pukania do drzwi czy zwykłego przechodzenia sąsiadów do tego są ponoć wrażliwą rasą, trzeba poświęcić sporo uwagi na odpowiednią socjalizację już od małego szczeniaczka żeby szetland wyrósł na pewnego siebie psa bardzo wazny jest wybór odpowiedniej hodowli- szetlandy bywają mocno lękliwe a to cecha dziedziczna.Lękliwość łatwo może doprowadzić do agresji lękowej. Poza tym świetna rasa, zwłaszcza dla osób prowadzących średnio aktywny tryb życia :) na pewno nie są to kanapowe psy, wymagają odpowiedniej dawki ruchu ale też bez przesady. Jak to owczarki- szybko się uczą i bardzo to lubią. Nauczenie ich różnego rodzaju sztuczek, chodzenia przy nodze i innych mnie lub bardziej przydatnych rzeczy nie powinno sprawiać większego problemu. Sheltie należy raczej do ras zapatrzonych w człowieka, nie trzeba się więc bardzo gimnastykować żeby zapewnić sobie posłuch u psa jak ma to miejsce np. w przypadku ras gończych. Te sheltie które poznałam trzymają sie blisko człowieka na spacerach i bardzo lubią aportować Pielęgnacja zależy do konkretnego osobnika- jedne mają taki rodzaj szaty, że czesanie kilka razy w tygodniu to mus, inne taki że tylko raz na jakiś czas wystarczy przejechać szczotką. Wiadomo- z rajci długich kłaków wnoszą do domu sporo syfu z podwórka (liście, piasek, gałązki itd.) no i w okresie jesienno-zimowym gdy zaczynają się deszczowe dni na ogół po każdym spacerze muszą wylądować w wannie w celu opłukania podwozia. Ale tak jest w przypadku większości długowłosych ras ;) Okres linienia jest makabrą, wszędzie latają kłaki a sheltie wygląda jak dziwnie opierzony kurczak :p
  22. [quote name='Derkingav']Zależy mi przede wszystkim na tym, aby to był mały psiak i łatwy do pielęgnacji, utrzymania. Pinczer miniaturowy zdaje się spełnia te wymogi? Pies regularne spacery będzie miał, tak jak napisałem popołudnie będą dla niego ;)[/QUOTE] To koniecznie więcej o tej rasie poczytaj, porozmawiaj z hodowcami i szukaj fajnej hodowli :) unikaj tych zarejestrowanych w innych związkach niż Związek Kynologiczny w Polsce Możesz napisać do [B]Dioranne [/B]-ona ma pinczera od jakiegoś czasu, jest tu też na forum kilku hodowców tej rasy :)
  23. [quote name='Derkingav']Cześć wszystkim ;) Jestem tu nowy i chciałbym podzielić się z Wami moimi rozterkami. Marzy mi się, by mieć małego pieska. Myślałem o pinczerze miniaturowym. Mieszkam obecnie sam, pracuje od poniedziałku do piątku po 6-7 godz dziennie. Martwi mnie jednak jak piesek znosiłby moją nieobecność. Popołudniami miałbym sporo wolnego czasu na spacery z psiakiem. Jak się na to wszystko zaopatrywać? Jak myślicie, będzie dobry wybór co do rasy?[/QUOTE] zależy czego oczekujesz od psa, jakie masz zapatrywania co do wyglądu (wielkość, sierść itd.) zostawanie samemu nie stanowi problemu, pies się dostosuje, czasami jedynie trzeba mu w tym pomóc, ale nie jest to coś niewykonalnego. Ważne żeby pies miał regularne spacery i zapewniony kontakt z właścicielem
  24. [quote name='Kangalowiec']Assan ma silny instynkt stróżujący. Nie ma mowy żeby ktoś prześlizgnął się niezauwazony spoza domowników na naszym ogrodzie. Czy to nasi goście, czy osoby postronne są atakowane usilnym szczekaniem. Nieraz wydaje się ze jakby biegał wtedy luzem naskoczył by na osobnika i ugryzł.[/QUOTE] jak bede mieszkac w domku jednorodzinnym to pomyślę o tej rasie :) a jaki jest w stosunku do domowników? macie dzieci? :)
  25. [quote name='Pani Profesor'] dziś mój misio poszedł na krakowskie błonia, pogoda super, wszystko pięknie... zaczyna węszyć - dla zabawy z TŻ-tem podkręcamy go do zabawy, bo węszy w jakiejś dziurze w ziemi, zaczyna kopać łapką, potem szuka nosem i... wyciąga ŻYWĄ MYSZ :placz::placz::placz:, nie reaguje na PUŚĆ, mysz RUSZAJĄC SIĘ znika w paszczy :placz:ale TŻ go złapał za fraki i jakoś mu wytrząsnął gryzonia z pyska, ale prawie był już przełknięty... tak mi szkoda tego myszona, że szok :placz:[/QUOTE] sznup się w nim odezwał :cool1: moja starsza suka ma na sumieniu mase myszy, szczura i kilka kretów i ma dalej zajebisty węch- do dzisiaj wie gdzie kopać żeby dorwać gniazdo myszy na łące tylko że dla mnie i reszty rodziny to akurat był plus :evil_lol: ale ja ogólnie nie jestem zbyt uczuciowa jeśli chodzi o zwierzaki- szkodniki
×
×
  • Create New...