klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
a jaki jest na codzień? Znajomy zastanawiał się nad jakimiś fajnym psem stróżującym, ale takim przez duże "S" który mógłby mieszkać na dworze z możliwością wstępu do domu i z którym byłoby sie pewnym że nikt nieproszony nie wejdzie na działkę bez zwrócenia uwagi psa :)
-
Klatka może pomóc ;) bo nie służy jedynie do nauki zostawania samemu ale także do nauki wyciszania się Poczytaj tez koniecznie o crate games, jeśli masz psa który szuka rozrywki bo nie umie się wyciszyć to warto sobie to poćwiczyć :) ale dobrze że moja niczego ze schroniska nie przyniosła, w sumie jak ją brałam to w ogóle nawet nie pomyślałam o tym że może na coś chorować...:roll:
-
[quote name='Pani Profesor']a, coś jeszcze - dlaczego jestem na 'nie' z klatką. mieszkanie jest duże, pies sobie łazi gdzie chce, generalnie przesypia samotność, ale w różnych miejscach sobie poleguje (nagraliśmy, raz u siebie na posłaniu, raz na dywaniku na buty, raz pod oknem,itd.) a jeżeli trafi się dzień pt. "siedzę 8 godzin sam", a dodatkowo noc - czyli kolejne 6-7 godzin - ma spędzić w klatce, to serce mi się kraje :shake: że jego jedyną wolnością będą spacery. nawet, jeśli długie, to co z tego, skoro tak dużą część dnia przesiedzi w 'budzie'? nie ma opcji, że mi po prostu zeświruje?[/QUOTE] Klatka służy tylko do przepracowania lęku separacyjnego- gdy już się to wam uda to może sobie stać otwarta a pies może sobie łazić gdziekolwiek chce ;) odpowiedni trening klatkowy nie sprawi że pies zeświruje, poczytaj sobie o tym :) bardzo dużo jest zadowolonych z tej metody ludzi,właściwie nie spotkałam się z negatywnymi opiniami dotyczącymi prawidłowo przeprowadzonego treningu ja nie stosowałam, bo moja suka nie miała problemów z zostawaniem,po 2 tygodniach piszczenia i wycia przyjela do świadomości że widocznie tak trzeba :)
-
ale piękny pies :loveu:
-
[quote name='Marinn']Ok, rozumiem. Czyli lepszym rozwiązaniem byłoby wzięcie najpierw jednego psa, a po 2-3 latach drugiego? W takim wypadku chyba lepiej, jeżeli pierwszym psem byłby przykładowy bokser, a później Rottweiler.[/QUOTE] Dokładnie. Lepiej wziąć jednego, odchować i zrobić z niego świetnego psa- dobrze wychowany zrównoważony pies ułatwi Ci pracę z drugim psiskiem gdy już do Ciebie trafi. Warto po prostu wyrobić sobie więź z każdym z psów, gdy weźmiesz dwa równocześnie jest to trudne do wykonania choć nie jest niemożliwe.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='caryca26']Zgadzam się , że szanse na adopcje są znikome.Ludzie jak mają wybór to biorą psiaki bezproblemowe. U nas w schronisku tylko ja z nim wychodziłam i to na rękach musiałam go przenosić przez inne psy bo by się działo.Dlatego wyciągnęlam Bazyla do hoteliku gdzie przynajmniej się wyciszył.Chociaż mimo ogłoszeń wciąż chętni się po niego nie pchają:([/QUOTE] nie ma co się dziwić, mało jest ludzi chętnych do adopcji psa który nie dość że reaguje agresją w stosunku do psów to jeszcze ma tendencje do dziabniecia własnego właściciela ;) cieżko idą adopcje piesków bezproblemowych, taki problemowy to ma dopiero przerąbane...
-
Pomyśl o hovawarcie, fajne psy, moi rodzice się mocno nad takim zastanawiali.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Wet dobrze mówi, wywal koniecznie tę kurę z karmy :) Trzy światy masz z tym psem haha :cool1:
-
[quote name='Dink']cavalier albo boston terier tylko nie wiem jak to u nich jest z tym bieganiem przy rowerze, ale myślę, że przy dłuższych wycieczkach się sprawdzą, ale ogólnie nie potrzebują aż tak dużo ruchu, rasy te nie są nadmiernie szczekliwe.[/QUOTE] bostony ponoć mogą towarzyszyć w rowerowych wycieczkach (no chyba że jest na prawdę upał), nie wiem jak z cavalierami obie rasy nadają się też do koszyka przy rowerze ;) najwyżej kilka km na własnych łapkach a potem hop do kosza i tyle obie rasy są fajne jako typowe psy do towarzystwa, u bostonów częściej zdarza się agresja w stosunku do obcych psów niż u cavalierów z tego co się kiedyś zdążyłam dowiedzieć. Ale to kwestia odpowiedniej socjalizacji oczywiście
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='gooobbii']Witam;) Wstępnie zdecydowaliśmy się na bichona frise. Koło naszego domu jest studio groomerskie i widziałam ogrom biszonkow tylko myślałam, ze to jakieś małe pudelki :) Mam tylko jeszcze jedno pytanie. Jak pielęgnować siersc pieska, żeby był bialutki? Rozumiem, ze trzeba go często kąpać, ale w jakims specjalnym szamponie?[/QUOTE] Najlepiej zapytać się hodowcy :) on ma w tym względzie najlepsze doświadczenie, powie jak dbać o sierść takiego pieska i kiedy zacząć strzyżenie
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='gooobbii']Już szybko odpowiadam :) Jeżeli chodzi o asty, staffy itp. to mąż już zdanie podjął i zdecydowanie się nie zgodził. Jeżeli chodzi o bulldogi wszelkiego typu to niestety nie mieszkam obecnie w Polsce, a w kraju którym jestem bulldogi francuskie, albo boston terriery sa bardzo rzadkie. Tym bardziej ludzie tu tworzą rasy hybrydowe, o czym może świadczyć mieszanie mopsow z jrt. Czy ktoś może orientuje się czy bichon frise by się nadawal?:)[/QUOTE] Wszystkie z biszonów to fajne towarzyskie psy ;) jak najbardziej się nadają
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='badmasi']boston terier bardzo fajny z wyglądu ale dosyć energetyczny, trzeba mieć na uwadze, że te psy bardzo wysoko skaczą :)[/QUOTE] w sumie racja :) u mnie na osiedlu jest jeden, dzieciaki z nim w piłkę grają i się w ogóle nie męczy nawet po kilku godzinach latania w tą i z powrotem po boisku
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='evel']Ja myślę, że powinniście się rozejrzeć w grupie IX, skoro pies ma być przyjazny i chyba niewielki, skoro boisz się, że go nie utrzymasz w razie "w". Nie wiem, czy ktoś wcześniej pisał - może buldożek francuski? Co prawda bulwy miewają własne zdanie na różne tematy, i nie wiem, jak z ich aktywnością (na pewno wydają się aktywniejsze niż mops), ale wydaje mi się, że 3-4 spacerki dziennie, w tym jeden długi by mu wystarczyły.[/QUOTE] Bulwy są dość aktywne ale myślę, że proponowana ilość ruchu wystarczy.Tyle że rasa dość podatna na choroby. I wymagająca odpowiedniej pielęgnacji, zresztą jak większość psów z gr IX. Ja bym jeszcze spojrzała na coton de Tulear, hawańczyka i ogólnie biszony. natomiast bardziej męski z wyglądu jest boston terier- taki trochę mini bokser, zdecydowanie mniej chorowity od buldoga francuskiego i ponoć fajnie się sprawdza jeśli chodzi o kontakt z dziećmi :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='gooobbii']cyt. wikipedie: Seter Irlandzki potrzebuje zaspokojenia dużej potrzeby ruchu. :( Najdluzszy spacer mógłby trwac ok. godziny, ew. 1,5. Cocker spaniele jak i setery sa psami mysliwskimi, nigdy nie miałam z takowymi stycznosci[/QUOTE] a coton de Tulear?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='gooobbii']Generalnie ja kocham wszystkie psy, najbardziej kundelki :) Zawsze marzył mi się Collie :) Mąż za to jest zwolennikiem wszystkich ras bojowych;) Nie możemy dojść do porozumienia :) Musze koniecznie poczytać o seterach, być może damy rade się ewentualnie dopasowac:)[/QUOTE] to już lepiej pomyśleć o mniej aktywnej od wiekszości seterów rasie typu cocker spaniel czy springer spaniel (angielski/walijski) ;) springery nie są wymagające pod względem pielęgnacji tak bardzo jak cocker spaniel, są tez rasą zdecydowanie mniej popularną. Walijczyki to w ogóle dość rzadkie okazy nie wiadomo czemu jak dlugi ma byc ten dłuższy spacer?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='kropi124']Seter naprawde nie potrzebuje duużo ruchu. Mam w sąsiedztwie psa tej rasy i 3,4 x dziennie spacery i pies szczęśliwie.:p Nie wiem dlaczego nie zastanowicie się nad bulldogiem angielskim. Mąż będzie zadowolony bo pies groźnie wygląda a ty ze jest dobry w rodzinie lub bokserek, albo długowłosy owczarek szetlandzki:lol:[/QUOTE] Szybciej się znajdzie felgamtycznego labradora niż setera. To że Ty znasz mniej energicznego przedstawiciela rasy nie znaczy że pozostałym starczą 3 spacery dziennie. Po co proponować rasę, która uchodzi za na prawdę aktywną gdy pytający zaznacza że nie chce rasy aktywnej?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='gooobbii']Witam wszystkich! Zadecydowaliśmy z Tż, że nastał czas powiększyć naszą małą rodzinkę :) Obywoje wychowywaliśmy się w domach z psami. Mamy małą córeczkę (17msc.), która też chcemy zarazić miłością do psów :) Wiemy, że obowiązki będą należały do nas i nie chcemy psa dla dziecka, tylko nowego domownika. Docelowo szukamy rasy niezbyt aktywnej jak np. jack russel, czy labrador. Psiakowi możemy zaoferowac ok. 3 spacery ( 2 krótsze, jeden dłuższy na niedalekiej polanie) + ogrod. Jeżeli chodzi o siersc to nie ma to dla nas znaczenia. Rasy które odpadaja z góry to: jrt, labrador, york, chihuahua, shi-tzu. Prosze o pomoc :)[/QUOTE] co sądzicie o cavalier king charles spanielu? :) [quote name='kropi124']Przyjazny cocker spaniel lub jego wielkości king Charles spaniel mopsik- mały kochany piesek lub większy i masywniejszy bulldog angielski chyba ze coś większego np. Setera Irlandzkiego[/QUOTE] Seter odpada. Cocker spaniel to też pies mocno aktywny.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='motyleqq']Etna też tak miała, że jak ktoś stał i się patrzył, to na pewno było coś z nim nie tak! ;) nawet ze dwa razy zdarzyło jej się szczeknąć na takiego człowieka(nie jest rozszczekanym psem, jak bała się kogoś, to się po prostu odsuwała). natomiast mały tak jak piszesz o swojej 'szał ujadania'... ale jemu obojętne, czy ktoś idzie, stoi, biegnie. tzn tak było na początku, teraz się złości jeszcze jak ktoś jest nachalny, cmoka bez przerwy, wyciąga ręce itp. ale na szczęście nikt mi go nie głaszcze, bo on chyba jest dość przekonywujący jak warczy...[/QUOTE] Moja nie wygląda groźnie nawet jak warczy, w ogóle to ludzi nie odstrasza :) zresztą ona równocześnie merda ogonem na ogół, widać że by chciała podejść ale się obawia. Ludzie niestety nie ułatwiają bo zawsze gadają, piszczą i za bardzo dążą do bezpośredniego kontaktu. Do tej pory spotkałam tylko jedną przypadkową osobę która wiedziała jak się zachować w stosunku do lękliwego psa. Pozostali myślą, że jak zaczną swoje "nie szczekaj! ojeja, ja też miałem pieska! ja lubię pieski wiesz?" to się im pies w ramiona rzuci :)
-
[quote name='FRODKA']A po co pisać w dziale prawo o przekrętach jak ktoś się pyta jak jest legalnie? Wiadomo że naiwnych co kupią zawsze się znajdzie ale pytanie tego nie dotyczyło.[/QUOTE] Moja wypowiedź była jedynie sprostowaniem Twojej. Na tematy prawne należy wyrażać się możliwe precyzyjnie, a zdanie "Nie można sprzedawać psów z hodowli niezarejestrowanych więc szczeniaków mieszańców nie sprzedasz" precyzyjne nie jest.
-
[quote name='FRODKA']Przeczytaj jeszcze raz post rottaski tam dokładnie wszystko pisze -miejsce chowu lub hodowli .Nie można sprzedawać psów z hodowli niezarejestrowanych więc [B]szczeniaków mieszańców nie sprzedasz.[/B][/QUOTE] Sprzedasz bez problemu ;) tyle że będzie to nielegalne
-
[quote name='Pani Profesor']aha, i jeszcze pytanie - jeśli pies ma grzybicę wtórną (łapy, podwozie, czarne kropeczki, smród i drapanie się) to [I]jak wysokie [/I]jest ryzyko zarażenia się? myślicie, że mam łyknąć coś odgrzybiającego tak pro forma?[/QUOTE] najlepiej się weta zapytać
-
[quote name='motyleqq']mój młodszy pies też jest lękliwym histerykiem. był taki od pierwszego wieczora u mnie ;) ale im dłużej u mnie jest, tym bardziej wie, że to ja jestem od opanowania sytuacji, a nie on i że generalnie nie ma potrzeby drzeć mordy, bo pańcia sama przykładowo odgoni niemiłego, obcego pieska ;) no i jednak ludzie jak sobie po prostu idą, to idą, a nie mają jakieś niecne zamiary. histeryczny charakter to zło :eviltong: moja Etna też bała się ludzi, ale wystarczyło jej pokazać, że nie każdy ma zamiar ją pobić, kopnąć czy też zamknąć w ciemnym garażu, a właściwie to ludzie są mili i tak fajnie głaszczą i przeszło jej dosyć szybko :) z małym nie jest już tak łatwo.[/QUOTE] też mam histeryka i raz, że już po przyjeździe do mnie zachowywała się koszmarnie, dwa- ja sporo zniszczyłam bo próbowałam ją socjalizować w taki sam sposób w jaki socjalizowana była starsza, stabilna psychicznie i pewna siebie suka. socjalizacja lękliwego histerycznego psa to wyższa szkoła jazdy :lol: taki pies nie wybacza błędów Moja jest zdecydowanie nietykalska na spacerach. Co innego w KM czy pociągu. Kiedyś wystarczyło głupie cmoknięcie obcej osoby i wpadała w szał ujadania. Koszmarnie się bała zwyczajnie sobie stojącego człowieka, o wiele łatwiej było jej przetrawić że ktoś biegnie czy skacze niż to, że ktoś stoi i się patrzy. Większość rzeczy jest do wypracowania, poradzisz sobie Dioranne, jestem jedynie ciekawa czy rzeczywiście uda się odkręcić w 100 % to darcie mordy i przyzwyczaić psa do dotykania go przez zupełnie obcą osobę
-
[quote name='Dioranne']Wydaje mi się, że pinczery mają o wiele większy temperament niż setery, to wręcz kopia dobermana. ;) Setery bardzo lubię i cenię, świetne psy, ale uważam, że nie ma sensu porównywać ich z pinczerem. Bo zupełnie inaczej pracuje się z seterem, a zupełnie inaczej z pinczerem. Ponadto pinczery to psy stróżujące, więc trochę nieufności do obcych ma się w pakiecie ze szczylem.[/QUOTE] To nie jest kwestia temperamentu. Ja mam sukę a la sznaucer i ona ma na serio charakter jak typowy przedstawiciel rasy. Sznaucery podobnie jak piny uchodzą za super stróżów, są nieufne, niezależne, energiczne i kombinatorskie. Była nieufna do późnej starości ale nie przejawiało się to nigdy darciem mordy- bo miała zajebisty socjal za dzieciaka. To szczekanie predzej wynika z lęku niż z bycia nieufnym psem ;) Swoja droga to gordony tez uchodzą za nieufne psy ;)
-
[quote name='Dioranne']Aktualnie osoby, które spotyka na szkoleniu olewa kompletnie, gdzie na pierwszym spotkaniu jeden ruch w jego kierunku = obszczekanie od góry do dołu. Przybył do nas na krótko przed rozpoczęciem wakacji, kiedy większość osób wyjeżdża, w związku z czym trochę tu zawaliłam. Psie przedszkole także nie było wcześniej możliwe, bo mnie często nie było w domu (tzn. dość często wyjeżdżałam i nie można było określić jako-takiego terminarza spotkań). Także nigdy więcej nie zabiorę do siebie psa w momencie, gdy zbliżają się/są wakacje. ;) Między innymi, dlatego że łatwiej nabawić psa lęku separacyjnego. Szkoleniowiec już kilka tygodni temu dał nam pewien sposób. Kiedy w domu pojawia się obca osoba to ma ona w okół siebie rozsypać smakołyki, tak aby pies sam podchodził i obca osoba kojarzyła mu się ze smakami. O ile na zajęciach zadziałało, tak w domu nie. Także ten sposób raczej nie jest dla nas. :shake:[/QUOTE] No wyjazdy niestety nie sprzyjają odpowiedniej socjalizacji psa, zwlaszcza lekliwego/nieufnego ;) ja tez wyjechałam w jedne wakacje, gdy moja miała niecałe 9 miesięcy i to co zastałam po powrocie mnie załamało :evil_lol: teraz już zostaje i nie głupieje, ale wtedy to był dramat, na maksa zeschizowany pies Jeśli chodzi o niepyszczenie na gości to u nas dawanie psu smakołyków przez obce osoby nie pomagało w ogóle. Ale aktualnie suka drze się max 15 sekund jeśli to ja kogoś witam, gorzej ze współlokatorką ale ona nie ma zbyt dużego autorytetu u niej. Szkoleniowiec nam podrzucił inny sposób (pies musi trzymac komende "na miejsce, zostan" dopoki goscie sie nie rozsiada, na moj sygnal moze podejsc, kazdy mu podaje spokojnie na rece smakolyka bez wgapania sie, zagadywania, a potem stopniowe zwiekszanie trudnosci typu- zamiast podawania ze spokojem smakolyka- podawanie z wykonaniem szybkiego ruchu ręką jakby się chciało psa trzepnąć itd) i sobie ćwiczyliśmy z figurantami w postaci różnych moich znajomych ale dłuugo to trwało, szybko się zaprzyjaźniała ale gorzej szło z eliminowaniem darcia ryja a ona strasznie ma piskliwy szczek :( koniec końców wygląda to teraz tak że kaze jej siasc w pewnej odleglosci od drzwi gdy je otwieram i nie pozwalam na wbicie się przede mnie. Na darcie mordy u nas działa "cisza" którą wyrobiłam niestety awersją- rzucaniem grzechoczącej puszki. Do tego ostre opieprzanie każdego jej wyskoku, nawet z burczeniem. NO i równocześnie żarełko dawane przez znajomych. Na szczęście teraz szybko się przestawia i ładuje się ludziom na kolana jak już usiądą. Generalnie najlepiej psa zapoznawać z goścmi gdy oni już siedzą. No i jest jedna rzecz której wielu wpadających w odwiedziny nie umie pojąć- nie gadać do psa, nie zaczepiac, nie patrzec się, traktować jak powietrze, jak on podchodzi i obwąchuje to zbiera info o danej osobie a nie od razu chce być miziany i zagadywany.
-
[quote name='Dioranne']Nico ładnie zęby pokazał, ale po prostu nie dał się obmacać. Jednak nie ukrywam, że szczęście mieliśmy i to duże, więc nie narzekam na nasz debiut. Za gratulacje bardzo dziękujemy raz jeszcze. [B]klaki[/B] konkretnych planów jeszcze nie mamy. Napisałam do Pani Ani w tej sprawie, zobaczę jaką odpowiedź otrzymam. Osobiście nie mam bladego pojęcia, jak można teraz to odkręcić także posłucham rad kogoś doświadczonego w zachowaniu tych diabłów. ;)[/QUOTE] Ja na dobra sprawę nie wiem jak to się odkręca :) sama mam psa, który jak ktoś zachce z nim na spacerze wejść w bliską interakcję to odskoczy i oszczeka, ewentualnie schowa się za mną i zza mnie obszczekuje chyba że powiem "cisza" i zaczepiający człowiek przestanie ją zagadywać. Jest na maksa nieufna wobec obcych ludzi i potrzeba czasu żeby się do kogoś przyzwyczaiła. Jak nie zostanie zagadana tylko ktoś się cicho dołączy do spaceru dając od niechcenia smaki to zostaje przyjacielem, ale tylko do końca spaceru :cool1: u nas to wynika po prostu ze słabej socjalizacji. Darła się od razu jak ją wzięłam ze schronu, jedynie co to udało mi się wypracować olewania cmokania, gwizdania. No i darcia mordy "bo tam ktoś idzie". Ale dotknąć się nie da. Wiem tylko że znajoma dłuuuugo zajmowała się odkręcaniem zwykłego uchylania się psa od wyciągniętej do niego dłoni. To był szczeniak, BOS z przeznaczeniem na wystawy. I ona organizowała jak największą liczbę osób do pomocy, zwłaszcza facetów, bo ich się psiak bardziej bał. Zagadywała co niektórych ludzi na spacerach żeby podeszli, dali psu smakołyki bez patrzenia się na niego, potem żeby dawali smakołyki z równoczesnym dotknieciem głowy i tak szło etapami. I suczka rzeczywiście się wyrobiła- to młodziak zupełny, chyba z 2 miesiące starszy od Twojego :) Zastanawiam się na ile da się to odkręcić, jestem ciekawa jak Wam pójdzie :) to oszczekiwanie to ewidentnie kwestia socjalizacji. Pisz koniecznie co tam wymyślacie ze szkoleniowcem, bo sama się chętnie dowiem :)