Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. [FONT=century gothic][SIZE=2]Ja się wtrącę co do kwestii transportera i kilku zwierząt w nim. Jasne- wszystko zależy od konduktora i reszty pasażerów. Jednak sugerowanie, że można przewozić kilka sporych psów w ramach bagażu (czy- "nadbagażu") bo wciśniętych do jednego transportera/torby moim zdaniem nie ma żadnego oparcia w przepisach i regulaminie (sprawdziłam na razie tylko TLK Intercity). Jeśli ktoś ma jakąś podstawę prawną a nie jedynie swoje doświadczenia to prosiłabym o podrzucenie, z chęcią się zapoznam :) Ja znalazłam w każdym bądź razie coś takiego tu: [URL]http://intercity.pl/pl/dokumenty/Przepisy i taryfy/BIP/RPO-IC - tekst ujednolicony zmiana 4 cz. bez wzorów.pdf[/URL] § 26 [/SIZE][/FONT][FONT=sans-serif][FONT=century gothic][SIZE=2]Przewóz zwierząt [/SIZE][/FONT][/FONT] [FONT=sans-serif][FONT=century gothic][SIZE=2]1. Podróżny może przewieźć pod swoją opieką bezpłatnie, w ramach bagażu podręcznego –małe zwierzęta domowe (w tym psy), jeżeli nie są one uciążliwe dla współpodróżnych (np. z powodu hałasu, zapachu itp.). Przewożone zwierzęta powinny być umieszczone w odpowiednich pojemnikach (klatkach, pudłach, koszach itp.), zabezpieczających przed wyrządzeniem szkody osobom lub mieniu i umieszczone w miejscu przeznaczonym na bagaż podręczny. Podczas przewozu zwierzęta powinny pozostawać w pojemnikach, w których zostały umieszczone. [/SIZE][/FONT][FONT=century gothic][SIZE=2] [/SIZE][/FONT][/FONT] [FONT=sans-serif][SIZE=2][B] [FONT=century gothic]Myślę, że z tego przepisu jasno wynika, że podróżny może przewozić w ramach bagażu podręczonego jedynie małe psy. I te małe psy mogą występować w większej ilości tylko wtedy gdy będą umieszczone w odpowiednim pojemniku. Pojemnik ten powinien być umieszczony nad/pod siedzeniami, w miejscu przeznaczonym na bagaż podręczny. Chyba nikt nie sądzi że da radę tam wsadzić kilka psów wielkości border collie ;)). Z kolei do większych oraz małych ale przewożonych poza pojemnikiem w moim odczuciu odnosi się pkt [SIZE=2]3[/SIZE]:[/FONT][/B][/SIZE][FONT=century gothic][SIZE=2] [/SIZE][/FONT][/FONT] [FONT=sans-serif][FONT=century gothic][SIZE=2]3.Pełnoletni podróżny może przewieźć odpłatnie, pod swoją opieką jednego psa, który nie jest umieszczony w pojemniku pod warunkiem, że: [/SIZE][/FONT][/FONT] [FONT=sans-serif][FONT=century gothic][SIZE=2]1)pies jest trzymany na smyczy i ma założony kaganiec, z zastrzeżeniem ust. 2; [/SIZE][/FONT][/FONT] [FONT=sans-serif][FONT=century gothic][SIZE=2]2)posiada ważny bilet na przewóz psa (z adnotacją „Pies”), z wyjątkiem psów przewodników oraz aktualne zaświadczenie o szczepieniu psa przeciwko wściekliźnie [/SIZE][/FONT][/FONT] [FONT=century gothic][SIZE=2][B] Z tego z kolei moim zdaniem wynika, że psy większe od małych nawet jeśli są umieszczone w pojemniku to nie łapią się na pkt 1 gdyż w pojemnikach, w celu skorzystania z ulgi (którą jest nie tylko [SIZE=2]bezpłatny przewóz ale także możliwość przewozu przez jedną osob[SIZE=2]ę[/SIZE] kilku zwierzaków)[/SIZE], [SIZE=2]powinno się [/SIZE]przewozić jedynie małe zwierzęta domowe (a mały pies to nie taki który waży 20 kg ;)), a pojemniki te powinny być umies[SIZE=2]zczone nad siedzeniami czy w innych miejscach [SIZE=2]przeznaocznych na bagaż[/SIZE]. [/SIZE] [SIZE=2]I[/SIZE]nnymi słowy w większej ilości bezpłatnie i [SIZE=2]samodzielnie bez pomocy innych [SIZE=2]"dorosłych osób"[/SIZE][/SIZE] można przewozić jedynie małe psy (umieszczone w pojemnikach) a te większe można sobie wieźć w dużym transporterze, ale nie sprawi to że będziemy płacić za nie [SIZE=2]jak za nadbagaż i [/SIZE]unikniemy płacenia za bilety. [SIZE=2]N[/SIZE]o i do każdego takiego psa potrzebny jest jeden ludź, bo z ulgi w postaci [SIZE=2]bezpłatneg[SIZE=2]o [/SIZE]przewozu pod opieką tylko jednej osoby korzystają jedynie małe zwierzęta domowe (w tym małe psy) przewożone w ramach bagażu podręcznego[/SIZE]. W przy[SIZE=2]padku [SIZE=2]tych większych pewnie by i wpadła[/SIZE][/SIZE] opłata za nadbagaż bo taki spory transporter zajmuje dużo miejsca ;) Dopuszczalny jest jak najbardziej przewóz [SIZE=2]jednego psa poza [SIZE=2]pojemnikiem i kilku w odp[SIZE=2]owiednim transporterze, ale tylko w konfiguracji: mały+kilka małych albo duży[SIZE=2]+kilka małych.[/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/B] Czyli na przykład zestaw [SIZE=2]3 yorki i bernardyn może sobie jeździć z jednym człowiekiem pod warunkiem że yorki są w transporterze który mieści się nad siedzeniami/pod siedzeniami a bernardyn ma kaganiec, smycz i [SIZE=2]świadectwo szczepienia. Ale już zestaw 2 bernardyny- jeden w materiałowej klatce (bilet za dodatkowy bagaż) a drugi na sm[SIZE=2]yczy i w kagańcu (bilet na psa) n[SIZE=2]ie przejdzie- za oba trzeba będzie p[SIZE=2]łacić [SIZE=2]+ jeszcze za nadbagaż jak się klatki nie złoży + możliwość wywalenia z[SIZE=2] uwagi na brak smyczy i kagańca u pierwsze[SIZE=2]go[/SIZE] bernardyna + konieczność zorganizowania drugiej dorosłej osoby do przewiezienia [SIZE=2]pierwszego zaklatkowanego bernardyna[/SIZE] [SIZE=2]:) Jakby ktoś chciał wieźć 20 yorków (zakładając że nie byłyby hałaśliwe, smrodzące[SIZE=2] itd) [SIZE=2]w jednym ale dużym transporterze,który za nic nie łapałby się w ramy bagażu podręcznego to moim zdaniem również nie do[SIZE=2]tyczyłby go[/SIZE] pkt 1, a to nie oznacza że płaciłby jedynie za nadbagaż[SIZE=2], lecz [/SIZE]po prostu nie mógłby całej [SIZE=2]gromady przewieźć [SIZE=2]w pojedynkę. Jeśliby się uparł na przewożenie ich w jednym dużym transporterze to [SIZE=2]musiałby uiścić opłatę za nadbagaż, wykupić bilet[SIZE=2] na każdego yorka i zorganizować dla każdego z tych psów [SIZE=2]dorosłego opiekuna, smycz, kaganiec i świadectwo szczepienia.[/SIZE][/SIZE][/SIZE] Nie ma też możliwości przewiezienia dwóch y[SIZE=2]orków przez jedną osob[SIZE=2]ę, chyba że jeden z nich umieszczony jest w odpowiednim [SIZE=2]pojemniku. Moim zdaniem gdy wiezie się jednego psa, np. bernardyna, to nawet jeśli jest on w klatce kon[SIZE=2]ieczn[SIZE=2]e jest opłacenie nie tylko bil[SIZE=2]etu na przewóz psa, ale także uiszczenie opłaty za dodatkowy bagaż w postaci rozłożonej klatki.[/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE] [/SIZE][/SIZE] Ja tak bym to interpretowała[SIZE=2], ciekawa jestem jakie są wasze pomysły [/SIZE][/SIZE][/FONT]:cool1: tylko prosiłabym w oparciu o regulamin i przepisy a nie własne doświadczenia bo ja też miewałam przeróżne :)
  2. [quote name='CELTIC']Z tą rasowością - ile ludzi, tyle opinii. Podejrzewam, że dopóki będą trwać pseudo-stowarzyszenia, różne opinie na ten temat będą krążyć. Sama twierdzę iż trzeba ludziom wpajać iż rasowe psy są tylko w ZKwP i nigdzie indziej. Mimo iż w ZK idealnie nie jest. [/QUOTE] tylko człowiek mający jakieś ubytki w stanie mózgu zacznie ślepo wierzyć w teorię, że rasowe psy to tylko te ze Związku Kynologicznego. Wystarczy chwilę pomyśleć czym jest rodowód, rasowość a czym bycie dobrym przedstawicielem rasy. Jak dla mnie to zamiast wpajania ludziom dyrdymałów lepiej pokazywać czego unikać i gdzie nie kupować psów. [B]Nigdy [/B]w Polsce nie będzie jednej organizacji mającej monopol na hodowle psów rasowych. I bardzo dobrze, że takiej nie będzie, nie każdy ma ochotę na hodowanie pod egidą ZK ;)
  3. [quote name='fon']W moim przypadku było tak że miałam poprzednio dwa nierasowe (tzn. po odpowiednich rodzicach ale bez rodowodu) pieski. Oba całe życie się męczyły na różne ON choroby. Myślałam ze właśnie zminimalizuję ryzyko kupując psa w hodowli, z papierami, itp. No jest jeszcze gorzej niż poprzednio...ręce opadają. Ja tylko chciałam mieć zdrowego owczarka nic więcej.[/QUOTE] Sobie możesz tylko zarzucić niezbyt sensowne podejście do tematu zakupu psa. Serio w dobie internetu na prawdę łatwo zdobyć informacje o takich podstawach jak organizacje zrzeszające hodowców psów w Polsce, a stąd już prosta droga do selekcji hodowli, nawiązania kontaktu z różnymi hodowcami,właścicielami itd. Teraz się już stało- trudno ;) nie jest powiedziane że gdybyś zakupiła psa w innej hodowli to byłby zdrowy. Inna sprawa, że owczarki nie należą do nie wiadomo jak zdrowych ras, popularność zrobiła swoje.
  4. [quote name='mozarcik']W tym momencie sama sobie zaprzeczasz, to rodzice mają udokumentowane pochodzenie, a to, że szczeniak od nich właśnie pochodzi, to tylko SŁOWO hodowcy, a raczej pseudhodowcy.[/QUOTE] Masz rację, źle to ujęłam- chodziło mi o to, że moim zdaniem rasowy jest szczeniak którego rodzice są rasowi. A to czy są rasowi najłatwiej sprawdzić gdy mają udokumentowane pochodzenie ;) Innymi słowy: jeśli mam pewność że dana rasowa suka ma szczenięta z danym rasowym psem (oba tej samej rasy) to mam też pewność że szczenię jest rasowe. A pewność mogę mieć chociażby biorąc szczeniaka od znajomych którzy by mnie nie oszukali bo nie mają w tym najmniejszego interesu. Moim zdaniem gdybym rozmnożyła psa i sukę, o których wiedziałabym że są rasowe to ich potomostwo byłoby jak najbardziej rasowe. Masz rację- nie miało by udokumentowanego pochodzenia, a nabywcy tych szczeniąt musieliby mi wierzyć na słowo. Co nie zmienia faktu, że szczenięta byłyby rasowe, więc wszystko w zasadzie sprowadza się do tego, że większą wiarę można dać zarejestrowanemu hodowcy niż takiemu który coś tam twierdzi, nawet jeśli pokazuje rodowody swoich psów :) Odnosiłam się w swojej wypowiedzi do kwestii rodowodów wystawianych przez ZK/FCI. Nie rozumiem dlaczego pies po suce z rodowodem ZK i psie z takim samym rodowodem nagle nie ma być rasowy tylko staje się "[B]kundlem[/B] w typie rasy". Nie rozumiem też dlaczego nie ma być rasowy pies z rodowodem PKPR czy ZHPR, jeśli rodzice tez są rasowi; wiadomo kto był ich przodkami. Ba, nawet pies z rodowodem Stowarzyszenia Psa Burka może być rasowy jeśli tylko będzie pewność że pochodzi od rasowych rodziców, których przodkowie są znani. Oczywiście uważam że wydawanie rodowodów jedynie na podstawie wyglądu psa, który przypomina daną rasę jest pozbawione sensu i taki rodowód jest g. wart :) Swoją drogą ciekawi mnie jaką pewność mają teraz osoby które kupowały pieski ras ozdobnych z pewnej pseudohodowli ze Związku Kynologicznego o której rozbiciu nie tak dawno było tak głośno? Co teraz ze szczeniętami tych psów, które zostały w tej hodowli kupione i potem uzyskały uprawnienia i zostały porozmnażane? Są rasowe bo ich "rasowość" została 'uzdrowiona" przez sam fakt wydania rodowodu przez Związek czy też skoro nie ma pewności że kryte były psy z uprawnieniami należy uznać te zwierzaki za "kundle w typie"? Wie ktoś może co się w tej sprawie dalej dzieje/działo?
  5. [quote name='mozarcik']Zapominasz o jednej ważnej rzeczy, żeby uzyskać status reproduktora FCI, czy suki hodowlanej, trzeba spełnić parę wymogów. Zaliczyć wystawy, czy wymagane dla danej rasy badania. Jeśli ktoś rozmnaża psy bez uprawnień, to z jakiegoś powodu tych uprawnień nie zrobił. Najczęściej pies niestety odbiega od wzorca, dlatego nie powinno się go rozmnażać. Jest to nic innego jak produkcja "porodowodowych" kundelków w typie rasy.[/QUOTE] Piszesz o czymś zupełnie innym. Nie mam zamiaru wdawać się w dyskusję o konieczności zdobywania uprawnień itd. Mówię jedynie o samej kwestii rasowości, a rasowy moim zdaniem jest ten osobnik, który ma udokumentowanie pochodzenie. Kwestia wyglądu, wzorca i całej reszty to co innego niż [B]rodowód [/B]który wcale nie świadczy o wyglądzie, zdrowiu czy charakterze tylko o [B]pochodzeniu.[/B] Jeśli wiadomo jacy byli przodkowie rodziców danej rasy to niby dlaczego nagle potomstwo tych rodziców nie ma być rasowe? Rasowe będzie jak najbardziej, co najwyżej nie będzie to stwierdzone rodowodem ZK/FCI. Mogą być kiepskim przedstawicielami rasy- jak najbardziej. Ale rasowe moim zdaniem będą. Nawiasem mówiąc to gdyby wzorzec był wyznacznikiem tego jak powinien dany pies wyglądać to nie byłoby tylu różnic w wyglądzie w jednej rasie- choćby u cavalierów. Dużo robią trendy w hodowli i na wystawach. Dlatego mamy bassety z brzuchem na ziemi, mastiffy ze skórą na oczach i labradory wyglądające jak beczki a nie sprawne psy użytkowe.
  6. [quote name='fon']naprawdę serdeczne dzięki. Niestety pieska kupujemy raz na ładnych kilka lat (przynajmniej ja) a jak już się kupi - klamka zapadła. Pozostaje tylko żal i szkoda psiaka jak marne życie przed nim, a miało być wspaniale.. Jakoś innym się trafia...[/QUOTE] Oj niekoniecznie trafia, sporo jest chorych psów ;) można tylko dążyć do zminimalizowania ryzyka a i tak może się trafić chory psiak, nawet w niewiadomo jak polecanej hodowli. I niekoniecznie będzie to wynikać z błędów hodowcy.... Rozumiem jednak wasze rozżalenie,sama byłabym na prawdę zła i byłoby mi bardzo przykro zwłaszcza że najbardziej na tym ucierpi pies. Dobrze że trafił na właściwe osoby, niejeden na waszym miejscu by się go pozbył.
  7. [quote name='Cytrynaaaaa']Jeśli nie ma rodowodu zkwp/FCI to jest kundlem w typie rasy.[/QUOTE] Nie zgadzam się z tym ;) Weźmy na przykład psa i sukę z rodowodem FCI. Zostają rozmnożone poza Związkiem Kynologicznym i FCI. Nie będą rasowe? Jak dla mnie będą, jedynie nie będą miały rodowodu ZKwP/FCI. Ich przodkowie będą znani, dlaczego więc niby nie miałyby być rasowe? I co z rasami nieuznawanymi przez Związek? Też nie są rasowe/są kundlami w typie rasy (jakiej rasy swoją drogą)? fon- wszystko zależy od typu owczarka jakiego szukasz i z jakim przeznaczeniem (wystawy, sporty czy tylko zwykły pies rodzinno-stróżujący). Ja radzę zarejestrować się na forum owczarków i czytać ile wlezie ;) mogłaś trafić na chorego pieska także w hodowli zarejestrowanej w Związku Kynologicznym który na chwilę obecną dominuje w Polsce i uznawany jest za najbardziej wiarygodną organizację. Jednak i w nim zdarzają się różne przekręty, masa nieuczciwych hodowców, chore psy itd. Na pewno lepiej jest jednak poszukać hodowli zarejestrowanej w Związku, gdyż są większe szanse na znalezienie kogos kto hoduje z pasją a nie bez sensu klepie kolejne mioty.
  8. [quote name='Okamia']No to polecam Polę :diabloti: Ona się będzie zaczepiać i durnieć a piesek może jej kłapać zębami przed pyskiem a dla niej jest to super zabawa (tak właśnie narodziła się miłość Prośki z Polą :loveu:) Po za tym nie ma co się cackać i czekać na 'spokojne' pieski bo takich możesz nie znaleźć wcale (szukałam przez 3 lata w mojej okolicy). Pro została najpierw zapoznana z Polą, potem pojechała na zlot. Następnie się okazało, że znajoma ma szczeniaczka i potrzebuje towarzystwa na spacerki. Teraz Pro ma kilkoro psich kumpli i w stadzie 4/5 psów już nie jest pieskem "boże weź mnie stąd" tylko gania z innymi i jej się to podoba nawet ;)[/QUOTE] Nie cackałam się na początku jak tylko ją wzięłam ze schroniska i w efekcie piękna agresja lękowa się pojawiła w całej swej okazałości :evil_lol: okazało się że jednak trzeba było mocno stopniować wrażenia :roll: Ale to jak asiak_kasia będziesz w Poznaniu w jakiś weekend i ja akurat wtedy też będę to musimy się zgadać :) grunt żeby mi inny pies jej nie staranował i nie sterroryzował za jej histerię
  9. [quote name='Okamia'] Prośka za to jest pieskiem "Nie dotykaj mnie!" :evil_lol:[/QUOTE] To jak moja :cool3: [quote name='asiak_kasia']ej no Pola umie się zachowac w towarzystwie [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/wink333.gif[/IMG] tyle tylko, że jednak definicja spokojnego psa nie ma z nią nic wspolnego. Taki "happy go lucky" głupeczek z niej jest [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG][/QUOTE] Ja wierzę, tylko że moja nie zawsze potrafi się zachować :evil_lol: tzn dobitnie daje do zrozumienia że nikt nie ma jej zaczepiać i sobie biega ignorując drugiego sierściucha ale chodzi o sam fakt łazenia z innymi psami co by sobie podpatrywała jak się zachowuje normalne towarzystwo
  10. [quote name='asiak_kasia']stwierdzenie spokojny nas wyklucza :evil_lol: nasze spacery niewiele mają ze spokoju :shake:[/QUOTE] za bardzo kocham mojego rudzielca żeby jej to fundować :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  11. a może ktoś z małym/średnim [U][B]spokojnym[/B][/U] psem tu jest? spacery na Cytadeli/Kampusie Morasko w towarzystwie lisa-księżniczki i mini pudla płci męskiej :cool3:
  12. To wariatkowo musisz mieć w domu czasami :cool1:
  13. Raczej mało ludzi jest na tyle odważnych że się nie wystraszą wielkiego psiska z irokezem i kompletem zębów na wierzchu :) A propos komentarzy nt psów to mi ostatnio mały chlopiec (tak z 7 lat) pojechał że mam strasznie niewychowanego psa bo ruda na niego ostro szczeknęła i odskoczyła jak do nas nagle podszedł i się pochylił zeby ją bez pytania pogłaskać. No miał rację chłopak nie ma co ukrywać :razz: [quote name='omry']Dupy wołowe, nie kaukazy to były :evil_lol:[/QUOTE] Jak wbiegły za brame to chojrak się znowu im załaczył :diabloti: może to dlatego że kumpel przypakowany jest i łysy, jakbym ja zaczela je gonic to by miały ze mnie ubaw :cool1:
  14. [quote name='Pani Profesor']a Pat właśnie chyba czuje jakiś respekt do dużych psów, ale takich naprawdę dużych - labradorów nienawidzi :cool3:, ale rhodesian czy dog niemiecki pobudzają jego zwoje mózgowe do bycia kulturalnym :cool3: [/QUOTE] Moja miała epizodyczną znajomość z dogiem niemieckim i normalnie się z nim bawiła, świetnie to wygladało :) potem staranowały ją na spacerze labradory i inny dog i zdecydowanie milośc do dużych psów jej przeszła :) [quote]a odnośnie tej metody na odganianie sfory, to TŻ mi opowiadał historię, jak jeszcze miał asta (teraz za TM) i wyskoczyła sfora dużych kundli, na odludziu... opowiadał, że na czuja stwierdził, że na nie wybiegnie, Brutka wziął na smycz i hejaaaa w ich stronę - wszystkie pospieprzały, ale wracał na miękkich nogach. nie wiem, czy bym się odważyła :D[/quote] To się serio sprawdza! :) za moim kolegą na odludziu wyskoczyły dwa kaukazy jak jechał na rowerze, jak go doganiały to zeskoczył z roweru, złapał pierwszy lepszy kamień co by się pewniej czuć (:D) i zaczął lecieć w ich stronę- spieprzały aż się kurzyło, w dodatku ich właściciel to zauwazył i wyskoczył z bluzgami :)
  15. [quote name='Pani Profesor']ja awantury na koncie mam dwie. jedną z babsztylem, która miała luzem kundla w typie BC, tylko większego, a ów kundel podleciał do Patryka (na smyczy) i oszczekiwał z kłapaniem co jakiś czas, mój Pat też świrował, kundel nie chciał odbiec, a babka na moje wrzaski szła z głupawym uśmiechem - powoli. nic, ani nie podbiegła, ani się nie zainteresowała - dostała wiąchę, choć było mi trochę głupio, ale nie wyrobiłam - totalna obojętność, a pies nie był ani mały, ani nie urządzał pokazówy, to miał być atak. drugi raz ochrzan dostała sąsiadka za wypuszczenie agresywnej suki z kilkuletnią córką... wtedy Pat został mocno poharatany, suka dostała parę kopów i nic - a to taki pulpet w typie corgi. rozdzielałam psy na spółę z dziewczynką :roll:, dobrze, że przytomnie krzyknęłam jej "ZA OBROŻĘ", bo gdyby nie to, to pewnie ona też by była pogryziona, ja na szczęście zabrałam rękę. babka miała zaświadczenie o szczepieniu p.wściekliźnie na wierzchu w przedpokoju (robione z pół roku wstecz), więc chyba to o czymś świadczy...[/QUOTE] widocznie mieszkam w spokojniejszych rejonach bo do tej pory wszystkie atakujace nas psy skutecznie udawalo mi sie odgonic bez udzialu wlascicieli bo akurat na wsi rzadko kiedy biegajacemu luzem psu towarzyszy ktokolwiek :) w mieście jest gorzej rzeczywiście ale ja po prostu staram się unikać spędów i jak widzę że ktoś idzie z puszczonym luzem psem, zwłaszcza dużym to schodzę takiej osobie z drogi, chocbym musiała zawrócić. a tak btw to kolega z podwórka za dzieciaka miał sposób na biegnące w stronę jego psa agresory polegający na ostrym ruszeniu (on zasuwał najszybciej jak potrafił) w kierunku biegnącego psa i wymachiwaniu rękoma + wrzeszczeniu, ostatnio mi się to przypomniało jak pędziła w naszą stronę trójka owczarkopodobnych kundli a ja byłam sama z rudą :cool1: pomogło, tego się chyba nie spodziewały kompletnie bo ogony pod siebie i dzida w druga stronę :evil_lol: [quote name='Pani Profesor']jedyne miejsce, gdzie mogę go względnie socjalizować, to krakowskie Błonia, tam jakoś się dziwnie uspokaja, może dlatego, że wokół jest mnóstwo psów - podobnie zachowywał się w schronisku, jak pojechałam z nim do tamtejszej wetki na szczepienie. duża ilość zwierząt wokół go chyba onieśmiela, bo nawet się nie drze, ale i tak, jeśli któryś podejdzie, to dostaje zębami. kilka razy tylko zdarzał się cud i olewał innego psa, ale raz to był rhodesian - ogrooomny, puszczony luzem, podlazł powąchać, a drugi raz - potężny ctr. może ma resztki instynktu samozachowawczego i uznał, że nie ma co się rzucać [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/wink333.gif[/IMG][/QUOTE] Moja jak ją spory pies próbuje obwąchać wpada w panikę, spieprza, ogon pod siebie, wrzaski, kłapanie zębami. Większość stwierdza od razu że to wariatka i lepiej ją olać :) a ona wtedy cichcem stara się obwachac takiemu psu dupsko odskakując od razu jak się odwróci w jej stronę :) choć kilka razy się zdarzyło że jak duży pies zauwazył ze sie ona boi to dawał się normalnie obwąchać poczym odchodził :)
  16. nic dziwnego, ja tez unikam tego typu psów bo przedstawienie rudej drugiemu podobnemu psu skończyloby sie nieprzyjemnie, tak mi sie przynajmniej wydaje a nie mialam do tej pory odwagi zaryzykowac :razz:
  17. A czemu nie?
  18. [quote name='Pysia']Nie są podobne w budowie pod mikroskopem :) Uwierz :) nawet laik odróżni yorka sierść od ludzkiego włosa. Struktura jest identyczna yorka jak niufa pod duzym powiększeniem. Próbowałam oglądać ;) Ni licho moje włosy podobne nie były ani do shi ani do yorka ;) Chociaż w dotyku tak. Ale to co widzimy nie pokrywa sie z wnętrzem ;)[/QUOTE] Kurcze też bym chciała sobie obejrzeć zbliżenia pod mikroskopem, masz moze jakies foty/linki do takich zdjęc w internecie? :)
  19. [quote name='Pani Profesor']tyle że Pat jest [I]bardziej [/I]agresywny na smyczy, a nawet jeśli nie agresywny, tylko zaniepokojony/zestresowany, to po odpięciu go - trochę luzuje. oczywiście mówię o eksperymentach w kontrolowanych warunkach, np. kiedy zapoznajemy go z jakimś innym psem, którego musi polubić z takich czy innych powodów (np. pies TŻ-ta). na smyczy darłby japę godzinę, a puszczony - podejdzie, powącha, spróbuje wszcząć burdę, ale szybko toleruje obecność drugiego psa obok siebie. na smyczy - za nic w świecie, będzie regularna wojna.[/QUOTE] Agresja smyczowa ma różne postaci, u mnie suka też ma z nią problem chociaż dramatu nie ma. Moja z jednej strony chce się z innym psem przywitać (widzę tę radość jak się jej uda pokojowo nawiązać znajomość i od razu uciec zająć się swoimi sprawami-od razu się robi rozbrykana i radosna), a z drugiej wysyła sygnaly grożące, takie ostrzeganie na wszelki wypadek. Może to są jakieś pozostałości agresji lękowej z która wcześniej mocno walczyłyśmy? Ja nie pytam innych ludzi czy moja suka może się witać z ich psem, na ogół to jakoś mniej lub bardziej naturalnie wychodzi :) kilka razy się spotkałam z takimi pytaniami, niestety ale zawsze odmawiałam bo na ogół były to psy nabuzowane, widać że problemowe a starcie z rudzielcem by nie pomogło ani im ani nam. Inna sprawa, że też nigdy nie miałam problemów jak mi moja suka zwiewała a zwiewała często na początku gdy jeszcze pracowałyśmy nad przywołaniem. Nieraz na spacerze pozwolę jej polecieć kilkanaście metrów do jakiegoś zasmyczowanego psa jak widzę że właściciel z nim stoi i się na nas oboje gapią a ruda wykazuje chęć zapoznania się. Do tej pory nie zdarzyło się żeby zaatakowała psa do którego podbiegła albo jakiś zaatakował ją, bywały ścięcia i ostrzegawcze wrzaski ale szybko po popisie uciekała z powrotem do mnie. I nikt nigdy nie robił problemów- ot psy nie przypadły sobie do gustu i tyle. Ja raz zrobiłam awanturę za psiego podbiegacza, skończyło się na wyzwiskach i jednak to nie moje klimaty :evil_lol: z czasem stwierdziłam że nie ma co sobie psuć nerwów
  20. [quote name='Szura']Ale nikt nie mówi, że pies ma ludzkie włosy, tylko że u niektóych ras struktura włosa jest inna niż w typowej sierści. Do ludzkich włosów przyrównuje się czasem włos yorka, bo faktycznie są one dość podobne w budowie.[/QUOTE] Własnie sporo hodowców szerzy herezje o super właściwościach włosów yorków, maltańczyków czy shih tzu :shake: mówią, że to rasy hipoalergiczne gdyż nie posiadają sierści tylko włos taki jak ludzki- a to nie jest prawdą. Choć zgadzam sie, że struktura tych kłaków jest rzeczywiście inna. Ja mam astmę, na testach zawsze wychodzi mi uczulenie na psa a żaden do tej pory mnie nie uczulał. No a mam w domu mocno liniejącą sukę... Z kolei moją siostrę uczulają wszystkie jak leci (ostatnio silnie uczulił ją shih tzu z którym jechała pociągiem- a niby rasa hipoalergiczna :roll:), jeszcze ruda może nie tak mocno (mimo że kłaki gubi), ale to raczej kwestia zadbania psa bo je dobrą karmę, jest często kąpana/spłukiwana wodą, dostaje suplementy na sierśc i skórę i staram sie ją regularnie wyczesywać. Inna sprawa, że w większości przypadków dochodzi do nałożenia się różnych alergenów- nie tylko psiej sierści/śliny/naskórka ale też np. roztoczy które przebywają w psich kłakach, jakichś pyłków itd. Ja osobiście gorzej się czuję gdy przebywam z psem długowłosym nawet jeśli jest to rasa nieliniejąca- pewnie dlatego że mam silne uczulenie na roztocza, zawsze na testach mam rumień na całe przedramię :) a co jak co- w dłuższej psiej sierści mają one raj :cool3: jeszcze jak ktoś ogranicza się do wyczesania psa raz na jakiś czas i 3 kąpieli w roku to w ogóle jazda bez trzymanki po kilku godzinach miziania i kontaktu z takim psem :cool3:
  21. [quote name='Maron86'][IMG]http://zapodaj.net/images/1b9f48066fc73.jpg[/IMG] Trochę o zmianach Szamana: Szaman stał się jeszcze bardziej dominujący, do tego trochę zaborczy, a jego pewność siebie przytłacza nawet mnie. Ma kilku nowych psich kolegów, zaczęłam chodzić z nim i Magią na zmianę na obedience. Szukam jakiś sportów dla niego przy których będzie widać entuzjazm. Jak na razie wykonuje grzecznie polecenia, ale widać że tak w zasadzie to go to nudzi. W naszym wypadku odpada agility - nie biega do tego ze względu na gabaryty nie chcę narażać jego stawów przy hpkach frisbee - Szaman potrafi się rozpędzić do dużych prędkości, jednak zabronione jest żucanie innymi psami :P Dyski ma w poważaniu PT - wszystko umie i go totalnie nudzi wykonywanie poleceń Obedience - trochę większa jest to dla niego rozrywka niż PT, jednak nadal 'zasypia'... Myślę nad tropieniem, albo coś w tym stylu - Szaman ładnie łapie i dolny i górny trop, jednak nie ma 'ulubionych zabawek' itp więc też to będzie pod górkę :roll: Na obronę by się sprawdził, ale ma tak wyostrzony instynkt obronny że mam opory przed uczeniem go łapania na pełny uścisk zębami ... Magia: Trochę wycofana sunia zarówno do psów jak i ludzi. Nie cierpi zapachu alkoholu - potrafi zaatakować i złapać zębami. Ładnie wysyła CS do psów mówiące 'odejdź ode mnie', w przypadku gdy do psa nie dotrze przekaz zaczyna powarkiwać. Wiecznie chodzi z jeżem na plecach jeśli ma kontakt z obcymi psami. Wystarczy że jakiś pies szczeknie, a Magia zrywa się do ucieczki w popłochu. Magia chodzi na obedience, ładnie przyswaja polecenia, jest tak żarta że wszystko zrobi byle 'gratis' dostać :razz:. Przez fakt siedzenia 2,5roku w schronisku ma problem z zostawaniem na miejscu, wystarczy jakieś 10m i wstaje żeby podążać za mną. Miewa dni kiedy nic do niej nie dociera wtedy pokazuje lekki charakterek molosa :roll:[/QUOTE] zabrzmi to może strasznie ale podbudowałaś mnie :cool1: moja waży 7 kg i budzi jedynie uśmiech na twarzach ludzi nawet jak kozaczy, jakbym miała dużego psa który sprawiałby jakieś problemy to bym w ogole była zrozpaczona... mogło więc być gorzej :cool1: jak sie w ogole Twoje psy dogaduja miedzy soba? dobrze wiedzieć że nie ja jedyna mam psa z posrana psychą
  22. [quote name='Maron86']Hahaha ja myślałam że u długowłosych nie widać irokeza, ale u nas Magia (niby w typie hovawarta, ale postura i charakter charci) stają na sztorc kłaki o długości 15cm :evil_lol:. Tylko co złego w irokezie jeśli pies jest spokojny i sygnalizuje że w nosie ma kontakty z obcymi? Z Szamanem ładnie się bawią ;)[/QUOTE] U mnie ta niechęć wynika z tego, że poprzednie psy czy to u mnie w domu czy u rodziny zawsze były psiolubne, chętnie się z innymi bawiły itd. A tu takie wredoctwo małe się trafiło które raz na ruski rok zrobi dwa kółka z innym psem a tak to jest kompletnie niedotykalska i do psów i do nieznanych sobie ludzi. Dalej się nie mogę przestawić ale cóż :roll: No i ona zdecydowanie nie jest spokojna, irokezuje tak na wszelki wypadek chyba :cool1:
  23. I co tam u psiego szczurka? :loveu:
  24. Oddam psa, nawet za dopłatą jeśli ktoś chce :diabloti: szlag mnie z nią trafia ostatnio, taki mały rudy wredny wieśniak z niej wychodzi na niektórych spacerach. A najbardziej mnie drażni to irokezowanie do innych psów którego za nic w świecie nie mogę się pozbyć, mogłam wziąć jakiegoś psa w typie pudla, u nich przynajmniej nie widać tych uniesionych kłaków :cool1:
  25. [quote name='Noelle'] co do [B]IZMADO[/B], jak dla mnie coś w stylu szelcika raczej, można próbować z cocerem, chociaż ja osobiście w schronisku, w którym jestem wolontariuszką, spotykam raczej problemowe spaniele. jeśli już uaktywni się agresja, wg mnie ta rasa jest raczej ciężka do szkolenia... no ale raczej myślałabym w tą stronę, moooooże pudel, ale jak np. czytam komentarze typu springer spaniel, czy border to mi ręce opadają!... może i domu Ci nie rozniosą, ale będą się niesamowicie nudzić, jak dla mnie te dwie propozycje odpadają całkowicie![/QUOTE] Ja tylko się wypowiem odnośnie spanieli bo mocno się rasą interesuję i bardzo bym takiego chciała kiedyś mieć :) Rasowe cocker spaniele angielskie mocno różnią się od psów w typie cockera, zarówno wizualnie jak i charakterem. Te schroniskowe to jednak najcześciej psy w typie, bardzo często złote, a te są uważane za najbardziej problemowe. Rasowy cocker to mega pies, wyjątkowo uczuciowy, przyjacielski (choć wiadomo- to kwestia socjalu, ale cocker z zasady nie powinien być agresywny i wykazywać jakichkolwiek przejawów agresji). Ich zdecydowany minus to upór no i łatwość wchodzenia na głowę swojemu właścicielowi z uwagi na pełne emocji spojrzenie :) Moim zdaniem wcale nie są cieżkie do szkolenia, wręcz przeciwnie. Owczarek to nie jest, ale rasa raczej charakteryzuje się łatwością w szkoleniu, przynajmniej w moim odczuciu. Ale wiadomo- każdemu pasuje co innego. Ja teraz mam psa o psychice owczarka i mnie to akurat męczy :cool1:
×
×
  • Create New...