Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. [quote name='Daria_13']Tak, nie patrzę na swoje psy,jak na dzieci. Uczłowieczanie zwierzęta to najgorsze co można mu zrobić :) Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie wyjadania małej jedzenia przez starszego psa. Pozwalać? czy zdecycowanie zabierać miskę i głosno,stanowczo mówić "Nie"[/QUOTE] Nie pozwalać, zdecydowanie! Łapać ją jak tylko zmierza w stronę miski starszej, z głośnym EJ/FE i odstawić z powrotem do jej miski. Jeśli zjadła to daj jej komendę do wykonania, poczekaj aż starsza skończy i dopiero pozwól na patrzenie co tam która miała do żarcia. Pilnuj żeby nie naprzykrzała się starszej i nie zostawiaj ich żeby same sobie ustaliły relację, bo póki co pewnie starsza ustępuje z racji tego że mała to szczeniak, ale potem mogą się zacząć spięcia w okresie dorastania. W ogóle bym póki co nie wyprowadzała psów równocześnie. Zbuduj najpierw więź ze szczeniakiem, a dopiero potem baw się we wspólne spacery.
  2. A ja nie pozwalam żadnej mojej suce kozaczyć. No chyba że chodzi o wydarcie mordy na psiego namolnego adoratora- wtedy jak najbardziej. Rozumiem też warczenie, szczekanie, kłapanie zębami, o ile jest uzasadnione (bo np. młody labrador wyskoczył z krzaków i przebiegł po rudej). Raz pozwoliłam mojej suce i suce mojej kuzynki na ustalanie sobie relacji i co? od tego czasu suki żarły się z byle powodu, bo jedna weszła do pokoju, bo druga leżała na fotelu, albo bo na podłodze leżała smycz. Przy każdej możliwej okazji jedna próbowała drugiej spuścić łomot. Dopiero jak postanowiłam ostro się wziąć za ustawianie ich relacji na nowo to nagle się okazało że można je obie naraz przytulać, karmić i że nie muszą się żreć o to, że jedna przeszła pierwsza przez drzwi albo furtkę. Więc ja w to ustawianie sobie przez psy hierarchii poprzez zamiatanie innym gleby uwazam za przyzwalanie na chamstwo w wykonaniu własnego psa. Ale każdy robi to co uważa za słuszne Za to nieraz użyłam drugiej suki do pogonienia wkurzających ją i mnie psów. Ale tutaj nigdy nie dopuściłam do bezpośredniej konfrontacji, zwykle samo pokazanie przez nią zębów i groźny warkot wystarczał.
  3. Tylko widzisz...to właśnie nie powinno wyglądać tak, że testujesz różne możliwe metody [B]sama. [/B]Żeby określona metoda zadziałała trzeba ją stosować przez dłuższy czas, jednocześnie obserwując psa czy aby na pewno idziecie w tym kierunku co trzeba ;) Z psami wykazującymi jakiś tam stopień agresji lepiej nie próbować działać samemu bo bardzo łatwo nieświadomie można wzmocnić niepożądane reakcje i nauczyć psa jeszcze gorszego zachowania, nawet jeśli początkowo mogłoby się wydawać, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Ja bym pomyślała o skontaktowaniu się ze szkoleniowcem, chociaż jeden wspólny spacer może już Ci nieco pomóc. Dowiesz się wstępnie jak reagować, może zmienia Wam sposób żywienia psa, może wprowadzą jakieś środki, zmienią obrożę na kolce, łańcuszek albo szelki. Rozumiem, że kwestia pieniędzy, ale jedne zajęcia to chyba nie aż taki majątek, prawda? :)
  4. klaki91

    Aston

    Obiecywałam kiedyś, że będę zaglądać, spełniam obietnice :) superowy szczeniak, wygląda jak wielka maskotka :loveu:
  5. Nie znam Twojego psa, nie traktuj więc tego co piszę o pracy z [B]moją [/B]suką jako metody szkoleniowej dla Twojego psa ;)
  6. [quote name='motylek1007']i tak Ci zazdroszczę, bo mnie psy budzą o 5 rano CODZIENNIE i nie ma zmiłuj ;)[/QUOTE] Doceniam moją rudą w takim razie :cool1: ona śpi tyle ile ja, jakbym nie wstawała to też by nie wstała, teraz jak mam wolne i wstaje sobie o której chce (czyli ta 10-11) to rudzielec śpi tyle samo, a nawet więcej bo kima jeszcze jak idę do łazienki współlokatorka mi ostatnio wysłała mms co robi mój pies jak jestem w pracy -leży na plecach z łapami w górze zagrzebany w niepościelonym łóżku:loveu:
  7. [quote name='Gelisia']Obawiam się że zabrać go nie miałby kto bo by się rzucił z zębami.Z chłopakiem chcieliśmy podjąć próby naprawcze,staramy się od 3 lat(odkąd zamieszkaliśmy razem) bo widać że ci co zostali z psem w domu,jeszcze utrwalają mu tą agresję.Może poradzicie mi jakie kroki powinniśmy podjąć.Gdy wyprowadzi się jeszcze brat mojego TŻ to ich rodzice już na pewno z psem nic nie zrobią,będzie co raz więcej problemów.Dodam że nie da się przyszłemu teściowi wyperswadować że trzeba wyciszyć agresję,bo przecież pies ma bronić posesji :/[/QUOTE] Nic nie da się zrobić. W wychowywaniu psa musi brać udział cała rodzina. A jak nie cała, to chociaż ta część która nie uczestniczy nie może wymagać od psa czegoś innego. W momencie gdy Ty i Twój chłopak wymagacie od psa określonego zachowania, a reszta rodziny Twojego chłopaka wymaga czegoś zupełnie innego wprowadzacie psa w totalne skołowanie. Nie naprawicie jego zachowania dopóki nie będzie współpracy ze strony innych członków rodziny. Tak to już jest jak TTB (i zresztą pies każdej innej rasy) trafi na właścicieli- idiotów
  8. Skoro pies ma fizia na punkcie jakiejś zabawki to warto to wykorzystać na spacerach ;), w domu zabawka niech będzie schowana, ale zmieniaj co jakiś czas miejsca żeby pies nie wiedział gdzie ona może być- co najwyżej możesz robić mu kilka razy dziennie krótkie sesje nakręcające -wyciągasz zabawkę znienacka, wołasz psa, machasz mu tym przed nosem, nie pozwalasz dosięgnąć, nakręcasz go mocno, chowasz zabawkę pod dywan, koc, przerzucasz sobie z ręki do ręki itd ;) możesz się z nim trochę poszarpać i w pewnym momencie nagle, tak żeby pies nie zdążył się skapnąć chowasz zabawkę (np. do kieszeni, pod koszulkę- gdziekolwiek, byle nie widział samego momentu chowania) i udajesz że nic nie masz. Niech się wścieka, szuka jej, szczeka czy warczy- o to właśnie chodzi. Pies nie ma widzieć poza nią świata w momencie gdy trzymasz ją w dłoni. U mojej suki mega to pomogło, po prostu mijając straszny obiekt, innego psa, gdy widziałam że już się zaczyna robić spięta nagle wyciagałam zabawkę i jej rzucałam- od razu wszystko inne przestawało istnieć. Do tego bardzo pomógł nam szkoleniowiec i teraz nie narzekam już na jej zachowanie ;) wyskakuje z mordą do zbyt nachalnych psów, ale nie ma w tym już takiego gnębienia, raczej stara się uciekać warcząc ostrzegawczo i szukać pomocy u mnie. przestała atakować szczeniaki, wręcz ma do nich o wiele więcej cierpliwości niż do nachalnych dorosłych psów czy psich podrostków Moim zdaniem psy które mają silny popęd łupu łatwo można wyprowadzić na prostą, pomyśl jaki problem mają osoby których psy olewają smakołyki i zabawki, a przemówienia swoich właścicieli mają głęboko w d. :)
  9. klaki91

    Psy-karły...

    [quote name='ailema']następne perełki [URL]http://www.gumtree.pl/cp-psy-i-szczenieta/miechow/york-yorki-przepiekne-malutkie-szczeniaki-517512529[/URL][/QUOTE] Ja ostatnio znalazłam hodowlę ZK która się chwaliła na swojej stronie, że ich samczyk slicznie miniaturyzuje swoje potomstwo, więc ich hodowla jest idealnym miejscem do zakupu pieska małych rozmiarów :)
  10. [quote name='Dave']Przecież go trzeba socjalizować a to nie możliwe, bo on nie da innemu psu podejść.... Obserwując go jest to raczej agresja lękowa... Co zrobić, żeby zaczął normalnie zachowywać się gdy w pobliżu są psy? :-( W razie czego mam możliwość wspólnych spacerów z innym właścicielem lub coś w tym typie. p.s. to kundelek, a czasami ale rzadko jak się rzuci na psa, a potem jak się od niego oddalimy na jakieś 6 metrów on skomla :o[/QUOTE] Poczytaj o barowaniu. Tylko jak się już weźmiesz za resocjalizację pieska z początkami agresji lękowej to rób to z głową, tu łatwo coś niechcący schrzanić. Najlpiej spotkać się 3-4 razy z odpowiednim specjalistą, który pokaże Ci co robić bo bardzo możliwe, że nieświadomie nagradzasz zachowanie swojego psa.
  11. Tacy ludzie, co poradzisz :roll: ja też dostałam wiązankę jak potraktowałam z kopa psa który "nic nie zrobi" a z obłedem w oczach próbował zgwałcić najpierw moją sukę a potem skoczył mi na nogę
  12. Szczerze mówiąc to problem ktory opisujesz jest dla mnie abstrakcją. To wszystko kwestia asertywności, a tłumaczenie "głupio mi zwrócić uwagę" jest na prawdę słabym argumentem. Nie ma czegoś takiego jak "głupio", to Twój pies, Ty decydujesz kto i w jaki sposób go dotyka. Moją sukę też próbowało kopnąć ledwo chodzące dziecko- tylko że ja automatycznie wystawiłam nogę tak, że dzieciak kopnął mnie i sie przewrócił. Innym razem gonił nas mały chłopczyk tupiąc więc go złapałam za rękę jak podszedł za blisko i powiedziałam grzecznie i stanowczo że tak nie wolno robić. Miałam też akcję z chłopcem który wjechał w moją sukę rowerem- zupełnie celowo. I tutaj gówniarza tak opieprzyłam i nastraszyłam, że bez problemu zlokalizuje gdzie mieszka że się chłopak na prawde wystraszył bo ze łzami w oczach prosił żebym nie robiła problemów (i jego kumple też- pewnie się założyli który wjedzie w moją sukę). Wielokrotnie byłam napastowana na spacerach, w pociągu i za każdym razem ludzie na moją ostrą (ale uprzejmą) reakcję odpuszczali. Nauczyć się bornić swojego psa przez natrętami bo dla niego liczy się przede wszystkim oparcie jakie może znaleźć w Tobie. To, że rodzice nic nie robią, że ludzie nie pytają się o Twoje zdanie to wszystko nie wina tych osób tylko Twojego braku pewności siebie i umiejętności postawienia sprawy jasno- psa się nie dotyka gdy sobie tego nie życzysz i koniec kropka.
  13. [quote name='Pani Profesor']PROOOOOSZĘ, CIOTKI, POMÓŻCIE! Bo moje spacery stają się z dnia na dzień coraz straszniejsze :shake: Pomóżcie mi określić jego charakter, bo wysyła sprzeczne sygnały i ja sama się już gubię. 1. pies ze schronu, półtoraroczny, kastrowany, niby-sznaucer 2. do ludzi pogodny i radosny, każdego wita, dzieci nie kocha (tzn. nie skacze), ale ignoruje po przywitaniu, zero agresji 3. agresja do człowieka tylko w przypadku pilnowania żarcia (z tym walczę i są duże postępy, bo opanował komendę "puść" - wyciąganie z pyska kończy się warczeniem, raz mnie uwalił do krwi,ale to były początki i moja wina), teraz mogę mu zabrać miskę, ale najpierw muszę 'ostrzec' że to zrobię (czyli "puść", "odejdź", "do mnie" i biorę). TŻ wyciąga mu "niepożądane przedmioty" prosto z pyska, na mnie jeszcze warczy. 4. do innych psów...i tu się zaczynają schody. ma jedną psią przyjaciółkę, niby-husky, którą poznał tak, że wparowała do nas do mieszkania...spodziewałam się apokalipsy, a powstała przyjaźń od pierwszego wejrzenia - do dziś nie wiemy jakim cudem :shake: nawet na nią nie kłapnął,kiedy weszła, teraz na sam dźwięk imienia suki dostaje świra, biega po domu i jej szuka. reszty psów nie lubi. pierwsze 2tyg po schronisku prowadzałam go wśród innych, owszem, chciał podejść, wąchały się, przyjaźni z tego nie było nigdy, ale agresji też nie. wąchanko i do widzenia, niezależnie od płci/wielkości drugiego psa. minęły 2 tygodnie i zaczął być diabłem... kiedy widzi psa z daleka, uruchamia mu się czujnik, ciągnie w jego stronę i skomle, zaraz zaczyna się szczekanie, a jeżeli taki pies podejdzie, bo jest bez smyczy - natychmiastowy atak. dzieje się tak zarówno na jego terenie, jak też w zupełnie nowych miejsach. psy obszczekuje z balkonu, a także z wnętrza auta :shake: spacery są coraz trudniejsze - jeżeli drugi pies szczeka na niego, to u Patryka włącza się agresor z szarpaniem, wyrywaniem mi ręki, rzucaniem się na smyczy. zauważyliśmy jednak, że idiotyczny i ryzykowny test przyniósł skutek - poznał dobermankę, z którą MUSIAŁ się na chwilę dogadać, wpuściliśmy ją bez ostrzeżenia do mieszkania, bo Patryk znienacka mniej się denerwuje niż na spacerze, kiedy nakręca się już z daleka. dobermanka dorosła i spokojna, Patryk oczywiście z zębami, ona go olała i...na spacerze biegały razem. miłości nie było, ale nawet szczątkowa zabawa. od momentu, kiedy olała jego atak - później zero aresji.. przypadek 2: labrador TŻ-ta. poznany na terenie labradora, w ogrodzie. to duża, uległa, machająca ogonem ciapa, spuściliśmy Patryka ze smyczy, oczywiście to samo - atak, labrador go olał...i teraz są znajomymi. może się nie kochają, ale bawią, bo lab zachęca non stop. tyle że...widział go już kilkanaście razy, a każde powitanie wygląda tak samo - jakby nie poznawał :shake: Biegnie z zębami, kąsa, tamten olewa i zaczynają się bawić. W przypadku laba, mój Patryk próbuje z nim kopulować (jest odjajczony) i co jakiś czas na niego burknie - lab się kuli, odsuwa, a zaraz lezie z ogonem i znów się bawią. Co ciekawe, kiedy lab dostaje żarcie,to nie wyrywa mu z miski ani nie próbuje przeganiać, a ostatnio nawet oddał labowi swoją miskę. Jednak chwila labowej nieuwagi i lezie wyjadać i jego, i swoje. Moje spacery to koszmar, bo każdy pies jest obszczekany, a ze spuszczonymi ze smyczy po prostu apokalipsa... Jestem spłukana, chcę zainwestować w tresera, ale BŁAGAM, dajcie mi jakieś rady na teraz, w którym kierunku to powinno pójść... oczywiście podczas szczekania na psa, mój ignoruje mnie całkowicie, choćbym miała stek w ręku - dopiero kiedy chwilę się wyszczeka, to spojrzy. Dodam jeszcze ów "sprzeczny sygnał" - czasami spotka psa, którego namierza, ale nie wyrywa do niego ani nie piszczy - w takich przypadkach pytam właściciela, czy mogą się przywitać i ostrzegam, że może pójść źle. Kiedy wącha się z drugim psem po nosach, jest wszystko ok - wygląda spokojnie, a w ułamku sekundy przeradza się to w atak znienacka :shake: zaprzestałam tego podchodzenia, żeby nie stresować innych psów. Tak czy owak, to się zdarzało raz na 50 mijanych zwierząt. POMOCY :placz:on uwielbia aportować, a ja muszę siedzieć z lornetką i wypatrywać, czy nie idzie jakiś pies... dodam, że puszczony ze swoją przyjaciółką husky, która jest totalnie uległa i łagodna, nie ulega jej wpływowi i mimo to - atakuje inne psy (próbuje,bo zawsze go łapię zanim to zrobi). aha, coś jeszcze! w boksie w schronisku był z drugim psem, siedziały raz miesiąc, wyglądały, jakby się dogadywały - drugi to taki mini-lab z adhd. babki w schronisku określiły go jako "olewacza" innych psów i taki niby był przez pierwsze tygodnie... my z TŻ nie zrobiliśmy NIC, co mogłoby nagle zmienić jego nastawienie - na którymś z kolei spacerze zaczął szczekać na psy i tak zostało.[/QUOTE] Oprócz tego co napisała evel i z czym się zgadzam w 100 % dodam, że nastawcie się na rok pracy minimum. Trzeba czasu żeby metody zadziałały, trzeba masy cierpliwości, opanowania swoich emocji i nauczenia się mowy ciała swojego psa. Skontaktujcie się ze szkoleniowcem bo schrzanicie sprawę jeszcze bardziej. Ten atak znienacka na inne psy niekoniecznie musi być taki znienacka, najprawdopodobniej nie dostrzegacie sygnałów wysyłanych przez innego psa, no i przez waszego ;) Skoro pies uwielbia aportować to macie bardzi ułatwioną sprawę, czytaj o nakręcaniu psa na łup (najlepiej szarpak, piłka na sznurku)- wzmocnienie łupowości u psa może pomóc. Ale to w jaki sposób to wszystko ponaprawiać musi wam pokazac dobry szkoleniowiec.
  14. Jak najbardziej może mieć :) szczeniak powinien poznawać jak najwięcej osób, miejsc, zwierząt, przedmiotów- w taki sposób żeby nie wywołać przesadnego strachu. Jeśli piesek ma ograniczony dostęp do świata zewnętrznego to istnieje duże prawdopodobieństwo tego, że będzie się obawiał różnych rzeczy np. przejeżdżających samochodów, leżących na ulicy śmieci, innych psów. Dlatego warto urządzać sobie wyprawy w różne miejsca, nie ograniczać psiego świata tylko do domu, ogrodu i stałych miejsc spacerowych. Równocześnie trzeba dbać o to, żeby piesek nie wpadał w przerażenie w nowych miejscach, kojarzyć mu pozytywnie nowe doświadczenia (najlepiej smakołykami), dbać o to żeby zachować odpowiedni dystans od przerażających szczeniaka przedmiotów, stopniowo przyzwyczajać do różnych zjawisk itd ;) socjalizacja to bardzo złożony proces, duuużo mozna o niej pisać :) Akurat uległość w stousnku do obcych psów moim zdaniem jest dobrą cechą, ułatwia wiele rzeczy ;) wszystko dobrze dopóki uległość nie zamienia się w lękliwość
  15. Powodzenia życzę :diabloti: Boksery fajne, ale mi by ślinienie przeszkadzało :cool1:
  16. [quote name='Adrianka']Witajcie;) Mam uroczego psiaka - Cavaliera. To suczka. Od urodzenia jest bardzo płochliwa i przed każdym psem pokazuje swoją uległość, kładąc się. Czy jest to typowe dla tej rasy? Wygląda to naprawdę dziwnie, kiedy okazuje ona uległość przed mniejszym od niej pieskiem, np. przed yorkiem. No i ta płochliwość. Moja sunia potrafi się małego listka wystraszyć. Czy mogę coś zrobić, aby zwiększyć jej odwagę?[/QUOTE] Nie to nie jest kwestia rasy, aczkolwiek cavaliery uchodzą za bardzo proludzkie i propsie psy ;) natomiast lękliwosć, uległość to cecha osobnicza, duze znaczenie ma tu tez socjalizacja jeśli pies potrafi wystraszyc sie listka to warto pomyslec nad tym czy aby na pewno funduje mu sie odpowiedni socjal
  17. [quote name='vege*'] Najlepszy do transportu jest samochód typu kombi i w bagażniku pies ma dużo miejsca :) [/quote] Kłopot się pojawia gdy jedzie się na wakacje :cool1: ja mam zawsze duże problemy ze spakowaniem siebie i psa, a mam malucha więc boje sie pomyslec co by bylo z duzym [quote] Ja przy moim boku nie widzę małego psa, na smyczy muszę czuć, że z psem faktycznie idę. Kilka razy szłam z psem wujka, który waży chyba ok 10 kg i jak się zapomniałam i pociągnęłam to tak jakbym psa nie czuła :oops::evil_lol: Ale ogólnie do mnie jakoś nie pasują małe psy :shake:[/QUOTE] Ja z kolei widzę u siebie parke mały+duży :diabloti: także cs i sa by ładnie się zgrywały, nawet kolorystycznie :evil_lol: chociaż mi mój facet oznajmił, że drugiego psa wybiera on ale na szczęście podobny gust mamy w tym wzgledzie
  18. U mnie to takie niesprecyzowane w czasie plany :) Choć jak widzę szczenięta w Esqueen to mam ochotę gnać po jednego :loveu: [quote name='motylek1007']ja będę dązyła zawsze do tego żeby miec 2 psy, a 2 duże to wysoki koszt utrzymania jak dla mnie, plus jak właśnie mówisz wyjazdy, ale nawet takie prozaiczne rzeczy jak preparat na pchły też jest droższy dla dużego psa, tak więc ja pozostane przy małych rasach. Jeszcze dochodzi kwestia że mieszkam w bloku, wiec w razie choroby mogę psa znieść na rękach (nie mam windy) z dużym psem nie dam rady[/QUOTE] No dlatego trzeba dobrze zarabiać i mieć do tego warunki mieszkaniowo-transportowe :cool1: Btw ja preparatów na pchły i kleszcze już nie używam :roll: rok temu przestałam i w te wakacje suka nie złapała będąc w Poznaniu ani jednego. A na spacery chodzimy do lasu, na łąki i pola. Jak miała krople to zawsze jakiegoś przyniosła, dziwne.
  19. [quote name='aussie&husky']No masz ci los:shake:.Biedny ten mój pies naprawdę........ Przecież napisałam-za pierwszym razem był spokojny i zadowolony,nawet chętnie pozwolił się pogłaskać.Dopiero potem,gdy gościu go głaskał nonstop zaczął się denerwować.Próbowałam temu zaradzić na wszelkie możliwe sposoby-mówiłam do gościa,najpierw grzecznie i spokojnie,potem ostrzej.Nie pomogło.Próbowałam odejść-łaził za mną i głaskał mojego psa.Ba! Nawet posunęłam się do tego,że zdjęłam głaszczącą rękę z mojego psa,a facet i tak miał do za przeproszeniem w dupie i kontynuował głaskanie.To co miałam według Was zrobić jeszcze?![/QUOTE] Kwestia asertywności.
  20. [quote name='aussie&husky']Ja kiedyś,ale dosyć dawno temu to było (jakieś 2-3 lata temu) wyjechałam z psami pod namiot nad jezioro.No i tam był taki jeden gościu,też z pieskiem,który moim psom wprost nie dawał spokoju i głuchy był na wszelkie sygnały zarówno z mojej jak i z ich strony.Któregoś dnia po prostu podszedł (nie pamiętam czy się zapytał czy nie,nieważne,w końcu to,że pozwoliłam pogłaskać RAZ nie oznacza,że można to robić ciągle) i zaczął głaskać jednego z moich psów no ok,przez chwilę jest wszystko w porządku,pies spokojny,może nawet zadowolony,nie robię problemu.Ale ten facet odchodzi tylko na chwilę,wraca i znów zaczyna.Tego już zaczynało być za wiele,pies zaczął odwracać głowę i odsuwać się.Ten człowiek to zignorował,pies zaczynał się poważnie denerwować,więc mówię do gościa-,,proszę pana,jemu to się już nie podoba,proszę przestać."A gościu nic.Olał mnie kompletnie.Pies zaczyna cichutko warczeć,ja mówię ,,on jest naprawdę zły,proszę przestać go głaskać."A ten człowiek nic sobie nie robi z moich próśb ani z warczenia mojego psa,dalej głaszcze.Pies już serio zdenerwowany,warczy coraz głośniej i groźniej,mar.zczy pysk,pokazuje zęby.Mówię-,,pies jest bardzo zdenerwowany,ma dosyć,nie podoba mu się,warczy.Może ugryźć.Mógłby pan przestać wreszcie go głaskać?" Facio sobie głaszcze dalej.Mimo,że pies z natury raczej z tych łagodnych,dawno stracił już cierpliwość (wcale mu się nie dziwię) i sytuacja stawała się groźna.Mówię więc jeszcze raz do gościa-,,Czy pan nie widzi,że mój pies nie życzy sobie więcej głaskania?! Proszę natychmiast przestać go dotykać! Ten głaszcze dalej.Ja już nie wiem co mam zrobić.Odejść się nie da,bo polezie za nami.Jak zdejmę łapę z psa,położy z powrotem.Słowa nie pomagają,warczenie psa również nie trafia.Pies zawarczał naprawdę groźnie,ostrzegawczo kłapiąc zębami.Mówię,,NIECH PAN W TEJ CHWILI PRZESTANIE GO GŁASKAĆ!" Gościu dalej głaszcze,ignorując jakby był głuchy,a przecież wiem,że tak nie jest.Pies go w końcu dziabnął.Ciężko to nazwać ugryzieniem,tylko go drasnął ząbkami,nie pozostał żaden,nawet najmniejszy,ślad.Ja tylko burknęłam pod nosem ,,a nie mówiłam",gościu w końcu sobie poszedł.Krzyknęłam za nim ,,przepraszam pana bardzo!" i tyle.Na szczęście więcej do nas się nawet nie zbliżał :evil_lol:.[/QUOTE] To jest sytuacja z rodzaju tych,w których trzeba umieć sobie radzić. Ja osobiście bym nie pozwoliła mojej suce na samodzielnie działanie, ale każdy robi to co uważa za słuszne.
  21. [quote name='motylek1007']ja wolę pozostać przy mniejszych rasach, chociaż niektóre duże rasy mi sie podobają, jednak koszt utrzymania mnie przeraża no i transportowanie[/QUOTE] no dlatego duży pies jak się pojawią na niego warunki :) koszt utrzymania mnie nie przeraża, bardziej własnie kwestia wyjazdów i transportu
  22. U mnie kolejny będzie na 100 % cocker spaniel :) a potem już prostą drogą do seterów, marzy mi się seter angielski :loveu:
  23. A nas na rynku w Poznaniu do jednej kawiarni nie chcieli wpuscic a to byl ogródek tyle że ze sztuczną trawą :< pani tłumaczyła że ostatnio komuś pozwolili a potem na koniec państwo z psem się zwineli zostawiajac piękne kupsko pod stołem
  24. [quote name='Majkowska']klaki, ja również dziękuję za tak obszerną odpowiedz :) Jeszcze pytanko i kończę temat - OK- Pies ma lęk. I powiedzmy ze jest niewskazana w tym momencie sterylizacja. Ale czy zawsze? Chodzi mi o to że, wydaje mi się ze jeśli pies sie czegoś boi to może być to nabyta cecha wynikająca z tego że np właściciel źle zareagował na jakiś bodziec i pokazał psu że strach jest właściwym wyjściem. [B]Czy jeżeli zaczyna się z psem pracować i psu lęk do danego czynnika minie to uważacie ze sterylizacja jest wtedy ok? [/B] Mam nadzieję ze jasno napisałam, bo trochę sie wypowiedzieć nie mogłam i sie zamotałam :P [/QUOTE] [B]Dokładnie coś takiego usłyszałam od szkoleniowca ;) [/B]Nie ingerowanie w hormony w przypadku psów lękliwych ponoć pomaga. Bierze się człowiek za solidną resocjalizację, połączoną z odpowiednią dietą, być może psimi feromonami (w ostateczności- środkami uspokajającymi) a potem gdy sytuacja się ustabilizuje przeprowadza sie zabieg sterylizacji :) Mi szkoleniowiec powiedział, że u suk mających problemy w kontaktach z innymi psami lepiej jest przeczekać te dwie-trzy cieczki i dopiero wtedy sterylizować suczkę. Bo niby się suka robi bardziej "społeczna", w okresie cieczki na ogół jest milej nastawiona do innych psów na pewnym etapie, wzmocnienie tego nastawienia podobno baaardzo pomaga, ale oczywiście opieram się tylko na zdaniu tej osoby, nie zagłębiałam się bardziej w temat bo moja suka była juz po sterylizacji :) Fakt faktem miałyśmy plus minus rok pracy nad jej zachowaniem i teraz jestem na prawdę zadowolona i wiele więcej mi do szczęścia nie potrzeba :) może gdyby nie ta sterylka to by szybciej nam poszło? nie wiem :)
  25. Ja moją zostawiam czasami pod sklepem ale jak na prawdę się spieszę. No i mały, osiedlowy sklepik, suka nieufna i wystarczy że ktoś do niej zagada to zaczyna drzeć mordę więc się nie obawiam za bardzo. Ale już pod supermarketem bym psa nigdy nie zostawiła O.o i zawsze mnie zastanawia czy ludzie którzy to robią tak bardzo nie lubią swoich psów czy po prostu brakuje im wyobraźni
×
×
  • Create New...