klaki91
Members-
Posts
1621 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by klaki91
-
A dlaczego nie mogę oceniać? Na podstawie tego co napisałaś sytuację oceniam w taki a nie inny sposób. nie mówiąc już o tym, że skoro w to wszystko zamieszany jest treser to chyba problemy nie wynikają z braku ruchu psa?
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
klaki91 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='Maron86']Mój ma w nosie aportowanie, nie jest łowny, a do tego potrafi ładnych kilka dni nie jeść 'bo nie' (do 7 dni potrafi na jedzenie nie spojrzeć, później wykazuje lekkie zainteresowanie). Jak już ma na coś ochotę to zazwyczaj na ser zółty, Lbo indyczka na parze. Gotowanym kurczakiem potrafi pogardzić :shake:. Szczerze zazdroszczę widząc psa który ma bzika na punkcie piłki czy byle-jakiego smaczka (mamy znajoma szkoliła psa na suchy chleb!).[/QUOTE] Oj, to współczuję :shake: ciężko się takiego psa motywuje pewnie, zwłaszcza jeśli stwarza jakieś problemy... Moja na suchy chleb też by sie rzuciła, na jabłka, marchewkę, dlatego jeśli chodzi o smakołyki to na prawdę nie mam problemu bo czegokolwiek bym nie wzięła to zje A gotowane kurze wątróbki? Próbowałaś? -
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
klaki91 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='Maron86']Gorzej jak ma się psa który gardzi jedzeniem i w zasadzie w ogóle ładnych parę dni może nie jeść ;)[/QUOTE] Dlatego cieszę się, że mam psa który nie dość że jest łasy na żarcie to jeszcze ma mocno rozwinięty popęd łupu ;) -
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
klaki91 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='Pani Profesor']małe efekty, bo na yorka i jamnika wyskoczył tak samo nienawistnie, jak zawsze :shake: no ale jamnik darł ryja przez całą ulicę i na dodatek był na flexi, które babka skróciła, jak już podbiegł dość blisko, więc się Patrykowi nie dziwię. bardziej przeraża mnie to, że zeżarł całą saszetkę smakołyków, na spółę z tą beczką - ON-ką, jak tak będę musiała go karmić, to się spasie jak prosiak :evil_lol: chyba wynajdę coś bardziej ekonomicznego i mniej pasącego, miałam takie przysmaczki-mini, dla yorków, specjalnie do długiego szkolenia np. klikerem, ale szybko się skleił, że za taką pierdółkę nie warto się wysilać :diabloti:[/QUOTE] Ja na początku mojej pchałam w mordę dzienną porcję żarcia (ona suche dostaje), potem przeskoczyłam na zwykłe parówki pokrojone w cienkie plasterki :) już dawno przestałam kupować jakiekolwiek przysmaki z przeznaczeniem na spacery, mam wrażenie że kase sie niepotrzebnie traci, parówki wychodzą taniej :) ale może to moje poznańsko-studenckie podejście wychodzi :evil_lol: Barowanie przynosi efekty, u mnie było pierwsze widać tak po tygodniu stosowania na każdym spacerze ;) -
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
klaki91 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='Pani Profesor']evel kochana :loveu: dzięki za barowanie! dziś mamy pierwszy sukces i to taki, jakiego się nie spodziewałam. w końcu udało się dziś barować w odpowiednim momencie i przy przechodzącym spanielu nie musiałam zamykać baru :D mój pies tylko odwrócił łeb i burknął i dalej wyżerał mi smaki z ręki. a potem sensacja, lezie baba z zapasioną, rudą, beczkowatą ON-ką, oczywiście bez smyczy, więc ja baruję psa i jednocześnie drę się, żeby ją zapięła, pada standardowe "ona się tylko przywita", u mnie agresor, ale nie panikuję, żeby pies się nie zdenerwował i żeby wszystkiego nie zepsuć. suka się zbliża z ogonem, u mnie najczarniejsza wizja, bo podchodzi do Patryka od tyłu, ten wstał, kazałam usiąść i...ON-ka usiadła obok. i oba gapią się na ręce. musiałam dokarmić jedno i drugie :D ale byłam w szoku, bo Patryk na nią nie zareagował WCALE, dopiero później się obwąchały, nawet machał ogonem - cud nad Wisłą, panie i panowie, pies jest REFORMOWALNY! nie muszę go oddawać do cyrku! Pominę, że właścicielka - chałupniczy kynolog :shake: 'tłumaczyła mi', że powinnam dać się psom przywitać, że suka nie ma złych zamiarów, no ale jak tu jej miałam opowiadać o agresywnym psie, jak przytulały się do siebie w najlepsze:D potem co prawda oszczekał yorka i jamnika, więc bar zamknięty, ale z tą suką to prawdziwy przełom![/QUOTE] super że widać efekty! :) ja na początku barowałam sukę nawet jak szczekała i tak stopniowo schodziłyśmy do etapu tylko warczenia, potem samo patrzenie, zmniejszanie odległości i baaardzo to pomogło na darcie ryja na widok innych psów :) -
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
klaki91 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='evel']Ostatnio mam przyjemność pracować z "betonowym" szczeniakiem - 5 miesięcznym DONem, który się niczego nie boi i nawet starsze, dorosłe psy mu ustępują we wszystkim. Co prawda trzeba gówniarza korygować, jak za bardzo kozaczy, ale boooooorzeeee szumiący - jakie to miłe jest, jak bierzesz psa na spacer i wiesz, że się nie zburczy, że nie złapie fazy, że wiszą mu i dyndają wszystkie dziwne sytuacje, dziwni ludzie, inne psy (póki nie podchodzą, bo podchodzące zdarza mu się kasować - pracujemy nad tym), no nie rusza go absolutnie nic. Psychicznie odpoczywam. Chyba muszę z nim zapoznać Zu ;)[/QUOTE] Świetne są takie psy. Moja druga taka była za podrostka, potem było już tylko lepiej :cool1: No a ruda oczywiście dalej ma swoje fazy w stylu nagłe wyskoczenie przed siebie jak najdalej na całą długość smyczy z podkulonym ogonem i warkotem bo gdzieś ktoś tupnął nogą albo szurnął, albo ja sie potknęłam i ją tym wystraszyłam :roll: w mieszkaniu raz zaliczyłam taką glebę że pociągnełam za sobą stojącego w korytarzu kwiata, narobiłam huku to mnie solidnie oszczekała :evil_lol: na szczeście teraz od razu patrzy co ją wystraszyło, no ale nie jest to stabilna psychika zdecydowanie. -
A ja jestem zdania że w takich sytuacjach to nie kwestia niezapewnienia psu odpowiedniej ilości ruchu tylko ogólnego braku wychowania połączonego z brakiem nauki wyciszania, kontrolowania emocji i uzaleznieniem psa od siebie. Myślę, że choćby Twoja przyjaciółka z psem spędzała 10 godzin dziennie w ruchu to i tak pies by sprawiał problemy bo nie wynikają one z braku aktywności ;)
-
Bez przesady, aż tak wymagające to one nie są :) kwestia porządnego wybiegania co 2, 3 dni, ale takiego na prawdę porządnego, do tego codziennie co najmniej jeden dłuższy spacer i pies będzie zadowolony
-
Gdy chce się kupować psa warto jednak mieć mniej więcej ustabilizowaną sytuację życiową ;) jeśli chodzi o przeprowadzki to sporo zależy od konkretnego psa- są takie które uwielbiają podróżować, a są i takie dla których każda zmiana miejsca wiąże się ze stresem Wielkość mieszkania nie ma znaczenia, wazniejsza jest ilość czasu poświęcona psu. Husky to raczej trudna rasa, musisz mieć zacięcie sportowe żeby mieć takiego psa ;) odpadają zwykłe spacerki na smyczy do parku, ten pies został stworzony do ruchu i musi mieć możliwość codziennego rozładowania energii, zwłaszcza gdy jest młody. Do tego husky na pewno nie jest zapatrzony w człowieka jak np. owczarek- jest to niezależny pies, wymaga wysiłku i dużych umiejętności swojego właściciela. Stosunkowo często zdarzają się w rasie problemy typu uciekanie na spacerach, wycie pod nieobecność właściciela, agresja w stosunku do innych psów. Najczęściej te problemy przytrafiają się osobom, które brały husky z uwagi na śliczny wygląd, bez zagłębiania się w charakter rasy i jej wymagania. Nie wiem czy nadaje się na pierwszego psa, pewnie tak, ale najpierw musiałbyś na prawdę zagłębić się w świat miłośników psów Północy, żeby odpowiedzialnie i rozsądnie podejść do wyboru tej rasy. Właściciele husky często mawiają, że husky to nie pies, husky to styl życia i trochę jest w tym prawdy ;) Co właściwie Tobą kierowało gdy podjąłeś decyzję o takim a nie innym psie?
-
[quote name='Pani Profesor']a moja loteria ze schroniska się nie nadaje ani do sportu, ani na wystawy :D ale za to ładnie aportuje :D[/QUOTE] u mnie to samo :evil_lol: czuję że przy kolejnym psie będę mieć sporą zagwózdkę i koniec końców znowu wyląduję w schronisku przy boksie ze szczylami, wezmę co będzie i przez kolejne 2 lata, dopóki się nie zgram dobrze z psem, będę sobie wyrzucać złą decyzję :evil_lol:
- 96 replies
-
[quote name='Tusia&NN']W tym wątku i w wielkim skrócie chodzi mi o pseudohodowle zarejestrowane w nowopowstałych związkach bądź też nigdzie nie zarejestrowane. Poza tym wątkiem jako pseudo określam również te, które są zarejestrowane w ZKwP. Pozwól, że i ja zapytam. Czy wg Ciebie Autorka wątku ma kupić psa w pseudohodowli zarejestrowanej w stowarzyszeniach kundelka i ogonka, bądź też nigdzie, czy może jednak lepiej żeby [U]poszukała[/U] wśród hodowli z ZKwP po przebadanych rodzicach itd. (jak ktoś już wcześniej wspomniał)? Oczywiście jest jeszcze możliwość zaadoptowania psa ze schroniska/dt/fundacji/stowarzyszenia.[/QUOTE] Ja myślę, że autorka powinna przystopować z kupowaniem psa i poważnie zastanowić się nad tym czy to dobry czas na nabycie nowego członka rodziny ;) Gdybym była na jej miejscu zaczęłabym szukać odpowiedniej hodowli. Ustaliła sobie kwotę jaką jestem w stanie wydać na psa, wypisała sobie czego szukam (czy chodzi mi jedynie o wygląd, czy ważne są badania, charakter rodziców czy nie, czy chcę żeby rodzice mieli zrobione testy psychiczne, szczeniaki wychowywały się w domu w którym są dzieci czy może jest mi to obojętne) i rozpoczęła poszukiwania. Im wyższe ma się wymagania tym trudniej znaleźć odpowiednią hodowlę. Najszybciej znajdzie się ją w ZK ;)
- 96 replies
-
[quote name='Tusia&NN']Całe szczęście dla mnie, obracam się w innej "zdecydowanej większości" niż Ty. Wiem, że championaty zagraniczne nie są wymagane. Jednak znam wielu pasjonatów, których psy nie mają li jedynie zaliczonych 3 wystaw. Ba! Znam takich hodowców, którzy mają super hiper championy, które nigdy nie zostaną rozmnożone. I przede wszystkim mamy inne pojęcie i zapatrzenie na określenie "prawdziwy hodowca". Może stąd różnica zdań ;) Ja również jestem bardzo uczulona na hipokryzję, choćby dlatego nie użyłam słów "wszyscy", "zawsze" itd. Ale nie znoszę również popierania pseudo, bo szczeniaczki mają tam dobrze. Cieszę się, że nie siedzą w zimnej piwnicy bez wody i jedzenia, ale uważam, że takie bezmyślne rozmnażanie może tylko zaszkodzić. P.S. Wchodzi na dogo osoba, która chce kupić pieska w pseudo. Czyta ten wątek. I czyje wypowiedzi do niej trafiają? Nie moje, nie tych, którzy próbują wytłumaczyć, że w pseudo się nie dba o suki i szczeniaki. Choćby w 100 postach krytykujących pseudo był jeden je popierający, to taka osoba zlekceważy te 99, bo ktoś jeden przytaknął jej zamiarze kupna w pseudo. I właśnie z pseudo weźmie szczeniaka. Niestety. I tu zaznaczę, że nie użyłam słowa "wszyscy", "zawsze", "na pewno", żeby nie było.[/QUOTE] A co rozumiesz pod pojęciem "pseudohodowla"? Hodowla zarejestrowana w innej organizacji niż Związek Kynologiczny w Polsce?
- 96 replies
-
[quote name='marta30']Hodowle są różne owszem ale przynajmniej w mojej rasie hodowcy badają psy. Jeden drugiemu na ręce patrzy i wylicza. Plus tego taki, że faktycznie badania robią. Pokażcie mi pseudo, które bada swoje psy a na kolanach przeproszę.[/QUOTE] Wszystko zależy od rasy ;) w tych mniej popularnych hodowla (ZK) stoi na wysokim poziomie. Sytuacja się zmienia wraz ze wzrostem popularności. I co rozumiesz przez pojęcie pseudo? Bo dla mnie pseudo istnieje też w ZK.
- 96 replies
-
[quote name='Tusia&NN']Pokaż mi proszę gdzie w mojej wypowiedzi użyłam słowa [B]wszyscy[/B]? :roll: Nawet jeśli pseudohodowca będzie karmił sukę karmą 80zł za kg, szczeniaki odchowywał na łóżku wodnym z satynową pościelą, a potem rozdawał je wraz z czekiem na tysiąc złotych dla każdego, to nie zmienię zdania, że jest to złe. Fakt, w ZKwP też dzieją się różne nieprawidłowości, ale jaki jest ich odsetek/procent w stosunku do kundli w schroniskach bądź biegających po ulicach... Przeciwstawiając hodowle z ZKwP pseudohodowlom do niczego nie dojdziemy, a dajemy niejako przyzwolenie do popierania/usprawiedliwiania tych drugich.[/QUOTE] A czy ja napisałam że użyłaś takiego słowa? Jestem ciekawa jaki jest odsetek hodowców, których opisałaś w tej wypowiedzi: [quote name='Tusia&NN'] Jassssne, tylko czemu wielokrotnie [B]zdobycie uprawnień, championatów polskich i zagranicznych,[/B] wyrobienie rodowodów + innych papierków (także dla szczeniąt), [B]zapłata za krycie (a zagraniczne potrafi kosztować duuużo[/B], bardzo dużo) przewyższa sumę uzyskaną ze sprzedaży szczeniąt? :razz: A dodajmy jeszcze do tego [B]koszty na podkłady higieniczne, kojec porodowy, środki czystości, bo taki prawdziwy hodowca trzyma miot w domu i dba o higienę szczeniąt,[/B] a pseudo niejednokrotnie wywala taką sukę do garażu i raz na jakiś czas ewentualnie posprząta. Nie liczę kosztów utrzymania suki hodowlanej, ponieważ czy hodowca ją rozmnoży czy nie, i tak by koszty ponosił.[/QUOTE] Typowe kundle raczej się z pseudo nie biorą ;) prędzej psy w typie danej rasy, a te też gdzieś swój początek miały. Może i psy z rodowodem ZK nie stanowią największego odsetka psów w schroniskach, ale niejednokrotnie są wykorzystywane w celach rozrodczych w innych stowarzyszeniach. Ja nie usprawiedliwiam działania innych stowarzyszeń ale też nie mam jednotorowego sposobu myślenia prezentowanego tu na dogomanii czy innych forach pt "jak dobra hodowla to TYLKO ZK!". Inna sprawa, że gdybym teraz szukała szczeniaka to poszukiwania zaczęłabym własnie w Związku, bo u mnie w grę wchodzi rasa przez związek uznawana ;) [quote name='Pani Profesor']Źle = suka ma szczeniaki co cieczkę,[B] reproduktor 'na oko' albo 'bo tani'/'bo blisko'[/B], suka ze szczeniakami w kartonie bez opieki, psy trzymane na zewnątrz w jakiejś szopie/stodole, [B]brak badań[/B]/szczepień u zwierząt, karmione odpadami,[B] szczeniaki niesocjalizowane[/B], dzikie, zaniedbane, brudne, chore, [B]mioty co pół roku[/B], opychanie na allegro jako "szczeniąt z unikatowego krycia", masa różnych (popularnych) ras w jednej hodowli. To jest moja definicja złej hodowli, obojętnie, czy z ZK, czy nie.[/QUOTE] Podkreślone zdarza się baaardzo często ;) tyle że prawdopodobieństwo wystąpienia tego zjawiska w hodowli zarejestrowanej w jednym ze styczniowych stowarzyszeń jest po prostu większe.
- 96 replies
-
[quote name='Pani Profesor']śmieszna to sprawa, bo z hodowcą zrzeszonym w ZK a hodującym "źle" jeszcze osobiście się nie spotkałam (nie liczę mediów i sieci), za to pseudo - chociaż tutaj dobrze pasuje "domowa hodowla" - z której rodzina TŻ wzięła laba (zanim zdążyliśmy zaprotestować, że powinni wybrać sprawdzoną hodowlę i rodowód) to NAPRAWDĘ dobra "hodowla domowa" :crazyeye: facet ma fisia na punkcie psów, jedną sukę, szczeniaki od wielkiego dzwonu, a nie co cieczkę i są naprawdę w doskonałym stanie. oczywiście badania genetyczne to pewnie abstrakcja, ale z punktu widzenia higieny i ogólnego zadbania, to wychodzi na plus. dlatego też trudno ludziom wytłumaczyć, dlaczego lepiej wziąć szczeniaka z rodowodem (za 3x taką sumę) niż takiego pieska z "domowego chowu". dla laika to przepłacanie, wymysły i "rodowodowe burżujstwo".[/QUOTE] Szczeniaki od ludzi z mojej rodziny, mimo że zupełnie nie popieram takiego bezmyślnego rozmnażania, na brak opieki nigdy nie narzekały ;) są odkarmione, zaszczepione, sielsko spędzają czas, przynoszą mase radości swoim włascicielom a potem rozchodzą się do nowych domów. Ich mamy nie są trzymane w kojcach, piwnicach, nie są też karmione byle czym. Hodowców w ZK hodujących "źle" jest cała masa. Wystarczy rozejrzeć się wśród ras popularnych. Kwestia tego co rozumiesz przez sformułowanie "źle" ;)
- 96 replies
-
[quote name='Tusia&NN']Hahaha, śmieszne to! Jesteście zakochani w kundlach przypominających bokserki, nie w psach rasy bokser :diabloti: Jassssne, tylko czemu wielokrotnie zdobycie uprawnień, championatów polskich i zagranicznych, wyrobienie rodowodów + innych papierków (także dla szczeniąt), zapłata za krycie (a zagraniczne potrafi kosztować duuużo, bardzo dużo) przewyższa sumę uzyskaną ze sprzedaży szczeniąt? :razz: A dodajmy jeszcze do tego koszty na podkłady higieniczne, kojec porodowy, środki czystości, bo taki prawdziwy hodowca trzyma miot w domu i dba o higienę szczeniąt, a pseudo niejednokrotnie wywala taką sukę do garażu i raz na jakiś czas ewentualnie posprząta. Nie liczę kosztów utrzymania suki hodowlanej, ponieważ czy hodowca ją rozmnoży czy nie, i tak by koszty ponosił.[/QUOTE] tak, bo wszyscy hodowcy jeżdżą na zagraniczne krycia, zdobywają tyyyyyyyyyyle uprawnień, badają swoje psy pod kątem chorób genetycznych, tak przyczyniają się do poprawiania rasy że mamy owczarki z dupskiem na ziemi, buldogi z nosem prawie wciśniętym we wklęsłe miejce na "kufie", mastiffy z tonami fałd przykrywającymi ich oczy i labradory które aportując kaczke utonełyby w mule z racji swojej beczkowatości. no i oczywiście [B]wszyscy [/B]pseudohodowcy czy hodowcy zrzeszeni w innych stowarzyszeniach suki wywalają do garażu a szczeniaki karmią rozmoczonym chlebem ;)
- 96 replies
-
[quote name='Pani Profesor']no i taka wizja jest optymistyczna, skoro szczeniaki rzeczywiście "schodzą", ale i tak fajnie by było, zamiast powoływać na świat nowe, wziąć te, które już się urodziły. [/QUOTE] Ja już się poddałam jeśli chodzi o tłumaczenie dlaczego nie ma sensu powoływać na świat kolejnych szczeniąt ;) Ci ludzie chcą mieć szczeniaki po tej konkretnej suce, a to że przy okazji sobie coś dorobią jest dla nich tylko na plus. No i znowu się pojawia kwestia rasowości- oni dopuszczają psy tych samych ras, nie rozumieją dlaczego hodowca może to robić a oni nie. I ciężko wytłumaczyć różnicę bo spora ilość hodowców niewiele się różni od nich
- 96 replies
-
[quote name='Pani Profesor']tak to pewnie wygląda w masówkach (znowu wczoraj znalazłam taką w necie, kvrwica mnie bierze,to takie typowe - dziad ze złotym sikorem na ręku trzyma szczeniaki wszelkiej maści, maltańczyk, york, "si-cu" i inne 'modne', poustawiane na jakichś cholernych alabastrowych płachtach i posypane płatkami kwiatów :angryy:), ale przecież jeśli ktoś - tak jak autorka wątku - chce sukę "raz dopuścić", to wtedy to nie jest takiż znowu biznes, bo jeśli sukę zostawi samopas, a ona, albo młode padną, to to jednak jest mało opłacalne, prawda? przecież mnóstwo ludzi 'hoduje' w ten sposób, że "raz dopuszcza", więc trochę pewnie w te maluchy inwestuje i właśnie o taki biznes mi chodzi, że to się zwyczajnie nie opłaca (albo "opłaca, ale nie mocno"), więc co ci ludzie z tego mają? [B]satysfakcję, że rozmnożyli psy i obserwują naturę jak Gucwińscy?[/B][/QUOTE] Mam w rodzinie osoby które rozmnażają swoje suki. Raz czy dwa razy każda z suczek urodzi szczeniaki, które potem są sprzedawane za te 200 zł i nie ma żadnego problemu z kupcami. Pobudki sprowadzają się mniej więcej do tego co podkreśliłam. Te osoby lubią szczeniaki, chcą mieć szczeniaki po konkretnej suce bo sprawia im przyjemność opiekowanie się nią w czasie ciąży i po porodzie. Rozbrykane szczylki cieszą oczy, jest przy nich trochę latania, ale jak ktoś to lubi to nie jest to przykrym obowiązkiem. Do tego wpadnia jakaś tam mała kaska, nie będzie to na pewno majątek ale koszt utrzymania małej ferajny się mniej więcej zwróci, nawet z lekkim hakiem.
- 96 replies
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
klaki91 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='Pani Profesor']:( trzymam kciuki za łapę! u nas ostatnio była kontuzja..cholera wie czego, bo psisko łapało plastikowe frisbee, po paru minutach zorientowaliśmy się, że jest całe upaćkane a psu kapie z pyska jakby zamoczył brodę w wiadrze z krwią :crazyeye:, ale...przemyłam mu bródkę, oglądałam ząb za zębem i każde dziąsło...i nie znaleźliśmy usterki :D do tej pory nie wiem, skąd mu to krwawiło, ale frisbee poszło w odstawkę. a odnośnie domofonu, to Patryk lata szczęśliwy, jak tylko usłyszy i zawsze mi go żal, kiedy skapnie się, że to tylko listonosz :evil_lol:[/QUOTE] Te rany w mordkach mocno krwawią a szybko się goją, to jest ich plus :) Moja na początku uwielbiała gości, potem właśnie tak nagle, niby znikąd zaczęła ich ostro oszczekiwać :shake: nagram kiedyś jej szczek to wszyscy zrozumiecie dlaczego mnie tak irytuje :evil_lol: -
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
klaki91 replied to Tree's topic in Wszystko o psach
U nas kolejny sukces, suka przestała sie drzeć gdy otwieram drzwi do mieszkania bo ktoś puka. Wcześniej miałyśmy na prawdę duży problem z darciem się na gości i osoby typu kurier, dostawca pizzy. Wpadała w szał już jak usłyszała domofon. Zaczęło się całe zachowanie po pobycie u znajomej u której musiałam ją na kilka dni zostawić. Ktoś z gości ją nieźle wystraszył, potem ja niechcący jej strach wzmocniłam. Nie pomagało dawania żarcia przez gości, zamykanie jej w innym pokoju itp. Kompletnie nie panowała nad swoimi emocjami, w szczycie lęku potrafiła łapać za kostki, pokazywać całe uzębienie i ostro warczeć. A wczoraj najpierw się dobijał listonosz, potem kurier, a na koniec koleś z obiadem i na żadnego nie napyszczyła, do ostatniego sie nawet cieszyła :) dostała do wylizania pudełko po makaronie :evil_lol: niech to się jeszcze przeniesie na osoby wchodzące do mieszkania a nie tylko stojące w progu i będę zachwycona moim psiskiem. Niestety ale rok szkolny źle zaczęty- rozcięła sobie solidnie łapę :( ma szwy, głęboką ranę między poduszkami i leży ogłupiała bo musieli jej dać głupiego jasia. Zaciapała mi wszystko krwią. -
[quote name='motyleqq']mhm i wszystkie te psy były gruntownie przebadane i jeszcze z łatwością można było stwierdzić, jakie były przyczyny i zależności śmierci owych psów(która już nadeszła, bądź nadejdzie). a stan sierści również może być odzwierciedleniem tego, co dzieje się wewnątrz psa. zepsute zęby też nie należą do przyjemnych doświadczeń. nie chodzi o 'padanie z powodu złego żarcia'. to skrajność, a wcześniej jest całe mnóstwo rzeczy w życiu psa, które mogą być lepsze bądź gorsze za pomocą jedzenia. ale spoko, skoro ponoć od tego się nie umiera, to niech psy jedzą czappi, a ludzie kurczaki z kfc i burgery z mcdonalda ;) a jak taki człowiek dostanie zawału serca i umrze, to przecież będzie można powiedzieć, że to nie od żarcia, tylko serce nie dało rady...[/QUOTE] skoro psy żywione super hiper karmami ze świetnym składem dożywają takiego samego wieku jak psy żywione syfem to chyba kwestia żywienia nie odgrywa aż tak niesamowicie istotnej roli jeśli chodzi o długość zycia żywienie w odpowiedni sposób psa odgrywa moim zdaniem znaczenie w kontekście jakości psiego życia ;) a jakość to nie to samo co długość zapewne jakość ma też wpływ na długość życia, ja się póki co nie zetknęłam z takim przypadkiem, ale może rzeczywiście te 15-letnie psy żywione dobrej jakości karmami żyły by jeszcze 3 lata dłużej
-
[quote name='motyleqq']tylko jak ktoś pisze(nie pamiętam kto), że to co napisała betty o jedzeniu to 'tylko takie gadanie', to brzmi to tak, jakby można było olać ten aspekt dbania o psa ;) jak Etna była szczeniakiem to jakiś czas myślałam tak jak Ty, przeszła na BARF jak miała chyba z 7 miesięcy i ma się dobrze :eviltong: uważam że BARF jest lepszy niż jakakolwiek sucha karma, chyba że faktycznie beznadziejnie układalibyśmy surowy jadłospis. ale przecież karmisz już tak jednego psa, więc nie jesteś w tym całkiem zielona :)[/QUOTE] ja to napisałam, i tak- uważam że to "takie gadanie" a opieram o własne doświadczenie, psów poznałam mase i żaden nie padł z powodu złego żarcia miało to jedynie wpływ na jakość i wygląd siersci i zębów
-
[quote name='motyleqq']to, że rodzaj i jakość jedzenia nie jest jedynym czynnikiem, nie znaczy, że można to olać i dawać cokolwiek, bo pies sąsiadki żył długo na Czappi... jeden żył, drugi nie. bywa różnie. ale ryzyko należy minimalizować, a wysoka jakość jedzenia jest właśnie minimalizowaniem ryzyka.[/QUOTE] no to jest akurat oczywiste ;)
-
Do kupna boksera lepiej się porządnie przygotować. Zwłaszcza do wyboru hodowli. Boksery nie sa jakąś niesamowicie zdrową rasą, trzeba dobrze wybrać hodowlę, nie szukać gdzie taniej się dostanie tylko podejść do tego z głową, na poważnie. W końcu pies będzie z Wami te plus minus 15 lat, warto więc poświęcić te kilka tygodni żeby wybrać odpowiednią hodowlę a nie kupować "na hurra", dobierając zakup szczeniaka pod swój urlop ;) Na Bukowskiej raczej bokserka nie znajdziesz teraz, tam jest stała wymiana szczeniąt, są dni kiedy nie ma żadnego bo jednak ludzie na szczeniaki się rzucają, zwłaszcza w większym mieście- najlepiej załatw sobie numery do wolonatriuszy i poproś o natychmiastowy kontakt gdy się pojawi jakiś bokserowy szczeniak. Wiem, że jakiś czas temu był jeden, widziałam na filmikach ze schroniska ;) nie sugeruj się jedynie stroną internetową czy wiadomościami uzyskanymi dzwoniąc do schroniska, najlepiej jest albo mieć tam człowieka albo się samemu kilka razy wybrać :eviltong:
- 96 replies
-
ona ma w tym spojrzeniu to coś, taki mały diabeł w milusim wcieleniu :loveu: normalnie mi bordery się nie podobają, ale ta mała wymiata, superowy pychol :cool1: