Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. To jak już będziesz po zajęciach to daj znać :)
  2. No to pewnie Zieliński się nada :) najlepiej jakbyś pojechała zobaczyć na żywo, jak wyglądają zajęcia. Mnie go odradzali jak szukałam kogoś, kto pomoże w resocjalizacji suczki z agresją lękową.
  3. Mimo diety i kroplówek mocznik rośnie....dzisiaj 490.... :(
  4. haha u mnie też :D ktoś, kto kazałby mi walczyć z lękiem przed różnymi robalami zbierałby z podłogi swoje zęby. Rozumiem osoby, które nie mogą pojąć tego, jak ktoś może trzymać w mieszkaniu psa; ja nie wyobrażam sobie mieszkania pod jednym dachem z jakimś włochatym pająkiem i bandą karaczanów- pewnie to podobne odczucia.
  5. a jaki konkretnie masz problem z psem?
  6. Ja akurat o nim słyszałam same niepochlebne opinie....ale może coś się zmieniło od czasu, gdy szukałam szkoleniowca :)
  7. To ten z okolic Poznania?
  8. Na pewno osoba posiadająca psa dużej rasy, w dodatku tej z rodzaju kłaczących, śliniących się itd będzie miała więcej problemów w komunikacji miejskiej, niż właściciel np. yorka. Duże psy nie dość, że zajmują więcej miejsca (powodzenia w załadowaniu się do pociągu regio z bernardynem w okresie świątecznym albo w wakacje, gdy wszyscy jadą nad morze), to jeszcze wzbudzają strach u większej ilości ludzi, niż typowe maluchy, no i często dość intensywnie "pachną". Oczywiście jak pies jedzie odpowiednio zabezpieczony to nikt nie powinien właściciela wywalić, ale na komentarze ze strony współpasażerów trzeba być przygotowanym. Podobnie, gdy ma się psa rasy uznawanej za groźną. Na pewno właściciel rottweilera częściej usłyszy chamskie teksty od innych podróżujących, niż właściciel maltańczyka.
  9. Moja na środki przeciwwymiotne reaguje....wymiotami (co wzbudza wielkie zdziwienie weterynarzy). I tak- siedzenie na kanapie jak najbardziej jej pomaga. Woziłam ją próbując różnych sposobów i jazdę trwającą więcej niż 1 godzinę (jeździmy z nią z Poznania/Warszawy do Kołobrzegu) wytrzymywała bez wymiotowania tylko wtedy, gdy jechała na kanapie w samochodzie i mogła sama sobie decydować, czy wygląda przez okno, czy śpi, czy po prostu siedzi i gapi się przed siebie. W autobusach itd jeździ na podłodze, ale zawsze po 30-40 minutach szalonej jazdy zaczyna wymiotować. Gdy trzymam ją na kolanach nie ma tego problemu.
  10. Uff, ulżyło mi, już się bałam, że jej jeszcze dokopuje niewłaściwymi lekami. Dzisiaj znowu jest dobrze, ta huśtawka jest wykańczająca. Jednego dnia jestem pewna, że trzeba będzie się z nią pożegnać, a drugiego suczka zachowuje się jak szczeniak, biega, rozrabia, je i nie wymiotuje. Nie rozumiem dlaczego gorzej czuła się przy pierwszych złych wynikach niż przy obecnych, które są bardziej niż złe, wręcz tragiczne. Wtedy nawet chodzić nie chciała, a teraz ma spacerze tylko czeka, aż się jej piłkę rzuci.
  11. Na pewno nie wolno uciekać. Ja w zależności od odległości biegnącego psa albo sama zaczynam iść/biec w jego stronę (pewna siebie, każę mu spadać na drzewo itd.)- nie miałam póki co okazji natknąć się na psa, który by nie odpuścił w takiej sytuacji/ nie byłby zaskoczony albo obserwuję zachowanie podbiegacza i pozwalam mu na kontakt z moją suczką, o ile nie widzę po niej, że się mocno boi albo chowam suczkę za siebie i odgradzam podbiegacza nogą nie pozwalając mu na kontakt z moim psem. Zwykle psy same dobrze rozwiązują konfliktowe sytuacje, a nieumiejętna ingerencja człowieka tylko niepotrzebnie zaognia sytuację. Nie wiem jakiego masz psa, ale moja jest lękliwa i przez to dość agresywna, dlatego zachowuję się tak, jak wyżej opisałam. Mojej poprzedniej zrównoważonej suczce nie musiałam aż tak "pomagać". Trzeba mocno obserwować sygnały wysyłane przez psy, żeby w porę zareagować.
  12. W przypadku mojej suki jazda na podłodze samochodu kończy się wymiotowaniem (ma chorobę lokomocyjną). Natomiast gdy jedzie na kanapie nie ma praktycznie problemu, cały czas patrzy co się dzieje za oknem, a w końcu się kładzie i śpi. Także można mówić o jakimś dyskomforcie u niektórych psów ;) w pociągu tego problemu nie ma, bo sposób jazdy jest zupełnie inny, choć raz w telepiącym się regio mi się zrzygała. Gdy była młodsza woziłam ją na swoich kolanach i nigdy nie zwymiotowała (wydaje mi się, że wtedy drgania nie są po prostu tak wyczuwalne). Nie wyobrażam sobie jednak wieźć jej nawet w moim samochodzie na kanapie bez jakiegoś zabezpieczenia. Na szczęście jest na rynku tyle różnych pokrowców, że jest w czym wybierać :) Jeśli ktoś podróżuje ciągle pociągami to kupno psa dużej rasy rzeczywiście jest średnim pomysłem. No chyba, że jest się bardzo opornym na chamskie teksty współpasażerów/czerpie się przyjemność z pyskówek.
  13. Przepraszam, chyba wprowadziłam Cię w błąd. Po powrocie do domu sprawdziłam co jej daję i z leków dostaje ranic, alugastrin i ulgastran. Niestety, ale się nie znam i niezbyt wiem, który lek jest na co, czy są przeciwzapalne, czy nie- zdałam się na weterynarza :( po którymś z nich może się pojawić krwawa biegunka? Dzisiaj jest już dobrze, ale w nocy nie było wesoło. Suczka dostała węgiel leczniczy (tylko to miałam w domu), pani weterynarz poradziła też smecte; jej zdaniem biegunka może być efektem owrzodzenia przewodu pokarmowego :(
  14. Tak, dostaje. Plus kroplówki podskórne z czymś co się zwie ranic.
  15. A moim zdaniem sprawa jak najbardziej jest do wygrania, jeśli tylko namierzą tego strzelca i postarają się o odpowiednie dowody. Sądy już przyznają właścicielom psów zadośćuczynienie za doznaną krzywdę (nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu), a uzyskanie odszkodowania w takim przypadku (psy były rasowe, brały udział w wystawach i przedstawiały pewną wartość możliwą do wyrażenia w pieniądzu) jak najbardziej wchodzi w grę, jeśli sytuacja wyglądała tak, jak to przedstawia właścicielka. Nawet, jeśli ta osoba przyjęłaby wersję z rzuceniem się na nią psów. Między wyrządzeniem krzywdy w obronie własnej, a skatowaniem psa jest jednak zasadnicza różnica.
  16. Dlaczego nie wygra? A nawiązując do tematu, mieszkańcy Wesołej i osoby jeżdżące tam na spacery- uważajcie na swoje pupile: https://www.facebook.com/CentrumZdrowiaZwierzat/photos/a.526997237408032.1073741836.311493818958376/873389452768807/?type=3
  17. Niestety pojawiła się biegunka ze śladami krwi. Pewnie owrzodzenia od mocznika. Udało się jakoś sytuację opanować, ale suczka jest bardzo słaba.
  18. Bardzo długo jeździłam z psem pociągami i nigdy nie przytrafiła mi się tego typu sytuacja. Moja suczka jeździ na kocyku na podłodze pod moimi nogami, bez kagańca (mam go w torbie na wszelki wypadek, bo jak najbardziej ludzie i konduktor mają prawo się przyczepić). Byłam jednak świadkiem sprzeczki między pasażerami. Jedna z kobiet wiozła dobermana (miał kaganiec), który z racji zapchanego pociągu leżał na korytarzu. Pies na pacnięcie nogą kobiety, która próbowała się dostać do łazienki i przeszła nad psem zahaczając go stopą poderwał się i próbował ją ugryźć. Wtedy odezwała się tzw. ostatnia sprawiedliwa osoba w przedziale ("powinien być zakaz wożenia tak dużych psów pociągami") i wybuchła awantura :P Miło by było, gdyby ludzie mówili, że coś im nie pasuje od razu, a nie urządzali sceny, jak w Twoim przypadku, ale ludzie niestety nie wiedzą, co to uprzejme zwrócenie uwagi, czy prośba. Mimo więc dziwnej reakcji mieli jak najbardziej rację.
  19. ile już walczycie?
  20. Niestety, ale wyniki dalej złe. Wczoraj skończyliśmy podawać jej excenel. Kreatynina 10, mocznik 322 :( Samopoczucie ma niezłe, chce się bawić, chodzić na spacery, nie wymiotuje i nie ma biegunki. Karma weterynaryjna dalej jest niedobra, ale coś tam troszkę zje i zjada też jedzenie, które jej przygotuję wg rozpiski otrzymanej od dr Neski. Mimo to znowu schudła do 4,7 kg (normalna waga ponad 7 kg)
  21. Raczej ludzie zastanawiają się, jak to możliwe, że nie jesteście w stanie psa oduczyć tego zachowania. Jak wygląda karcenie w waszym wykonaniu? Czy oprócz tego chwalicie psa za spokój? Czy pies umie komendę "na miejsce"?
  22. Boże, pierwszy sukces, wsunęła całą miskę makaronu z kurczakiem i marchewką. Oby tak dalej..
  23. Renala dla kotów też mam i to samo niestety :( wcześniej pomagało chowanie karmy po pokoju i zabawa w szukanie, ale teraz zupełnie jej nie interesuje. Spróbuję jeszcze z tą słoniną. Wczoraj zjadła trochę jak zmieszałam jej z resztkami spaghetti, ale bardziej sos wylizywała niż jadła te chrupki. W nocy nagle jej się załączył apetyt i wciągnęła trochę renala dla kotów, ale szybko jej przeszło.
  24. U nas kolejna lekcja tego, że nie należy cieszyć się przedwcześnie. Suczka generalnie ma dobre samopoczucie, chce się bawić, chodzić na spacery, ale wyniki znowu złe. Mocznik podskoczył już do 300, kreatynina znowu 10 :( pani dr mówi, że to może być spowodowane tym, że zaczęła jeść (a je jedynie Brit Care z jagnięciną i surowe mięso, inne psie jedzenie jest jej zdaniem paskudne) i warto przestawić ją na odpowiednią dietę. Konia z rzędem temu, kto namówi moją suczkę do jedzenia karmy dla psów z chorymi nerkami. Sucha jest ble, mokra też ble, namoczona to w ogóle paskudztwo, dosmaczenie sprawia, że nie ma w ogóle ochoty podejść do miski. Nie pomagają zabawy z chrupkami, dawanie ich za komendy, chowanie po całym mieszkaniu itd. Przygotowałam jej własnoręcznie posiłki wg rozpiski od weterynarza, ale gdzie tam- wybrała z nich tylko mięso, resztę zostawiła. Nie pomaga podgrzewanie, nie pomaga zachęcanie, nie pomaga chowanie miski w mieszkaniu, nie pomaga tez mechanizm stosowany często u psich niejadków, czyli wykładanie miski na 15 minut i chowanie jej po to, żeby wyłożyć ją jeszcze raz za 2 godziny itd. I tak przytyła w ciągu ostatniego tygodnia (z 4,7 kg na 5,1 kg), ale kosztem gorszych wyników :( od początku choroby minęły już 4 tygodnie.
  25. znam ten ból, każdy park ma takiego spacerowicza
×
×
  • Create New...