Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. Psa zabierasz jak idziesz biegać? :P
  2. Ja sporo biegam, nawet ostatnio wzielam udzial w zorganizowanym biegu :D 10 km zrobilam w 53:02 minuty, bylam z siebie taka dumna :) ostatnio troche odpuscilam, ale taki nawal obowiazkow :/
  3. A jak jego rodzenstwo? Tez podobne problemy maja? :( oby wszystko sie dobrze ulozylo!
  4. Jak najbardziej masz szanse w sądzie, ale warto się udać do dobrego prawnika, który ci ładnie sformułuje wezwanie do zapłaty, a potem pozew.
  5. Pamietaj tylko zeby uwazac z tym dawaniem smakolykow - niechcacy mozesz nagrodzic wlasnie strach. Dobrym pomyslem jest nauczenie psa, ze jak sie czegos wystraszy to ma spojrzec najpierw na ciebie. W ten sposob masz chwile, w ktorej mozesz mu pokazac jakies zachowanie zastepcze zamiast ucieczki/rzucenia sie na obiekt wywolujacy lek :) ja na przyklad najpierw dawalam suczce jedzenie za samo zwrocenie na mnie uwagi i odchodzilam z nia od strasznego obiektu (pilnowalam przy tym, zeby to bylo rzeczywiscie odchodzenie a nie ucieczka). Potem, jak juz wypracowalam to, ze najpierw patrzyla na mnie w chwili strachu, zamiast odchodzenia wprowadzalam komendy, np. kazalam jej usiasc/polozyc sie i stawalam tak, zeby byla za mna i znowu ja nagradzalam jesli nie panikowala. Do tego mowilam do niej uspokajajacym glosem/opieprzalam ja jesli widzialam ze zaczyna wpadac w panike. I tak stopniowo, stopniowo, az w koncu nauczyla sie, ze jak sie za mna schowa to ja obronie przed calym zlem tego swiata :D inna sprawa, ze potem zaczela kombinowac czy moze mi przypadkiem nie pomoc zza moich plecow (darciem ryja albo naglym wyskoczeniem i szybkim powrotem) i musialam jej uswiadomic, ze mam kontrole nad sytuacja i ma sie zachowywac grzecznie, bez fikania Nie ma tez sensu dawanie zarcia jak psa paralizuje strach - zreszta najprawdopodobniej i tak go nie wezmie.
  6. źle robisz, pierwszy krok do tego, żeby wzmocnić w psie lęk. A co zrobisz kiedys jesli nie daj boze znajdziecie sie w jakims miejscu ze starszym facetem i nie bedziesz miala jak go ominac? Omijanie strasznych obiektow ma sens na poczatku, gdy psa sie nie zna, on nam nie ufa itd. Później trzeba jednak sie z nimi zmierzyc. Jedni dają smakołyki, ćwiczą zmniejszając ciągle odległość, inni rzucają psy na głęboką wodę - ja robiłam różnie przy bardzo lękliwej suczce.
  7. Za kojec możesz domagać się odszkodowania, natomiast za krycie suki już średnio, musiałabyś wykazać, że rzeczywiście poniosłaś jakąś szkodę i wykazać wysokość tej szkody. Swoją drogą jak ci się chce procesować to próbuj, jestem ciekawa co by sąd stwierdził :D
  8. Kurcze, a z tymi atakami to jakas powazna sprawa? :(
  9. tez mnie to rozwala :D nie ogarniam co jest zlego w pytaniu o cene...przeciez to jest bardzo istotna kwestia, a teksty o tym ze"nabywcy powinno zalezec na innych rzeczach a nie na cenie" sa dla mnie tak pozbawione logiki, ze nawet nie chce mi sie klocic z tymi hipokrytami, jak widze na fejsie ze znowu cisna po jakims czlowieku ktory osmielil sie zadac to pytanie pod zdjeciem szczeniat. A potem wielkie zdziwienie i oburzenie ze ludzie kupuja szczeniaki od "hodowcow" z innych stowarzyszen. Tam pewnie malo kto ma pretensje, ze zostal zapytany o cene. Nic dziwnego ze przez wielu ludzi spoza kynologicznego swiata hodowcy uwazani są za snobow i wariatow. dla mnie to jest slabe strasznie. Hipokryzja traci bardzo
  10. Moja potrafiła się do kogoś łasić, później ta osoba wychodziła na 15 minut, wracała i była wrogiem nr 1 ;) nie szukaj logiki w "działaniu" takiego psa. Moja też była izolowana jak przeginała, zgodnie z metodami pozytywnymi, ale po chwilowej poprawie nastąpił gigantyczny regres i mimo dalszego smaczkowania, izolowania, dostosowywania się do psa suczka nienawidziła całą sobą gości. Może u was tak nie będzie, trzymam kciuki :) ja stosowania tylko i wyłącznie metod pozytywnych nie pochwalam, ale dużo zależy od konkretnego psa - może u waszej właśnie te się najlepiej sprawdzą.
  11. No chyba twojego psa :D hub, w Warszawie jest masa miejsc, żeby wybiegać psa, ale warunek jest w sumie jeden - trzeba sprawnie poruszać się komunikacją miejską albo mieć samochód. W ktorej czesci miasta mieszkasz? Zainwestuj w linkę, warto skoro pies próbuje dać nogę, jak się czegoś wystraszy. Na czas zabawy z innymi psami lepiej ją jednak odpiąć - już nieraz byłam świadkiem jak psy się bawiły, zaplątały w linkę i wybuchała ogromna afera.
  12. No to super, że widać postępy :) nauczenie towarzyskiego psa olewania innych psów jest często dość czasochłonne, z czasem jednak dużo psów przestaje się mocno interesować innymi czworonogami, nawet bez ćwiczenia, że to właściciel ma być w centrum uwagi.
  13. A jak reagujecie, gdy zaczyna się drzeć? Co to za behawiorysta? Jakie metody stosuje? Czy próbowaliście kiedyś na nią wrzasnąć jak przegina? Pytam, bo właściciele (i behawioryści) często za bardzo trzęsą się nad "rozwydrzonym" psem, który nie umie się chociaż na chwilę zamknąć. Miałam taką sunię, też po przejściach, z agresją lękową do innych psów i ludzi i ogromnym błędem popełnionym przeze mnie na samym początku było tłumaczenie jej zachowania złymi doświadczeniami, brakiem socjalu i takimi tam, używanie tylko smakołyków żeby się jej pozytywnie wszystko kojarzyło, broń boże podnoszenie głosu, szarpnięcie smyczą itd. Miałam, jak ty, problem z obcymi ludźmi w domu, później pojawiła się moja niechęć do zapraszania kogokolwiek, bo jednak człowiek by chciał się zrelaksować podczas wizyty, normalnie pogadać, a tu trzeba non stop kontrolować psa, czy nie wybuchnie, bo np. znajomy podniósł rękę, żeby się po nosie podrapać :P Później zaczęło się podgryzanie gości jak wstawali, chodzenie w wystawionymi zębiskami mimo, że nawet na nią nie patrzyli i z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Stosowałam internetowe porady pt. "dawaj gościom smakołyki, żeby dawali psu", "na czas wizyty gości daj psu konga/kość do gryzienia" (ma to sens jak do psa dociera, że coś dostał, w naszym przypadku emocje były tak silne, że na co dzień bardzo wygłodniała sunia głęboko w .... miała nawet żwacze czy inne śmierdzące rzeczy), "odsyłaj psa na miejsce" (ale jak skoro w tej histerii nie reagowała na polecenia), "wyjdź z psem na dwór i tam przywitaj gości" (a co jak ktoś się zjawi z niezapowiedzianą wizytą?), "postaraj się, żeby w mieszkaniu najpierw znalazł się gość, a potem dopiero pies" (ok, wyrzucę klucze przez okno, żeby znajomi złapali, a potem wyjdę z mieszkania, oni w tym czasie wejdą, a ja się jeszcze chwilę pokręcę i dopiero wrócę...litości - po powrocie pies i tak dostawał szału). Potem trafiłam na szkoleniowca, który wytłumaczył mi, że nad psem lękliwym i reagującym histerią nie wolno się tak trząść, tylko czasami trzeba się na niego wydrzeć/trzasnąć czymś w jego pobliżu, żeby wyrwać go z amoku i móc pokazać zachowanie, które przyniesie mu ulgę i go wyciszy. Byłam przekonana, że suczka przez to przestanie mi ufać, będzie się jej to kojarzyć ze złymi doświadczeniami z przeszłości i w ogóle się na mnie zamknie. Nic z tych rzeczy nie nastąpiło, wręcz przeciwnie, jak nauczyłam się być twarda to 3/4 problemów znikło. Towarzyskiego psa z niej nie zrobiłam, ale nauczyłam ją pod okiem szkoleniowca na tyle panować nad emocjami, że nie wpadała właśnie w taką histerię, jak opisujesz, sama z siebie szła na swoje posłanie jak nie czuła się komfortowo, bez problemu brała smakołyki od gości, zajmowała się kością, którą dostała na czas wizyty obcych osób, żeby się trochę odstresować itd.
  14. Skoro kontakt z innymi psami jest taki fajny to warto to wykorzystać w szkoleniu jako nagrodę :) ja z moją tak robię odkąd ją mam (też uwielbia inne psy) i nie mam już problemów z odwołaniem czy przekonaniem jej, że warto ominąć innego psa bez witania się. Poza tym jestem zdania, że jeśli ma się psa o dużej potrzebie kontaktu z innymi czworonogami to warto stwarzać jak najwięcej okazji, żeby tą potrzebę zaspokoił. Nie każdy pies ma tylko w głowie piłkę i właściciela. Moja ładnie pracuje na zabawki i żarcie, ale widzę po niej że naprawdę wielką frajdę sprawia jej czasami nie latanie za piłką czy szarpanie się zabawką, a możliwość rozkręcenia jakiejś psiej imprezy itd. A już najbardziej szczęśliwa jest jak może latać w grupie psów na jakimś zadupiu i co jakiś czas dostaje ode mnie parówkę za grzeczny powrót na komendę albo zwykłe zwrócenie na mnie uwagi. Czasami ma z kolei takie dni, że olewa wszystkie psy i tylko czeka aż zacznę jej wymyślać jakieś zabawy. Innymi słowy - zamiast starać się na siłę przekonać psa, że zabawy z tobą są najfajniejsze, wykorzystaj jego towarzyskość i przyjacielskie nastawienie do innych psów, zrób z tego nagrodę specjalną i dużo ćwicz :) Warto oczywiście dorzucić jeszcze jakieś inne nagrody - przeróżne smakołyki (jak najbardziej atrakcyjne i smakowite, nie jakieś suche psie chrupki - ja np. chodziłam przez jakiś czas na spacery z pasztetem, potem z drobno pokrojoną parówką, ugotowanymi i pokrojonymi podrobami itp.) i zabawki (poszukaj sobie w internecie szarpaków dla psów z owczą wełną - firma Rauki takie ma - nie znam psa, który by się takim szarpakiem nie zainteresował, choćby ze względu na zapach). Pamiętaj tylko o tym, żeby stosować wszystko zamiennie, raz pozwolić psu polecieć do innego psa za samo spojrzenie na ciebie, innym razem kazać mu wykonać komendę i najpierw dać parówkę, a potem odejść kilka metrów skupiając jego uwagę na sobie i np. wyciągnąć nagle z kieszeni szarpak itp. Ćwicz z nim też wtedy, gdy nie ma innych psów na horyzoncie.
  15. Dla mnie zarówno sprzedaż, jak i oddanie psa, który się nie sprawdził/przestał być hodowlany nie świadczy dobrze o hodowcy. Zwłaszcza o takim, który przekonuje wszystkich nabywców, że on zwierzaki traktuje jak członków rodziny, to jego "dzieci" i inne takie blablabla. Ale wiem - hodowla rządzi się innymi prawami i jeśli jakiś pies nie może być rozmnażany to pewnie część hodowców stwierdza, że po co im taki, skoro blokuje miejsce lepszemu, który nadawałby się do realizowania "wizji hodowlanej".
  16. Ja się trzymam z dala od sportowego światka :D ale dość się nasłuchałam od zajaranej psimi sportami koleżanki. Rozumiem jeszcze oddawanie jednego z psów, gdy w stadzie są ciągłe bójki itd. Ale oddawanie dlatego, że już nie może być albo nigdy nie będzie mógł być rozmnażany....no cóż
  17. Ale słabe... A tak w ogóle to kompletnie nie rozumiem hodowców, którzy oddają swoje psy, bo np. po wyrośnięciu nie pasują do "wizji hodowlanej" albo z racji choroby/wieku nie mogą być rozmnażane. Podobnie zresztą z psami zapalonych "sportowców", którzy oddają do adopcji/sprzedają swoje zwierzaki, gdy te nie mają takich osiągnięć jakby chcieli....
  18. Mam tak samo! :D przeraża mnie pielęgnacja spaniela, a jednak krótkowłose psy mają ten plus, że raz dwa i wszystko z nich zlatuje, wystarczy że się otrzepią i tyle. Moja mama miała spaniela i do dzisiaj wspomina jak znosił do domu syf z podwórka. Miałam sukę mixa sznaucera i mimo, że kłaków nie gubiła tak mocno jak kolejne dwie krótkowłose suczki to i tak w domu był większy burdel, jej łapska wszystko zbierały. Także albo latające krótkie włosy albo walające się wszędzie gałązki, piach i takie tam, a czasami i to i to ;) A w ogóle to bardzo polecam turboszczotkę, nabyłam pół roku temu i jestem zachwycona <3 wszystko mogę odkłaczyć
  19. Dokładnie. Sporo spośród moich znajomych - alergików reaguje alergią tylko na konkretne zwierzaki, nie mając żadnych objawów przy innych. Ja tak mam z kotami - niby mnie nie uczulają, a zdarzają się takie, po których pogłaskaniu czy przytuleniu zaczyna mi ciec z nosa itd. A na testach nie wychodzi mi alergia na koty...
  20. Ja z kolei mam silne uczulenie na roztocze i na dłuższą metę nie mogę przebywać w jednym pomieszczeniu z długowłosym/średniowłosym psem, który kąpany jest raz na rok i rzadko czesany. Bardzo ważne jest ustalenie na co konkretnie jest ta alergia, czy przypadkiem nie występuje też alergia na pyłki, roztocze itd., bo przy długowłosym psie, nawet "hipoalergicznej rasy" można sobie zafundować niezły atak duszności. Strasznie ich kudły zbierają i pyłki i kurz.
  21. Moja poprzednia suczka była taka rozszczekana (ze strachu głównie). Ja jej nie pozwalałam się drzeć, ale jak musiałam ją zostawiać u moich rodziców, bo gdzieś jechałam czy coś to potem odbierałam tak rozszczekanego psa, że chciało mi się płakać jak znowu musiałam ją uczyć, że ma siedzieć cicho :P W Wawie jest sporo springerów, w ogóle częściej spotykam springery niż cockery, które przecież są dość popularne. Kiedyś bardzo chciałam mieć springera (walijskiego), ale na tych spacerach jak się na mnie pogapiłam to stwierdziłam, że jednak nie :P wizualnie bardzo mi odpowiadają, ale ta lękliwość mi nie pasuje, choć domyślam się, że pewnie miałam pecha trafiając na takie egzemplarze. Za to cocker dalej mi się marzy
  22. No potrafią, ale też z drugiej strony szybciej znajdziesz dobrą hodowlę w ZK, niż w jakimiś Canis et Cotus czy innym tego typu. Zależy od rasy. Jak masz wyjątkowo mało popularną rasę to dopuszczanie do rozrodu psów z stawami B czy nawet C nie jest tak naprawdę niczym złym. W momencie jak skupiasz się tylko na zwierzakach ze stawami A grupa staje się wyjątkowo uboga. A są psy, które mają stawy B czy nawet C, ale równocześnie mają inne dobre cechy i skreślanie ich przez taki wynik prowadzi do zawężenia grupy, co też jest złe. Niemniej uważam, że np. u takich labów wybieranie na rodziców psów ze stawami gorszymi niż A jest słabe. Co innego w rasach mniej popularnych. No i oczywiście - ja nie mam odpowiedniej wiedzy dot. genetyki, może jest jakieś uzasadnienie takiego wyboru. W ogole to myślę, że nigdy nie kupię rasowego psa prawdę mówiąc...choć marzy mi się i spaniel i sznaucer. Pewnie wyląduje u mnie jakiś szczyl w typie rasy :) Swoją drogą to często spotykamy na spacerach springer spaniele (walijskie i angielskie) i zwykle są lękliwe.......szczekanie na ludzi, psy, podchodzenie do każdego z podkulonym ogonem to norma wśród tych psow. Jakiś czas temu spacerowałam z moją suczka z suką springera walijskiego i gadałam z jej właścicielem i opowiadał jak to jego pies drze się na gości, broi na spacerach oszczekując np. biegaczy, boi się rowerzystów itd. Miała tak od szczeniaka (kupili ją, gdy miała 2 miesiące),zabierali ją gdzie się dało i mimo to wyraźnie widać było, że po prostu jest lękliwa.
  23. Jakieś trymowanie chcecie mu zafundować? :D nieźle już zarósł! A co do lękliwości itd. to ja jestem zdania, że największe znaczenie mają jednak geny, a nie socjal. Ja mam teraz prawie roczną suczkę, którą wzięłam jak miała 4-5 miesięcy z niewielkiej miejscowości w samo centrum Warszawy i nie bylo żadnego problemu. Jak się czegoś wystraszy to staje i się na to jopi, a potem przechodzi nad tym do porządku dziennego. Z kolei moja pierwsza psica cale życie mieszkała na wsi, a jak czasami ją zabierałam do miasta (jak była już dorosła) to bez problemu się odnajdowała mimo braku zapoznawania jej z miejskim zgiełkiem za szczeniaka ;) obie miały bardzo zrównoważone matki. Nie wiem jacy byli rodzice i dziadkowie waszych psów, ale to ma, moim zdaniem, ogromne znaczenie. Wiadomo, nie zamyka się szczeniaka w 4 ścianach, ale z drugiej strony nie należy też wpadać w paranoje, bo można doprowadzić do "przesocjalizowania". Przy lękliwych szczeniakach (lękliwych nie z braku socjalu tylko po prostu z natury) trzeba bardzo uważać. Nawiasem mówiąc z politowaniem patrzę na ludzi, dla których zwykłe wyjście z psem na spacer zamienia się w "wydarzenie socjalizacyjne" i którzy jeszcze przed przybyciem szczeniaka skrupulatnie planują, co z nim zaliczą, co by był bardziej zsocjalizowany :p
  24. Zastosuj się kiedyś do swoich porad. Uprzedzam - mocno się zdziwisz.
×
×
  • Create New...