Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. pierwsze lepsze ogłoszenie: https://www.olx.pl/oferta/szorstka-sunia-jrt-z-rod-zkwp-fci-CID103-IDho4rn.html#9de5210c68;promoted " sunia nie ma żadnych wad i oczywiście może uczestniczyć w wystawach i może być użyta w hodowli . Cena wynosi wtedy 3000 . Większość osób szuka psa nie na wystawy , taniej . Dlatego taka cena i taki zapis . "
  2. Ja nie miałam, ale zetknęłam się już ze sprawami, w których przyznawano zadośćuczynienie w takich sytuacjach jak opisana przez Ciebie. Odszkodowanie to oczywista oczywistość - tylko zbieraj wszystkie paragony itp., natomiast z zadośćuczynieniem sytuacja wygląda tak, że dużo zależy od sędziego, na którego się trafi...do niedawna zresztą nie dopuszczano w ogóle w naszym porządku prawnym zasądzania zadośćuczynienia w przypadku straty ukochanego pupila, dalej w opracowaniach dotyczących zadośćuczynienia za krzywdę podaje się tytułem przykładu, że nie można domagać się zadośćuczynienia za doznaną szkodę niematerialną w sytuacji śmierci psa. Niemniej są sędziowie, którzy podchodzą do tej materii inaczej, niż im sugeruje doktryna i wcześniejsze orzecznictwo. Tylko wybierz jakiegoś naprawdę sensownego prawnika, a nie takiego który odbębni pismo na wzorze i nie przekona zupełnie sądu do swoich racji.
  3. dokładnie, podobnie rzecz ma się z tak chętnie polecanym gazem pieprzowym. A to, ze prawo jest jakie jest...cóż, pretensje trzeba kierować do polityków ;) Nawiasem mówiąc na takiego typowego pieniacza powinien wystarczyć groźny wygląd psa, wyszczerzone zęby i warkot, ewentualnie ostrzegawcze kłapnięcie. Pies nie musi od razu gryźć by kogoś odstraszyć i najlepiej, żeby nigdy nie był zmuszony do zaatakowania obcej osoby. Dzisiaj jakiś agresywny zaczepiający, jutro starszy człowiek, który potknie się i przewróci przechodząc koło ciebie. Lepiej samemu trenować i w razie potrzeby zablokować cios, niż pozwolić psu na atak.
  4. A ja z kolei latałam od 6 roku życia, za mną kilkadziesiąt lotów, a od dobrych 5 lat nie wsiadłam do samolotu, bo mam taką blokadę :P raz podczas lotu do Hiszpanii były takie turbulencje, że myślałam, że zejdę na zawał. Kompletna cisza na pokładzie, ludzie pozapinani pasami, skupieni, jakieś małe dziecko koło mnie trzymało mnie mocno za rękę i miało straszną panikę w oczach. Stewardessy oczywiście uśmiechnięte, a ja tylko w myślach powtarzałam "na filmach katastroficznych też się uśmiechacie zołzy" i wkręcałam sobie, że to koniec :D jak mój facet gdzieś leci to potrafię siedzieć nawet kilka godzin na flighradarze, żeby mieć wszystko pod kontrolą. Ktoś mi kiedyś polecił wchodzenie na flighradar i uświadomienie sobie ile samolotów właśnie jest w powietrzu i żaden nie spada, ale nie pomogło :P zawsze mam schiza, że akurat mój lot albo lot bliskich mi osób będzie tym felernym.
  5. Słaby pomysł, jeśli nie masz nikogo, kto podczas twojej nieobecności zajmie się psiakiem. Wiadomo, szczeniak nie musi, a wręcz nie powinien być ciągle obdarzany uwagą człowieka, ale zostawianie go samemu sobie na tyle godzin jest bardzo słabym pomysłem. Psy to towarzyskie zwierzaki - to raz, a dwa - ktoś musi z pieskiem wychodzić, żeby się załatwił na dworze.
  6. klaki91

    Głupawka

    Nie uzalaj sie nad nia, jak raz w cos mocniej przyfasoli to nastepnym razem bedzie bardziej uwazac :P pozwol psu byc psem
  7. Naprawde by ci sie chcialo z gosciem jeszcze w policje bawic? Daj spokoj, po prostu szukaj jak najszybciej innego mieszkania, bo jak pies bedzie w takich warunkach dorastal (oczywiscie zakladajac ze ten facet to swir i bedzie sie bawil w draznienie psa podczas twojej nieobecnosci itd) to za jakis czas policje zacznie nasylac na ciebie ten gosciu z powodu psiej agresji. A wtedy powodzenia w wynajeciu czegokolwiek z agresywnym dobermanem :P
  8. Masz jak w banku ze koles bedzie swirowal jak pies sie juz pojawi. Nawet jesli nie bedzie go wypuszczal gdy ciebie nie bedzie to moze np chodzic i go draznic przez drzwi, nie mowiac juz o tym ze jak mu sie przestanie podobac pies to sypnie trutke na podworku. Za chwile bedziesz sie uzerac ze swirem ktory bedzie sie sadzil o wszystko co pies robi. Nie porozmawialas z nim o tym jaka rase masz zamiar nabyc.....? Ja bym w takiej sytuacji zaczela sie juz rozgladac za innym mieszkaniem do wynajecia. Nie mowiac juz o tym, ze w zyciu bym nie fundowala sobie psa wiedzac ze wlasciciel mieszkania ktore wynajmuje mieszkajacy na przeciwko mnie nienawidzi psow.
  9. Tylko nie wpadnij w skrajność, pies ma się tez nauczyć odpoczywać. Inaczej możesz zapomnieć o spokojnych, relaksujących spotkaniach ze znajomymi i psem, bedziesz musial wiecznie wymyslac mu zajecie. Ja szczerze wspolczuje ludziom, ktorzy doprowadzaja do tego, ze pies jest wiecznie w trybie "on" na spacerze. Sama tak mialam z moja poprzednia suczka i to bylo na maksa meczace, zwlaszcza dla mnie, nie mowiac juz o tym, ze zabieranie jej gdzies, gdzie po prostu miala siedziec/lezec bylo praktycznie niemozliwe, bo zalaczal jej sie wlasnie ten pogromca wszystkich zagrozen. W wawie masz całą masę szkółek, fajnie podchodzi do psich emocji, nauki wyciszania i relaksu Magdalena Łęczycka, ale jej szkola jest nastawiona na sport, nie wiem czy to cie interesuje ;)
  10. ja bym pomyslala w takim razie o obrozy. Jest szansa, ze skoro pies chodzi na szelkach to korekta na obrozy podziala. A reaguje jakos na glos?
  11. A w jaki sposób próbujesz go uspokoić? Co konkretnie robisz?
  12. Cóż, jeśli pies był uczony, że ma se sam radzić jak inny go tarmosi i sprawia mu ból to masz właśnie efekty ... Przerywaj zabawy, gdy widzisz, że się nakręca. Obserwuj uważnie jej zachowanie w kontaktach z innymi psami i ingeruj, gdy widzisz że czuje się niekomfortowo albo jej się zbiera na wybuch. Samo zawarczenie czy pogonienie innego nachalnego psa nie jest niczym złym, to zwierzęta i w ten sposób po prostu pokazują, że nie mają ochoty się spoufalać i tyle. Gorzej jeśli nie poprzestaje na warknięciu/pokazaniu zębów itd tylko się od razu nakręca na wymierzenie sprawiedliwości psu, który śmiał ją zaczepić.
  13. do obrony lepiej jest mieć gaz pieprzowy, niż agresywnego dobermana ;) spacery z agresorem tych rozmiarów to pokuta za życia. Lepiej staraj się go wychować na psa przyjaźnie nastawionego do świata, bo w przeciwnym razie za jakiś czas będziesz skazana na spacery na smyczy i w kagańcu z 40-kilogramowym szurającym do wszystkich ludzi psem. Mówi się, że doberman sam jest w stanie wyczuć, że zagraża ci inny człowiek gdy dojdzie już do ataku, dlatego lepiej nie rozbudzać w nim wrodzonej nieufności wobec obcych. Do tego doberman samym swoim wyglądem zniechęca potencjalnych bandziorów. Nakręcanie jego nieufności do obcych ludzi doprowadzi do tego, o czym pisze Beatrx - pies będzie wyszukiwał sobie wrogów, przed którymi mógłby cię obronić i nie będzie go obchodziło, że "wróg" ma niecały metr wysokości i jest małym rozbieganym dzieckiem albo babcią o kuli, która powoli się porusza i kojarzy się psu z kimś, kto się skrada. W internecie z reguły przedstawia się tylko jedną stronę medalu i ludziom się wydaje, że pies obronny będzie ich bronił przed zagrożeniem w postaci jakiegoś zboka. Mało natomiast się pisze o tym, że w oczach takiego psa zagrożeniem może być też dziecko biegnące za piłką albo człowiek, który się np. potknie albo przechodząc machnie ręką.
  14. najlepiej napisz na fejsie w grupie psie spacery warszawa (jesli twoja lokalizacja to wawa) i spotkaj sie/pogadaj z wlascicielami husky, zeby ustalic ile rzeczywiscie poswiecaja im czasu. Bo zwykle sie troche wyolbrzymia na forach ilosc czasu poswiecana na wybieganie psow polnocy :P
  15. nie no spokojnie, nie chcialam cie nastraszyc! najwiekszy problem jaki maja ludzie z dobermanami, ktore mialam okazje poznac to agresja do innych psow :p ale nie wszystkie, wiec spokojnie. Chodzilo mi tylko i wylacznie o wlaczenie powaznego podejscia do wychowania malucha, bo ludzie czesto odpuszczaja, gdy piesek jest taki maly, slodki i bezproblemowy, a potem sie budza jak pies wazy juz 30 kg i zaczyna sprawiac problemy.
  16. Skoro juz z niego taki chojrak to sie spodziewaj niezlego ziolka :P jesli nie ma sie doswiadczenia w prowadzeniu tego typu psow to najlepiej od samego poczatku dzialac pod okiem dobrego szkoleniowca, choc i to nie jest gwarancja tego, ze pies bedzie idealny. Psy tez maja swoja "osobowosc", jedne sa bardziej towarzyskie, drugie mniej. Dobermany uwazane sa za dosc reaktywna rase, ktora najpierw cos robi, a potem dopiero mysli, latwo sie pobudza, wiec trzeba bardzo rozwaznie podchodzic do ich wychowania. Prawde mowiac ja na twoim miejscu bym sie jednak zdecydowala na jakas ulegla suczke, ale skoro juz ten chlopak zlapal cie za serce to coz :D
  17. samym nauczeniem psa chodzenia przy nodze nie sprawisz ze nie bedzie atakowal innych psow :p samce dobermana czesto maja spiny z innymi czworonogami, chociaz mialam juz okazje poznac takie, ktore bez problemu radzily sobie w grupie i zadnego psa nie atakowaly :) jesli hodowczyni juz mowi, ze maluch ma mocy charakter to w ogole sie nie zastanawiaj tylko od razu uderzaj do jakiegos szkoleniowca. W Warszawie duzym powazaniem cieszy sie p. Agnieszka Boczula. Czesto ja widuje na Polu Mokotowskim, gdy pracuje z psami i rzeczywiscie sprawia wrazenie osoby kompetentnej :) A tak w ogole jakbys szukala chetnych na wspolne spacery w Warszawie i okolicy to sie polecam, mam bardzo zrownowazona, mloda suczke, ktora jest bardzo wyrozumiala wobec szczeniakow :) czesto zreszta robi za obiekt do cwiczen p. Boczuli :p
  18. a z jakim behawiorysta pracujecie? mozesz na pw napisac szkoda chlopaka :( gadalas z hodowczynia? moze ona cos doradzi?
  19. kurcze nieciekawie w takim razie :( co zrobicie jak nic nie wyjdzie na tomografie? jak w ogole wygladaja te "ataki"? cos w stylu rage syndrom jak u spanieli? i jak tam wakacje? ladnie sie zachowuje "rambo"? :D
  20. słowo klucz :P nie wiem jaki był ten szczeniak, ale wyglądał na naprawdę wystraszonego. Być może w jego przypadku lepiej byłoby poczekać z zabieraniem go na takie imprezy do czasu aż dorośnie, a w okresie dorastania dać sobie święty spokój i skupić się na czymś innym? Tobie się wydaje, że jak lękliwego szczeniaka będzie się "mądrze socjalizować" to wyrośnie z niego pewny siebie pies? Bzdura, tym bardziej, że nawet ta "mądra socjalizacja" powinna być prowadzona pod okiem kogoś, kto wie jak z lękliwym psem pracować. Pierwsza lepsza osoba, co to jej się wydaje, że jak pozabiera szczeniaka o niestabilnym, lękliwym charakterze do miasta i pokaże mu tramwaje i samoloty to oszczędzi sobie sporo problemów w przyszłości ma ogromne szanse na wycie w przyszłości w poduszkę po każdym spacerze. Socjalizowanie lękliwego szczeniaka to wyższa szkoła jazdy, tym bardziej, że większość ludzi sobie wyczyta w internecie, że socjalizacja = zabieranie SZCZENIAKA wszędzie gdzie się da i potem tworzy jakieś dziwne listy, zakładając, że wyrobi się z realizacją wszystkich punktów np. do 7 miesiąca życia psa, bo inaczej koniec, pies będzie niezrównoważony i będzie się wszystkiego bał. Pech chce, że akurat w tym wieku u lękliwych psów zwykle pojawia się okres lęków, zaczynają bać się rzeczy, które olewały i taki właściciel będący w szale socjalizacji ze wszystkim co się da wpadnie w jeszcze większy szał, bo jak to? Tyle się stara a tu mu nic nie wychodzi? Prawda jest taka, że czasami lepiej odpuścić, skupić się w czasie dorastania psa na budowaniu jego zaufania do przewodnika i wyruszyć z nim na miasto dopiero, gdy dorośnie. Zwłaszcza, że życie z lękliwym psem to tak naprawdę wieczne socjalizowanie go. Lęki bardzo lubią nawracać.
  21. A ja znam psy, których właściciele przedobrzyli ;) Jak się trafi lękliwy pies to choćby człowiek na uszach stanął nie ogarnie przyzwyczajenia go do wszystkiego. Miałam zresztą kilka świetnych przykładów w moim domu i wśród znajomych. Moja własna suka do miasta w ogóle nie jeździła za szczeniaka, pierwszy raz pojechała jak była już dorosła i zero problemu. Obecna suczka trafiła do mnie jak miała jakieś 4-5 miesięcy i to w samo centrum Warszawy z pipidówy zabitej dechami - zero problemu. Obie bardzo zrównoważone i przyjacielskie. Po prostu ludzie traktują socjalizację jak panaceum na całe zło. Jak pies się czegoś boi to się każdy zasłania "brakiem socjalu", podczas gdy tak naprawę za to są odpowiedzialne geny, a nie socjal. Nie mówię, że w związku z tym trzeba psa zamknąć w czterech ścianach, ale wpadanie w przesadę pt. muszę się wyrobić zanim pies skończy 7 miesięcy z obrobieniem całej listy rzeczy, które musi zobaczyć/po których musi pochodzić to prosta droga do zafundowania sobie zrąbanego psychicznie psa. Oczywiście chodzi mi o takiego, który jest z tych delikatnych psychicznie - jeśli nie to nawet jak się z nim nie będzie obskakiwać wszystkich możliwych środków transportu to i tak bez problemu załaduje się go choćby i do szybowca, pod warunkiem posiadania odpowiedniej więzi i psiego zaufania. Nie ma nic złego w pokazywaniu psu świata, zabieraniu go w różne miejsca itd., ale litości to co niektórzy ludzie odstawiają to publiczne znęcanie się nad zwierzakami. Tytułem przykładu: ostatnio na imprezie plenerowej nad Wisłą widziałam w tłumie malutkiego belga. Zestresowany koszmarnie, prawie się czołgał między ludźmi a pani wciskała mu pasztet do mordy, na który nawet nie patrzył. Znikła w pewnym momencie, myślałam że może odeszła na bok czy coś, a potem po pokazie fajerwerków oczom nie wierzę - pani jest wleczona przez belga przez tłum ludzi. Szczeniakowi zafundowała pokaz fajerwerków. Brawo. I po co to było? Skoro wszystko zależy od socjalizacji to skąd się biorą te idealne psy wyciągane przez niektóre fundacje z zabitych dechami dziur, w których nie miały okazji poznać miasta, ludzi, dzieci, innych psów, zwierząt i śliskiej podłogi?
  22. niektórzy przesadzają z socjalizacją po prostu. Trzeba mierzyć siły na zamiary i przede wszystkim - obserwować swojego psa. moje zdanie jest dalej takie samo, jak w tym temacie:
  23. tylko nie wpadnij w przesadę, bo psa przesocjalizujesz ;) zdrowy rozsądek przede wszystkim
  24. Dużej części hodowców wydaje się po prostu, że skoro "produkują" żywy towar to przepisy kodeksu cywilnego ich nie obowiązują, bo zwierzę zawsze może zachorować, umrzeć itd. No ale jak się ktoś bawi w sprzedaż to powinien znać chociaż przepisy z k.c. Walcz o swoje, nawet nie chodzi o kasę, ale o dowalenie tej kobiecie, jeśli rzeczywiście jest taka bucowata jak opisujesz.
  25. ja moją zabieram, ale warunek jest jeden - musi większość drogi lecieć luzem, wpienia mnie jak biegnie na smyczy :d
×
×
  • Create New...