Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. Mnie nigdy agility nie fascynowało, bo frisbee dostarcza mi większej rozrywki i wydaje się bardziej widowiskowe (zaznaczam że dla mnie ;)). jeśli zamierzasz sobie amatorsko trenować w domu, mieć własny tor itd to przede wszystkim zacznij od nauki posłuszeństwa. Pies musi mieć wyćwiczone przywoływanie oraz wszystkie podstawowe komendy. Równolegle możesz stopniowo zacząć przyzwyczajac brzdąca do różnych elementów toru ,szczeniak bez problemu może opanowac np. przechodzenie przez tunel. Przeszkody sobie daruj, bo brzdąc skakac za dużo nie powinien bo za zdrowe to nie jest ;) Cavisie w agility też biorą udział, to jest zresztą sport dla każdego tak długo jak dostarcza rozrywki psu i właścicielowi :) Jeśli zdecydujesz się na ćwiczenia w klubie to wiem, że niektóre oferują psie przedszkole połączone z wstępem do agility ;) Natomiast jeśli chodzi o frisbee to zaczyna się od rollerów czyli rzutów po ziemi i od ogólnej nauki aportowania, dlatego najlepiej pracuje się z psami mającymi popęd łupu i chętnych do przynoszenia różnych przedmiotów :) no i samemu trzeba się nauczyć rzucać dyskiem
  2. Frisbee to świetna frajda i dla psa i dla właściciela :) tylko psu musi sprawiać radość aportowanie, u mnie akurat tylko jedna załapała bakcyla i mogłaby się nie rozstawać z dyskiem, druga woli tropić i pływać :) A masz już cavisia czy pytasz tak czysto teoretycznie?
  3. Myśle jeszcze o 4 lapach, ale może być spory problem z dojazdem bo to sa już przedmieścia Poznania, w dodatku krajowa 92 i komunikacja miejska nie dociera. ABC odpada ze względu na odległość.
  4. Czy ma ktos z Was spokojnego psiaka, który nadawałby się do spacerów (najpierw równoległych) z suczką (7 kg), która do obcych psów nie jest przekonana? Mile widziane zarówno psy sporych rozmiarów jak i te małe. Najlepiej Piątkowo, Cytadela ale mogę dojechać też dalej ;) Chodzi mi o budowanie przyjaznych skojarzeń, chciałabym zacząć od psów spokojnych, opanowanych, które nie ekscytują się na widok innego psa, nie wymuszają zabawy. Jakby ktoś znał/miał takiego psa to prosiłabym o kontakt na PW ;)
  5. Musisz sprawić, że pies nie będzie tak mocno od Ciebie uzależniony. Nie rzucaj go na głęboką wodę, warto zacząć drobnymi kroczkami czyli najpierw ignorowanie i chwilowe izolowanie w mieszkaniu. Czyli żadnego brania go ze sobą do łazienki, jak gotujesz obiad to zamykaj drzwi od kuchni i nie otwieraj choćby tam szczekał i wył itd. Musisz mu uświadomić, że brak Twojej obecności nie jest dramatem. Swoją droga to ten syndrom zakochanego we właścicielu psa występuje często u psów przygarniętych. Ja na początku miałam podobny problem- moja suka wszędzie za mną łaziła po mieszkaniu, chciała być głaskana, przytulana, ale od samego początku ją ignorowałam. Zamykałam jej drzwi od pokoju przed nosem, wsadzałam stopery do uszu i robiłam co tam sobie chciałam po czym po pewnym czasie (gdy nie piszczała/nie szczekała/nie skrobała) wychodziłam z pokoju, szłam np. do kuchni i brałam szklankę, wchodziłam z powrotem do pokoju, znowu zamykałam drzwi, tak jakby pies nie istniał. I tak kilka razy w trakcie dnia, owszem był na początku lekki dramat, ale potem zaczęła uznawac, że tak widocznie musi być, że to coś normalnego i sie przyzwyczaiła. Podobnie postępowałam przy wychodzeniu z mieszkania, ale tutaj już trzeba dostosowac taktykę do psa. Ja ani się z nią nie żegnałam, ani nie witałam- po prostu zajeta byłam sama sobą, wychodziłam, zamykałam drzwi i szłam, wracałam np. po 15 minutach (jeśli nie szczekała), wchodziłam do mieszkania, ignorowałam ją, zdejmowałam kurtkę i zajmowałam swoimi sprawami tak długo, aż się uspokoiła (czyli totalne olewanie psiego skakania, skomlenia, radosnego szczekania czy innych fiflaków na powitanie właściciela). Dopiero kiedy sie uspokajała wołałam ją do siebie i głaskałam. Poza tym podpisuję się pod postem LadyS
  6. [quote name='natka.jezewska']To straszne, nie rozumiem jak można uznać tę metodę za humanitarną ale cóż...[/QUOTE] a jaka metoda walki z nadmiarem bezdomnych zwierząt jest humanitarna?
  7. A co sądzicie o welsh corgi cardigan? Bo te tez bardzo wpadły koleżance w oko, zwłaszcza w umaszczeniu blue merle.
  8. [quote name='gryf80']klaki91 może jakis mixik z "tych mniejszych"?w schronach siedzi ich całe mnóstwo(albo kota?)[/QUOTE] Kot odpada, koleżanka nie należy do osób kotolubnych ;) Przeglądamy ogłoszenia, już ponoc gdzieś dzwoniła, ale suczka była z daleka i problem z transportem- zresztą chciałaby psa poznać przed pojawieniem się u niej. Z psami ze schroniska jest ten problem, że nie da rady ocenić jak sie będzie zachowywał w mieszkaniu, a to też jest ważne, bo z początku będzie musiał zwierzak zostawac sam na tą godzinkę-dwie dziennie, potem ten czas ulegnie zwiększeniu, więc szukamy raczej psiaków, o których wiadomo co wyrabiaja na czas nieobecności własciciela :) Cavaliery się spodobały (tutaj tylko rasowiec wchodzi w grę) i inne z gr IX (poza shih tzu), ale fajnego małego kudłatego szczeniora (w typie hawańczyka/pudla i innych) myśle, że znajdziemy w jakimś schronisku, kwestia poczekania i poszukania ;)
  9. [quote name='Litterka']A to zależy, jak wygląda cała sytuacja. Niemniej jest nakaz przewożenia psów w kagańcach i tyle... W sumie sama wsiadam z psem bez kagańca, ale natychmiast, kiedy usiądę lub spokojnie stanę, zakładam namordnik, bo choć pies mały, to nerwowy ;)[/QUOTE] A ja się przyznaję, że jeździmy bez kagańca :oops: mam materiałowy zawsze w torebce jeśli ktoś by sobie zażyczył żebym jej założyła. Jesteśmy na etapie przyzwyczajania do fizjologa, bo niestety ale suka również tego typu kagańca nie toleruje i próbuje go sobie ściągnąć. Z tym, że jeździmy póki co po obrzeżach i jedynie autobusami, na ogół jest malutko ludzi. W tym roku mam zamiar ją przyzwyczajać do jazdy tramwajem i autobusami w centrum miasta, tu już będzie kaganiec potrzebny. Podobnie w pkp- zero kagańca, do tej pory, a jeździmy już 2 lata nikt się nie przyczepił, raz tylko konduktor miał pretensje, że pies nie może jechać na siedzeniu razem ze mną mimo rozłożonego koca (a my razem zajmujemy zaledwie jedno siedzenie, bo ruda potrafi się pięknie zwinąć w malutki kłębuszek), ale posłuchałam, pokiwałam głową i sobie poszedł, potem jak przechodził znowu to patrzyłam w okno i udawałam że go nie widzę, nic nie mówił :D chamowate zachowanie z mojej str, wiem. W Poznaniu czasami widuję w autobusie panią z 3 niufami, wszystkie bez kagańców, ładnie się kładą i są grzeczniutkie. Mi brak kagańca nigdy nie przeszkadzał, ale rozumiem że są ludzie, którzy się boją i są przezorni, dlatego lepiej mieć ze sobą kaganiec w razie czego :)
  10. [quote name='Litterka']Ale właśnie... Młoda już ładnie mija większość psów - to, co opisałam stosuje się tylko do nachalnych - jeśli pies nadciąga spokojnie i ja idę spokojnie, to przy mijaniu nie ma najmniejszego problemu, co prawda sucz jest spięta, ale idzie spokojnie. Jeśli pies inny ciągnie w naszą stronę, dopiero wtedy mamy cały wachlarz zachowań. I tak, wiem, co to jest regres... Kiedyś tu opisywałam, jak mi psa stratował czekoladowy labek, mający właścicieli w czeluściach odbytnicy. Aha, tak, to ta mała z avka.[/QUOTE] no to po prostu nie pozwalaj aby ten nachalny pies się do niej zbliżał i ćwiczcie przechodzenie obok innych czworonogów na luźnej smyczy, najlepiej ze wzrokiem skierowanym na Ciebie ;) Mi też moją rudą stratował labrador. Do żywiołowych psów po prostu nie podchodzę i gdy już widzę że właściciel jest wyprowadzany przez psa a nie na odwrót to omijam taka parkę szerokim łukiem. Podobnie z psami na flexi- unikam jak ognia, ładnie sobie obchodzimy z pewnej odległości bo już nie raz miałam sytuację że leciał na całą rozpiętość tej linki wesoły psiaczek startując od razu z łapami dla zabawy na moją sucz. A właściciel tylko rzucał jakieś 'znowu się pieprzone cholerstwo zacina" i próbuje opanować psa, który oczywiście ma go głęboko w 4 literach.....co na flexi moim zdaniem jest niewykonalne jeśli pies nie miał najpierw przeprowadzonej porządnej nauki chodzenia na smyczy. A nie łudźmy się- większość ludzi traktuję flexi jako sposób wybiegania psa/sposób na psa ciągnącego. Raz w życiu miałam flexi dla rudej, zakupione przez moją współlokatorkę i jak tylko się zepsuła od razu wyrzuciłam bo w ogóle na niej nie czułam psa, na normalnej w miarę długiej smyczy ładniej odczytuję jej sygnały i wiem jak nią pokierować.
  11. [quote name='Litterka']Osz, cholera, dzięki! Myślałam, że robię dobrze. To co proponujecie?[/QUOTE] Jeśli masz możliwość zorganizowania spacerów z psami spokojnymi i zrównoważonymi które niekoniecznie będą się chciały od razu bawić to masz szerokie pole do popisu. Ja zaczęłabym wówczas od spotkań z jednym psem, najspokojniejszym. Poczytaj o spacerach równoległych, to dobry początek. Potem, gdy suka będzie umiała ładnie się zachowywać w obecności dwóch znajomych psów możesz spróbowac zorganizować spacery najpierw z tymi dwoma na raz, a potem np. z jednym i dodac innego nieznanego jej psa. Dokładnie obserwuj jej reakcje, w sytuacji gdy zaczyna się już porządnie stresowac odchodź na bezpieczną odległość i zaczynaj od początku, z tym, że z dalszej odległości. Każdy pies z agresją lękową ma jakąś określoną odległość, od której stres zaczyna brac górę i zaczyna się pojawiać agresja. Trzeba ta odległość mniej więcej ustalić i ćwiczyć z odpowiednim dystansem, powoli go zmniejszając. Na pewnym etapie uda się osiągnąć względnie spokojne przejście obok psa oddalonego nawet o niecały metr (mi się udało...ale już ćwiczymy od nowa bo mamy solidny regres bo znowu się pożarła z jakimś psem ;/) Warto też budowac pozytywne skojarzenia z innymi psami- np. pojawia się jakiś pies na horyzoncie, Twoja suka zwróci na niego uwagę bez histeryzowania (musisz wyczaic odległość z jakiej może na obcego psa spokojnie spojrzec bez szczekania, warczenia itd.)-> wylewnie ją chwalisz i dajesz smakołyk. U mnie na początku było chwalenie za samo burczenie, bo moja wpadała w ostry jazgot gdy tylko zobaczyła innego psa. Ja stosowałam tez barowanie (poczytaj o tym- jeden z elementów tzw szkolenia pozytywnego, bardzo się przydaje przy psach lękowych), dało świetne efekty, bo po dwóch tygodniach była w stanie spojrzec bez wydawania jakiegokolwiek odgłosu i jeżenia sierści na innego psa, a potem spokojnie przenieść wzrok na mnie. Ważne jest też wypracowanie sobie więzi z psem. Czyli sporo nauki, posłuszeństwa, na spacerze rób wszystko żeby wydawac sie najfajniejszą rzeczą. Na pewno uda się dojść do etapu, gdy pies zamiast zaatakować najpierw spojrzy na Ciebie czekając na Twoją decyzję. Wtedy warto wydać jakieś polecenie i zabrać psa ze stresującej go sytuacji. Potem stopniowo można zwiększać czas pomiędzy wydaniem polecenia a odejściem. W sytuacji gdy na spacerze nawinie się jakiś nachalny pies i widzisz że suka jest na skraju nie pozwól jej używac zębów- staraj się zawsze stać pomiędzy tym psem a nią, jeśli jest gdzies właściciel takiego psa poproś koniecznie o odwołanie. Jeśli nie ma, a Twoje próby odstraszenia psa nie pomagają to łap swoja sukę na rece (jesli to w ogole możliwe :D) i idx tak długo aż się temu drugiemu psu znudzi. Zbyt nachalny zwierzak może cofnąć Was o kilka kroków w szkoleniu, dlatego ważne jest żeby uważnie dobierać towarzyszy. Ja np. unikam jak ognia psów żywiołowych i młodych podrostków, staram się raczej wyszukiwać te wiekowe, bo sa one na ogół spokojne, opanowane, nie naciskają na moją sukę. Pamiętaj też o tym, że może być tak, że Twój pies nigdy nie będzie lubił zabawy z innymi psami. Powinien jednak tolerowac inne zwierzaki, a gdy będą go irytować- odchodzić bądź szukać pomocy u Ciebie. Nie można pozwolić na samodzielne rozwiązywanie problemu przez psa z agresją lękową, bo to prowadzi niestety do pogłębiania zachowania. My mamy zamiar zacząć szkolenie, bo niestety nie mam możliwości zorganizowania sobie spacerów równoległych ze spokojnymi psami :( Aha i jeszcze jedno- ćwicz skupianie uwagi na Tobie. O tym tez jest masa tematów :)
  12. [quote name='Litterka']No to jestem chamką. Mam psa z agresją lękową, która będąc ze mną z żadnym psem się jeszcze nie bawiła, bo się boi. Ale jeśli jakiś "delikwent" konsekwentnie ją napada, pozwalam jej wyjaśnić sprawę po swojemu. A mogę, bo sucz pięknie CS-uje - najpierw się oblizuje, potem odbiega w bok, potem powarkuje, a na koniec rzuca się z wrzaskiem, ale w taki sposób, że kłapie, ale nigdy nie ugryzła (jeszcze). Psy muszą rozwiązywać konflikty we własnym zakresie, a Mikrę znam na tyle, żeby wiedzieć, że mogę jej na to pozwolić.[/QUOTE] Identycznie się zachowywałam! Pozwalałam mojej suce z początkami agresji lękowej na kontakty z innymi psami i uznałam, że sama sobie wyjaśni z innymi czworonogami co jej nie pasuje. Głupi błąd robisz, u mnie to się skończyło tak, że suka wyrobił sobie łańcuch skojarzeń: widzę psa-> atakuję go od razu-> on odchodzi. Agresja lękowa w pięknej postaci, sporo czasu zajmuje wyjście z tego. To, że Twój pies wysyła CS'y nie oznacza, że inne psy je odczytują i na nie reagują (jak sama widzisz- nie reagują, bo zmuszają Twoją sukę do użycia paszczy). Są zwierzaki (zwłaszcza te miejskie), dla których spotkanie innego psa to najciekawszy moment spacerów i w ferworze ekscytacji świetnie ignorują CS'y wysyłane przez psa, który nie ma ochoty na zabawy. Tym sposobem bardzo ładnie możesz umocnić jej zachowanie i jak jest sprytna to raz dwa załapie, że nie ma sensu CS'ować- lepiej od razu atakować, przynajmniej jest spokój od razu. Wiadomo, zrobisz tak jak uważasz, ja tylko sugeruję zwrócić uwagę na to, że może to pogłębić problem. Teraz z perspektywy czasu i doświadczenia widzę, że z psami lękowymi i wykazującymi agresję na tym tle należy pracować zaczynając od psów wybitnie spokojnych i zrównoważonych. Takich, które nie będą naciskały na kontakt, tylko pozwolą się obwąchac, spokojnie odejdą, uszanują wolę drugiego psa. Sporym błędem jest pozwalanie na zapoznawanie się ze wszystkimi spotykanmi na spacerach psami.
  13. [quote name='evel']Moja nienawidzi szczeniaków niezależnie od rozmiarów, więc raczej ich unikamy ;) Czasem przybiera to postać kuriozalną, bo musimy wiać i krążyć między blokami :roll: [/QUOTE] U mnie to samo. Co prawda szczeniaka na swoim terenie w miarę szybko zaakceptowała ale te na podwórku omijamy szerokim łukiem. Boję się że któregoś nastraszy i będzie później właściciel miał porblemy z psem z agresją lękową czy ogólnie bojącym się psów. Moja się na socjalizację innych psów nie nadaje, szkoda, że ludzie nie pytają. Zawsze jest tak że leci w naszą stronę radośnie rozbrykany szczeniak, ja wychodze z siebie, żeby skupić uwagę mojej suki na mnie żeby małemu krzywdy nie robiła i nie interesowała sie tym, że za nami lezie, a właściciel krzyczy z daleka 'niech sie pobawią!!". Nie wiem skąd sie wzięło w społeczeństwie to durne przekonanie, że dorosły pies szczeniaka nie ruszy. Owszem, dorosły, zrównoważony, świetnie zsocjalizowany pies krzywdy szczylowi nie zrobi, no ale ja mam psi kłebek strachu ze schroniska i nie gwarantuję, że nie użyje zębów żeby szczylowi pokazać, że nie ma ochoty na zabawy.
  14. Akurat kopulowanie z 7 tygodniowym szczeniakiem nie jest moim zdaniem przejawem dominacji. Zrównoważony pies w inny sposób pokazuje swoją pozycję. Kilkunastokilogramowy beagle może suczce zrobić po prostu krzywdę i zrazić ja do obcych psów. Ja bym stawiała na ekscytacje (zwłaszcza że pies był szczylem podjarany, lizał małą, był pobudzony), ale psa nie widzę, nie wiem jak się zachowuje. Raczej rzadko sie zdarza aby jeden pies drugiemu pokazywał gdzie jego miejsce poprzez kopulowanie.
  15. [quote name='socurek']Wstyd na całe osiedle :placz: Wyrzucam sobie, że się nie obejrzałam. Gdybym choć zobaczyła że podchodzi (a Norton był spięty jak nigdy, powinno mi to dać do myślenia) to byłabym w stanie zareagować... Echh... ciężko jest być właścicielką najbardziej powalonego psa w okolicy :-([/QUOTE] Możemy sobie podac ręce ;) wiem co czujesz, moja czasami zachowuje się jak ostatni dzikus i jest mi cholernie wstyd. Kilka miesięcy temu zaatakowała młodego ONkowatego mieszańca...a ja go po prostu nie zauważyłam...tzn od razu ją odwołałam i do mnie wróciła no ale chwilę się kotłowały :( ale mi głupio było
  16. [quote name='kotyipies']Jesli lubi sie ruszać to labek byłby dobrym pomyslem-lagodne sa nadzwyczajnie i wszystkich kochaja. Małe są czesto bardzo szczekliwe.[/QUOTE] Tak jak pisałam- max 12 kg, myśle, że takiego labka by nie dostała ;) psa chciałaby ze sobą zabierać, a na razie nie ma na tyle dużego samochodu żeby było to możliwe. Małego zawsze łatwiej przemycic :)
  17. [quote name='socurek']Niestety u mnie jest absolutnie identycznie... Jak widzę, że coś wpieprza i łupie na mnie nerwowo, to 99% pewności że szamie sobie kupę. I jeszcze biegnę do niego, a on do ostatniej chwili mlaska, a jak już jestem blisko to ucieka. Niech ktoś mi powie, że pies nie wie, że robi źle i że go kara dosięgnie... Moje też schroniskowe i Norek też na początku jak widział śmietnik to jakby najlepszą restaurację widział... Teraz też czasem coś próbuje, ale nosi kaganiec, więc rzadko coś udaje mu się wciągnąć. Poza tym jak jest na smyczy to "zostaw" pięknie kuma. Gorzej jak lata luzem. Ziuty nie sposób upilnować. Szczytem bezczelności z jej strony było, kiedy stoczyłam z nią bój o kostkę z Hot Wings'a, odwróciłam się żeby ją dalej rzucić i jak na nią znowu spojrzałam (po ułamku sekundy) to już kończyła coś wsuwać... Zwątpiłam. Ziutkowi chyba muszę kaganiec sprawić, bo idzie i wciąga jak mały odkurzacz...[/QUOTE] Czyli nie tylko moja miała gastrofazę :D teraz u mnie już zdecydowanie lepiej bo sporo ćwiczyłyśmy, ale... był taki etap, że jej inteligencja mnie przerosła. Cwiczyłyśmy na zasadzie-masz coś w mordzie->ja oferuję coś lepszego->wypluwasz->dostajesz super nagrodę. Suka się wycwaniła i zaczęła mi znosić na spacerze różne paskudztwa licząc na to że nagrodę dostanie :D myślałam, że padnę jak mi pod nogi wypluła zimą zamrożone gówno i się cieszyła, że dostanie żarcie :D
  18. [quote name='Litterka']Kiedy czytam ostatnie wpisy jestem przeszczęśliwa, że mam psa, który "sam się pilnuje", nie biega po krzakach i nie dożywia się na dworze...[/QUOTE] Moja też się pilnuje, akurat tego jej zarzucić nie mogę, bo ani razu jeszcze nie miałam jakiejś stresującej sytuacji na spacerze że mi poszła w długą (no raz...jak fajerwerki blisko nas wystrzeliły). Ale to żarcie paskudztw...to jest wlaśnie jeden z minusów posiadania psa ze schroniska, to samo przynajmniej mieli znajomi i inni, którzy brali psa z boksu,w którym były dwie michy na całe stado i który się nażarł ten miał szczęście. Przez pierwsze miesiące u mnie na potęge wpierdzielała wszystko na spacerach co był względnie jadalne. Teraz jest raczej dobrze żywiona choc i tak ma czasami taki odruch żeby złapac np. suchy chleb leżący na drodze, ale zaraz go wypluwa :) Są i tego plusy bo nigdy nie marudziła przy misce tylko od razu wszystko wcina. I ładnie pracuje na smaki, nie trzeba jej nawet przegładzać :D Niestety ludzkie gówno dalej stanowi dla niej smaczniutki rarytas :| Najgorzej w Poznaniu... tam po krzakach głównie żule robią, a ja mam odruch wymiotny jak jej potem mordę myję :D
  19. Słuchajcie a jaką rasę można polecić dziewczynie, lat 23, która na chwilę obecną mieszka sama i szuka jakiegoś sierściucha bo świruje gdy nie ma nikogo w mieszkaniu? :) W grę wchodzą pieski raczej małe, myślę że tak do 10-12 kg, ale im mniejszy tym lepiej. Taki mały przytulak, którego mozna ze sobą praktycznie wszędzie zabrać, który lubiłby ludzkie towarzystwo i teoretycznie był pozbawiony agresji czy dominacji w stosunku do obcych psów, ot zwykły mały piesek z rodzaju towarzysko-rodzinnych. Miałby ok. 2,5 h spacerów dziennie i większe wypady w weekendy. Sam musiałby wytrzymywać te 6-7 godzin w mieszkaniu, ale to oczywiście po przyzwyczajaniu od początku. Dziewczyna miała wcześniej psy, także problemowe, ale były to raczej pokaźne zwierzaki, a teraz by chciała malucha. Poleciłam żeby ogólnie przyjrzała się tym z gr IX a oprócz tego regularnie przeglądam ogłoszenia adopcyjne i jej podsyłam niektóre psiaki ;) Macie jakieś typy? Co sądzicie o hawańczyku?
  20. [quote name='Soko']Wolałabym takich ludzi niż specjalistów, którzy wiedzą jak działa kortyzol ale niekoniecznie wiedzą jak "działa" pies. [/QUOTE] Cóż ja bym wolała takich ludzi, którzy oprócz wiedzy dotyczącej problemowych zachowań wśród psów mają dodatkowo wykształcenie biologiczne. Nie jedynie speców od treningów czy jednie speców od kortyzolu. Behawiorysta to jednak mimo wszystko coś więcej niż zwykły trener psów, przynajmniej tak mi się zawsze wydawało. No ale może się mylę. Dziwi mnie tylko to pójście na łatwiznę w stylu "bioli to się nie uczę bo nauczycielka jest gupia/bo biola jest nudna i niepotrzebna". Gdy chce się zostać specjalistą wypadałoby do sprawy podchodzić na poważnie, a nie już obmyślać co można sobie odpuścić bo się i tak nie przyda. Mam wrażenie, że co raz więcej behawiorystów ma podobne podejście i idzie na łatwiznę. Przez to co raz łatwiej jest się naciąć, gdy szuka się pomocy. Zrozumiałabym gdyby kazano Wam się uczyć np. historii muzyki czy innych tworów. Ale to jest biologia, na takim kierunku moim zdaniem to jedna z podstaw. No ale jeśli nie wymagają to nie ma co się przejmować i uczyć, pewnie ;)
  21. [quote name='Soko']Chodziło mi o to że biologia na poziomie szkolnym najwyraźniej nie jest potrzebna do tego by pojąć zagadnienia poruszane na studiach.. gdyby była, to by jej wymagali. Od paru dni co napiszę post ktoś zrozumie go inaczej :D mam jakiegoś pecha :D[/QUOTE] Ja jestem na prawie i ludzie tez szli tacy happy, że nie musza historii zdawać, bo matematyke mozna było wrzucić zamiast i liczyła się tyle samo. Wszyscy wylecieli po pierwszym roku bo nie dali sobie rady na historycznych, na których jednak jakąś wiedzę z historii trzeba mieć ;) więc trochę więcej pokory radzę, żeby się nie przejechac na takim myśleniu. Również uważam, że na takim kierunku należy mieć wiedzę biologiczną. I to większą niż na poziomie szkolnym.
  22. [quote name='LadyS']My byliśmy w Grzybowie, chodziliśmy na niestrzeżoną plażę - sprzątaliśmy po psach, a jakże, za to wieczorami regularnie mijaliśmy brudne pieluchy albo butelki po piwie wbite w piasek :roll: Mój pies regularnie próbował wszamać końskie gówno, zostawione przez jeżdżącą tamtą plażą szkółkę jazdy :roll:[/QUOTE] To co zostaje po sezonie to juz nawet nie jest masakra, brak słów po prostu. Muszę Rudą pilnować mocno jak po lesie chodzimy bo ma jeszcze czasami swoje napady schroniskowego wpieprzania wszystkiego co względnie jadalne i wtrynia te paskudztwa równo. Zwłaszcza ludzkie g. stanowi dla niej przysmak... Najgorzej jest gdy po sezonie wakacyjnym przychodzą sztormy i plaża jest pięknie w ten sposób oczyszczana ze wszystkich petów i innych śmieci. Za to Bałtyk...:roll: no wiadomo co w nim pływa. Ja do polskiego morza nie wchodzę od czasu gdy przepłynęła koło mnie podpaska :cool1:
  23. [quote name='a_niusia'] od jakiegos czasu nie spedzam wakacji w polsce i zakaz chodzenia z psem na plaze to kolejny argument, zeby tego nie robic.[/quote] No, jeszcze za czasów młodości mojej starszej suki nie było zakazu. A teraz co sezon...głownie się rozchodzi o to, że ludzie nie sprzątają po swoich pupilach gdy te narobią na piach. Ale już ludzie srać na wydmach moga, mogą dzieci wysadzać do morza czy kopać mały grajdołek na ich potrzeby. Żenada. Jak ktoś chce sobie konno przejażdżkę urządzić to ma "ułatwioną" sprawę- dotychczas jeździć można było, ale z szufelką na końskie odchody.. Bardziej od SM czy SG problem w psach na plaży widzą sami wczasowicze, na mnie nie raz z mordą wyskoczył jakiś spalony do czerwoności gość w przyciasnych slipach.
  24. A w jakim kolorze widziałybyście tak rudego psa? :) przeglądam rogz i furkidz i juz sama nie wiem. Może ma ktoś lisowatego rudzielca i wie co pasuje? Czerwień mi sie nie podoba, zresztą się boje ze znowu zafarbuje i trzeba bedzie golic do skóry ;)
  25. Tak, zauważono że sterylizacja w przypadku suk agresywnych może zwiększyć natężenie problemu. Ale... lepiej mieć sukę może i bardziej agresywną ale do opanowania dzięki odpowiedniemu szkoleniu niż suke agresywną dodatkowo sfrustrowaną i poirytowaną cieczkami i burzą hormonów. Choć wiadomo- każdy przypadek należy oceniać z osobna. U mnie sterylka pomogła, suka się uspokoiła i nie reagowała już tak mocno agresywnie na lękowe sytuacje. Choć nie wiem na ile to był wpływ sterylizacji, a na ile ciężkiej, mozolnej pracy ;)
×
×
  • Create New...