Jump to content
Dogomania

klaki91

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by klaki91

  1. klaki91

    Psia zazdrosc

    [quote name='GAJOS']hehe, mam to samo :) Kolega kiedyś mi powiedział, że jestem SS-manem :) Bo jak Jr przegnie i mu powiem KUR...CO ROBISZ?! To obniża łeb jakbym go bił :) Albo jak kiedyś szedł swobodnie i poleciał za jakimś psem na okolo 100-150 m. i krzyknąłem WRÓC KUR*A !! To też odrazu zaciągnął "ręczny hamulec" - i wrócił. Mało wygodne jest to kur*a :) ale to taki magnez :)[/QUOTE] U mnie wystarczy jeden, dwa gwizdy, w najcięższych przypadkach (np. pogoń za kotem) zwykłe krzyknięte "wróć" Ale np. gdy każę jej coś wypluć z pyska (np. znalezioną kość czy nawet rzuconą piłkę/patyk) to zwykłe "zostaw" nie działa O.o jakiś czas temu odkryłam, że "wypluj" jest lepsze- od razu wypluwa to co ma w mordce. "Zostaw" zostawiłam na sytuacje, gdy się nakręca na coś. Jak już widzę, że zaraz wybuchnie, mówię "zostaw", ona wtedy patrzy na mnie, jest chwalona i się uspokaja :)
  2. klaki91

    Psia zazdrosc

    Wykonanie testów nie gwarantuje, że nasz pies nas nie uczuli :) w końcu zostało już zaobserwowane, że niektóre egzemplarze uczulają, inne nie. Próbka używana do robienia testów przecież też zawiera alergeny jakiegoś konkretnego psa, nie ma jednego alergenu, który można by było nazwać "alergenem psa". Tutaj raczej powinno się wykonać testy z użyciem alergenów osobnika, który ma u nas zamieszkać ;) Mi zawsze na testach wychodzi średnie uczulenie na psa, a tymczasem od 20 lat ani razu mnie żaden nie uczulił. Nie wiem co to za alergen był używan na tych testach
  3. W praktyce to wygląda tak, że niektóre psy wysyłają tak subtelne sygnały, że nawet osoba interesująca się kynologią i psim zachowaniem nie jest w stanie ich od razu dostrzec, a co dopiero przeciętny człowiek, który po prostu sobie idzie. Każdy przypadek ataku powinien być natychmiast zgłaszany na policję, powinno się też wyczaić czyj pies jest i postraszyć właścicieli. Najgorsze co można zrobić to olać sprawę i nie chodzić już określoną trasą, bo jest się na jej odcinku terroryzowanym przez psa. Doraźna pomoc to gaz pieprzowy w żelu- przed torebką pies umknie, a tylko go to bardziej rozwścieczy.
  4. Trochę po czasie, ale ja właśnie na 1 roku prawa przygarnęłam suczkę ze schroniska i akurat miałam sporo czasu żeby nauczyc ją zostawania w domu :) na czas nieobecności dostawała pluszaka, do którego w trakcie dnia nie miała dostępu, czasem też do przegryzienia kość prasowaną. Trochę rzeczy narozwalała, ale ogólnie szybko się nauczyła, że ma nie broić :) podstawa to długi spacer przed Twoim dłuższym wyjściem z domu
  5. Dlatego najrozsądniej byłoby poprosić o pomoc dobrego behawiorystę. On/ona spojrzy na sprawę dokładniej, przeprowadzi obserwacje, wywiad, zobaczy co jest ok, a co należy poprawić
  6. Ja ostatnio zagnałam takiego agresora z powrotem na działkę. Wiem, że sporo ryzykowałam, ale byłam bardziej zła od niego (bo cholera jasna- nie można już spokojnie na spacer wyjść?!), powiedziałam mu jak stanał metr ode mnie i warczał "marsz do domu, w tej chwili", kilka razy to powtórzyłam mocnym, pewnym siebie głosem powoli idąc w jego stronę i tym sposobem zapędziłam go na podwórko, zamknęłam furtkę i poszłam. Obiecałam sobie, że jak jeszcze raz na mnie wyleci to opieprze właścicieli i pogrożę policją. Podobnie zrobił mój kolega jak raz na nas wyleciał jakiś pies zza bramy- po prostu zaczał biec w strone psa, ten się wystraszył i zwiał z powrotem na podwórko, a kolega zamknął bramę. W takiej sytuacji jak Twoja, zwłaszcza z tym owczarkiem, wymogłabym na facecie, żeby ze mną poczekał na policję. Albo śledziłabym go aż do jego domu i zapamiętała adres. Co innego gdyby facet zareagował od razu, potem Cię przepraszał (JA zawsze przepraszam ludzi, jak nie przypilnuje suki i mi na kogoś napyszczy, choć ona nie atakuje..jedynie oszczekuje, a i tak mi wstyd, bo wiem ze sa ludzie ktorzy sie psow boja). Co to w ogóle za brak rozumu...raz, że puszcza agresywnego psa, atakującego innych ludzi, a dwa, że nie reaguje kompletnie jak pies kogos zaatakuje. Przecież tamtędy mogło przechodzić dziecko..
  7. [quote name='rctr']-> klaki91 Zerknij na mój tekst (str 20) dot. rejonu Gór Stołowych (do PN wolno wejść z psem), polskich i czeskich. Szlaki przyjazne dla początkujących też. Co do Czech - paszport dla psa z wpisem weta, najlepiej tuż przed wyjazdem. Ot wszystko. Kraj baaaardzo przyjaźnie nastawiony do ogoniastych. Np. w Skalnym Mieście czesi puszczają psy luzem (i sprzątają po nich również)(w kasie, przy wejściu dostaniesz "futerał") i nikt się nie pruje. Zrób to u nas w PN, to albo nie wejdziesz, albo natychmiast "odstrzelą" Cię na 500 złociszy. Inny przykład ? Karkonoski PN chciał zamknąć szlaki dla piesiów. Czesi podnieśli raban i ... nasi odpuścili. Toteż śmiało, "na cesty, pivo a knedliczki". Pozdrawiam - wędrujący z czernyszem.[/QUOTE] Dziękuję :) chyba poważnie rozważę te Czechy. Młoda chipa ma, w schronisku ją zachipowali, ale nie wiem, z której strony? Najwyżej wet sprawdzi :)
  8. Właściwie to chyba zostaje nosić gaz pieprzowy. Wiem o czym mówisz- ja raz miałam taka sytuację, że na spacerze zaatakował moją sukę jakiś mały pies. Żadnego widocznego ostrzeżenie nie było- leżał przy bramie i jak tylko nas zobaczył wystartował (byłam przekonana, że się zatrzyma, tylko próbuje nas "nastraszyć"), stanęłam razem z suką bokiem, ona ogon pod siebie i w ogóle bardzo niepewnie wyglądała, a ten maluch z rozpędu wbił zęby w tylną nogę mojej suki. Właściciela ani widu ani słychu- skończyło się na tym, że psa potraktowałam z kopa, a suce powiedziałam "bierz go" i dopiero wtedy pokazała mu zęby, a pies odpuścił. Wiem, że powinnam była się po prostu wycofać, ale byłam bardzo zła, że na głupi spacer nie można wyjść bo wiejskie burki luzem latają. Gorzej by było gdyby pies był 10 razy większy... Nigdy nie zostałam wprost zaatakowana przez psa tak jak Ty- zawsze atakowały, gdy szłam z psicą na spacer, raz jeden mały urwis biegł za mną i chwytał mnie za nogawki, ale to wynikało z tego, że przecinałam jego terytorium. Zawsze też psy w jakiś sposób demonstrowały, że coś im nie pasuje. Czy to donośnym szczekaniem czy też zbliżaniem się ze zjeżoną sierścią
  9. [quote name='yamayka']Karmienie to potencjalnie najbardziej konfliktowa sytuacja. Oczywiście - przy prawidłowym działaniu przewodnika i prawidłowych jego relacjach z psami możliwa jest sytuacja (znam taką) gdy dorosłe psy mieszkające razem jedzą łeb w łeb 30 cm od siebie. Ale to dużo pracy na wielu poziomach. Najprościej unikać konfliktów - podczas przygotowywania żarcia psy niech się nie plączą i nie kotłują pod nogami, niech czekają na siad lub waruj (zakładam, ze takie podstawy potrafią) w bezpiecznym dystansie i karmcie je z dala od siebie. [/QUOTE] Moje suki jedzą dosłownie 10 cm od siebie. Zero rywalizacji. Jak młoda chce zwinąć starszej kość to starsza pokazuje zęby i młoda odpuszcza. Zaraz po jedzeniu zamieniają się miskami żeby sprawdzić czy druga coś nie zostawiła. U mnie idealną receptą na ułożenie dobrych stosunków między psicami było traktowanie ich równo- to ja jestem ich panią i to do moich zasad mają się dostosowywać. Jeśli ktoraś podskoczy to jest natychmiastowo karana poprzez nakaz pójścia na miejsce, w którym ma siedzieć aż do odwołania. Nie życzę sobie żadnych konfliktów między sukami, nie obchodzi mnie to czy się lubią czy nie- jak się nie lubią to mają się olewać, a nie startować do siebie z zębami. Na początku były spięcia przez moje złe postępowanie- gdzieś wyczytałam, że nie wolno faworyzować tego młodszego psa w obecności starszego, jedzenie najpierw dawać starszemu, potem młodszemu itd, w efekcie młoda zaczęła bardzo agresywnie zachowywać się, gdy pojawiała się starsza. U mnie jest tak, że jeśli obie suki są obecne przy rozdawaniu żarcia to obie dostają równocześnie. Obie są równocześnie głaskane, przytulane- jedno warknięcie oznacza izolację. Po prostu postępuje z nimi jak z bliźniakami. Nie tak dawno czytałam gdzieś informację o tym, że udowodniono, że psy odczuwają coś w rodzaju ludzkiego "to nie fair". Może niepotrzebnie i nawet nieumyślnie prowokujecie jakieś sytuacje? Narazie rzeczywiście lepiej karmić je w pewnej odległości od siebie. Przede wszystkim każda powinna czuć się bezpiecznie i móc normalnie zjeść, a nie stresować się, że druga zaraz przyjdzie wsadzić jej nos w miskę. Nie wolno pozwalać na coś takiego, to przewodnik ustala zasady i powinien dbac o dobre samopoczucie psychiczne swoich psów, tak akby nie musiały się one bronić na własną łapę i wymyślać niezbyt oczekiwanych rozwiązań
  10. Małe psy czasami boją się dużych nawet jeśli te im nigdy nie wyrządziły krzywdy, choćby z tego powodu, że jednak młody, duży pies jest dość żywiołowy, jakby dookoła Ciebie zaczął skakać 2metrowy facet ważący ponad 100 kg to też byś się bała :D Ja sobie darowałam jakieś wspólne spacery, po prostu nauczyłam sukę skupiania się na mnie i olewania innych czworonogów- co najwyżej się obwąchają i od razu ucieka. Nie ma sensu na siłę uszczęśliwiać psa, przewodnik może być dla niego lepszym kompanem niż inny czworonóg
  11. Hej, wiem, że już dawno po sezonie wakacyjnym 2011, ale ja już planuję kolejny (2012) :) chcę się zawczasu zorientować gdzie, co i jak. W tym roku młoda towarzyszyła nam na Mazurach (bardzo jej się podobało mimo 8 godzin jazdy pociągiem, którą zresztą przespała), w góry nie pojechała- została u babci na wakacjach ;) Mieszkam nad morzem, więc akurat ten rejon Polski odpada :D Z tego co zdołałam wyczytać- najfajniej i najprzyjaźniej do tematu pies-góry podchodzą Czesi. [B]Jakie konkretnie miejsca bylibyście w stanie polecić początkującym?[/B] Jakie wymagania stawiają czesi przed osobami wwożącymi psy do ich państwa? Jak to wszystko wygląda w praktyce? Trochę to daleko, ale myślę, że przy odrobinie dobrej woli wykombinowalibyśmy sobie dojazd :) Suka waży 7 kg, jest usłuchana, bez problemu można ją odwołać, chodziłaby na smyczy/lince, mam masę czasu, żeby nauczyć ją noszenia kagańca. Niestety jest dość szczekliwa (no chyba, że jej nikt nie będzie zaczepiał, w co wątpię), ale do opanowania- umie podstawowe komendy, które wykonuje w każdej sytuacji.
  12. hahha "papa jajeczka"..padłam :D :D
  13. A jaki jest w stosunku do innych psów? :)
  14. [quote name='xxxx52']to zeby trzymac psa w klatce nalezy sie doksztalcic? Co za szkoleniowcy Hmm? mam nadzieje ,ze przez omylke drzwiczki zamknelas,ze pies nie siedzi za kare w tym wiezieniu godzinami? Do takiego "hoteliku "bym psa w zadnym przypadku nie dala.[/QUOTE] A ja nie zignoruję :p radzę trochę poczytać o szkoleniu pozytywnym psów- ot, taka mała wskazówka. Sauron jest boski! :cool1: urocze ma to oklapnięte ucho
  15. Czyli po prostu ma charakter chow-chow
  16. [quote name='ms_arwi']Ej no... nie ma nikogo kto umie pisac ladne teksty? Im szybciej zaczniemy selekcje domkow (a raczej Fundacja pewnie sie zajmie? <--- to pytanie to conceited), tym wieksza szansa na domek najcudowniejszy pod sloncem :) A maluszek potrzebuje domku kochajacego ale nie tylko rozpieszczajacego ale i wychowujacego, bo moze miec charakterek...[/QUOTE] Tylko błagam, żadnych wylewnych historyjek o tym jak to ciężko nie miał. Konkretne informacje, to się najbardziej liczy. Przynajmniej ja (i z tego co wiem nie tylko ja) szukając dla siebie psa przez internet nie miałam siły brnąć przez jakiś łzawy tekst. Liczą się konkrety, czyli to jaki piesek ma charakter, osobowość, co umie a czego nie, czy ma problemy ze zdrowiem, jaki będzie duży, co lubi a czego nie. To co się z nim działo przedtem powinno być dodatkową, a nie podstawową informacją. Masa wykrzykników, znaków zapytania, dramatycznych pytań "DLACZEGO?!", historie o niesamowitym cierpieniu, lęku itd może i są przykre, ale mnie zniechęcały bardzo do adopcji. I myślę, że nie jestem jedyna
  17. [quote name='snuszkak']a na to wszystko mam dla Was kiepską wiadomość, bo pod opieką fundacji będzie kolejny spanielek z Komornik, piękny czarny z totalnym ADHD, do tego braki w wychowaniu ale cóż chłopak ma z 6/7 miesięcy wszystko do zrobienia tylko by trzeba za to zabrać się szybko.... jak będę mieć fotki to zrobie wątek[/QUOTE] Co taki ich wysyp ostatnio.. Czemu ludzie biorą spaniele, ta rasa wcale nie jest taka łatwa, zwłaszcza, że niektórym ludziom (a raczej ich większości) totalnie brak konsekwentności
  18. [quote name='Astaroth']Ja mam wrażenie że czasem większy odzew jest z ogłoszen zwykłych i rzeczowych niz tych chwytających za serce.[/QUOTE] Jak szukałam psa dla siebie to od razu wyłączałam ogłoszenia w formie wierszyków, zjazdów po brutalnych ludziach i błagalnych próśb. Nie lubię, gdy się na siłę uczłowiecza zwierzę i wciska mu w mordkę (że to niby ono opowiada) jakąś historię. I z tego co wiem nie jestem jedyną osobą, którą coś takiego drażni. Ludzie oczekują konkretów, a zwłaszcza takich jak: -charakter psa -stosunek do innych ludzi -stosunek do dzieci/kotów/innych psów -czy szczeka/demoluje jak zostaje sam -czy ma skłonności do ucieczek/oddalania się na spacerze -czy ma problemy zdrowotne Łzawe historyjki zniechęcają, mało kto ma czas przebrnąć przez masę caps looka, wykrzykników, znaków zapytania, ważne są konkrety :) Tak to piszę- może inne dogomaniaczki przeczytają i zaczną wstawiać odpowiednie ogłoszenia zachęcające do adopcji ;)
  19. Dostała by bardziej spanielową główkę :D w ogóle gdyby ją wytrymować i podstrzyc to by furore zrobiła :) Może ją wywalili bo ma ADHD (czyli po prostu zachowuje się jak spaniel..) Ah, aż sama ją bym wzięła gdybym nie miała mojego rudzielca, już od kilku lat mi się cocker marzy :cool:
  20. Na pierwsze miejsce, żeby What May NN się nie martwiła, że nikt nie zagląda 8D trzymam dalej kciuki :)
  21. Głowę jej trzeba wyskubać bo jeszcze ma te szczeniece kudły :) ślicznotka, kocham cockery
  22. cuda :) prześliczne psiaki
  23. Moja suka zachowywała się bardzo podobnie. W sytuacji, gdy pies był lękliwy ona się na niego "rzucała" i go tłamsiła, żeby trzymał się na określoną odległość. U nas pomogła właśnie praca na skupieniu na przewodniku a także nakręcanie jej na pierwszą lepszą rzecz znalezioną na drodze (kamień/patyk/nawet zerwana trawa)- dzięki temu szła wpatrzona we mnie, a mijane psy ignorowała (nawet bez smyczy). Koniecznie jest jednak duuuże zaangażowanie ocierające się o robienie z siebie idioty (czyli radosnym głosem mówienie do psa-nie krzyk, ale też nie szept! taki entuzjazm :)- "oooo jaki z ciebie dobry piesek!", "Brawo! patrz co ja tutaj dla ciebie mam! kamyczek?", "dzielna psina, ale zaraz nagrodę dostaniesz"). Ludzie na spacerach patrzą czasami jak na idiotkę, ale przynajmniej mam psa, który na mój jeden gwizd zasuwa ile ma sił w łapkach, żeby siąść na przeciwko mnie i czekać na to jakie to zadanie wymyślę :) Wypracowanie takich relacji zajęło nam blisko pół roku. Jest ciężko, naprawdę, zwłaszcza jeśli ma się tak pobudliwego psa jak mój ( a raczej moja ;))
×
×
  • Create New...